środa, 21 wrzesień 2016 07:57

Znak towarowy wiecznie żywy

Muzyków śpiewających muzykę pop jest wielu. Niemało jest także gwiazd, mających rzesze fanów na całym świecie i zarabiających krocie. Jest jednak postać, zwana Królem Rock&Rolla, którą kojarzą chyba wszyscy, nawet niebędący jej fanami. Mowa oczywiście o nieżyjącym gwiazdorze, Elvisie Presleyu. Piosenkarz o charakterystycznym stylu i fryzurze, na koncertach którego masowo mdlały kobiety, zmarł w 1977 r., w swojej posiadłości nazwanej Graceland, w Memphis w stanie Tennessee.

Graceland mieści obecnie muzeum Elvisa. Odbywają się tam zorganizowane imprezy, szczególnie w rocznicę jego urodzin oraz śmierci („Elvis Week”). Jak się okazuje, Graceland nie tylko dba o pamięć piosenkarza, ale też skutecznie walczy o swoje prawa do znaków towarowych.

Henrik Knudsen, założyciel duńskiego muzeum Elvisa o tej samej nazwie, otwartego w 2011 r., musi ją teraz zmodyfikować, po wniesieniu przeciwko niemu powództwa dotyczącego naruszenia praw do znaku towarowego. Duńska replika jest dwa razy większa niż oryginał Graceland i znajduje się w Randers, 210 km na północ od duńskiej stolicy, Kopenhagi. W muzeum można zobaczyć prywatną kolekcję Knudsena złożoną z pamiątek po gwiazdorze, a także zrobić zakupy w sklepie z pamiątkami i zjeść obiad w restauracji. Rocznie odwiedza je około 130 000 gości. Zarządzająca posiadłością Presleya spółka Elvis Presley Enterprises, Inc. z siedzibą w Memphis zażądała w pozwie zmiany nazwy duńskiego muzeum i odszkodowania w wysokości 1,5 miliona koron (około 220 000 dolarów). Finalnie amerykańska spółka nie dostanie jednak aż tyle, ile chciała. Duński sąd zasądził bowiem w ramach odszkodowania 500 tysięcy koron (około 75 tysięcy dolarów). 

Dział: Aktualności

Szwajcarski producent zegarków Swatch Group skutecznie wstrzymał ostatnio nieustające próby technologicznego giganta Apple zarejestrowania znaku towarowego „iWatch”. Producent zegarków uważał, że takie oznaczenie jest zbyt podobne do jego własnego znaku towarowego „iSwatch”, używanego dla zegarków z dotykowym ekranem. Swatch zgłosił sprzeciw wobec rejestracji znaku Apple w każdym kraju, w którym zgłoszenie zostało wniesione. We wrześniu 2016 r. udało mu się wygrać tę sprawę w Wielkiej Brytanii. Swatch twierdzi, że nie obawia się konkurencyjnego produktu Apple, ale chroni swój własny znak towarowy.

Nie jest to pierwszy spór, który wszczyna Swatch o znak towarowy. Znany producent zegarków ma już za sobą ośmioletni spór z belgijską firmą Ice-Watch. Swatch twierdził, że nazwa firmy może kolidować z jego znakiem towarowym „iSwatch” lub że konsumenci mogliby pomylić oznaczenie z nazwą „Ice-Swatch”. Strony finalnie zawarły ugodę w styczniu 2014.

W międzyczasie Apple postanowił jednak zmienić nazwę zegarków, wypuszczonych na rynek w ubiegłym roku, po prostu na „Apple Watch”. Polska premiera urządzenia odbyła się 9 października 2015 r. „Inteligentny” zegarek Apple posiada dedykowany system operacyjny WatchOS, który bazuje na systemie iOS stosowanym w iPhone’ie, iPodzie oraz iPadzie. Pozwala on między innymi na wyświetlanie komunikatów z telefonu, odbieranie przychodzących rozmów czy kontrolowanie muzyki lub aparatu.

Dział: Aktualności
czwartek, 15 wrzesień 2016 13:44

Ryczałt nie dla znaków towarowych

Podatnik złożył wniosek o udzielenie pisemnej interpretacji przepisów sprawie dotyczącej zryczałtowanego podatku dochodowego w zakresie możliwości opodatkowania ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych przychodów z tytułu dzierżawy znaku towarowego. Podatnik, będący osobą fizyczną posiada wspólnotowy znak towarowy. Umowa miała w sposób charakterystyczny dla umów najmu i dzierżawy kształtować prawa i obowiązki stron. Podatnik zadał izbie skarbowej pytanie, czy czynsz, który będzie otrzymywał na podstawie opisanej umowy dzierżawy może zostać opodatkowany ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych. Zdaniem wnioskodawcy, czynsz otrzymywany na podstawie umowy dzierżawy znaku towarowego będzie przychodem z tytułu umowy dzierżawy, a zatem może zostać opodatkowany zryczałtowanym podatkiem od przychodów ewidencjonowanych w wysokości 8,5 %.

Izba skarbowa nie zgodziła się z takim podejściem, jednak inne zdanie na ten temat miał podatnik, który odwołał się najpierw od jej decyzji, a potem od wyroku sądu administracyjnego. Rozpatrujący ostatnio tę sprawę Naczelny Sąd Administracyjny w finale postępowania wskazał, że przychód z korzystania przez podatnika z posiadanego znaku towarowego, a zatem także z odpłatnego udostępniania praw do korzystania z tego znaku innym podmiotom, stanowi przychód z praw majątkowych, niezależnie od tego, czy podatnik zawrze umowę o jego udostępnianie jako podmiot gospodarczy, czy też poza prowadzoną działalnością gospodarczą a także od rodzaju umowy, na podstawie której udostępnianie to nastąpi.

Opodatkowaniu w formie ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych mogą podlegać jedynie przychody uzyskiwane przez podatników z pozarolniczej działalności gospodarczej oraz z najmu, podnajmu, dzierżawy, poddzierżawy lub innych umów o podobnym charakterze. Przy czym, kwalifikacji uzyskiwanych przez podatników przychodów należy dokonywać na podstawie przepisów ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. W konsekwencji stwierdzić należy, iż opodatkowaniu w formie ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych mogą podlegać, po spełnieniu innych wymogów ustawowych, jedynie te przychody uzyskiwane przez podatnika, które mogą być zakwalifikowane do źródła przychodów jakim jest pozarolniczą działalność gospodarcza, lub najem, podnajem, poddzierżawa. Brak jest zatem podstaw prawnych do opodatkowywania w formie ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych, przychodów ze źródła przychodów, jakim są prawa majątkowe, w tym zatem także przychodów uzyskiwanych z odpłatnego udostępniania znaku towarowego. Przychody te podlegają opodatkowaniu według skali podatkowej.

Dział: Aktualności
poniedziałek, 12 wrzesień 2016 14:23

Feralna nazwa

Znana i popularna na rynku marka to skarb każdego przedsiębiorcy. Niektórzy z nich na swoją nazwę pracują przez wiele lat i skrzętnie chronią ją jako znak towarowy. Taka ochrona nadaje oficjalny monopol prawny na wybrane oznaczenie, oczywiście jeśli nie koliduje to z prawami osób trzecich. Dzięki prawu ochronnemu na znak towarowy przedsiębiorca może łatwo egzekwować zaprzestanie naruszeń w przypadku ewentualnych nieuczciwych działań rynkowych konkurentów. Czasami jednak nazwa przedsiębiorstwa czy produktu musi zostać zmieniona. Najczęściej dzieje się tak, ponieważ ktoś celowo albo nie narusza prawa do cudzego znaku towarowego. Czasem jednak powód jest inny.

Niedawno w sieci rozpętała się burza wokół opolskiego przedsiębiorstwa działającego pod nazwa SZOA. Spółka działa na rynku od ćwierćwiecza, oferując klientom między innymi kotły gazowe i kabiny prysznicowe. Teraz jednak SZOA, pod naporem opinii społecznej, niechętnie zmienia nazwę. Już od kilku lat część osób zwracała spółce uwagę na pewną niestosowność jej nazwy w kontekście oferowanych produktów i rynku, na którym działa. Nazwa „SZOA” łatwo może się bowiem skojarzyć z hebrajskim słowem „Szoah” oznaczającym zagładę, używanym na określenie Holocaustu. Biorąc pod uwagę, że zbrodnie dokonywane podczas Holocaustu odbywały się także w komorach gazowych, taka konkretna nazwa spółki oferującej piecyki gazowe może razić, a już z pewnością nie działa dobrze pod względem marketingowym.

Spółka początkowo tłumaczyła się, że 25 lat temu nie było internetu, w którym możliwe jest zweryfikowanie znaczenia niemal każdej nazwy i nie zamierzała nikogo urazić, wybierając taką akurat nazwę. Pod naporem wyrażanej w mediach społecznościowych negatywnej opinii społecznej, nazwa przedsiębiorstwa została ostatnio zmieniona na „SZOLA”.

Dział: Aktualności
czwartek, 01 wrzesień 2016 07:49

Uber poci się przed sądem

Samochody, które naprawdę jadą same, bez udziału kierowcy, to podobno przyszłość motoryzacji. Jednym z zajmujących się nimi start-upów jest spółka założona przez byłych pracowników Google’a. Stworzyli oni samojezdny pojazd o nazwie Ottomotto, natychmiast kupiony przez mało lubiane przez taksówkarzy przedsiębiorstwo Uber. Zamiast zysków, Uber ma jednak aktualnie przez Ottomotto problemy – na tle znaków towarowych.

Okazuje się bowiem, że producent konkurencyjnego tego typu pojazdu, spółka Clearpath Robotics, posiada zarejestrowany dla pojazdów znak towarowy „Otto”. Clearpath Robotics pozwała więc Ubera ze względu na naruszanie praw do zarejestrowanego znaku towarowego. Spór toczy się na terytorium Stanów Zjednoczonych. Pozywająca Ubera spółka wskazuje, że nadmierne podobieństwo oznaczeń może ze względu na tożsamość opatrzonych nimi towarów powodować wprowadzenie konsumentów w błąd co do ich pochodzenia.

Clearpath Robotics złożył wniosek o rejestrację znaku towarowego „Otto” w lutym 2016 r. Uber miał pecha lub nie sprawdził dokładnie sytuacji ewentualnych zgłoszeń, ponieważ dokonał swojego zgłoszenia, ale o miesiąc później.

Prawnicy Ubera będą mieli w najbliższym czasie co robić, szczególnie, że obok postępowania na tle znaków towarowych muszą też poradzić sobie z toczącym się obecnie postępowaniem gospodarczym. W sierpniu 2016 r. amerykański sąd federalny odrzucił warunki zawarcia ugody sądowej przedstawione przez Ubera, opiewającej na 100 milionów dolarów. Ugoda miała być zawarta z kierowcami Ubera ze stanów Kalifornia i Massachusetts. Jej przedmiotem jest stwierdzenie, czy kierowcy zatrudniani przez spółkę powinni być traktowani jako pracownicy, czy jako niezależni współpracownicy.

Dział: Aktualności
wtorek, 23 sierpień 2016 09:42

Znaki towarowe gwiazd sportu

22 sierpnia 2016 r. zakończyły się XXXI Letnie Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro. Przez cały czas ich trwania mogliśmy podziwiać wyczyny sportowców z różnych dyscyplin oraz kibicować ich poczynaniom. Zarówno faworytów tych sportowych rozgrywek, jak Michael Phelps, jak i nowe twarze, którym występ na Igrzyskach zapewnił start w wielkim świecie sportu, prawdopodobnie niedługo będziemy widzieć na plakatach i w reklamach. Znani sportowcy podpisują bowiem nierzadko lukratywne kontrakty, na mocy których firmują swoją twarzą produkty z różnorodnych branż.

Czasami sportowcy również sami prowadzą dodatkową, pozasportową działalność i wtedy przydają im się odpowiednie do tego narzędzia. Jednym z nich jest rejestrowanie znaków towarowych, dzięki którym pseudonimy czy charakterystyczne powiedzonka pozostają zmonopolizowane komercyjnie na rzecz ich prawowitego właściciela. Z rejestracji znaków towarowych słyną głównie sportowcy amerykańscy, choć i w Polsce nie jest to nieznana tendencja. Można tu wspomnieć choćby o jeszcze gorącym, bo ciągle do końca nierozstrzygniętym, sądowym sporze byłego boksera Dariusza „Tigera” Michalczewskiego, który walczył o swój pseudonim jako znak towarowy zarejestrowany dla napojów energetycznych.

Wykraczając poza granice Polski, można zainteresować się znakami towarowymi największych sportowych sław świata. Przykładowo, biegacz Usain Bolt posiada znaki przedstawiające jego imię i nazwisko pisane różnymi czcionkami, jak również zarejestrował frazę „Bolt to the world” wraz z rysunkiem charakterystycznej, często przez niego przyjmowanej pozy. Wspomniany wcześniej pływak Michael Phelps posiada jako znaki towarowe stylizowane logo „MP” oraz oznaczenie „Michael Phelps Swim School”. Jednym ze znaków kolarza Lance’a Armstronga jest „Livestrong”, używany przez założoną przez niego w 1997 r. charytatywną fundację. Ciekawy znak posiada koszykarz LeBron James – jest to oznaczenie „Home Court by LeBron James” zarejestrowane dla mebli. Jego kolega po fachu, Shaquille O'Neal, posiada znaki „Shaquille O'Neal All Star Comedy Jam”, „Dunkman” dla odzieży, „ShaqFu” dla książek, napojów i gier wideo oraz „Shaq Attaq” dla odzieży i obuwia. 

Dział: Aktualności
czwartek, 18 sierpień 2016 09:20

Nazwa geograficzna w znaku towarowym

19 sierpnia 2002 r. spółka Internet Consulting GmbH dokonała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia unijnego znaku towarowego SUEDTIROL. Znak towarowy został zarejestrowany 16 grudnia 2011 r. 3 stycznia 2012 r. Provincia Autonoma di Bolzano‑Alto Adige (autonomiczna prowincja Bolzano-Górna Adyga, Włochy), wniosła o stwierdzenie nieważności prawa do spornego znaku towarowego, w odniesieniu do wszystkich oznaczonych tym znakiem usług, ponieważ sporny znak towarowy jest oznaczeniem pochodzenia geograficznego wskazującym autonomiczny region Trydentu‑Górnej Adygi/Tyrolu Południowego, znajdujący się w północnych Włoszech. Decyzją z 15 lutego 2013 r. Wydział Unieważnień oddalił wniosek o unieważnienie prawa do spornego znaku towarowego.

Sprawa trafiła przed Sąd Unii Europejskiej, który wydał wyrok pod koniec lipca 2016 r. Sąd przypomniał, że z rejestracji jako znak towarowy wyłączone są nazwy geograficzne w wypadku, gdy oznaczają one określone obszary geograficzne, które z powodu danej kategorii towarów cieszą się już uznaniem lub są z niej znane i w konsekwencji w zainteresowanych kręgach wykazują z nią związek oraz nazwy geograficzne, które mogą być używane przez przedsiębiorstwa i muszą pozostawać także dla nich dostępne jako oznaczenia pochodzenia geograficznego danej kategorii towarów lub usług. Należy jednakże wskazać, iż co do zasady rozporządzenia nr 207/2009 nie stoi na przeszkodzie rejestracji nazw geograficznych, które nie są znane w zainteresowanych kręgach lub przynajmniej nie są znane jako oznaczenie obszaru geograficznego, ani nazw, odnośnie do których – ze względu na cechy wskazanego miejsca – nie jest prawdopodobne, aby zainteresowane kręgi mogły uznać, że dana kategoria towarów lub usług pochodzi z tego miejsca. (

Sporny znak towarowy jest bowiem słownym oznaczeniem SUEDTIROL, które może być zrozumiane przez włoskich odbiorców i przez odbiorców niemieckojęzycznych w Unii. Termin „suedtirol” i niemiecki termin „südtirol”, używany w celu identyfikacji regionu Tyrolu Południowego, są równoważne, ponieważ pierwszy termin zawiera dyftong zastępujący zwykle literę „ü” niemieckiego alfabetu. Po drugie, niektóre oznaczone spornym znakiem towarowym usługi – a mianowicie usługi zarządzania w działalności gospodarczej, administrowania działalności gospodarczej, prace biurowe, usługi naukowe i technologiczne, usługi w zakresie analizy i badań przemysłowych, projektowanie i opracowywanie sprzętu i oprogramowania komputerowego – są przeznaczone dla przedsiębiorstw prowadzących działalność w jakimkolwiek sektorze gospodarki i będących wyspecjalizowanym konsumentem. W tym względzie należy przypomnieć, że mimo, iż można stwierdzić, że usługi te skierowane są także do przedsiębiorców indywidualnych, ci ostatni powinni także być postrzegani jako profesjonaliści i zatem jako będący częścią wyspecjalizowanych odbiorców. Co się tyczy usług prawnych oraz pakowania i składowania towarów, usługi te są przeznaczone dla przeciętnego konsumenta i dla wyspecjalizowanego konsumenta. Największa część właściwego kręgu odbiorców składa się zatem z bardziej uważnych odbiorców. Skarga została oddalona. 

Dział: Aktualności
wtorek, 16 sierpień 2016 12:29

Moda na znaki towarowe

Hasło „znak towarowy” wielu osobom kojarzy się głównie bądź to z nazwa samego przedsiębiorcy, bądź z nazwami oferowanych przez niego produktów. Czasami jednak przedsiębiorcy, w szczególności zajmujący się projektowaniem - na przykład przedmiotów związanych z modą - starają się zarejestrować jako znaki towarowe również najbardziej charakterystyczne cechy swoich projektów. Udaje im się to z mniejszym lub większym powodzeniem.

 Jakiś czas temu głośno było o usiłowaniach Christiana Louboutin, znanego z tworzenia niebotycznie wysokich butów obcasie, będących przedmiotem pożądania niejednej gwiazdy, dokonania rejestracji jako znaku towarowego charakterystycznych czerwonych podeszw projektowanych przez niego butów. Znak ten został później użyty jako argument w sporze pomiędzy projektantem a domem mody Yves Saint Laurent, który także oferował kilka modeli butów z czerwoną podeszwą. YSL bronił się twierdzeniem, że czerwona podeszwa jako znak towarowy nie ma wystarczającego stopnia charakteru odróżniającego. Sąd rozstrzygający sprawę uznał jednak, że czerwona podeszwa zarezerwowana jest dla towarów Christiana Louboutin, z wyjątkiem butów w jednolitym kolorze czerwonym, gdyż w tym przypadku zbytnio zlewa się ona z resztą buta i nie wyróżnia go w taki sposób, w jaki powinien to robić znak towarowy.

Innym przykładem takich działań może być spółka Levi Strauss & Co oferująca jeansy pod marką Levi’s. Zarejestrowała ona na swoja rzecz przedstawienie naszywki ze skóry, umieszczanej na kieszeni spodni, o konkretnym wyglądzie. Luksusowa marka Hermes International również zarejestrowała element jej produktów jako znak towarowy – jest to charakterystyczna sprzączka używana w torebkach i paskach marki Hermes.

Jak widać, marki modowe chronią swoje oznaczenia i charakterystyczne projekty jak tylko mogą. Niestety, walka z podróbkami zalewającymi rynek to - jak do tej pory - syzyfowa praca, nawet pomimo prawnych obostrzeń.

Dział: Aktualności
piątek, 12 sierpień 2016 08:56

Śliwowica łącka. Czy to znak towarowy?

Śliwowica łącka to jeden z najbardziej charakterystycznych polskich regionalnych alkoholi. W styczniu 2012 r. nazwa „Łącka Śliwowica” oraz zwrot „daje krzepę, krasi lica” zostały przez Stowarzyszenie Łącka Droga Owocowa oraz gminę Łąck zarejestrowane jako wspólne znaki towarowe gwarancyjne. Oznacza to, iż zarówno gmina, jak i stowarzyszenie nie mogą posługiwać się znakiem towarowym „Łącka Śliwowica”, lecz mogą udzielić zgody na używanie znaku innym podmiotom. Oprócz takiej formy rejestracji można zarejestrować również wspólny znak towarowy oraz uzyskać wspólne prawo ochronne. Pierwsza opcja polega na używaniu w obrocie znaku towarowego zarówno przez organizację posiadającą osobowość prawną oraz zrzeszone w niej podmioty. Natomiast wspólne prawo ochronne zostaje udzielone na znak towarowy, którym posługuje się kilku przedsiębiorców zgłaszających go wspólnie.

Zgodę na posługiwanie się znakiem „Łącka Śliwowica daje krzepę, krasi lica” przyznaje specjalna kapituła, w skład której wchodzą członkowie gminy, Stowarzyszenia Łąckiej Drogi Owocowej, a także eksperci wybierani wspólnie przez oba podmioty. W 1990 r. wojewódzki konserwator zabytków w Nowym Sączu uznał domową produkcję śliwowicy za „niematerialne dobro kultury”. Rok po wspomnianym wydarzeniu powstała spółka z ograniczoną odpowiedzialnością „Łącko”, która wystąpiła do Ministerstwa Rolnictwa o zgodę na rozpoczęcie eksperymentalnej produkcji. W tym samym roku spółka otrzymała niespełnioną finalnie promesę koncesji oraz rozpoczęła rozmowy z krajowymi i zagranicznymi kontrahentami. Produkcja nie doszła jednak do skutku.

Co ciekawe, kilka lat temu proboszcz z Chełma pod Bochnią chciał zarejestrować na liście produktów tradycyjnych „Chełmską Śliwowicę”. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, iż duchowny przez 5 poprzednich lat służył w parafii w Łącku, gdzie poznał recepturę produkcji łąckiej śliwowicy i taki sam przepis chciał wykorzystać w produkcji własnego alkoholu. Władze Łącka stwierdziły, iż w celu ochrony regionalnego wyrobu będą musiały podjąć kroki prawne. Sprawę zakończyła tarnowska kuria, która stwierdziła, iż produkcja alkoholu nie jest zajęciem dla księdza. 

Dział: Aktualności
czwartek, 11 sierpień 2016 08:24

Postać z gry jako znak towarowy

Merchandising wokół znaków towarowych znanych filmów, książek i gier osiąga często ogromne rozmiary. Nierzadko można dostać w sklepach mnóstwo towarów nawiązujących przykładowo do ulubionej gry – począwszy od kosmetyków, a skończywszy na zabawkach, co z kolei oznacza dla ich producenta znaczny zarobek. Dlatego też często postacie z komiksów albo ich nazwiska są rejestrowane jako znaki towarowe. Tak też zrobiła fińska spółka Rovio Entertainment, która wyprodukowała grę „AngryBirds”. Rovio Entertainment jest znana głównie z wypuszczenia na rynek tej niesamowicie popularnej gry, której bohaterami są charakterystyczne ptaszki o okrągłej posturze i złowrogim wyrazie twarzy.

Niedawno zabawne ptaszki, pozostające w ciągłym konflikcie z zielonymi świnkami, trafiły na ekrany kin, jeszcze wzmagając popularność przedstawionych pierzastych postaci. Na pewno niejeden producent zabawek chciałby zarobić, wypuszczając na rynek pluszowe maskotki o fizjonomii poszczególnych Angry Birds, jednak mogą to zrobić tylko ci, których łączy z Rovio Entertainment umowa licencyjna. Nie tylko nazwa gry jest bowiem zarejestrowana jako znak towarowy. Przedstawienia poszczególnych, zarówno ptasich, jak i świńskich bohaterów gry są zarejestrowane jako unijne znaki towarowe w Urzędzie unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej.

Podobnie zrobiła spółka Nintendo, która wydała ostatnio grę od razu będącą hitem – Pokemon Go. Zarówno sama nazwa „Pokemon”, jak i niektóre ze stworków przedstawionych w grze są zarejestrowane jako znaki towarowe. To oznacza, że żaden inny podmiot, niż właściciel znaków, nie może ich wykorzystywać w komercyjny sposób.

Dział: Aktualności