Aktualności
poniedziałek, 12 czerwiec 2017 14:47

Wielozadaniowy pełnomocnik

Napisała

Co prawda w dobie multitaskingu dobrze widziane jest zajmowanie się – oczywiście, skutecznie – wieloma czynnościami naraz, czasem jednak dobrze jest pozostać przy jednej roli. Sąd Najwyższy wydał właśnie wyrok dotyczący postępowania spornego w kwestii praw do patentu.

Przedmiotem postępowania były działania radcy prawnego z Kielc, który reprezentował klienta w sprawie dotyczącej ochrony wynalazku. Nie była to jednak jedyna funkcja radcy prawnego. Oprócz działania jako pełnomocnik występował też w sprawie jako świadek. Takie postępowanie nie spodobało się wynalazcy stojącego o drugiej stronie, który po rozprawie złożył na obrotnego radcę prawnego skargę do Okręgowej Izby Radców Prawnych. Stwierdził w niej, że jednoczesne reprezentowanie klientki oraz zeznawanie na jej korzyść w roli świadka nie jest możliwe do zaakceptowania. Zasady etyki radców prawnych mówią bowiem, że  radca prawny nie może prowadzić sprawy ani udzielić w jakiejkolwiek formie pomocy prawnej, jeżeli złożył w tej sprawie zeznanie jako świadek lub wystąpił w sprawie jako biegły.

Sąd koleżeński przyznał wynalazcy rację. Pomimo to, pechowy prawnik odwołał się do wyższej instancji, która jednak zdania w tym zakresie nie zmieniła. Oba sądy wskazały, że naruszył nie tylko zasady etyki, ale i przepisy ustawy o radcach prawnych. Kielecki radca prawny dostał więc naganę. Obciążono go też kosztami postępowania. Prawnik nie dał jednak za wygraną, a sprawa trafiła do Sądu Najwyższego. Obrońca radcy prawnego twierdził bowiem, że zasądzona kara była zbyt surowa, a jako że pełnomocnik musi dbać o interes klienta, to zeznawanie na jego korzyść nie naruszało zasad. Sąd Najwyższy wskazał jednak, że nakaz czynienia wszystkiego, co najlepsze dla klienta nie jest bezwzględny i nie usprawiedliwia łamania tajemnicy adwokackiej i radcowskiej. 

Czy mogę na swoim blogu wykorzystać zdjęcie znalezione w internecie? Czy utwór muzyczny znanego kompozytora mogę użyć w filmie, który będzie opublikowany na Youtubie? Dziesiątki pytań dotyczących licencji, praw autorskich i ponownego wykorzystania dzieł znalezionych w globalnej sieci.
Subsktybuj nas na YouTube, zobacz pozostałe filmy [link]

poniedziałek, 04 kwiecień 2016 14:06

Kontrowersyjna ochrona patentowa leków

Napisała

Ochrona patentowa produktów leczniczych wywołuje wiele kontrowersji ze względu na fakt, iż stawką jest zdrowie i życie pacjentów. Przede wszystkim należy mieć na uwadze, że patent odgrywa istotną rolę w stymulowaniu badań i rozwoju dziedziny farmacji i powstawaniu leków, takich jak leki przeciwko AIDS. Jest on bodźcem do inwestowania w drogie i czasochłonne badania nad innowacyjnymi lekami. Bez systemu patentowego nie można byłoby wytworzyć nowych i lepszych leków potrzebnych do zapobiegania i leczenia najpoważniejszych schorzeń, przybierających niekiedy rozmiary epidemii.

Patent z jednej strony jest prawem przyznającym monopol w zakresie stosowania i wykorzystywania chronionego wynalazku, z drugiej strony to narzędzie pozwalające na rozwój firmy, gdyż korzystając z prawnej ochrony patentowej można oczekiwać zwrotu poczynionych inwestycji na poczet leku innowacyjnego oraz można chronić prawnie jego wytwarzanie i oferowanie na danym terytorium. Opracowanie nowego produktu leczniczego wymaga długoletnich badań naukowych oraz ogromnych nakładów finansowych. Spełnienie rygorystycznych wymogów, próby kliniczne, uzyskanie zezwoleń, wprowadzenie produktu na rynek – każdy z tych elementów musi znaleźć swoje uzasadnienie ekonomiczne. Ochrona patentowa ma pozwolić więc firmom farmaceutycznym na zwrot inwestycji poczynionych na poczet wynalezionej substancji leczniczej. Dzięki ochronie patentowej leków oraz konkurencji rynkowej dokonuje się postęp techniczny, a sektor farmaceutyczny wciąż pokonuje kolejne bariery poszukując coraz bardziej innowacyjnych rozwiązań. Z drugiej strony jednak wielość środków ochrony innowacyjnych produktów leczniczych i ich łatwa dostępność dla firm farmaceutycznych jest niestety często wykorzystywana do nieuzasadnionego przedłużania wyłączności rynkowej i blokowania konkurencji produkującej leki generyczne, co ma bezpośredni wpływ na powszechny dostęp do leków.

Regulacje prawa patentowego mogą zatem stanowić zachętę dla działalności innowacyjnej w branży farmaceutycznej, a przez to pozytywnie wpływać na dostęp do bezpiecznych leków o wysokiej jakości i w odpowiednich cenach, ale mogą także wpływać negatywnie na sytuację pacjentów i powszechny dostęp do najpotrzebniejszych leków. Idealnym rozwiązaniem byłyby takie uregulowanie prawne, które zapewniałoby zarówno zwrot poniesionych kosztów firmom farmaceutycznym, jak i dostęp do bezpiecznych, innowacyjnych i niedrogich leków dla pacjentów.

wtorek, 28 sierpień 2012 12:00

Dziennikarze a sprawa patentów

Napisała

W 2010 r. gigant internetowy, spółka Google, został oskarżony przez jego konkurenta, Oracle, o naruszenie należących do niej patentów Javy. Prawa te Oracle nabyła wraz z przejęciem ich twórcy, firmy Sun.

W swoim słynnym systemie Android Google stosuje komponent o nazwie Dalvik, wykorzystujący Javę. Do momentu przejęcia Sun nie rościło sobie do tego systemu żadnych praw. Sytuacja zmieniła się jednak wraz z przejęciem Sun przez Oracle. Nowy właściciel patentów oskarżył bowiem Google o ich wykorzystanie bez uiszczenia należnej opłaty licencyjnej. Łącznie Oracle wytoczyła 132 zarzuty przeciwko konkurentowi. Zdecydowana większość z nich dawno już upadła, jednak spór nad dwoma z nich toczy się nadal. Dodatkowo, jeden z sędziów orzekających w procesie zażądał od obu stron przedstawienia nazwisk dziennikarzy będących na ich usługach.

W sierpniu bieżącego roku Google i Oracle zostały zobowiązane do ujawnienia danych publicystów, w tym dziennikarzy i blogerów, którzy byli przez nie opłacani. Sędzia Alsup uważa, że przychylne informacje publikowane przez te osoby na życzenie obu firm, oczywiście za odpowiednią opłatą, mogły wpłynąć na poglądy w sprawie ławy przysięgłych, która brała udział w procesie. W amerykańskim systemie prawa podmiotem decydującym jest bowiem ława przysięgłych, składająca się nie ze specjalistów, ale z osób o różnych zawodach czy wykształceniu.

Zdaniem sędziego, który wniósł o podanie danych dziennikarzy, media mają wielkie możliwości kształtowania opinii publicznej, co mogło w sprawie sporu Google i Oracle przekonać ławę przysięgłych do jednej ze stron.

poniedziałek, 03 czerwiec 2013 12:00

Znak towarowy "Masajowie"

Napisała

Masajski wojownik czy kobieta Masajów ozdobiona koralikami - jest to jeden z najbardziej spopularyzowanych obrazów plemiennej Afryki. Dziesiątki firm używają go do sprzedaży produktów, dlatego też starsi Masajów rozważają obecnie ubieganie się o ochronę dla ich "marki" w postaci znaku towarowego.

Dlatego też starszyzna Masajów powołała do życia Maasai Intellectual Property Initiative (Masajska Organizacja Własności Intelektualnej). Masajowie uważają, że zostali wykorzystani przez przemysł i kulturę masową. Ich wizerunek jest bowiem wykorzystywany do promocji najróżniejszych towarów, od telefonów komórkowych po samochody.

Masajowie zwracają uwagę, że ludzie muszą zrozumieć kulturę innych i szanować ją, a nie wykorzystywac jedynie do własnych celów.

Według Light Years IP, organizacji pozarządowej, która specjalizuje się w zabezpieczaniu praw własności intelektualnej w krajach rozwijających się, około 80 firm na całym świecie reklamuje się obecnie przy wykorzystaniu wizerunku Masajów lub samej nazwy tej społeczności. Klienci mogą znaleźć akcesoria Masai wykonane dla Land Rovera, specjalistyczne obuwie sportowe Masai Barefoot, a nawet ręczniki plażowe, czapki, szaliki i torby z linii Masai domu mody Louis Vouitton. Masajom nie podoba się, że nie mają ze sprzedaży tych towarów żadnych korzyści.

Organizacja Light Years IP szacuje, że jeśli "znak towarowy" Masajów byłby własnością korporacji, wart byłby więcej niż 10 milionów dolarów.

Sprawą rejestracji nazwy plemienia Masajów jako znaku towarowego zajmuje się stowarzyszenie African IP Trust.

wtorek, 23 sierpień 2016 09:42

Znaki towarowe gwiazd sportu

Napisała

22 sierpnia 2016 r. zakończyły się XXXI Letnie Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro. Przez cały czas ich trwania mogliśmy podziwiać wyczyny sportowców z różnych dyscyplin oraz kibicować ich poczynaniom. Zarówno faworytów tych sportowych rozgrywek, jak Michael Phelps, jak i nowe twarze, którym występ na Igrzyskach zapewnił start w wielkim świecie sportu, prawdopodobnie niedługo będziemy widzieć na plakatach i w reklamach. Znani sportowcy podpisują bowiem nierzadko lukratywne kontrakty, na mocy których firmują swoją twarzą produkty z różnorodnych branż.

Czasami sportowcy również sami prowadzą dodatkową, pozasportową działalność i wtedy przydają im się odpowiednie do tego narzędzia. Jednym z nich jest rejestrowanie znaków towarowych, dzięki którym pseudonimy czy charakterystyczne powiedzonka pozostają zmonopolizowane komercyjnie na rzecz ich prawowitego właściciela. Z rejestracji znaków towarowych słyną głównie sportowcy amerykańscy, choć i w Polsce nie jest to nieznana tendencja. Można tu wspomnieć choćby o jeszcze gorącym, bo ciągle do końca nierozstrzygniętym, sądowym sporze byłego boksera Dariusza „Tigera” Michalczewskiego, który walczył o swój pseudonim jako znak towarowy zarejestrowany dla napojów energetycznych.

Wykraczając poza granice Polski, można zainteresować się znakami towarowymi największych sportowych sław świata. Przykładowo, biegacz Usain Bolt posiada znaki przedstawiające jego imię i nazwisko pisane różnymi czcionkami, jak również zarejestrował frazę „Bolt to the world” wraz z rysunkiem charakterystycznej, często przez niego przyjmowanej pozy. Wspomniany wcześniej pływak Michael Phelps posiada jako znaki towarowe stylizowane logo „MP” oraz oznaczenie „Michael Phelps Swim School”. Jednym ze znaków kolarza Lance’a Armstronga jest „Livestrong”, używany przez założoną przez niego w 1997 r. charytatywną fundację. Ciekawy znak posiada koszykarz LeBron James – jest to oznaczenie „Home Court by LeBron James” zarejestrowane dla mebli. Jego kolega po fachu, Shaquille O'Neal, posiada znaki „Shaquille O'Neal All Star Comedy Jam”, „Dunkman” dla odzieży, „ShaqFu” dla książek, napojów i gier wideo oraz „Shaq Attaq” dla odzieży i obuwia. 

środa, 27 marzec 2013 12:00

Ptaszki ćwierkają o patencie na Twittera

Napisała

Wiele osób korzysta z powstałego w 2006 r. portalu społecznościowego Twitter, który umożliwia swoim użytkownikom wysyłanie i odczytywanie krótkich wiadomości tekstowych, zamieszczanych na stronie profilowej danej osoby. Te tzw. tweety po opublikowaniu są publicznie dostępne dla całej społeczności. Twitter pozwala zatem, wykorzystując koncepcje mikrobloga, na komunikację z pozostałymi użytkownikami.

Zadziwiający może wydać się fakt, iż dopiero niedawno Twitter otrzymał patent na funkcjonowanie serwisu. Wniosek zgłoszony do amerykańskiego urzędu patentowego – the United States Patent and Trademark Office – prawie 5 lat temu, został uwzględniony w 2013 r., przyznając na rzecz twórców Jack'a Dorsay'a i Christopher'a Stone'a patent. Rzeczony patent obejmuje swym zakresem system umożliwiający wysyłanie wiadomości niezależnie od urządzenia, z którego korzysta użytkownik, z zaznaczeniem, iż wysyłane wiadomości umożliwiają ich odbiór w zasadzie nieograniczonej liczbie użytkowników. Sam opis patentu umieszczony w dokumentach nie jest do końca jasny, jeżeli mówimy o pewnej nowości – na podobnych zasadach działają inne serwisy społecznościowe.

W polskim Urzędzie Patentowym w zasadzie nie byłoby możliwości dokonania rejestracji podobnego rozwiązania technicznego jako wynalazku, a tym samym uzyskania na niego patentu. Związane jest to z odmiennym rozumieniem jednakowo brzmiących terminów. Europejskie prawo nie wyklucza z góry możliwości ochrony oprogramowania, jednak są one znacznie mniejsze niż w prawie amerykańskim.

poniedziałek, 12 marzec 2018 12:47

Znak towarowy "dwa poprzeczne paski" także dla Adidasa?

Napisała

Sąd Unii Europejskiej wydał ostatnio dwa orzeczenia dotyczące znaku towarowego Adidas. Sprawa zaczęła się, gdy belgijska spółka Shoe Branding Europe próbowała zarejestrować w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) dwa znaki towarowe przeznaczone dla obuwia zwykłego i ochronnego. Znaki przedstawiały ustawione pod kątem dwa paski. Adidas wystąpił ze sprzeciwem wobec tych zgłoszeń wskazując na swoje wcześniejsze prawo – znany znak składający się z trzech pasków, zarejestrowany dla towarów w klasie 25 klasyfikacji nicejskiej.

EUIPO, zarówno w pierwszej jak i w drugiej instancji, uznało sprzeciw za bezzasadny. Adidas złożył odwołanie. W 2015 r. Sąd Unii Europejskiej wydał wyrok, w którym nie podzielił oceny Urzędu. Wskazał, że znaki towarowe belgijskiej firmy mową wywoływać ryzyko konfuzji ze znakami Adidasa i unieważnił poprzednie decyzje EUIPO.
Shoe Branding Europe odwołała się od tego wyroku. Wskazała, że przez dziesięciolecia jej znak (dwa paski) współistniał ze znakiem Adidasa i nie ma dowodów na to, by dochodziło pomiędzy nimi do konfuzji. Co więcej długość pasków w znakach jest różna i to wystarcza, by odróżnić te znaki od siebie.

W lutym 2016 r. Trybunał Sprawiedliwości uznał argumenty belgijskiej firmy. Sprawa trafiła z powrotem do EUIPO. Urząd przyznał rację Adidasowi, a belgijska spółka złożyła odwołanie. W ten sposób sprawa znów trafiła do Sądu UE.
Tym razem Shoe Branding Europe wskazała, że EUIPO nie dokonało własnej analizy i  ogólnej oceny prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd. Sąd nie podzielił jednak tej oceny. Uznał, że Urząd prawidłowo uznał za prawdopodobną możliwość powiązania przez właściwy krąg odbiorców znaków Shoe Branding Europe i Adidasa oraz że belgijska firma może czerpać nieuprawnione korzyści z popularności wcześniejszych znaków. Im większa bowiem rozpoznawalność wcześniejszego znaku, tym większe, w ocenie Sądu, prawdopodobieństwo czerpania takich korzyści przez późniejszy znak. Ponadto, zdaniem Sądu choć znaki współistniały przez dłuższy czas, nie można mówić o bezkolizyjności tego współistnienia.

Nie oznacza to wcale zakończenia wojny pomiędzy znakami. W innej sprawie Shoe Branding Europe udało się unieważnić jeden z unijnych znaków towarowych Adidasa przedstawiających trzy paski. Oczywiście Adidas odwołał się od tej decyzji…

wtorek, 08 marzec 2016 13:25

Domek z kart

Napisała

„House of Cards” to jeden z najpopularniejszych ostatnio seriali. Ten amerykański serial z gatunku dramatu politycznego powstał na podstawie powieści Michaela Dobbsa i nawiązuje do miniserialu BBC „Dom z kart” z 1990. Jego głównym bohaterem jest kongresmen Francis Underwood, bezwzględny rzecznik dyscypliny partyjnej Partii Demokratycznej w Kongresie Stanów Zjednoczonych. Pozbawiony przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Garetta Walkera stanowiska Sekretarza Stanu, postanawia się na nim zemścić. Teraz jednak zemsta – i to w realnym życiu – może chodzić po głowie producentowi serialu, firmie Media Rights Capital.

Spółka z Massachusetts chce jej bowiem zabronić korzystania z tytułu jej największego hitu, którego dystrybucją zajął się również ostatnio, także w Polsce, Netflix. D2 Holdings wniosła do sądu pozew, w którym żąda zaprzestania używania przez MRC oznaczenia „House of Cards”, identycznego z jej zarejestrowanym znakiem towarowym. Jak się okazuje, MRC już kilkakrotnie składała w amerykańskim urzędzie patentowym zgłoszenia różnych wersji znaku „House of Cards”, jednakże odpowiedź urzędu za każdym razem była odmowna, ze względu na istnienie znaku wcześniejszego. Tym znakiem było najprawdopodobniej oznaczenie należące do D2 Holdings.

Powód twierdzi w pozwie, ze pomimo iż MRC nie miała żadnych praw do znaku „House of Cards”, to jednak udzielała licencji na używanie tego oznaczenia wielu podmiotom. Na rynku dostępne są bowiem oficjalne serialowe gadżety, takie jak kubki, czapeczki czy koszulki. D2 Holdings posiada prawa do znaku „House of Cards” od 2009 r. Znak ten jest licencjonowany spółce Granary Way Media, która produkuje program radiowy o takim tytule, dotyczący gier planszowych i karcianych.

Jeżeli sąd wyda wyrok po myśli D2 Holdings, będzie to gorzka pigułka do przełknięcia dla MRC. Tytuł serialowego hitu musiałby być najprawdopodobniej w takim wypadku zmieniony. Być może jednak powód skusi się na ugodę, w ramach której MRC zapewne zaproponuje mu doskonałe warunki finansowe.

czwartek, 19 maj 2016 14:40

Brokatowy Odyn

Napisała

Kwestia imigrantów w Europie to teraz jeden z najbardziej gorąco dyskutowanych w polityce tematów. W Finlandii oznaczenie „Żołnierze Odyna”, używane przez anty-imigrancką grupę zarządzającą uliczne patrole, jest już zarejestrowanym znakiem towarowym. Co zaskakujące, wcale nie na rzecz samych zainteresowanych.

O rejestrację znaku towarowego wystąpiła w lutym bieżącego roku przed fińskim urzędem patentowym studiująca w Szwecji Riikka Yrttiaho. Yrttiaho zarejestrowała znak towarowy na rzecz działającej w Finlandii feministycznej grupy, która w tym samym miesiącu uzyskała oficjalny status organizacji społecznej. Zgłoszenie obejmowało między innymi szeroki zakres odzieży. Oznacza to, że sami Synowie Odyna nie będą mogli oferować komercyjnie na przykład koszulek ze swoją nazwą. Yrttiaho i jej koleżanki zamierzają oferować odzież oznaczoną świeżo zarejestrowanym znakiem towarowym, na której według ich obwieszczeń ma nie zabraknąć „jednorożców i brokatu”.

Poza Finlandią, takie ekstremistyczne grupy działają też w Szwecji, Estonii i Norwegii. Fiński Minister Spraw Wewnętrznych, Petteri Orpo, określił działania Synów Odyna jako noszące cechy ekstremizmu i niepoprawiające bezpieczeństwa. Słowa te raczej nie poprawią humoru Synów Odyna, szczególnie kiedy na rynku pojawią się bluzy czy koszulki z nazwą ich organizacji na tle tęczowych barw i brokatowych jednorożców.