Aktualności
środa, 09 sierpień 2017 12:06

Porażka członka The Black Eyed Peas

Napisała

William Adams jest znanym frontmenem grupy muzycznej The Black Eyed Peas, gdzie występuje jako will.i.am. Firma Adamsa - i.am.symbolic, LLC - posiada już w USA znaki towarowe WILL.I.AM w odniesieniu do niektórych towarów i usług, a także znak graficzny I AM dla odzieży w klasie 25. Teraz ekspert amerykańskiego urzędu odmówił rejestracji słownego znaku towarowego I AM na podstawie prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd z istniejącymi zarejestrowanymi znakami towarowymi. Decyzję potwierdziła również izba odwoławcza urzędu. Muzyk odwołał się jednak w tej sprawie do sądu, który właśnie wydał wyrok, niestety dla piosenkarza także na jego niekorzyść.

Sąd stwierdził, że powód nie wykazał, że William Adams jest na tyle powszechnie znany i kojarzony z oznaczeniem „i.am” (w przeciwieństwie do znaku „will.i.am”), w związku z czym istnieje prawdopodobieństwo wprowadzenia konsumentów w błąd co do tak oznaczonych towarów czy usług.

To, że muzycy i piosenkarze rejestrują swoje nazwiska czy pseudonimy jako znaki towarowe nie jest niczym dziwnym. Jest to działanie popularne wśród artystów, które ma im zagwarantować wyłączność na – przykładowo – sprzedaż koszulek, innych ubrań czy gadżetów opatrzonych ich nazwiskiem. Oferowanie na rynku wszelkich związanych z gwiazdami gadżetów przez nie sygnowanych stanowi bowiem znaczną część ich przychodów, oprócz pieniędzy zarobionych na sprzedaży płyt czy biletów na koncerty. Will.i.am poszedł w tym jednak zbyt daleko, chcąc zarejestrować słowny znak towarowy o minimalnym charakterze odróżniającym.

wtorek, 15 listopad 2016 15:57

Chińska polityka prezydenta USA

Napisała

Kontrowersyjny zwycięzca niedawnych wyborów prezydenckich w USA Donald Trump wygrał nie tylko polityczne rozgrywki o fotel prezydenta, ale też trwający już dekadę spór o rejestrację w Chinach znaku towarowego. Jego przedmiotem była rejestracja w Państwie Środka nazwiska biznesmena-polityka dla szeregu usług, w tym z zakresu handlu nieruchomościami. Chiński urząd patentowy wydał wstępną zgodę na rejestrację nazwiska Trumpa jako znaku towarowego.

Nazwisko obecnego prezydenta USA jest znane na wielu światowych rynkach, również na chińskim. Co ciekawe, z 53 znaków towarowych zarejestrowanych w Chinach dla różnorodnych towarów i usług, począwszy od odzieży, aż po kursy golfowe i salony piękności dla zwierząt, jedynie 21 jest posiadanych przez Donalda Trumpa lub powiązane z nim spółki.

Znaki towarowe nie pomogły jednak Trumpowi w samym USA, kiedy to chciał za ich pomocą usunąć niewygodne dla siebie strony internetowe. Ówczesnemu kandydatowi na prezydenta nie spodobała się strona stoptrump.com, na której oferowane były przeróżne gadżety, w tym kubki i koszulki z hasłem zawartym w domenie tej strony lub z wierszykiem „Donald is dumb, stop Trump” (ang. Donald jest głupi, powstrzymajcie Trumpa) Jego prawnicy wysłali więc do właścicieli strony internetowej długie pismo, w którego treści twierdzili, że nazwisko „Trump” stanowi zarejestrowany w różnych konfiguracjach znak towarowy, a jego użycie niezgodnie z wolą właściciela jest naruszeniem prawa. Działania te spaliły jednak na panewce. W amerykańskim prawie znaków towarowych dozwolone jest bowiem ich wykorzystywanie przez osoby trzecie niebędące właścicielami tych znaków w celu przedstawienia krytyki, w tym przypadku – krytyki polityki i wypowiedzi Donalda Trumpa.

środa, 15 kwiecień 2015 17:34

Co oznacza ten zapach?

Napisała

Zgodnie z definicją znaku towarowego, może nim być każde oznaczenie, które można przedstawić w sposób graficzny, jeżeli oznaczenie takie nadaje się do odróżnienia towarów jednego przedsiębiorstwa od towarów innego przedsiębiorstwa, w szczególności wyraz, rysunek, ornament, kompozycja kolorystyczna, forma przestrzenna, w tym forma towaru lub opakowania, a także melodia lub inny sygnał dźwiękowy. Czy w tych ramach mieści się odróżnienie towarów lub usług w postaci zapachu? Jak graficznie przedstawić zapach? Pomimo tej trudności, niektóre przedsiębiorstwa podjęły się próby rejestracji zapachowego znaku towarowego.

Najbardziej znaną próbą, co więcej – zakończoną sukcesem, było zgłoszenie do ochrony jako znaku towarowego zapachu świeżo skoszonej trawy dla piłek tenisowych przez Vennootschap onder Firma Senta Aromatic Marketing. 11 lutego 1999 r. Druga Izba Odwoławcza Urzędu Harmonizacji Rynku Wewnętrznego (OHIM) stwierdziła, iż zapach ten ma zdolność odróżniającą, ze względu na jego skojarzenie z grą w tenisa dla wielu jego odbiorców, tym samym akceptując rejestrację znaku. Obecnie prawo ochronne na znak wygasło.

Decyzja ta odbiła się szerokim echem, w głównej mierze z negatywnym nastawieniem doktryny, głównie z powodu jedynie słownego przedstawienia zapachu poprzez jego opis. Każdy bowiem odbiera dany zapach w specyficzny, nie zawsze ten sam sposób, wyłącznie słowny opis wydaje się więc zbyt subiektywny.

Ciągle są jednak chętni, którzy chcieliby zmonopolizować wybrany zapach na swoją rzecz. Wiosną 2015 r. do amerykańskiego urzędu patentowego wpłynęło zgłoszenie zapachowego znaku towarowego dla płynów do szczelinowego wydobywania ropy naftowej ze skał. Znak miałby pachnieć dokładnie tak, jak… świeży sok pomarańczowy. Aromatem-znakiem byłyby nasączane płyny do wydobywania ropy, które kojarzyłyby się klientom z ich producentem, firmą Flotek Industries Inc. Los znaku nie jest jednak pozytywnie przesądzony. Nawet zazwyczaj liberalny w kwestii rejestracji znaków towarowych amerykański urząd niechętnie rejestruje znaki zapachowe.

Niektórym się jednak udaje. Z urzędem w USA wygrała między innymi firma produkująca ukulele, która w sądzie wywalczyła możliwość rejestracji dla tych instrumentów zapachu koktajlu piña colada.  Również operator komórkowy Verizon Wireless zapewnił sobie znak towarowy o zapachu „kwiatowo-piżmowym” dla swoich sklepów.

poniedziałek, 10 kwiecień 2017 08:41

Komplementarność towarów

Napisała

29 marca 2012 r. spółka, której następcą prawnym jest N. Fink, uzyskała w międzynarodowym biurze Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (WIPO) wskazującą Unię Europejską rejestrację międzynarodową słowno-graficznego znaku towarowego NANA FINK. 9 stycznia 2013 r. skarżąca, Nanu-Nana Joachim Hoepp GmbH & Co. KG, wniosła sprzeciw wobec tej rejestracji oparty na wcześniejszym słownym znaku towarowym Unii Europejskiej NANA.

Wydział Sprzeciwów częściowo uwzględnił sprzeciw. Skarżąca wniosła do EUIPO odwołanie od decyzji, które zostało jednak oddalone. Sprawa trafiła przed Sąd UE, który na początku kwietnia 2017 r. wydał wyrok.

EUIPO podnosił, że skarżąca w dużej mierze uzasadniała swe twierdzenia dotyczące podobieństwa towarów należących do klas 14, 18 i 26 w świetle towarów – jak „paski”, „ubrania”, czy też „meble”, „produkty mleczne” i „sprzęt dla artystów” – które należą w rzeczywistości do innych klas, dla których był zarejestrowany wcześniejszy znak towarowy, ale które nie były przedmiotem postępowania administracyjnego przed EUIPO.

Sąd podkreślił, że aby móc zbadać identyczność lub podobieństwo rozpatrywanych towarów organy EUIPO muszą zawsze określić towary, które są objęte kolidującymi ze sobą znakami towarowymi, i w tych ramach muszą dokonać w stosownym przypadku interpretacji wykazu towarów, dla których znak towarowy jest zarejestrowany. Nie można zatem uznać, że argument dotyczący interpretacji wykazu towarów objętych wcześniejszym znakiem towarowym wykracza poza ramy sporu zawisłego przed Izbą Odwoławczą. Kwestie, które muszą zostać obowiązkowo rozstrzygnięte w celu wydania orzeczenia w przedmiocie sporu, stanowią bowiem część stanu faktycznego i prawnego przed Izbą Odwoławczą.

Ponadto, Sąd wskazał, iż w świetle orzecznictwa towary lub usługi komplementarne to takie, między którymi istnieje ścisły związek polegający na tym, że jeden (jedna) jest niezbędny lub istotny (niezbędna lub istotna) do używania drugiego (drugiej) wobec czego konsumenci mogą myśleć, że za produkcję tych towarów lub świadczenie tych usług odpowiedzialne jest to samo przedsiębiorstwo. Zgodnie z orzecznictwem, estetyczna komplementarność pomiędzy towarami powinna wynikać z autentycznej potrzeby estetycznej, przejawiającej się w tym, że dany produkt uważany jest za niezbędny lub istotny dla używania innego produktu, a konsumenci traktują używanie tych dwóch produktów łącznie za normalne i zwyczajne. 

środa, 05 luty 2014 11:18

Papryka niezgody

Napisała

Już niedługo wiosna i zacznie się sezon na świeże owoce i warzywa. Hodowla tych ostatnich wydaje się bardzo prosta, jednak to tylko złudzenie. W rzeczywistości wymaga ona wiele pracy i używania technologii, w tym tych opatentowanych.

3 lutego 2014 r. europejska koalicja organizacji rolniczych, hodowców i organizacji pozarządowych z 27 krajów Unii Europejskiejzłożyła sprzeciw do Europejskiego Urzędu Patentowego w Monachium wobec przyznania ochrony na patent zgłoszony przez firmę Syngenta. Zdaniem sprzeciwiających się, pozwala on agrochemicznej firmie ze Szwajcarii zastrzegać sobie na własność odporności roślin na owady, która to własność była w rzeczywistości skopiowana z dzikiej papryki.

piątek, 20 listopad 2015 09:28

Nieetyczne znaki towarowe

Napisała

molin-rouge-828011_1920Skala, na jaką niektórzy starają się wykorzystać ludzką tragedię w celach zarobkowych, jest czasem przerażająca. Do francuskiego urzędu patentowego trafiło ostatnio kilka zgłoszeń dotyczących znaku towarowego „pray for Paris”. Hasło to było popularne w mediach społecznościowych jako okazanie współczucia mieszkańcom Paryża w związku z listopadowym zamachem terrorystycznym, który miał tam miejsce. Znaki zostały zgłoszone dla filmów, teleturniejów, musicali, gier, muzyki i publikacji. 

Podobne żerowanie na ludzkiej tragedii miało miejsce przy okazji tragicznych lotów linii Malaysia Airlines, na przykład „MH370”, będącego oznaczeniem feralnego zaginionego lotu. Chodzi o samolot, który zniknął z radarów podczas lotu z Kuala Lumpur do Pekinu w maju 2014 r. Niestety, odnaleziono go finalnie na dnie oceanu. Na rejestrację takiego oznaczenia również znaleźli się nieuczciwi chętnie, przykładowo w Belize. Zakres ochrony miałby być szeroki, od konferencji, wystaw i konkursów,do kształcenia oraz usług rozrywkowych.

Najbardziej wstrząsające wydaje się jednak zgłoszenie znaku „September 11, 2011”, dotyczącego daty zamachu terrorystycznego na World Trade Center. Zgłaszający tłumaczył, iż znak będzie używany dla celów charytatywnych. Amerykański urząd patentowy nie uwierzył jednak takiej argumentacji i nie wydał zgody na rejestracje znaku.

Pieniądze z pewnością są istotnym elementem życia, ale czasem trudno zrozumieć chciwość i brak wyższych uczuć, jakie kierują niektórymi w ich zdobywaniu.

wtorek, 28 marzec 2017 14:43

Urząd Patentowy w San Escobar

Napisała

Co prawda dopiero niedawno nastała kalendarzowa wiosna, jednak biura podróży już za chwilę zaczną oferować wakacyjne wyjazdy first-minute. Świetnym kierunkiem na wypad w egzotyczne strony wydaje się San Escobar. Są tam i piękna plaża Bahía de Esperal, i malownicze góry Sierra Corleone, a i stolica – Santo Subito – ma wiele do zaoferowania. Ten wakacyjny raj ma tylko jedną wadę – nie istnieje. San Escobar jest wynikiem szeroko komentowanej pomyłki polskiego ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego w trakcie udzielonej reporterom wypowiedzi podczas szczytu ONZ w Nowym Jorku.

Opisując spotkania z innymi politykami, Waszczykowski wskazał nieistniejące państwo San Escobar. Idea została błyskawicznie podchwycona przez media i internautów. Na Facebooku powstał natychmiast profil San Escobar, na którym prześcigano się w dodawaniu szczegółów kartograficznych państwa, określanych dowcipnymi nazwami, takimi jak Gargamele, Santo Domestos czy Al Pacino. Wymyślono też flagę i położenie państwa, pomiędzy Meksykiem, Gwatemalą i Morzem Karaibskim.

Przez dłuższy czas wpadka polskiego ministra była obiektem żartów polskich i zagranicznych mediów, teraz jednak znaleźli się tacy, którzy chcą na niej zarobić. Już na początku sanescobariańskiego szaleństwa na rynku pojawiły się nawiązujące do niego koszulki i inne gadżety. W styczniu i lutym w polskim Urzędzie Patentowym dokonano pięciu różnych zgłoszeń znaku towarowego „San Escobar” dla przeróżnych towarów i usług, głównie związanych  odzieżą i gadżetami, ale też z artykułami spożywczymi czy nawet produktami farmaceutycznymi. Ciekawe, czy kiedy zakończy się proces rejestracji, o internetowym państwie ktokolwiek będzie jeszcze pamiętał.

poniedziałek, 05 grudzień 2016 13:41

Jak kawa podnosi ciśnienie. Znaki towarowe Starbucks.

Napisała

Wiele osób nie może sobie wyobrazić rozpoczęcia dnia w inny sposób, niż od filiżanki gorącej kawy. Niektórzy przygotowują sobie ten kofeinowy napój w domu, inni kupują go w ulubionej kawiarni. Jednym z najpopularniejszych miejsc serwujących gorącą i zimną kawę z różnorodnymi dodatkami jest – obecna również w Polsce – sieć Starbucks. Ta popularna kawowa sieciówka bardzo dba o ochronę należących do niej znaków towarowych.

Ostatnio Starbucks próbował zniechęcić kilka mniejszych przedsiębiorstw w różnych miejscach na świecie do używania oznaczeń kawiarni o podobnym brzmieniu. Na pierwszy ogień poszła kawiarnia HaidaBucks w Kolumbii Brytyjskiej, a zaraz za nią w spór ze znaną siecią musiał wdać się teksański lokal Star Bock. Innym miejscem, którego nazwa nie pasowała Starbucksowi, był Sambucks w Oregonie, USA. Nie wszyscy właściciele wskazanych lokali zgodzili się na zmianę nazwy prowadzonego przez siebie przedsiębiorstwa. Ci zapewne będą walczyć ze Starbucksem w sądzie. Pozostali wolą zapewne zająć się efektywnym prowadzeniem biznesu, niż wieloletnim bieganiem po sądach.

Co ciekawe, czasem to Starbucks staje jednak po drugiej stronie barykady. Latem 2015 r. nowojorska malarka Maya Hayuk, znana z obrazów przedstawiających charakterystyczne mozaiki złożone z różnokolorowych pasów, oskarżyła sieć Starbucks i jej agencję reklamową, 72andSunny, o naruszenie praw autorskich do swoich obrazów w kampanii reklamowej kawy Mini Frappuccino. Obrazy Hayuk były już co prawda wykorzystywane w kampaniach reklamowych, między innymi produktów Microsoftu i marki odzieżowej Billabong, ale zawsze odbywało się to za zgodą malarki. Tym razem kolorowe mozaiki zostały wykorzystane na kubeczkach i plakatach reklamujących Mini Frappuccino bez zawarcia umowy licencji.

czwartek, 10 listopad 2016 20:22

LG i Bosch przed Trybunałem Sprawiedliwości

Napisała

24 listopada 2008 r. spółka BSH Bosch und Siemens Hausgeräte GmbH dokonała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia graficznego unijnego znaku towarowego „compressor technology”. 30 kwietnia 2009 r. spółka LG Electronics Inc. wniosła sprzeciw wobec rejestracji tego znaku. Sprzeciw ten opierał się na wcześniejszych znakach towarowych „KOMPRESSOR” i „KOMPRESSOR PLUS”.

3 maja 2012 r. Wydział Sprzeciwów EUIPO uwzględnił częściowo sprzeciw, jednak spółka BSH wniosła do EUIPO odwołanie mające na celu uchylenie decyzji Wydziału Sprzeciwów. Przy tej okazji spółka BSH dokonała w pewnym zakresie ograniczenia wykazu towarów, dla których wnosiła o rejestrację znaku towarowego. Pierwsza Izba Odwoławcza EUIPO oddaliła odwołanie spółki BSH. W decyzji tej Pierwsza Izba Odwoławcza EUIPO częściowo uwzględniła żądanie spółki LG, które zakwalifikowała jako odwołanie „posiłkowe” („ancillary” appeal). Pierwsza Izba Odwoławcza EUIPO wskazała, że ponieważ spółka LG nie zakwestionowała oddalenia sprzeciwu w odniesieniu do określonych towarów, decyzja Wydziału Sprzeciwów tego urzędu stała się ostateczna w zakresie, w jakim na jej mocy dla tych towarów dopuszczono rejestrację omawianego unijnego znaku towarowego.

13 listopada 2013 r. spółka BSH wniosła skargę o stwierdzenie nieważności spornej decyzji. BSH podniosła w ramach swojego jedynego zarzutu, iż w przypadku towarów zawierających lub mogących zawierać kompresor, jak odkurzacze, klimatyzatory i urządzenia chłodzące, oznaczenie „KOMPRESSOR” jest opisowe. Spółka BSH twierdziła, że przy dokonywaniu oceny prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd Pierwsza Izba Odwoławcza niewystarczająco uwzględniła słabo odróżniający charakter wspomnianych znaków w odniesieniu do tych towarów. Ze względu na taki charakter nawet niewielkie różnice między kolidującymi ze sobą znakami wystarczają jej zdaniem, aby wykluczyć wszelkie prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd.

8 listopada 2016 r. wyrok w sprawie wydał Trybunał Sprawiedliwości UE. Trybunał wskazał, że zgodnie z utrwalonym orzecznictwem umożliwienie stronie przedstawienia po raz pierwszy przed Trybunałem zarzutu i argumentów, które nie zostały podniesione przed Sądem, byłoby równoznaczne z wyrażeniem zgody na wniesienie do Trybunału, którego kompetencje w postępowaniu odwoławczym są ograniczone, sprawy o zakresie szerszym niż sprawa, która była rozpoznawana przez Sąd. W postępowaniu odwoławczym zaś kompetencje Trybunału są ograniczone do oceny prawnego rozstrzygnięcia w kwestii zarzutów i argumentów, które były rozpatrywane w pierwszej instancji. O ile na rozprawie przed Trybunałem EUIPO przyznało, że w zaskarżonej decyzji Pierwsza Izba Odwoławcza tego urzędu częściowo uwzględniła odwołanie „posiłkowe” spółki LG bez uprzedniego umożliwienia spółce BSH przedłożenia jej ewentualnych uwag w tym zakresie, przez co naruszyła zasadę kontradyktoryjności, o tyle w braku jakiegokolwiek zaskarżenia tej okoliczności przez spółę BSH w postępowaniu przed Sądem i w braku najmniejszej choćby krytyki ze strony spółki BSH, jeżeli chodzi o analizę, która doprowadziła wspomnianą izbę do uwzględnienia tego odwołania „posiłkowego”, nie można zarzucać Sądowi, iż tego naruszenia nie rozpatrzył z urzędu.

Skutkiem uwzględnienia podnoszonego przez spółkę BSH argumentu byłoby pozbawienie znaczenia czynnika, jakim jest podobieństwo znaków towarowych, a nadmierne uwypuklenie znaczenia odróżniającego charakteru wcześniejszego znaku towarowego. Oznaczałoby to, że w przypadku wcześniejszego znaku towarowego o jedynie słabo odróżniającym charakterze prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd istniałoby tylko w razie zupełnego odtworzenia tego znaku w znaku zgłoszonym, niezależnie od stopnia podobieństwa danych oznaczeń. Wniosek taki nie byłby zgodny z samą naturą całościowej oceny.

Trybunał wskazał, że ocena prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd dokonana przez Sąd w żaden sposób nie narusza zaś prawa. Skarga została oddalona. 

poniedziałek, 07 marzec 2016 13:30

Podrabianie znaków towarowych się nie opłaca

Napisała

Podrabianie znaków towarowych kojarzy nam się głównie z oferowaniem ubrań czy butów opatrzonych nieoryginalnymi znakami, głównie należącymi do najbardziej znanych producentów na rynku. Okazuje się jednak, że w nieuczciwy sposób „opłacalne” może być też rozprowadzanie na rynku innych kategorii produktów.

Na początku marca 2016 r. polska policja wytropiła grupę zajmującą się produkcją i obrotem podrobionymi środkami czystości, takimi jak żele do prania czy szampony. Przeszukania miejsc powiązanych z przestępcami odbywały się na terenie kilku województw: w województwie lubelskim, kujawsko-pomorskim, pomorskim i śląskim. Policjanci odnaleźli tam towary, które mogły spowodować straty ich oryginalnych producentów nawet na poziomie kilkunastu tysięcy złotych. W toku postępowania zatrzymano także sześć osób. Naruszone znaki towarowe należą do zagranicznych koncernów.

Podrobione oznaczenia były nałożone między innymi na 13,5 tysiąca litrów żeli do prania. Inne takie zatrzymane towary to maszynki do golenia i szampony. Centralne Biuro Śledcze Policji nie wyklucza dalszych zatrzymań w sprawie.

Odpowiedzialność karna za podrabianie znaków towarowych zawarta jest w ustawie Prawo własności przemysłowej. Karą za tego typu działania może być nawet pozbawienie wolności do dwóch lat. Jeżeli sprawca uczynił sobie z popełnienia tego przestępstwa stałe źródło dochodu albo dopuszczał się go w stosunku do towaru o znacznej wartości, kara pozbawienia wolności może wzrosnąć nawet do pięciu lat.