wtorek, 20 grudzień 2016 20:49

    Ranking znaków towarowych i marek 2016

    Koniec roku to zazwyczaj czas wszelkich podsumowań. W tym nurcie mieści się również ranking znaków towarowych i marek, przeprowadzany pod nazwą Brand Asset Valuator. Badanie to przeprowadzane jest co trzy lata. Na światowym rynku realizowane jest od 1993 r. i obejmuje zasięgiem ponad 800 tysięcy respondentów i ponad 50 tysięcy marek w 51 państwach.

    Na polskim rynku przebadano ponad 1500 obecnych na nim marek lub znaków towarowych.  Były one oceniane pod kątem wyróżnialności, adekwatności, a także wzbudzanego szacunku oraz wiedzy, jaką mają na ich temat konsumenci. Polskie badanie obejmowało znaki towarowe i  marki towarów oraz usług z niemal stu kategorii rynkowych, a także marki instytucji i postaci ze świata polityki, działalności społecznej, kultury i sportu. Badane były także marki wybranych krajów, miast, wydarzeń i walut.

    Jak wynikło z badania, Polacy najwyraźniej ufają działalności charytatywnej i od czasu do czasu lubią osłodzić sobie życie, ponieważ pięć najsilniejszych marek w Polsce to kolejno:

    • Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
    • Rafaello
    • Ptasie Mleczko
    • Tymbark
    • Delicje Szampańskie

    Wynik analizy przeprowadzonej w ramach Brand Asset Valuator.

    Polacy lubią też najwyraźniej podróżować, a przynajmniej czytać o podróżach, bo jednym ze znaków towarowych o najwyższej wyróżnialności w Polsce to  również „National Geographic”. Wśród marek o najwyższej adekwatności, czyli dopasowaniu do potrzeb konsumentów, wygrały: Polski Złoty, Polska (kraj) oraz sieć sklepów Biedronka.

    Z kolei najwyższym szacunkiem cieszą się Wedel (choć sam znak towarowy nie należy już do polskiego podmiotu, ale do koreańsko-japońskiego koncernu) i Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. 

    Dział: Aktualności
    poniedziałek, 19 grudzień 2016 20:46

    Ten start-up nie wystartuje

    19 czerwca 2014 r. skarżąca, Intesa Sanpaolo SpA, dokonała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia słowno-graficznego unijnego znaku towarowego START UP INITIATIVE. Decyzją z 12 września 2014 r. ekspert odrzucił zgłoszenie dla części usług. Skarżąca wniosła do EUIPO odwołanie, oddalone jednak przez Izbę Odwoławczą. Rejestracji zgłoszonego znaku towarowego odmówiła ona w szczególności z tego względu, że wyrażenie „start up initative” nie wykazuje żadnego charakteru odróżniającego względem rozpatrywanych usług, a występowanie w zgłoszonym znaku towarowym elementu komiksu – dymka, w którym znajdował się element słowny „up” -  nie wystarczy, aby nadać temu znakowi jako całości charakter odróżniający.

    Sprawa trafiła przed Sąd unii Europejskiej, który wydał wyrok w połowie grudnia 2016 r.

    W zaskarżonej decyzji Izba Odwoławcza wyjaśniła, że w kontekście usług zgłoszonych z zakresu reklamy i doradztwa w działalności gospodarczej znak towarowy będzie rozumiany jako udzielana docelowemu odbiorcy usług wskazówka, że zwłaszcza w dziedzinie reklamy, zarządzania przedsiębiorstwem i doradztwa gospodarczego owe usługi odpowiadają w sposób szczególnie właściwy wymogom start-upów. Izba Odwoławcza sprecyzowała, że zgłoszony znak towarowy opisuje docelowego odbiorcę usługi, a mianowicie start‑up, i sposób, w jaki można konkretnie pomóc temu ostatniemu poprzez stworzenie strategii w różnych sektorach wskazanych w wykazie usług. Jako przykład przywołała ona tworzenie tekstów reklamowych i wskazała, że zgłoszony znak towarowy informuje odbiorców, iż usługa stanowi działanie, które usługodawca oferuje start‑upowi.

    Skarżąca kwestionowała też zaskarżoną decyzję w zakresie, w jakim zostało w niej stwierdzone, że odbiorcy, którzy nie pochodzą z kraju anglojęzycznego, zrozumieją „start up initiative”, podczas gdy konsumenci z krajów innych niż anglojęzyczne nie będą w stanie pojąć sensu tych słów i będą postrzegali zgłoszony znak towarowy jako oznaczenie składające się w wyrazów całkowicie fantazyjnych.

    Sąd zgodził się z Izba Odwoławczą, iż w sektorach gospodarczych, których dotyczy zgłoszenie, używanie języka angielskiego jest bardzo rozpowszechnione, a odbiorcy, którzy są czynni w tych sektorach w Unii, są w stanie przeczytać i zrozumieć słowa „start up initiative”, a także zidentyfikować zwłaszcza wyrazy „start” i „initiative”. Określenie „start-up” jest powszechnie używane w języku angielskim, aby opisać nowo utworzone przedsiębiorstwa, a angielskie słowo „initiative” oznacza „inicjatywę”. Te dwa wyrazy zostaną z łatwością zrozumiane przez odbiorców, którzy nie pochodzą z kraju anglojęzycznego, a określenie „start-up” przyjęło się w języku potocznym i jest powszechnie kojarzone z inicjatywami handlowymi w sektorze nowych technologii i Internetu.

    Sąd uznał, że Izba Odwoławcza w stopniu zgodnym z wymogami prawa uzasadniła zaskarżoną decyzję w odniesieniu do wskazanych usług. Skarga została oddalona. 

    Dział: Aktualności
    piątek, 16 grudzień 2016 15:53

    Zbyt podobne znaki towarowe

    23 września 2012 r. FH Scorpio, obecnie Scorpio Poland, dokonała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia unijnego znaku towarowego „YO”, głównie dla odzieży. 25 kwietnia 2013 r. interwenient, Eckes-Granini Group GmbH, wniósł sprzeciw wobec rejestracji oparty na wcześniejszym słownym niemieckim znaku towarowym „YO”, jednak sprzeciw został oddalony. Spółka niemiecka wniosła do EUIPO odwołanie.

    Decyzją z 2 października 2015 r. Izba Odwoławcza EUIPO uwzględniła odwołanie. Jeśli chodzi o podobieństwo kolidujących ze sobą znaków towarowych, uznała ona, że pod względem wizualnym oznaczenia będą postrzegane przez znaczącą część właściwego kręgu odbiorców, składającego się z konsumentów niemieckich, jako zawierające kombinację liter „yo”, dochodząc do wniosku, iż są one podobne w stopniu oscylującym między niskim a przeciętnym. Sprawa trafiła przed Sąd Unii Europejskiej, który wydał wyrok 14 grudnia 2016 r.

    Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd istnieje, gdy krąg odbiorców może uznać, że dane towary lub usługi pochodzą z tego samego przedsiębiorstwa lub z przedsiębiorstw powiązanych gospodarczo. W świetle tego orzecznictwa prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd należy oceniać całościowo, zgodnie ze sposobem postrzegania danych oznaczeń i towarów lub usług przez właściwy krąg odbiorców, przy uwzględnieniu wszystkich istotnych czynników występujących w danym wypadku, a w szczególności wzajemnej zależności podobieństwa oznaczeń i podobieństwa oznaczonych towarów lub usług.

    Jednakże skarżąca twierdziła, że towary objęte kolidującymi ze sobą oznaczeniami mają odmienne pochodzenie i przeznaczenie, jako że interwenient jest przedsiębiorstwem z branży żywności i napojów, podczas gdy towary, dla których wystąpiono o rejestrację, należą do branży odzieżowej. W rezultacie w ocenie skarżącej właściwy krąg odbiorców nie pomyli towarów objętych kolidującymi ze sobą oznaczeniami i należy zatem stwierdzić brak prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd.

    Sąd przypomniał, że zgodnie z orzecznictwem nic nie stoi na przeszkodzie dokonaniu oceny istnienia podobieństwa wizualnego między słownym znakiem towarowym a graficznym znakiem towarowym, ponieważ te dwa rodzaje znaków towarowych posiadają konfigurację graficzną mogącą wywierać wrażenie wizualne. W niniejszym przypadku zgłoszone oznaczenie składa się ze stylizowanej litery „y” oraz z łuku otaczającego znajdującą się pośrodku czerwoną kropkę i podkreślającego w ten sposób jej okrągłość. W rezultacie można tu także widzieć całościowo literę „o” lub ewentualnie dostrzec literę „u”. Jednakże, skoro po kombinacji liter „yo” następuje wykrzyknik, którego kropka w kolorze czerwonym przypomina znajdującą się pośrodku kropkę w tym samym kolorze, wrażenie wizualne, które się wyłania, wyraźnie przywodzi na myśl element słowny „yo!”. Z tego względu Izba Odwoławcza słusznie mogła stwierdzić, że pod względem wizualnym zgłoszony znak towarowy będzie postrzegany przez znaczącą część właściwego kręgu odbiorców jako odtworzenie wcześniejszego znaku towarowego „YO” w całości. Skarga została oddalona.

    Dział: Aktualności
    środa, 14 grudzień 2016 22:41

    Polski design powraca

    Wielu przedsiębiorców zastanawia się, co zrobić, aby inny - nieuczciwy - przedsiębiorca nie kopiował wytwarzanych przez ich firmy mebli, biżuterii czy innych towarów. Jest to bardzo ważna kwestia, jako że często charakterystyczny wygląd towarów danego producenta staje się jego symbolem, dzięki czemu jest on szeroko rozpoznawalny. Ponadto, produkcja podróbek, zazwyczaj tańszych od oryginału, niejednokrotnie naraża twórcę wzoru na znaczne straty finansowe. Środkiem prawnym służącym takiej ochronie może być wzór przemysłowy. Rejestracja wzoru przemysłowego daje możliwość ochrony praw jego właściciela przed nadużyciami innych przedsiębiorców. Dzięki temu na rynku dostępne będą legalnie tylko produkty przedsiębiorcy będącego twórcą wzoru.

    Kwestia wzorów jest bardzo istotna we wzornictwie przemysłowym, chętnie zastępowanym ostatnio nowoczesnym słowem design. Być może zagraniczna twarz wzornictwa przemysłowego w postaci designu bardziej kojarzy się nam z luksusem czy czymś pożądanym i niedostępnym, ale należy pamiętać, że Polska pod tym względem również nie ma się czego wstydzić.

    Obecnie wraca do mody polskie wzornictwo przemysłowe lat 50. XX wieku, znane na Zachodzie jako mid-century. Wszelkie portale społecznościowe i magazyny związane z wystrojem wnętrz zalewają obecnie zdjęcia charakterystycznych giętych krzeseł, drucianych kwietników czy opływowych wazonów. Tymczasem, takie same elementy znane są nam z kolekcji polskich projektantów z połowy ubiegłego stulecia, często przechowywanych w naszych rodzinnych domach. Za przykład mogą tu posłużyć sklejkowe krzesło projektu Marii Chomentowskiej czy wielokolorowa porcelana z Zakładów Porcelany Stołowej Ćmielów w Ćmielowie. Co ciekawe, na przykład komplet talerzy z prasowanego szkła "Asteroid" Jana Sylwestra Drosta wystawiony jest w Muzeum w Corning pod Nowym Jorkiem.

    Dział: Aktualności

    Co prawda moda zmienia się szybko, jednak kiedy projektanci odnajdą wzór, który cieszy się popularnością wśród klientów, nie bardzo chcą go zmieniać, a nawet wprost przeciwnie – chcą zmonopolizować go tylko dla siebie. Tak też stało się z beżowo-brązowym wzorem kraty, lansowanym od lat przez dom mody Louis Vuitton. Krata ta została w 1998 r. zarejestrowana jako wspólnotowy (obecnie – unijny) znak towarowy, EUTM 00986207.

    Od dziś rejestracja tego znaku należy jednak do przeszłości. Stało się tak poniekąd ze względu na chęć używania przez Louis Vuitton kratki tylko na własną rzecz. Spółka uniemożliwiała innym podmiotom korzystanie z podobnych wzorów. W czerwcu 2015 r. Kancelaria Prawno-Patentowa Jarzynka i Wspólnicy wniosła w imieniu jednego ze swoich klientów o unieważnienie rejestracji brązowej kratki. Nasi prawnicy argumentowali, że sporny znak towarowy składa się wyłącznie z kształtu zwiększającego znacznie wartość towarów i stanowi tak naprawdę wzór zdobniczy.

    Louis VuittonW wydanej 15 grudnia 2016 r. decyzji Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) unieważnił znak i orzekł, że wzór w beżowo-brązową szachownicę jest podstawowym i przeciętnym wzorem graficznym, ponieważ składa się z symetrycznego ciągu kwadratów o tym samym rozmiarze, które odróżniają się dzięki zmieniającym się na przemian odmiennym kolorom, w niniejszym wypadku brązowemu i beżowemu. Wzór ten nie zawiera zatem żadnej istotnej zmiany w stosunku do zwykłego przedstawienia szachownicy i odpowiada tradycyjnemu modelowi takiego wzoru, używanego również na towarach, w tym odzieży czy dodatkach, oferowanych przez innych przedsiębiorców. Z graficznego punktu widzenia przedstawienie szachownicy o zmieniających się na przemian kolorach brązowym i beżowym oraz wrażenie przeplatania się nici nie zawierają żadnej istotnej zmiany w stosunku do zwykłego przedstawienia takich towarów, w związku z czym docelowy krąg odbiorców będzie w rzeczywistości postrzegał wyłącznie przeciętny i powszechny wzór.

    Ze względu na skuteczne działania pełnomocników z Kancelarii Jarzynka i Wspólnicy, dom mody Louis Vuitton będzie musiał pożegnać się z brązową szachownicą jako znakiem towarowym. Decyzja nie jest jeszcze prawomocna.

    Dział: Aktualności

    Skarżąca, Sovena Portugal – Consumer Goods, SA, dokonała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) rejestracji międzynarodowej wskazującej Unię Europejską dla słownego znaku towarowego FONTOLIVA. Towary, dla których wniesiono o rejestrację, to „oleje i tłuszcze do celów spożywczych; oliwa z oliwek”.

    26 listopada 2012 r. spółka Mueloliva, SL, właściciel wyłącznej licencji dotyczącej znaku towarowego, wniosła sprzeciw wobec rejestracji zgłoszonego znaku towarowego, oparty na wcześniejszym słownym hiszpańskim znaku towarowym FUENOLIVA. Wydział Sprzeciwów uwzględnił sprzeciw, stwierdzając istnienie prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd. Skarżąca wniosła odwołanie od decyzji Wydziału Sprzeciwów. Druga Izba Odwoławcza EUIPO oddaliła odwołanie. Porównując kolidujące ze sobą oznaczenia, Izba Odwoławcza wskazała, że obydwa one są dziewięcioliterowymi wyrazami, o wspólnym terminie „oliva”, który sam w sobie ma słabo odróżniający charakter, jako że odsyła on do towarów pochodzących z oliwek lub zawierających oliwę z oliwek. Sprawa trafiła przed Sąd UE, który wydał wyrok 13 grudnia 2016 r.

    W toku postępowania skarżąca wskazała, że po przyjęciu zaskarżonej decyzji uświadomiła sobie, iż właściciel wcześniejszego hiszpańskiego znaku towarowego FUENOLIVA nie odnowił rejestracji tego znaku przed przyjęciem zaskarżonej decyzji przez Izbę Odwoławczą. Zdaniem skarżącej ze względu na to, że początkowej rejestracji dokonano w dniu 15 lutego 1975 r., a w prawie hiszpańskim przewidziano ważność rejestracji przez okres dziesięciu lat od daty dokonania zgłoszenia, rejestrację należało odnowić w dniu 15 lutego 2015 r. 2 grudnia 2015 r. w aktualizacji karty dotyczącej spornego znaku towarowego prowadzonej przez Oficina Española de Patentes y Marcas (hiszpański urząd patentów i znaków towarowych) wskazał, że upływ okresu rejestracji znaku stwierdzono w dniu 26 listopada 2015 r.

    EUIPO wskazywało, że zaskarżona decyzja została doręczona w dniu 5 listopada 2015 r., czyli przed publikacją w dniu 2 grudnia 2015 r. informacji o wygaśnięciu rejestracji wcześniejszego hiszpańskiego znaku towarowego FUENOLIVA przez hiszpański urząd patentów i znaków towarowych. EUIPO było zdania, że rejestracja znaku towarowego w hiszpańskim urzędzie patentów i znaków towarowych pozostaje ważna do chwili opublikowania informacji o wygaśnięciu (w niniejszym wypadku w dniu 2 grudnia 2015 r.), podczas gdy skarżąca była zdania, że rejestracja hiszpańskiego znaku towarowego przestaje być ważna – wobec braku przedłużenia – po upływie dziesięcioletniego okresu ważności (w niniejszym wypadku w dniu 15 lutego 2015 r.).

    Sąd wskazał, iż przy założeniu, że rejestracja wcześniejszego krajowego znaku towarowego FUENOLIVA była nadal ważna w chwili przyjęcia zaskarżonej decyzji, nawet jeśli tylko przez kilka tygodni, niezależnie od kwestii ciężaru dowodu na istnienie tej sytuacji, Izba Odwoławcza mogła jedynie oprzeć się na tym założeniu w celu przyjęcia zaskarżonej decyzji, a Sąd nie może teraz uwzględnić późniejszej sytuacji związanej z wygaśnięciem rejestracji wcześniejszego krajowego znaku towarowego FUENOLIVA ani, co więcej, opierać się na tym wygaśnięciu w celu umorzenia postępowania.

    Co więcej, zdaniem Sądu, rzeczywiste używanie wcześniejszego hiszpańskiego znaku towarowego FUENOLIVA w Hiszpanii dla oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia w istotnym okresie nie zostało wykazane przez spółkę Mueloliva z uwagi na nieznaczną ilość towarów, co do których wykazano, że zostały wprowadzone do obrotu z tym znakiem towarowym, a także nieregularny charakter rozpatrywanej sprzedaży w istotnym okresie w odniesieniu do możliwości produkcji oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia, jakie posiada wnosząca sprzeciw, oraz właściwości tego produktu spożywczego masowej konsumpcji. W konsekwencji, Sąd stwierdził nieważność zaskarżonej decyzji.

    Dział: Aktualności

    Stosowanie znaków towarowych innych firm w reklamie jako słowa kluczowego to drażliwy temat dla właścicieli praw własności przemysłowej. Trudno właściwie powiedzieć, gdzie w takiej sytuacji zaczyna się naruszenie znaku towarowego i kto za nie odpowiada. Reklamodawca, agencja reklamowa, a może właściciel przeglądarki internetowej? Właścicielom znaków towarowych w takiej sytuacji pomaga orzecznictwo, które powoli określa, jakich typów roszczeń, od kogo i kiedy mogą dochodzić. W szczególności ma to miejsce w przypadku reklamy wykupowanej, głównie przez Google Adwords, usługę najpopularniejszej w Polsce przeglądarki – Google.

    W podobnej sprawie ścierały się ostatnio dwie spółki działające na terytorium Wielkiej Brytanii, Victoria Plum Limited i Victorian Plumbing Ltd. Obie spółki zajmują się sprzedażą wyposażenia łazienek i działają na brytyjskim rynku pod bardzo podobnymi nazwami od 2001 r., zarówno off-, jak i on-line. To współistnienie stało się problematyczne, gdy Victorian Plumbing zaczęła używać znaków towarowych Victoria Plum w ramach PPC, strategii reklamowej pay-per-click. Victoria Plum stwierdziła, że to naruszenie jej znaku towarowego, ponieważ był on używany w reklamach przekierowujących do strony Victorian Plumbing, która pojawiała się w wyniku dynamicznego wstawiania słów kluczowych, usługi reklamowej Google.

    Rozpoznający sprawę brytyjski sąd zastosował badanie opisane przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawie Google France, uznając, że przeciętny użytkownik internetu będzie skłonny uwierzyć, że towary i usługi, o której mowa w reklamie, pochodzą od Victoria Plum lub firmy z nią ekonomicznie powiązanej. W związku z tym, reklama została uznana za wpływającą na jedną z kluczowych funkcji znaku towarowego, wskazania pochodzenia towarów lub usług.

    Warto zauważyć, że podobieństwo między dwiema nazwami firm czyni ten spór raczej wyjątkowym. Do tej pory w podobnych sporach na terytorium poszczególnych państw Unii Europejskiej chodziło zazwyczaj o używanie słów kluczowych zupełnie odmiennych od nazwy korzystających z nich przedsiębiorcy, a identycznych ze znakiem towarowym drugiej strony. Każdy przypadek będzie jednak zależał od jego szczególnych okoliczności faktycznych, więc przed rozpoczęciem działań w sprawie naruszenia przepisów ważne jest, aby dokładnie rozważyć, czy działania drugiej strony mogą negatywnie wpływać na funkcję wskazania pochodzenia znaku towarowego.

    Dział: Aktualności
    poniedziałek, 05 grudzień 2016 13:41

    Jak kawa podnosi ciśnienie. Znaki towarowe Starbucks.

    Wiele osób nie może sobie wyobrazić rozpoczęcia dnia w inny sposób, niż od filiżanki gorącej kawy. Niektórzy przygotowują sobie ten kofeinowy napój w domu, inni kupują go w ulubionej kawiarni. Jednym z najpopularniejszych miejsc serwujących gorącą i zimną kawę z różnorodnymi dodatkami jest – obecna również w Polsce – sieć Starbucks. Ta popularna kawowa sieciówka bardzo dba o ochronę należących do niej znaków towarowych.

    Ostatnio Starbucks próbował zniechęcić kilka mniejszych przedsiębiorstw w różnych miejscach na świecie do używania oznaczeń kawiarni o podobnym brzmieniu. Na pierwszy ogień poszła kawiarnia HaidaBucks w Kolumbii Brytyjskiej, a zaraz za nią w spór ze znaną siecią musiał wdać się teksański lokal Star Bock. Innym miejscem, którego nazwa nie pasowała Starbucksowi, był Sambucks w Oregonie, USA. Nie wszyscy właściciele wskazanych lokali zgodzili się na zmianę nazwy prowadzonego przez siebie przedsiębiorstwa. Ci zapewne będą walczyć ze Starbucksem w sądzie. Pozostali wolą zapewne zająć się efektywnym prowadzeniem biznesu, niż wieloletnim bieganiem po sądach.

    Co ciekawe, czasem to Starbucks staje jednak po drugiej stronie barykady. Latem 2015 r. nowojorska malarka Maya Hayuk, znana z obrazów przedstawiających charakterystyczne mozaiki złożone z różnokolorowych pasów, oskarżyła sieć Starbucks i jej agencję reklamową, 72andSunny, o naruszenie praw autorskich do swoich obrazów w kampanii reklamowej kawy Mini Frappuccino. Obrazy Hayuk były już co prawda wykorzystywane w kampaniach reklamowych, między innymi produktów Microsoftu i marki odzieżowej Billabong, ale zawsze odbywało się to za zgodą malarki. Tym razem kolorowe mozaiki zostały wykorzystane na kubeczkach i plakatach reklamujących Mini Frappuccino bez zawarcia umowy licencji.

    Dział: Aktualności

    22 stycznia 2015 r. International Trademark spółka z ograniczoną odpowiedzialnością S.K.A. dokonała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia unijnego graficznego znaku „eSmoking World”. Decyzją z 20 października 2014 r. ekspert odmówił dokonania rejestracji dla części zgłoszonych usług. International Trademark wniosła do EUIPO odwołanie od decyzji eksperta, w którym podnosiła, że element graficzny zgłoszonego znaku ma sam w sobie charakter odróżniający i wyrażenie „esmoking world” nie może zostać uznane za bezpośrednio opisowe dla rozpatrywanych usług oraz że fantazyjne połączenie elementów słownych i graficznych zgłoszonego znaku towarowego zwiększa jego zdolność odróżniającą. Jednocześnie, zgłoszenie zostało przeniesione na Chic Investments sp. z o.o. Piąta Izba Odwoławcza OHIM oddaliła odwołanie.

    Izba Odwoławcza uznała, że litera „e” umieszczona przed elementem słownym „smoking” jest powszechnie używana jako prefiks w słowach takich jak „e-book” czy „e-cigarette” i oznacza „elektroniczny”. Ponadto stwierdziła ona, że wyraz „smoking” oznacza „palenie”, zwłaszcza papierosów. Wreszcie wskazała ona, że wyraz „world” oznacza „świat” w znaczeniu geograficznym lub w znaczeniu grupy podobnych rzeczy lub osób w jakiś sposób ze sobą powiązanych. W rezultacie Izba Odwoławcza doszła do wniosku, że jako całość wyrażenie „esmoking world” zostanie zrozumiane przez właściwy krąg odbiorców jako oznaczające „świat e-palenia”, czyli wszystko to, co wiąże się z papierosami elektronicznymi.

    Sprawa trafiła przed Sąd UE, który wydał wyrok 29 listopada 2016 r. Z orzecznictwa wynika, że już minimum charakteru odróżniającego wystarczy do wyłączenia stosowania bezwzględnej podstawy odmowy rejestracji. Charakter odróżniający należy oceniać, po pierwsze, w stosunku do towarów lub usług, dla których znak towarowy został zgłoszony i po drugie, z uwzględnieniem sposobu postrzegania go przez właściwy krąg odbiorców.

    Sąd wskazał, że zgodnie z orzecznictwem w przypadku wyrażeń słownych składających się z połączenia elementów ewentualny charakter opisowy może być badany po części dla każdego z tych elementów, rozpatrywanych odrębnie, jednak w każdym przypadku powinien zostać stwierdzony również w odniesieniu do tworzonej przez te elementy całości. W rezultacie w niniejszym wypadku kwestią rozstrzygającą jest to, czy wyrażenie „esmoking world” ma charakter opisowy względem rozpatrywanych towarów lub ich właściwości.

    A zatem należy stwierdzić, że połączenie litery „e” i wyrazu „smoking” z wyrazem „world” nie wykracza poza sumę wskazówek, jakich słowa te dostarczają. Przeciwnie, wyrażenie „esmoking world” będzie rozumiane przez właściwy krąg odbiorców jako oznaczające „świat e‑palenia” i skłoni w konsekwencji do dokonania określonej interpretacji, obejmującej szeroki zestaw towarów i usług mających związek z papierosami elektronicznymi. Skarga została oddalona.

    Dział: Aktualności
    poniedziałek, 28 listopad 2016 10:37

    Znaki odwilży na Kubie

    Polityka zbliżenia z Kubą promowana przez administrację Obamy wywołała szał firm amerykańskich, planujących rejestrowanie swoich marek na wyspie.  Kubański Urząd Własności Przemysłowej (OCPI), agencja rządowa, która bada i rejestruje znaki towarowe, otrzymała do tej pory  w bieżącym roku ponad 1000 aplikacji rejestracji znaków towarowych, w tym dotyczących charakterystycznych znaków należących do amerykańskich firm.

    To więcej niż podwojenie liczby wniosków otrzymanych w 2015 r. Liczba ta znacznie przekracza też statystyki sprzed ogłoszenia odwilży w stosunkach pomiędzy Hawaną a Waszyngtonem. Przykładowo, na dzień 17 grudnia 2014 r. tylko 78 marek amerykańskich zostało na Kubie zarejestrowanych podczas rocznego okresu, jak podaje raport agencji Reuters.

    Mimo, że wiele amerykańskich firm zarejestrowało na Kubie swoje znaki towarowe, pomimo embargo trwającego od 1960 r., eksperci twierdzą, że ostatnie zmiany regulacyjne, aby rozwinąć współpracę z Kubą, wywołały zainteresowanie tamtejszymi możliwościami biznesowymi.

    W 2015 r. wiele znanych marek, takich jak Netflix, Hershey i Twitter, złożyło wnioski o rejestrację swoich znaków towarowych na Kubie. Spółka General Motors zarejestrowała tam nazwy wielu swoich pojazdów, w tym oznaczenia „Camaro”, „Tahoe”, „Cruze” i „Buick”. Chrysler zrobił to samo z jego markami „Compass”, „Charger” i „Challenger”. Swoje znaki zarejestrowały też różne sieci amerykańskich restauracji, takie jak Outback Steakhouse, Chick-fil-A, Bonefish Grill i IHOP.

    Wśród zgłoszonych jako znaki towarowe nazw wymienionych w ewidencji OCPI za rok 2016 są Disney, Taco Bell, Uber, Starbucks, Chevron, Domino, Bank of America, Apple i Microsoft. MGM Resorts International oraz kasyno Imperium Las Vegas złożyły wnioski o rejestrację swoich marek na Kubie w styczniu 2016 r. Instagram i Periscope zrobiły to samo w czerwcu, a Go Pro i Fossil  w sierpniu.

    Niektóre marki medialne, w tym MTV, Showtime, Dish Network, Comcast, Bloomberg, CBS i Univision, również złożyły wnioski o rejestrację znaków towarowych na wyspie, gdzie telewizja jest własnością rządu i często nadaje amerykańskie filmy i programy bez płacenia za tantiemy.

    Zobaczymy, jak sytuacja zmieni się teraz, po niedawnej śmierci Fidela Castro.

    Dział: Aktualności