czwartek, 21 wrzesień 2017 10:02

Brat Pablo Escobara grozi twórcom „Narcos”

Pablo Escobar był w krwawym baronem narkotykowym, który stał się jednym z najbogatszych ludzi na świecie dzięki przemytowi w latach 70. i 80. ubiegłego wieku kokainy z Kolumbii do USA i innych państw. Escobar przekupywał na wielką skalę urzędników, sędziów czy polityków, a każdego, kogo uważał za potencjalne zagrożenie, kazał zabijać. O życiu i działalności Pablo Escobara najpopularniejsza platforma serialowa Netflix nakręciła serial, który został wyemitowany w 2015 r. i od razu osiągnął ogromny komercyjny sukces. Dwa pierwsze sezony „Narcos”, bo tak brzmi jego tytuł, ukazują właśnie działania przywódcy Kartelu Medellín, aż do jego śmierci podczas szturmu przeprowadzonego przez kolumbijską policję.

Producenci serialu, który w kolejnych sezonach skupia się na innych kolumbijskich kartelach, w tym na kartelu Calí, zaczynają jednak napotykać trudności. We wrześniu 2017 r. w Meksyku został zastrzelony Carlos Muñoz Portal, członek ekipy serialu „Narcos”, który poszukiwał nowych lokalizacji do kręcenia kolejnych odcinków. Ciało Portala, z licznymi ranami postrzałowymi, zostało odnalezione w okolicach stolicy, miasta Meksyk.

Sukces, w tym finansowy, odniesiony przez serial, zmotywował najwyraźniej do działania brata nieżyjącego Pablo Escobara, Roberto Escobara Gavirię, który był księgowym kartelu w czasach jego świetności, za co od początku lat 90. odbył karę ponad 10 lat więzienia. Brat narkotykowego barona okazał się bardzo przedsiębiorczy. W 2014 r. Gaviria założył w Stanach Zjednoczonych spółkę Escobar Inc, która miała chronić interesy i prawa rodziny Escobarów. Teraz Escobar Gavria wystąpił do twórców „Narcos” z roszczeniem w wysokości miliarda dolarów. Brat Pabla twierdzi, że Netflix bez zgody rodziny Escobarów wykorzystał jej historię i wizerunek Pabla, do którego prawa przysługują rzekomo rodzinie, jak również samą nazwę „Narcos”. Co ciekawe, nazwa ta nie jest w Unii Europejskiej zarejestrowana jako znak towarowy na rzecz Netflixa. W przypadku zignorowania roszczeń Roberto Escobara Gaviria zapowiedział „zniszczenie” serialu, cokolwiek by to miało znaczyć.

Dział: Aktualności
środa, 11 styczeń 2017 12:34

Bojowy Netflix

Netflix to znany – od jakiegoś czasu również w Polsce – międzynarodowy dostawca usług streamingu wideo, tak zwanego video on demand (ang. na żądanie). Netflix może być więc alternatywą dla kablówki, w której nie musimy czekać na porę emisji konkretnego serialu, ale włączamy go kiedy chcemy i oglądamy dowolną liczbę odcinków. Wielu użytkowników Netflixa chciałoby jednak mieć również opcję, aby pobrać ulubioną zawartość z możliwością oglądania jej off-line.

Odpowiedzią na takie konsumenckie pragnienia był przez chwilę DVDVideoSoft, oferujący program Free Downloader for Netflix. Ten program, opracowany przez DVDVideoSoft, był pierwszym programem na Windows, który pozwalał na pobierania filmów i seriali z Netflixa na komputery użytkowników Netflixa, poprzez łatwy w obsłudze interfejs. Choć jakość powstałego wideo nie była szczególnie dobra, oprogramowanie robiło, co miało zrobić i odwoływało się do szerokiego grona odbiorców. O programie należy jednak mówić w czasie przeszłym, ponieważ jego egzystencja nie spodobała się samemu Netflixowi.

Netflix zwrócił się do DVDVideoSoft z żądaniem zaprzestania udostępniania oprogramowania. Podstawą do wysunięcia takiego roszczenia było naruszenie praw do znaku towarowego „Netflix”. W rezultacie, DVDVideoSoft postanowiło wyciągnąć wtyczkę łączącą Free Downloader for Netflix ze światem i wycofało z rynku swoje oprogramowanie. Działania Netflixa nie są pozbawione sensu, ponieważ spółka ta sama planuje ostatnio wdrożenie systemu umożliwiającego oglądanie treści z Netflixa off-line, bez konieczności dostępu do internetu.

Dział: Aktualności
wtorek, 08 marzec 2016 13:25

Domek z kart

„House of Cards” to jeden z najpopularniejszych ostatnio seriali. Ten amerykański serial z gatunku dramatu politycznego powstał na podstawie powieści Michaela Dobbsa i nawiązuje do miniserialu BBC „Dom z kart” z 1990. Jego głównym bohaterem jest kongresmen Francis Underwood, bezwzględny rzecznik dyscypliny partyjnej Partii Demokratycznej w Kongresie Stanów Zjednoczonych. Pozbawiony przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Garetta Walkera stanowiska Sekretarza Stanu, postanawia się na nim zemścić. Teraz jednak zemsta – i to w realnym życiu – może chodzić po głowie producentowi serialu, firmie Media Rights Capital.

Spółka z Massachusetts chce jej bowiem zabronić korzystania z tytułu jej największego hitu, którego dystrybucją zajął się również ostatnio, także w Polsce, Netflix. D2 Holdings wniosła do sądu pozew, w którym żąda zaprzestania używania przez MRC oznaczenia „House of Cards”, identycznego z jej zarejestrowanym znakiem towarowym. Jak się okazuje, MRC już kilkakrotnie składała w amerykańskim urzędzie patentowym zgłoszenia różnych wersji znaku „House of Cards”, jednakże odpowiedź urzędu za każdym razem była odmowna, ze względu na istnienie znaku wcześniejszego. Tym znakiem było najprawdopodobniej oznaczenie należące do D2 Holdings.

Powód twierdzi w pozwie, ze pomimo iż MRC nie miała żadnych praw do znaku „House of Cards”, to jednak udzielała licencji na używanie tego oznaczenia wielu podmiotom. Na rynku dostępne są bowiem oficjalne serialowe gadżety, takie jak kubki, czapeczki czy koszulki. D2 Holdings posiada prawa do znaku „House of Cards” od 2009 r. Znak ten jest licencjonowany spółce Granary Way Media, która produkuje program radiowy o takim tytule, dotyczący gier planszowych i karcianych.

Jeżeli sąd wyda wyrok po myśli D2 Holdings, będzie to gorzka pigułka do przełknięcia dla MRC. Tytuł serialowego hitu musiałby być najprawdopodobniej w takim wypadku zmieniony. Być może jednak powód skusi się na ugodę, w ramach której MRC zapewne zaproponuje mu doskonałe warunki finansowe.

Dział: Aktualności
© 2012-2017