poniedziałek, 07 listopad 2016 09:06

Adidas walczy o paski

Adidas, firma znana z niemal obsesyjnego strzeżenia swojej własności przemysłowej,  wszczęła ostatnio działania wymierzone przeciwko jednej z najpopularniejszych drużyn piłki nożnej na świecie, FC Barcelona. Ten popularny producent strojów i obuwia sportowego twierdzi, że właściciel drużyny dopuścił się naruszenia praw do jego znaku towarowego. Przedmiotem sporu jest zgłoszenie znaku towarowego dokonane w amerykańskim urzędzie patentowym przez FC Barcelona, którego przedmiotem jest wzór naprzemiennych granatowych i czerwonych pionowych pasów. Adidas twierdzi, że jest to naruszenie jego znaku towarowego, którego przedmiotem są popularne na całym świecie trzy równoległe paski.

Zdaniem firmy Adidas, zgłoszenie rzekomo łudząco podobnego znaku towarowego dla odzieży sportowej stanowi imitację pasków Adidasa, a więc naruszenie praw do znaku towarowego. Może to wprowadzić w błąd nabywców i potencjalnych nabywców oraz skłonić ich do uwierzenia, że ​​ubrania dla fanów znanego klubu sportowego są wytwarzane w kooperacji z Adidasem lub w jakiś sposób związane z tą marką.

Zdaniem Adidasa, prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd wywołane naruszeniem i rozcieńczanie paskowego znaku Adidasa powoduje nieodwracalne szkody dla firmy symbolizowanej przez trzy paski, godzi w jej reputację i sprzedaż jej produktów.

To nie pierwszy raz, kiedy Adidas podjął kroki prawne przeciwko  produktom innej marki odzieżowej. W ubiegłym roku Adidas wniósł pozew, który zakłócił spokój znanego projektanta mody, Marca Jacobsa. Pozew dotyczył umieszczenia równoległych pasków w dół ramienia bluzy dresowej. Dres powodujący prawne problemy, z linii Marc by Marc Jacobs, posiadał jednak cztery paski biegnące od ramion bluzy do końca rękawów.

Dział: Aktualności
czwartek, 03 listopad 2016 12:46

Znaku towarowego trzeba pilnować!

Wraz z powstawaniem nowych produktów czy technologii potrzeba coraz więcej słów na ich określenie. Czasami są one wymyślane niezależnie, a czasem biorą się od nazw urządzeń bądź technologii. Mało który użytkownik internetu musiałby zastanawiać się, co znaczy słowo „wyguglać”. Chodzi oczywiście o wyszukanie danego hasła w wyszukiwarce internetowej. Czasem zachodzi też nieco inna sytuacja, kiedy znak towarowy konkretnego produktu zaczyna być tak popularny, że powoli staje się synonimem oznaczanego nim towaru. Taki stan rzeczy może być niebezpieczny dla właściciela tego znaku towarowego, ponieważ może grozić nawet utratą praw do niego.

Z takim działaniem walczy obecnie spółka Vorwerk Polska, producent urządzeń Thermomix stosowanych między innymi do gotowania na parze i przygotowywania potraw wymagających miksowania. Wszystko przez to, że w sieci sklepów Lidl pojawił się podobny robot kuchenny o wielokrotnie niższej cenie. Sprzęt ten przedstawiany jest w mediach jako „Thermomix z Lidla”, co nie podoba się producentowi oryginalnego urządzenia. Vorwerk boi się, że od teraz każde urządzenie o podobnych funkcjach będzie utożsamiane z Thermomiksem, co może też wprowadzać w błąd konsumentów co do pochodzenia nieoryginalnych produktów.

Działaniom właściciela znaku towarowego „Thermomix” nie ma co się dziwić. Istnieje wiele znaków towarowych, które straciły swój status ze względu na utratę charakteru odróżniającego i stanie się powszechnie używanym elementem języka. Takie oznaczenia to miedzy innymi „app” dla aplikacji oraz „AppStore”, zarejestrowane wcześniej na rzecz spółki Apple; „Aspirin” dla aspiryny, niemiecki znak „Thermos” czy „Cellophane” dla celofanu.

Dział: Aktualności
czwartek, 27 październik 2016 16:49

Znak towarowy handlu internetowego powraca

Handel internetowy to bardzo rozwojowa branża, która przejęła już do tej pory znaczną część rynku. Jeszcze kilka lat temu mało kto miał odwagę kupować w internetowych sklepach. Klienci bali się nabywać towar, którego nie można najpierw zobaczyć i dotknąć. Teraz nie wyobrażamy sobie, aby nie zajrzeć od czasu do czasu na aukcje internetowe w poszukiwaniu ciekawostek, albo nie zamówić zakupów, kiedy nie chce się nam wychodzić z domu. Rynek zakupów internetowych jest jednak bardzo szeroki i nie dla wszystkich jest na nim miejsce.

Przekonała się o tym jedna z najstarszych w Polsce spółek zajmujących się internetowym handlem, Merlin.pl. Według doniesień prasowych, już od dłuższego czasu miała ona problemy finansowe i borykała się z niewypłacalnością. Pod koniec 2015 r. Merlin.pl złożyła wniosek o upadłość z możliwością zawarcia układu. Już wcześniej kilka różnych spółek składało wniosek o ogłoszenie upadłości Merlin.pl, właściciela platformy handlu internetowego. Wnioski te były jednak do tej pory oddalane przez sąd.

Teraz okazuje się, że może to jednak jeszcze nie jednak koniec starego internetowego wyjadacza. Pod koniec ubiegłego roku polska spółka z branży e-commerce, Topmall, która swoją działalność kierunkuje na rynek ukraiński, podpisała umowę handlową z Merlin.pl. Jej przedmiotem była dzierżawa znaku towarowego oraz domeny internetowej merlin.pl. Teraz Topmall ma zostać przejęta przez AdMassive Group, notowaną na NewConnect. Może to działanie przywróci sklep Merlin.pl do życia. Aktualnie, portal od nowa zaczyna biznes – wiosną bieżącego roku powrócił na rynek, choć aktualnie sprzedaje głównie książki.

Dział: Aktualności
wtorek, 25 październik 2016 10:13

Grzywna za fałszywe autorstwo

Naruszenia znaku towarowego to nie tylko opatrywanie własnych produktów cudzym znakiem towarowym czy używanie znaku zbyt podobnego do oznaczenia wcześniejszego. Znak towarowy można też próbować przywłaszczyć, a później na nim zarobić. Taka właśnie sytuacja miała miejsce w przypadku Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Słupsku. Jego były prezes został oskarżony o próbę wyłudzenia znaku towarowego przedsiębiorstwa.

Prokuratura Rejonowa w Słupsku badająca sprawę ustaliła, ze były prezes PGK w Słupsku zlecił opracowanie z funduszy komunalnej spółki nowego logotypu. Miało to miejsce w 2008 r., kiedy były prezes urzędował jeszcze na stanowisku. Prawa autorskie do projektu przeszły na PGK. W 2012 r. Andrzeja G. odwołano z funkcji prezesa spółki, ale formalnie pozostawał jeszcze jej pracownikiem. W listopadzie tego roku Andrzej G. dokonał zgłoszenia logotypu PGK jako znaku towarowego, wskazując siebie jako uprawnionego do rejestracji i przypisując sobie autorstwo projektu. Zgłoszenie zostało złożone bez wiedzy Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Słupsku.

W 2014 r., po dokonaniu rejestracji, były prezes zażądał od Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej 300 tysięcy złotych za przekazanie praw do znaku towarowego. Zamiast deszczu pieniędzy spotkał go jednak zawód, gdyż spółka złożyła zawiadomienie do prokuratury. Andrzej G. nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. W październiku 2016 r. sąd wydał wyrok w jego sprawie, uznając byłego prezesa winnym i skazując go na karę 1000 zł grzywny. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny. Andrzej G. jest rozżalony wyrokiem. Podczas wystąpienia przed sądem zarzucił relacjonującym sprawę mediom, że od początku uznały go za winnego i tym samym złamały mu karierę.

Dział: Aktualności
poniedziałek, 24 październik 2016 19:53

Kontrola graniczna znaków towarowych

Mało kto wie, że towary podejrzane o naruszenie niektórych praw własności  przemysłowej oraz towary, co do których stwierdzono, że naruszyły takie prawa, mogą zostać zatrzymane na granicy w przypadku próby wwiezienia ich na terytorium państwa członkowskiego Unii Europejskiej.

Na podstawie obowiązującego prawa celnicy, opierając się na swoim przypuszczeniu naruszenia praw  do znaku towarowego, zatrzymują towar lub zawieszają procedurę wprowadzania towaru do obrotu. Jeżeli zostanie stwierdzone, że właściciel tych praw wnioskował o ich ochronę (albo nawet nie wnioskował, ale jest on znany) to zostaje  poinformowany o zatrzymaniu chronionych towarów. Może on dochodzić odpowiednich roszczeń przed sądem, a jego bierna postawa skutkuje zwolnieniem towarów.

Dotyczy to również kontroli tak zwanych małych przesyłek, nadawanych także z krajów spoza UE. Jeżeli kontrola wykaże naruszenie praw własności przemysłowej, organy celne poinformują podmiot zgłaszający przesyłkę do odprawy celnej o jej zniszczeniu. W ciągu 15 dni od takiego zawiadomienia można się do niego ustosunkować: wyrazić zgodę na zniszczenie towarów (na koszt organów celnych) lub sprzeciwić się zniszczeniu. Właściciel naruszanych praw zostanie powiadomiony i będzie miał prawo podjąć odpowiednie kroki przed sądem. Milczenie zawiadomionego będzie oznaczać zgodę na zniszczenie. Tylko w razie braku reakcji ze strony właściciela praw  zatrzymane towary będą mogły być zwolnione.

Celnicy nie mają jednak obowiązku ani nawet możliwości kontroli wszystkich przewożonych  przesyłek, stąd wiedza o ewentualnych naruszeniach praw własności intelektualnej jest zazwyczaj częściowa. Taki stan rzeczy powoduje, że na terytorium unii Europejskiej nierzadko trafiają podrobione towary, najczęściej pochodzące z Chin.

Dział: Aktualności
środa, 19 październik 2016 08:51

Kwestia dokładności

2 sierpnia 2013 r. skarżąca, Raimund Schmitt Verpachtungsgesellschaft mbH & Co. KG, dokonała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia słownego unijnego znaku towarowego BRAUWELT.

Decyzją z 14 marca 2014 r. ekspert odmówił rejestracji zgłoszonego oznaczenia dla wszystkich rozpatrywanych towarów i usług, opierając się na tym, że zgłoszony znak towarowy ma charakter opisowy. Skarżąca spółka wniosła do EUIPO odwołanie od decyzji eksperta, które zostało oddalone. Zgłoszony znak towarowy oznacza bowiem „świat piwowarstwa” lub „świat warzenia piwa” i z perspektywy konsumenta niemieckojęzycznego opisuje miejsce sprzedaży lub szeroką ofertę towarów i usług związanych z działalnością warzenia piwa. Sprawa trafiła przed Sąd Unii Europejskiej, który wydał wyrok w październiku 2016 r.

Skarżąca podnosiła, że Izba Odwoławcza naruszyła obowiązek uzasadnienia, ponieważ nie przeprowadziła analizy, czy zgłoszony znak towarowy był opisowy dla każdego z towarów i dla każdej z usług wskazanych w zgłoszeniu do rejestracji, i globalnie odniosła się do wszystkich towarów ujętych w każdej z klas. Zgodnie z orzecznictwem, w przypadku gdy znak jest zgłoszony dla różnych towarów lub usług, izba odwoławcza musi ustalić in concreto w odniesieniu do każdego z tych towarów lub każdej z tych usług, czy rozpatrywany znak nie jest objęty żadną z podstaw odmowy rejestracji i może dojść do odmiennych wniosków w zależności od rozpatrywanego towaru lub rozpatrywanej usługi. W związku z tym izba odwoławcza, odmawiając rejestracji znaku towarowego, zobowiązana jest wskazać w swej decyzji wnioski, do jakich doszła w przypadku każdego z towarów lub każdej z usług objętych zgłoszeniem, niezależnie od tego, w jaki sposób zgłoszenie to zostało sformułowane.

Jednakże jeżeli ta sama podstawa odmowy rejestracji jest podnoszona wobec kategorii lub grupy towarów lub usług, izba odwoławcza może poprzestać na ogólnym uzasadnieniu odnoszącym się do wszystkich rozpatrywanych towarów lub usług, pod warunkiem że ogół rozważań dotyczących okoliczności stanu faktycznego i prawnego stanowiących uzasadnienie danej decyzji będzie pozwalał z jednej strony na właściwe wyjaśnienie toku rozumowania izby odwoławczej w stosunku do każdego towaru i każdej usługi należących do rzeczonej kategorii i z drugiej strony będzie miał zastosowanie bez rozróżnienia do każdego i każdej z rozpatrywanych towarów i usług. Sama okoliczność, że rozpatrywane towary lub usługi należą do tej samej klasy w rozumieniu porozumienia nicejskiego, nie jest tutaj wystarczająca.

Sąd wskazał finalnie, że Izba Odwoławcza, przeprowadzając badanie opisowego charakteru zgłoszonego znaku towarowego, którego istotności skarżąca nie zakwestionowała, postąpiła w zgodzie z zasadami.

Dział: Aktualności
wtorek, 18 październik 2016 08:39

Pachnący znak towarowy

Piękne zapachy to bardzo przyjemny element otaczającej nas rzeczywistości. Nie tylko umilają nam dzień, ale też czasem przypominają miłe momenty z przeszłości. Co ciekawe, zapach może być też zarejestrowany jako znak towarowy. Zgodnie z definicją znaku towarowego, może nim być każde oznaczenie, które można przedstawić w sposób graficzny, jeżeli oznaczenie takie nadaje się do odróżnienia towarów jednego przedsiębiorstwa od towarów innego przedsiębiorstwa, w szczególności wyraz, rysunek, ornament, kompozycja kolorystyczna, forma przestrzenna, w tym forma towaru lub opakowania, a także melodia lub inny sygnał dźwiękowy. W tych ramach mieści się też teoretycznie odróżnienie towarów lub usług w postaci zapachu. Pojawiają się tu jednak ograniczenia, jak bowiem graficznie przedstawić zapach? Pomimo tej trudności, niektóre przedsiębiorstwa podjęły się próby rejestracji zapachowego znaku towarowego.

Najbardziej znaną próbą, co więcej – zakończoną sukcesem, było zgłoszenie do ochrony jako znaku towarowego zapachu świeżo skoszonej trawy dla piłek tenisowych przez Vennootschap onder Firma Senta Aromatic Marketing. 11 lutego 1999 r. Druga Izba Odwoławcza Urzędu Harmonizacji Rynku Wewnętrznego (obecnie: Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej) stwierdziła, iż zapach ten ma zdolność odróżniającą, ze względu na jego skojarzenie z grą w tenisa dla wielu jego odbiorców, tym samym akceptując rejestrację znaku. Obecnie prawo ochronne na znak wygasło. Decyzja ta odbiła się szerokim echem, w głównej mierze z negatywnym nastawieniem doktryny, głównie z powodu jedynie słownego przedstawienia zapachu poprzez jego opis. Każdy bowiem odbiera dany zapach w specyficzny, nie zawsze ten sam sposób, wyłącznie słowny opis wydaje się więc zbyt subiektywny.

Ciągle są jednak chętni, którzy chcieliby zmonopolizować wybrany zapach na swoją rzecz, choć nawet zazwyczaj liberalny w kwestii rejestracji znaków towarowych amerykański urząd niechętnie rejestruje znaki zapachowe. Niektórym się jednak udaje. Z urzędem w USA wygrała między innymi firma produkująca ukulele, która w sądzie wywalczyła możliwość rejestracji dla tych instrumentów zapachu koktajlu piña colada.  Również operator komórkowy Verizon Wireless zapewnił sobie znak towarowy o zapachu „kwiatowo-piżmowym” dla swoich sklepów.

Dział: Aktualności
czwartek, 13 październik 2016 14:17

Włoska spółka atakuje USA

Włoska firma optyczna Luxottica wygrała właśnie pierwszą rundę sporu przeciwko sklepowi w Atlancie w USA na tle naruszenia praw do znaku towarowego. Luxottica wniosła powództwo przeciwko Greenbriar Marketplace’s jeszcze w 2015 r. Jego przedmiotem było oferowanie w dwóch lokalizacjach towarów opatrzonych podrobionym znakiem towarowym. Znak ten to „Ray-Ban”, jedna z flagowych marek okularów korekcyjnych i przeciwsłonecznych oferowanych przez Luxotticę. Najpopularniejsze modele tych okularów to „Wayfarer” oraz „Aviator”. Te ostatnie zostały rozsławione filmem „Top Gun”, w którym grany przez Toma Cruise’a porucznik Pete "Maverick" Mitchell często ma na nosie właśnie model Ray-Ban 3025.

Okulary marki Ray-Ban są przedmiotem pożądania wielu ceniących sobie jakość lub luksus  konsumentów, jednak nie wszyscy chcą za nie płacić niemałą cenę. Na tym chciał skorzystać właściciel sklepu Greenbriar Marketplace’s, umieszczając w swojej ofercie podróbki Ray-Banów. Takie działanie nie spodobało się Luxottice, która posiada prawa nie tylko do znaków towarowych „Ray-Ban”, ale też „Oakley” czy popularnego również w Polsce „Vogue Eyewear”. W wyniku wszczętego postępowania amerykańska policja zajęła ponad 15 tysięcy sztuk okularów opatrzonych podrobionym znakiem towarowym.

Nie wiadomo póki co, gdzie zostały wyprodukowane podrobione okulary i czy było ich więcej. Niestety, smutne prawdopodobieństwo wskazuje na to, że ich miejscem pochodzenia mogły być Chiny, skąd na europejski i amerykański rynek trafia najwięcej podróbek towarów znanych i luksusowych marek. Co ciekawe, nierzadko towary takie pochodzą z tych samych fabryk, w których produkuje się oryginały. Właściciele fabryk, chcąc w nieuczciwy sposób „dorobić” do oficjalnego wynagrodzenia, wytwarzają nieco więcej produktów, niż obejmowało zamówienie, sprzedając je później na czarnym rynku za ułamek ceny.

Dział: Aktualności
poniedziałek, 10 październik 2016 13:12

Porażka MasterCard

Jeden z największych na świecie podmiotów zajmujących się emisją kart kredytowych przegrał ostatnio w toczącym się na terytorium Nowej Zelandii sporze dotyczącym praw do znaku towarowego. Mowa o MasterCard International Inc, która to spółka uznała, że wykorzystanie przez organizatora World Masters Games 2017 w Auckland charakterystycznej czcionki oraz podobnej kolorystki i słów może stanowić naruszenie jej znaku towarowego. W związku z tym, MasterCard wniósł sprzeciw wobec rejestracji w Nowej Zelandii znaku towarowego „World Masters Games”.

Urząd Własności Intelektualnej w Nowej Zelandii nie zgodził się jednak z argumentami emitenta kart kredytowych. Urząd stwierdził w wydanej niedawno decyzji, że nie ma w tym przypadku prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd konsumentów z względu na podobieństwo oznaczeń. To ostanie nie jest bowiem wystarczające. Rozpatrujący sprawę ekspert wskazał, że oba oznaczenia są wizualnie, brzmieniowo i graficznie odmienne. Przedstawiają one inne pomysły i inaczej też brzmią.

Urząd wskazał też, że pomimo podobnej, żółto-czerwonej kolorystyki, znaki nie zostaną pomylone przez konsumentów. Co więcej, o różnicach pomiędzy nimi świadczy również to, że w jednym z oznaczeń zawarte jest określenie „master”, zaś w drugim – „masters”. Mastercard może jeszcze odwołać się od decyzji, która zapadła nie po myśli spółki.

World Masters Games to multi-dyscyplinarne zawody sportowe odbywające się co cztery lata już od ponad 30 lat. W przyszłym roku będzie w nich uczestniczyć 25 tysięcy sportowców z ponad 100 krajów. 

Dział: Aktualności
wtorek, 04 październik 2016 14:31

Uwaga na oszustów!

Znak towarowy to przywilej dla przedsiębiorcy, który dzięki rejestracji uzyskuje monopol na używanie dla konkretnych towarów czy usług danego oznaczenia, które może być słowne, graficzne, albo stanowić mieszankę tych cech. Rejestracja znaku towarowego wiąże się jednak z kosztami. Opłaty za zgłoszenie lub rejestrację uiszcza się na konto odpowiedniego urzędu, w Polsce – Urzędu Patentowego RP. Przedsiębiorcy rejestrujący znaki towarowe bywają jednak od czasu do czasu masowo zalewani fałszywymi fakturami za „publikację znaków towarowych”. Dokumenty te są często łudząco podobne do tych wystawianych przez Urząd Patentowy, oficjalnie prowadzący rejestr znaków towarowych.

Z problemem tym zmaga się zazwyczaj prokuratura, niestety jak dotąd raczej bezskutecznie. Szacuje się, że oszuści są wstanie wyłudzić nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych, ponieważ faktury opiewają i na kilka tysięcy złotych. Takie działania znacznie osłabiają wiarygodność instytucji publicznych. Mimo ostrzeżeń zamieszczanych co jakiś czas na oficjalnych stronach, wiele osób ciągle daje się złapać na fałszywki. Niestety, zazwyczaj ofiarami stają się małe firmy i twórcy indywidualni, dla których każda strata pieniędzy jest dotkliwa.

Oszuści używają między innymi oficjalnie wyglądających adresów internetowych, podszywając się pod choćby pod Ogólnopolski Rejestr Firm. Ponieważ naciągacze nie zostawiają danych kontaktowych na stronie, właściciel prawdziwego serwisu musi zmagać się ze zdenerwowanymi przedsiębiorcami, od których odbiera tysiące telefonów.

Od kilku lat przed tego typu oszustwami ostrzega Światowa Organizacja Własności Intelektualnej (WIPO). Oszukańczą działalność prowadzą w wielu krajach międzynarodowe grupy. Ich ściganiem zajęły się między innymi Interpol i Europol. Wszelkie informacje dotyczące opłat, jakie wymagane są za rejestrację znaku towarowego, można znaleźć na stronie internetowej Urzędu Patentowego RP. Znajduje się tam również informacja ostrzegająca przed firmami TM Publisher, ORF Ogólnopolski Rejestr Firm oraz Administracja Znaków Towarowych i Wzorów Użytkowych Sp. z o. o.  Urząd zdecydowanie odcina się działalności tych podmiotów i zwraca uwagę, iż niejednokrotnie firmy te użyły oznaczenia graficznego łudząco podobnego do logo UP.

Dział: Aktualności