<h2>Prawo patentowe</h2>
<h2>Prawo autorskie</h2>
<h2>Znak towarowy</h2>
Znikający znak towarowy, definitywny koniec...
Zazwyczaj te marki, które są znane na rynku od lat, są chronione przez ich właścicieli i wysoko cenione. Czasem jednak nawet bardzo... Czytaj dalej
Piłkarski spór poza boiskiem
Spory z piłką nożna w tle dzieją się ostatnio nie tylko na boisku, ze względu na trwające EURO 2016, ale też na sali sądowej. 16 czerwca 2016 r. Sąd... Czytaj dalej
Lecznicze patenty
Patenty to wygodne narzędzie nie tylko dla przedsiębiorców produkujących skomplikowane maszyny i urządzenia, ale również w przemyśle... Czytaj dalej
Ray-Ban na wojennej ścieżce
Co prawda kalendarzowe lato jeszcze się nie zaczęło, ale słońce przygrzewa coraz mocniej. Przed jego promieniami zaczynamy chować się okularami... Czytaj dalej
Podrabianie znaków brzydko pachnie
Znak towarowy to prawnie chronione charakterystyczne oznaczenie, które skutecznie odróżnia towary lub usługi danego przedsiębiorcy od... Czytaj dalej
prev
next

kancelaria patentowa

Co to jest znak towarowy?

Zazwyczaj te marki, które są znane na rynku od lat, są chronione przez ich właścicieli i wysoko cenione. Czasem jednak nawet bardzo rozpoznawalne znaki towarowe znikają z rynku i nie są już dalej popularyzowane. Często wynika to ze sporów prawnych co do ich własności. Taka właśnie sytuacja ma miejsce w przypadku marki samochodów Saab. Ich charakterystyczne logo z głową gryfa w koronie było dość popularne na rynku motoryzacyjnym. Teraz jednak marka Saab definitywnie znika z rynku.

Przyczyną tego jest skomplikowana sytuacja prawna dotycząca własności zarówno samego przedsiębiorstwa produkcyjnego Saab, jak i tego oznaczenia zarejestrowanego jako znak towarowy. Większość majątku Saaba została przejęta jakiś czas temu przez szwedzkie konsorcjum National Electric Vehicles Sweden, wraz z prawami do modelu samochodu Saab 9-3. Prawa do znaku towarowego „Saab” pozostały jednak przy produkujące samoloty szwedzkiej firmy zbrojeniowej Saab AB. Ponad dwa lata temu zarząd spółki wycofał zgodę na używanie przez National Electric Vehicles Sweden logotypu z głową gryfa i oznaczenia słownego „Saab”. Później obie spółki prowadziły negocjacje co do kwestii używania znaku towarowego przez NEVS, jednak zakończyły się one porażką.

Teraz National Electric Vehicles Sweden planuje skupić się na produkcji pojazdów elektrycznych dedykowanych na rynek chiński. Pierwszy sukces koncern ma już za sobą, ze względu na podpisanie kontraktu na dostawę do Chin samochodów, o wartości 12 miliardów dolarów. 

środa, 22 czerwiec 2016 07:43

Piłkarski spór poza boiskiem

Spory z piłką nożna w tle dzieją się ostatnio nie tylko na boisku, ze względu na trwające EURO 2016, ale też na sali sądowej. 16 czerwca 2016 r. Sąd Unii Europejskiej oddalił sprzeciw wniesiony przez Fútbol Club Barcelona przeciwko rejestracji znaku towarowego „KULE” na terytorium Unii Europejskiej. Podstawą sprzeciwu było rzekome naruszenie praw do słownego hiszpańskiego znaku krajowego „CULE”. Słowo „culé” to hiszpańska wariacja na temat katalońskiego słowa „cul”, którą określani są fani FC Barcelona.

22 kwietnia 2011 r. amerykańska spółka Kule zgłosiła w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej znak słowny „KULE”, głównie dla takich towarów, jak biżuteria, portfele i odzież. 2 listopada tego samego roku FC Barcelona wniosła sprzeciw przeciwko zgłoszeniu, oparty na znaku „CULE”, zarejestrowany w Hiszpanii w 1982 r. W 2013 r. Wydział Sprzeciwów oddalił sprzeciw sportowców. Decyzja ta została też podtrzymana przez Izbę Odwoławczą, do której zwróciła się katalońska drużyna. Izba stwierdziła, że znak „CULE” nie był używany w rzeczywisty sposób dla części z towarów będących przedmiotem rejestracji. Teraz oddalenie sprzeciwu zostało potwierdzone również przez Sąd UE.

Zgodnie z unijnymi przepisami, sprzeciw przeciwko rejestracji znaku towarowego jest oddalany, jeżeli na wniosek zgłaszającego znak przeciwnik nie jest w stanie wykazać rzeczywistego używania wcześniejszego znaku towarowego w okresie pięciu lat poprzedzających publikację nowego znaku. Rzeczywiste używanie znaku towarowego następuje, jeśli znak towarowy jest używany zgodnie z jego podstawową funkcją, jaką jest zagwarantowanie tożsamości pochodzenia towarów lub usług, dla których jest on zarejestrowany. Jeśli chodzi o stopień wykorzystania wcześniejszego znaku towarowego, Sąd stwierdził, że należy wziąć pod uwagę zarówno wielkość handlową ogólnego wykorzystania znaku, jak i długość okresu, w którym znak ten był używany. Sąd uznał w opisywanej sprawie, że choć hiszpański termin „Culé” rzeczywiście jest wykorzystywany jako określenie kibiców i zawodników klubu, to używanie tego terminu nie zostało udowodnione w odniesieniu do towarów objętych znakiem towarowym.

wtorek, 21 czerwiec 2016 13:34

Lecznicze patenty

Patenty to wygodne narzędzie nie tylko dla przedsiębiorców produkujących skomplikowane maszyny i urządzenia, ale również w przemyśle farmaceutycznym. Są nimi objęte nie tylko całe receptury gotowych leków, ale też ich substancje czynne czy nawet dawkowanie. Jest to zagadnienie szczególnie istotne dla rynku leków generycznych. Tak zwane generyki stanowią zamienniki leków, które zostały wprowadzone na rynek przez jednego producenta i objęte patentem. Najbardziej znanym przykładem takiego leku jest Viagra. Niemal następnego dnia po wygaśnięciu patentu na nią w konkretnych państwach na rynku pojawiały się leki o takim samym składzie i działaniu.

Producenci leków niechętnie wyzbywają się bonusów związanych z monopolem prawnym przyznanym patentem. Dlatego też czasem usiłują przedłużyć ochronę danego lekarstwa w inny sposób, czy to chroniąc kolejne zastosowanie substancji czynnej, czy też na inne pomysłowe sposoby, na przykład zastrzegając innymi prawami własności przemysłowej kształt inhalatorów czy podobnych aplikatorów leków. Dopóki jednak patent na konkretny środek obowiązuje, producent tego leku może w pełni dochodzić swoich praw do niego, również przed sądem.

Taka sytuacja ma miejsce obecnie na polskim rynku. Amerykańska spółka Illumina, specjalizująca się w produkcji testów prenatalnych, pozwała poznańską spółkę biotechnologiczną Inno-Gene. Polska spółka miała rzekomo naruszyć patent na „Diagnozowanie aneuploidii chromosomów i płodu przy użyciu sekwencjonowania genomowego”, poprzez sprzedaż produkowanych przez brytyjskie przedsiębiorstwo Premaitha testów prenatalnych IONA. Pozew jest skierowany również przeciwko Brytyjczykom. Inno-Gene w komunikacie giełdowym podała, że jej umowa współpracy z Premaitha jest tak skonstruowana, że w razie sporu nie powinna jej obejmować. Teraz na ten temat będzie musiał wypowiedzieć się sąd. 

piątek, 17 czerwiec 2016 09:09

Ray-Ban na wojennej ścieżce

Co prawda kalendarzowe lato jeszcze się nie zaczęło, ale słońce przygrzewa coraz mocniej. Przed jego promieniami zaczynamy chować się okularami przeciwsłonecznymi. W obliczu bogactwa ich rodzajów dostępnych na rynku, czasem ciężko dokonać wyboru najmodniejszych i jednocześnie wygodnych oprawek. Dlatego też stałą popularnością cieszą się najbardziej klasyczne i proste modele. Jednym z nich jest oferowany pod marką Ray-Ban model Wayfarer. Marka ta należy do Luxottica Group, największej na świecie spółki zajmującą się produkcją okularów. Posiada ona licencje na używanie dla okularów znaków towarowych takich domów mody, jak Chanel, Burberry, Dolce & Gabbana, Prada czy Versace.

Niedawno Luxottica Group pozwała właściciela innej marki modowej z siedzibą w Kalifornii, BCBG Max Azria, ze względu na naruszenie przez tę ostatnią praw do znaku towarowego „Wayfarer”. Do sądu w Los Angeles wpłynął pozew, w którym spółce zarzuca się nieuczciwe wykorzystanie zarejestrowanego znaku towarowego bez zgody jego właściciela, wprowadzanie konsumentów w błąd co do pochodzenia towaru, a także wykorzystywanie renomy i popularności znaku „Wayfarer”.

Zdaniem właściciela praw do tego oznaczenia, spółka BCBG Max Azria chciała wykorzystać rozpoznawalność rynkową modelu charakterystycznych okularów Wayfarer. Takie działanie stanowi nie tylko naruszenie praw do takiego znaku, ale też czyn nieuczciwej konkurencji. Może też umożliwiać zaistnienie bezpodstawnego wzbogacenia na rzecz nieuczciwego podmiotu.

Okulary Wayfarer to najpopularniejszy produkt marki Ray-Ban. Model ten powstał w 1952 r. i jest nieustannie popularny do dziś. Z tymi właśnie okularami najchętniej pokazują się celebryci i gwiazdy mody.

piątek, 17 czerwiec 2016 09:04

Podrabianie znaków brzydko pachnie

Znak towarowy to prawnie chronione charakterystyczne oznaczenie, które skutecznie odróżnia towary lub usługi danego przedsiębiorcy od produktów konkurencji. Głównym celem rejestracji znaku towarowego jest uzyskanie przez zgłaszającego prawa ochronnego na znak towarowy i tym samym możliwości zwalczania jego naruszeń. W taki sposób właściciel znaku otrzymuje wyłączne prawo do używania znaku towarowego i czerpania zysków ze sprzedaży oznaczonych nim towarów.

Pomimo ochrony, jaką daje zarejestrowany znak towarowy, wiele podmiotów usiłuje wykorzystać renomę cudzych znaków towarowych, poprzez podrabianie produktów oraz ich oznaczeń. Chcą oni skorzystać z popularności znaków towarowych znanych marek i czerpać z tego zysk. Właśnie taka sytuacja miała w tym miesiącu miejsce w Lublińcu.

Tamtejsi policjanci z wydziału zajmującego się przestępczością gospodarczą uzyskali informację o trzech lublinieckich placówkach handlowych, w których oferowano perfumy opatrzone podrobionymi znakami towarowymi znanych marek. Policjanci zarekwirowali w sumie 1800 flakonów nieoryginalnych perfum.

Na podstawie prawa własności przemysłowej wprowadzenie do obrotu towarów oznaczonych podrobionym znakiem towarowym lub dokonywanie takiego obrotu jest karane karą grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności.

Działania naruszające prawo własności przemysłowej mogą opierać się przykładowo na podrobieniu kształtu opakowania danego produktu, naruszeniu prawa do znaku towarowego poprzez zastosowanie takiego samego znaku towarowego lub nieznacznej jego zmianie (przykład: „Niike” czy "Diór"). Takie działanie ma na celu wykorzystanie popularności danego znaku, w celu uzyskania większej sprzedaży podrabianych produktów. Dotyczy to w szczególności renomowanych znaków towarowych, czyli takich, które dla konsumentów stanowią przekaz jakości, luksusu, wyjątkowości oraz innych pozytywnych wartości. Dodatkowo renomowany znak towarowy, posiadając wartość reklamową, sam w sobie jest zdolny do stymulowania zbytu towaru, który jest takim znakiem oznaczony. Właśnie to stanowi główny powód naruszania praw ochronnych na tego typu znaki towarowe. Czasami podrobiony towar łatwo poznać po zbyt niskiej w porównaniu z rynkową cenie lub nieco odmiennej szacie graficznej opakowania.

czwartek, 16 czerwiec 2016 08:55

Chiński problem Michelin

Chiny od dawna są kojarzone jako miejsce wielokrotnych naruszeń praw własności przemysłowej. Co prawda jeszcze w 2013 r. Pekin uchwalił nowe prawo znaków towarowych, aby rozprawić się z naruszeniami oraz zapewnić odpowiednie regulacje dla chińskich i zagranicznych właścicieli znaków towarowych, ale póki co nie dało to większych rezultatów w walce z naruszeniami praw własności przemysłowej.

Ostatnio przed jednym z chińskich sądów toczył się spór z powództwa znanego na całym świecie producenta opon, Compagnie Générale des Etablissements Michelin. Główne znaki spółki to oznaczenie „Michelin” oraz znak słowno-graficzny zawierający w sobie postać białego ludzika z opon. Przedmiotem sporu było odkryte przez Michelin jeszcze w 2010 r. naruszenie jej praw. Chińska spółka Sen Tai Da Group Co, Ltd, będąca początkowo dystrybutorem produktów Michelin, używała oznaczeń „Cenchelyn” wykorzystywanych w połączeniu z szatą graficzną bardzo zbliżoną do tej znaków Michelin. Co więcej, spółka zarejestrowała znak towarowy „SEN QI LIN” pisany w chińskim alfabecie oraz domenę internetową cenchelyn.com. Spółka Michelin odkryła też, że Li Daowei, lokalny dealer Sentaidy, używał w sprzedaży opon Landsail produkowanych przez tę ostatnią oznaczenia Michelin pisanego znakami chińskiego alfabetu.

Sąd rozpatrujący sprawę uznał wszystkie te działania za naruszenie praw do znaków towarowych i zasądził na rzecz Michelin odszkodowanie w wysokości 10.000 yuanów. Michelin odwołała się jednak w części od korzystnego dla niej wyroku. Okazało się to być dobrym ruchem, ponieważ chiński odpowiednik Sądu Najwyższego podwyższył kwotę odszkodowania do 500.000 yuanów.

Pomimo zarówno zmian w chińskim prawie, jak i modyfikacji podejścia tamtejszych sądów do kwestii naruszeń praw do znaków towarowych, Chiny nadal pozostają w niechlubnej czołówce tego typu działań.

Moda to od lat wyjątkowo silna gałąź rynku. Ze względu na wielość trendów i przekładających je na rzeczywiste ubrania czy dodatki projektantów, czasem może być trudno zorientować się, co jest aktualnie na topie. Służą temu pokazy, podczas których projektanci prezentują swoje najnowsze kolekcje. Aby nie trzeba było z kolei pilnować terminarza pokazów, zazwyczaj są one organizowane w ramach tygodni mody. Te najbardziej znane i popularne odbywają się w takich stolicach mody, jak Paryż czy Mediolan i wizytowane są przez najbardziej wpływowe redaktorki i blogerki modowe.

Polska także ma swój tydzień mody, FashionPhilosophy Fashion Week Poland. Podczas polskiego święta mody, odbywającego się rokrocznie w Łodzi, szansę przedstawienia swoich kolekcji mają zarówno początkujący projektanci, jak i tacy, którzy już dawno temu sięgnęli po popularność. Teraz jednak szykuje się przerwa w obecności na rynku polskiego tygodnia mody, a wszystko to  ze znakiem towarowym w tle.  Miasto Łódź rozwiązało w tym roku umowę z Moda Forte Grupa Kreatywna I. Kubiak, J. Kłak sp. j., właścicielem znaku towarowego „FashionPhilosophy Fashion Week”. Teraz spółka żąda zwrotnego przeniesienia na nią praw do tego znaku towarowego. Prawa te zostały bowiem przeniesione na miasto Łódź w myśl aneksu do umowy regulującej przeprowadzanie tej modowej imprezy.

W oficjalnym oświadczeniu spółka Moda Forte Grupa Kreatywna I. Kubiak, J. Kłak  wskazuje, że powodem takiego żądania jest fakt, iż pomimo przyjętego przez siebie przez Łódź zobowiązania do powstrzymania się od wykonania wobec nabywcy wierzytelności uprawnienia do potrącania z wierzytelnością nabywcy, w 2015 r. kar umownych przysługujących Miastu Łódź wobec Moda Forte Grupa Kreatywna I. Kubiak, J. Kłak sp.j., miasto nie wywiązało się z tego zobowiązania, potrącając w 2015 r. wszystkie kary umowne, jakie zostały ustalone przez strony w ubiegłym roku. Stanowi to zdaniem spółki jawne i drastyczne złamanie zobowiązania Łodzi. Czasowe przeniesienie praw do znaku towarowego stanowić miało zabezpieczenie tych świadczeń.

W związku z konfliktem pomiędzy organizatorami wydarzenia a miastem, w którym się ono odbywało, prawdopodobnie polski Fashion Week nie odbędzie się w 2016 r. w ogóle.

poniedziałek, 13 czerwiec 2016 09:50

Nieoficjalne wystąpienie

Producent samochodów Toyota rozważa wniesienie powództwa ze względu na rzekome naruszenie praw do jego znaku towarowego w niedawnej oficjalnej kampanii anty-unijnej przeprowadzonej w Wielkiej Brytanii.

Broszura,  przygotowana przez organizację Vote Leave, oficjalną grupę wzywającą mieszkańców Wielkiej Brytanii do głosowania w nadchodzącym referendum za wystąpieniem z Unii Europejskiej, wymieniała nazwy Airbus, Honda, Toyota, Unilever, GE i Nissan, będące zarejestrowanymi znakami towarowymi. Marki te zostały wymienione w sekcji, która wskazywała, ze przez regulacje prawne wprowadzone przez UE firmom prowadzącym działalność w Wielkiej Brytanii trudniej zatrudniać pracowników.

We czwartek 9 czerwca Toyota wydała oficjalne oświadczenie o domniemanym  naruszeniu jej zarejestrowanych znaków towarowych. Chodziło zarówno o znaki słowne, jak i słowno-graficzne, w postaci logotypów. Zdaniem spółki, takie użycie jej oznaczeń może wprowadzać konsumentów w błąd, przez co uznają oni, że Toyota oficjalnie wspiera anty-unijną kampanię.  Firma dodała, że Toyota nie chce angażować się w kampanię i pozostawia wybór pozostania lub wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej Brytyjczykom. W związku z tym, spółka zdecydowanie sprzeciwia się nieuprawnionemu korzystaniu z jej nazwy i znaków towarowych w tego typu kampanii. Toyota wskazała jednak w oświadczeniu, że kontynuacja brytyjskiego członkostwa w UE będzie jej zdaniem najlepsza dla działań rynkowych i ich długoterminowej konkurencyjności.

Referendum co do ewentualnego wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej odbędzie się 23 czerwca.

piątek, 10 czerwiec 2016 10:23

Zapominalscy tracą

21 listopada 2012 r. skarżąca, Monster Energy Company, dokonała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO zgłoszenia do rejestracji oznaczenia graficznego w postaci okręgu z wpisaną w niego przedzieloną i odwróconą literą Y, czyli popularnej „pacyfki”.

8 maja 2013 r. ekspert odmówił zarejestrowania zgłoszonego znaku towarowego, od czego odwołała się skarżąca spółka. Odwołanie zostało jednak oddalone, a sprawa trafiła przed Sąd Unii Europejskiej, który 8 czerwca 2016 r. wydał wyrok.

Skarżąca podniosła przed EUIPO, że przy okazji sprawdzania stanu zaawansowania sprawy odkryła, iż Pierwsza Izba Odwoławcza wydała pierwszą decyzję, jednakże twierdziła ona, że nie otrzymała żadnego powiadomienia o tej decyzji. W rezultacie skarżąca zażądała, by w tym przypadku rozpoczął bieg nowy termin zaskarżenia, tak by mogła ona ewentualnie wnieść do Sądu skargę na tę pierwszą decyzję. Wiadomością elektroniczną, wobec braku odpowiedzi na faks, skarżąca podtrzymała swoje żądanie, składając w EUIPO zażalenie.

EUIPO odpowiedział skarżącej, że pierwsza decyzja została doręczona jej za pośrednictwem faksu 20 grudnia 2013 r. Dodał on zasadniczo, że Sąd jest właściwy do rozpoznania skargi na tę pierwszą decyzję i że to on oceni dopuszczalność wniesionej skargi w świetle przedstawionych mu okoliczności i dowodów.

Sąd wskazał, że z akt sprawy wynika, że po powzięciu wiadomości o pierwszej decyzji skarżąca wniosła skargę do Sądu i w tych ramach Sąd rozstrzygnął już kwestię dochowania terminu do wniesienia do niego skargi na ową decyzję. Uznał on tę skargę za wniesioną po terminie, a w efekcie za niedopuszczalną. W tym wypadku, ponieważ zostało wniesione odwołanie, powyższa ocena mogłaby jeszcze zostać poddana ponownemu rozważeniu, jednak w każdym wypadku oceny tej powinny dokonać sądy Unii, a nie EUIPO. Nawet gdyby przyjąć, że izba odwoławcza EUIPO mogłaby uwzględnić wniosek o przywrócenie stanu poprzedniego, to i tak w żaden sposób nie wiązałoby to Sądu w przeprowadzanej przez niego ocenie spóźnionego, lub nie, charakteru skargi wniesionej do tego sądu na pierwszą decyzję.

A zatem w sytuacji gdy skarga wnoszona do Sądu na decyzję izby odwoławczej EUIPO może zostać uznana przez sąd za wniesioną po terminie, upływ terminu nie narusza uprawnień, jeśli strona dowiedzie zaistnienia nieprzewidywalnych okoliczności lub siły wyższej. W konsekwencji argumenty skarżącej oparte na analizie słownej i odnoszące się do okoliczności, iż termin do wniesienia skargi do Sądu dotyczy EUIPO pod wieloma względami, nie mogły zostać uwzględnione.

W niniejszym wypadku, ponieważ chodziło o wniesienie do Sądu skargi na decyzję jednej z izb odwoławczych EUIPO, zaniechana czynność, a mianowicie wniesienie skargi, powinna była zostać dokonana w terminie dwóch miesięcy od ustania przyczyn, które nie pozwoliły na wcześniejszej jej wniesienie i w tym samym terminie do instancji właściwej do rozpoznania tej skargi, czyli do Sądu, powinien był wpłynąć wniosek o przywrócenie stanu poprzedniego. 

czwartek, 09 czerwiec 2016 15:18

I cóż, że ze Szwecji

M&M’s to marka bardzo na świecie popularna. Każdy chyba kojarzy czekoladowe pastylki w kolorowej skorupce, oznaczone na górze literką „m”. M&M’sy wkradły się też do popkultury, pod postacią pastylek – czekoladowej i z orzechem – powiększonych do ludzkich rozmiarów i konwersujących ze sobą, które wielokrotnie pojawiały się w reklamach marki. Teraz jednak te kolorowe cukierki prawdopodobnie będą musiały być oferowane w Szwecji pod zmienioną nazwą.

Na terytorium tego skandynawskiego kraju już od siedmiu lat toczy się spór pomiędzy producentem M&M’s, koncernem Mars a Kraft Foods Sverige, spółką zależną spółki Mondelez, która produkuje słodycze z orzechów i czekolady, oferowane pod nazwą Marabou M. Jego przedmiotem jest używanie w stosunku do słodyczy oznaczenia M&M’s oraz litery „M” na samych drażetkach. Na początku czerwca bieżącego roku sąd apelacyjny w Sztokholmie uznał, że oferowanie w Szwecji cukierków M&M’s w aktualnej formie narusza prawa spółki Mondelez do zarejestrowanego na rzecz spółki znaku towarowego „M”. Do końca czerwca Mars ma czas na odwołanie się od wyroku. Do tego czasu, każdorazowe wprowadzenie w Szwecji do obrotu przez koncern Mars drażetek o nazwie M&M’s może być ukarane zapłatą kwoty o rówartości 250 tysięcy dolarów.

Co ciekawe, w 1989 r. producenci cukierków Marabou M, sprzedawanych w Szwecji od 1957 r. i wytwórca M&M’s zawarli porozumienie, na mocy którego Mars nie oferował w Skandynawii swoich kolorowych drażetek. Umowa ta straciła moc w 1998 r, a 11 lat później M&M’sy trafiły do szwedzkich sklepów. Stało się to zarzewiem trwającego do dziś sporu. Sprawa jest o tyle ciekawa, że zazwyczaj urzędy patentowe niechętnym okiem spoglądają na rejestrację pojedynczych liter jako znaków towarowych. Może to bowiem prowadzić do niesprawiedliwych z punktu widzenia zasad rynkowych sytuacji, kiedy jeden przedsiębiorca monopolizuje daną literę dla konkretnych towarów.

Strona 1 z 95