<h2>Prawo patentowe</h2>
<h2>Prawo autorskie</h2>
<h2>Znak towarowy</h2>
Pokemony atakują
Hitem ostatnich tygodni jest aplikacja na smartfony Pokemon Go! Grają w nią zarówno mali, jak i duzi, wychowani na kreskówkach anime o... Czytaj dalej
Spór o jabłko w domenie
Jedna z najbardziej rozpoznawalnych amerykańskich spółek na rynku komputerowym, Apple, znana jest ostatnio również z zamiłowania do... Czytaj dalej
Kinga Rusin walczy o Pat&amp;Rub
Wybór produktów na kosmetycznym rynku jest ogromny. Możemy wybierać pomiędzy preparatami o wszystkich możliwych zapachach, aptecznymi,... Czytaj dalej
Telefonem Apple iPhone koncertu już nie nagrasz
Nie ulega wątpliwości, że Apple z zacietrzewieniem broni swoich praw do wynalazków, wzornictwa czy znaków towarowych. Szerokim echem w... Czytaj dalej
Toyota wygrywa przed sądem
Po siedmioletniej batalii Toyota wygrała właśnie w Indiach spór ze znakiem towarowym „PRIUS” w tle. Taki wynik sporu to z... Czytaj dalej
prev
next

kancelaria patentowa

Paczkomaty Poczta Polska? Jest decyzja!

piątek, 22 lipiec 2016 10:44

Pokemony atakują

Hitem ostatnich tygodni jest aplikacja na smartfony Pokemon Go! Grają w nią zarówno mali, jak i duzi, wychowani na kreskówkach anime o kolorowych, fantastycznych stworkach, Pokemonach. Dzięki aplikacji Pokemony pokazują nam się w realnych miejscach i możemy je „złapać”, a dzięki temu dostać punkty i przesuwać się coraz wyżej w ranking trenerów tych zabawnych bajkowych postaci. Co ciekawe, nie jest to pierwsza próba stworzenia podobnej zabawy, jednak pierwsza – oficjalna. Te nieoficjalne nie powiodły się.

W styczniu 2014 r. twórca animacji „Pokemon” wystosował pozew przeciwko Marcusowi Fraserowi, właścicielowi  i operatorowi aplikacji „Pokellector” oraz strony internetowej pokellector.com, ze względu na naruszenie praw do znaków towarowych „Pokemon” i „Poke Ball”. Zdaniem powoda, logotypy wykorzystywane na stronie i w aplikacji zbytnio przypominały jego znaki towarowe zarówno brzmieniowo, jak i pod względem graficznym. Nazwa „Pokecollector” jest bowiem napisana charakterystyczną, powyginaną żółtą czcionką.

Strona internetowa oraz  aplikacja Pokellector i pozwalały użytkownikom na przeglądanie ofert kart Pokémon.  W  większości przypadków, gdy użytkownik kliknie na nazwę karty, na ekranie wyświetlany był wizerunek karty. To, zdaniem właściciela znaków towarowych, stanowiło również naruszenie jego praw autorskich do kart Pokemon. Pokecollector bronił się, że – aby uniknąć wprowadzenia użytkowników w błąd – umieścił na wyświetlanych kartach swoje własne oznaczenia. To właściciela znaków „Pokemon” jednak nie przekonało i nie zaniechał dochodzenia roszczeń. Spór nadal trwa.

Jak się okazuje, czasami kreskówki dla dzieci to poważna sprawa. W szczególności, jeśli chodzi o pieniądze.

czwartek, 21 lipiec 2016 10:41

Spór o jabłko w domenie

Jedna z najbardziej rozpoznawalnych amerykańskich spółek na rynku komputerowym, Apple, znana jest ostatnio również z zamiłowania do pozywania różnych podmiotów gospodarczych za naruszenia własności przemysłowej i intelektualnej należącej do Apple. Choć wydaje się, że naruszenia te często jednak zachodzą wyłącznie w ocenie Apple, to czasami są one jednak raczej oczywiste.

Roszczenia Apple zawitały ostatnio również do Polski. Jakiś czas temu Apple wszczęło przed polskim sądem spór o prawa do domeny internetowej iphone.com.pl. Pozwana spółka wykorzystywała ten adres do sprzedawania produktów z branży IT oraz telekomunikacji, w tym także oferując produkty Apple. Sąd Polubowny ds. Domen Internetowych przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji uznał, że takie działanie stanowi naruszenie praw własności przemysłowej Apple, w tym do renomowanego znaku towarowego. Właściciel musi, w myśl wyroku, nieodpłatnie przekazać Apple prawa do spornej domeny. Choć wyrok zapadł jeszcze w ubiegłym roku, to jeszcze do niedawna nie był on publikowany.

W kontekście własności przemysłowej spółka Apple jest szeroko znana z wytaczania często kuriozalnych procesów przeciwko podmiotom wykorzystującym znaki towarowe choćby minimalnie, jej zdaniem, podobne do znaków towarowych Apple. Przykładem może tu być proces wytoczony przeciwko niemieckiej kawiarni o nazwie Apfelkind, której logo zawierało wizerunek jabłka z wpisanym w nią zarysem twarzy dziecka. Spółka z Cupertino domagała się również unieważnienia znaku towarowego należącego do polskich delikatesów internetowych A.pl. Apple złożyło przeciwko rejestracji znaku wniosek o jej unieważnienie. Główne zarzuty giganta rynku komputerowego to konfuzyjne podobieństwo znaków i wykorzystywanie renomy marki Apple.

Bywają jednak i takie sprawy z zakresu własności przemysłowej, w których Apple przegrywa. W 2010 r. sąd orzekł, że adres internetowy bloga applemania.pl nie narusza praw spółki z jabłkiem w logo. Na blogu nie były bowiem prowadzone żadne działania sprzedażowe.

środa, 20 lipiec 2016 10:38

Kinga Rusin walczy o Pat&Rub

Wybór produktów na kosmetycznym rynku jest ogromny. Możemy wybierać pomiędzy preparatami o wszystkich możliwych zapachach, aptecznymi, wyspecjalizowanymi w zwalczaniu konkretnych problemów czy z najbardziej egzotycznych składników. Możliwość zakupu uzależniona jest niemal wyłącznie od grubości portfela. Dużą popularnością cieszą się obecnie kosmetyki naturalne. Wytwarzane z wyselekcjonowanych ekstraktów roślinnych, mają pomagać naszej skórze czy włosom w zgodzie z naturą. Upodobanie do tego typu kosmetyków wykazują także gwiazdy, zarówno polskie, jak i zagraniczne. Jedną z nich jest popularna prezenterka telewizyjna, Kinga Rusin. Kilka lat temu wraz ze swoją wspólniczką, Magdaleną Hajduk, wprowadziła na polski rynek markę Pat&Rub.

Teraz wokół tej kosmetycznej marki rozpoczął się spór, który z dużym prawdopodobieństwem może zakończyć się przed sadem. Kinga Rusin twierdzi, że spółka Aromeda, która dotychczas obsługiwała od strony handlowej markę kosmetyczną prezenterki, oszukała ją i spowodowała znaczne straty finansowe. Według Rusin, Aromeda przywłaszczyła sobie też prawa dotyczące własności przemysłowej: domenę patandrub.com i logotyp wykorzystywany do promocji marki. Ten ostatni jest zarejestrowany jako znak towarowy.

Aromeda, obsługująca do tej pory sklep internetowy marki Pat&Rub, wystosowała oświadczenie w sprawie, omijając jednak najbardziej kontrowersyjne tematy, między innymi oskarżenie o spowodowanie milionowej straty czy zawłaszczenie znaku towarowego. Spółka zapowiada wprowadzenie na rynek nowej marki, NATURATIV. Marka Pat&Rub nadal będzie dostępna na rynku, jednak o jej ofertę i możliwość zakupu będzie dbał już ktoś inny. Kinga Rusin zapowiada zaś, że będzie walczyć o swoją własność tak samo, jak były bokser, Dariusz „Tiger” Michalczewski, który walczył przed sądem o prawa do znaku towarowego „Tiger” dla napojów energetycznych.

Nie ulega wątpliwości, że Apple z zacietrzewieniem broni swoich praw do wynalazków, wzornictwa czy znaków towarowych. Szerokim echem w technologicznym półświatku odbijały się poczynania spółki z Cupertino, zastrzegającej dla siebie kształt kwadratu z zaokrąglonymi rogami, pozywającej małych przedsiębiorców ze względu na nikłe podobieństwo nazw lub oznaczeń albo skuteczne blokowanie dystrybucji produktów konkurencji na dużych rynkach.

Teraz gigant na rynku elektroniki próbuje opatentować kolejne rozwiązanie, które będzie mógł dodać do swojego, i tak już bogatego, portfolio. Jego najnowsze zgłoszenie patentowe opisuje sposób odbierania sygnałów wysłanych poprzez światło podczerwone przez aparat flagowego telefonu Apple, iPhone’a. W myśl zgłoszenia, czujnik podczerwieni byłby zintegrowany ze standardowym aparatem, przystosowanym do rejestrowania światła widzialnego. Sygnał podczerwony wysyłałby wtedy informacje. Jak przedstawiono w przykładzie zawartym w zgłoszeniu, nakierowując aparat na przykład na obiekt w muzeum, użytkownik mógłby otrzymać wszystkie informacje o nim bez konieczności sczytywania specjalnych kodów, jak na przykład QR.

Ciekawsze jest jednak inne zastosowanie takiego systemu. Podczerwienią można by też wysyłać instrukcje dla smartfona. Jako przykład podano funkcję blokowania nagrywania dźwięku i obrazu na koncertach.

Nie wiadomo, czy patent, jeżeli zostanie on przez Apple oficjalnie uzyskany, zostanie rzeczywiście wprowadzony do obrotu. Wiele technologii jest bowiem zgłaszanych do ochrony i nigdy nie wykorzystywanych przez tak duże firmy, jak Apple, które mogą sobie pozwolić na wydatek, który może się jednak okazać zbędny. Takie patentowanie „na zapas” nie jest wśród dużych podmiotów z odpowiednio wysokim budżetem rzadkością. 

poniedziałek, 18 lipiec 2016 08:32

Toyota wygrywa przed sądem

Po siedmioletniej batalii Toyota wygrała właśnie w Indiach spór ze znakiem towarowym „PRIUS” w tle. Taki wynik sporu to z pewnością oddech ulgi dla tego słynnego producenta samochodów. Sądowa walka pomiędzy Toyota Jidosha Kabushiki Kaisha a Prius Auto Industries i Prius Auto Accessories Private Limited rozpoczęła się w 2009 r. Teraz, po latach zaciekłego sporu, indyjski sąd uznał, że dwie ostatnie spółki naruszyły prawa do znaku towarowego „PRIUS” i popełniały czyny nieuczciwej konkurencji, w związku z czym muszą wypłacić Toyocie odszkodowanie.

Japoński producent samochodów, Toyota, wniósł powództwo przeciwko współpracującym z nią spółkom Prius Auto Industries i Prius Auto Accessories Private Limited, w związku z nieuczciwym wykorzystywaniem  znaku towarowego „PRIUS”, używanego do oznaczania modelu Toyota Prius, który jest ich pierwszym samochodem hybrydowym. Ponadto, obie spółki zostały oskarżone również o sprzedaż części zamiennych wytworzonych lokalnie pod nazwami „Toyota Innova” oraz „Qualis” wraz z oficjalnym logo Toyoty.

Zdaniem Toyoty, obie spółki w nieuczciwy sposób wykorzystywały prawa do oznaczenia „PRIUS”, które przysługiwały na terytorium Indii również Toyocie, wraz z użyciem oznaczeń i logotypów tej ostatniej, w celu poprawienia własnych wyników sprzedażowych na terytorium tego państwa. Podczas siedmioletniego sporu obie strony wykorzystywały wszystkie hinduskie precedensy w zakresie tamtejszego prawa znaków towarowych, Toyocie nie przysługiwało bowiem w Indiach oficjalne prawo ochronne na znak towarowy „PRIUS”. Sąd w Indiach uznał jednak prawa Toyoty i nakazał obu spółkom wypłatę odszkodowania.

piątek, 15 lipiec 2016 14:27

Zła wiara nie popłaca

29 lipca 2009 r. Maquet GmbH dokonała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia słownego unijnego znaku LUCEA LED dla lamp chirurgicznych. 16 września 2009 r. Copernicus EOOD dokonała zgłoszenia do EUIPO słownego znaku LUCEO, między innymi dla narzędzi chirurgicznych, z pierwszeństwem z austriackiego znaku towarowego. 12 listopada 2009 r. Capella EOOD, która w dniu 21 października 2009 r. nabyła uprawnienie do zgłoszenia spornego znaku towarowego, wniosła sprzeciw wobec zgłoszenia znaku LUCEA LED. Sporny znak towarowy został zarejestrowany

3 maja 2011 r. Capella EOOD złożyła do EUIPO wniosek o unieważnienie prawa do spornego znaku towarowego. Wydział Unieważnień stwierdził nieważność prawa do spornego znaku towarowego ze względu na to, że Copernicus była w złej wierze w chwili dokonania zgłoszenia do rejestracji. Maquet GmbH wniosła do EUIPO odwołanie od decyzji Wydziału Unieważnień. 13 listopada 2013 r. spółka Ivo-Kermartin GmbH została wpisana do rejestru unijnych znaków towarowych jako nowy właściciel spornego znaku towarowego. Sprawa trafiła zaś przed Sąd Unii Europejskiej, który 7 lipca 2016 r. wydał wyrok.

Skarżąca spółka dążyła do podważenia stwierdzenia Izby Odwoławczej, zgodnie z którym Copernicus była w złej wierze, gdy dokonywała zgłoszenia spornego znaku towarowego. Sąd przypomniał, że system rejestracji unijnych znaków towarowych opiera się na zasadzie „pierwszego zgłaszającego”. Zgodnie z tą zasadą oznaczenie może zostać zarejestrowane jako unijny znak towarowy jedynie wówczas, gdy nie stoi temu na przeszkodzie wcześniejszy znak towarowy. Zastosowanie tej zasady jest jednak złagodzone: prawo do unijnego znaku towarowego unieważnia się na podstawie wniosku do EUIPO lub roszczenia wzajemnego w postępowaniu o stwierdzenie naruszenia, w wypadku gdy zgłaszający działał w złej wierze w momencie dokonywania zgłoszenia znaku towarowego.

Aby dokonać oceny, czy zgłaszający jest w złej wierze, należy w szczególności rozpatrzyć, czy zamierza on używać zgłoszonego znaku towarowego. Zamiar uniemożliwienia wprowadzenia danego towaru do obrotu może w pewnych okolicznościach stanowić o złej wierze zgłaszającego. Jest tak zwłaszcza w wypadku, gdy okazuje się później, że zgłaszający zarejestrował oznaczenie jako unijny znak towarowy bez zamiaru używania go, wyłącznie po to, by uniemożliwić osobie trzeciej wejście na rynek. Zdaniem Izby Odwoławczej zgłoszenie spornego znaku towarowego zostało dokonane jedynie w celu uzyskania możliwości wniesienia sprzeciwu wobec dokonanego przez interwenienta zgłoszenia unijnego znaku towarowego LUCEA LED i uzyskania związanych z tym sprzeciwem korzyści gospodarczych. Strategia dokonywania zgłoszeń, w którą wpisuje się zgłoszenie spornego znaku towarowego, nie jest przejrzysta dla osób trzecich. Skarga spółki Copernicus została w rezultacie oddalona.

czwartek, 14 lipiec 2016 14:23

Bojowo nastawione Conversy

Amerykański producent popularnych trampek Converse w 2014 r. pozwał 31 firm, twierdząc, że kopiują one projekty jego butów oraz nieuczciwie wykorzystują znak towarowy „Converse”.  Spółka złożyła pozwy przeciwko znanym uczestnikom rynku, takim jak sieć handlowa Walmart i dom mody Ralph Lauren, którzy rzekomo sprzedawali imitacje słynnych trampek Chuck Taylor. Postępowania wszczęte w Nowym Jorku dotyczyły firm z siedzibami w Kanadzie, Australii, Włoszech, Chinach i Japonii. Spółka wniosła także do Międzynarodowej Komisji Handlu o wprowadzenie zakazu importu i sprzedaży obuwia.

Spółce Nike, posiadającej prawa do znaków towarowych związanych z marką Converse nie podobało się, że nieuczciwi konkurenci chcą zarobić na popularności marki, która jest rezultatem milionów dolarów wydanych na reklamę. Dzięki niej „conversy” stały się niemal synonimem specyficznych trampek z wysoką cholewką. Popularność trampek Converse Chuck Taylor gwałtownie wzrosła w ciągu ostatnich lat, wraz ze spopularyzowaniem mody ulicznej. Oryginalnie buty te były dedykowane koszykarzom, aby ułatwić im grę na śliskim parkiecie, a sama marka powstała w USA w 1917 roku.

 Teraz spory te powoli się rozwiązują. Dom mody Ralph Lauren postanowił nie wikłać się dalej w sądowy bój i pójść na ugodę, w myśl której ma między innymi nie oferować na rynku podobnego typu obuwia. Waleczny pozostaje Walmart, który rzekomo dba o możliwość kupowania przez klientów sieci sklepów tańszych towarów, zaś działania Nike uważa za nieuczciwe ograniczenia rynkowe. W kolejnej sprawie, przeciwko marce Under Armour, amerykański sąd ją rozpatrujący orzekł kilka dni temu, że oferowanie na rynku trampek o specyficznym kroju i wyglądzie, wskazanym w pozwie, stanowi naruszenie praw własności przemysłowej Nike. 

środa, 13 lipiec 2016 14:18

Piłkarskie znaki towarowe

Choć polskiej reprezentacji nie udało się wejść do półfinału, piłkarskie szaleństwo związane z EURO 2016 ciągle trwa. Koszulki z numerami i nazwiskami najsłynniejszych piłkarzy oraz inne gadżety związane z piłką nożną nadal sprzedają się jak ciepłe bułeczki. Choć mało osób o tym wie, nazwiska i pseudonimy gwiazd piłki często zarejestrowane są jako znaki towarowe, aby nie każdy mógł je wykorzystywać w celach handlowych.

Rekordzistą pod tym względem jest obecnie już piłkarski „emeryt”, David Beckham. Piłkarz-celebryta zarejestrował na swoją rzecz aż 97 różnych znaków towarowych. Jedna z gwiazd FC Barcelona, Neymar, ma na swoim koncie 50 znaków, a niewiele mniej mają jego koledzy z drużyny, Lionel Messi i Andres Iniesta, choć znaki tego ostatniego dotyczą obecnie głównie jego biznesu winiarskiego, w który piłkarz mocno zainwestował. Co ciekawe, dużo mniej zarejestrowanych oznaczeń posiada jeden z najbardziej znanych zawodników na świecie, Cristiano Ronaldo, ze względu na to, że większość praw do kojarzonych z nim oznaczeń, w tym do oznaczenia „CR7”, posiadają aktualnie spółki Nike i JBS Textiles.

Na podium drużyn piłkarskich chroniących swoją własność przemysłową znajdują się FC Barcelona, AC Milan i Manchester United. Wartość marki tego ostatniego szacowana jest na miliony dolarów. W swoim portfolio klub ma zaś ponad 200 znaków towarowych. FC Barcelona nie zawsze jest jednak tak skuteczna w rejestracji znaków towarowych, jak w grze na boisku. Ostatnio władzom klubu nie udało się zarejestrować na terytorium Unii Europejskiej konturów swojego herbu jako znaku towarowego.

Znaki związane z piłką nożną bywają też bardzo charakterystyczne. W brytyjskim urzędzie patentowym widnieje znak towarowy piłkarza Garetha Bale`a, który przedstawia dwie dłonie złożone w charakterystyczny sposób tak, że przedstawiają one zarys serca. W serce wpisana jest liczba "11". Pomocnik Tottenhamu Hotspur FC celebruje w ten sposób zdobyte bramki, zaś "11" to jego numer widoczny na koszulce. Nazwa nadana oznaczeniu to "Eleven of hearts".

Spółka Delta Centre jest dzierżawcą placu targowego zwanego „Pražská tržnice” (praskimi halami targowymi). Poddzierżawia ona indywidualnym podmiotom handlującym stanowiska handlowe na tym placu. Umowy dzierżawy zawarte z tymi podmiotami handlującymi nakładają na tych ostatnich obowiązek przestrzegania regulacji, którym podlega ich działalność. Ponadto podmiotom tym została dostarczona sporządzona w języku czeskim i wietnamski ulotka zatytułowana „Ostrzeżenie dla sprzedawców”. Ulotka ta podkreśla, że sprzedaż podrobionych towarów jest zabroniona i może skutkować wypowiedzeniem umowy dzierżawy stanowiska handlowego.

Spółki oferujące luksusową odzież, między innymi Tommy Hilfiger Licensing LLC, Lacoste SA czy Burberry Ltd, po ustaleniu, że podróbki ich towarów są sprzedawane w tychże praskich halach targowych, wystąpiły do Městský soud v Praze (sądu miejskiego w Pradze) z żądaniem by nakazał Delta Center zaprzestania zawierania lub przedłużania umów dzierżawy stanowisk handlowych w tych halach z osobami, w odniesieniu do których stwierdzono, mocą ostatecznej decyzji sądu lub organu administracji, że ich działania stanowiły naruszenie lub stwarzały ryzyko naruszenia praw przyznanych przez wymienione w żądaniu znaki towarowe.

Czeski Sąd Najwyższy postanowił zawiesić postępowanie i zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości UE z pytaniem, czy dzierżawca placu targowego, który udostępnia indywidualnym podmiotom handlującym, do ich użytku, stragany i miejsca, na których stragany mogą zostać umieszczone, jest pośrednikiem, z usług którego korzystają osoby trzecie do naruszania prawa własności intelektualnej.

W wyroku z 7 lipca 2016 r. Trybunał wskazał, że aby dany podmiot gospodarczy został zakwalifikowany jako „pośrednik”, należy wykazać, że świadczy on usługę, która może być wykorzystywana przez jedną lub szereg innych osób do naruszania jednego lub szeregu praw własności intelektualnej, przy czym nie ma potrzeby by utrzymywał on z tą lub z tymi osobami szczególny stosunek. Kwalifikacja ta nie jest również poddana warunkowi, że wspomniany podmiot gospodarczy świadczył usługę inną niż usługa wykorzystywana przez osobę trzecią do naruszania prawa własności intelektualnej.

W konsekwencji, operator istniejącego fizycznie placu targowego może zostać zmuszony do spowodowania zaprzestania naruszeń znaków towarowych przez podmioty oferujące tam towary i podjęcia środków mających na celu zapobieżenie nowym naruszeniom.

poniedziałek, 11 lipiec 2016 08:41

Empire State of Trademark

Czy budynek może być zarejestrowany jako znak towarowy? To zależy, gdzie. W Polsce taka sztuka nikomu się jeszcze nie udała, choć zarejestrowany jako znak towarowy jest wizerunek stołecznego Pałacu Kultury i Nauki. W 2012 r. zarządzająca Pałacem spółka wystąpiła z roszczeniami dotyczącymi opłat za komercyjne wykorzystywanie wizerunku PKiN, między innymi na okładkach książek wydawnictwa Zysk i S-ka, wydawcy "Wieży komunistów" Witolda Gadowskiego oraz "Zgreda" Rafała Ziemkiewicza. Takim samym znakiem towarowym jest również wizerunek klasztoru na Jasnej Górze.

O wizerunek jednego z najbardziej kojarzonych budynków na świecie, znanego między innymi z kluczowej sceny filmu „King Kong” – Empire State Building, toczy się właśnie spór w USA. Przedmiotem sporu prowadzonego przed tamtejszym urzędem patentowym jest zgłoszenie znaku towarowego dla piwa, w postaci zdobionego okręgu, w który wpisany jest rysunek budynku bardzo podobnego do Empire State, otoczony napisem „NYC BEER LAGER”. Przeciwko zgłoszeniu sprzeciw wniosła spółka ESRT Empire State Building LLC, właściciel słownego znaku towarowego „Empire State Building” oraz znaku graficznego przedstawiającego wizerunek budynku, który figuruje w nazwie spółki.

Zdaniem ESRT Empire State Building LLC, używanie na rynku zgłoszonego znaku może wprowadzić konsumentów w błąd, a także stanowić będzie czyn nieuczciwej konkurencji. Znak „NYC BEER LAGER” zawiera bowiem element graficzny zbyt podobny do zarejestrowanego znaku towarowego przedstawiającego Empire State Building. Co więcej, bar mieszczący się na tarasie tego budynku oferuje odwiedzającym go turystom napoje bezalkoholowe i alkohol. Konsumenci mogliby więc pomyśleć, że wytwórcę piwa NYC BEER LAGER łączą z Empire State Building jakieś oficjalne powiązania gospodarcze. Zgłaszającemu znak na pewno nie pomoże też fakt, że w opisie znaku w zgłoszeniu umieścił sformułowanie „znak zawiera rysunek budynku podobnego do Empire State Building”.

Strona 1 z 97