Brytyjski urząd patentowy (IPO) odmówił rejestracji znaku towarowego "Tommy Heritage" po sprzeciwie złożonym przez markę odzieżową Tommy Hilfiger.

W grudniu 2016 r. firma „Ou Dahan” z siedzibą w Chinach złożyła wniosek o rejestrację znaku "Tommy Heritage" dla klasy 25 (ubrania). Niedługo po publikacji tego zgłoszenia firma Tommy Hilfiger wniosła sprzeciw twierdząc, że pomiędzy zgłoszonym znakiem a znakiem Tommy Hilfiger istnieje podobieństwo skutkujące ryzykiem wprowadzenia w błąd. W sprzeciwie Tommy Hilfiger podniósł także, że używanie znaku "Tommy Heritage" prowadzi do nieuczciwej konkurencji, szkodzi reputacji i charakterowi odróżniającemu wcześniejszego znaku Tommy Hilfiger. Marka odzieżowa oparła swój sprzeciw na trzech wcześniejszych znakach towarowych, w tym "Tommy" (brytyjski znak towarowy nr 2292693), który obejmuje klasę 25. IPO, w swojej ocenie ograniczyło się do porównania kwestionowanego znaku z powyższym oznaczeniem "Tommy". Wykazało, że wykazy towarów zawierają identyczny towar "odzież", a towary określone jako „buty” zawarte w znaku spornym, mieszczą się w pojęciu "obuwie” zawartym w wykazie towarów i usług znaku wcześniejszego należącego do Tommy Hilfiger.

Kwestię podobieństwa towarów i usług porównywanych znaków IPO podsumowało następująco:  "dane towary są albo w oczywisty sposób identyczne, albo też, stosując wytyczne Sądu UE w sprawie „Gérard Meric przeciwko OHIM”, zawierają się w zakresie wykazu towarów przeciwnika". Organ stwierdził również, że porównywane znaki wykazują średni stopień podobieństwa w płaszczyźnie wizualnej i fonetycznej. Odnosząc się do podobieństwa na płaszczyźnie koncepcyjnej, Organ zauważył, że znak „Tommy” składa się z męskiego imienia "Tommy", podczas gdy kwestionowany znak składa się z tego samego imienia oraz dodatkowego słowa "heritage” oznaczającego „dziedzictwo". IPO uznało, że słowo „heritage” będzie postrzegane na jeden z dwóch sposobów. Po pierwsze, ze względu na jego umiejscowienie, bezpośrednio po imieniu, może być postrzegane przez niektórych jako nazwisko. Po drugie, słowo „heritage” może być postrzegane jako zwyczajne i powszechnie rozumiane słowo, oznaczające cenne przedmioty przekazywane w spadku. Organ stwierdził, że prawdopodobnie, przeciętny konsument będzie dostrzegał to drugie znaczenie i uwierzy, że znak ten nawiązuje do spadku po firmie odzieżowej, którą można zidentyfikować jako „Tommy”. Jeśli natomiast przeciętny odbiorca będzie postrzegał słowo „heritage” jako nazwisko, to podobieństwo koncepcyjne między porównywanymi znakami będzie małe. Wyjaśnił, że poziom podobieństwa koncepcyjnego między znakami jest wyższy przy założeniu, że słowo „heritage” rozumiane jest przez odbiorców dosłownie co skutkuje prawdopodobieństwem wprowadzenia w błąd, co do pochodzenia towaru.

W wyniku takiego obrotu sprawy, sprzeciw Tommy'ego Hilfigera zakończył się sukcesem, a wniosek o rejestrację znaku towarowego "Tommy Heritage" został oddalony.

Dział: Aktualności

Koniec lutego to dla Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) pracowity czas. Na wokandzie pojawiło się kilka medialnych spraw.  W ostatnim tygodniu lutego odbyła się rozprawa w sprawie dotyczącej dodatkowych świadectw ochronnych (SPC) i leków na HIV. Angielski Sąd (High Court) zwrócił się do TSUE o wyjaśnienie interpretacji rozporządzenia UE nr 469/2009 dotyczącego dodatkowego świadectwa ochronnego (SPC). Chodzi o prawo do dodatkowego świadectwa ochronnego (SPC ) firmy Gilead i produktu stosowanego w leczeniu HIV / AIDS. Firmy produkujące generyki, w tym firma Teva, zakwestionowały ważność tego prawa, twierdząc, że podstawowy patent nie "chroni" połączenia substancji chemicznych tenofowiru, disoproksylu i emtrycytabiny, ponieważ w podstawowym opisie patentowym nie wspomniano o emtrycytabinie. W odpowiedzi Gilead argumentował, że połączenie to wchodzi w zakres ochrony zastrzeżenia nr 27 patentu podstawowego.

 Angielski Sąd zwrócił się do TSUE o wskazówki, ponieważ uważa, że test, który ma być stosowany w celu ustalenia, czy produkt jest "chroniony" patentem podstawowym, pozostaje niejasny.

TSUE wysłucha także stron w sporze, który toczy się między spółkami cukierniczymi Nestlé i Mondelez International (wcześniej Cadbury Schweppes) w sprawie rejestracji przez Nestlé jako znaku 3D kształtu batonu złożonego z 4 połączonych ze sobą czekoladowych „paluszków”. Powyższy znak, zarejestrowany w 2006 roku, spotkał się ze sprzeciwem bezpośredniego konkurenta firmy Nestle - Cadbury Schweppes (obecnie Mondelez International). Chociaż znak 3D został pierwotnie unieważniony, po wniesieniu odwołania przez Nestlé, Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) uznał ten znak za ważny, stwierdzając, że uzyskał on wtórny charakter odróżniający w wyniku używania. Mondelez odwołała się od tej decyzji, kwestionując tezę, że znak towarowy uzyskał charakter odróżniający w całej Unii Europejskiej. W grudniu 2016 r. Sąd UE anulował decyzję EUIPO, uznając, że EUIPO musi ponownie rozważyć rejestrację.

Zdaniem Sądu mimo, że znak towarowy uzyskał charakter odróżniający w następstwie używania w dziesięciu krajach, EUIPO nie może ocenić sprawy nie posiadając informacji w sprawie postrzegania znaku w innych krajach i bez analizy przedstawionych dowodów w odniesieniu do tych państw członkowskich.

Mondelez, Nestlé i EUIPO wniosły odwołanie od decyzji do TSUE. Nestlé i EUIPO twierdzą, że Sąd popełnił błąd, uznając za konieczne ustalenie, że wtórny charakter odróżniający został uzyskany poprzez używanie znaku we wszystkich państwach członkowskich.

W tym samym dniu, co rozprawa KitKat, Rzecznik Generalny TSUE przekazał swoją opinię w sprawie, wniesionej przez „Scotch Whisky Association” przeciwko niemieckiemu producentowi whisky, który nazwał swoją whisky "Glen Buchenbach". „Szkocka whisky” jest chroniona w UE, co ma uniemożliwiać zagranicznym producentom sprzedaż whisky, która nie ma związku z jej miejscem pochodzenia. Stowarzyszenie „Scotch Whisky Association” podniosło kwestię użycia słowa "glen", które według niego wskazuje, że whisky pochodzi ze Szkocji.

Niemiecki sąd dąży do wyjaśnienia rodzaju związku między produktem a słowem lub innym czynnikiem, który może stanowić naruszenie ochrony obejmującą „Schotch whisky”.

W latach 2009 i 2011, belgijska firma Shoe Branding Europe złożyła do EUIPO wnioski o rejestrację graficznych znaków przedstawiających dwa paski. Adidas sprzeciwił się tym zgłoszeniom,  powołując się na swój znak przedstawiający trzy paski. EUIPO podtrzymał sprzeciw Adidasa, uznając, że istnieje ryzyko, że właściwy krąg odbiorców utworzy związek między znakami. Stwierdzono również, że marka obuwia może wykorzystywać nieuczciwie renomę wcześniejszego znaku towarowego Adidasa. Przedsiębiorstwo belgijskie wniosło skargę o stwierdzenie nieważności decyzji EUIPO, a wyrok zostanie wydany w czwartek, 1 marca.

Dział: Aktualności

Od pewnego czasu toczy się spór dotyczący nazwy fikcyjnej gry w karty pochodzącej z „Gwiezdnych wojen”. Chodzi mianowicie o „Sabacc”. Fani serii „Gwiezdne wojny” mogą ją kojarzyć z postacią Hana Solo, który wygrał w „Sabbac” statek kosmiczny „Sokół Milenium”.

Spółka Ren Ventures, w grudniu zeszłego roku, została pozwana przez Lucasfilm – wytwórnię filmową stworzoną przez reżysera „Gwiezdnych wojen”, Georga Lucasa. W pozwie Lucasfilm, który obecnie należy do Disneya, zarzucał Ren Ventures naruszenie przez oznaczenia „Sabacc”.

Jak się okazuje Sabacc jest znakiem towarowym zarejestrowanym na rzecz Ren Ventures. Spółka udzielała licencji wyłącznej do tego znaku firmie Sabacc Creative Industries, a ta oznaczała znakiem Sabacc grę na telefon komórkowy.

Lucasfilm najpierw złożyła wniosek o unieważnienie znaku towarowego powołując się na ryzyko konfuzji z „domnienanym oznaczeniem Sabacc” należącym do Lucasfilm. Oprócz tego wytwórnia pozwała Ren Ventures o naruszenie praw autorskich. W odpowiedzi na zarzuty dotyczące znaku towarowego, Ren Vantures wskazuje, że Lucasfilm nigdy nie zarejestrowało oznaczenia „Sabacc” jako znaku towarowego. W związku z tym Lucasfilm nie jest w stanie udowodnić pierwszeństwa znaku towarowego. Sprawa aktualnie oczekuje na rozstrzygnięcie.

Dział: Aktualności
piątek, 02 marzec 2018 07:22

Wzór wspólnotowy Jägermeister

W kwietniu 2015 r. Mast-Jägermeister, producent znanego likieru, zgłosił do rejestracji w Europejskim Urzędzie ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) wzór wspólnotowy w postaci kieliszka do wódki. Wzór miał odnosić się do „kielichów” zawartych w klasie siódmej klasyfikacji lokarneńskiej. Kieliszek przedstawiał butelkę likieru Jägermeister.

Badający wzór ekspert EUIPO stwierdził jednak, że nie wiadomo, jaki ma być zakres ochrony zgłoszonego wzoru. W jego ocenie firma powinna złożyć osobne wnioski dla kieliszków i dla butelek. W odpowiedzi Jägermeister oświadczył, że nie zamierzał chronić butelki i poprawił opis wzoru, nadając mu niejasną treść: „kielich do napojów jako oprawa dla butelki, która jest jego częścią”.

EUIPO odmówiło jednak rejestracji. W ocenie Urzędu wprowadzone w opisie zmiany nie eliminowały wcześniejszych wątpliwości i tym samym wniosek nie odpowiadał kryteriom wymaganym dla wniosków o rejestrację wzorów wspólnotowych. Sprawa dotarła do Sądu Unii Europejskiej, który wydał wyrok w lutym 2017 r. Orzeczenie potwierdziło wcześniejsze decyzje EUIPO stwierdzając, że z wniosku nie wynika, czy chroniony ma być kieliszek, butelka, czy ich kombinacja. Zarówno EUIPO, jak i Sąd argumentowały, że sposób reprezentacji nie spełnia kryteriów wymaganych przez przepisy unijne, zgodnie z którymi wzór powinien być opisany w sposób jednoznaczny.

Ostatecznie firma produkująca słynny likier odwołała się do Trybunału Sprawiedliwości UE, który ma rozstrzygnąć, czy zgłoszenie Jägermeister było poprawne. 22 lutego 2018r. Rzeczniczka Generalna Trybunału Sprawiedliwości UE, Julianne Kokott, przekazała Trybunałowi swoją opinię. Podzieliła w niej wcześniejsze poglądy EUIPO i Sądu UE. Stwierdziła m.in., że reprezentacja powinna umożliwiać ustalenie „treści” wzoru, a także ustalenie daty zgłoszenia. Jeżeli reprezentacja nie jest jednoznaczna, nie wiadomo, jaki wzór został zgłoszony. Kokott zaleciła, by TSUE oddalił odwołanie i obciążył Jägermeistera kosztami postępowania.

Dział: Aktualności
czwartek, 01 marzec 2018 15:17

Znak towarowy DeLorean

“DeLorean” z pewnością wielu osobom skojarzy się z kultowym filmem “Powrót do przyszłości”. To właśnie ten samochód został przerobiony na wehikuł, którym bohater, Marty McFly, podróżował w czasie. Tymczasem producent samochodu właśnie wystąpił z roszczeniami z powodu naruszenia przysługującego mu znaku towarowego przez firmę produkującą luksusowe kosmetyki.

DeLorean Motor Company, czyli producent znanego auta, jest właścicielem szeregu zarejestrowanych w Stanach Zjednoczonych znaków towarowych, zawierających element słowny „DeLorean”. Znaki są używane do oznaczania takich produktów jak ubrania, akcesoria, zabawki, urządzenia do czyszczenia i sprzęt kuchenny.

16 lutego firma wystąpiła z pozwem przeciwko producentowi wegańskich kosmetyków kolorowych „Elysian Cosmetics” oraz właścicielom tej marki. Firma kosmetyczna oznacza nazwą „DeLorean” (pisaną wielkimi literami) płyn oczyszczający do twarzy o właściwościach przeciwstarzeniowych. Wszystko wskazuje na to, że producent kosmetyków bazuje na skojarzeniach nie tyle z samym samochodem, ile z kultowym filmem, w którym wystąpił DeLorean.

Dział: Aktualności

Australijska gwiazda muzyki pop Kylie Minogue sprzeciwiła się próbie zarejestrowania przez amerykańską celebrytkę Kylie Jenner imienia „Kylie” jako znaku towarowego i wygrała. Jednakże, jak twierdzi Kylie Minogue, walka z młodszą siostrą Kim Kardashian, nie była łatwa. Kylie Minogue nalega, aby jej walka z Kylie Jenner o ich wspólne imię nie była uznawana za sprawę osobistą, a wyłącznie biznes.

Kylie Minogue przyznaje, że nigdy nie spotkała swojej sławnej imienniczki. „Raz spotkałam jej siostrę, Kendall na pokazie mody, ale szczerze mówiąc nie znam ich rodziny” – powidziała Kylie Minogue i przyznaje : „spawy dotyczące znaków towarowych to długie, nudne i naprawdę drogie postępowania, ale ważne.” Piosenkarka twierdzi, że najbardziej niefortunną częścią całego zdarzenia było to, że cytat jej prawnika został niesłusznie jej przypisany. Według niego, Minogue podobno nazwała swoją imienniczkę "osobowością telewizyjną drugiego planu”, która pojawiła się w serialu telewizyjnym, jako postać wspierająca. Jednakże jak przyznaje sama piosenkarka „Dobrą wiadomością jest to, że wszystko zostało załatwione poza salą sądową.”

Dział: Aktualności
poniedziałek, 19 luty 2018 10:57

Internetowe memy też mają swoje prawa.

Grumpy Cat” czyli inaczej „zrzędzący kot” to bohater popularnych ostatnio memów internetowych. Tą popularność postanowiła wykorzystać właścicielka kota, która założyła spółkę GrupyCat Limited i podpisała lukratywną umowę licencyjną na wykorzystanie wizerunku kota w promocji linii kawy z lukrem pod nazwą "Grumpy Cat Grumpuccino". 

Jednakże, jak w pozwie twierdzi właścicielka kota, Grenade Beverage umowę naruszyła używając wizerunku „Grumpy Cat” do promowania innej linii kawy oraz na koszulkach, czego umowa nie uwzględniała. GrumpyCat Limited postanowiła walczyć o swoje prawa w sądzie i ostatecznie wygrała 710.001 dolarów odszkodowania za złamanie umowy licencyjnej. 

Nie jest jednak pierwszy przypadek, w którym „mem” był przedmiotem sporu sądowego. 

Ludacris, aktor i muzyk amerykański, został pozwany o naruszenie praw autorskich po tym, jak udostępnił na swoim Instagramie nie swój ‘mem”. Powodem w sprawie była firma LittleThings  Inc., która twierdziła, że Ludacris wykorzystał jej ilustrację „kobiety stosującej dezodorant” bez zgody. LittleThings twierdzi, że Ludacris osiągnął nieuzasadnione korzyści w wyniku użycia „mema” chronionego prawem autorskim.

Twórcy memów „Keyboard Cat” i „Nyan Cat” także złożyli pozew przeciwko 5th Cell Media i Warner Bros. za naruszenie praw autorskich i znaku towarowego. Okazuje się, że oskarżeni używali postaci kotów bez zgody twórców w grze wideo „Scribblenauts” i jej kontynuacjach. Ostatecznie, sprawa została rozstrzygnięta poza sądem, a Warner Bros. korzysta z memów na zasadzie licencji.

Dział: Aktualności

Sąd Unii Europejskiej unieważnił decyzję Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) o nieuwzględnieniu dowodów na renomę we wniosku o unieważnienie znaku towarowego i wydał wyrok na korzyść Philip Morris Brands Sàrl.  

W lipcu 2011 r. firma Explosal, cypryjski producent papierosów, złożył wniosek o rejestrację unijnego znaku towarowego w klasie 34 dla towarów takich jak  „tytoń i towary podobne”. Znak został zarejestrowany w maju 2013 r. Składał się z elementu słownego "Raquel" oraz grafiki w kształcie dwukolorowego pięciokąta. W styczniu 2014r. znany producent tytoniowy Philip Morris złożył wniosek o unieważnienie tego znaku twierdząc, iż jest on konfuzyjnie podobny  do znaku Marlboro. Z tym stanowiskiem nie zgodziło się EUIPO i oddaliło wniosek o unieważnienie.  Na skutek złożonego Philip Morris odwołania, sprawą zajęła się Pierwsza Izba Odwoławcza, która podtrzymała decyzję EUIPO.  Stwierdziła, że dominującymi elementami znaków są słowa "Raquel" i "Marlboro", a ciemny geometryczny kształt w formie dachu, o którym wspomniał Philip Morris, stanowi raczej element dekoracyjny niż wyróżniający.

Philip Morris nie złożył broni i postanowił interweniować w Sądzie Unii Europejskiej, gdzie podnosił, że nie miał możliwości przedstawienia w postępowaniu przed EUIPO dowodów na renomę znaku, które złożył z opóźnieniem i których Izba Odwoławcza nie uznała. Philip Morris twierdził, że "element graficzny w kształcie dachu" w znaku Marlboro ma "znaczącą renomę w całej Europie", w związku z czym Izba Odwoławcza błędnie oceniła, że "ciemny kolor geometryczny” będzie postrzegany jako dekoracja, której klienci nie zapamiętają". 

Sąd orzekł, że dowody złożone przez Philip Morris, choć spóźnione, mogły mieć istotny wpływ na wynik sprawy i dlatego powinny być rozpoznane.  W efekcie EUIPO ponownie zajmie się sprawą, z uwzględnieniem dodatkowych dowodów.

Dział: Aktualności

Get Wrecked Juices jest amerykańskim producentem liquidów do e-papierosów. 29 stycznia 2018r. firma została pozwana przez Wrigley - producenta gum do żucia. Wrigley jest również właścicielem znaków towarowych „Skittles” i „Starbust”. W pozwie zarzuca Get Wrecked Juices naruszenie praw do tych znaków i dochodzi odszkodowania. Zarzuty Wrigley dotyczą sprzedaży liquidów do e-papierosów o nazwach „Pink Starbust” oraz „Skeetlez”. Ten pierwszy jest oznaczony różowym kwadratem przypominającym kwadratowy cukierek „Starbust” produkowany przez Wrigley. Drugi jest oznaczany dwoma obrazkami – jednym z tęczą, drugim przedstawiającym cukierki „Skittles”.

Sprawa miała początek w czerwcu 2017 r., kiedy Get Wrecked Juices otrzymało pierwsze pismo wzywające do zaprzestania sprzedaży produktów naruszających znaki towarowe Wrigley. Pismo, podobnie jak trzy kolejne, pozostało bez odpowiedzi. Producent e-papierosów nie zaprzestał też sprzedaży liquidów „Pink Starbust” i „Skeetlez”. 

W złożonym w styczniu pozwie Wrigley twierdzi, że znaki „Skittles” i „Starbust” są odróżniające, rozpoznawalne i kojarzone z branżą cukierniczą. Jego zdaniem Get Wrecked Juices zamiast podjąć trud stworzenia własnych nazw dla swoich produktów, wolało wypromować je używając istniejących znaków towarowych Wrigley, bez uzyskania licencji.

Nie jest to pierwsza sprawa Wrigley przeciwko producentom e-papierosów. W lipcu 2017 r. zarzucił firmie Ch-Town Vapers naruszenie znaków towarowych „Doublemint” i „Juicy Fruit”. Następnie, we wrześniu pozwał Dreamcore Enterprise zarzucając naruszenie znaku „Juicy Fruit”.

Dział: Aktualności

Koncern Colgate-Palmolive wszczął spór ze spółką Ranir – producentem szczoteczek do zębów o nazwie „Smile 360°”, czyli „Uśmiech 360°”. Koncern domaga się zakazu dalszej sprzedaży produktów zawierających to oznaczenie oraz zniszczenia produktów już wprowadzonych do obrotu.

Colgate jest właścicielem kilku znaków towarowych „360°” zarejestrowanych w Urzędzie Patentów i Znaków Towarowych Stanów Zjednoczonych (USPTO). Znaki zarejestrowano dla produktów związanych z higieną jamy ustnej. Zdaniem Colgate jego produkty oznaczone znakiem „360°” są na rynku wiodącymi produktami, są również szeroko reklamowane, chętnie kupowane oraz cieszą się renomą. Od 2005 r. Colgate sprzedaje szczoteczki do zębów oznaczone tym znakiem.

Tymczasem pod koniec roku 2017 spółka Ranir wprowadziła na rynek szczoteczki, paski wybielające i nici dentystyczne pod marką „Smile 360°”. Ranir do końca ubiegłego roku był podwykonawcą Colgate – produkował na rzecz tej firmy podróżne szczoteczki do zębów. Dlatego – jak twierdzi Colgate – wiedział, jakie prawa własności intelektualnej przysługują koncernowi. Amerykański gigant twierdzi także, że pomiędzy oznaczeniami „360°” a „Smile 360°” zachodzi konfuzyjne podobieństwo. Słowo „Smile” jest bowiem opisowe dla towarów przeznaczonych dla higieny jamy ustnej. Ponadto Colgate używa znaku „360°” samodzielnie jak i w połączeniu innymi elementami słownymi, takimi jak: „Enamel Health”, czy „Fresh ‘n Protect”. To oznacza, że konsument widząc produkt oznaczony jako „Smile 360°” uzna, że jego producentem jest Colgate.

Jak pisaliśmy już na blogu, sprawa znaku „360°” była też przedmiotem wyroku Sądu Unii Europejskiej. W grudniu zeszłego roku sąd poparł wcześniejsze decyzje Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO), w których EUIPO odmówiło rejestracji znaku „360°”. Przyczyną był brak dostatecznie odróżniającego charakteru tego znaku.

Dział: Aktualności