czwartek, 21 kwiecień 2016 09:31

Ignorancja kosztuje

Powszechnie wiadomo, że reklama jest dźwignią handlu. Z przekazem reklamowym trzeba jednak uważać. Przykładowo, reklama nie może wprowadzać konsumentów w błąd. Reklama, która nie będzie zgodna z prawdą, wobec której istnieje ryzyko, że na jej podstawie konsumenci podejmą decyzję o zakupie danego produktu, stanowi czyn nieuczciwej konkurencji. Grozi za jego popełnienie nie tylko odpowiedzialność cywilna, ale i karna. Również nieuczciwa reklama porównawcza, w której wskażemy towar nasz i konkurenta, może łatwo stać się reklamą nieuczciwą, jeśli tylko przekroczymy przy jej tworzeniu przewidziane prawem zasady, w tym dotyczące chronionych na rzecz osób trzecich znaków towarowych.

Ostatnio słynna stała się jednak inna reklama, która niestety wywołała znaczny niesmak wśród konsumentów. Mowa o zdjęciu zamieszczonym na facebookowym profilu wódki Żytniej. Czarno-biała fotografia przedstawiała pięciu mężczyzn w biegu, niosących między sobą szóstego kolegę. Pod zdjęciem znajdował się napis "KacVegas? Scenariusz pisany przez Żytnią". Jak się okazuje, zdjęcie to nie zostało jednak wykonane specjalnie w celu przeprowadzenia kampanii reklamowej. Przedstawia ono w rzeczywistości śmiertelnie postrzelonego podczas demonstracji z 31 sierpnia 1982 r. Michała Adamowicza oraz próbujących go uratować mężczyzn.

Po wyrażeniu oburzenia przez odbiorców reklamy, niefortunny post szybko został wycofany z social mediów. Polmos, producent Żytniej, przeprosił za wpadkę, tłumacząc się niewiedzą twórców kampanii, agencji reklamowej Project. Ta ostatnia zrzuciła winę na swoją pracownicę, która miała znaleźć pechowo wykorzystane zdjęcie w Internecie i użyć go nie wiedząc, co rzeczywiście przedstawia. Usłyszała ona zarzuty pomówienia jednego z mężczyzn widocznych na zdjęciu, z którym finalnie zawarła ugodę, na mocy której ma mu zapłacić 15 tysięcy zł w ramach zadośćuczynienia. Jedynie trzech mężczyzn ze zdjęcia udało się zidentyfikować, pomówiony jest zaś jedynym żyjącym z nich.

Dział: Aktualności
środa, 20 kwiecień 2016 12:36

Znaki towarowe w polityce

USA trwa ciągle prezydencka batalia o wyborców. Jednym z kandydatów jest Bernie Sanders, senator ze stanu Vermont od 2007 roku. To najdłużej urzędujący niezrzeszony kongresman w historii USA. Co ciekawe, jest on też jedną z nielicznych w historii USA osób, które zostały wybrane na urząd federalny i deklarują się otwarcie jako socjaliści.

Pomimo często przez niego prezentowanego poczucia humoru, kandydatowi na prezydenta USA nie spodobały się koszulki oferowane na stronie internetowej sklepu Liberty Maniacs. Przedstawiają one wizerunek Sandersa jako ostatni z rzędu, w którym stoją najbardziej znani komuniści – Marks, Engels, Lenin, Stalin i Mao Zedong. Pod rysunkiem znajduje się podpis „Bernie is my comrade”. Pomimo deklarowanych socjalistycznych sympatii, polityk wskazał, że takie wykorzystanie zarówno jego wizerunku, jak i imienia stanowi naruszenie praw własności intelektualnej, w tym praw do znaku towarowego. Zażyczył też sobie wycofania koszulek z obrotu.

Interesujące, że również kontrowersyjny kontrkandydat Sandersa, miliarder Donald Trump, zapatrzony w siebie polityk, oskarżany często o rasizm i ksenofobię, startujący z ramienia Partii Republikańskiej, uczestniczył jakiś czas temu w konflikcie dotyczącym znaków towarowych. Na stronie internetowej stoptrump.com oferowane były przeróżne gadżety, w tym kubki i koszulki z hasłem zawartym w domenie tej strony lub z „wierszykiem” Donald is dumb, stop Trump (ang. Donald jest głupi, powstrzymajcie Trumpa) Właściciele strony niezbyt jednak przejęli się całą sprawą i nadal sprzedawali upolitycznione gadżety zgodne z ich wizją. W amerykańskim prawie znaków towarowych dozwolone jest bowiem ich wykorzystywanie przez osoby trzecie niebędące właścicielami tych znaków w celu przedstawienia krytyki, w tym przypadku – krytyki polityki i wypowiedzi Donalda Trumpa. 

Dział: Aktualności
wtorek, 19 kwiecień 2016 09:46

Ochrona wirtualnych pieniędzy

Co prawda pieniądze zazwyczaj zarabia się ciężko, ale czasem  można również zarobić na pieniądzach. Zarobić na pieniądzach postanowił pewien działający na terytorium Rosji przedsiębiorca, zajmujący się startupami, który złożył w  rosyjskim urzędzie patentowym opublikowane w połowie kwietnia 2016 r. zgłoszenie znaku towarowegoBitcoin”.

Bitcoin to zaprojektowana w 2008 r. wirtualna quasi-waluta, która może być zapisana na dysku komputera lub w formie pliku-portfela w specjalnym serwisie zajmującym się przechowywaniem takich wirtualnych „portfeli”. Bitcoiny mogą być przesłane jako zapłata do dowolnej osoby posiadającej bitcoinowe konto. Wykorzystywane są zazwyczaj w sieciach peer-to-peer. Waluta, pomimo że istnieje tylko w Internecie, jest również używana jako środek płatności. W 2013 r. w Kanadzie otwarto pierwszy bankomat wydający realne pieniądze za bitcoiny.

Liczba osób korzystających w Rosji z bitcoinów systematycznie rośnie. Jednocześnie, rosyjski rząd robi wszystko, żeby zniechęcić obywateli do korzystania z tej wirtualnej waluty. Na początku bieżącego roku rosyjskie Ministerstwo Finansów wprowadziło ustawę, która traktuje wymianę bitcoinów na rosyjską walutę – rubel – jako nielegalny proceder.

Nie jest to pierwsza próba rejestracji znaku towarowego „bitcoin”. W 2011 r. amerykański prawnik usiłował zarejestrować znak w USA i Francji. Działania w USA zakończyły się jednak porażką. Prawnik nadal próbował we Francji, jednak tam jego zgłoszenie zostało oprotestowane przez Mt. Gox, założoną w 2009 r. giełdę bitcoin, i również nie doszło do skutku. Zdaniem Mt. Gox, termin “bitcoin” ma pozostać wolnym do używania dla wszystkich. 

Dział: Aktualności
poniedziałek, 18 kwiecień 2016 18:49

Spór o smoki

Co prawda smoki i inne wielkie, potworne jaszczury nie istnieją, ale za istnieją wielkie pieniądze, które można na nieistniejących jaszczurach zarobić. Niektórzy są nawet gotowi, w imię zysków, iść w smoczej sprawie do sądu.

W kwietniu 2016 r. zakończył się proces o naruszenie znaku towarowego, dotyczący właśnie tych mitycznych bestii. Spór toczył się pomiędzy Browarem Fortuna, a Browarem Bojanowo z Grupy Browary Regionalne Jakubiak. Jego przedmiotem było produkowane przez ten ostatni piwo o nazwie „Złoty Smok Bojan”. Przez ostatnie dziewięć miesięcy spółka nie mogła go produkować ani wprowadzać na rynek, a piwa już tam będące musiała na czas trwania procesu wycofać z obrotu. Był to rezultat pozwu wniesionego przez Browar Fortuna, zdaniem którego Browar Bojanowo podszywał się pod jego produkt, opatrzony znakiem towarowym „Smok”.

Złoty Smok Bojan to lekki, jasny lager robiony z ryżu i słodu pilzneńskiego, nawiązujący tradycją do piw azjatyckich. Na początku lipca 2014 r. piwo trafiło na sklepowe półki, po czym jego sprzedaż zaczęła rosnąć. We wrześniu 2014 r. rozpoczął się jednak spór produkującego je browaru z niezadowolonym Browarem Fortuna, który uznał, że nazwa nowego, konkurencyjnego trunku w nieuczciwy sposób wykorzystuje jego zarejestrowany znak towarowy „Smok”.

W orzeczeniu finalizującym spór Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że pozwany Browar Bojanowo nie narusza znaku „Smok”, nie dokonuje czynów nieuczciwej konkurencji, zaś jego własny znak towarowy, „Złoty Smok Bojan”, jest zarejestrowany zgodnie z prawem i nie narusza cudzego interesu. 

Dział: Aktualności
piątek, 15 kwiecień 2016 08:25

Gwiazda wśród znaków towarowych

Symbol gwiazdy jest dość często wykorzystywany w graficznych znakach towarowych. Ale już gwiazda w kolorze czerwonym może kojarzyć się konkretnie, niekoniecznie z działalnością rynkową. Taki właśnie element graficzny chcą zastrzec rosyjscy komuniści, jako ich własny symbol. Nie podoba im się, że oznaczenie to jest nierzadko wykorzystywane w celach komercyjnych przez „zgniły Zachód”. Symbol miałby być więc chroniony przed zakusami kapitalistycznych zagranicznych firm, jak powiedział Wadim Sołowiow, deputowany do Dumy z ramienia Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej.

Proces rejestracji czerwonej gwiazdy jako znaku towarowego na terytorium Rosji może jednak wcale nie być tak prosty, jak by się wydawało. Taki element graficzny jest bowiem zawarty w znaku zarejestrowanym już na rzecz browaru produkującego piwo Heineken. Oznaczenia o zbytnim podobieństwie do znaków wcześniejszych nie mogą być zaś rejestrowane, aby nie wprowadzać w błąd konsumentów co do pochodzenia opatrzonych nimi towarów lub usług. Mogliby oni bowiem pomyśleć, że dany towar zawierający na sobie późniejszy znak towarowy pochodzi od właściciela znaku wcześniejszego.

Nie tylko znak Heinekena może być dla rosyjskich komunistów problemem. Symbol gwiazdy znajduje się bowiem również w zarejestrowanych oznaczeniach sieci odzieżowej z USA, Macy’s, wody mineralnej San Pellegrino, a nawet australijskiej linii lotniczej Jetstar. W takim przypadku do elementu graficznego należałoby dodać inne takie elementy, albo też mniej lub bardziej fantazyjny zestaw słów. Rosyjskim działaczom chyba jednak nie o to chodzi i woleliby zastrzec na swoją rzecz sam wizerunek czerwonej gwiazdy, a więc cała sprawa może zakończyć się wyłącznie na etapie planowania.

Dział: Aktualności
wtorek, 12 kwiecień 2016 14:35

Spirytusowy znak towarowy

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wydał w lutym bieżącego roku interesujący wyrok z zakresu znaków towarowych, a konkretnie powszechnie znanego oznaczenia „spirytus rektyfikowany”.

W 2004 r. Przedsiębiorstwo Lubelskie Zakłady Przemysłu Spirytusowego zgłosiło do rejestracji oznaczenie słowno-graficzne przeznaczone do oznaczania wyrobów alkoholowych, zawierające w sobie element słowny „spirytus rektyfikowany”, na który w 2007 r. Urząd Patentowy udzielił prawa. Konkurent uprawnionego wniósł na tę decyzję sprzeciw. W uzasadnieniu wnoszący sprzeciw podniósł, że jest uprawiony do znaków towarowych tworzących serię, których cechami wspólnymi są identyczny człon słowny "spirytus rektyfikowany", identyczna grafika tego elementu (ten sam krój liter), kolor zielony jako kolor dominujący oraz identyczne tło. Wszystkie wymienione znaki są przeznaczone do oznaczania wyrobów alkoholowych. Zdaniem wnoszącego sprzeciw renoma jego znaków jest niewątpliwa. Na tę okoliczność przedłożono wizerunki etykiet z różnych lat oraz umowy licencyjne mające wskazywać grafikę, w jakiej używane były znaki należące do licencjobiorców.

Urząd Patentowy odmówił unieważnienia prawa ochronnego na sporny znak towarowy, a sprawa skończyła przed sądem. Naczelny Sąd Administracyjny orzekł finalnie, że nie można skutecznie przypisywać uprawnionemu ze zgłoszenia spornego znaku towarowego złej wiary w postępowaniu o unieważnienie prawa, wywodząc ją jedynie z samego faktu rejestracji jako części spornego znaku słowno-graficznego nazwy „spirytus rektyfikowany”, która stanowi element wspólny spornego znaku i znaków przeciwstawionych przez wnoszącego sprzeciw. Ani pojęcie „spirytus", ani pojęcie „rektyfikowany" nie są określeniami fantazyjnymi, zawierają natomiast informację o rodzaju towaru i technologicznym procesie jego uzyskania, a zatem są to oznaczenia opisowe, znajdujące się w domenie publicznej, których mogą używać w obrocie inni przedsiębiorcy. Natomiast uwzględniając pozostałe elementy przeciwstawionych  znaków nie można dopatrzeć się podobieństwa pomiędzy spornym znakiem a znakami przeciwstawionymi, przede wszystkim sporny znak towarowy różni się w warstwie graficznej od znaków towarowych należących do skarżącego kasacyjnie tworzących tzw. "zieloną serię".

Dział: Aktualności
poniedziałek, 11 kwiecień 2016 22:51

Znak w podatkach

Podatki to na początku roku temat bardzo na czasie. Wiadomo, że nikt nie chce ich płacić, a jeżeli już – to chociaż jak najniższe. W celu obniżenia opodatkowania przedsiębiorcy starają się wliczać jak najwięcej opłat i wydatków w koszty. A czy da się korzystać z podatkowej preferencji, uwzględniając amortyzację znaku towarowego? Sytuacja, w której spółka prawa handlowego planowała zakupić od swojego wspólnika zarejestrowany w Urzędzie Patentowym znak towarowy stanowiła przedmiot interpretacji Izby Skarbowej w Katowicach z 7 kwietnia 2016 r.

Spółka zadała organowi pytanie, czy będzie mogła amortyzować nabyty od swojego wspólnika znak towarowy, a jeśli tak, to na jakich zasadach. W odpowiedzi Izba wskazała, że kosztem uzyskania przychodów są odpisy z tytułu zużycia środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych (odpisy amortyzacyjne). Zgodnie ustawą o CIT, amortyzacji podlegają nabyte nadające się do gospodarczego wykorzystania w dniu przyjęcia do używania prawa własności przemysłowej o przewidywanym okresie używania dłuższym niż rok, wykorzystywane przez podatnika na potrzeby związane z prowadzoną przez niego działalnością gospodarczą albo oddane przez niego do używania na podstawie umowy licencyjnej (sublicencji), umowy najmu czy dzierżawy.

Za wartość początkową środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych, w razie odpłatnego nabycia, uważa się cenę ich nabycia. Izba wskazała, że spółka-wnioskodawca będzie miał prawo do amortyzacji nabytego odpłatnie od wspólnika prowadzącego jednoosobową działalność gospodarczą prawa ochronnego do znaku towarowego i dokonywania odpisów amortyzacyjnych od wartości początkowej nabytego znaku. W konsekwencji, skoro Wnioskodawca nabędzie znak towarowy na podstawie umowy sprzedaży, to jego wartość początkową będzie stanowić cena nabycia wyrażona w umowie sprzedaży. Biorąc powyższe pod uwagę, spółka będzie mogła dokonywać w ciężar kosztów uzyskania przychodów odpisów amortyzacyjnych od tak ustalonej wartości początkowej zakupionego znaku towarowego.

Dział: Aktualności
czwartek, 07 kwiecień 2016 18:44

Beyoncé przed sądem

Pomimo co chwila obwieszczanych kryzysów, nasz konsumpcjonizm ma się nadzwyczaj dobrze. Zarówno ten internetowy, jak i odbywający się w centrach handlowych handel, kwitnie. Do wyboru mamy mnóstwo sklepów oferujących mniej lub bardziej podobny asortyment. Sprzedawcy, którzy chcieliby, aby ich klienci kupowali więcej i więcej dobrze zaś wiedzą, że nic tak nie podnosi sprzedaży, jak opatrzenie danego towaru nazwiskiem lub wizerunkiem gwiazdy.

Najwyraźniej w ten właśnie sposób pomyśleli właściciele marki Feyoncé, wybierając taką, a nie inną nazwę. Używanie oznaczenia zbyt podobnego do pseudonimu artystycznego gwiazy pop, Beyoncé, stało się przedmiotem wniesionego przez nią w tym miesiącu przed amerykański sąd powództwa. W pozwie, oprócz naruszenia praw do zarejestrowanego znaku towarowego, artystka zarzuca spółce sprzedającej ubrania i dodatki pod nazwą Feyoncé również dokonywanie czynów nieuczciwej konkurencji. Trudno bowiem ukryć, że marka niemal wprost nawiązuje do imienia artystki, tym bardziej, że od niedawna ubrania marki Feyoncé opatrzone są również dopiskiem „He put a ring on it”, będącym niemal dosłownym cytatem z hitu wokalistki „Single ladies (put a ring on it)”.

Podobna sytuacja miała miejsce jakiś czas temu w przypadku innej gwiazdy pop, Rihanny. Brytyjska marka TopShop wykorzystywała bez zgody artystki jej wizerunek i pseudonim sceniczny między innymi na koszulkach. Londyński sąd rozpatrujący sprawę przyznał w styczniu 2015 r. rację gwieździe i porównał wykorzystywanie wizerunku gwiazdy pop na koszulkach do nieuprawnionego posługiwania się znanym i popularnym znakiem towarowym. Jest to całkiem trafne porównanie, ponieważ zazwyczaj jedno i drugie działanie ma na celu zwiększenie własnej sprzedaży cudzym kosztem.

Dział: Aktualności
środa, 06 kwiecień 2016 14:26

Czy klub odzyska znak towarowy?

Drużyny sportowe bardzo często sprzedają zawodników. Czasem jednak okazuje się, że w celu ratowania sytuacji finansowej trzeba sprzedać swój herb, będący zarejestrowanym znakiem towarowym. Co jednak w sytuacji, kiedy chce się go później odzyskać?

Na początku lat 2000. łódzki Widzew miał duże problemy finansowe. Pomógł mu znany były piłkarz, Zbigniew Boniek, który założył stowarzyszenie Widzew Łódź i wykupił od poprzedniego właściciela klubu, RTS Widzew, zarówno drużynę, jak i jej oznaczenie w postaci herbu. Umowa przeniesienia praw do oznaczenia została jednak wadliwie sformułowana, w związku z czym nie nastąpiło przeniesienie praw autorskich do rysunku herbu. W związku z tym, w międzyczasie RTS Widzew zarejestrował to oznaczenie jako znak towarowy, który usiłował sprzedać w 2015 r., z ceną wywoławczą 2,5 miliona złotych.

Znak, zamiast do potfolio nabywcy, wszedł jednak do masy upadłościowej klubu, który nadal borykał się z problemami finansowymi. Teraz, w kwietniu 2016 r. Widzewowi udało się odzyskać jego własny herb. Prawnicy klubu wykazali złą wiarę RTS Widzew, który zdawał sobie sprawę z niedopełnienia formalności przy zawieraniu wcześniejszych umów. Znak towarowy został więc potraktowany jako zarejestrowany w złej wierze. Dzięki temu, łódzcy piłkarze grali już ostatnio w koszulkach udekorowanych herbem Widzewa.

To jednak nie koniec problemów, ponieważ znak, choć formalnie ozdyskany, nadal jednak znajduje się w masie upadłościowej, z której swoje wierzytelności mają zaspokoić wierzyciele zadłużonego klubu.

Dział: Aktualności
wtorek, 05 kwiecień 2016 15:52

Zombie - znak towarowy

The Walking Dead” to jeden z najpopularniejszych ostatnio seriali. Ten amerykański serial stanowiący połączenie horroru, science-fiction i serialu przygodowego powstał na podstawie komiksu o tym samym tytule. Akcja serialu skupia się na grupie ludzi, którzy starają się przeżyć w postapokaliptycznym świecie opanowanym przez zombie. Większość akcji filmu rozgrywa się w obszarze metropolitarnym oraz w okolicy Atlanty w Stanach Zjednoczonych. Głównym celem bohaterów serialu jest szukanie schronienia i ucieczka z dala od hord zombie, które atakują każdą żywą istotę, i których samo ugryzienie z czasem staje się śmiertelne i powoduje przemianę w żywego trupa. Choć temat chodzących umarlaków nie za bardzo kojarzy się z jedzeniem, to ktoś w USA postanowił otworzyć restaurację odtwarzającą klimat serialu i mocno z nim powiązaną.

W amerykańskim urzędzie patentowym dokonano zgłoszenia znaku towarowego „The Walking Dead“ w odniesieniu do usług prowadzenia restauracji i cateringowych. Co ciekawe, nie są to, jak można by pomyśleć w pierwszej chwili, oficjalne działania producentów serialu, ale działania przez nich nieautoryzowane. Takim działaniom przeciwstawił się twórca „The Walking Dead“, Robert Kirkman. Wniósł on do sądu powództwo o zaprzestanie naruszania znaków towarowych. W pozwie wskazano, że naruszające prawo działania polegają nie tylko na naruszaniu praw do znaku towarowego poprzez rejestrację zbyt podobnego oznaczenia, ale też roszczenia producentów serialu uzasadnione są daleko idącymi przygotowaniami do otwarcia spornej restauracji, na przykład przez zbiórkę funduszy na ten cel.

Biorąc pod uwagę, że produkcja seriali stała się od jakiegoś czasu bardzo lukratywną branżą mało prawdopodobne jest, że producenci serialu o chodzących po amerykańskich ulicach żywych trupach będą chcieli pójść na ugodę. Prędzej powiedzą: „Ugoda? Po moim trupie!“.

Dział: Aktualności
© 2012-2017