wtorek, 26 wrzesień 2017 09:54

Problemy z whisky Conora McGregora

Urodzony w Dublinie mistrz mieszanych sztuk walki (MMA), Conor McGregor, obecnie zmaga się nie z przeciwnikiem na ringu, ale z planem, aby wprowadzić na rynek nową markę whisky, używając swojego pseudonimu, „Notorious”. Zawodnik ujawnił ten plan w zeszłym miesiącu, po przegranej walce z bokserem Floydem Mayweatherem.

Séamus O'Hara, założyciel firmy Carlow Brewing i inwestor branży napojów, zatrudnił w tym miesiącu madrycką kancelarię prawniczą, starając się zablokować rejestrację znaku towarowego McGregora „Notorious”  na terytorium całej Unii Europejskiej. W tygodniach poprzedzających walkę z Mayweatherem McGregor złożył bowiem wniosek w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO), aby zarejestrować znak towarowy „Notorious" dla napojów alkoholowych i bezalkoholowych na całym terytorium UE.

O'Hara posiada już jednak wcześniejszy unijny znak towarowy „Notorious”, zarejestrowany  dla piw i innych napojów, w tym bezalkoholowych. Znak został zarejestrowany w EUIPO Euipo w maju 2016 r. Jest to jedyny europejski znak towarowy należący do O'Hary. Jego firma Carlow Brewing w zeszłym roku uruchomiła produkcję piwa pale ale pod nazwą „Notorious Red IPA”. O'Hara narzeka, że ​​znak towarowy McGregora byłby identyczny z jego oznaczeniem, a zgłoszenie obejmuje identyczne kategorie produktów, co może  zmylić opinię publiczną. Jeśli O'Hara wygra spór, może to stanowić poważny problem dla planu wprowadzenia na rynek whisky McGregora, a nawet doprowadzić do zmiany nazwy produktu.

Ponadto, jeśli zawodnik MMA chce sprzedawać prawdziwą irlandzką whisky, będzie musiał zawrzeć umowę produkcyjną z irlandzkim gorzelnikiem działającym gdzieś na wyspie, ponieważ irlandzka whisky jest chroniona na mocy europejskich zasad etykietowania i oznaczania produktów.

Dział: Aktualności
czwartek, 14 wrzesień 2017 11:47

Porto z portu

27 października 2006 r. spółka Bruichladdich Distillery Co. Ltd dokonała w EUIPO zgłoszenia unijnego znaku towarowego PORT CHARLOTTE, m. in. dla napojów alkoholowych. Znak został zarejestrowany. 7 kwietnia 2011 r. Instituto dos Vinhos do Douro e do Porto IP złożył wniosek o unieważnienie prawa do znaku towarowego w zakresie alkoholi. W odpowiedzi na wniosek o unieważnienie prawa do znaku towarowego Bruichladdich ograniczył wykaz towarów w tym zakresie do whisky. Na poparcie wniosku o unieważnienie powołano się na nazwy pochodzenia „Porto” i „Port”, które są chronione we wszystkich państwach członkowskich. Wydział Unieważnień oddalił wniosek o unieważnienie prawa do znaku, od czego jednak złożono odwołanie. Sprawa finalnie trafiła przed Sąd UE, a potem – przed Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Ten ostatni w połowie września 2017 r. wydał w sprawie wyrok.

W postępowaniu Izba Odwoławcza wskazała, że powołane oznaczenia geograficzne są chronione wyłącznie dla win, a zatem dla towarów, które nie są identyczne z towarem zwanym „whisky” ‒ ani podobne do niego ‒ a mianowicie napojem spirytusowym o innych właściwościach i poziomie zawartości alkoholu, który nie spełnia wymogów specyfikacji dla wina.

 Skarżący utrzymywał, że Sąd popełnił błąd uznając w zaskarżonym wyroku, że podstawowym znaczeniem wyrazu „port” w różnych językach europejskich – w tym angielskim i portugalskim – jest oznaczenie portu, a mianowicie miejsca znajdującego się na brzegu morza lub rzeki. W języku portugalskim nie istnieje bowiem słowo „port”, ponieważ wyrazem używanym do oznaczenia portu jest „porto”. W języku tym słowo „port” stanowi tylko jedną spośród wielu innych form chronionej nazwy pochodzenia „Porto”.

Trybunał przypomniał, że nazwy pochodzenia stanowią uprawnienia wynikające z prawa własności przemysłowej i handlowej. Przepisy mające do nich zastosowanie chronią uprawnionych przed bezpodstawnym używaniem tych nazw przez osoby trzecie, pragnące czerpać korzyści z renomy, którą się one cieszą. Przepisy te mają na celu zagwarantowanie, aby produkt oznaczony daną nazwą pochodził z określonej strefy geograficznej oraz charakteryzował się pewnymi szczególnymi cechami. Oznaczenia te często cieszą się wielkim uznaniem w oczach konsumentów, stanowiąc dla producentów spełniających kryteria ich używania istotny sposób przywiązania do siebie klientów. Renoma oznaczeń pochodzenia stanowi wykładnik ich wizerunku w oczach konsumentów. Wizerunek ten zależy zasadniczo od szczególnych cech oraz bardziej ogólnie od jakości produktu. To właśnie ta ostatnia określa w sposób decydujący wizerunek produktu. W odbiorze konsumenta związek między renomą producentów a jakością produktów zależy między innymi od przekonania, że produkty sprzedawane pod określoną nazwą pochodzenia są autentyczne.

Nazwa pochodzenia „Porto” objęta jest zaś wyraźnie własnym zakresem stosowania, zważywszy, że chodzi tu o oznaczenie geograficzne, z którego korzysta rodzaj wina, które zostało zarejestrowane i jest chronione na mocy rozporządzenia. O ile rozporządzenie nr 1234/2007 nie sprzeciwia się zasadniczo ochronie na podstawie prawa krajowego „prostego oznaczenia pochodzenia geograficznego”, czyli nazwy, w przypadku której nie istnieje bezpośredni związek między z jednej strony określoną jakością, renomą lub inną właściwością produktu, a z drugiej strony specyficznym miejscem jego pochodzenia geograficznego, o tyle inaczej jest w przypadku, gdy tak jak w niniejszej sprawie spór dotyczy nazwy pochodzenia przyznanej winu, która objęta jest zakresem stosowania rzeczonego rozporządzenia. Skarga została oddalona w całości. 

Dział: Aktualności
wtorek, 12 wrzesień 2017 13:44

Konflikt kubański

Producent rumu Bacardi podjął nowe działania w długotrwałej wojnie rumowej z Kubą, tym razem w poszukiwaniu informacji na temat tego, w jaki sposób jednostka państwowa należąca do wyspy-państwa w zeszłym roku otrzymała amerykańską licencję na odnowienie spornego znaku towarowego „Havana Club”.

Spółki Bacardi & Company Ltd. oraz Bacardi U.S.A. Inc. na początku września bieżącego roku złożyły pozew przeciwko Departamentowi Skarbu USA na podstawie ustawy Freedom of Information Act (ang. ustawa o jawności informacji). Dokument złożony w sądzie federalnym w Waszyngtonie wskazuje, że ​​rząd Stanów Zjednoczonych nie przekazał spółkom Bacardi dokumentów, których zażądały w styczniu 2016 r. Dotyczyły one decyzji amerykańskiego Departamentu Skarbu o umożliwieniu kubańskiej państwowej spółce Cubaexport przedłużenie ochrony znaku towarowego „Havana Club” na terytorium USA.

Retroaktywna odnowa rejestracji znaków towarowych Cubaexport, za pośrednictwem licencji wydanej przez Biuro Kontroli Zagranicznej w USA, zdaniem amerykańskich spółek naruszała prawo Stanów Zjednoczonych oraz praktykę ponad pięćdziesięciu lat amerykańskiej polityki zagranicznej.

Bacardi twierdzi, że jest prawowitym właścicielem znaku towarowego „Havana Club”, marki, która została wymyślona na Kubie przez rywalizującą z Bacardi firmę José Arechabala S.A. Według pozwu Bacardi firma Arechabala eksportowała swój rum do Stanów Zjednoczonych do 1960 r., kiedy uzbrojeni kubańscy rewolucyjni żołnierze pod kierownictwem Fidela Castro zmusili jej władze do zaprzestania tych działań. W latach 70. i 80. ubiegłego wieku Cubaexport sprzedawał „niewłaściwą wersję” rumu „Havana Club”, głównie w krajach komunistycznych.

Spółki Bacardi twierdzą, że w połowie lat dziewięćdziesiątych uzyskały prawa do znaku towarowego „Havana Club” wraz z pierwotnym przepisem na rum, w wyniku zawarcia umowy z rodziną Arechabali. Departament Skarbu, zgodnie z pozwem, zezwolił w ubiegłym roku na joint venture między Cubaexport a francuskim gigantem alkoholowym Pernod Ricard, aby zarejestrować znak towarowy „Havana Club”. Dziesięć lat wcześniej Departament Skarbu uniemożliwił jednak Pernod i Cubaexport odnowienie znaku towarowego.

W myśl pozwu, Departament Skarbu nie upublicznił żadnych dokumentów odzwierciedlających komunikację z innymi agencjami, takimi jak Urząd Patentów i Znaków Towarowych, Departament Stanu lub Biały Dom - dokumentów, które z pewnością istnieją i które wchodzą w zakres wniosku spółek Bacardi. 

Dział: Aktualności
poniedziałek, 05 czerwiec 2017 11:01

Czy przeciętny konsument wina jest uważny?

4 marca 2011 r. skarżąca, Alma-The Soul of Italian Wine LLLP, dokonała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia unijnego znaku towarowego SOTTO IL SOLE dla win. 30 czerwca 2011 r. interwenient, Miguel Torres, SA, wniósł sprzeciw wobec rejestracji zgłoszonego znaku, oparty na znakach wcześniejszych VIÑA SOL i SOL. Wydział Sprzeciwów – mając na względzie wcześniejszy słowny unijny znak towarowy SOL – uwzględnił sprzeciw ze względu na istnienie prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd. Od tej decyzji Alma-The Soul of Italian Wine wniosła odwołanie, jednak decyzja została utrzymana w mocy. Sprawa trafiła przed Sąd UE, który wydał wyrok pod koniec maja 2017 r.

Rozpatrując sprawę, Sąd podniósł kwestię właściwego kręgu odbiorców. Należy wskazać, iż istnienie związku między kolidującymi ze sobą znakami towarowymi zakłada, że kręgi odbiorców zainteresowanych towarami lub usługami, dla których zarejestrowano lub zgłoszono wspomniane znaki towarowe, są takie same lub „pokrywają się” w pewnym zakresie. Ponadto w ramach całościowej oceny prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd należy uwzględnić przeciętnego konsumenta danej kategorii towarów, który jest właściwie poinformowany, dostatecznie uważny i rozsądny. Należy mieć także na względzie fakt, że poziom uwagi przeciętnego konsumenta jest zmienny w zależności od kategorii danych towarów lub usług.

W tym względzie należy stwierdzić, że „wina” – w zakresie, w jakim są one oznaczone zarówno zgłoszonym znakiem towarowym, jak i wcześniejszym znakiem towarowym – są przeznaczone dla szerokiego kręgu odbiorców w Unii. Zgodnie bowiem z orzecznictwem, ponieważ wina są zazwyczaj przedmiotem powszechnej dystrybucji od działu spożywczego wielkiego sklepu do restauracji i kawiarni, mamy do czynienia z towarami bieżącej konsumpcji, w odniesieniu do których właściwym kręgiem odbiorców są przeciętni konsumenci towarów masowej konsumpcji, zazwyczaj właściwie poinformowani oraz dostatecznie uważni i rozsądni.

Ponadto, całościową ocenę mającą na celu ustalenie istnienia związku między kolidującymi ze sobą znakami towarowymi należy oprzeć – w zakresie dotyczącym wizualnego, fonetycznego lub konceptualnego podobieństwa kolidujących ze sobą oznaczeń – na wywieranym przez nie całościowym wrażeniu, ze szczególnym uwzględnieniem ich elementów odróżniających i dominujących. W zakresie, w jakim zgłoszony znak towarowy jest złożonym znakiem towarowym zawierającym zarówno elementy graficzne, jak i słowne, ocena podobieństwa między dwoma znakami towarowymi nie może ograniczać się do uwzględnienia tylko jednego składnika złożonego znaku towarowego i do porównania go z innym znakiem towarowym. 

Dział: Aktualności
środa, 15 marzec 2017 12:35

Znak towarowy w szkocką kratę

Szkocka whisky to jeden z najpopularniejszych i najbardziej rozpoznawalnych alkoholi na świecie. Jest ona produkowana w procesie destylacji zacieru zbożowego i poddawana dojrzewaniu w drewnianych, głównie dębowych, beczkach. Produkcją tego alkoholu zajmują się zarówno najwięksi gracze alkoholowego rynku, jak i mniejsi producenci. Niedawno jeden z tych ostatnich wygrał batalię o znak towarowy, którą można uznać za swoistą walkę Dawida z Goliatem.

Po drugiej stronie sporu znajdował się producent popularnego szkockiego piwa McEwan’s Lager. Problemem była część tego właśnie wyrażenia, ponieważ whisky będąca przedmiotem postępowania została nazwana od nazwiska jej producenta, Jim McEwana. Browar sprzeciwił się rejestracji przez pana McEwana znaku towarowego „McEwan” dla whisky. Rozpatrujący sprawę urząd wskazał jednak, że konsumenci nie zostaną tym wprowadzenia w błąd i nie pomylą piwa z mocniejszym alkoholem.

Co ciekawe, problem z oznaczeniami mają też sami producenci whisky. Producenci, którzy wytwarzają whisky według tradycyjnej receptury, zrzeszeni są w organizacji Scotch Whisky Association. Jej członkowie mają jednak problem z nieuczciwymi przedsiębiorcami niezrzeszonymi w stowarzyszeniu, którzy produkują i wprowadzają do obrotu podrobioną whisky, uzyskiwaną taniej w innych warunkach i krótszym czasie, a więc o dużo niższej jakości, co do której nazwa „whisky” nie powinna być stosowana.

 

Dział: Aktualności
czwartek, 09 marzec 2017 10:07

Ugoda w sprawie „Saskiej”

Polskie wódki cieszą się na rynku wysoką renomą, a rodzime marki są rozpoznawalne na całym świecie. W ubiegłym roku dwaj wytwórcy tego popularnego alkoholu rozpoczęli między sobą walkę o znak towarowy. W połowie września 2016 r. do lubelskiego zakładu Stock Polska, spółki produkującej między innymi Żołądkową Gorzką, zawitał komornik. Działo się to na skutek udzielenia przez sąd zabezpieczenia roszczeń firmy CEDC, dotyczących nazwy „Saska”. Wódkę pod taką marką oferował bowiem już wtedy prawie od roku Stock. Problem tkwił w tym, że CEDC posiadała dokładnie taki zarejestrowany znak towarowy.

CEDC złożyła wniosek o rejestrację znaku „Saska” w listopadzie 2015 r., na miesiąc po tym, jak Stock wypuścił na rynek wódkę o takiej właśnie nazwie. Stock Polska wniósł do sądu zażalenie na postanowienie pozwalające na zajęcie towarów spółki. Gdyby wówczas spółka Stock dowiodła, iż znak towarowy został zarejestrowany w złej wierze, mogłaby unieważnić prawo ochronne na znak towarowy „Saska”.

Z początkiem bieżącego roku Stock i CEDC dogadały się jednak w sprawie zbyt podobnych nazw produkowanych przez nie wódek. Sprawa została zakończona polubownie, a działania sądowe zostały zakończone. W ramach ugody, tytuł prawny do znaku towarowego „Saska” został przeniesiony z CEDC na Stock Polska. Ta ostatnia będzie więc mogła dalej produkować i sprzedawać wódkę „Saska”.  O dalszych postanowieniach ugody nic nie wiadomo, ponieważ warunki porozumienia pozostają poufne.

Dział: Aktualności
poniedziałek, 23 styczeń 2017 10:23

Lubelska czy Lubeca?

W 2013 r. spółka Stock Polska, producent wódki „Lubelska”, wniosła do Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) o rejestrację graficznego znaku towarowego „Lubelska” dla napojów alkoholowych. Znak przedstawiał czarny napis ułożony po łuku, nad którym znajdowało się przedstawienie złotej korony. Wobec zgłoszenia został jednak wniesiony sprzeciw, przez niemieckie przedsiębiorstwo Lass & Steffen GmbH Wein- und Spirtuosen-Import. Podstawą sprzeciwu był wcześniejszy słowny znak „Lubeca”, również zarejestrowany dla alkoholi. W następstwie zgłoszonego sprzeciwu EUIPO oddalił wniosek polskiej spółki, ze względu na zbytnie podobieństwo fonetyczne obu oznaczeń, które mogło doprowadzić do konfuzji konsumentów.

Stock Polska odwołała się od decyzji eksperta, jednak bezskutecznie. Spółka argumentowała, że urząd nie dokonał całościowej oceny podobieństwa znaków, a jedynie skupił się nadmiernie na ich warstwie słownej. Tymczasem, znak „Lubelska” pod względem graficznym jest  odmienny, zaś pisownia obu oznaczeń także jest różna. Pomimo to, odmowna decyzja została podtrzymana. Sprawa trafiła więc przed Sąd unii Europejskiej, który wydał wyrok w styczniu 2017 r.

Sąd podtrzymał stanowisko EUIPO stwierdzające, iż konsumenci większą uwagę poświęcą warstwie słownej i brzmieniowej, a nie graficznej oznaczenia. Ponadto, wykorzystany graficzny zapis nazwy jest powszechnie stosowany na etykietach naklejanych na butelki, a korona stanowi jedynie dodatek dekoracyjny. Dlatego też należy skoncentrować się głównie na nazwie produktu, bo to na niej koncentrować się będą konsumenci dokonujący zakupu produktu opatrzonego spornym znakiem. Ponadto, sąd wskazał, że alkohole zamawiane są głównie werbalnie i w takich miejscach jak bary, restauracje czy kluby nocne, w związku z czym fonetyczne podobieństwo oznaczeń może prowadzić do pomyłek. Skarga została oddalona.

Dział: Aktualności
poniedziałek, 16 styczeń 2017 11:07

Brand squatting w Chinach

Brand squatting znaczy mniej więcej tyle, co zajmowanie "na dziko" znaków towarowych. Pierwotnie squaty były opuszczonymi budynkami lub lokalami, zajętymi przez nielegalnych lokatorów. Brand squatting polega na rejestracji znaku towarowego będącego zagraniczną marką i tym samym na uniemożliwieniu jej późniejszego wejścia na dany rynek. Jest to bardzo popularna metoda działania w Chinach, gdzie przepisy dotyczące własności przemysłowej są skonstruowane w taki sposób, że liczy się tylko i wyłącznie, kto dany znak pierwszy raz zgłosił do rejestracji, a nie kto tego znaku używał i z czym się on powszechnie kojarzy. Ostatnio problem z tą tendencją miał australijski producent wina.

Jedna z najstarszych australijskich marek wina, Treasury Wine Estates, po wejściu na chiński rynek zorientowała się że jedna z jej nazw, „Penfold”, tłumaczona na chiński jako „Ben Fu”,  jest już zarejestrowana jako znak towarowy. Aby można więc było legalnie dystrybuować wino na terenie Chin, trzeba by było odkupić prawa do znaku. Australijska spółka wdała się jednak w spór przed sądem, który właśnie wygrała. Znak, który jej przeszkadzał, został unieważniony.

Jak widać, australijski producent wina znalazł trafne rozwiązanie. Jednakże problem brand squattingu w Chinach istnieje i nie należy go lekceważyć. Jest to szczególnie ważne dla zagranicznych przedsiębiorców, którzy chcą rozszerzyć swoją działalność na terytorium Państwa Środka. Może się bowiem okazać, że nazwa ich produktu jest tam już zajęta.

Dział: Aktualności
środa, 04 styczeń 2017 11:41

Reklama alkoholu na Facebooku

W polskim prawie reklama alkoholu, za wyjątkiem – na określonych warunkach – piwa,  jest z zasady zakazana. Mówi o tym chociażby ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Nie znaczy to jednak, że producenci czy sprzedawcy napojów o wysokiej zawartości alkoholu nie próbują obejść tak sformułowanych przepisów. Wiadomo bowiem, że reklama jest dźwignią handlu i często najprostszą drogą do zapoznania się konsumentów z nowym na rynku produktem.

Takich działań na portalu społecznościowym Facebook próbowała też firma Ambar, produkująca Cydr Lubelski. Spółka Ambar umieściła na fanpage’u swojego produktu na Facebooku wizerunek butelki Cydru Lubelskiego Miodowego wraz ze znakiem towarowym jako zawodnika na bieżni w towarzystwie hasła „Miodzio wynik”. Spowodowało to wpłynięcie do Komisji Etyki Reklamy skargi, w której wskazano, że takie przedstawienie alkoholowego produktu sugeruje, że dzięki piciu alkoholu osiąga się lepsze wyniki sportowe. Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi zabrania zaś łączenia napojów alkoholowych ze sprawnością fizyczną czy sportem. Ambra twierdziła, że jej post z butelką cydru miał kojarzyć się raczej z kibicowaniem sportowcom na Igrzyskach Olimpijskich niż z samym uprawianiem sportu.

Nie jest to pierwsza próba gry w kotka i myszkę pomiędzy producentami i sprzedawcami alkoholu wysokoprocentowego a urzędnikami na tle reklamy na polskim rynku. Najbardziej chyba znaną taką akcję stanowi emitowana pod koniec lat 90. reklama „łódki Bols”, wywołująca skojarzenie z wódką o tej samej nazwie. To właśnie emisja reklamy udziału jachtu o nazwie „Bols” w regatach Bols Sport & Travel była powodem nowelizacji przepisów ustawy, która obecnie zredagowana jest w bardziej restrykcyjnej formie.

Dział: Aktualności
poniedziałek, 02 styczeń 2017 11:09

Znak towarowy na popularne wino

Gdyby zapytać Polaków, jakie oznaczenie pierwsze przychodzi im na myśl na hasło „wino”, zapewne wiele osób wskazałoby nazwę „Sophia”. Marka ta jest silnie zakorzeniona – już od 1985 r. - na polskim rynku i właśnie to bułgarskie wino jest często wybierane przez konsumentów do niego przyzwyczajonych. Sprzedaż wina Sophia na stałym poziomie nie oznacza jednak, że jego producent może tarzać się w pieniądzach.

Przyczyną takiego stanu jest wprowadzanie win opatrzonych oznaczeniem „Sophia” na polski rynek przez wiele podmiotów, które nie mają do tego oznaczenia praw. „Sophia” to bowiem znak towarowy zarejestrowany od 1990 r. w Urzędzie Patentowym RP na rzecz spółki Vinimpex Sofia. Aktualnie prawa do znaku należą do polskiej spółki Scorpios Sp. z o.o., która od listopada 2016 r. ustanowiła wyłącznym importem i licencjobiorcą znaku „Sophia” Grupę Eurocash.

Legalny licencjobiorca znaku towarowego musi uiszczać opłaty licencyjne i inne koszty, co odbija się na cenie win. Na rynku dostępne są zaś wina naruszające prawa do znaku towarowego „Sophia”, bo wytwarzane przez podmioty niemające do niego praw, ale oferowane w niższych cenach. Właściciel znaku towarowego postanowił walczyć z taką sytuacją, bowiem ze względu na dotychczasową skalę naruszeń oznaczenie „Sophia” traktowane jest jak ziemia niczyja. Spółka przeprowadziła więc jakiś czas temu akcję informacyjną wśród producentów i importerów win. Przeciwko tym, którzy nie chcieli się dostosować, właściciel znaku wytoczył silniejsze działa. Wniósł on przeciwko kilku największym naruszycielom powództwa o naruszenie praw do znaku towarowego.

W kontekście nadchodzących karnawałowych toastów można dodać, że niedługo pod znakiem towarowym „Sophia’’ dostępne też będzie wino musujące. 

Dział: Aktualności
© 2012-2017