środa, 10 sierpień 2016 14:58

Vitamin Shot jak strzał w kolano

„Oshee” to jedna z marek napojów izotonicznych i energetycznych dostępnych na polskim rynku. Teraz jej właściciel, spółka Oshee Polska, toczy ze swoim konkurentem, spółką FoodCare, bój na tle praw do znaku towarowego. Chodzi o oznaczenie „vitamin shot”, używane przez tę ostatnią na opakowaniach napojów. Oshee chciało, żeby FoodCare zaprzestała wykorzystywania tego oznaczenia, ponieważ stanowi ono zarejestrowany znak towarowy. W odpowiedzi FoodCare wystąpiła do Urzędu Patentowego RP z wnioskiem o unieważnienie znaku „vitamin shot”. Spółka wskazała, że jest to oznaczenie pozbawione charakteru odróżniającego, a więc że opisuje produkt, na który jest ono nałożone.

Z taką interpretacją zgodził się Urząd Patentowy, który 4 sierpnia 2016 r. wydał decyzję, w której unieważnił prawo do znaku towarowego. Posiadanie przez znak charakteru odróżniającego jest bowiem ustawowym wymogiem, bez którego nie można zarejestrować znaku towarowego. Decyzja ta może – ale nie musi – mieć wpływ na postępowanie, które toczy się pomiędzy obiema spółkami przed jednym z krakowskich sądów.

Nie jest to pierwsza sprawa sądowa przeciwko spółce FoodCare o naruszenie praw do znaku towarowego. Spółka ta przez lata procesowała się z byłym bokserem, Dariuszem „Tigerem” Michalczewskim o prawa do używania znaku towarowego „Tiger” dla napojów energetycznych. Jest to pseudonim Michalczewskiego, który na początku firmował produkowany przez spółkę FoodCare napój swoim wizerunkiem. W wyniku sporu, w październiku 2013 r. sąd rozpatrujący sprawę przyznał rację Michalczewskiemu.

Komornik sądowy na wniosek fundacji Dariusza "Tigera" Michalczewskiego przeprowadził zajęcie towarów od FoodCare opatrzonych spornym znakiem towarowym. Dariusz Michalczewski i jego Fundacja Równe Szanse mieli dostać rekompensatę za to, że spółka FoodCare sprzedawała w 2010 r. napój "Tiger" i nie uiszczała za to bokserowi prowizji w czasie, gdy jeszcze trwała pomiędzy nimi umowa. Fundacja Michalczewskiego rozwiązała wówczas umowę z FoodCare w trybie natychmiastowym i wystąpiła do sądu o zapłatę brakujących opłat licencyjnych.

Dział: Aktualności
wtorek, 09 sierpień 2016 15:40

Znak Igrzysk

W piątek 5 sierpnia 2016 r. rozpoczęły się XXXI Letnie Igrzyska Olimpijskie. Ceremonia otwarcia odbyła się w Rio de Janeiro w Brazylii. Są to pierwsze igrzyska w Ameryce Południowej i drugie w Ameryce Łacińskiej (pierwsze odbyły się w Meksyku, w 1968 r.). Marka Igrzysk, a więc również znak towarowy złożony z pięciu różnokolorowych kół, jest drugą z najbardziej rozpoznawalnych, a przez to i najdroższych, na świecie. Z corocznych raportów Brand Finance wynika, że wyżej wyceniana jest zazwyczaj tylko marka Apple.

Igrzyska Olimpijskie stanowią nie tylko źródło rozrywki i emocji, których przedmiotem jest sportowa rywalizacja zawodników z wielu różnych krajów, ale i maszynę mnożącą wielomilionowe zyski. Z szacunków wynika, że znak towarowy i marka olimpiady mają przybliżoną wartość niemal 47,6 miliarda dolarów. Znaki towarowe związane z Igrzyskami olimpijskimi są zarejestrowane na rzecz Komitetu Olimpijskiego i mogą być używane tylko za jego zgodą.

Uwzględniając coroczny ranking Global 500, porównujący wartość najbardziej znanych marek świata, logo Igrzysk bije wyłącznie komputerowy gigant Apple o wartości blisko 70,6 miliarda dolarów. Tym samym, organizowane co cztery lata zawody sportowe pokonują wartością znaki towarowe i marki takie jak Google czy Microsoft. Również standardowi główni sponsorzy Olimpiady – Coca Cola i Samsung – przegrywają z nią w tej kategorii.

Do przygotowanie wyceny marki Igrzysk Olimpijskich posłużyły między innymi sprawozdania finansowe Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, w których zawarte są dane dotyczące przychodów z transmisji wydarzenia, reklam, czy wartości sprzedaży biletów.

Dział: Aktualności
poniedziałek, 08 sierpień 2016 15:28

Bayern Monachium mówi NIE polskim kibicom

Piłka nożna generuje wiele gorących emocji. Najbardziej widać to podczas mistrzostw Europy czy świata, prowadzonych na szeroką skalę, ale emocje są też widoczne nawet w rozgrywkach ligowych, gdzie każdy kibic zdziera gardło, dopingując swoją ulubioną drużynę. Kibice chcą też dzielić się swoimi radościami, smutkami i przemyśleniami z innymi osobami podzielającymi ich pasję. W tym celu zakładają internetowe fankluby, zbierające i publikujące materiały prasowe czy treści stworzone przez fanów na temat danej drużyny i grających w niej piłkarzy.

Jednym z takich portali był jeszcze do niedawna bayern.munchen.pl. Był, bo teraz zmienił nazwę na dieroten.pl. Bayern.munchen.pl to największy polski serwis zajmujący się drużyną Bayern Monachium. Niedawno jednak prawnicy reprezentujący niemiecką drużynę wystąpili do polskiego serwisu fanowskiego o zmianę jego nazwy, ze względu na rzekome naruszenie praw do znaków towarowych Bayern Monachium. Zdaniem pełnomocników klubu, taka działalność to wykorzystywanie jego znaków towarowych przez podmiot trzeci, który nie dostał na to zgody właściciela oznaczeń, w celach zarobkowych. Być może chodzi o reklamy umieszczane na stronach serwisu, z których zapewne czerpał on zyski.

Z informacji przedstawionych przez polski serwis wynika, że prowadzi on obecnie negocjacje z niemiecką drużyną, aby serwis był kontynuowany pod domeną dieroten.pl. Choć takie działanie ze strony Bayern Monachium może się wydawać niesprawiedliwe polskim fanom drużyny, to jednak jest ono zgodne z przepisami prawa, które dają właścicielowi zarejestrowanego znaku towarowego możliwość zakazania jego używania osobom trzecim w celach zarobkowych. Rejestracja znaku towarowego polega bowiem na nadaniu zgłaszającemu znak rynkowego monopolu na jego komercyjne używanie. 

Dział: Aktualności
wtorek, 02 sierpień 2016 11:03

Sparing o znak towarowy CrossFit

Dla wielu osób trwające lato wiąże się z odpoczynkiem nad wodą i plażowaniem. Takie wyjazdowe plany często owocują odpowiednio zaplanowanymi wizytami na bieżni czy siłowni, aby nad egzotycznym morzem zaprezentować zdrową i wysportowaną sylwetkę. Jedną z bardzo popularnych obecnie aktywności sportowych jest CrossFit. Jest to system bardzo wysiłkowych ćwiczeń, prowadzących do szybkiego wyrzeźbienia sylwetki. Choć ten rodzaj aktywności jest w Polsce popularny od niedawna, powstał on już kilkanaście lat temu. Jednak największa popularność zyskał po podpisaniu przez jego twórcę umowy z firma Reebok w 2010 r.

Wynalazca CrossFitu, Greg Glassman, dba nie tylko o budowę ciał swoich klientów, ale i o różne formy zarejestrowanego na jego rzecz znaku towarowego „CrossFit”. Aby móc używać tego oznaczenia, zainteresowane siłownie i kluby fitness muszą podpisać z firmą Glassmana umowę, na mocy której mają prawo do wykorzystywania znaku towarowego „CrossFit” dla świadczonych przez siebie usług, ale też słono za to płacą. Wiele podmiotów chce uniknąć takich kosztów i w nieuczciwy sposób przyciągnąć klientów, oferując podobne systemy ćwiczeń pod podobną nazwą – na rynku można znaleźć wiele zajęć pod nazwą „CrossTrening” czy „CrossGym”. Co ciekawe, na oficjalnej stronie internetowej CrossFitu możliwa jest opcja zgłoszenia naruszeń prawa do znaku towarowego.

Obecnie w USA toczy się proces o naruszenie praw do znaku towarowego „CrossFit”, wszczęty ze względu na naruszenie praw do znaku towarowego i czyny nieuczciwej konkurencji dotyczące reklamy zajęć sportowych. Pozwani Jeff i Mikki Martin żądają oddalenia powództwa i zwrotu kosztów postępowania. Co ciekawe, para prowadzi tego typu zajęcia, w tym pod nazwą CrossFit Kids, już od dziesięciu lat. Na używanie znaku „CrossFit” mieli oni rzekomo ustną zgodę Glassmana.

Dział: Aktualności
piątek, 29 lipiec 2016 12:27

Zbyt duży wybór

W ramach sporu między amerykańską spółką Brite Strike Technologies Inc. a Brite Strike Technologies SA z siedzibą w Luksemburgu, został złożony wniosek dotyczący wniesionego przez Brite Strike Technologies Inc. pozwu o unieważnienie prawa do znaku towarowego stanowiącego własność Brite Strike Technologies SA. W sprawie tego wniosku 14 lipca 2016 r. wydał wyrok Trybunał Sprawiedliwości UE.

Brite Strike Technologies SA jest spółką, która należy do sieci dystrybucji rozwijanych przez amerykańską spółkę Brite Strike Technologies Inc. produktów oświetlenia taktycznego. 4 lutego 2010 r. Brite Strike Technologies SA dokonała zgłoszenia oznaczenia słownego „Brite Strike” w celu jego rejestracji jako znaku towarowego Beneluksu. Tamtejszy urząd dokonał tej rejestracji. 21 września 2012 r. Brite Strike Technologies Inc. wniosła przeciwko Brite Strike Technologies SA pozew o stwierdzenie nieważności prawa do wspomnianego znaku towarowego. Zdaniem Brite Strike Technologies Inc., rejestrując sporny znak towarowy, Brite Strike Technologies SA działała w złej wierze. Wiedząc, że oznaczenie słowne „Brite Strike” jest używane przez Brite Strike Technologies Inc. w państwach Beneluksu, Brite Strike Technologies SA dokonała rejestracji tego oznaczenia jako znaku towarowego Beneluksu jedynie w celu uzyskania wyłącznego prawa używania tego oznaczenia i uniemożliwienia w ten sposób Brite Strike Technologies Inc. dalszego używania wspomnianego oznaczenia w Beneluksie. Sąd rozpatrujący sprawę zadał Trybunałowi pytanie, jakimi przepisami należy objąć spór.

W wyroku Trybunał wskazał, że spór taki jak ten między Brite Strike Technologies Inc. a Brite Strike Technologies SA może być objęty zarówno zakresem stosowania Konwencji państw Beneluksu w sprawie własności intelektualnej (BVIE), jak i zakresem stosowania unijnego rozporządzenia nr 44/2001. Po pierwsze, spór ten dotyczy bowiem ważności rejestracji znaku towarowego Beneluksu i powinien być rozstrzygnięty na podstawie BVIE. Po drugie, ze wskazania spraw, których przedmiotem jest rejestracja lub ważność znaków towarowych, wzorów i modeli w rozporządzeniu nr 44/2001 wynika, że ważność rejestracji znaków towarowych stanowi część wskazanych w tym rozporządzeniu „spraw cywilnych i handlowych”.

Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem, w miarę wprowadzania przepisów wspólnych państwa członkowskie nie są już uprawnione do zawierania porozumień międzynarodowych dotyczących tych przepisów. To ograniczenie obowiązuje także w odniesieniu do zawierania przez państwa członkowskie umów między nimi. W świetle pierwszeństwa przysługującego co do zasady prawu Unii w stosunku do konwencji zawartych między państwami, zawieranie między nimi konwencji odnoszących się do przepisów wspólnych Unii jest bowiem w zasadzie zabronione. BVIE jest umową zawartą między Królestwem Belgii, Wielkim Księstwem Luksemburga i Królestwem Niderlandów w ramach ich związku regionalnego – Beneluksu. Należy zatem dokonywać wykładni art. 71 rozporządzenia nr 44/2001 w świetle art. 350 TFUE, który stanowi, że prawo Unii nie wyklucza istnienia lub powstania tego związku regionalnego, w zakresie, w jakim cele tego związku nie są osiągnięte w wyniku zastosowania prawa Unii.

Zdaniem Trybunału, rozporządzenie nr 44/nie stoi na przeszkodzie temu, aby Królestwo Belgii, Wielkie Księstwo Luksemburga i Królestwo Niderlandów utrzymały w mocy – w drodze odstępstwa – przepis jurysdykcyjny odnoszący się do sporów dotyczących znaków towarowych lub wzorów Beneluksu.

Dział: Aktualności
czwartek, 28 lipiec 2016 12:24

Z głową w chmurze

W czasach, kiedy większość danych jest zdigitalizowana, musimy mieć miejsce na ich przechowywanie. Mało kto kupuje już filmy na płytach DVD czy muzykę na CD. Filmy, piosenki i zdjęcia, a nawet coraz częściej książki, większość z nas przechowuje aktualnie na dysku domowego komputera. W związku z tym, przestajemy potrzebować pojemnych regałów, a zaczynamy – jeszcze bardziej pojemnych dysków.

Rozwiązaniem tego problemu jest przechowywanie plików w tak zwanej „chmurze”. Jest to jeden z trendów, który rozwija się najdynamiczniej w świecie IT. „Chmura” to chmura obliczeniowa, z angielskiego cloud computing. W ramach chmury obliczeniowej zawierają się wirtualne dyski, takie jak Dropbox, OneDrive czy Google Drive. Ich celem magazynowanie danych, dzięki czemu możemy wykonywać kopie zapasowe plików czy po prostu przechowywać na nich swoje dokumenty i mieć do nich dostęp z dowolnego miejsca na świecie, z dowolnego urządzenia z dostępem do Internetu. Nazwa dysku w chmurze należącego do Apple, „iCloud”, została ostatnio zarejestrowana jako znak towarowy przez amerykański urząd patentowy.

Tego typu internetowe dyski posiadają też w ofercie inne komputerowe firmy. Jedną z nich był SkyDrive oferowany przez Microsoft, jednak sama nazwa „chmury” stała się swego czasu przyczyną konfliktu Microsoftu z telewizją Sky na tle znaków towarowych. W 2014 r. komputerowy gigant został zmuszony do zmiany nazwy SkyDrive, dzięki któremu można przechowywać niemal wszystkie swoje pliki na serwerze i mieć dostęp do nich z każdego urządzenia z dostępem do Internetu. Oznaczenie to zostało przez brytyjski sąd uznane za zbyt podobne do znaku towarowego „Sky”, należącego do telewizji, w związku z czym Microsoft zmienił nazwę usługi na OneDrive.

Dział: Aktualności
poniedziałek, 25 lipiec 2016 12:05

Czy znak towarowy obniży koszty?

Chociaż znane powiedzenie głosi, że pewne na świecie są tylko śmierć i podatki, to już interpretacja prawa podatkowego oraz wyroki sądów w jej sprawie takie pewne już nie są. Wiadomo też, że nikt nie chce ich płacić, a jeżeli już – to chociaż jak najniższe. W celu obniżenia opodatkowania przedsiębiorcy starają się wliczać jak najwięcej opłat i wydatków w koszty. A czy da się korzystać z podatkowej preferencji, uwzględniając amortyzację znaku towarowego?

Kwestia ta budzi kontrowersje. Fiskus nie zgadza się bowiem na przyznanie prawa do amortyzacji oznaczeniom, które najpierw zostały wniesione do przedsiębiorstwa, a dopiero potem zarejestrowane jako znaki towarowe. Niektórzy przedsiębiorcy traktują je jednak jako przedmioty prawa autorskiego, co umożliwia uznanie ich amortyzacji. Jest to jednak ryzykowna praktyka, w kwestii której przedsiębiorcom pozostaje ubieganie się o interpretacje podatkową lub zaufanie własnemu szczęściu  do hazardu. Dotyczy to w szczególności znaków towarowych wnoszonych aportem z jednej firmy do drugiej, kiedy ta druga po uzyskaniu rejestracji próbuje zamortyzować znak, aby obniżyć podatek.

Katalog wartości niematerialnych i prawnych podlegających amortyzacji znajduje się w ustawie o podatku dochodowym od osób prawnych. Są tam również opisane prawa własności intelektualnej, takie jak prawa autorskie i pokrewne prawa majątkowe, prawa określone w ustawie Prawo własności przemysłowej, czy licencje na takie prawa. Zapisy ustawy są jednak dość niejasne, a kwestie podatkowe są zazwyczaj weryfikowane przez fiskusa. Ten nie uznaje zaś za zdatne do zamortyzowania nawet zarejestrowanych znaków towarowych. Jego zdaniem, w takiej sytuacji podatnik otrzymuje aportem tylko prawo do uzyskania prawa ochronnego, a gdy Urząd Patentowy wyda decyzję o rejestracji, stanie się ono wytworzoną, a nie nabytą wartością niematerialną i prawną, w związku z czym nie można objąć jej ulgą.

Takie twierdzenia można znaleźć w interpretacjach podatkowych oraz decyzjach niektórych sądów. Co prawda, istnieją jednak niezgodne z przeważającym nurtem wyroki twierdzące, że prawo ochronne na znak towarowy może podlegać amortyzacji, jednak w prawie polskim, które nie należy do uznającego precedensy Common law, sądy nie są obowiązane do powielania wcześniejszych wyroków, należy więc być ostrożnym.

Dział: Aktualności
środa, 20 lipiec 2016 10:38

Kinga Rusin walczy o Pat&Rub

Wybór produktów na kosmetycznym rynku jest ogromny. Możemy wybierać pomiędzy preparatami o wszystkich możliwych zapachach, aptecznymi, wyspecjalizowanymi w zwalczaniu konkretnych problemów czy z najbardziej egzotycznych składników. Możliwość zakupu uzależniona jest niemal wyłącznie od grubości portfela. Dużą popularnością cieszą się obecnie kosmetyki naturalne. Wytwarzane z wyselekcjonowanych ekstraktów roślinnych, mają pomagać naszej skórze czy włosom w zgodzie z naturą. Upodobanie do tego typu kosmetyków wykazują także gwiazdy, zarówno polskie, jak i zagraniczne. Jedną z nich jest popularna prezenterka telewizyjna, Kinga Rusin. Kilka lat temu wraz ze swoją wspólniczką, Magdaleną Hajduk, wprowadziła na polski rynek markę Pat&Rub.

Teraz wokół tej kosmetycznej marki rozpoczął się spór, który z dużym prawdopodobieństwem może zakończyć się przed sadem. Kinga Rusin twierdzi, że spółka Aromeda, która dotychczas obsługiwała od strony handlowej markę kosmetyczną prezenterki, oszukała ją i spowodowała znaczne straty finansowe. Według Rusin, Aromeda przywłaszczyła sobie też prawa dotyczące własności przemysłowej: domenę patandrub.com i logotyp wykorzystywany do promocji marki. Ten ostatni jest zarejestrowany jako znak towarowy.

Aromeda, obsługująca do tej pory sklep internetowy marki Pat&Rub, wystosowała oświadczenie w sprawie, omijając jednak najbardziej kontrowersyjne tematy, między innymi oskarżenie o spowodowanie milionowej straty czy zawłaszczenie znaku towarowego. Spółka zapowiada wprowadzenie na rynek nowej marki, NATURATIV. Marka Pat&Rub nadal będzie dostępna na rynku, jednak o jej ofertę i możliwość zakupu będzie dbał już ktoś inny. Kinga Rusin zapowiada zaś, że będzie walczyć o swoją własność tak samo, jak były bokser, Dariusz „Tiger” Michalczewski, który walczył przed sądem o prawa do znaku towarowego „Tiger” dla napojów energetycznych.

Dział: Aktualności
środa, 13 lipiec 2016 14:18

Piłkarskie znaki towarowe

Choć polskiej reprezentacji nie udało się wejść do półfinału, piłkarskie szaleństwo związane z EURO 2016 ciągle trwa. Koszulki z numerami i nazwiskami najsłynniejszych piłkarzy oraz inne gadżety związane z piłką nożną nadal sprzedają się jak ciepłe bułeczki. Choć mało osób o tym wie, nazwiska i pseudonimy gwiazd piłki często zarejestrowane są jako znaki towarowe, aby nie każdy mógł je wykorzystywać w celach handlowych.

Rekordzistą pod tym względem jest obecnie już piłkarski „emeryt”, David Beckham. Piłkarz-celebryta zarejestrował na swoją rzecz aż 97 różnych znaków towarowych. Jedna z gwiazd FC Barcelona, Neymar, ma na swoim koncie 50 znaków, a niewiele mniej mają jego koledzy z drużyny, Lionel Messi i Andres Iniesta, choć znaki tego ostatniego dotyczą obecnie głównie jego biznesu winiarskiego, w który piłkarz mocno zainwestował. Co ciekawe, dużo mniej zarejestrowanych oznaczeń posiada jeden z najbardziej znanych zawodników na świecie, Cristiano Ronaldo, ze względu na to, że większość praw do kojarzonych z nim oznaczeń, w tym do oznaczenia „CR7”, posiadają aktualnie spółki Nike i JBS Textiles.

Na podium drużyn piłkarskich chroniących swoją własność przemysłową znajdują się FC Barcelona, AC Milan i Manchester United. Wartość marki tego ostatniego szacowana jest na miliony dolarów. W swoim portfolio klub ma zaś ponad 200 znaków towarowych. FC Barcelona nie zawsze jest jednak tak skuteczna w rejestracji znaków towarowych, jak w grze na boisku. Ostatnio władzom klubu nie udało się zarejestrować na terytorium Unii Europejskiej konturów swojego herbu jako znaku towarowego.

Znaki związane z piłką nożną bywają też bardzo charakterystyczne. W brytyjskim urzędzie patentowym widnieje znak towarowy piłkarza Garetha Bale`a, który przedstawia dwie dłonie złożone w charakterystyczny sposób tak, że przedstawiają one zarys serca. W serce wpisana jest liczba "11". Pomocnik Tottenhamu Hotspur FC celebruje w ten sposób zdobyte bramki, zaś "11" to jego numer widoczny na koszulce. Nazwa nadana oznaczeniu to "Eleven of hearts".

Dział: Aktualności
poniedziałek, 11 lipiec 2016 08:41

Empire State of Trademark

Czy budynek może być zarejestrowany jako znak towarowy? To zależy, gdzie. W Polsce taka sztuka nikomu się jeszcze nie udała, choć zarejestrowany jako znak towarowy jest wizerunek stołecznego Pałacu Kultury i Nauki. W 2012 r. zarządzająca Pałacem spółka wystąpiła z roszczeniami dotyczącymi opłat za komercyjne wykorzystywanie wizerunku PKiN, między innymi na okładkach książek wydawnictwa Zysk i S-ka, wydawcy "Wieży komunistów" Witolda Gadowskiego oraz "Zgreda" Rafała Ziemkiewicza. Takim samym znakiem towarowym jest również wizerunek klasztoru na Jasnej Górze.

O wizerunek jednego z najbardziej kojarzonych budynków na świecie, znanego między innymi z kluczowej sceny filmu „King Kong” – Empire State Building, toczy się właśnie spór w USA. Przedmiotem sporu prowadzonego przed tamtejszym urzędem patentowym jest zgłoszenie znaku towarowego dla piwa, w postaci zdobionego okręgu, w który wpisany jest rysunek budynku bardzo podobnego do Empire State, otoczony napisem „NYC BEER LAGER”. Przeciwko zgłoszeniu sprzeciw wniosła spółka ESRT Empire State Building LLC, właściciel słownego znaku towarowego „Empire State Building” oraz znaku graficznego przedstawiającego wizerunek budynku, który figuruje w nazwie spółki.

Zdaniem ESRT Empire State Building LLC, używanie na rynku zgłoszonego znaku może wprowadzić konsumentów w błąd, a także stanowić będzie czyn nieuczciwej konkurencji. Znak „NYC BEER LAGER” zawiera bowiem element graficzny zbyt podobny do zarejestrowanego znaku towarowego przedstawiającego Empire State Building. Co więcej, bar mieszczący się na tarasie tego budynku oferuje odwiedzającym go turystom napoje bezalkoholowe i alkohol. Konsumenci mogliby więc pomyśleć, że wytwórcę piwa NYC BEER LAGER łączą z Empire State Building jakieś oficjalne powiązania gospodarcze. Zgłaszającemu znak na pewno nie pomoże też fakt, że w opisie znaku w zgłoszeniu umieścił sformułowanie „znak zawiera rysunek budynku podobnego do Empire State Building”.

Dział: Aktualności