<h2>Prawo patentowe</h2>
<h2>Prawo autorskie</h2>
<h2>Znak towarowy</h2>
Zmienna kostka Rubika
Właśnie zmienia się front w sporze dotyczącym popularnej zabawki logicznej, kostki Rubika, jako znaku towarowego. Rzecznik generalny Trybunału... Czytaj dalej
Lista walecznych
Marki modowe zyskały znaczącą pozycję na amerykańskiej liście firm, które są najbardziej konsekwentnie w monitorowaniu nieautoryzowanych... Czytaj dalej
Prawna batalia na antypodach
Co prawda ciepłe lato dopiero się zaczyna, ale za jakiś czas pogoda zmieni się diametralnie, zmuszając do wyciągnięcia głęboko teraz schowanych... Czytaj dalej
Niekompletny sprzeciw
30 kwietnia 2012 r. interwenient, Grup Supeco Maxor, SL, dokonał w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia... Czytaj dalej
Nr 1 bez ochrony
8 sierpnia 2013 r. GRE Grand River Enterprises Deutschland GmbH, skarżąca, dokonała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej... Czytaj dalej
prev
next

kancelaria patentowa

Wydarzenia tygodnia Prawo na patent

poniedziałek, 30 maj 2016 14:52

Zmienna kostka Rubika

Właśnie zmienia się front w sporze dotyczącym popularnej zabawki logicznej, kostki Rubika, jako znaku towarowego. Rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał ostatnio, że kształt kostki niekoniecznie powinien podlegać rejestracji w charakterze unijnego znaku towarowego. Graficzne przedstawienie tego sześcianu ukazuje bowiem rozwiązanie techniczne uniemożliwiające jego ochronę jako znaku towarowego.

Na wniosek Seven Towns, spółki brytyjskiej, która zarządza w szczególności prawami własności intelektualnej związanymi z kostką Rubika, w 1999 r. Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zarejestrował kształt tego sześcianu jako trójwymiarowy unijny znak towarowy dla „układanek trójwymiarowych”. Spór o zabawkę zaczął się w 2006 r., kiedy to spółka Simba Toys, niemiecki producent zabawek, złożyła do  EUIPO wniosek o unieważnienie prawa do trójwymiarowego znaku towarowego, w szczególności ze względu na to, że zawiera on rozwiązanie techniczne polegające na zdolności rotacji, natomiast takie rozwiązanie może być chronione wyłącznie w charakterze patentu, a nie jako znak towarowy.

EUIPO oddalił wniosek, zaś spółka Simba Toys wniosła do Sądu UE skargę mającą na celu stwierdzenie nieważności tej decyzji. W ogłoszonym w 2014 r. wyroku Sąd oddalił skargę spółki Simba Toys. W pierwszej kolejności Sąd stwierdził, że zasadniczymi właściwościami spornego znaku towarowego są, po pierwsze, sam sześcian, oraz, po drugie, struktura siatki, którą ukazano na każdej z powierzchni tego sześcianu. Według Sądu, grube czarne linie, które stanowią część tej struktury i widnieją na trzech przedstawieniach sześcianu, dzieląc na kwadraty ich wewnętrzne części nie odnoszą się w żaden sposób do zdolności rotacji indywidualnych elementów sześcianu, a zatem nie spełniają żadnej funkcji technicznej. Zdolność rotacji wertykalnych i horyzontalnych pasków kostki Rubika nie wynika bowiem ani z czarnych linii, ani ze struktury siatki, lecz z wewnętrznego mechanizmu znajdującego się w sześcianie, niewidocznego na jego graficznych przedstawieniach. W konsekwencji nie można odmówić rejestracji kształtu kostki Rubika jako wspólnotowego znaku towarowego ze względu na to, że odzwierciedla on funkcję techniczną.

Teraz jednak tendencja dotycząca zdolności rejestracyjnej kostki Rubika jako znaku towarowego się zmienia. Pod koniec maja 2016 r., w toku postępowania w sprawie skargi wniesionej przez spółkę Simba Toys do Trybunału Sprawiedliwości wypowiedział się rzecznik generalny TSUE. Wskazał on, że zasadnicze właściwości spornego oznaczenia – kształt sześcianu oraz struktura siatki  - są niezbędne dla spełnienia funkcji technicznej właściwej dla danego towaru. Monopolizacja takich cech na rzecz jednego podmiotu zniekształciłaby zaś konkurencyjność rynku tego typu zabawek.

 

piątek, 27 maj 2016 08:30

Lista walecznych

Marki modowe zyskały znaczącą pozycję na amerykańskiej liście firm, które są najbardziej konsekwentnie w monitorowaniu nieautoryzowanych zastosowań ich nazw, logotypów i znaków towarowych oraz inicjowaniu działań prawnych w związku z tym. Według raportu opracowanego i opublikowanego przez firmę Lex Machina, analizującą dane prawne, przeprowadzonego dla okresu od stycznia 2009 do marca 2016, marki odzieżowe czerpią też największe korzyści w związku z egzekucją praw do ich znaków towarowych.

Raport Lex Machina umieścił domy mody w centrum uwagi pod względem ich wysiłków dla ochrony znaków towarowych. Na pierwszym miejscu znalazła się marka Couch z 730 zgłoszonymi przypadkami. Drugie miejsce zajął dom mody Chanel, z 330 przypadkami sporów sądowych na tle znaków towarowych, a na ostatnim miejscu na podium stoi Microsoft, z 203 sprawami. Wysoko znajdują się również Deckers Outdoor Corp., spółka produkująca i sprzedająca w USA buty Ugg Boots, (164 sprawy) oraz dom mody Louis Vuitton Malletier, który miał w badanych latach 81 przypadków naruszeń, które zakończyły się w sądach.

Pomiar według kwot odszkodowawczych przyznanych właścicielom naruszanych znaków wskazuje, ze to dom mody Chanel był największym wygranym, jeżeli chodzi o wysokość zasądzonych odszkodowań. Właściciel charakterystycznego logo z dwóch złączonych liter C wyegzekwował od naruszycieli w latach 2009 - 2016 prawie miliard dolarów. Burberry Ltd. zajęło pod tym względem drugie miejsce z 523,1 miliona dolarów. Dalej na liście znajdują się Gucci America Inc., (207,7 miliona dolarów), Nike Inc. (170,6 miliona dolarów) i producent najpopularniejszych trampek, Converse Inc. (166,2 miliona dolarów). Jak widać, opłaca się dbać o swoją własność przemysłową.

środa, 25 maj 2016 08:27

Prawna batalia na antypodach

Co prawda ciepłe lato dopiero się zaczyna, ale za jakiś czas pogoda zmieni się diametralnie, zmuszając do wyciągnięcia głęboko teraz schowanych ciepłych kurtek, swetrów i butów. Za jedne z najcieplejszych, choć jednocześnie najbrzydszych, butów właśnie są uważane buty UGG. Są to niekształtne, wciągane buty przypominające wielkie kapcie, wykonane ze skóry owiec merynosów. Choć na rynku dostępnych jest wiele ich podróbek, oryginalne uggi wytworzone są z tego właśnie materiału i pochodzą głównie z Australii i Nowej Zelandii. Niedawno ich producenci zaczęli mieć jednak problem.

Oznaczenie „ugg”, skrót od angielskiego słowa „uggly” oznaczającego „brzydki”, było do tej pory powszechnie i zgodnie używane przez wszystkich australijskich i nowozelandzkich producentów tego typu obuwia. Jednak amerykańska firma Deckers Outdoor Corporation, również oferująca uggi, choć szyjąca je głównie w Chinach, żądała zaprzestania używania przez  spółkę Australian Leather Pty Ltd z siedzibą w Sydney tego oznaczenia. Okazało się, że Deckers Outdoor Corporation uzyskała na terenie USA rejestrację znaku towarowego „UggBoots”, a jej roszczenia przeciwko Australian Leather dotyczą właśnie wysyłania australijskich wyrobów na rynek amerykański.

Deckers Outdoor najwyraźniej nie uczy się na błędach. Latem 2014 r. spółka poniosła już prawną porażkę w bardzo podobnej sprawie. Australijski wymiar sprawiedliwości wydał wówczas wyrok, w którym stwierdził, że określenie „Ugg” nie może być zarejestrowane jako znak towarowy, ponieważ przez lata jego powszechnego używania przez różne podmioty zatraciło ono charakter odróżniający, stając się po prostu nazwą zwyczajową pewnego rodzaju obuwia. Oznacza to, że każdy producent, który wytwarza i sprzedaje buty ze skóry merynosów o określonym wyglądzie, może używać wobec nich określenia „ugg”. 

wtorek, 24 maj 2016 09:01

Niekompletny sprzeciw

30 kwietnia 2012 r. interwenient, Grup Supeco Maxor, SL, dokonał w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia słowno-graficznego unijnego znaku towarowego SUPECO dla aukcji publicznych i sprzedaży detalicznej. 16 sierpnia 2012 r. skarżąca, El Corte Inglés, SA, wniosła sprzeciw wobec rejestracji zgłoszonego znaku towarowego, oparty na słowno-graficznym unijnym znaku towarowym SUPER COR. Wydział Sprzeciwów częściowo uwzględnił sprzeciw, stwierdzając istnienie prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd w wypadku zgłoszonego znaku towarowego i wcześniejszego znaku towarowego.

Sprawa trafiła przed Sąd UE, który 24 maja 2016 r. wydał wyrok rozstrzygający spór. Sąd wskazał, że w formularzu sprzeciwu skarżąca zaznaczyła pole zatytułowane „Oparty na części towarów i usług”, a następnie wskazała następujące usługi: „reklama; zarządzanie w działalności handlowej; administrowanie działalności handlowej; czynności biurowe”. Ponadto, w przedstawieniu uzasadnienia dotyczącego sprzeciwu skarżąca nie dokonała żadnego innego uściślenia odnoszącego się do usług, na których opierał się wspomniany sprzeciw. A zatem, sprzeciw w niniejszej sprawie nie wykazywał żadnej sprzeczności mogącej wywołać wątpliwości odnoszące się do usług, na których oparto sprzeciw, ponieważ skarżąca zarówno wyraziła swój zamiar oparcia sprzeciwu jedynie na części towarów i usług objętych jej znakiem towarowym, jak i wymieniła część tych usług, w szczególności usługi należące do klasy 35, wymienione w jej zgłoszeniu do rejestracji.

Skarżąca była jednak zdania, iż Izba Odwoławcza błędnie wywiodła ze sprzeciwu, że dotyczy on jedynie usług „reklamy; zarządzania w działalności handlowej; administrowania działalności handlowej; czynności biurowych” i że nie może on być analizowany jako dotyczący również „aukcji publicznych”.  Sąd uznał jednak, że zgodnie z przepisami, rozpatrywanymi w świetle orzecznictwa, należy wskazać jasno i precyzyjnie towary i usługi, na których oparto sprzeciw.

Zgłaszający znak towarowy, który posłużył się wszystkimi ogólnymi określeniami nagłówka danej klasy klasyfikacji nicejskiej w celu identyfikacji towarów lub usług, w odniesieniu do których wnosi on o ochronę znaku towarowego, powinien uściślić, czy zgłoszenie do rejestracji dotyczy wszystkich towarów lub usług wskazanych w alfabetycznym wykazie danej szczególnej klasy, czy też jedynie niektórych z tych towarów lub usług. W wypadku gdyby zgłoszenie dotyczyło jedynie niektórych ze wspomnianych towarów lub usług, zgłaszający jest zobowiązany uściślić, jakie towary lub usługi – spośród należących do tej klasy – są przez niego wskazane. Takie wymogi jasności i precyzji należy uznać za nałożone także wobec wnoszącego sprzeciw, dla celów wskazania towarów i usług, na których oparto sprzeciw, aby umożliwić zarówno EUIPO wydanie orzeczenia w przedmiocie wniesionego sprzeciwu, jak i zgłaszającemu znak towarowy, którego dotyczy sprzeciw, podniesienie argumentów na swoją obronę. Dlatego też skarga została oddalona w całości.

Zgłoszenie znaku towarowego w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej możesz wykonać przy pomocy Kancelarii Prawno Patentowej Jarzynka i Wspólnicy.

poniedziałek, 23 maj 2016 15:37

Nr 1 bez ochrony

8 sierpnia 2013 r. GRE Grand River Enterprises Deutschland GmbH, skarżąca, dokonała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia słowno-graficznego unijnego znaku towarowego „Mark 1”, dla papierosów elektronicznych i akcesoriów do nich. Decyzją z 8 stycznia 2014 r. ekspert odrzucił zgłoszenie w odniesieniu do wszystkich rozpatrywanych towarów na tej podstawie, że zgłoszony znak towarowy jest pozbawiony charakteru odróżniającego. Skarżąca wniosła do EUIPO odwołanie od tej decyzji, ale Izba Odwoławcza EUIPO oddaliła to odwołanie.

Izba Odwoławcza uznała, że właściwy krąg odbiorców składa się z przeciętnych konsumentów należących do szerokiego kręgu odbiorców i z konsumentów należących do wyspecjalizowanego kręgu odbiorców. Zauważyła ona, że zgłoszone oznaczenie jest graficznym znakiem towarowym składającym się ze słowa „mark” i cyfry 1. Wskazała, że cyfra 1 odnosi się co do ogólnej zasady do pierwszej lub najlepszej pozycji w klasyfikacji, a wyraz „mark” jest słowem angielskim, synonimem słowa „trademark”, czyli znaku towarowego. Z tego względu według Izby Odwoławczej zgłoszone oznaczenie stanowi odniesienie do okoliczności, że rozpatrywane towary znajdują się na pierwszym miejscu klasyfikacji marek papierosów. Konfiguracja grafiki i kolorów, mianowicie kolor czarny dla wyrazu „mark” i kolor czerwony dla cyfry 1, nie wystarcza zdaniem Izby do tego, by nadać zgłoszonemu oznaczeniu charakter odróżniający. Kolor czerwony sugeruje bowiem w jej opinii, że towar jest „numerem 1”. Ponadto krój liter nie jest nietypowy. W rezultacie zgłoszone oznaczenie pełni tylko funkcję reklamową i nie pozwala wyciągnąć wniosku co do pochodzenia towarów. Z tych względów Izba Odwoławcza stwierdziła, że nie może ono zostać zarejestrowane.

Spór trafił przed Sąd UE, który wydał wyrok 12 maja 2016 r. Skarżąca spółka twierdziła, że mimo że slogan reklamowy dla papierosów marki Mark Adams No 1 brzmi „Marka nr 1”, skarżąca utrzymuje, że konsument nie postrzega tego sloganu w charakterze klasyfikacji w ten sposób, że chodzi o najczęściej sprzedawaną markę. Wręcz przeciwnie zdaniem skarżącej przeciętny konsument wie, że papierosy tej marki nie zajmują pierwszego miejsca pod względem sprzedaży na rynku.

Sąd wskazał, że jeśli chodzi o znaki towarowe składające się z elementów, które są ponadto używane jako slogany reklamowe, oznaczenia dotyczące jakości lub wyrażenia zachęcające do zakupu towarów lub usług oznaczonych tymi znakami, ich rejestracja nie jest sama w sobie wykluczona ze względu na tego rodzaju użycie. Przy ocenie charakteru odróżniającego takich znaków towarowych nie należy stosować bardziej rygorystycznych kryteriów niż kryteria stosowane w przypadku innych oznaczeń. Nie można wymagać, by slogan reklamowy miał fantazyjny charakter czy nawet ukazywał wkład wysiłku twórczego, który spowodowałby efekt zaskoczenia, dzięki czemu łatwo by go było zapamiętać, aby wykazywał się charakterem odróżniającym.

Zachwalająca konotacja słownego znaku towarowego nie wyklucza, że nadaje się on mimo to do zagwarantowania konsumentom pochodzenia towarów lub usług nim oznaczonych. W ten sposób taki znak towarowy może być postrzegany przez właściwy krąg odbiorców równocześnie jako sformułowanie reklamowe i jako wskazanie pochodzenia handlowego towarów lub usług. Wynika z tego, że o ile odbiorcy ci postrzegają znak towarowy jako wskazanie pochodzenia, okoliczność, iż jest on jednocześnie, czy też nawet w pierwszej kolejności, odbierany jako sformułowanie reklamowe, nie ma wpływu na kwestię jego charakteru odróżniającego.

Sąd wskazał jednak, że okoliczność, iż wyraz „mark” może mieć kilka znaczeń, nie jest rozstrzygająca. Znak ten sugeruje zasadniczo właściwemu kręgowi odbiorców, że chodzi tu „markę numer 1” w odniesieniu do towarów objętych zgłoszeniem. Poza przekazem reklamowym, zgodnie z którym zgłoszony znak towarowy jest „numerem 1”, właściwy krąg odbiorców nie dostrzeże w nim jakiegokolwiek wskazania pochodzenia handlowego tychże towarów. Skarga została więc oddalona.

Prawo na Patent, patron merytoryczny kancelaria patentowa Jarzynka i Wspólnicy.

Zgodnie z jego definicją i przeznaczeniem, znak towarowy służy do oznaczania dowolnych towarów, celem między innymi odróżniana towarów jednego producenta od drugiego, a przedsiębiorcy mogą używać go w każdej sytuacji, jaka tylko przyjdzie im do głowy. Jak się jednak ostatnio okazuje, prawo do używania znaków towarowych nie zawsze pozostaje nieograniczone.

Irlandia, Wielka Brytania i Francja postulowały już od pewnego czasu za wprowadzeniem jednolitych opakowań papierosów we wszystkich państwach Unii Europejskiej. Dwa pierwsze państwa przygotowały projekt regulacji, której elementem jest ustandaryzowanie opakowań wyrobów tytoniowych. Takie działanie miałoby na celu walkę z tytoniowym nałogiem, ale jednocześnie ograniczałoby wolność producentów papierosów w nakładaniu na ich opakowania znaków towarowych. Dziewięć krajów Unii Europejskiej, w tym Polska, jak również Czechy, Włochy, Hiszpania, Portugalia, Słowacja, Bułgaria, Grecja i Rumunia, wyraziło sprzeciw w tej sprawie.

Sama Wielka Brytania wprowadza właśnie takie zmiany. Według nowych przepisów wszystkie opakowania papierosów będą w kolorze oliwkowozielonym, z graficznymi ostrzeżeniami przed szkodliwością palenia. 65% powierzchni opakowania, zarówno tylnej, jak i przedniej jego części, muszą zajmować ostrzeżenia zdrowotne.

Zdaniem koncernów tytoniowych, standaryzacja opakowań pozbawi przedsiębiorców działających na rynku produktów tytoniowych możliwości używania znaków towarowych i wskazywania pochodzenia produktów. Kontrowersje wobec takiego rozwiązania nie świadczą jednak o tym, że nikt go wcześniej nie używał. W 2012 r. na jednolite opakowania papierosów zdecydowała się Australia. 

czwartek, 19 maj 2016 14:40

Brokatowy Odyn

Kwestia imigrantów w Europie to teraz jeden z najbardziej gorąco dyskutowanych w polityce tematów. W Finlandii oznaczenie „Żołnierze Odyna”, używane przez anty-imigrancką grupę zarządzającą uliczne patrole, jest już zarejestrowanym znakiem towarowym. Co zaskakujące, wcale nie na rzecz samych zainteresowanych.

O rejestrację znaku towarowego wystąpiła w lutym bieżącego roku przed fińskim urzędem patentowym studiująca w Szwecji Riikka Yrttiaho. Yrttiaho zarejestrowała znak towarowy na rzecz działającej w Finlandii feministycznej grupy, która w tym samym miesiącu uzyskała oficjalny status organizacji społecznej. Zgłoszenie obejmowało między innymi szeroki zakres odzieży. Oznacza to, że sami Synowie Odyna nie będą mogli oferować komercyjnie na przykład koszulek ze swoją nazwą. Yrttiaho i jej koleżanki zamierzają oferować odzież oznaczoną świeżo zarejestrowanym znakiem towarowym, na której według ich obwieszczeń ma nie zabraknąć „jednorożców i brokatu”.

Poza Finlandią, takie ekstremistyczne grupy działają też w Szwecji, Estonii i Norwegii. Fiński Minister Spraw Wewnętrznych, Petteri Orpo, określił działania Synów Odyna jako noszące cechy ekstremizmu i niepoprawiające bezpieczeństwa. Słowa te raczej nie poprawią humoru Synów Odyna, szczególnie kiedy na rynku pojawią się bluzy czy koszulki z nazwą ich organizacji na tle tęczowych barw i brokatowych jednorożców. 

środa, 18 maj 2016 14:21

Zielony robot przed sądem

Android to jeden z najpopularniejszych systemów operacyjnych na świecie. Co się z tym wiąże, producent Androida, gigant internetowy Google, uzyskuje z tego faktu ogromne pieniądze. Z tej puli najwyraźniej chciałby też skorzystać jego konkurent, Oracle.

Oracle oskarżył przed sądem Google, że ta ostatnia spółka wykorzystała w swoim systemie oznaczonym postacią zabawnego, zielonego robota, 37 elementów interfejsu oprogramowania Java, pochodzącego właśnie od Oracle. Obecnie Oracle przedstawił przed sądem wyliczenia na iście kosmiczne kwoty. Przychód został wyliczony z aktywacji 3 miliardów urządzeń obsługiwanych przez system Android i wyniósł 42 miliardy dolarów, z czego sam zysk to połowa tej kwoty, 21 miliardów. Ze względu na te wyliczenia, przy uwzględnieniu szacunków ekspertów Oracle, iż każdego dnia na świecie użytkownicy aktywują 200 tysięcy urządzeń z Androidem, Orcale żąda od Google niemałego odszkodowania.

Tak duże spory toczą się zazwyczaj w przypadku naruszeń praw do patentów. Tutaj przedmiotem są prawa autorskie do oprogramowania. Google idzie w zaparte, że nie dokonał naruszenia. Spółka twierdzi, że będąca przedmiotem sporu Java jest oprogramowaniem wolnym, z którego każdy może korzystać bezpłatnie. Co ciekawe, to już drugie sądowe podejście w tej sprawie. Choć w pierwszej części procesu sąd zadecydował, że prawa autorskie Oracle zostały naruszone, to jednak niesprecyzowany w sprawie został dozwolony użytek. W związku z tym, sprawa trafiła do ponownego rozpatrzenia.

środa, 18 maj 2016 13:49

Znak towarowy w filmie

Bollywoodzkie filmy cieszą się popularnością nie tylko w Indiach. Kolorowe produkcje pełne muzyki, tańca i czasem nieprawdopodobnych scen znalazły rzesze zwolenników na całym świecie. Co ciekawe, jedna z nich, zatytułowana „Kick”, była nawet częściowo kręcona w Polsce. Wokół filmu „Fan” utrzymanego w bollywoodzkiej konwencji toczy się ostatnio spór na tle praw do znaków towarowych.

Film „Fan” trafił na ekrany kin w Indiach w ubiegłym miesiącu. Jedna z największych gwiazd tego gatunku filmowego, Shah Rukh Khan, gra w nim w zasadzie siebie – popularnego gwiazdora filmowego. Zaskakujące jest, że aktor gra też drugą z głównych ról, sobowtóra gwiazdy, nazwiskiem Gaurav Chandna, który jest jednocześnie jego fanem i bardzo chce się z nim spotkać. W związku z tym, wyrusza w podróż z Delhi do Bombaju. W filmie znajduje się scena, w której Gaurav Chandna kupuje w prezencie dla swojego idola sohan halwa, tradycyjny indyjski deser. Zakupu dokonuje w realnie istniejącej, słynnej cukierni Ghantewala.

I tu zaczyna się problem. Właściciel Ghantewala uznał wykorzystanie oznaczenia cukierni oraz wspominanie o niej w rozmowie bohaterów filmu za naruszenie praw do znaku towarowego. Ewentualne naruszenie nie będzie jednak łatwe do udowodnienia. Wykorzystanie oznaczenia w filmie nie niesie za sobą jakichś negatywnych konotacji. Wręcz przeciwnie, deser z tej właśnie cukierni jest tam prezentowany jako coś wyjątkowego i godnego gwiazdy filmowej. Co więcej, filmowcy nie używali oznaczenia do produkcji czy sprzedaży słodyczy, trudno więc mówić o wykorzystywaniu go w charakterze znaku towarowego dla komercyjnych usług.

poniedziałek, 16 maj 2016 07:22

Drogi adres internetowy

W dzisiejszych czasach trudno nawet pomyśleć o prowadzeniu działalności gospodarczej na większa skalę bez posiadania strony internetowej. Zasady rejestracji nazw domen nie zostały jednak uregulowane w polskim prawie. W związku z tym, aby chronić prawa do znaku towarowego, należy opierać swoje roszczenia na przepisach ustawy Prawo własności przemysłowej. Jednak sytuacje, kiedy mamy do czynienia z naruszeniem, często nie są oczywiste.

Czasem więc przedsiębiorcy wolą po prostu wyłożyć pieniądze na zakup potrzebnej im domeny, do której praw nie posiadają. Tak zrobili niedawno właściciele polskiego startupu Brand24, nie chcąc już dłużej korzystać z adresu brand24.net. Zakup domeny brand24.com kosztował ich 100 tysięcy złotych. W takiej sytuacji można zastanawiać się, dlaczego startup nie dochodził roszczeń do domeny na podstawie praw do znaku towarowego. Nie jest to jednak takie proste.

Aby możne było dochodzić przed sądem praw do domeny, musi być pod nią prowadzona konkurencyjna działalność. Nie wystarczy w tym przypadku sama rejestracja domeny czy działanie strony z inną zawartością, niepowiązaną z towarami lub usługami chronionymi dla danego znaku towarowego. Ochrona przysługująca na podstawie przepisów dotyczących znaków towarowych przysługuje bowiem tylko w sporach przeciwko przedsiębiorcom, czyli w sytuacjach używania znaku towarowego w obrocie gospodarczym. Nawet jednak jeśli osoba fizyczna dokonała rejestracji domeny tylko w celu odsprzedaży, właściciele naruszanego w niej znaku nie są bezsilni. Przedsiębiorcy, którym bardzo zależy na szybkim uzyskaniu korzystnej dla nich domeny, wolą więc często po prostu kupić ją od uprawnionego.

Podobna sytuacja miała miejsce w 2011 r., kiedy to domena play.pl, pod którą funkcjonował wcześniej sklep z grami komputerowymi, została zakupiona przez sieć telefonii komórkowej za 2 miliony złotych.

Strona 1 z 93