<h2>Prawo patentowe</h2>
<h2>Prawo autorskie</h2>
<h2>Znak towarowy</h2>
Wódczane spory
Produkcja i sprzedaż alkoholu to bardzo lukratywna gałąź biznesu, dlatego też wiele jest podmiotów, które ostrzą sobie zęby na zagarnięcie uznania... Czytaj dalej
Siedziba - widmo
20 listopada 2006 r. skarżąca, spółka Sun Cali, Inc., dokonała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia unijnego... Czytaj dalej
„Vogue” przegrywa w Indiach
Sąd Najwyższy w Bombaju odmówił niedawno ochrony poprzez przyznanie środków zabezpieczających znanemu magazynowi modowemu „Vogue”, który wszczął w... Czytaj dalej
Znak ponad granicami
Spółka prawa niemieckiego, combit Software, jest właścicielem słownych – niemieckiego i unijnego – znaków towarowych combit odnoszących się do... Czytaj dalej
Zamrożony znak towarowy
Brytyjski producent mrożonek działający pod nazwą Iceland może spodziewać się lada chwila pozwu z zakresu własności intelektualnej ze strony... Czytaj dalej
prev
next

kancelaria patentowa

PnP#9 | Znak towarowy w domenach.

czwartek, 29 wrzesień 2016 13:19

Wódczane spory

Produkcja i sprzedaż alkoholu to bardzo lukratywna gałąź biznesu, dlatego też wiele jest podmiotów, które ostrzą sobie zęby na zagarnięcie uznania konsumentów. I choć branża alkoholowa proponuje obecnie ogromny wyrobów, zarówno zagranicznych trunków, charakterystycznych dla konkretnych miejsc na świecie, jak i piwa rzemieślnicze, alkohole smakowe, czy wina z niszowych winnic, to nadal dużą popularnością cieszy się zwykła czysta wódka. Co ciekawe, od 13 stycznia 2013 r. określenie „Polska wódka/ Polish Vodka” zostało ustawowo zastrzeżone dla trunków produkowanych w Polsce tradycyjnymi metodami i z ściśle określonych składników. Nowelizacja ustawy o wyrobie napojów spirytusowych jest odpowiedzią na przyjętą w Unii Europejskiej definicję wódki, według której napój może być produkowany m.in. z cebuli czy marchwi.

Polskie wódki cieszą się na rynku wysoką renomą, a rodzime marki są rozpoznawalne na całym świecie. Teraz dwaj wytwórcy tego popularnego alkoholu walczą ze sobą o znak towarowy. W połowie września bieżącego roku do lubelskiego zakładu Stock Polska, spółki produkującej między innymi Żołądkową Gorzką, zawitał komornik. Działo się to na skutek udzielenia przez sąd zabezpieczenia roszczeń firmy CEDC, dotyczących nazwy „Saska”. Wódkę pod taką marką oferuje bowiem już prawie od roku Stock. Problem w tym, że CEDC posiada dokładnie taki zarejestrowany znak towarowy.

Okazuje się, że CEDC złożyła wniosek o rejestrację znaku „Saska” w listopadzie ubiegłego roku, na miesiąc po tym, jak Stock wypuścił na rynek wódkę o takiej właśnie nazwie. Stock Polska wniósł do sądu zażalenie na postanowienie pozwalające na zajęcie towarów spółki. Wbrew temu, co się może wydawać, Stock nie ma w tej sprawie związanych rąk. Spółka mogłaby unieważnić prawo ochronne na znak towarowy „Saska”, gdyby dowiodła, iż został on zarejestrowany w złej wierze.

środa, 28 wrzesień 2016 13:57

Siedziba - widmo

20 listopada 2006 r. skarżąca, spółka Sun Cali, Inc., dokonała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia unijnego znaku towarowego SUN CALI, głównie dla torebek i odzieży damskiej. 16 października 2012 r. Abercrombie & Fitch Europe SA złożyła wniosek o unieważnienie prawa do graficznego znaku towarowego skarżącej dotyczący wszystkich towarów i usług, dla których znak ten został zarejestrowany, na podstawie znaku wcześniejszego, włoskiego graficznego CALI CO.

W decyzji z 17 marca 2014 r. Wydział Unieważnień częściowo uwzględnił wniosek o unieważnienie prawa do znaku stwierdzając, że przy uwzględnieniu zbiegu elementu „cali” – dominującego elementu wcześniejszego znaku towarowego – istnieje prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd. Obie strony wniosły do EUIPO odwołanie od decyzji Wydziału Unieważnień. Izba Odwoławcza EUIPO odrzuciła odwołanie skarżącej ze względu na błędną eprezentację oraz częściowo uwzględniła wniesione przez Abercrombie & Fitch Europe odwołanie. Spółka Sun Cali wniosła skargę do Sądu UE, a na jej poparcie podniosła, że mogła ona działać przed EUIPO za pośrednictwem jednego z pracowników oddziału, który posiada w Niemczech, mając na względzie, że ten oddział to rzeczywiste i poważne przedsiębiorstwo handlowe w Unii w rozumieniu tego przepisu.

Druga strona postępowania przed Izbą Odwoławczą, Abercrombie & Fitch Europe, w uwagach przedstawionych w odpowiedzi na wniesione przez skarżącą przed Izbą Odwoławczą odwołanie twierdziła, że skarżąca nie była prawidłowo reprezentowana przed Izbą Odwoławczą, w szczególności ze względu na brak rzeczywistego i poważnego przedsiębiorstwa handlowego w Niemczech. Na poparcie tego zarzutu Abercrombie & Fitch Europe twierdziła, że zgodnie z art. 13 Handelsgesetzbuch (niemieckiego kodeksu handlowego) skarżąca, której siedziba znajduje się poza Niemcami, powinna zarejestrować się w sądzie rejonowym, w którego rejonie zamierza prowadzić przedsiębiorstwo handlowe, czego nie uczyniła. W celu wykazania swoich twierdzeń Abercrombie & Fitch Europe załączyła, po pierwsze, wyciąg z Gemeinsames Registerportal der Länder (wspólnego niemieckiego portalu rejestracyjnego), z którego wynika, że żadne przedsiębiorstwo handlowe zawierające w swojej nazwie wyrazy „sun cali” nie jest zarejestrowane w Niemczech, oraz po drugie, wyciąg z rejestru działalności gospodarczej miasta Monachium, który potwierdza rejestrację w charakterze jednoosobowej działalności gospodarczej – na nazwisko pracownika, który reprezentował skarżącą przed Izbą Odwoławczą i który jest także jej dyrektorem generalnym – przedsiębiorstwa handlowego o nazwie SUN CALI Inc.

Sąd UE wskazał, że zgodnie z orzecznictwem pojęcie oddziału wymaga istnienia ośrodka działalności, który stale uzewnętrznia swoje działania jako przedłużenie działań przedsiębiorstwa macierzystego i posiada zarząd oraz wyposażenie materialne pozwalające mu na zawieranie transakcji z osobami trzecimi, tak aby te osoby trzecie – wiedząc, że ewentualnie nastąpi nawiązanie stosunku prawnego z przedsiębiorstwem macierzystym, którego siedziba znajduje się za granicą – były zwolnione z obowiązku bezpośredniego zwracania się do przedsiębiorstwa macierzystego i mogły zawierać transakcje z ośrodkiem działalności, który stanowi przedłużenie tego przedsiębiorstwa macierzystego. Dowody przedstawione przez skarżącą na poparcie twierdzenia, zgodnie z którym posiada ona oddział w Niemczech, nie mogły oczywiście wykazać, że to przedsiębiorstwo, na które powołuje się skarżąca, stanowi jej przedłużenie i może w konsekwencji być oddziałem skarżącej.

Co więcej, przedstawione przed Izbą Odwoławczą przez Abercrombie & Fitch Europe dokumenty – w szczególności wyciąg z niemieckiego rejestru handlowego, z którego nie wynika, że skarżąca posiada zarejestrowane w Niemczech przedsiębiorstwo – potwierdzają wywiedzione z przedstawionych przez skarżącą dowodów stwierdzenie, zgodnie z którym podnoszonego przedsiębiorstwa z siedzibą w Monachium nie można uznać za należące do skarżącej rzeczywiste i poważne przedsiębiorstwo handlowe w Unii. Skarga została oddalona wyrokiem z 22 września 2016 r.

wtorek, 27 wrzesień 2016 13:54

„Vogue” przegrywa w Indiach

Sąd Najwyższy w Bombaju odmówił niedawno ochrony poprzez przyznanie środków zabezpieczających znanemu magazynowi modowemu „Vogue”, który wszczął w Indiach postępowanie przeciwko tamtejszemu przedsiębiorstwu Just Life Styles. To ostatnie posiada na terytorium Indii sklepy oferujące różnego rodzaju akcesoria, takie jak zegarki czy artykuły piśmiennicze, działające pod nazwą Just In Vogue.

Uzasadniając nieuwzględnienie zabezpieczenia roszczeń Advance Magazine Publishers, wydawcy magazynu „Vogue”, indyjski sąd wskazał, że Just Life Styles oferuje różnego typu dobra pozostające w zgodzie z trendami i modne, a to zgadza się z określeniem „in vogue”. Nie można więc wskazać, że istnieje oczywiste uzasadnienie twierdzenia, że element słowny „vogue” w nazwie sieci sklepów stanowi nieuczciwe nawiązanie do tytułu słynnego czasopisma.

Wydawca „Vogue” w toku postępowania powoływał się na znajomość jego znaku towarowego, cytując między innymi indyjskich celebrytów wypowiadających się na temat tego magazynu. Advance Magazine Publishers argumentował, że znak towarowy „Vogue” posiada renomę w wielu państwach, przedstawiał też korzystne dla niego wyroki zagranicznych sądów w podobnych sprawach. Jego zdaniem, Just Life Styles przygotował nazwę swoich sklepów, kierując się złą wiarą i chcąc uzyskać w nieuczciwy sposób korzyści związane z popularnością na świecie czasopisma „Vogue”, jako kojarzącego się z modą na wysokim poziomie. Sąd nie zgodził się jednak z tymi argumentami twierdząc, iż wydawcy czasopism nie zajmują się zazwyczaj handlem detalicznym akcesoriami, w związku z czym indyjscy konsumenci nie zostaną wprowadzeni w błąd co do ewentualnych powiązań Just Life Styles i Advance Magazine Publishers.

poniedziałek, 26 wrzesień 2016 11:24

Znak ponad granicami

Spółka prawa niemieckiego, combit Software, jest właścicielem słownych – niemieckiego i unijnego – znaków towarowych combit odnoszących się do towarów i usług w dziedzinie informatyki. Działalność tej spółki polega w głównej mierze na opracowywaniu i wprowadzaniu do obrotu oprogramowania komputerowego. Commit Business Solutions, spółka prawa izraelskiego, sprzedaje w obrocie międzynarodowym, za pośrednictwem sklepu witryny internetowej www.commitcrm.com, oprogramowanie opatrzone oznaczeniem słownym „Commit”. W chwili zaistnienia stanu faktycznego w postępowaniu głównym oferta tej spółki była dostępna w języku niemieckim, a sprzedawane przez nią oprogramowanie, po dokonaniu zakupu, mogło zostać dostarczone do Niemiec.

Jako właściciel znaków towarowych combit, combit Software pozwała Commit Business Solutions przed Landgericht Düsseldorf (sąd okręgowy w Düsseldorfie, Niemcy). Tytułem żądania głównego domagała się ona, powołując się na należący do niej unijny znak towarowy, nakazania Commit Business Solutions zaprzestania używania w Unii oznaczenia słownego „Commit” w odniesieniu do sprzedawanego przez nią oprogramowania. Tytułem żądania ewentualnego wniosła ona, powołując się na należący do niej niemiecki znak towarowy, o nakazanie tej spółce zaprzestania używania tego oznaczenia słownego w Niemczech.

Landgericht Düsseldorf oddalił podniesione przez combit Software żądanie główne, jednak uwzględnił żądanie wniesione tytułem ewentualnym. Uznawszy, że Landgericht Düsseldorf powinien był nakazać Commit Business Solutions zaprzestanie używania oznaczenia słownego „Commit” w całej Unii, combit Software wniosła apelację do Oberlandesgericht Düsseldorf (wyższego sądu krajowego w Düsseldorfie). Ten ostatni sąd uznał, że używanie oznaczenia słownego „Commit” przez Commit Business Solutions stwarza w odczuciu przeciętnego konsumenta niemieckojęzycznego prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd w odniesieniu do znaku towarowego combit. Natomiast zdaniem tego sądu takie prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd nie powstaje w odczuciu przeciętnego konsumenta anglojęzycznego.

Sąd ten zastanawiał się, w jaki sposób w takiej sytuacji należy zastosować zasadę jednolitego charakteru unijnego znaku towarowego i postanowił zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości UE z pytaniem prejudycjalnym, jakie skutki dla oceny prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd w przypadku słownego unijnego znaku towarowego i innego oznaczenia, względem którego zarzuca się naruszenie praw do tego znaku, ma okoliczność, że z perspektywy przeciętnego konsumenta części państw członkowskich różnica konceptualna między tym znakiem a oznaczeniem znosi istniejące między nimi podobieństwo fonetyczne, natomiast nie ma to miejsca w odczuciu przeciętnego konsumenta z innych państw członkowskich.

W wyroku z 22 września 2016 r. Trybunał uznał, że jeżeli, tak jak w niniejszym wypadku, sąd orzekający w sprawach unijnych znaków towarowych stwierdzi w ramach wykonywania powyższej kompetencji, że używanie oznaczenia stwarza prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd w odniesieniu do unijnego znaku towarowego na części terytorium Unii, podczas gdy w innej części Unii to samo używanie nie powoduje powstania takiego prawdopodobieństwa, to sąd ten nie może uznać, iż nie doszło do naruszenia praw wyłącznych przysługujących z tytułu tego znaku. Przeciwnie, jego obowiązkiem jest stwierdzenie, że doszło do naruszenia pełnionej przez ten znak funkcji wskazywania pochodzenia, a w konsekwencji do naruszenia przysługujących z tytułu tego znaku praw wyłącznych.

Jeżeli sąd orzekający w sprawach unijnych znaków towarowych na podstawie dowodów, które co do zasady powinny mu zostać przedłożone przez pozwanego, ustali, że w określonej części Unii prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd nie istnieje, to prowadzenie zgodnej z prawem działalności handlowej wynikającej z używania danego oznaczenia w tej części Unii nie może zostać zakazane. 

piątek, 23 wrzesień 2016 11:21

Zamrożony znak towarowy

Brytyjski producent mrożonek działający pod nazwą Iceland może spodziewać się lada chwila pozwu z zakresu własności intelektualnej ze strony islandzkiego rządu. Jego przedmiotem miałoby być zaprzestanie używania na terytorium państw członkowskich Unii Europejskiej oznaczenia „Iceland”. Jak wynika z informacji podawanych przez islandzką prasę, wniesienie powództwa przeciwko sieci marketów oferującej mrożonki rozważają wspólnie islandzkie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz stowarzyszenia Promote Iceland oraz SA Business Iceland.

Spółka Iceland Foods zaprotestowała, gdy Promote Iceland usiłowało zarejestrować angielską wersję nazwy państwa Islandia, „Iceland”, jako znak towarowy, również dla towarów, którymi spółka ta handluje. Co ciekawe, spółce nie wydaje się już takie niesprawiedliwe korzystanie z ogólnie dobrych skojarzeń z Islandią dla sprzedaży jej własnych towarów. Przykładowo, sieć marketów umieściła na swoim profilu na Twitterze krótki film dotyczący ostatnich sukcesów islandzkiej reprezentacji piłki nożnej. Co więcej, Iceland Foods w 2002 r. zgłosiła do ochrony znak unijny „ICELAND” dla całej gamy produktów. Spółka uzyskała rejestrację dopiero w 2014 r.

Nie jest to jedyny przypadek rejestracji – czy chociaż jej próby - nazwy państwa jako znaku towarowego. W 2015 r. Sąd Unii Europejskiej uniemożliwił rejestrację w ramach znaku unijnego oznaczenia „Monako”, o co wniósł sam rząd tego państwa. Sąd uznał wtedy, że słowo „Monako” odnosi się do powszechnie używanej nazwy geograficznej. Znak „Monako” kojarzyłby się więc głównie z lokalizacją, a nie z usługami kasyn czy wyścigów samochodowych. Z tego względu, że oznaczenie „Monako” jest nazwą realnie istniejącego państwa, jego rejestracja stanowiłaby utrudnienie dla prowadzenia działalności gospodarczej przez podmioty spoza tego kraju. Nie mogłyby one bowiem wykorzystywać nazwy państwa w swojej działalności. Jak widać, te same zasady nie działają już w przypadku rejestracji znaków na rzecz prywatnych podmiotów.

czwartek, 22 wrzesień 2016 15:16

Naturalne patenty

Dziś, po wejściu do drogerii, naszym oczom ukazuje się mnogość kremów, balsamów, pudrów i szminek. Każdy może wybrać coś dla siebie, zarówno osoba szukająca kosmetyków nietestowanych na zwierzętach, jak i ta wspierająca krajowy przemysł czy ktoś inny, poszukujący kosmetyków specjalnie dla dzieci. Grupą ostatnio coraz bardziej popularną i poszukiwaną na rynku są również kosmetyki ekologiczne, oparte na naturalnych składnikach, często z eko-certyfikatami. W poszukiwaniu nawet nie „wiecznej młodości”, ale dbania o siebie w zgodzie z naturą i środowiskiem, konsumenci gotowi są wydać niemałe sumy na środki, które mają im w tym pomóc.

Na tym chcą skorzystać producenci kosmetyków, wyszukując coraz to bardziej egzotyczne składniki, które mogą stanowić bazę kolejnego specyfiku. W tym celu po najdzikszych zakątkach świata przemieszczają się wysyłani przez firmy kosmetyczne etnobotanicy, wyszukujący nowe, choć w niektórych miejscach znane od dawna, środki pielęgnacji. Czasem jednak firmy kosmetyczne chcą zawłaszczyć dla siebie takie cudowne znaleziska. Przykładowo, koncern Colgate-Palmolive chciał jakiś czas temu opatentować recepturę ziołowej pasty do zębów opartej na tradycyjnej indyjskiej medycynie, ajurwedzie. Próba ta spotkała się jednak z wieloma protestami i finalnie nie doszła do skutku, zaś ajurweda została objęta ochroną jako indyjskie dziedzictwo narodowe.

Innym przykładem takich zachłannych działań, tym razem spoza branży kosmetycznej, była chęć objęcia patentem na rzecz amerykańskiej spółki RiceTek ryżu Basmati, odmiany pochodzącej z podnóża Himalajów. Co ciekawe, RiceTek uzyskała początkowo patent w USA. Spowodowało to niemożność eksportowania przez pakistańskich rolników swojego produktu i finalnie, po międzynarodowych protestach, patent został unieważniony.

Producentom kosmetyków pozostaje więc ochrona patentowa syntetycznych substancji czy jedynie zastosowań danego składnika. 

środa, 21 wrzesień 2016 07:57

Znak towarowy wiecznie żywy

Muzyków śpiewających muzykę pop jest wielu. Niemało jest także gwiazd, mających rzesze fanów na całym świecie i zarabiających krocie. Jest jednak postać, zwana Królem Rock&Rolla, którą kojarzą chyba wszyscy, nawet niebędący jej fanami. Mowa oczywiście o nieżyjącym gwiazdorze, Elvisie Presleyu. Piosenkarz o charakterystycznym stylu i fryzurze, na koncertach którego masowo mdlały kobiety, zmarł w 1977 r., w swojej posiadłości nazwanej Graceland, w Memphis w stanie Tennessee.

Graceland mieści obecnie muzeum Elvisa. Odbywają się tam zorganizowane imprezy, szczególnie w rocznicę jego urodzin oraz śmierci („Elvis Week”). Jak się okazuje, Graceland nie tylko dba o pamięć piosenkarza, ale też skutecznie walczy o swoje prawa do znaków towarowych.

Henrik Knudsen, założyciel duńskiego muzeum Elvisa o tej samej nazwie, otwartego w 2011 r., musi ją teraz zmodyfikować, po wniesieniu przeciwko niemu powództwa dotyczącego naruszenia praw do znaku towarowego. Duńska replika jest dwa razy większa niż oryginał Graceland i znajduje się w Randers, 210 km na północ od duńskiej stolicy, Kopenhagi. W muzeum można zobaczyć prywatną kolekcję Knudsena złożoną z pamiątek po gwiazdorze, a także zrobić zakupy w sklepie z pamiątkami i zjeść obiad w restauracji. Rocznie odwiedza je około 130 000 gości. Zarządzająca posiadłością Presleya spółka Elvis Presley Enterprises, Inc. z siedzibą w Memphis zażądała w pozwie zmiany nazwy duńskiego muzeum i odszkodowania w wysokości 1,5 miliona koron (około 220 000 dolarów). Finalnie amerykańska spółka nie dostanie jednak aż tyle, ile chciała. Duński sąd zasądził bowiem w ramach odszkodowania 500 tysięcy koron (około 75 tysięcy dolarów). 

Szwajcarski producent zegarków Swatch Group skutecznie wstrzymał ostatnio nieustające próby technologicznego giganta Apple zarejestrowania znaku towarowego „iWatch”. Producent zegarków uważał, że takie oznaczenie jest zbyt podobne do jego własnego znaku towarowego „iSwatch”, używanego dla zegarków z dotykowym ekranem. Swatch zgłosił sprzeciw wobec rejestracji znaku Apple w każdym kraju, w którym zgłoszenie zostało wniesione. We wrześniu 2016 r. udało mu się wygrać tę sprawę w Wielkiej Brytanii. Swatch twierdzi, że nie obawia się konkurencyjnego produktu Apple, ale chroni swój własny znak towarowy.

Nie jest to pierwszy spór, który wszczyna Swatch o znak towarowy. Znany producent zegarków ma już za sobą ośmioletni spór z belgijską firmą Ice-Watch. Swatch twierdził, że nazwa firmy może kolidować z jego znakiem towarowym „iSwatch” lub że konsumenci mogliby pomylić oznaczenie z nazwą „Ice-Swatch”. Strony finalnie zawarły ugodę w styczniu 2014.

W międzyczasie Apple postanowił jednak zmienić nazwę zegarków, wypuszczonych na rynek w ubiegłym roku, po prostu na „Apple Watch”. Polska premiera urządzenia odbyła się 9 października 2015 r. „Inteligentny” zegarek Apple posiada dedykowany system operacyjny WatchOS, który bazuje na systemie iOS stosowanym w iPhone’ie, iPodzie oraz iPadzie. Pozwala on między innymi na wyświetlanie komunikatów z telefonu, odbieranie przychodzących rozmów czy kontrolowanie muzyki lub aparatu.

poniedziałek, 19 wrzesień 2016 08:37

Zmotywowana, żeby wygrać

Oprah Winfrey, jedna z najbardziej znanych kobiet amerykańskich mediów i prowadząca niesamowicie popularnego tamtejszego talk show, wygrała w połowie września 2016 r. w sądzie apelacyjnym w USA spór dotyczący używania przez nią oznaczenia „Own Your Power” (ang. posiadaj swoją moc) wobec programów telewizyjnych, czasopism i stron internetowych.

Rozpatrujący sprawę sąd uznał, że powódka, Simone Kelly-Brown, coach i mówca motywacyjny, prowadząca przedsiębiorstwo pod nazwą Own Your Power Communications Inc nie udowodniła, że wykorzystywanie przez Oprah frazy „Own Your Power” wprowadza konsumentów w błąd. Sąd uznał też, że wskazane oznaczenie nie posiada charakteru odróżniającego i w związku z tym nie może być traktowane jako pełnoprawny znak towarowy. Kelly-Brown posiadała zarejestrowany w 2008 r. znak towarowy „Own Your Power” pisany stylizowaną błękitną czcionką. Wyrok ten podtrzymał wcześniejszą decyzję sądu niższej instancji.

Sąd zgodził się z twierdzeniami pełnomocnika Oprah Winfrey, że jego klienta używała oznaczenia „Own Your Power” wraz z charakterystycznymi elementami graficznymi oraz jej nazwiskiem, aby nieść ideę automotywowania się. Uznał, że oznaczenie pozbawione charakteru odróżniającego nie może być monopolizowane na rzecz jednego tylko podmiotu. Takie orzeczenie pomoże zapewne Wnfrey w dalszym owocnym prowadzeniu jej kariery. Medialne działania 62-letniej prezenterki obejmują między innymi jej własną telewizję kablową, posiada też ona 10% udziałów spółki znanej z prowadzenia programów o odchudzaniu, Weight Watchers International Inc.

piątek, 16 wrzesień 2016 08:29

Bank zaprzepaścił kredyt zaufania

Przepisy zakazujące nieuczciwej konkurencji jasno wskazują, jaką reklamę można uznać za nieuczciwą. Jest to między innymi taka, która jest sprzeczna z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub uchybiająca godności człowieka. Taką reklamą sprzeczną z przepisami prawa byłaby przykładowo reklama wysokoprocentowego alkoholu. Innym rodzajem reklamy zabronionej polskimi przepisami jest reklama wprowadzająca klienta w błąd i mogąca przez to wpłynąć na jego decyzję co do nabycia towaru lub usługi.

Przepisy regulujące zgodność reklamy z prawem znajdują się w ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Gdy jakaś konkretna reklama narusza prawne wytyczne, reklamodawca może nawet odpowiadać za naruszenie zasad uczciwej konkurencji przed sądem. Teraz problemy ze względu na nieuczciwą i wprowadzającą w błąd reklamę ma Alior Bank. Bank ten reklamował jakiś czas temu. że gwarantuje kredytobiorcom najniższą ratę. Po zawarciu umowy okazywało się jednak, że korzyści obwarowane są wieloma utrudnieniami. Należało między innymi przedstawić Alior Bankowi prawidłowo wypełniony formularz informacyjny potwierdzający warunki kredytowania w innym banku, a nawet - gdy konkurencyjny bank proponował kredyt z RRSO 14,1% albo niższym – podpisaną z takim bankiem umowę kredytową.

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznał w związku z tym, że w  reklamach Alior Banku dotyczących kredytu gotówkowego brakowało informacji na tyle istotnych, że przekaz taki mógł wprowadzać klientów w błąd i wpłynąć na ich decyzję.

Przepisy regulujące reklamę są słuszne i dbają o dobro nie tylko konsumentów, ale też o sprawiedliwe warunki rynkowe do działania dla różnych, konkurujących ze sobą podmiotów. W Polsce reklamę, która co prawda nie narusza prawa, ale w negatywny sposób działa na konsumentów czy narusza powszechnie chronione wartości albo po prostu reguły dobrego smaku, można też zgłosić do Rady Reklamy. Działająca w jej ramach Komisja Etyki Reklamy jest organem rozstrzygającym o zgodności przekazów reklamowych z Kodeksem Etyki Reklamy. 

Strona 1 z 102