VBB jest stowarzyszeniem prowadzącym różnorodną działalność mającą związek z bawełną. Jest ono właścicielem graficznego unijnego znaku towarowego przedstawiającego kwiat bawełny, zarejestrowanego dla towarów, do których należą w szczególności wyroby włókiennicze. W ciągu kilkudziesięciu lat poprzedzających tę rejestrację to samo oznaczenie graficzne było używane przez wytwórców wyrobów włókienniczych wykonanych z włókien bawełny do celów certyfikowania składu i jakości ich produktów. Z chwilą dokonania wspomnianej rejestracji VBB zaczęło zawierać umowy licencyjne dotyczące należącego do tego stowarzyszenia znaku towarowego „kwiat bawełny” z przynależącymi do tego stowarzyszenia przedsiębiorstwami. Przedsiębiorstwa te zobowiązują się używać tego znaku wyłącznie dla towarów wykonanych z włókien bawełny dobrej jakości. VBB może kontrolować przestrzeganie tego zobowiązania.

Spółka Gözze, której członkiem zarządu jest W. Gözze, niezrzeszona w VBB i niezwiązana umową licencyjną z tym stowarzyszeniem, wytwarza wyroby włókiennicze wykonane z włókien bawełny i od kilkudziesięciu lat umieszcza na nich oznaczenie „kwiat bawełny”.11 lutego 2014 r. VBB wytoczyło przeciwko spółce Gözze i W. Gözzemu powództwo o naruszenie z powodu wprowadzenia do sprzedaży przez spółkę Gözze ręczników opatrzonych etykietami zawierającymi znak „kwiat bawełny”. Spółka Gözze wystąpiła z roszczeniem wzajemnym mającym na celu unieważnienie prawa do tego znaku towarowego, ze względu na jego opisowość.

Sąd okręgowy w Düsseldorfie uwzględnił powództwo VBB i oddalił roszczenie wzajemne spółki Gözze. Sąd ten uznał, że omawiane oznaczenie może służyć jako wskazanie pochodzenia. Ponadto z uwagi na wysoki stopień podobieństwa między oznaczeniem „kwiat bawełny” używanym na etykietach spółki Gözze a należącym do VBB znakiem towarowym „kwiat bawełny” istnieje prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd. Spółka Gözze odwołała się od tego orzeczenia. Oberlandesgericht Düsseldorf (wyższy sąd krajowy w Düsseldorfie) postanowił zawiesić postępowanie i zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości UE z pytaniami prejudycjalnymi.

W wyroku z 8 czerwca 2017 r. Trybunał uznał, że z utrwalonego orzecznictwa wynika, że znak towarowy jest rzeczywiście używany w rozumieniu tego przepisu, gdy jest on używany zgodnie ze swoją podstawową funkcją, jaką jest zapewnienie identyfikacji pochodzenia towarów lub usług, dla których znak ten został zarejestrowany, tak aby stworzyć lub zachować rynek zbytu dla tych towarów i usług, z wyłączeniem wypadków używania o charakterze symbolicznym, mającego na celu wyłącznie utrzymanie praw do znaku towarowego. W niniejszym wypadku bezsporne jest, że umieszczanie przez licencjobiorców VBB znaku towarowego „kwiat bawełny” na ich towarach wpisuje się w cel stworzenia lub zachowania rynku zbytu dla tych towarów. Jednakże okoliczność, że znak towarowy jest używany w celu stworzenia lub zachowania rynku zbytu dla towarów lub usług, dla których został on zarejestrowany, a nie jedynie w celu utrzymania praw do znaku, nie wystarczy, aby stwierdzić, że jest on rzeczywiście używany.

Do sądu odsyłającego należy jednak ustalenie, na podstawie wszystkich informacji przedłożonych mu przez strony w postępowaniu głównym, czy istotne i zgodne dane pozwalają na przyjęcie, że umieszczanie należącego do VBB znaku towarowego „kwiat bawełny” przez licencjobiorców tego stowarzyszenia na ich towarach gwarantuje konsumentom, iż te towary pochodzą z jednego określonego przedsiębiorstwa, a mianowicie VBB, tworzonego przez przynależące do niego podmioty, pod którego kontrolą wytwarzane są owe towary i któremu można przypisać odpowiedzialność za ich jakość.

Dział: Aktualności
poniedziałek, 05 czerwiec 2017 11:01

Czy przeciętny konsument wina jest uważny?

4 marca 2011 r. skarżąca, Alma-The Soul of Italian Wine LLLP, dokonała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia unijnego znaku towarowego SOTTO IL SOLE dla win. 30 czerwca 2011 r. interwenient, Miguel Torres, SA, wniósł sprzeciw wobec rejestracji zgłoszonego znaku, oparty na znakach wcześniejszych VIÑA SOL i SOL. Wydział Sprzeciwów – mając na względzie wcześniejszy słowny unijny znak towarowy SOL – uwzględnił sprzeciw ze względu na istnienie prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd. Od tej decyzji Alma-The Soul of Italian Wine wniosła odwołanie, jednak decyzja została utrzymana w mocy. Sprawa trafiła przed Sąd UE, który wydał wyrok pod koniec maja 2017 r.

Rozpatrując sprawę, Sąd podniósł kwestię właściwego kręgu odbiorców. Należy wskazać, iż istnienie związku między kolidującymi ze sobą znakami towarowymi zakłada, że kręgi odbiorców zainteresowanych towarami lub usługami, dla których zarejestrowano lub zgłoszono wspomniane znaki towarowe, są takie same lub „pokrywają się” w pewnym zakresie. Ponadto w ramach całościowej oceny prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd należy uwzględnić przeciętnego konsumenta danej kategorii towarów, który jest właściwie poinformowany, dostatecznie uważny i rozsądny. Należy mieć także na względzie fakt, że poziom uwagi przeciętnego konsumenta jest zmienny w zależności od kategorii danych towarów lub usług.

W tym względzie należy stwierdzić, że „wina” – w zakresie, w jakim są one oznaczone zarówno zgłoszonym znakiem towarowym, jak i wcześniejszym znakiem towarowym – są przeznaczone dla szerokiego kręgu odbiorców w Unii. Zgodnie bowiem z orzecznictwem, ponieważ wina są zazwyczaj przedmiotem powszechnej dystrybucji od działu spożywczego wielkiego sklepu do restauracji i kawiarni, mamy do czynienia z towarami bieżącej konsumpcji, w odniesieniu do których właściwym kręgiem odbiorców są przeciętni konsumenci towarów masowej konsumpcji, zazwyczaj właściwie poinformowani oraz dostatecznie uważni i rozsądni.

Ponadto, całościową ocenę mającą na celu ustalenie istnienia związku między kolidującymi ze sobą znakami towarowymi należy oprzeć – w zakresie dotyczącym wizualnego, fonetycznego lub konceptualnego podobieństwa kolidujących ze sobą oznaczeń – na wywieranym przez nie całościowym wrażeniu, ze szczególnym uwzględnieniem ich elementów odróżniających i dominujących. W zakresie, w jakim zgłoszony znak towarowy jest złożonym znakiem towarowym zawierającym zarówno elementy graficzne, jak i słowne, ocena podobieństwa między dwoma znakami towarowymi nie może ograniczać się do uwzględnienia tylko jednego składnika złożonego znaku towarowego i do porównania go z innym znakiem towarowym. 

Dział: Aktualności
czwartek, 01 czerwiec 2017 19:43

Czym jest covfefe?

Pewnie każdemu z nas trafiła się sytuacja, kiedy spiesząc się, napisaliśmy szybko jakąś wiadomość i puściliśmy ją w świat bez jej przeczytania. Pół biedy, jeśli była to wiadomość do małżonka z prośbą, aby kupił po drodze pieczywo. Gorzej, jeśli jest się prezydentem Stanów Zjednoczonych Ameryki, a taka wiadomość została umieszczona na Twitterze i może ją przeczytać cały świat. Taka sytuacja miała właśnie miejsce ostatniego dnia maja 2017 r. Prezydent USA, Donald Trump, umieścił na Twitterze wpis o treści „Despite the constant negative press covfefe” (Pomimo stałego negatywnego covfefe prasowego).

Trump miał prawdopodobnie zamiar napisać „coverage”, a więc „omówienie prasowe”. Wpis szybko rozprzestrzenił się w internecie, a ludzie dookoła globu zaczęli stroić sobie żarty z wpadki polityka. Prezydent USA znany jest bowiem z mało przemyślanych i pełnych emocji wpisów na Twitterze. Ten rozbawił jednak odbiorców wyjątkowo. Szybko pojawiły się pomysły, co może znaczyć słowo „covfefe”.

Co ciekawe, niektórzy postanowili jednak na wpadce Trumpa zarobić. Szwedzki przedsiębiorca, Per Holknekt, zajmujący się projektowaniem mody, złożył wniosek o rejestrację znaku towarowego "Covfefe" w Szwedzkim Urzędzie Patentowym. Holknekt, który założył markę odzieżową „Odd Molly", podczas swojej kariery zgłosił w sumie 33 znaki towarowe. Jest to całkiem sporo jak na jednego przedsiębiorcę. Można się więc zastanawiać, czy – jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem – za jakiś czas w Szwecji będą dostępne ubrania pod marką „Covfefe”.

Dział: Aktualności
środa, 31 maj 2017 14:58

Dinozaur w ciężarówce

Czy słowo „raptor” jest teraz bardziej synonimem ciężarówki niż dinozaura? Trochę trudno uznać, że pierwsze skojarzenie ze słowem „raptor” to wyładowany udogodnieniami i dodatkowymi funkcjami Ford F-150, służący do pokonywania off-roadowych dystansów.  Żeby pierwszą myślą na ten temat nie był żyjący dziesiątki tysięcy lat temu dinozaur, trzeba być naprawdę wielkim entuzjastą samochodów i motoryzacji. Większości słowo „raptor” przywodzi bardziej na myśl odgrywaną przez Chrisa Pratta postać z filmu „Jurasic World” z 2015 r., która usiłowała nazwać jakoś małe dinozaury, wyglądające jak miniaturowe wersje tyranozaura.

Znak towarowy „Raptor” stał się niedawno zarzewiem sporu pomiędzy gigantem branży samochodowej a studiem filmowym odpowiedzialnym za serię „Szybcy i wściekli”. Studio Universal Pictures w grudniu 2015 r. chciało w amerykańskim urzędzie patentowym zgłosić do ochrony znak towarowy „Raptor Squad”. W świecie Parku Jurajskiego postać grana przez Pratta, Owen, trenuje stado raptorów – niewielkich dinozaurów, aby pokonać olbrzymiego, genetycznie zmodyfikowanego i złowrogiego dinozaura zwanego Indominus Rex. Drużyna raptorów Owena przybrała w filmie pseudonim „Raptor Squad”, który Universal Pictures chciał zarejestrować i używać do oznaczania zabawek, w tym samochodzików.

Właściciel znaku „Raptor” używanego w branży motoryzacyjnej, Ford, szybko sprzeciwił się zgłoszeniu Universal Studios z powodu tego, że konsumenci mogą mylić zabawki pod nazwą „Raptor Squad” z samochodami Raptor i sądzić, że produkty te są powiązani z marką Ford, a w szczególności że mają coś wspólnego z pickupem F-150 Raptor. Ma to sens, ponieważ Ford używa nazwy „Raptor” nie tylko dla popularnej, szczególnie w USA, półciężarówki, ale też nakłada ją na serie elektrycznych zabawek-pickupów, przeznaczonych dla młodszych fanów F-150 Raptor. 

Dział: Aktualności
wtorek, 30 maj 2017 14:34

Słodka porażka Nestlé

Producent batonów KitKat znów przegrał w sporze dotyczącym tego popularnego batonika w kontekście znaków towarowych. Sąd orzekł przeciwko Nestlé w ciągnącej się od dłuższego czasu walce z Cadbury dotyczącej tego, czy forma batonika w kształcie czterech połączonych paluszków powinna być chroniona prawem ochronnym na znak towarowy. Międzynarodowy koncern Nestlé przegrał więc ostatnią rundę swojej długotrwałej bitwy z rywalem na czekoladowym rynku, właścicielem marki Cadbury, o znak towarowy dotyczący kształtu batona KitKat w Wielkiej Brytanii. Tamtejszy sąd apelacyjny orzekł bowiem, że taki znak nie posiada charakteru odróżniającego.

Orzeczenie to oznacza ostatni etap w bitwie pomiędzy Nestlé a Mondelēz, amerykańskim właścicielem Cadbury, które walczyły o rejestrację kształtu KitKata od siedmiu lat. Odwołanie Nestle od brytyjskiego orzeczenia w styczniu zeszłego roku było odpowiedzią na decyzję odmowną w kwestii udzielenia ochrony trójwymiarowemu znakowi. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził wcześniej, że kształt batona składającego się z czterech połączonych wzdłużnie paluszków nie jest wystarczająco odróżniający, aby zasługiwać na rejestrację jako znak towarowy i że takie oznaczenie nie byłoby zgodne z prawem europejskim.

Wyrok ten oczyszcza z przeszkód drogę konkurentom, w tym największym supermarketom produkującym własne produkty, a także innym cukiernikom, do produkcji własnych „KitKatów”, bez obawy o konsekwencje prawne. Rzecznik Nestlé sugeruje jednak, że koncern niekoniecznie jest gotowy zrezygnować z walki i rozważa następny ruch. Firma mogłaby potencjalnie spróbować przenieść sprawę do brytyjskiego sądu najwyższego. Nic dziwnego, skoro koncern Nestlé wydawał od 3 do 11 milionów funtów rocznie na promowanie KitKata w latach 1996-2007. W 2010 r. w samej Wielkiej Brytanii sprzedano ponad 40 milionów tych batoników. Uzyskanie monopolu na ten konkretny kształt słodyczy stanowi więc dla Nestlé łakomy kąsek.

Dział: Aktualności
środa, 24 maj 2017 14:19

Wyrok wysokiej jakości

10 października 2012 r. skarżąca, spółka Deluxe, dokonała zgłoszenia wspólnotowego znaku towarowego w postaci napisanego białą czcionką słowa „deluxe” wpisanego w czerwony, cieniowany element graficzny podobny do koła. Decyzją z 13 czerwca 2013 r. ekspert odrzucił zgłoszenie, ponieważ zgłaszany znak towarowy z jednej strony nie posiadał charakteru odróżniającego, a z drugiej informował konsumentów o jakości rozpatrywanych towarów i usług. Spółka wniosła do EUIPO odwołanie od decyzji eksperta.

Izba Odwoławcza utrzymała w mocy decyzję eksperta. Uznała, że w części Unii Europejskiej, gdzie język angielski jest rozumiany, element słowny „deluxe” nie pozwala samoistnie na odróżnienie towarów i usług skarżącej od tych należących do konkurencji, ponieważ termin ten stanowi powszechnie stosowany rodzaj etykiety promocyjnej, polegającej zaledwie na wskazaniu wysokiej jakości. Izba Odwoławcza dodała, że termin deluxe należy do kategorii tych słów, które nie powinny zostać objęte monopolem przez żaden znak towarowy, a towarzyszący temu znakowi element graficzny nie jest wystarczający, aby nadać zgłoszonemu znakowi charakter odróżniający.

Spółka Deluxe wniosła skargę o stwierdzenie nieważności spornej decyzji, którą Sąd UE uwzględnił. Sprawa trafiła przed Trybunał Sprawiedliwości UE, który wydał wyrok 17 maja 2017 r.

Trybunał stwierdził, że nie jest wykluczone, by towary i usługi objęte zgłoszeniem do rejestracji miały wspólną cechę charakterystyczną istotną dla dokonania analizy zastosowania bezwzględnej podstawy odmowy rejestracji oraz by mogły zostać przydzielone – w celu zbadania rozpatrywanego zgłoszenia do rejestracji względem tej bezwzględnej podstawy odmowy rejestracji – do jednej kategorii lub grupy dostatecznie jednolitej w rozumieniu orzecznictwa. Sąd był zobowiązany do sprawdzenia, czy termin „deluxe” faktycznie jest nośnikiem pojęcia „wysokiej jakości”, jak twierdzi Izba Odwoławcza, jako że ten element słowny stanowi bezpośrednie odniesienie do słowa „luksus”. W razie gdyby termin „deluxe” miał znaczenie inne niż „wysoka jakość”, zadaniem Sądu byłoby zbadanie, czy w świetle tego znaczenia towary i usługi objęte rozpatrywanym znakiem towarowym tworzą jednorodną grupę, co uzasadniałoby zastosowanie ogólnego uzasadnienia. Sąd zaś w sposób ogólny odrzucił możliwość istnienia jednorodności rozpatrywanych towarów i usług i w tym względzie nie wziął pod uwagę specyfiki zgłaszanego znaku towarowego, a w szczególności jego postrzegania przez właściwy krąg odbiorców. Sprawa została więc skierowana do ponownego rozpoznania przez Sąd.

Dział: Aktualności
wtorek, 23 maj 2017 10:45

Opole pod znakiem zapytania

Jak się okazuje, znak towarowy może czasem posłużyć nie tylko do tego, aby konsumenci wiedzieli, czyje towary lub usługi nabywają, ale też może być narzędziem zakazania komuś działań, które nie leżą w naszym interesie. Dzięki zgłoszeniu znaku towarowego „Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki – Opole” władze Opola mogą nie zgodzić się na organizację przez Telewizję Polską tegorocznej edycji kultowego festiwalu.

W tym roku ten znany i lubiany festiwal polskiej muzyki popularnej miał się odbyć już po raz 54-ty. Czy się jednak odbędzie – nie wiadomo. Tegoroczny koncert miał się odbyć jako benefis znanej wokalistki, Maryli Rodowicz, a koncert miało uświetnić swoimi występami wiele polskich gwiazd, między innymi Kayah. Organizująca koncert Telewizja Polska podziękowała jednak artystce, podobno ze względu na jej udział w marszu KOD. Swoją solidarność z Kayah szybko wyrazili też inni artyści, którzy lawinowo zaczęli rezygnować z udziału w Opolu. Informacje, że nie wystąpią na festiwalu, podali do publicznej wiadomości między innymi Michał Szpak, Kasia Nosowska, zespół Kombi czy Andrzej Piaseczny.

Co najważniejsze, z występów zrezygnowała też sama Maryla Rodowicz. To z kolei spowodowało wypowiedzenie umowy Telewizji Polskiej przez władze miasta Opole, ze względu na jej niedotrzymanie. Cały tegoroczny festiwal miał się bowiem opierać właśnie na benefisie Rodowicz. Co do dalszych losów popularnego festiwalu, podawane wersje są odmienne. Telewizja twierdzi, że sama zorganizuje festiwal, tylko odbędzie się to kiedy indziej. Trudno będzie jej to jednak zrobić, nie mogąc używać zgłoszonej jako znak towarowy nazwy. Również Opole zapowiada postawienie festiwalu na nogi, już własnymi siłami i w innym terminie.

Dział: Aktualności
poniedziałek, 22 maj 2017 05:28

Tabasco nie dla każdego

Znaki towarowe z zasady mają służyć odróżnianiu produktów jednego przedsiębiorcy od podobnej oferty konkurencji. Dlatego też sądowe wojny o znaki towarowe dotyczą raczej zbliżonych towarów. W niedawnym sporze, który w Polsce skończył się, zanim się tak naprawdę zaczął, oferowane pod zarejestrowanym znakiem towarowym produkty i usługi są tak różne, że trudno byłoby chyba o tak mało zorientowanego konsumenta, żeby dał się on wprowadzić w błąd.

Do warszawskiej firmy Tabasco Interactive, zajmującej się produkcją gier, zgłosił się niedawno pełnomocnik McIlhenny Company. Ta ostatnia produkuje całą gamę ostrych sosów służących do doprawiania potraw, oferowanych pod nazwą „Tabasco”. Zdaniem McIlhenny Company podobieństwo nazw polskiej firmy i produktu zagranicznej spółki może mieć negatywne skutki dla odróżnialności nazwy pikantnego sosu. Konsumenci mogliby pomyśleć, że oba podmioty – polski i zagraniczny – łączą jakieś powiazania handlowe. Opierając się na prawie ochronnym na znak towarowy, spółka McIlhenny Company zakazała warszawskim przedsiębiorcom używania nazwy Tabasco Interactive.

Polski podmiot nie chciał kłócić się o swoją nazwę przed sądem. Wskazywał, że i tak rozważał zmianę nazwy, a kontynuowanie postępowania już na drodze sądowej wiązałoby się tylko z niepotrzebnymi kosztami i stratą czasu, jako że takie sprawy nie należą do krótkich i szybko rozwiązywanych. Czy to ze względu na roszczenia wysuwane przez producenta sosu Tabasco, czy też jako wynik decyzji biznesowych, zamiast Tabasco Interactive na polskim rynku działa teraz Orbital Knight.

Dział: Aktualności
środa, 10 maj 2017 10:57

Spór o jednorożca

Niewielka kawiarenka w Nowym Jorku weszła ostatnio w spór z kawowym gigantem – siecią Starbucks. Firma The End Brooklyn w złożonym przed sądem pozwie oskarża Starbucks o naruszenie praw do znaku towarowego, twierdząc, że kolorowy napój Unicorn  Frappuccino niedawno wprowadzony przez sieć ma nazwę zbyt podobną do Unicorn Latte, przysmaku oferowanego przez The End Brooklyn.

Kawiarnia The End Brooklyn zaczęła sprzedawać Unicorn Latte w grudniu ubiegłego roku. W styczniu 2017 r. jej właściciel złożył wniosek do amerykańskiego urzędu patentowego o rejestrację znaku towarowego w postaci nazwy napoju. Starbucks wypuścił Unicorn Frappuccino na rynek, jako ofertę limitowaną, w kwietniu bieżącego roku. Słodki napój o efektownych kolorach szybko zyskał znaczną uwagę mediów i konsumentów. Co prawda oba napoje są podobne, ponieważ nie zawierają kawy, ale – zdaniem The End Brooklyn – znajdują się również na przeciwnych końcach spektrum zdrowego odżywiania. Unicorn Latte składa się bowiem z takich składników, jak daktyle, imbir, orzechy nerkowca czy algi. Pozew wskazuje zaś, że napój większego konkurenta składa się głównie z mleka i sztucznych substancji słodzących.

Nowojorska kawiarnia zarzuca też kawowemu imperium, że oferowanie Unicorn Frappuccino stanowi czyn nieuczciwej konkurencji. Oba napoje mają bardzo podobną kolorystykę, a ich nazwy zawierają słowo „unicorn”, czyli jednorożec. Starbucks wskazuje że roszczenia The End Brooklyn są niezasadne. Zdaniem spółki, napój Starbucks Unicorn Frappuccino był inspirowany bajkowym wizerunkiem żywego i barwnego skrzydlatego jednorożca, który budzi skojarzenia z wielobarwną, jaskrawą kolorystyką. Postać ta nie jest zaś zmonopolizowana na rzecz żadnego rynkowego podmiotu.

Dział: Aktualności
piątek, 12 maj 2017 10:51

Znak towarowy a efekt techniczny

W 1999 r. spółka Yoshida dokonała w EUIPO zgłoszenia dwóch graficznych znaków towarowych w postaci dwóch symboli graficznych w kropki, głównie dla przyborów gospodarstwa domowego. Ekspert odrzucił wspomniane zgłoszenia ze względu na to, że rozpatrywane oznaczenia pozbawione były jakiegokolwiek charakteru odróżniającego. W następstwie uchylenia przez Izbę Odwoławczą jednej z decyzji odmownych, ekspert odstąpił 11 lipca 2002 r. od zastrzeżeń wobec drugiego zgłoszenia do rejestracji. Przedmiotowe znaki towarowe zostały zarejestrowane w dniach 25 września 2002 r. i 16 kwietnia 2003 r.

10 lipca 2007 r. spółki Pi-Design, Bodum France i Bodum  Logistics wniosły o unieważnienie praw do tych znaków, jednak Wydział Unieważnień oddalił wnioski. Spółki odwołały się od tych decyzji, zaś Izba Odwoławcza zgodziła się z odwołaniami i uchyliła decyzje Wydziału Unieważnień. Sprawa trafiła przed Sąd UE, a później przed Trybunał Sprawiedliwości UE, który 11 maja 2017r. wydał wyrok.

Trybunał wskazał, że spółka  Yoshida, która poprzestała w istocie na wskazaniu, że sporne oznaczenia zawierają istotne elementy dekoracyjne i odróżniające, nie oparła swojej argumentacji na zawartych w aktach sprawy dokumentach, które umożliwiłyby dowiedzenie w oczywisty sposób, iż Sąd przeinaczył w toku sprawy okoliczności faktyczne i dowody, nie wywodząc z nich, że szczególna konfiguracja całości czarnych kropek wystarczająco wyraźnie wykazywała charakter ozdobny, aby można je było uznać za znaczący element spornych oznaczeń niemający charakteru funkcjonalnego.

Trybunał podkreślił również, że ograniczając podstawę odmowy rejestracji do oznaczeń tworzonych „wyłącznie” przez kształt towaru „niezbędny” do uzyskania efektu technicznego, prawodawca słusznie uznał, iż każdy kształt towaru jest w pewnym sensie funkcjonalny, a w konsekwencji zakazanie rejestracji kształtu towaru jako znaku towarowego tylko z tego względu, że wykazuje on cechy użytkowe, byłoby niewłaściwe. Dzięki wyrażeniom „wyłącznie” i „niezbędny” wspomniany przepis zapewnia, że rejestracji nie podlegają jedynie te kształty towaru, które są wyłącznie wyrazem zastosowanego rozwiązania technicznego i których rejestracja w charakterze znaku towarowego rzeczywiście utrudniłaby stosowanie danego rozwiązania technicznego przez inne przedsiębiorstwa. Taka rejestracja nazbyt ograniczałaby bowiem możliwości konkurentów w zakresie wprowadzenia na rynek kształtów towaru, które stanowią realizację tego samego rozwiązania technicznego.

Dział: Aktualności
© 2012-2017