wtorek, 15 listopad 2016 15:57

    Chińska polityka prezydenta USA

    Kontrowersyjny zwycięzca niedawnych wyborów prezydenckich w USA Donald Trump wygrał nie tylko polityczne rozgrywki o fotel prezydenta, ale też trwający już dekadę spór o rejestrację w Chinach znaku towarowego. Jego przedmiotem była rejestracja w Państwie Środka nazwiska biznesmena-polityka dla szeregu usług, w tym z zakresu handlu nieruchomościami. Chiński urząd patentowy wydał wstępną zgodę na rejestrację nazwiska Trumpa jako znaku towarowego.

    Nazwisko obecnego prezydenta USA jest znane na wielu światowych rynkach, również na chińskim. Co ciekawe, z 53 znaków towarowych zarejestrowanych w Chinach dla różnorodnych towarów i usług, począwszy od odzieży, aż po kursy golfowe i salony piękności dla zwierząt, jedynie 21 jest posiadanych przez Donalda Trumpa lub powiązane z nim spółki.

    Znaki towarowe nie pomogły jednak Trumpowi w samym USA, kiedy to chciał za ich pomocą usunąć niewygodne dla siebie strony internetowe. Ówczesnemu kandydatowi na prezydenta nie spodobała się strona stoptrump.com, na której oferowane były przeróżne gadżety, w tym kubki i koszulki z hasłem zawartym w domenie tej strony lub z wierszykiem „Donald is dumb, stop Trump” (ang. Donald jest głupi, powstrzymajcie Trumpa) Jego prawnicy wysłali więc do właścicieli strony internetowej długie pismo, w którego treści twierdzili, że nazwisko „Trump” stanowi zarejestrowany w różnych konfiguracjach znak towarowy, a jego użycie niezgodnie z wolą właściciela jest naruszeniem prawa. Działania te spaliły jednak na panewce. W amerykańskim prawie znaków towarowych dozwolone jest bowiem ich wykorzystywanie przez osoby trzecie niebędące właścicielami tych znaków w celu przedstawienia krytyki, w tym przypadku – krytyki polityki i wypowiedzi Donalda Trumpa.

    Dział: Aktualności
    poniedziałek, 14 listopad 2016 09:10

    Pechowa "Kostka Rubika" przed sądem

    Właśnie zmieniła się decyzja w sporze dotyczącym ochrony popularnej zabawki logicznej, kostki Rubika, jako znaku towarowego. W toku sporu Sąd Unii Europejskiej w wyroku ogłoszonym w listopadzie 2014 r. uznał, że kształt kostki Rubika podlega rejestracji w charakterze wspólnotowego znaku towarowego. Graficzne przedstawienie tego sześcianu nie ukazuje rozwiązania technicznego uniemożliwiającego jego ochronę jako znaku towarowego. Niemal da lata później rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wskazał jednak, że kształt kostki niekoniecznie powinien podlegać rejestracji w charakterze unijnego znaku towarowego. Graficzne przedstawienie tego sześcianu ukazuje bowiem rozwiązanie techniczne.

    Na wniosek Seven Towns, spółki brytyjskiej, która zarządza w szczególności prawami własności intelektualnej związanymi z kostką Rubika, w 1999 r. Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zarejestrował kształt tego sześcianu jako trójwymiarowy unijny znak towarowy dla „układanek trójwymiarowych”. Spór o zabawkę zaczął się w 2006 r., kiedy to spółka Simba Toys, niemiecki producent zabawek, złożyła do  EUIPO wniosek o unieważnienie prawa do trójwymiarowego znaku towarowego, w szczególności ze względu na to, że zawiera on rozwiązanie techniczne polegające na zdolności rotacji, natomiast takie rozwiązanie może być chronione wyłącznie w charakterze patentu, a nie jako znak towarowy.

    EUIPO oddalił wniosek, zaś spółka Simba Toys wniosła do Sądu UE skargę mającą na celu stwierdzenie nieważności tej decyzji. W ogłoszonym w 2014 r. wyroku Sąd oddalił skargę spółki Simba Toys. W pierwszej kolejności Sąd stwierdził, że zasadniczymi właściwościami spornego znaku towarowego są, po pierwsze, sam sześcian, oraz, po drugie, struktura siatki, którą ukazano na każdej z powierzchni tego sześcianu. Według Sądu, grube czarne linie, które stanowią część tej struktury i widnieją na trzech przedstawieniach sześcianu, dzieląc na kwadraty ich wewnętrzne części nie odnoszą się w żaden sposób do zdolności rotacji indywidualnych elementów sześcianu, a zatem nie spełniają żadnej funkcji technicznej. Zdolność rotacji wertykalnych i horyzontalnych pasków kostki Rubika nie wynika bowiem ani z czarnych linii, ani ze struktury siatki, lecz z wewnętrznego mechanizmu znajdującego się w sześcianie, niewidocznego na jego graficznych przedstawieniach. W konsekwencji nie można odmówić rejestracji kształtu kostki Rubika jako wspólnotowego znaku towarowego ze względu na to, że odzwierciedla on funkcję techniczną.

    Teraz jednak tendencja dotycząca zdolności rejestracyjnej kostki Rubika jako znaku towarowego się zmieniła. Zmianę zapoczątkowała wypowiedź z końca maja 2016 r. rzecznika generalnego TSUE. Wskazał on, że zasadnicze właściwości spornego oznaczenia – kształt sześcianu oraz struktura siatki  - są niezbędne dla spełnienia funkcji technicznej właściwej dla danego towaru. Monopolizacja takich cech na rzecz jednego podmiotu zniekształciłaby zaś konkurencyjność rynku tego typu zabawek. Ta teza została teraz potwierdzona. 10 listopada 2016 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że ochrona takiego znaku towarowego nie jest uprawniona. Spór został więc finalnie rozwiązany, a kostka Rubika straci ochronę. 

    Dział: Aktualności
    środa, 09 listopad 2016 10:05

    Znak do tagowania

    Reklama od lat pozostaje najlepszą dźwignią handlu. W ostatnim czasie przedsiębiorcy musieli się przestawić na nowe sposoby docierania do hipotetycznych klientów, nie poprzestając na radiu, telewizji czy billboardach. Większość firm, szczególnie większych, wykorzystuje do kontaktu z konsumentami media społecznościowe, czasem robiąc to na własna rękę, a czasem zaś wynajmując wyspecjalizowane w takich usługach agencje reklamowe, przykładowo prowadzące im konta na portalach społecznościowych.

    Nowe sposoby obecności na rynku i reklamy wykształciły zaś nowy rodzaj znaków towarowych, dostosowanych do potrzeb przedsiębiorców. Przedsiębiorcy chętnie zgłaszają do ochrony znaki z tak zwanym „hashtagiem”. Przykłady zarejestrowanych unijnych znaków towarowych zawierających hashtag to chociażby „#THESWEATLIFE”, „#cash” czy „#WINELOVER”. Co ciekawe, Urząd unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej zgodził się też zarejestrować sam symbol „#” (EUTM 004210027) dla niektórych towarów i usług, choć w konkretnej formie graficznej.  Symbol „#”, wykorzystywany początkowo na Twitterze, a później i na Facebooku, służy do oznaczania – tagowania miejsc, osób, ale też skojarzeń.

    Ciekawe, czy trend rejestracji znaków towarowych z „hasztagami” utrzyma się, czy, jak duża część trendów, zniknie za jakiś czas. Przedsiębiorcy chcą chronić swoje oznaczenia na wszelkie sposoby, a ochrona dawana przez znak towarowy jest szeroka i wygodna. Nic więc dziwnego, że wielu przedsiębiorców chce mieć zapewniony spokój ducha związany z brakiem naruszeń ich oznaczeń również w serwisach społecznościowych.

    Dział: Aktualności
    wtorek, 08 listopad 2016 18:21

    Znak towarowy na kredyt

    Chorzowski Urząd Miasta poprosił ostatnio prokuraturę o pomoc w ściganiu rzekomego przestępstwa, które mieli popełnić działacze Ruchu Chorzów. Chodzi o pożyczkę, która została im udzielona przez miasto kilka miesięcy temu. Kwota pożyczki była niebagatelna – wynosiła 18 milionów złotych. Teraz podejrzenie padło na dokumenty z nią związane, a dotyczące również kwestii praw do znaku towarowego Ruchu Chorzów.

    Zawiadomienie złożone przez prezesa miejskiej spółki Centrum Przedsiębiorczości w Chorzowie, zajmującej się budową nowego miejskiego stadionu, dotyczy dokumentacji przedłożonej tej spółce w toku przeprowadzania działań związanych z drugą, 12-milionowa transzą pożyczki. Jednym z jej zabezpieczeń miał być znak towarowy Ruchu Chorzów. Zgodnie z zapewnieniami przedstawiciela zarządu klubu, prawa do znaku miały być wolne od jakichkolwiek roszczeń osób trzecich. Tymczasem, okazało się, że prawo na znak towarowy zostało zajęte na poczet zabezpieczeń kredytowych przez bank.

    Posiadając już taką wiedzę, władze miasta zwróciły się do banku z prośbą o odblokowanie zabezpieczeń w terminie do 30 dni, zaś sam prezes Centrum Przedsiębiorczości skontaktował się z prokuraturą w celu złożenia zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Działacze Ruchu Chorzów, którzy zapewne mają najbliższą prawdzie wiedzę, jak właściwie wygląda kwestia praw do znaku towarowego klubu, planują wkrótce przedstawić oświadczenie w tej sprawie.

    Dział: Aktualności
    poniedziałek, 07 listopad 2016 09:06

    Adidas walczy o paski

    Adidas, firma znana z niemal obsesyjnego strzeżenia swojej własności przemysłowej,  wszczęła ostatnio działania wymierzone przeciwko jednej z najpopularniejszych drużyn piłki nożnej na świecie, FC Barcelona. Ten popularny producent strojów i obuwia sportowego twierdzi, że właściciel drużyny dopuścił się naruszenia praw do jego znaku towarowego. Przedmiotem sporu jest zgłoszenie znaku towarowego dokonane w amerykańskim urzędzie patentowym przez FC Barcelona, którego przedmiotem jest wzór naprzemiennych granatowych i czerwonych pionowych pasów. Adidas twierdzi, że jest to naruszenie jego znaku towarowego, którego przedmiotem są popularne na całym świecie trzy równoległe paski.

    Zdaniem firmy Adidas, zgłoszenie rzekomo łudząco podobnego znaku towarowego dla odzieży sportowej stanowi imitację pasków Adidasa, a więc naruszenie praw do znaku towarowego. Może to wprowadzić w błąd nabywców i potencjalnych nabywców oraz skłonić ich do uwierzenia, że ​​ubrania dla fanów znanego klubu sportowego są wytwarzane w kooperacji z Adidasem lub w jakiś sposób związane z tą marką.

    Zdaniem Adidasa, prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd wywołane naruszeniem i rozcieńczanie paskowego znaku Adidasa powoduje nieodwracalne szkody dla firmy symbolizowanej przez trzy paski, godzi w jej reputację i sprzedaż jej produktów.

    To nie pierwszy raz, kiedy Adidas podjął kroki prawne przeciwko  produktom innej marki odzieżowej. W ubiegłym roku Adidas wniósł pozew, który zakłócił spokój znanego projektanta mody, Marca Jacobsa. Pozew dotyczył umieszczenia równoległych pasków w dół ramienia bluzy dresowej. Dres powodujący prawne problemy, z linii Marc by Marc Jacobs, posiadał jednak cztery paski biegnące od ramion bluzy do końca rękawów.

    Dział: Aktualności
    czwartek, 03 listopad 2016 12:46

    Znaku towarowego trzeba pilnować!

    Wraz z powstawaniem nowych produktów czy technologii potrzeba coraz więcej słów na ich określenie. Czasami są one wymyślane niezależnie, a czasem biorą się od nazw urządzeń bądź technologii. Mało który użytkownik internetu musiałby zastanawiać się, co znaczy słowo „wyguglać”. Chodzi oczywiście o wyszukanie danego hasła w wyszukiwarce internetowej. Czasem zachodzi też nieco inna sytuacja, kiedy znak towarowy konkretnego produktu zaczyna być tak popularny, że powoli staje się synonimem oznaczanego nim towaru. Taki stan rzeczy może być niebezpieczny dla właściciela tego znaku towarowego, ponieważ może grozić nawet utratą praw do niego.

    Z takim działaniem walczy obecnie spółka Vorwerk Polska, producent urządzeń Thermomix stosowanych między innymi do gotowania na parze i przygotowywania potraw wymagających miksowania. Wszystko przez to, że w sieci sklepów Lidl pojawił się podobny robot kuchenny o wielokrotnie niższej cenie. Sprzęt ten przedstawiany jest w mediach jako „Thermomix z Lidla”, co nie podoba się producentowi oryginalnego urządzenia. Vorwerk boi się, że od teraz każde urządzenie o podobnych funkcjach będzie utożsamiane z Thermomiksem, co może też wprowadzać w błąd konsumentów co do pochodzenia nieoryginalnych produktów.

    Działaniom właściciela znaku towarowego „Thermomix” nie ma co się dziwić. Istnieje wiele znaków towarowych, które straciły swój status ze względu na utratę charakteru odróżniającego i stanie się powszechnie używanym elementem języka. Takie oznaczenia to miedzy innymi „app” dla aplikacji oraz „AppStore”, zarejestrowane wcześniej na rzecz spółki Apple; „Aspirin” dla aspiryny, niemiecki znak „Thermos” czy „Cellophane” dla celofanu.

    Dział: Aktualności
    czwartek, 27 październik 2016 16:49

    Znak towarowy handlu internetowego powraca

    Handel internetowy to bardzo rozwojowa branża, która przejęła już do tej pory znaczną część rynku. Jeszcze kilka lat temu mało kto miał odwagę kupować w internetowych sklepach. Klienci bali się nabywać towar, którego nie można najpierw zobaczyć i dotknąć. Teraz nie wyobrażamy sobie, aby nie zajrzeć od czasu do czasu na aukcje internetowe w poszukiwaniu ciekawostek, albo nie zamówić zakupów, kiedy nie chce się nam wychodzić z domu. Rynek zakupów internetowych jest jednak bardzo szeroki i nie dla wszystkich jest na nim miejsce.

    Przekonała się o tym jedna z najstarszych w Polsce spółek zajmujących się internetowym handlem, Merlin.pl. Według doniesień prasowych, już od dłuższego czasu miała ona problemy finansowe i borykała się z niewypłacalnością. Pod koniec 2015 r. Merlin.pl złożyła wniosek o upadłość z możliwością zawarcia układu. Już wcześniej kilka różnych spółek składało wniosek o ogłoszenie upadłości Merlin.pl, właściciela platformy handlu internetowego. Wnioski te były jednak do tej pory oddalane przez sąd.

    Teraz okazuje się, że może to jednak jeszcze nie jednak koniec starego internetowego wyjadacza. Pod koniec ubiegłego roku polska spółka z branży e-commerce, Topmall, która swoją działalność kierunkuje na rynek ukraiński, podpisała umowę handlową z Merlin.pl. Jej przedmiotem była dzierżawa znaku towarowego oraz domeny internetowej merlin.pl. Teraz Topmall ma zostać przejęta przez AdMassive Group, notowaną na NewConnect. Może to działanie przywróci sklep Merlin.pl do życia. Aktualnie, portal od nowa zaczyna biznes – wiosną bieżącego roku powrócił na rynek, choć aktualnie sprzedaje głównie książki.

    Dział: Aktualności
    wtorek, 25 październik 2016 10:13

    Grzywna za fałszywe autorstwo

    Naruszenia znaku towarowego to nie tylko opatrywanie własnych produktów cudzym znakiem towarowym czy używanie znaku zbyt podobnego do oznaczenia wcześniejszego. Znak towarowy można też próbować przywłaszczyć, a później na nim zarobić. Taka właśnie sytuacja miała miejsce w przypadku Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Słupsku. Jego były prezes został oskarżony o próbę wyłudzenia znaku towarowego przedsiębiorstwa.

    Prokuratura Rejonowa w Słupsku badająca sprawę ustaliła, ze były prezes PGK w Słupsku zlecił opracowanie z funduszy komunalnej spółki nowego logotypu. Miało to miejsce w 2008 r., kiedy były prezes urzędował jeszcze na stanowisku. Prawa autorskie do projektu przeszły na PGK. W 2012 r. Andrzeja G. odwołano z funkcji prezesa spółki, ale formalnie pozostawał jeszcze jej pracownikiem. W listopadzie tego roku Andrzej G. dokonał zgłoszenia logotypu PGK jako znaku towarowego, wskazując siebie jako uprawnionego do rejestracji i przypisując sobie autorstwo projektu. Zgłoszenie zostało złożone bez wiedzy Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Słupsku.

    W 2014 r., po dokonaniu rejestracji, były prezes zażądał od Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej 300 tysięcy złotych za przekazanie praw do znaku towarowego. Zamiast deszczu pieniędzy spotkał go jednak zawód, gdyż spółka złożyła zawiadomienie do prokuratury. Andrzej G. nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. W październiku 2016 r. sąd wydał wyrok w jego sprawie, uznając byłego prezesa winnym i skazując go na karę 1000 zł grzywny. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny. Andrzej G. jest rozżalony wyrokiem. Podczas wystąpienia przed sądem zarzucił relacjonującym sprawę mediom, że od początku uznały go za winnego i tym samym złamały mu karierę.

    Dział: Aktualności
    poniedziałek, 24 październik 2016 19:53

    Kontrola graniczna znaków towarowych

    Mało kto wie, że towary podejrzane o naruszenie niektórych praw własności  przemysłowej oraz towary, co do których stwierdzono, że naruszyły takie prawa, mogą zostać zatrzymane na granicy w przypadku próby wwiezienia ich na terytorium państwa członkowskiego Unii Europejskiej.

    Na podstawie obowiązującego prawa celnicy, opierając się na swoim przypuszczeniu naruszenia praw  do znaku towarowego, zatrzymują towar lub zawieszają procedurę wprowadzania towaru do obrotu. Jeżeli zostanie stwierdzone, że właściciel tych praw wnioskował o ich ochronę (albo nawet nie wnioskował, ale jest on znany) to zostaje  poinformowany o zatrzymaniu chronionych towarów. Może on dochodzić odpowiednich roszczeń przed sądem, a jego bierna postawa skutkuje zwolnieniem towarów.

    Dotyczy to również kontroli tak zwanych małych przesyłek, nadawanych także z krajów spoza UE. Jeżeli kontrola wykaże naruszenie praw własności przemysłowej, organy celne poinformują podmiot zgłaszający przesyłkę do odprawy celnej o jej zniszczeniu. W ciągu 15 dni od takiego zawiadomienia można się do niego ustosunkować: wyrazić zgodę na zniszczenie towarów (na koszt organów celnych) lub sprzeciwić się zniszczeniu. Właściciel naruszanych praw zostanie powiadomiony i będzie miał prawo podjąć odpowiednie kroki przed sądem. Milczenie zawiadomionego będzie oznaczać zgodę na zniszczenie. Tylko w razie braku reakcji ze strony właściciela praw  zatrzymane towary będą mogły być zwolnione.

    Celnicy nie mają jednak obowiązku ani nawet możliwości kontroli wszystkich przewożonych  przesyłek, stąd wiedza o ewentualnych naruszeniach praw własności intelektualnej jest zazwyczaj częściowa. Taki stan rzeczy powoduje, że na terytorium unii Europejskiej nierzadko trafiają podrobione towary, najczęściej pochodzące z Chin.

    Dział: Aktualności
    środa, 19 październik 2016 08:51

    Kwestia dokładności

    2 sierpnia 2013 r. skarżąca, Raimund Schmitt Verpachtungsgesellschaft mbH & Co. KG, dokonała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia słownego unijnego znaku towarowego BRAUWELT.

    Decyzją z 14 marca 2014 r. ekspert odmówił rejestracji zgłoszonego oznaczenia dla wszystkich rozpatrywanych towarów i usług, opierając się na tym, że zgłoszony znak towarowy ma charakter opisowy. Skarżąca spółka wniosła do EUIPO odwołanie od decyzji eksperta, które zostało oddalone. Zgłoszony znak towarowy oznacza bowiem „świat piwowarstwa” lub „świat warzenia piwa” i z perspektywy konsumenta niemieckojęzycznego opisuje miejsce sprzedaży lub szeroką ofertę towarów i usług związanych z działalnością warzenia piwa. Sprawa trafiła przed Sąd Unii Europejskiej, który wydał wyrok w październiku 2016 r.

    Skarżąca podnosiła, że Izba Odwoławcza naruszyła obowiązek uzasadnienia, ponieważ nie przeprowadziła analizy, czy zgłoszony znak towarowy był opisowy dla każdego z towarów i dla każdej z usług wskazanych w zgłoszeniu do rejestracji, i globalnie odniosła się do wszystkich towarów ujętych w każdej z klas. Zgodnie z orzecznictwem, w przypadku gdy znak jest zgłoszony dla różnych towarów lub usług, izba odwoławcza musi ustalić in concreto w odniesieniu do każdego z tych towarów lub każdej z tych usług, czy rozpatrywany znak nie jest objęty żadną z podstaw odmowy rejestracji i może dojść do odmiennych wniosków w zależności od rozpatrywanego towaru lub rozpatrywanej usługi. W związku z tym izba odwoławcza, odmawiając rejestracji znaku towarowego, zobowiązana jest wskazać w swej decyzji wnioski, do jakich doszła w przypadku każdego z towarów lub każdej z usług objętych zgłoszeniem, niezależnie od tego, w jaki sposób zgłoszenie to zostało sformułowane.

    Jednakże jeżeli ta sama podstawa odmowy rejestracji jest podnoszona wobec kategorii lub grupy towarów lub usług, izba odwoławcza może poprzestać na ogólnym uzasadnieniu odnoszącym się do wszystkich rozpatrywanych towarów lub usług, pod warunkiem że ogół rozważań dotyczących okoliczności stanu faktycznego i prawnego stanowiących uzasadnienie danej decyzji będzie pozwalał z jednej strony na właściwe wyjaśnienie toku rozumowania izby odwoławczej w stosunku do każdego towaru i każdej usługi należących do rzeczonej kategorii i z drugiej strony będzie miał zastosowanie bez rozróżnienia do każdego i każdej z rozpatrywanych towarów i usług. Sama okoliczność, że rozpatrywane towary lub usługi należą do tej samej klasy w rozumieniu porozumienia nicejskiego, nie jest tutaj wystarczająca.

    Sąd wskazał finalnie, że Izba Odwoławcza, przeprowadzając badanie opisowego charakteru zgłoszonego znaku towarowego, którego istotności skarżąca nie zakwestionowała, postąpiła w zgodzie z zasadami.

    Dział: Aktualności