Subskrybuj i oglądaj nas na:youtube

Publikujemy na:facebook

    poniedziałek, 22 styczeń 2018 13:00

    Ochrona znaku towarowego marki Puma, czy pokaz siły?

    Pod koniec 2017 roku Puma uzyskała informację, że projektant Philipp Plein stworzył nową linię odzieżową PleinSport, której znakiem rozpoznawczym jest wizerunek tygrysa w połączeniu z śladami pazurów. Występuje on w dwóch formach – jako tygrysia głowa oraz jako skaczący tygrys.

    Pozew o naruszenie znaku towarowego został już przez Pumę wniesiony. Wygrała już zresztą pierwszą batalię w tej walce, uzyskując w niemieckim sądzie postanowienie o zabezpieczeniu powództwa, zakazujący sprzedaży odzieży i akcesoriów opatrzonych spornym znakiem towarowym w Niemczech. W międzyczasie Puma uzyskała również zabezpieczenie roszczeń przeciwko firmie Plein w Holandii i jest gotowa podjąć stosowne kroki prawne również w innych krajach, jeśli będzie to konieczne.

    Tymczasem firma Plein, która w 2016 r. uruchomiła kolekcję sportową PleinSport i od tego czasu szybko rozszerza zarówno swoją sieć sprzedaży detalicznej jak i ofertę produktową uważa, że nie zrobiła nic złego.

    "To smutne i śmieszne, że konkurenci nie zawsze grają uczciwie i próbują wszystkiego, co w ich mocy, by zniszczyć innych", napisał Plein na swoim Instagramie. "Nikt nie może powstrzymać rozwoju naszej nowej mega marki PLEINSPORT! Zamiast tracić czas i pieniądze, powinniście ZAGRAĆ FAIR! Niech rozpocznie się gra."

    Puma utrzymuje, że jej celem nie jest proces sądowy i eskalacja konfliktu, ale że chce znaleźć rozwiązanie tej sprawy.

    Dział: Aktualności

    W kwietniu 2016 roku amerykańska firma 47/72 Inc. zgłosiła w amerykańskim Urzędzie Patentów i Znaków Towarowych (USPTO) znak towarowy „Poison Ivy Park”, czyli z ang.: ogród, czy też park trującego bluszczu. Dokładnie w tym samym dniu w sklepach brytyjskiej marki Top Shop miała premierę autorska kolekcja odzieży Beyoncé. Kolekcja powstała we współpracy z Top Shop i nosi nazwę: „Ivy Park”, czyli z ang: „park/ogród bluszczu”.

    Znak amerykańskiej spółki został zgłoszony do usług takich jak: detaliczna sprzedaż odzieży w tym: koszul, bluz z kapturem, etui na komórki, toreb na ramię. We wrześniu Top Shop zgłosił sprzeciw. W odpowiedzi, założyciel spółki 47/72 argumentował, że znak różni się od „Ivy Park” pod względem wizualnym i językowym, wywołuje inne wrażenie niż oznaczenie odzieży Beyoncé  i zawiera element słowny „poison” – trujący.

    We wrześniu 2017 r. Top Shop złożyła wniosek o zobowiązanie spółki 47/72 Inc. do odpowiedzi na szereg pytań. Prawnicy Top Shop twierdzili, że wcześniejsze próby kontaktu były przez właściciela spółki, Michaela Lina, ignorowane. W odpowiedzi 47/72 Inc.  przedstawiła wystawione przez lekarza zaświadczenie, że którego wynikało, że Lin od września odbywa terapię w tajwańskim szpitalu. Replikując Beyoncé stwierdziła, że z zaświadczenia wynika, że Lin cierpi na depresję, natomiast nie wynika z niego, by Lin był: „niezdolny do czytania, pisania, korzystania z komputera, odbierania telefonów, czy wykonywania jakichkolwiek czynności związanych z odpowiedzią na zadane pytania”.

    Ostatecznie 47/72 Inc została zobowiązana do odpowiedzi najpóźniej 22 grudnia 2017 r. Odpowiedź nadeszła z opóźnieniem, w niedzielę 31 grudnia.

    W przesłanym e-mailu Michael Lin wyjaśnił, że był hospitalizowany i nie miał dostępu do komputera, również w dacie 22 grudnia. Odpowiedzi zaś udzielił najszybciej jak było to możliwe. Następnie wytłumaczył, że zamierza wykorzystywać znak „Poison Ivy Park” dla towarów i usług skierowanych do kręgu klientów amerykańskiej sieci sklepów Hot Topic (sprzedającej albumy muzyczne i związane z nimi odzież, czy gadżety), którzy z reguły są fanami punk rocka i rocka gotyckiego. W przyszłości spółka chciałaby uzyskać licencję na korzystanie z postaci „Poison Ivy” (Trujący Bluszcz) pochodzącej z kreskówki o „Batmanie”.

    Lin stwierdził, że po raz pierwszy dowiedział się o znaku „Ivy Park” po przeczytaniu postów zamieszczonych na Twitterze przez firmę Lululemon, dotyczących ubrań sportowych i  krytycznych wobec kolekcji Beyoncé.

    Dział: Aktualności
    poniedziałek, 08 styczeń 2018 14:51

    Znaku towarowego "Sky" nie zarejestrujesz, a "Skylite"?

    Sąd Unii Europejskiej potwierdził decyzję Urzędu Patentowego Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) o odmowie rejestracji znaku towarowego „Skylite”. Wniosek złożyła  znana sieć supermarketów Aldi. Zdaniem Sądu UE, znak może powodować ryzyko konfuzji ze znakami towarowymi zgłoszonymi przez nadawcę telewizyjnego Sky.

    W wydanym 19 października 2017r. orzeczeniu pięcioosobowy skład sędziowski podtrzymał zapadłe wcześniej w sprawie decyzje Wydziału Sprzeciwów i Izby Odwoławczej EUIPO. Zgodnie z tymi decyzjami wniosek o rejestrację znaków towarowych w klasach 9 i 18 podlegał oddaleniu w całości. Na skutek złożonego przez Aldi odwołania sprawa znalazła się w Sądzie.

    Sąd w wyroku przyznał rację Izbie Odwoławczej. Zasadnie bowiem uznała, że wśród anglojęzycznego, właściwego kręgu odbiorców istniało ryzyko konfuzji znaku zgłoszonego ze znakiem wcześniejszym.

    Spór o znak „Skylite” rozpoczęło złożenie przez Aldi wniosku o rejestrację tego znaku w klasach 9 i 18 dla towarów takich jak laptopy i torby podróżne. W czerwcu 2013 r. nadawca telewizyjny Sky złożył sprzeciw. Jako podstawę wskazał istnienie wcześniejszych znaków odnoszących się do tych samych klas, w tym słownego znaku unijnego „Sky” EUIPO- 006870992, który został zarejestrowany w 2012 r. Znak ten miał służyć do oznaczania urządzeń elektronicznych i wyrobów skórzanych.

    Wydział Sprzeciwów EUIPO, a następnie w październiku 2015 r. Izba Odwoławcza zgodziły się z argumentacją Sky. Odwołując się od tych decyzji Aldi wskazywał, że nie istnieje ryzyko konfuzji pomiędzy znakami, które są tożsame zaledwie w zakresie trzech liter (sky), a ponadto istnieją istotne różnice, które w sposób oczywisty mają większe znaczenie niż ta zbieżność.

    Sąd UE stwierdził jednak, że przeciwnie niż twierdzi Aldi, to właśnie „zaledwie” zbieżność elementu słownego „Sky” w obu znakach jest wystarczająca by stwierdzić, że oba znaki są wizualnie podobne co najmniej w przeciętnym stopniu.

    Ostatecznie wniosek Aldi został oddalony, a firma obciążona kosztami postępowania.

    Dział: Aktualności

    Czy wiesz, że znaki towarowe ™ są cennym aktywem? Ułatwiają zatrudnianie pracowników, mogą trwać wiecznie, a uzyskanie ochrony znaku nie jest drogie? Zobacz, posłuchaj ile kosztuje uzyskanie ochrony dla znaku towarowego.
    7 powodów, dla których znaki towarowe są kluczowe dla Twojego biznesu!
    Subsktybuj nas na YouTube, zobacz pozostałe filmy [link]

    Dział: Aktualności

    Jeansy i golfy marki „Steve Jobs”? Ich pojawienie się na sklepowych półkach wcale nie jest wykluczone. Nie oznacza to jednak, że Apple zamierza zajmować się produkcją ubrań. Włoscy przedsiębiorcy, bracia Vincenzo i Giacomo Barbato wygrali toczący się przed EUIPO bój o zgłoszony przez nich znak towarowy „Steve Jobs”.

    Jak się okazuje Apple nigdy nie zgłosił jako znaku towarowego imienia i nazwiska swojego założyciela. Odkryli to w 2012 roku wspomniani bracia Barbato, poszukując chwytliwej nazwy dla produkowanych przez nich ubrań i akcesoriów. Włosi zgłosili znak towarowy w Urzędzie Patentowym Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO). Tej rejestracji sprzeciwiła się amerykańska firma. Atakowała głównie element graficzny znaku „Steve Jobs” – literę J nadgryzioną z prawej strony, w której kropkę stanowił listek odchylający się w prawy górny róg. Zarówno nadgryzienie, jak i listek, były tożsame z tymi ze słynnego znaku „Apple”. Jednakże w wydanej decyzji EUIPO stwierdziło, że „litera J nie jest jadalna”, nie jest w żaden sposób związana z jabłkiem. A skoro tak, to znak „Apple” przedstawiający nadgryzione (wszakże jadalne) jabłko nie został naruszony. Tym samym rejestracja znaku „Steve Jobs” została podtrzymana. Mimo, że znak ostatecznie został zarejestrowany 31 maja 2014r. o sprawie zrobiło się głośno niedawno, jako że bracia Barbato dokonali zgłoszenia znaku także w krajach spoza UE i nie chcieli robić medialnego szumu dopóki nie uzyskali pewności, że znak został zarejestrowany także w tych dodatkowych lokalizacjach.    
    Włosi zamierzają teraz rozpocząć produkcję odzieży pod marką „Steve Jobs”. W wywiadach wspominają również, że być może w przyszłości ich firma rozpocznie produkcję elektroniki.

    Dział: Aktualności

    W San Diego Google niedawno wygrał proces, w którym kwestionowano ważność znaku towarowego „Google”. Zgodnie z prawem znaków towarowych obowiązującym w USA, prawa do znaku towarowego można utracić, gdy znak towarowy staje się nazwą rodzajową dla towarów lub usług, dla których jest używany. Kilka dobrze znanych znaków uległo temu zjawisku, znanemu jako degeneracja znaku towarowego – m.in. aspiryna, schody ruchome, termos.
    W sprawie o które mowa powód zarzucał, że znak „Google”  stał się nazwą rodzajową wyszukiwarki internetowej. Sąd jednakże uznał, że "Google", mimo częstego używania jako czasownik wciąż pozostaje silnie oddziałującym identyfikatorem marki i nie można mu zarzucać utraty zdolności odróżniającej. Uznano, że chociaż "Google" („googlować”) może być synonimem "wyszukiwania w Internecie", znak jest wciąż wyraźnie identyfikowany przez konsumentów jako źródło usług. Mimo swej dominującej pozycji „Google” na rynku przeglądarek okazuje się, że jej ogromna popularność nie uczyniła znaku „Google” nazwą rodzajową.  Konsumenci bowiem wciąż rozumieją, że istnieją inne wyszukiwarki, takie jak Bing i Yahoo! i że Google oznacza tylko jedną z nich.

    Dział: Aktualności

    Wszystkim wiadomo, że Apple zaciekle walczy o swoją renomę. Ostatnio firma wniosła do Urzędu Patentów i Znaków Towarowych Stanów Zjednoczonych (USTPO) sprzeciw względem zgłoszenia dokonanego przez pewną aptekę. Znak zgłoszony przez Red Apple Interactive Pharmacy składa się z zestawienia liter "RX" otoczonego zarysem jabłka. Zgłoszony w grudniu ubiegłego roku i opublikowany w czerwcu 2017 r. znak obejmuje klasę 35 dla detalicznych usług aptecznych.
    Apple złożyło sprzeciw 18 grudnia, twierdząc, że zgłoszony znak wywoła ryzyko konfuzji wśród konsumentów. W treści sprzeciwu spółka przywołała logo firmy, znak "Apple" i znak "Apple Watch" jako niektóre z używanych przez nią zarejestrowanych znaków, stanowiących podstawę do wniesienia sprzeciwu wobec znaku „RX”. Logo Apple obejmuje następujące klasy towarowe i usługowe: 9 (sprzęt komputerowy i programy komputerowe); 25 (analizy i konsultacje w zakresie zarządzania informacjami biznesowymi); 29 (usługi przechowywania danych); oraz 41 (usługi edukacyjne i szkoleniowe). Red Apple ma czas do 27 stycznia 2018 r. na udzielenie odpowiedzi na sprzeciw.
    We wrześniu portal World Intellectual Property Review poinformował, że Apple złożyło do USTPO wniosek o unieważnienie znaku Appletree" w klasach 5, 42 i 44, zarejestrowanego przez Appletree CI Group. W październiku postępowanie zostało na wniosek firmy Apple zawieszone.

    Dział: Aktualności

    Serwis społecznościowy Facebook ujawnił, że w wyniku złożonych skarg dotyczących naruszenia praw własności intelektualnej w pierwszej połowie 2017 usunął prawie 3 miliony postów. Swój "Raport przejrzystości", obejmujący okres od stycznia do lipca opublikował w dniu 18 grudnia 2017. Zastępca głównego doradcy firmy mediów społecznościowych, Chris Sonderby powiedział, że Facebook po raz pierwszy dostarcza dane dotyczące zawiadomień o naruszeniach od właścicieli praw własności intelektualnej. 
    W pierwszej połowie 2017 r. w sprawie naruszeń w zamieszczonych postach, Facebook otrzymał  224 446 zawiadomień dotyczących praw autorskich, 41 854 dotyczących znaków towarowych i 14 279 dotyczących podróbek.

    W tym okresie, z powodu naruszeń praw autorskich, Facebook usunął 1 818 794 postów ze strony, i 685,996 wpisów na Instagramie. Równocześnie, z powodu naruszeń praw do znaków towarowych usunięto prawie 111 000 postów z Facebooka, i 37 478 z Instagrama. A w związku ze skargami dotyczącymi podróbek, z Facebooka usunięto 217.265 postów, a 108 094 z Instagrama.

    W sumie Facebook usunął 2 978 604 postów naruszających prawa autorskie, które obejmowały pojedyncze wpisy, zdjęcia, filmy lub reklamy do profili na Facebooku, a także zdjęcia, filmy, reklamy lub konta na Instagramie.
    "Wierzymy, że dzielenie się informacjami na temat ilości zawiadomień otrzymywanych od posiadaczy praw to ważny krok w kierunku większej otwartości i jasności co do tego, jak chronimy ludzi i firmy, które korzystają z naszych usług" - podsumował Sonderby.
    W lipcu tego roku, World Intellectual Property Review poinformowało, że Facebook przejął Source3, start-up skupiający się na zarządzaniu prawami własności intelektualnej w treściach generowanych przez użytkowników. Source3 oferuje usługi rozpoznawania praw własności intelektualnej i ich licencjonowania, pozwalając twórcom treści i platformom internetowym na przełożenie produktów stworzonych przez ich użytkowników na pieniądze.

    Dział: Aktualności

    Pomiędzy kwietniem a wrześniem 2016 roku producent samochodów, firma Jaguar Land Rover, złożył 5 wniosków o rejestrację znaków towarowych odnoszących się do kształtu samochodu. Sprawa ma związek ze znanym modelem terenowym Land Rover Defender, który został wycofany z produkcji w 2016 roku. Samochód nie spełniał standardów bezpieczeństwa i ochrony środowiska. Firma zaplanowała jednak wprowadzenie na rynek ulepszonego modelu w 2020 roku. Tymczasem, po upływie około roku od wycofania Defendera z rynku, bilioner i zarazem właściciel firmy Ineos, zajmującej się ogólnie rzecz biorąc chemikaliami, Jim Ratcliffe ogłosił, że wprowadzi na rynek „duchowego” następcę Defendera. Już wcześniej Ratcliffe zwracał się producenta z propozycją odkupienia własności intelektualnej dotyczącej Defendera. Nie wiadomo, czy złożenie wniosków o rejestrację znaku towarowego przez Jaguar Land Rover było skutkiem tej propozycji.

    Producent kultowych samochodów twierdzi, że Defender jest i będzie nadal jednoznacznie rozpoznawalny na całym świecie jako model Land Rovera. Poza tym model jest cały czas uwzględniany w strategii firmy. Te argumenty mogą odnosić się do tradycyjnej niechęci europejskich instytucji do przyznawania ochrony kształtom pojazdów. By taką ochronę uzyskać trzeba wykazać, że konsumenci silnie identyfikują kształt pojazdu z marką, a ponadto, że zachodzi bardzo wysokie prawdopodobieństwo konfuzji co do producenta pojazdu w przypadku pojawienia się podobnego modelu.

    Aktualnie firma Ineos szykuje się do produkcji. Nowo powołany „zespół motoryzacyjny” ma składać się z 200 inżynierów, pracujących głównie w Niemczech oraz z brytyjskich projektantów. Właściciel Ineos szacuje, że w ciągu jednego roku firma sprzeda 25 tys. modeli po 47 tys. dolarów każdy. W odpowiedzi na te plany Jaguar Land Rover ogłosił, że będzie bacznie obserwował produkcję Ineos w kontekście kształtu Defendera i reagował, gdy będzie to konieczne.

    Dział: Aktualności

    Comic-con to powszechnie używana nazwa dla różnego rodzaju dorocznych zjazdów fanów komiksów. Jak się okazuje jest to znak towarowy przysługujący organizacji Comic-con International organizującej największy i najszerzej znany na świecie zjazd – San Diego Comic-con. Tak orzekł w niedawnym orzeczeniu kalifornijski sąd. Comic-con International wniosła pozew, w którym twierdziła, że oznaczenie „San Diego Comic-con” zostało naruszone poprzez użycie oznaczenia „comic con” przez organizatorów zjazdu w Salt Lake City, konkretnie hasła reklamowego: „Comic-con nadciąga do Utah”. Hasło miało sugerować związek z San Diego Comic-con.

    Natomiast pozwani twierdzili, że samo „comic con” to określenie opisowe, nieposiadające wartości odróżniającej, poza tym znakiem towarowym jest „Comic-con” zawierające myślnik. Wyszczególnili też wszystkie zjazdy fanów posługujące się nazwą: „comic convention” (czyli zjazd/konwencja fanów komiksów, w skrócie comic-con), do których Comic-con International nie zgłosiło żadnych roszczeń. To miałoby oznaczać, że albo znak towarowy „Comic-con” nie przysługuje organizacji albo organizacja nie przywiązuje żadnej wagi do użycia tego znaku. Wobec tego nie może wybierać sobie jednej organizacji używającej „Comic-con” do egzekwowania od niej roszczeń. To ostatnie okazało się nieprawdą, bo np. Boston Comic Con, czy Rose City Comic Con postarały się o uzyskanie licencji na korzystanie ze znaku.

    Organizatorzy Salt Lake City Comic Con następnie przeprowadzili kampanię w mediach społecznościowych, w której wykazywali, że „comic con” przysługuje wszystkim fanom, nie tylko organizacji. Te wysiłki spotkały się ze zdecydowaną dezaprobatą sądu, który zagroził organizatorom aresztem, gdyby nadal próbowali „zaangażować w sprawę cały komiksowy świat”.

    Ostatecznie sąd zdecydował, że „Comic-con” jest ważnym znakiem towarowym, a użycie go przez Salt Lake City Comic-con rodzi duże prawdopodobieństwo konfuzji z San diego Comic-con. Jednakże z żądanych 12 milionów dolarów odszkodowania, sąd zasądził „jedynie” 20 tyś. uznając, że naruszenie nie było umyślne.

    Dział: Aktualności
    © 2012-2017