środa, 24 luty 2016 12:51

Butelka Coca-Coli bez rejestracji

29 grudnia 2011 r. The Coca-Cola Company dokonała w Urzędzie Harmonizacji Rynku Wewnętrznego (OHIM) zgłoszenia trójwymiarowego wspólnotowego znaku towarowego w postaci kształtu butelki, w której sprzedaje się Coca-Colę, jednak bez charakterystycznych żłobień, a tylko z przewężeniami.

23 stycznia 2013 r. ekspert odrzucił zgłoszenie. Po zapoznaniu się z argumentami i dowodami przedstawionymi przez spółkę uznał on, że zgłoszony znak towarowy jest pozbawiony charakteru odróżniającego dla rozpatrywanych towarów, choć Coca-Cola przekonywała o nabyciu przez znak w postaci kształtu butelki wtórnej zdolności odróżniającej. Odwołanie od decyzji również zostało oddalone, na tej podstawie, że rozpatrywane towary są przeznaczone do codziennego użytku i w głównej mierze są skierowane do ogółu odbiorców. Biorąc pod uwagę fakt, że cechą charakterystyczną omawianych towarów jest ich masowa produkcja, Izba Odwoławcza uznała, że przeciętny konsument tych towarów nie jest szczególnie uważny i że jest „prawdopodobne, iż zachowuje on niedoskonałe wspomnienie towarów oznaczonych danym znakiem”. Aby ustosunkować się do argumentu skarżącej, zgodnie z którym zgłoszony znak towarowy należało uznać za „butelkę konturową bez żłobień”, która będzie kojarzona przez właściwy krąg odbiorców z jej sławną emblematyczną butelką ( „butelką konturową ze żłobieniami”), ponieważ w odczuciu tego kręgu odbiorców zgłoszony znak towarowy stanowi ewolucję tej ostatniej butelki, Izba Odwoławcza porównała oba opakowania. Postępowanie nie zakończyło się po myśli The Coca-Cola Company, w związku z czym jego kontynuacja trafiła przed Sąd Unii Europejskiej, który 24 lutego 2016 r. wydał wyrok w sprawie.

Sąd wskazał, że z orzecznictwa wynika, że okoliczność, iż złożony znak towarowy tworzony jest wyłącznie przez elementy, które nie mają charakteru odróżniającego względem rozpatrywanych towarów, pozwala co do zasady przyjąć, że ów znak, postrzegany jako całość, pozbawiony jest takiego charakteru. Taki wniosek może zostać podważony tylko wówczas, gdy konkretne przesłanki, takie jak sposób, w jaki połączone są poszczególne elementy, wskazują, że złożony znak towarowy postrzegany jako całość stanowi coś więcej niż sumę tworzących go elementów. Sąd podkreślił też, że zgłoszony znak towarowy nie był używany w połączeniu ze znakiem towarowym, którego miałby być częścią, ale go wchłaniał tudzież, przeciwnie, to on był wchłonięty przez ten inny znak, ponieważ sylwetki – zarówno zgłoszonego znaku towarowego, jak i znaku, którego miałby stanowić część, pokrywają się. W tych okolicznościach należało sprawdzić, czy dowody wykazują, że w odczuciu właściwego kręgu odbiorców zgłoszony znak towarowy może być uznawany za wskazanie pochodzenia handlowego rozpatrywanych towarów.

Sąd uznał finalnie, że materiały przedłożone przez giganta na rynku napojów nie mogą one dostarczyć dowodu na to, że zgłoszony znak towarowy uzyskał charakter odróżniający w całej Unii dla znaczącej części właściwego kręgu odbiorców. Badania te zostały bowiem zrealizowane w dziesięciu państwach członkowskich Unii, a mianowicie w Danii, w Niemczech, w Estonii, w Grecji, w Hiszpanii, we Francji, we Włoszech, w Polsce, w Portugalii, w Zjednoczonym Królestwie, chociaż w momencie dokonywania zgłoszenia do rejestracji Unia liczyła 27 państw członkowskich. Omawiane badania pozwalają na wyciągnięcie wniosku, że zgłoszony znak towarowy uzyskał charakter odróżniający w dziesięciu państwach członkowskich, w których zostały one przeprowadzone, zważywszy, że poziom rozpoznawalności wynosił tam od 48% (Polska) do 79% (Hiszpania), jednak nie wykazują, że było tak również w pozostałych 17 państwach członkowskich. Wyników tych badań nie można ekstrapolować na 17 państw członkowskich, w których badania te nie zostały przeprowadzone.

W rezultacie, skarga The Coca-Cola Company została oddalona.

Dział: Aktualności
piątek, 18 marzec 2016 11:45

Winnetou wygrywa

Dzielny wódz Winnetou, bohater książek przygodowych Karola Maya, stał się ostatnio przedmiotem sporu przed Sądem UE, rozwiązanego wyrokiem z połowy marca 2016 r. Właścicielem wspólnotowego znaku towarowego „WINNETOU” jest od 2003 r. niemiecka agencja wydawnicza Karl-May. Znak został zarejestrowany między innymi dla filmów, książek, perfum, zabawek czy artykułów drukowanych. W 2013 r. znak został jednak unieważniony, na wniosek niemieckiej spółki Film Produktion GmbH. Uwzględniając wniosek Urząd Harmonizacji Rynku Wewnętrznego (OHIM) stwierdził, że znak ten utracił charakter odróżniający i unieważnił oznaczenie dla zdecydowanej większości towarów i usług.

Wydawnictwo Karl-May odwołało się jednak od tej decyzji do Sądu UE. Sąd nie zgodził się z decyzją OHIM i uznał, że znak „WINNETOU” nie powinien zostać unieważniony. OHIM nie wskazał bowiem w decyzji wystarczających dowodów na utratę przez ten znak charakteru odróżniającego. Nie uzasadnił również w sposób wystarczający zaistnienia tego faktu.

Zdaniem Sądu, OHIM zbytnio oparł się na krajowym wyroku niemieckiego sądu, w którym uznano, że oznaczenie „WINNETOU” jest opisowe dla wskazanych towarów. OHIM powinien był zaś sam dokonać dokładnej oceny przedłożonego przez strony materiału dowodowego i na jej podstawie wydać decyzję. Imię wodza, który przeżył w książkach Karola Maya wiele mrożących krew w żyłach przygód, pozostanie więc znakiem towarowym

Dział: Aktualności
czwartek, 17 marzec 2016 11:31

Ognisty spór

Każde oznaczenie, aby mogło zostać zarejestrowane jako znak towarowy, musi posiadać charakter odróżniający. To oznacza, że znak musi zawierać w sobie charakterystyczne elementy. Takie elementy o dużej fantazyjności mogą być w nieuczciwy sposób powielane przez konkurentów, szczególnie, jeśli dany znak uzyskał dużą rozpoznawalność na rynku. Co jednak zrobić w sporze, w którym dwa podmioty kłócą się tak mało charakterystyczny i powszechnie używany element graficzny, jakim jest płomień?

Spór o wykorzystanie w znaku towarowym wizerunku płomieni toczy się pomiędzy dwiema brazylijskimi restauracjami. Właściciel Fogo de Chão uznał, że logo konkurencyjnej Espirito Do Sul nie może zawierać w sobie wizerunku płomieni pod paleniskiem, ponieważ powoduje to zbytnie podobieństwo do jego własnego znaku towarowego. Z takim stanowiskiem nie do końca można się jednak zgodzić.

Podobieństwo znaków towarowych jest oceniane całościowo, co oznacza, że wszystkie elementy znajdujące się w znaku towarowym podlegają ocenie. Ze znaku nie można wydzielić wyłącznie jednego elementu i uznać, że konsumenci zostaną wprowadzeni w błąd wyłącznie ze względu na ten właśnie element. To, że dane oznaczenie ma w sobie jeszcze inne elementy graficzne lub słowne może powodować, że finalnie oba znaki będzie można bardzo łatwo odróżnić, a ryzyko wprowadzenia w błąd nie nastąpi.

Dział: Aktualności
środa, 16 marzec 2016 14:59

SPA nie dla kosmetyków

Słowo „spa” kojarzy nam się z miłym miejscem, gdzie można wykonać masaż czy zadbać o urodę. Niewiele osób jednak wie, że w rzeczywistości Spa to nazwa realnej miejscowości, położonej w Belgii, w której znajdują się źródła termalne. Samo oznaczenie „SPA” jest zaś znakiem towarowym zarejestrowanym na rzecz spółki SPA Monopole. Oznaczenie to jest dla spółki wyraźnie bardzo istotne, ponieważ wdaje się ona w wiele sporów sądowych w sprawach, kiedy to inni przedsiębiorcy próbują używać tego elementu słownego we własnych znakach towarowych.

16 marca 2016 r. Sąd Unii Europejskiej wydał wyrok, w którym nie dopuścił do rejestracji znaku towarowego „SPA WISDOM” na rzecz znanego producenta kosmetyków naturalnych, sieci The Body Shop. Oznaczenie takie miało być zarejestrowane w Urzędzie Harmonizacji Rynku Wewnętrznego (OHIM) jako znak wspólnotowy. OHIM wskazał jednak, że rejestracja takiego znaku może wprowadzać konsumentów w błąd, ponieważ miała ona dotyczyć towarów takich, jak kosmetyki. Znak „SPA” jest co prawda zarejestrowany dla wód mineralnych, jednak okazuje się, że te – wydawałoby się – oddalone od siebie towary mają ze sobą coś wspólnego. Zarówno OHIM, jak i Sąd wskazały bowiem, że kosmetyki mogą zawierać w sobie wodę termalną, a więc towary dla obu oznaczeń, gdyby miały wykorzystywać znak „SPA”, mogłyby wprowadzić konsumentów w błąd. Mogliby oni uznać, że kosmetyki The Body Shop zawierają jako składnik wodę ze Spa.

Nie jest to pierwszy taki wyrok, dotyczący znaku towarowego kojarzącego się nam z gabinetami piękności. Co prawda sądy, również wspólnotowe, stwierdziły, że oznaczenie to utraciło charakter odróżniający, ale tylko dla usług związanych z dbaniem o urodę, saun czy hammamów. Dla wody oznaczenie to ma nadal zdolność odróżniającą. W podobnych sprawach ze SPA Monopole przegrał też między innymi koncern L'Oréal.

Dział: Aktualności
wtorek, 15 marzec 2016 22:23

Drony nie tylko do zdjęć wojskowych

Drony – niewielkie latające statki bezzałogowe – wypuszczane w powietrze w celu robienia zdjęć jeszcze niedawno mogły się nam kojarzyć głównie z wojskiem. Od jakiegoś czasu te sprytne urządzeniach o małych rozmiarach, które z łatwością mogą wlecieć niemal wszędzie, są jednak wykorzystywane w celach nie tylko wojskowych czy naukowych, ale i rekreacyjnych. Jako że drony osiągnęły ceny na kieszeń przeciętnego konsumenta gadżetów elektronicznych, ich użytkownicy wysyłają je nierzadko, aby robiły wykorzystywane później w różnych – na przykład reklamowych – celach zdjęcia, które mają być po prostu ładne, zamiast służyć jakimś wyższym celom. Przykładowo, łatwiej wykonać zdjęcie malowniczych mokradeł, lecąc nad nimi dronem, niż samemu na nie wchodząc.

Twitter, znany portal społecznościowy, nie tylko wymyślił na taki rodzaj zdjęć (choć w zamyśle przedstawiających raczej ludzi niż krajobrazy) nazwę - „dronie”, ale też usiłuje ją od jakiegoś czasu zarejestrować jako znak towarowy. Oznaczenie „dronie” ma zapewne kojarzyć się z selfie, autoportretem robionym zazwyczaj aparatem telefonu. Twitter zainwestował w swoje nowe oznaczenie niemałe pieniądze. Rozbudowana wokół niego kampania reklamowa polegała między innymi na robieniu „dronie” gwiazdom podczas festiwalu filmowego w Cannes.

Pomimo wysiłków marketingowych i kosztów poniesionych na kampanię reklamową, amerykański urząd patentowy nie chce nagrodzić wysiłków Twittera udzieleniem mu rejestracji znaku towarowego na oznaczenie „dronie”. Urząd twierdzi, że znak taki byłby opisowy, ponieważ nie posiada on charakteru odróżniającego. Jest on zbyt blisko powiązany z dronem, urządzeniem robiącym takie zdjęcia, a między innymi właśnie dla dronów taki znak towarowy miał być zarejestrowany.

Dział: Aktualności
poniedziałek, 14 marzec 2016 22:16

Sztuki walki o znak towarowy

Choć animacje to filmy przeznaczone dla dzieci, bardzo często oglądają je również dorośli. Z tego powodu dublują się zyski dystrybutorów i producentów filmu. Co więcej, dorośli, którym dana animacja się spodobała, być może chętniej ulegną namowom swoich latorośli, aby nabyć im zabawki czy inne gadżety związane z tą bajką. Produkcja i sprzedaż tego typu gadżetów stanowi bardzo lukratywną branżę. Koszt produkcji zabawek czy akcesoriów jest bowiem relatywnie niski, co czyni zysk wyższym, ze względu na naliczanie wysokiej marży.

Znaczna część filmowych akcesoriów jest obecnie produkowana w Chinach. Państwo to jest również niestety znane z brandsquattingu. Zjawisko to polega na rejestrowaniu domen internetowych czy znaków towarowych na rzecz podmiotów, które nie mają żadnych powiązań z konkretnym oznaczeniem, ani też żadnych praw do niego.

Tej sztuczki próbował ostatnio podmiot, który chciał zgłosić w Chinach znak towarowy „Kung Fu Panda”, prawdopodobnie w związku ze światową zbliżającą się premierą kolejnej części animacji o gapowatym misiu ćwiczącym sztuki walki, „Kung Fu Panda 3”. Działanie to zostało jednak powstrzymane w chińskim sądzie. Co ciekawe, producent filmu wygrał nie ze względu na posiadane prawa do znaków towarowych, ale udowadniając prawa do oznaczeń ze względu na używanie ich na terytorium Chin w merchandisingu, a więc między innymi dla filmowych gadżetów. 

Dział: Aktualności
piątek, 11 marzec 2016 09:10

Herbarz znaków towarowych

Wielu klientów nierzadko kieruje się w swoich wyborach oznaczeniami certyfikatów czy polecających instytucji, którymi opatrzony jest dany produkt czy usługa. Niejeden przedsiębiorca chciałby więc na tym skorzystać. W przypadku korzystania z oficjalnych oznaczeń w znakach towarowych nie można być jednak zbyt zachłannym.

Taka interpretacja prezentowana jest między innymi przez trybunał Sprawiedliwości UE.  Jeden z jego wyroków dotyczył zgłoszenia slowno-graficznego wspólnotowego znaku towarowego "MEMBER OF € euro experts". Znak przedstawiony był w kolorach granatowym i złotym, zawierał też element w kształcie półokręgu ze złotych gwiazd, przez co od razu budził skojarzenie z flagą i innymi symbolami Unii Europejskiej. Został on zgłoszony między innymi dla takich usług, jak usługi finansowe, ubezpieczenia i działalność prawnicza.

Komisja Wspólnot Europejskich skierowała do OHIM uwagi na piśmie, wskazując powody, dla których rejestracji omawianego znaku należy odmówić z urzędu. Przede wszystkim w ramach swej argumentacji Komisja powołała się na godła, których ochrona została przyznana Radzie Europy, przedstawiające okrąg ze złotych gwiazd na granatowym tle oraz symbol graficzny waluty euro. Znaki towarowe, które zawierają odznaki, godła lub herby, które są przedmiotem szczególnego interesu publicznego, nie mogą być bowiem z zasady rejestrowane, chyba że na ich rejestrację uzyskano zezwolenie właściwych władz. Komisja podniosła też, że używanie w omawianym znaku korony z gwiazd ma na celu wprowadzenie odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów i usług oznaczonych tym znakiem. Pomimo  tych uwag, znak został zarejestrowany, a Wydział Unieważnień oddalił późniejszy wniosek o unieważnienie prawa do znaku. Komisja wniosła odwołanie od tej decyzji, powołując się tym razem na godło Europejskiego Banku Centralnego (EBC), przedstawiające symbol "€" wpisany w okrąg z gwiazd, w podobnej kolorystyce. Tym razem, decyzją z dnia 5 października 2011 r. Druga Izba Odwoławcza OHIM uchyliła decyzję Wydziału Unieważnień i unieważniła sporny znak. Sprawa znalazła finał w Trybunale Sprawiedliwości UE.

Trybunał stwierdził, iż a ustalić, czy znak towarowy zawiera naśladownictwo godła z heraldycznego punktu widzenia, należy zapoznać się z heraldycznym opisem tego godła. Jednakże nie każda różnica między wspomnianym znakiem a godłem zauważona przez specjalistę z zakresu heraldyki zostanie dostrzeżona przez przeciętnego konsumenta. Sporne godła  nie mogą być używane nie tylko jako znaki towarowe, lecz także jako część znaku towarowego. Ochrona obowiązuje zatem w szczególności, gdy dany znak wprowadza konsumenta w błąd co do pochodzenia oznaczonych nim towarów lub usług, sprawiając wrażenie, że pochodzą one od organizacji, do której nawiązuje powielone lub naśladowane w nim godło. Powinna ona stosować się jednak także wówczas, gdy odbiorcy mogą uznać, ze względu na obecność w danym znaku tego rodzaju powielenia lub naśladownictwa godła, że owe towary lub usługi cieszą się aprobatą lub korzystają z gwarancji organizacji, do której nawiązuje to godło, albo że są one w jakikolwiek inny sposób powiązane z tą organizacją.

Dział: Aktualności
czwartek, 10 marzec 2016 11:46

Do kiedy odpowiada reklamodawca?

Daimler, producent pojazdów samochodowych, jest właścicielem słowno-graficznego międzynarodowego znaku towarowego Mercedes-Benz, którego ochrona obejmuje także Węgry, a który w szczególności dotyczy części do pojazdów samochodowych.

Együd Garage jest spółką prawa węgierskiego, której działalność obejmuje handel detaliczny pojazdami samochodowymi i częściami zamiennymi do tych pojazdów, a także ich naprawę i serwisowanie. Spółka ta specjalizuje się w sprzedaży towarów Daimlera i w usługach, które ich dotyczą. Począwszy od 2007 r., Mercedes Benz Hungaria Kft., spółka zależna Daimlera niebędąca stroną rozpatrywanego w postępowaniu głównym sporu – i Együd Garage były związane umową o świadczenie usług posprzedażowych, która to umowa przestała obowiązywać w dniu 31 marca 2012 r. Zgodnie z tą umową Együd Garage miała, poza prawem używania wspomnianego znaku towarowego, prawo do umieszczania w ogłoszeniach wzmianki „felhatalmazott Mercedes-Benz szerviz” („autoryzowany warsztat Mercedes‑Benz”). Gdy jeszcze obowiązywała umowa o świadczenie usług posprzedażowych, Együd Garage zamówiła u Magyar Telefonkönyvkiadó Társaság (MTT) publikację, w okresie obejmującym lata 2011–2012, ogłoszenia wskazującego, że spółka Együd Garage jest autoryzowanym warsztatem Mercedes‑Benz.

W następstwie rozwiązania wspomnianej umowy Együd Garage dążyła do usunięcia wszelkich wypadków używania spornego znaku towarowego mogących skłonić odbiorców do uznania, że utrzymuje ona jeszcze stosunek umowny z Daimlerem. Együd Garage zażądała w szczególności od MTT zmiany ogłoszenia, tak aby nie wskazywało ono już Együd Garage jako autoryzowanego warsztatu Mercedes‑Benz. Együd Garage zażądała ponadto pisemnie od podmiotów prowadzących szereg innych serwisów internetowych usunięcia ogłoszeń online, w których przedstawiano tę spółkę jako autoryzowany warsztat Mercedes‑Benz, a które zostały opublikowane bez jej zgody, a w szczególności bez zamówienia ich przez Együd Garage. Pomimo to, ogłoszenia online zawierające taką wzmiankę nadal były rozpowszechniane w Internecie. Ponadto wprowadzenie słów kluczowych „együd” i „garage” w wyszukiwarce Google prowadziło do listy wyników ukazujących takie ogłoszenia, w których pierwszy wiersz tekstu funkcjonujący jako link kwalifikował Együd Garage jako „autoryzowany warsztat Mercedes‑Benz”.

Daimler wniósł pozew mający na celu stwierdzenie popełniania przez Együd Garage naruszeń znaku towarowego Mercedes‑Benz. Együd Garage broniła się, że z wyjątkiem ogłoszenia, które ukazało się w serwisie www.telefonkonyv.hu, nie umieszczała ona żadnego innego ogłoszenia w Internecie oraz że sporne ogłoszenia ukazały się niezależnie od jej woli. Sąd w postępowaniu krajowym spytał wiec Trybunał Sprawiedliwości UE, czy właściciel znaku towarowego ma prawo występować przeciwko osobie trzeciej wskazanej w ogłoszeniu w Internecie zawierającym oznaczenie, które można pomylić z jego znakiem towarowym, dotyczące usług tej osoby trzeciej, gdy ogłoszenie to nie zostało zamieszczone w Internecie przez wskazaną w nim osobę ani w jej imieniu, mimo że wskazana w nim osoba podjęła działania w celu jego usunięcia, jednak bez powodzenia.

Trybunał w wyroku z 3 marca 2016 r. wskazał, że o ile zamieszczenie w serwisie internetowym zawierającym odesłania online ogłoszenia reklamowego wskazującego znak towarowy innego podmiotu przypisuje się reklamodawcy, który zamówił to ogłoszenie, o tyle nie można przypisywać temu reklamodawcy działań ani zaniechań takiego usługodawcy, który – umyślnie lub przez niedbalstwo – wykracza poza udzielone mu wyraźnie przez wspomnianego reklamodawcę wskazówki mające właśnie na celu uniknięcie używania danego znaku towarowego. A zatem gdy wspomniany usługodawca zaniechuje uwzględnienia żądania reklamodawcy odnoszącego się do usunięcia spornego ogłoszenia lub zawartego w nim wskazania znaku towarowego, to ukazywania się wspomnianego wskazania w serwisie internetowym zawierającym odesłania nie można już analizować jako używania znaku towarowego przez reklamodawcę.

Dział: Prawo autorskie
poniedziałek, 28 kwiecień 2014 14:34

Wojskowe znaki towarowe

Znaki towarowe rejestrowane są nie tylko przez przedsiębiorców. Są też inne podmioty, którym nie podobałoby się zbytnio, gdyby ktoś używał ich oznaczeń. Czasem rejestracja znaków towarowych jest też sposobem na uniknięcie ich prześmiewczego wykorzystania przez inne podmioty.

Takie działania podejmuje na przykład amerykańskie wojsko. Choć na pierwszy rzut oka nie wydaje się, że tak potężny podmiot przejmowałby się znakami towarowymi, w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Co więcej, wojsko ma pełne prawo do rejestrowania znaków towarowych tak samo, jak inni przedsiębiorcy, z wyłączeniem jednak elementów, które mogą i powinny być używane przez inne jednostki, na przykład symboli stopni wojskowych.


W ostatnich latach amerykańskie wojsko nie cieszy się już popularnością i pozytywnymi emocjami, co miało miejsce po ataku 11 września. Co więcej, wojsko stawało się często przedmiotem ataków jego przeciwników. Obronę przed nimi stanowi między innymi właśnie rejestracja znaków towarowych. W sytuacji, kiedy ktoś chciałby wyszydzić wojsko, używając do tego jego zastrzeżonych oznaczeń, można ukrócić takie działania, powołując się na ochronę znaków towarowych.

Wyjątkowo płodni w rejestrowaniu znaków towarowych są U.S. Marines. Zgłosili oni wiosną 2014 r. do amerykańskiego urzędu patentowego wiele nowych znaków, między innymi takie jak:

„OOHRAH!”, „A FEW GOOD MEN”, „WHICH WAY WOULD YOU RUN?” czy „DEVIL DOGS”. U.S. Navy również nie pozostaje w tyle. Amerykańska marynarka wojenna zgłosiła oznaczenia: „SEAL”, „BLUE ANGELS”, „NAVCLEAN” oraz „ALL HANDS” oraz, jako wzory przemysłowe, wzory używane na mundurach.
Inne znaki towarowe zgłoszone przez amerykańską armię to między innymi “NEVER STOP ADVANCING”, “STARTING STRONG”, “BE A FORCE”, “TACTICAL BREATHER” oraz “A HEAD FOR THE FUTURE”.

Co ciekawe, amerykańska armia używa posiadanych przez siebie znaków towarowych również dla zysku. Reprezentujące wojsko firmy oferują w sprzedaży koszulki, kubki, plakaty czy inne gadżety pokryte wojskowymi znakami i emblematami. Jak widać, wojskowi – a przynajmniej amerykańscy – są nie tylko waleczni, ale mają też smykałkę do handlu.

wtorek, 16 luty 2016 14:19

Jaki dokument w postępowaniu?

Sąd UE wydał w lutym 2016 r. orzeczenie w przedmiocie kwestii, czy przedstawienie świadectwa przedłużenia rejestracji może wystarczyć do wykazania istnienia, ważności i zakresu ochrony znaku towarowego, na którym oparty został sprzeciw.

Skarżąca podkreśla, że strona wnosząca sprzeciw musi przedstawić kopię świadectwa rejestracyjnego znaków, na których został oparty sprzeciw oraz, w odpowiednim przypadku, najnowsze świadectwo przedłużenia rejestracji, natomiast interwenient dostarczył jedynie świadectwa przedłużenia rejestracji. Interwenient faktycznie nie dostarczył świadectwa rejestracyjnego wcześniejszego znaku towarowego. W załączeniu do sprzeciwu przedstawił on bowiem jedynie świadectwo dotyczące ostatniego wniosku o przedłużenie rejestracji, a później świadectwo przedłużenia rejestracji.

Zgodnie z brzmieniem pierwszej części rozporządzenia nr 2868/95 we francuskiej wersji tego przepisu, strona wnosząca sprzeciw jest zobowiązana przedstawić świadectwo rejestracyjne „et” (oraz), w odpowiednim przypadku, najnowsze świadectwo przedłużenia rejestracji wcześniejszego zarejestrowanego znaku towarowego niebędącego wspólnotowym znakiem towarowym. A zatem w myśl tego brzmienia strona wnosząca sprzeciw co do zasady musi przedstawić świadectwo rejestracyjne, nawet jeżeli przedkłada świadectwo przedłużenia rejestracji. Inne wersje językowe tego rozporządzenia, zawierając odpowiednik spójnika „et” – na przykład „and” w wersji angielskiej, „y” w wersji hiszpańskiej, „ed” w wersji włoskiej, „e” w wersji portugalskiej i „en” w wersji niderlandzkiej – potwierdzają, że co do zasady świadectwo rejestracyjne także musi zostać przedłożone.

Prawdą jest, że w niemieckiej wersji zasady 19 ust. 2 lit. a) ppkt (ii) rozporządzenia nr 2868/95 użyto spójnika „oder” (lub). Jednakże zważywszy na fakt, że wersje: francuska, angielska, hiszpańska, włoska, portugalska i niderlandzka omawianego przepisu zawierają spójnik „i” lub jego odpowiedniki w tych językach, okoliczność, iż w wersji niemieckiej użyto spójnika „oder”, nie jest rozstrzygająca.

W tym względzie nasuwa się pytanie, czy możliwość przedstawienia równoważnego dokumentu dotyczy wyłącznie obowiązku przedstawienia świadectwa przedłużenia rejestracji, czy też odnosi się również do obowiązku przedstawienia obu rozpatrywanych powyżej dokumentów, czyli zarówno do świadectwa rejestracyjnego, jak i do świadectwa przedłużenia rejestracji. Z gramatycznego punktu widzenia obie powyższe interpretacje są możliwe. W członie zdania „jeśli znak towarowy jest zarejestrowany, kopia odpowiedniego świadectwa rejestracyjnego oraz, w odpowiednim przypadku, najnowsze świadectwo przedłużenia rejestracji wskazujące, iż okres ochrony znaku towarowego jest dłuższy niż okres, o którym mowa w ust. 1, wraz z wszelkim przedłużeniem tego okresu lub równoważne dokumenty wydane przez urząd, który zarejestrował dany znak towarowy” element „lub równoważne dokumenty” może bowiem odnosić się zarówno do obu powyżej wskazanych elementów, czyli do świadectwa rejestracyjnego i do świadectwa przedłużenia rejestracji, jak i wyłącznie do drugiego z tych dokumentów.

Przepis ten należy interpretować w ten sposób, że możliwość przedstawienia równoważnego dokumentu nie odnosi się wyłącznie do świadectwa przedłużenia rejestracji, ale zarówno do świadectwa rejestracyjnego, jak i do świadectwa przedłużenia rejestracji. Wymóg przedstawienia świadectwa rejestracyjnego nie ma celu samego w sobie, a służy sprawieniu, by OHIM znalazł się w posiadaniu wiarygodnego dowodu istnienia znaku towarowego, na którym został oparty sprzeciw. 

Dział: Orzecznictwo