Aktualności
wtorek, 12 grudzień 2017 08:55

Call of Duty przed sądem. Dwukrotnie!

Napisała

Gra komputerowa „Call of Duty” stała się ostatnio przedmiotem dwóch spraw z zakresu prawa własności intelektualnej.

Przed amerykańskim Urzędem Patentów i Znaków Towarowych toczy się obecnie sprawa znaku towarowegoCall of Doo Dee”. Znak zgłosiła w lipcu tego roku firma założona i prowadzona przez amerykańskie małżeństwo. „Call of Doo Dee” ma służyć do oznaczania usług z zakresu usuwania nieczystości po zwierzętach. Oznaczenie wydaje się przypominać brzmieniowo „Call of Duty”, czyli nazwę wspomnianej gry komputerowej, której wydawcą jest amerykańska firma Activision.

11 października amerykański urząd opublikował informację o zgłoszeniu. Następnie, po upływie 11 dni, firma zgłaszająca znak towarowy wystąpiła z prośbą o zaniechanie rozpoznania zgłoszenia. Mimo to, 31 października, znak towarowy został opublikowany w oficjalnym biuletynie Urzędu, w celu zgłoszenia sprzeciwu. 20 listopada Activision zwróciła się z prośbą o przedłużenie terminu na zgłoszenie sprzeciwu. Urząd przychylił się do tej prośby, termin zaś został przedłużony do 30 grudnia.

Druga sprawa dotyczy wykorzystana znaku towarowego w samej grze. AM General, firma produkująca pojazd Humvee (wielofunkcyjny samochód terenowy opracowany na potrzeby amerykańskiej armii), zarzuciła Activision wykorzystanie w „Call of Duty” znaku towarowego „Humvee” oraz samych pojazdów. AM General jest właścicielem dwóch znaków towarowych dotyczących tej nazwy. Znak towarowy nr 1697530 został zgłoszony dla ciężarówek, natomiast znak towarowy nr 2305256 dla zabawek. Powództwo w tym zakresie zostało wniesione do sądu na początku listopada i obecnie czeka na rozstrzygnięcie.

poniedziałek, 11 grudzień 2017 08:53

Sławne „Let it Go” plagiatem?

Napisała

Kalifornijski muzyk, Jaime Ciero wystąpił z pozwem przeciwko Disney’owi. Sprawa dotyczy filmu animowanego „Kraina lodu”, a konkretnie pochodzącego  z tego filmu utworu „Let it Go”. Oprócz wytwórni filmowej, pozwani zostali także: wykonawczyni utworu – Demi Lovato, aktorka użyczająca głosu głównej postaci i wykonująca utwór w filmie – Idina Menzel, oraz autorzy utworu „Let it Go”. Pozew złożono 23 listopada 2017 roku.

Jaime Ciero jest autorem utworu „Volar”. Jak stwierdza w pozwie „Volar” odniósł wielki, międzynarodowy sukces, dotarł do milionów słuchaczy, a także znalazł się na licznych listach przebojów najpopularniejszych i najczęściej granych utworów. Zdaniem muzyka utwór został następnie bezprawnie skopiowany i wykorzystany do stworzenia „Let it Go”.

Na czym polega zbieżność „Volar” i „Let it go”? W ocenie Ciero disnejowski hit zawiera kombinacje i struktury nutowe, fragmenty melodii, słowa, czy tematy, które są co najmniej w dużym stopniu podobne do tych, które zawarł w „Volar”. Podobieństwa tych dwóch utworów są tak uderzające, że „wykluczają możliwość uznania, że „Let it Go” jest niezależnie stworzonym utworem”, twierdzi Ciero.

To nie pierwszy raz, kiedy twórcy „Krainy lodu” spotykają się z zarzutami. W 2014 roku na drogę sądową wystąpiła pisarka Isabella Tanikumi. Autorka zarzucała filmowi naruszenie jej autorskich praw majątkowych do autobiografii „Tęsknoty serca” („Yearnings of the Heart”). Twierdziła, że w filmie pojawia się 18 przypadków przeniesienia z jej książki: postaci, wątków głównych i pobocznych, fragmentów fabuły. Jednakże rozpatrujący sprawę sąd nie dopatrzył się zarzucanych naruszeń.

Zarzuty pod adresem filmu wysunęła też reżyserka Kelly Wilson. Twierdziła, że zwiastun „Krainy lodu” był w znacznym stopniu podobny do jej krótkometrażowego filmu „Bałwan”. Natomiast w 2015 roku „Kraina lodu” sama stała się przedmiotem potencjalnych naruszeń. Sprawa dotyczyła piosenki przygotowanej na zimowe igrzyska olimpijskie w Pekinie, konkretnie rzekomego naruszenia przez tę piosenkę praw autorskich do utworu „Let it Go”. Część użytkowników serwisu Youtube, po przesłuchaniu chińskiego utworu, stwierdziła, że korzysta on z popularności filmu i pochodzącego z niego utworu „Let it Go”. W konsekwencji utwór przygotowany na igrzyska został usunięty z serwisu.

Tymczasem sprawa z powództwa Jaime Ciero czeka na rozstrzygnięcie. Muzyk domaga się udziału w zyskach z filmu, a także z muzyki filmowej i reklam. Sam zaś film w skali świata zarobił około 1,3 bln dolarów.

Bezprzewodowe ładowanie, kamera na podczerwień i rozpoznawanie twarzy to niektóre z funkcji, w jakie został zaopatrzony nowy iPhone X. Niestety, odświeżenie kultowego urządzenia amerykańskiej spółki przyniosło jej kłopoty prawne. Apple został pozwany w związku z wykorzystaniem w iPhonie X nazwy „animoji”.

Z powództwem wystąpiła japońska firma Emonster, produkująca oprogramowanie. Jak się okazuje „animoji” to zarejestrowany na jej rzecz znak towarowy. Firma zarzuca Apple naruszenie prawa do tego znaku
Na czym polega animoji? W wersji zastosowanej w iPhonie X, jest to funkcja, która umożliwia animowanie emotikonów przedstawiających wyraz twarzy, czyli po prostu określoną emocję. Do celu animacji funkcja używa technologii rozpoznawania twarzy. Podczas premiery iPhone’a X, we wrześniu bieżącego roku, szef marketingu Apple’a przedstawił animoji jako „niezwykłe doświadczenie” w komunikacji z rodziną i przyjaciółmi.

Tymczasem, w złożonym pozwie, japońska firma twierdzi, że znak towarowy „animoji” został zarejestrowany przez nią już w 2014 roku, dla oznaczenia aplikacji służącej pisaniu smsów. Aplikacja została wprowadzona na rynek. Co istotne, aplikacja była dostępna w Apple App Store. A to oznacza, że Apple wiedział o jej istnieniu.

Zdaniem Emonster posłużenie się nazwą „animoji” przez Apple stanowi podręcznikowy przykład umyślnego naruszenia: „Apple – twierdzi w pozwie Emonster – przejął nazwę „animoji” i udaje, że pochodzi od niego”. Japońska firma domaga się odszkodowania i zakazu używania przez czas procesu terminu „animoji”.

Rzecznik prasowy Apple odmówił komentarza w sprawie.

Komisja ds. Sprzeciwów Japońskiego Urzędu Patentowego (JPO) odrzuciła sprzeciw ze strony Mattel, Inc. - producenta znanej na całym świecie lalki Barbie - która twierdziła, że ​​znak "Salon BARBIES" może powodować prawdopodobieństwo wprowadzenia konsumentów w błąd co do pochodzenia, a konkretnie wywoływać skojarzenia ze słynną lalką Barbie.

Sporny znak został zgłoszony w JPO w dniu 10 marca 2016 r., dla towarów i usług w klasie 35 i 43, w tym restauracji, usług zakwaterowania, analizy zarządzania przedsiębiorstwem i innych. JPO udzieliło ochrony na sporny znak, ponieważ w trakcie rozpatrywania zgłoszenia nie wystąpiły podstawy do odmowy. Znak opublikowano w dniu 11 października 2016 r.

W dniu 12 grudnia 2016 r. Mattel, Inc., sprzeciwiła się wnioskowi o rejestrację znaku „Salon BARBIES”. W sprzeciwie Mattel jako podstawę wskazał dwa wcześniejsze znaki towarowe: słowny  znak "BARBIE" nr 5383631 (klasy 9, 14, 18, 24, 25, 28, 35) oraz słowno-graficzny „BARBIE” nr  589632 (klasy 9, 15, 20, 21, 25, 28).

Mattel argumentował, że znaki BARBIE są tak znane, że każdy przeciętny konsument uzna, że znak „Salon BARBIES” pochodzi od Matell . Mattel argumentował również, że sporny znak osłabia lub narusza  renomę znaków „BARBIE”.

Dokonując analizy ogromnych ilości materiałów dowodowych, w tym kilku artykułów, słownika, gazet i czasopism dokumentujących wartość i renomę znaku „BARBIE” (476 milionów USD) i sprzedaż na poziomie ponad miliarda lalek i kostiumów na całym świecie, JPO przyznało, że ​​znaki „BARBIE” cieszyły się renomą  dla towarów w postaci lalek w czasie zarówno złożenia wniosku o rejestrację spornego znaku, jak i jego rejestracji.

Niemniej jednak JPO nie uznała podobieństwa porównywanych znaków na płaszczyźnie wizualnej, fonetycznej i koncepcyjnej. Jeżeli chodzi o aspekt wizualny – sporny znak składa się z elementu graficznego i słów "Salon BARBIES". Różnica między porównywanymi znakami w tym zakresie jest znacząca w oczach konsumentów. W kwestii brzmieniowej różnica w liczbie sylab i wymowie obu znaków także nie jest bez znaczenia, nie może powodować konfuzji. Z kolei w zakresie warstwy koncepcyjnej, JPO uznało, że ​​sporny znak nie ma żadnego konkretnego znaczenia, stąd też nie ma  on związku ze znakami BARBIE.

Biorąc pod uwagę wyraźną odmienność znaków, JPO stwierdziło, że zarówno profesjonaliści (handlowcy) jak i konsumenci prawdopodobnie nie będą mylić lub wiązać usług sygnowanych znakiem „Salon BARBIES” z Mattel lub podmiotami z nim powiązanymi. Jako, że nie zachodzi prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd, sprzeciw oparty właśnie na zarzucie podobieństwa towarów i znaków oraz  związanego z tym wprowadzenia w błąd oddalono.

Podobnie stwierdzono w odniesieniu do zarzutu Mattel, opartego o znak renomowany konkludując, że nie zostały przedstawione dowody na to, że późniejszy znak został zgłoszony w złej wierze, czego wymagał powoływany przez Mattel przepis.

czwartek, 07 grudzień 2017 18:10

Czarna puszka Coca-Cola Zero odchodzi w zapomnienie!

Napisała

Coca-Cola zastępuje opakowania swego napoju w wersji dietetycznej puszkami i butelkami z czerwonym znakiem towarowym marki Coca-Cola. Jest to zgodne z globalną strategią "jedna marka, jeden marketing", ogłoszoną w ubiegłym roku.

Firma zamierza dokonać zmiany na wszystkich rynkach, w tym w USA, Wielkiej Brytanii, Afryce Południowej, Azji i na Bliskim Wschodzie. Coca-Cola poinformowała, że zmiana opakowania będzie zakomunikowana kupującym za pośrednictwem wielu kanałów. Zamierza ona wykorzystać komunikację w punktach sprzedaży detalicznej, aby zwiększyć świadomość klientów o dokonywanej zmianie.

Starbucks, najsłynniejsza sieć kawiarni na świecie, w okresie od 19 do 23 kwietnia 2017r. miała w swoje ofercie  frappuccino z edycji limitowanej, poświęconej jednorożcom. Produkty z wizerunkiem tej bajkowej postaci zyskały w ciągu ostatnich kilku lat dużą popularność w mediach społecznościowych, nic więc dziwnego, że i Starbucks chciał z niej skorzystać. W efekcie, w ofercie Starbucksa pojawił  się  bajkowy napój w fantastycznej „ jednorożowcowej” kolorystyce . Niestety, okazało się że Starbucks nie był w swym pomyśle ani pierwszy ani oryginalny.  Już wcześniej bowiem powstała Unicorn Latte – autorski produkt niewielkiej nowojorskiej kawiarni  o nazwie The End, która wzbudziła sensację w mediach społecznościowych. The End stworzyła swoją kawę we współpracy z MontaukJuiceFactory. Oba podmioty zainwestowały ponad sześć miesięcy pracy w rozwój napoju i jego wygląd. Unicorn Latte składa się ze zdrowych i naturalnych składników, takich jak tłoczony na zimno sok imbirowy, sok z cytryny, daktyle i orzechy nerkowca oraz niebiesko-zielone algi zebrane z jeziora Oregon. The End rozpoczęła sprzedaż Unicorn Latte w grudniu 2016 r., już w styczniu 2017 roku zawnioskowała o udzielenie prawa ochronnego na znak towarowy.

Kawiarnia The End utrzymuje, że Starbucks wypuścił swój napój z motywem jednorożca, aby zagrozić jej oryginalnemu produktowi. Ponieważ Starbucks jest znany praktycznie na całym świecie, zdaniem The End może to spowodować ryzyko konfuzji wśród klientów, a wręcz może doprowadzić do przekonania, że to mała nowojorska kawiarnia kopiuje produkt kawowego potentata. W rezultacie The End pozwała Starbucksa za naruszenie praw do znaku towarowego. The End domagała się 10 milionów dolarów odszkodowania.

Spór między kawiarniami został  zażegnany, jednakże informacja o ostatecznej wysokości odszkodowania nie została ujawniona.  

Dostęp do raju chce ograniczyć właściciel znaku towarowego telewizji Sky, brytyjska spółka British Sky Broadcasting Group. BSBG w ostatnich latach zablokowała już rejestracje znaków towarowych takich gigantów jak Skype (po 10 letniej batalii) czy Microsoft oferującego usługę ,,SkyDrive” (siłą rzeczy przemianowaną na ,,OneDrive”).

Tym razem przyszła pora na SkyKick - amerykańską spółkę oferującą usługę IT wspomagającą zarządzaniem danymi w chmurze. SkyKick w 2012 r. zarejestrowała swój znak towarowy, a w 2016 r. chcąc rozszerzyć ochronę poprzez dokonanie rejestracji międzynarodowej obejmującej także obszar Unii Europejskiej, spotkała się ze sprzeciwem BSBG.
W odpowiedzi, SkyKick podniosła ciekawą kwestię odnośnie nadchodzącej zmiany w Dyrektywie, która ma zostać implementowana do porządków krajowych do stycznia 2019 r. Zmiana dotyczy art. 12, na podstawie którego aktualnie prawo z rejestracji znaku towarowego nie uprawnia właściciela tego prawa do zabronienia osobie trzeciej używania znaku towarowego, jeśli stanowi on nazwisko lub adres tej osoby - dotyczy to zarówno osób fizycznych jak i prawnych. Na podstawie nowego brzmienia, od 2019 r. tylko osoby fizyczne będą mogły powołać się na to uprawnienie. Oznacza to, że właściciele znaków towarowych będą mogli skutecznie dochodzić zaprzestania używania znaku towarowego przez osoby prawne, których nazwy są tożsame z tym znakiem towarowym.

SkyKick określił zmianę jako naruszającą zasadę niedyskryminacji, prawo własności, równość wobec prawa oraz swobodę prowadzenia działalności gospodarczej. Wniosek spółki o rejestrację został odrzucony, jednak kwestia ta może zostać w przyszłości przekazana do Trybunału Sprawiedliwości.
Pomimo, że Unia Europejska słusznie uzasadnia tą zmianę występowaniem prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd co do handlowego źródła pochodzenia towarów lub usług, fakt, że za naruszenie unijnego znaku towarowego będzie uznawane używanie tego oznaczenia jako nazwy handlowej przez innego przedsiębiorcę, może spowodować wzmożoną aktywność przedsiębiorców i lawinę wniosków o zaprzestanie naruszeń…

piątek, 29 wrzesień 2017 09:46

Świąteczne znaki towarowe

Napisała

Lato oddala się od nas coraz większymi krokami, a jego miejsce zajmuje jesień. Nie ma co się jednak smucić, ponieważ ta ostatnia również oferuje mnóstwo sposobów na ciekawe spędzanie wolnego czasu. Przykładowo, pod koniec października można przygotować przebierane przyjęcie z okazji Halloween. Choć nie jest to rdzennie polska tradycja, może stanowić miłą okazję do spotkania się z przyjaciółmi i wysilenia fantazji, żeby wymyślić śmieszne lub straszne przebranie. Czy nazwę święta, taką jak właśnie Halloween, można jednak zastrzec jako znak towarowy?

Na pierwszy rzut oka odpowiedź na to pytanie wydawałaby się negatywna. Takie nazwy należą przecież niejako „do wszystkich”. Okazuje się jednak, że rejestracja znaku „Halloween” czy „Walentynki” jest możliwa. Przykładowo, w Urzędzie unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) istnieje całkiem sporo rejestracji, które mają w sobie nawy konkretnych świąt. W bazie EUIPO można znaleźć choćby znak „Halloween” zarejestrowany dla perfum i kosmetyków, „Halloween Express” dla ubrań czy „Happy Halloween” dla kawy i herbaty.

Jak każdy znak towarowy, takie oznaczenie musi jednak spełniać wszystkie kryteria niezbędne do rejestracji. Nie może on być więc opisowy i zbyt podobny do wcześniej już zarejestrowanych oznaczeń. W EUIPO zarejestrowane są również znaki nawiązujące do innych świąt, jak Walentynki czy nawet Boże Narodzenie. Jak widać, święta można skomercjalizować nie tylko za pomocą reklam i nagonki na kupowanie jedzenia i prezentów, ale też całkiem dosłownie, rejestrując znak towarowy.

czwartek, 28 wrzesień 2017 09:49

Czy Comic-Con jest nazwą rodzajową?

Napisała

Miłośnicy komiksów, zarówno tych na ekranie, jak i na kartach komiksowych zeszytów, nie mogą w ostatnich latach narzekać. W kinach filmy o superbohaterach, zarówno te produkowane na podstawie komiksów Marvela, jak i DC Comics, mają się bardzo dobrze, a można też znaleźć mnóstwo seriali opartych na tych opowiadaniach. Dla ekstremalnych miłośników komiksów przeznaczone są nawet specjalne spotkania, Comic-Cony, na których widok osoby przebranej za Batmana czy  postać z japońskiej mangi nikogo nie dziwi.

W Stanach Zjednoczonych trwa obecnie spór właśnie na tle praw do nazwy „Comic-Con”. Najpopularniejszy San Diego Comic-Con chce ścigać podmioty używające zarejestrowanej jako znak towarowy nazwy „Comic-Con’ w celach komercyjnych bez płacenia opłat licencyjnych. Ale pozew skierowany przez organizującą konwent organizację The San Diego Comic Convention przeciwko Salt Lake Comic Con wzbudził wątpliwości co do legalności samego znaku towarowego - w szczególności co do tego, czy znak towarowy nie stał się ofiarą własnej popularności w pop-kulturze.

Zarejestrowany znak towarowy może bowiem stracić swój status, jeśli będzie na tyle powszechnie używany w ramach nazwy własnej, że zostanie uznany za generyczny, wskazujący po prostu na istotę danego przedmiotu. Tak stało się między innymi z takimi oznaczeniami, jak termos czy aspiryna. Z upowszechnieniem się znaku towarowego jako nazwy własnej walczy również ostatnio Google, którego znak towarowy funkcjonuje od dawna w języku angielskim jako czasownik na oznaczenie wyszukiwania czegoś w internecie. Być może Comic-Con z San Diego nie przegra jednak wytoczonej przez siebie sprawy, ponieważ jego prawnicy przedłożyli sądowi ankietę konsumencką, w której stwierdzono, że ponad 80 procent konsumentów uważa, że ​​„Comic-Con” jest marką, a nie nazwą rodzajową.

wtorek, 26 wrzesień 2017 09:54

Problemy z whisky Conora McGregora

Napisała

Urodzony w Dublinie mistrz mieszanych sztuk walki (MMA), Conor McGregor, obecnie zmaga się nie z przeciwnikiem na ringu, ale z planem, aby wprowadzić na rynek nową markę whisky, używając swojego pseudonimu, „Notorious”. Zawodnik ujawnił ten plan w zeszłym miesiącu, po przegranej walce z bokserem Floydem Mayweatherem.

Séamus O'Hara, założyciel firmy Carlow Brewing i inwestor branży napojów, zatrudnił w tym miesiącu madrycką kancelarię prawniczą, starając się zablokować rejestrację znaku towarowego McGregora „Notorious”  na terytorium całej Unii Europejskiej. W tygodniach poprzedzających walkę z Mayweatherem McGregor złożył bowiem wniosek w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO), aby zarejestrować znak towarowy „Notorious" dla napojów alkoholowych i bezalkoholowych na całym terytorium UE.

O'Hara posiada już jednak wcześniejszy unijny znak towarowy „Notorious”, zarejestrowany  dla piw i innych napojów, w tym bezalkoholowych. Znak został zarejestrowany w EUIPO Euipo w maju 2016 r. Jest to jedyny europejski znak towarowy należący do O'Hary. Jego firma Carlow Brewing w zeszłym roku uruchomiła produkcję piwa pale ale pod nazwą „Notorious Red IPA”. O'Hara narzeka, że ​​znak towarowy McGregora byłby identyczny z jego oznaczeniem, a zgłoszenie obejmuje identyczne kategorie produktów, co może  zmylić opinię publiczną. Jeśli O'Hara wygra spór, może to stanowić poważny problem dla planu wprowadzenia na rynek whisky McGregora, a nawet doprowadzić do zmiany nazwy produktu.

Ponadto, jeśli zawodnik MMA chce sprzedawać prawdziwą irlandzką whisky, będzie musiał zawrzeć umowę produkcyjną z irlandzkim gorzelnikiem działającym gdzieś na wyspie, ponieważ irlandzka whisky jest chroniona na mocy europejskich zasad etykietowania i oznaczania produktów.

© 2012-2017