Prawo na patent - Portal o znakach towarowych, wzorach przemysłowych.

Międzynarodowy dom mody Gucci od ponad pół wieku wysyła na wybieg swoje ubrania ozdobione pasem złożonym z mniejszych pasków w kolorze niebiesko-czerwono-niebieskim i zielono-czerwono-zielonym. Podobne wzory z podobnymi pasami są jednak obecnie sprzedawane przez Forever 21, młodzieżową markę odzieżową, która niedawno pojawiła się również w Polsce. Dlatego też Gucci oskarża markę o naruszenie znaku towarowego. Podobno  naśladownictwo jest formą pochlebstwa, jednak najwyraźniej nie wtedy, gdy w grę wchodzą miliony dolarów.

Forever 21 twierdzi, że projektanci marki użyli w swoim produkcie losowo wybranych niebiesko-czerwono-niebieskich pasków. Oba projekty kurtki będącej przedmiotem sporu rzeczywiście są jednak bardzo podobne. Wykonana z błyszczącego materiału w srebrnym kolorze kurtka w obu wersjach posiada przy rękawach, kołnierzu i na dolnym ściągaczu ten sam motyw pasów w identycznym ułożeniu i kolorystyce. Trudno więc uwierzyć, iż jest to rzeczywiście dzieło przypadku.

Nie jest to pierwszy bój domu mody Gucci o znak towarowy. Gucci bił się miedzy innymi z innym producentem odzieży z wyższej półki, amerykańską firmą Guess, o literę „G”, rzekomo kojarzoną i rozpoznawaną przez klientów z logo Gucci. Była ona również wykorzystywana do sygnowania kolekcji obuwia przez Guess. W 2012 r. zakończyła się nowojorska sprawa, w której wyroku sąd uznał roszczenia powoda, zobowiązując Guess do zapłaty odszkodowania. Natomiast sąd mediolański orzekł rok później na korzyść marki Guess, nakazując jednocześnie unieważnienie kilku włoskich znaków towarowych zastrzeżonych przez Gucci, w tym charakterystyczny symbol podwójnego „G”. 

środa, 09 sierpień 2017 12:06

Porażka członka The Black Eyed Peas

William Adams jest znanym frontmenem grupy muzycznej The Black Eyed Peas, gdzie występuje jako will.i.am. Firma Adamsa - i.am.symbolic, LLC - posiada już w USA znaki towarowe WILL.I.AM w odniesieniu do niektórych towarów i usług, a także znak graficzny I AM dla odzieży w klasie 25. Teraz ekspert amerykańskiego urzędu odmówił rejestracji słownego znaku towarowego I AM na podstawie prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd z istniejącymi zarejestrowanymi znakami towarowymi. Decyzję potwierdziła również izba odwoławcza urzędu. Muzyk odwołał się jednak w tej sprawie do sądu, który właśnie wydał wyrok, niestety dla piosenkarza także na jego niekorzyść.

Sąd stwierdził, że powód nie wykazał, że William Adams jest na tyle powszechnie znany i kojarzony z oznaczeniem „i.am” (w przeciwieństwie do znaku „will.i.am”), w związku z czym istnieje prawdopodobieństwo wprowadzenia konsumentów w błąd co do tak oznaczonych towarów czy usług.

To, że muzycy i piosenkarze rejestrują swoje nazwiska czy pseudonimy jako znaki towarowe nie jest niczym dziwnym. Jest to działanie popularne wśród artystów, które ma im zagwarantować wyłączność na – przykładowo – sprzedaż koszulek, innych ubrań czy gadżetów opatrzonych ich nazwiskiem. Oferowanie na rynku wszelkich związanych z gwiazdami gadżetów przez nie sygnowanych stanowi bowiem znaczną część ich przychodów, oprócz pieniędzy zarobionych na sprzedaży płyt czy biletów na koncerty. Will.i.am poszedł w tym jednak zbyt daleko, chcąc zarejestrować słowny znak towarowy o minimalnym charakterze odróżniającym.

wtorek, 08 sierpień 2017 08:10

Koniec optymalizacji znaków towarowych

Znaki towarowe już niedługo przestaną być przydatne w procesie optymalizacji podatkowej. Spowoduje to nowelizacja ustaw o podatkach dochodowych, obecnie opracowywana przez Ministerstwo Finansów. Optymalizacja przy pomocy znaków towarowych znana jest z osławionej sprawy polskiego producenta odzieży LPP, sprzedającego takie marki, jak Reserved, House czy Cropp. W celu obniżenia kosztów opłacanych w Polsce podatków spółka LPP przeniosła prawa do używania swoich znaków towarowych na spółkę zależną Gothals z siedzibą na Cyprze. Następnie, licencja z prawem sublicencji została udzielona spółce Jaradi Limited z siedzibą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Ta spółka miała zaś licencjonować prawa do znaków spółce-matce, LPP, do której należały obie spółki. Działania LPP okazały się jednak na tyle negatywne PR-owo, że doprowadziły do bojkotu konsumenckiego. Finalnie, znaki wróciły do LPP.

Takie działania były do tej pory podejmowane przez spółki, ponieważ zgodnie z ustawą o CIT firma posiadająca wytworzony przez siebie znak towarowy nie może go amortyzować. Stąd pojawiały się transfery znaków towarowych, często do spółek mających siedziby w rajach podatkowych. Dzięki temu można było dokonywać amortyzacji znaku od jego wartości rynkowej.

Działania te zostaną jednak ukrócone od 1 stycznia przyszłego roku. Z nowych przepisów wynika bowiem, że koszt przedsiębiorcy może być równy maksymalnie przychodowi uzyskanemu ze zbycia znaku towarowego. Sztuczne windowanie cen znaków towarowych przestanie mieć więc cel. Restrykcje mają też dotyczyć umów licencyjnych dotyczących oznaczeń towarów i usług wykorzystywanych w handlu. Opłaty i należności będące wynikiem umów obejmujących licencję na znak towarowy będą objęte limitem kosztów w wysokości 5% wartości zysku operacyjnego zwiększonego o amortyzację, powyżej 1,2 miliona zł rocznie.

poniedziałek, 07 sierpień 2017 08:12

Trump w kasynie

Należąca do obecnego prezydenta USA firma Trump Organization złożyła wniosek o cztery nowe znaki towarowe w azjatyckim centrum hazardu, Makao. Nowe zgłoszenia znaków towarowych dla kasyn podkreślają etyczny relatywizm działań Trumpa, jakim jest utrzymywanie rodzinnego imperium gospodarczego, podczas pełnienia urzędu prezydenta państwa. Nowe zgłoszenia związane z marką Trump zostały dokonane w czerwcu 2017 r. przez firmę z Delaware, DTTM Operations LLC. Obejmują one usługi w zakresie gier hazardowych i kasyn oraz usługi związane z nieruchomościami, budownictwem i restauracjami oraz hotelarstwem.

Nowe wnioski są identyczne z czterema znakami towarowymi zgłoszonymi w 2006 r. Zostały one co prawda zarejestrowane, ale ich ważność upłynęła w tym roku. Z rejestrów nie było jasne, dlaczego, choć prawo znaków towarowych w Makao zezwala na wygaszenie znaków ze względu na ich nieużywanie. W Makau nie ma obecnie żadnych działających firm z holdingu Trumpa.

Znaki towarowe często zgłaszane w różnych państwach przez firmy należące do Donalda Trumpa stały się źródłem obawy amerykańskich prawników i urzędników, którzy obawiają się, że mogą dać obcym rządom możliwość prób oddziaływania na Biały Dom. Chiny zatwierdziły dziesiątki znaków towarowych Trumpa od czasu, gdy prezydent objął urząd. Trump i jego prawnicy odrzucają tę argumentację i twierdzą, że znaki towarowe są kluczową obroną przeciwko squattersom, którzy chcą wykorzystać jego nazwisko.

Makao to największy na świecie rynek gier hazardowych, który osiągnął w ubiegłym roku o około pięć razy więcej dochodów niż Las Vegas. To jedyne miejsce w Chinach, gdzie kasyna są legalne.

piątek, 04 sierpień 2017 07:46

Kto dostanie pierogi?

Kuchnie różnych państw czasem są do siebie bardzo zbliżone, a czasem charakteryzują się zupełnie odmiennymi smakami. To, co smakuje Chińczykowi, nie zawsze będzie przysmakiem dla Francuza. Domowe pyszności z Indii mogą zaś wydać się dziwne Kanadyjczykowi. Są jednak takie potrawy, które przekraczają granice i stają się hitem wśród konsumentów różnych narodowości. Jednym z takich przysmaków są polskie pierogi. Ta potrawa, która może być podawana zarówno na słodko, na przykład z owocami czy twarożkiem, jak i w bardziej nawet popularnej wersji wytrawnej, znana jest często zagranicą jako „pierogis”.

Teraz właśnie o nazwę „pierogis” pokłóciły się dwa położone w Stanach Zjednoczonych Ameryki miasta. Izba Handlu Whiting-Robertsdale, miasteczka w Indianie grozi, że złoży pozew przeciwko Edwardsville Hometown Committee, ze względu na naruszenie praw do znaku towarowego „Pierogi Fest”. Zdaniem stowarzyszenia, nazwa święta pierogów prowadzonego jako „Edwardsville Pierogi Festival” może wprowadzić konsumentów w błąd co do tego, że ma jakieś powiązania z „Pierogi Fest” organizowanego przez Izbę Handlu Whiting-Robertsdale.

Jeżeli sądowy spór rzeczywiście miałby dojść do skutku, wcale nie wiadomo, czy roszczeniom organizatora Pierogi Fest stałoby się zadość. Znak ma bowiem silny charakter opisowy, „Pierogi Fest” to bowiem nic innego, jak po prostu „festiwal pierogów”. Ze względu na znaczny procentaż słowiańskich ekspatów w USA, nazwa „pierogi” czy „pierogis” jest też powszechnie kojarzona z nazwą konkretnego dania. Znak posiada w związku z tym niewielki charakter fantazyjny.

czwartek, 03 sierpień 2017 08:16

Przełomowy wynalazek z RPA

Innowacyjne wynalazki często generują ogromne zyski podmiotom, które objęły je na swoją rzecz monopolem, jaki daje patent. Niektóre wynalazki wcale nie pochodzą jednak od pracowników prężnie rozwijających się rynkowych gigantów w dziedzinie technologii, a ich celem nie jest osiągnięcie dla firmy kosmicznych dochodów.

Jeden z bardzo ciekawych wynalazków, który może znacznie pomóc mieszkańcom terenów skrajnie suchych, ujawnił się podczas Google Science Fair, międzynarodowego konkursu naukowego i technicznego dla osób w wieku od 13 do 18 lat. Rozwiązanie szesnastoletniej Kiary Nirghin z Republiki Południowej Afryki może skutecznie pomóc ludziom cierpiącym głód przez permanentne susze. Jest to problem powszechny między innymi właśnie w RPA, gdzie w 2015 r. gigantyczne straty w uprawach, spowodowane najniższym od kilkudziesięciu lat poziomem opadów, doprowadziły do znacznego wzrostu cen żywności, co było ciosem dla biedniejszej ludności tego państwa.

Wynalazek szesnastolatki pomaga uzyskać bujne plony w czasie suszy. Sprzyjające temu technologie, polegające na zapobieganiu wyparowywaniu wody z gleby, są już co prawda znane, ale są również bardzo kosztowne. Stosowane w nich absorbujące wodę polimery nie są również biodegradowalne, a ich produkcja wymaga szkodliwych chemikaliów. Alternatywa Kiary polega na wykorzystaniu polimerów naturalnie występujących w owocach cytrusowych. Uczennica ususzyła na słońcu skórki z pomarańczy i awokado, a następnie skruszyła je na proszek, który jeszcze upiekła w piekarniku. Taka mieszanka staje się superabsorbentem nie gorszym, niż te chemiczne.

środa, 02 sierpień 2017 15:38

Koniec z mlekiem sojowym w UE

Kiedyś propagowano pogląd, że szklanka mleka dzienne pomoże powstrzymać takie choroby, jak próchnica czy osteoporoza. Wraz z rozwojem medycyny okazuje się jednak, że ze względu na dużą ilość alergenów krowie mleko bardzo łatwo uczula, jak również trudno się trawi. W związku z tym, duża część miłośników kawy z mlekiem czy porannej miseczki płatków z mlekiem znalazło sobie roślinne zastępniki tego białego napoju. W sklepach szeroko dostępne są różne rodzaje mleka roślinnego – sojowego, migdałowego czy ryżowego. Okazuje się, że niedługo być może mleka sojowego nie będzie już można kupić.

Osoby uzupełniające swoją kawę tym dodatkiem mogą być jednak spokojne. Nie chodzi o to, że ten wytwarzany z soi napój zniknie ze sklepów, ale będzie on musiał zmienić nazwę. Nie tylko zbyt podobne do siebie znaki towarowe mogą bowiem wprowadzać konsumentów w błąd – mogą to powodować również nieodpowiednio, zdaniem urzędników, dobrane nazwy produktów.

Zgodnie z wydanym niedawno przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wyrokiem produkty pochodzenia roślinnego nie mogą nosić nazw, które wprowadzają konsumenta w błąd, takich jak właśnie „mleko” czy „masło”. Od tej zasady będzie tylko kilka wyjątków. Trybunał wskazał, że wyroby wyłącznie roślinnego pochodzenia nie mogą, co do zasady, być wprowadzane do obrotu pod nazwami, które, jak nazwy „mleko”, „śmietana”, „ser”, „masło” lub „jogurt”, które są zastrzeżone przez prawo UE dla produktów pochodzenia zwierzęcego. Wyrok ten jest wynikiem sporu wszczętego przez niemiecka organizację Verband Sozialer Wettbewerb, działającą na rzecz zwalczania nieuczciwej konkurencji, z przedsiębiorstwem TofuTown. Wyrok Trybunału nie dotyczy jednak wszystkich maseł i mlek roślinnych. Obejmuje on głównie produkty z soi.

wtorek, 01 sierpień 2017 07:46

Apple i Nokia idą na ugodę

Wielkie koncerny, szczególnie te z branż technologicznych, toczą między sobą boje nie tylko o prawa do znaków towarowych, ale też o patenty. W jednej z takich spraw nastąpił ostatnio przełom. Spór ten toczył się pomiędzy amerykańskim gigantem na rynku komputerowym, Apple a fińską spółką Nokia zajmującą się głównie produkcją telefonów komórkowych. Chodziło w nim o naruszenie zarzucane Apple przez Nokię, dotyczące rzekomego wykorzystania 32 patentów należących do tej ostatniej. Apple miał użyć w swoich produktach opatentowanych technologii bez zgody Nokii, a tym bardziej bez uiszczenia opłat licencyjnych.

Pozew został wniesiony przez Nokię w grudniu 2016 r. Jego przedmiotem było wykorzystanie patentów dotyczących między innymi umieszczenia anten wewnątrz obudowy smartfona. Nie obyło się bez akcji odwetowych – jako reakcja na pozew ze sklepów Apple została wycofana należąca do Nokii marka Withings. Ostatecznie jednak obie spółki dogadały się w patentowej sprawie, a Apple zgodził się wypłacić Nokii swoiste odszkodowanie w nieustalonej do tej pory kwocie.

Teraz okazuje się, że na konto Nokii spłynie niebagatelna kwota niemal 2 miliardów dolarów. Nie jest to jednak ostatnia wpłata – Nokia ma, zgodnie z porozumieniem, otrzymać jeszcze kolejne kwoty. Apple i Nokia planują też współpracować w zakresie nowych technologii oraz rozwoju dotychczas prowadzonych przez każdą ze stron badań. To niesamowity przykład tego, że nawet w tak zaognionym konflikcie można pójść na ugodę. Najczęściej bowiem podobne patentowe spory, szczególnie dotyczące tak znacznych kwot, ciągną się przed sądem całymi latami.

poniedziałek, 31 lipiec 2017 17:04

Rzecznik patentowy w uchwale Sądu Najwyższego

Rzecznik patentowy może z powodzeniem występować jako pełnomocnik przed sądem, ale tylko w sprawach wskazanych w ustawie o rzecznikach patentowych. Są to sprawy z zakresu własności przemysłowej i nieuczciwej konkurencji. Ta pierwsza kategoria jest jasna – określa ją ustawa Prawo własności przemysłowej. Wchodzą do niej między innymi sprawy sporne z zakresu wynalazków, znaków towarowych czy wzorów przemysłowych. Kategoria nieuczciwej konkurencji może, jak się okazuje, wywoływać jednak problemy.

26 lipca 2017 r. Sąd Najwyższy wydał uchwałę, w której udzielił odpowiedzi na pytanie prawne warszawskiego sądu apelacyjnego, czy rzecznik patentowy może występować w charakterze pełnomocnika procesowego w postępowaniu sądowym, którego przedmiotem jest roszczenie dotyczące naruszenia majątkowych praw autorskich do utworu, a jednocześnie zwalczanie nieuczciwej konkurencji.

Podstawa prawna w sporze pomiędzy dwoma przedsiębiorcami dotyczyła nie tylko przepisów ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, ale też kwestii majątkowych praw autorskich. Przedmiotem sporu były bowiem wizualizacje wykorzystywane na aukcjach internetowych armatury łazienkowej. W toku postępowania sąd apelacyjny zaczął mieć wątpliwości, czy reprezentujący stronę powodową rzecznik patentowy rzeczywiście mógł podejmować takie działania. Sąd Najwyższy uznał w tej kwestii, że w sprawie o zwalczanie nieuczciwej konkurencji, której przedmiotem jest także roszczenie dotyczące naruszenia majątkowych praw autorskich do utworu, pełnomocnikiem procesowym może być także rzecznik patentowy. Sąd wskazał, że to, że w sprawie wystąpił również pierwiastek praw autorskich nie zmienia faktu, że cała sprawa była sprawą z zakresu zwalczania nieuczciwej konkurencji.

piątek, 28 lipiec 2017 09:14

Wrzuta.pl żegna się z użytkownikami

Serwisy internetowe, które umożliwiają przechowywanie na nich dowolnych plików, są obecnie bardzo powszechne. Z pewnością są przydatne, nie tylko w sytuacji, kiedy nasz komputer posiada dysk o niewielkich rozmiarach, ale też kiedy na przykład chcemy podzielić się z rodziną zdjęciami z wakacji. Tego typu serwisy pozwalają bowiem nie tylko na składowanie na nich plików, ale też na dzielenie się nimi, czasem po wpisaniu hasła, a czasem nawet i bez tego. W nomenklaturze informatycznej serwisy stworzone do przechowywania i pobierania danych nazywane są file hosting.

Generuje to jednak problem związany z ochroną majątkowych praw autorskich – takie dyski internetowe są często wykorzystywane przez ich użytkowników do udostępniania utworów muzycznych, e-booków czy filmów, co narusza prawa majątkowe ich twórców. Gdy dane te zostają udostępnione publicznie, a ich autor nie wyraził na to zgody, można mieć do czynienia z łamaniem praw autorskich.

Takim polskim internetowym dyskiem, na którym użytkownicy mogą przechowywać wszelkiego rodzaju pliki, od notatek, aż po filmy, był również portal Wrzuta.pl. Był – ponieważ niedługo Wrzuta.pl zakończy działalność. Wydawca serwisu, Grupa Wirtualna Polska, wydał niedawno oświadczenie o zakończeniu działalności swojego dzieła. Wszystkie udostępnione na nim do tej pory treści zostaną zaś skasowane. Działanie to powodowane jest zapewne stałym spadkiem liczby użytkowników serwisu.

© 2012-2017