Aktualności
środa, 24 styczeń 2018 07:25

Ed Sheeran pozwany! Czy dokonał plagiatu?

Napisała

Jasmine Rae, w Polsce może niezbyt znana, jest australijską gwiazdą muzyki country. Ostatnio zrobiło się o niej głośno za sprawą utworu „When I Found You” („Kiedy cię odnajdę”).

Twórcy utworu – Sean Carey i Beau Golden – twierdzą, że został on splagiatowany przez brytyjskiego wykonawcę Eda Sheerana. Plagiatem ma być napisana przez niego dla amerykańskiego duetu country piosenka „The Rest of Our Life” („Reszta naszego życia” ).

W złożonym pozwie, Carey i Golden zarzucają Sheeranowi umyślne naruszenie praw autorskich. Twierdzą, że plagiat jest oczywisty dla każdego przeciętnego odbiorcy. Żądają od Sheerana – a także współpozwanych pozostałych autorów utworu oraz wydawców –  kwoty 5 mln dolarów oraz sądowego zakazu wykonywania „The Rest of Our Life”.

Sheeran koncertował w Australii w czasie, gdy utwór Jasmie Rae był często odtwarzany w tamtejszych stacjach radiowych. Na podobieństwa pomiędzy oboma utworami pierwsi zwrócili uwagę fani Rae. Co ciekawe, to nie pierwsza sprawa o plagiat przeciwko brytyjskiemu artyście. Sheeran został oskarżony o popełnienie plagiatu w swojej piosence „Photograph”. Sprawa, w której żądano zapłaty 20 mln dolarów, zakończyła się zawarciem ugody. Krytykowany był też utwór Sheerana „Shape of You”. Zarzucano mu podobieństwa do piosenek Sia i Tracey Chapman.

„The Rest of Our Life” był hitem roku 2017, wykonywanym przez popularnych w Stanach Zjednoczonych muzyków country Tima McGraw i Faith Hill. Ani oni, ani Sheeran nie skomentowali dotychczas zarzutów.

 

 

wtorek, 23 styczeń 2018 08:20

Problemy marki Hewlett Packard na rynku rosyjskim.

Napisała

Hewlett Packard Enterprise Development LP złożył odwołanie od decyzji Rosyjskiego Urzędu Własności Intelektualnej Rospatent odmawiającej rejestracji zielonego prostokąta jako znaku towarowego.

W grudniu 2016 r. Rospatent odmówił rejestracji prostokąta jako znaku towarowego, zaznaczając, że nie ma on zdolności odróżniającej oraz, że jako prosta figura geometryczna może być postrzegany jako kształt lub ramka. Hewlett Packard argumentował, że ​​klienci kojarzą ją z Hewlett Packard, przy czym sam znak symbolizuje możliwości oferowane przez firmę. Zauważył również, że zastosowany w znaku zielony kolor jest unikalny dla tej branży.

poniedziałek, 22 styczeń 2018 13:00

Ochrona znaku towarowego marki Puma, czy pokaz siły?

Napisała

Pod koniec 2017 roku Puma uzyskała informację, że projektant Philipp Plein stworzył nową linię odzieżową PleinSport, której znakiem rozpoznawczym jest wizerunek tygrysa w połączeniu z śladami pazurów. Występuje on w dwóch formach – jako tygrysia głowa oraz jako skaczący tygrys.

Pozew o naruszenie znaku towarowego został już przez Pumę wniesiony. Wygrała już zresztą pierwszą batalię w tej walce, uzyskując w niemieckim sądzie postanowienie o zabezpieczeniu powództwa, zakazujący sprzedaży odzieży i akcesoriów opatrzonych spornym znakiem towarowym w Niemczech. W międzyczasie Puma uzyskała również zabezpieczenie roszczeń przeciwko firmie Plein w Holandii i jest gotowa podjąć stosowne kroki prawne również w innych krajach, jeśli będzie to konieczne.

Tymczasem firma Plein, która w 2016 r. uruchomiła kolekcję sportową PleinSport i od tego czasu szybko rozszerza zarówno swoją sieć sprzedaży detalicznej jak i ofertę produktową uważa, że nie zrobiła nic złego.

"To smutne i śmieszne, że konkurenci nie zawsze grają uczciwie i próbują wszystkiego, co w ich mocy, by zniszczyć innych", napisał Plein na swoim Instagramie. "Nikt nie może powstrzymać rozwoju naszej nowej mega marki PLEINSPORT! Zamiast tracić czas i pieniądze, powinniście ZAGRAĆ FAIR! Niech rozpocznie się gra."

Puma utrzymuje, że jej celem nie jest proces sądowy i eskalacja konfliktu, ale że chce znaleźć rozwiązanie tej sprawy.

Lana del Rey jest podejrzewana o dokonanie plagiatu na swojej najnowszej płycie “Lust for Life”. Z roszczeniami przeciwko piosenkarce wystąpił zespół Radiohead. Spór dotyczy utworu zatytułowanego „Get free”, który zdaniem Radiohead przypomina ich najsłynniejszy przebój – utwór „Creep”. Rozmowy pomiędzy artystami trwają od miesięcy, a del Rey ostatnio oświadczyła, że została przez Brytyjczyków pozwana.

Amerykańska piosenkarka twierdzi jednak, że o plagiacie nie może być mowy. Podczas niedawnego koncertu poinformowała fanów, że: „cokolwiek wydarzy się w sądzie chcę, abyście wiedzieli, że odczucia, które opisałam w utworze, są moim osobistym manifestem, moim motto”. Zasugerowała też, że pozew może skutkować usunięciem spornego utworu z przyszłych wydań albumu „Lust for Life”.

Del Rey skomentowała sprawę również na Tweeterze. Ujawniła, że Radiohead żąda 100% dochodów z utworu, zarzucając jej skopiowanie melodii i sekwencji akordów ze słynnego „Creep”. Oświadczyła też, że choć jej utwór „Get Free” nie stanowi plagiatu, zdecydowała się zaoferować Radiohead 40% wpływów. Propozycja nie zadowoliła pełnomocników grupy i do porozumienia ostatecznie nie doszło.

Co na to eksperci? Wypowiadający się w sprawie prawnicy twierdzą, że faktycznie mogło dojść do zarzucanego del Rey naruszenia. W mediach padają stwierdzenia, że utwór jest zdecydowanie zbyt bliski unikatowemu zestawowi akordów i wyjątkowo odróżniającej linii melodycznej „Creep”, a także, że pewne elementy obu utworów brzmią podobnie.

Prawnicy zwracają też uwagę na złożoną przez del Rey ofertę podziału wpływów z utworu. Miałoby to znaczyć, że piosenkarka konsultowała już sprawę ze specjalistami i zamierzała w ten sposób zapobiec sprawie sądowej, której nie wygra.

Tymczasem zespół Radiohead zaprzeczył, by zgadzał się wyłącznie na 100 % z wpływów z utworu oraz by składał jakikolwiek pozew przeciwko del Rey. Potwierdził jednak prowadzenie negocjacji z amerykańska artystką. Czas pokaże z jakim skutkiem.

Czy mogę na swoim blogu wykorzystać zdjęcie znalezione w internecie? Czy utwór muzyczny znanego kompozytora mogę użyć w filmie, który będzie opublikowany na Youtubie? Dziesiątki pytań dotyczących licencji, praw autorskich i ponownego wykorzystania dzieł znalezionych w globalnej sieci.
Subsktybuj nas na YouTube, zobacz pozostałe filmy [link]

Tym razem zarzuty zgłosiła Denise Daniels – specjalistka od rozwoju dziecięcego. W złożonym pozwie twierdziła, że jej pomysł na telewizyjny program dla dzieci „The Moodsters” został wykorzystany w wyprodukowanym przez Disneya filmie animowanym 3D „W głowie się nie mieści” (ang. tytuł: „Inside Out”). Przejęte miały zostać zarówno główna idea filmu, jak i bohaterowie.

W odpowiedzi Disney złożył pismo, w którym odparł zarzuty, i do którego załączył około dwustu dokumentów. Jednak prawnicy reprezentujący Denise Daniels wskazali, że powołane dowody są często dowodami „ze słyszenia”, a załączone dokumenty wydają się nieautentyczne i często stanowią nieczytelne wydruki z Internetu.

Pierwszy, pilotowy odcinek serialu autorstwa Daniels został zarejestrowany w 2007 r. w amerykańskim Urzędzie ds. praw autorskich (US Copyright Office). Bohaterów „The Moodsters” jest pięciu, a każdy z nich uosabia emocję: szczęście (żółta postać), smutek (niebieska postać), złość (czerwona postać), strach (zielona postać), miłość (różowa postać).

Daniels twierdzi, że pomiędzy 2005 a 2009 rokiem odbyła szereg rozmów z Disneyem dotyczących produkcji serialu animowanego, którego główna idea odnosiłaby się do inteligencji emocjonalnej dzieci. Co więcej, miała opisywać postacie z „The Moodsters” i wyjaśniać koncepcję tego programu, późniejszemu reżyserowi „W głowie się nie mieści”.

Prawnicy ekspertki złożyli także pismo, w którym oskarżyli Disneya o przyjmowanie pochwał za twórcze, unikatowe i oryginalne zaprezentowanie bohaterów-emocji w filmie „W głowie się nie mieści”. W piśmie stwierdzono też, że próby zbanalizowania przez Disneya oryginalnych postaci-emocji, które skopiował – jako argumenty przeciwko zarzutom Daniels – są nieprzekonujące.

W dalszej kolejności prawnicy Daniels wskazywali, że twierdzenia Disneya jakoby postacie animowane podlegały ochronie prawnej tylko w wyjątkowych okolicznościach, są błędne. Ponadto, są niespójne ze stanowiskami firmy przedstawianymi w innych sprawach.

Sprawa nie została dotychczas rozstrzygnięta. Film „W głowie się nie mieści” miał premierę w 2015 roku i przyniósł amerykańskiej wytwórni dochód w wysokości 857,6 mln dolarów.

Mimo złożenia reklamacji do sprzedawcy internetowego za pośrednictwem wyznaczonego menedżera ds. Rozwoju firmy Amazon, oraz wysłania dziesięciostronicowego listu ostrzegawczego do Amazon.com, Fuse Chicken projektant i producent kabli do ładowania smartfonów i tabletów, w tym kabla o nazwie "Najmocniejszy kabel na ziemi" oświadczył, że problem nie został rozwiązany.

W konsekwencji, Amazon.com został pozwany przez Fuse Chicken o mieszanie produktów oryginalnych z podróbkami.

Fuse Chicken posiada, chronione na terenie USA, znaki towarowe „Fuse Chicken” nr 4,395,772 oraz „Toughest Cable on Earth" nr 5,199,196.  Oprócz tego, jego znak towarowy "Fuse Chicken" jest  zarejestrowany w Unii Europejskiej oraz w Chinach. Poza powyższymi znakami towarowymi, producent kabli posiada jeszcze prawo z rejestracji wzoru przemysłowego nr ZL201630527841.8, zwanego "Elastycznym kablem dokowania dla urządzenia mobilnego".

W 2013r., Fuse Chicken, rozpoczęła sprzedaż swoich produktów poprzez witrynę Amazon.com. W listopadzie 2016 r., zauważyła, że ​​podróbki jej towarów są sprzedawane przez Amazon.com jako oryginalne produkty.  Amazon.com broni się twierdzeniem, że gdy otrzymuje produkty do sprzedaży i dystrybucji, wszystkie one zostają "zmieszane". W odpowiedzi na to, Fuse Chicken w pozwie zarzuca pozwanemu, że "stosowanie przez pozwanego wspólnego wymieszania zapasów, niezależnie od źródła, powoduje, że do konsumentów trafiają produkty, które zostały dostarczone przez podmiot inny niż sprzedawca, od którego konsument zakupił produkt".

Zdaniem Fuse Chicken, w wyniku działania Amazon.com,  straciło kwotę przekraczającą 75.000 dolarów.

W kwietniu 2016 roku amerykańska firma 47/72 Inc. zgłosiła w amerykańskim Urzędzie Patentów i Znaków Towarowych (USPTO) znak towarowy „Poison Ivy Park”, czyli z ang.: ogród, czy też park trującego bluszczu. Dokładnie w tym samym dniu w sklepach brytyjskiej marki Top Shop miała premierę autorska kolekcja odzieży Beyoncé. Kolekcja powstała we współpracy z Top Shop i nosi nazwę: „Ivy Park”, czyli z ang: „park/ogród bluszczu”.

Znak amerykańskiej spółki został zgłoszony do usług takich jak: detaliczna sprzedaż odzieży w tym: koszul, bluz z kapturem, etui na komórki, toreb na ramię. We wrześniu Top Shop zgłosił sprzeciw. W odpowiedzi, założyciel spółki 47/72 argumentował, że znak różni się od „Ivy Park” pod względem wizualnym i językowym, wywołuje inne wrażenie niż oznaczenie odzieży Beyoncé  i zawiera element słowny „poison” – trujący.

We wrześniu 2017 r. Top Shop złożyła wniosek o zobowiązanie spółki 47/72 Inc. do odpowiedzi na szereg pytań. Prawnicy Top Shop twierdzili, że wcześniejsze próby kontaktu były przez właściciela spółki, Michaela Lina, ignorowane. W odpowiedzi 47/72 Inc.  przedstawiła wystawione przez lekarza zaświadczenie, że którego wynikało, że Lin od września odbywa terapię w tajwańskim szpitalu. Replikując Beyoncé stwierdziła, że z zaświadczenia wynika, że Lin cierpi na depresję, natomiast nie wynika z niego, by Lin był: „niezdolny do czytania, pisania, korzystania z komputera, odbierania telefonów, czy wykonywania jakichkolwiek czynności związanych z odpowiedzią na zadane pytania”.

Ostatecznie 47/72 Inc została zobowiązana do odpowiedzi najpóźniej 22 grudnia 2017 r. Odpowiedź nadeszła z opóźnieniem, w niedzielę 31 grudnia.

W przesłanym e-mailu Michael Lin wyjaśnił, że był hospitalizowany i nie miał dostępu do komputera, również w dacie 22 grudnia. Odpowiedzi zaś udzielił najszybciej jak było to możliwe. Następnie wytłumaczył, że zamierza wykorzystywać znak „Poison Ivy Park” dla towarów i usług skierowanych do kręgu klientów amerykańskiej sieci sklepów Hot Topic (sprzedającej albumy muzyczne i związane z nimi odzież, czy gadżety), którzy z reguły są fanami punk rocka i rocka gotyckiego. W przyszłości spółka chciałaby uzyskać licencję na korzystanie z postaci „Poison Ivy” (Trujący Bluszcz) pochodzącej z kreskówki o „Batmanie”.

Lin stwierdził, że po raz pierwszy dowiedział się o znaku „Ivy Park” po przeczytaniu postów zamieszczonych na Twitterze przez firmę Lululemon, dotyczących ubrań sportowych i  krytycznych wobec kolekcji Beyoncé.

poniedziałek, 08 styczeń 2018 14:51

Znaku towarowego "Sky" nie zarejestrujesz, a "Skylite"?

Napisała

Sąd Unii Europejskiej potwierdził decyzję Urzędu Patentowego Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) o odmowie rejestracji znaku towarowego „Skylite”. Wniosek złożyła  znana sieć supermarketów Aldi. Zdaniem Sądu UE, znak może powodować ryzyko konfuzji ze znakami towarowymi zgłoszonymi przez nadawcę telewizyjnego Sky.

W wydanym 19 października 2017r. orzeczeniu pięcioosobowy skład sędziowski podtrzymał zapadłe wcześniej w sprawie decyzje Wydziału Sprzeciwów i Izby Odwoławczej EUIPO. Zgodnie z tymi decyzjami wniosek o rejestrację znaków towarowych w klasach 9 i 18 podlegał oddaleniu w całości. Na skutek złożonego przez Aldi odwołania sprawa znalazła się w Sądzie.

Sąd w wyroku przyznał rację Izbie Odwoławczej. Zasadnie bowiem uznała, że wśród anglojęzycznego, właściwego kręgu odbiorców istniało ryzyko konfuzji znaku zgłoszonego ze znakiem wcześniejszym.

Spór o znak „Skylite” rozpoczęło złożenie przez Aldi wniosku o rejestrację tego znaku w klasach 9 i 18 dla towarów takich jak laptopy i torby podróżne. W czerwcu 2013 r. nadawca telewizyjny Sky złożył sprzeciw. Jako podstawę wskazał istnienie wcześniejszych znaków odnoszących się do tych samych klas, w tym słownego znaku unijnego „Sky” EUIPO- 006870992, który został zarejestrowany w 2012 r. Znak ten miał służyć do oznaczania urządzeń elektronicznych i wyrobów skórzanych.

Wydział Sprzeciwów EUIPO, a następnie w październiku 2015 r. Izba Odwoławcza zgodziły się z argumentacją Sky. Odwołując się od tych decyzji Aldi wskazywał, że nie istnieje ryzyko konfuzji pomiędzy znakami, które są tożsame zaledwie w zakresie trzech liter (sky), a ponadto istnieją istotne różnice, które w sposób oczywisty mają większe znaczenie niż ta zbieżność.

Sąd UE stwierdził jednak, że przeciwnie niż twierdzi Aldi, to właśnie „zaledwie” zbieżność elementu słownego „Sky” w obu znakach jest wystarczająca by stwierdzić, że oba znaki są wizualnie podobne co najmniej w przeciętnym stopniu.

Ostatecznie wniosek Aldi został oddalony, a firma obciążona kosztami postępowania.

Czy wiesz, że znaki towarowe ™ są cennym aktywem? Ułatwiają zatrudnianie pracowników, mogą trwać wiecznie, a uzyskanie ochrony znaku nie jest drogie? Zobacz, posłuchaj ile kosztuje uzyskanie ochrony dla znaku towarowego.
7 powodów, dla których znaki towarowe są kluczowe dla Twojego biznesu!
Subsktybuj nas na YouTube, zobacz pozostałe filmy [link]