Aktualności
poniedziałek, 11 wrzesień 2017 13:40

Finansowa manufaktura

Napisał

18 grudnia 2009 r. spółka VM Vermögens-Management GmbH dokonała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia unijnego znaku towarowego, słownego oznaczenia Vermögensmanufaktur, głównie dla reklamy i ubezpieczeń. 30 lipca 2012 DAT Vermögensmanagement GmbH złożyła do EUIPO wniosek o unieważnienie prawa do tego znaku towarowego w całości.

10 grudnia 2013 r. Wydział Unieważnień oddalił w całości wniosek o unieważnienie prawa do znaku. Oparł on zasadniczo swą decyzję, między innymi, na fakcie, że słowo niemieckie „Manufaktur” nie mogło mieć konkretnego znaczenia, jeśli chodzi o usługi objęte zgłoszeniem, z uwagi na ich niematerialny charakter. W konsekwencji jego zdaniem kombinacja niemieckiego słowa „Vermögen” z niemieckim słowem „Manufaktur” miała w dacie dokonania zgłoszenia do rejestracji spornego znaku towarowego charakter odróżniający i nie mogła opisywać usług. Decyzja ta została zaskarżona przez DAT Vermögensmanagement.

Izba Odwoławcza EUIPO uwzględniła odwołanie i uznała, że sporny znak towarowy jest opisowy i pozbawiony charakteru odróżniającego. Sprawa trafiła przed Sąd Unii Europejskiej, który wydał wyrok we wrześniu 2017 r.. Izba Odwoławcza wskazała, odnosząc się do wersji internetowej niemieckiego słownika Duden, nie powtarzając przy tym, w następstwie oczywistego błędu pisarskiego, słowa „wysoka”, że niemieckie słowo „Manufaktur” wywodziło się z łacińskich słów „manus” (ręka) i „facere” (robić) oraz oznaczało małe przedsiębiorstwo przemysłowe lub handlowe, w którym produkty wysoko specjalistyczne były wytwarzane w całości lub części ręcznie, co zapewniało wysoką jakość. Sąd wskazał, że - co się tyczy używania niemieckiego słowa „Manufaktur” w odniesieniu do usług - interwenient udowodnił w przekonywający sposób możliwość takiego używania w dacie właściwej, zwłaszcza w stosunku do usług finansowych. Sąd wskazał, że fakt, iż niemieckie słowo „Manufaktur” pojawia się w specjalistycznej prasie, nie oznacza, że właściwy krąg odbiorców nie będzie w stanie postrzegać związku między tym słowem a usługami. Mając bowiem na względzie usługi objęte zgłoszeniem, właściwy krąg odbiorców, chociaż składający się w części z szerokiego kręgu odbiorców, jest skłonny czytać specjalistyczną prasę, w szczególności prasę finansową.

Ponieważ jest bezsporne, że w dacie właściwej niemieckie słowo „Manufaktur” odsyłało do idei pracy ręcznej, wyrażało ono ideę, że produkcja była bardziej zindywidualizowana niż produkcja fabryczna i produkcja taśmowa. Nie popełniając zatem błędu w ocenie, Izba Odwoławcza doszła zasadniczo do wniosku, że o ile w swym pierwotnym znaczeniu niemieckie słowo „Manufaktur” oznaczało z pewnością przedsiębiorstwo, w którym produkty były wytwarzane ręcznie, o tyle w dacie właściwej odwoływało się ono również do idei zindywidualizowanej i wysokiej jakości produkcji i mogło być używane w odniesieniu do usług.

Rodzina Kardashianów jest w USA ciągle na językach, ze względu czy to kolejne wybryki sióstr – celebrytek, czy też ich rodziców. Znane głównie z tego, że są znane, siostry Kardashian mają jednak głowę do biznesu. Co i rusz wypuszczają na rynek kolejne kolekcje odzieży, kosmetyków czy gadżetów sygnowane swoim nazwiskiem. Tak też zrobiły jakiś czas temu młodsze Kardashianki, Kendall i Kylie Jenner.

Młode celebrytki tym razem postanowiły sprzedawać koszulki, na których na zdjęcia największych światowych gwiazd muzyki nałożone były na pierwszym planie własne twarze sióstr. Pomysł jednak nie okazał się najlepszy. Latem 2017 r. wprowadzenie na rynek kontrowersyjnych koszulek zaowocowało nie tylko niesmakiem u fanów gwiazd rocka, ale i komplikacjami prawnymi.

Do drzwi Kendall i Kylie zapukali bowiem prawnicy zespołu The Doors. Okazało się, że na jedną z koszulek siostry nałożyły podobiznę Jima Morrisona, owianego legendą charyzmatycznego wokalisty grupy. Na ubraniu wykorzystano też logo The Doors, chronione jako znak towarowy. Takie działanie można zakwalifikować jako komercyjne wykorzystanie znaku towarowego bez zgody jego właściciela, a więc naruszenie praw do znaku towarowego. Prawnicy zespołu nakazali siostrom Kardashian wycofanie spornych koszulek ze sklepu internetowego, pod groźbą wniesienia pozwu o naruszenie praw do znaku „The Doors”. Wkrótce potem koszulki faktycznie zniknęły ze sklepu.

czwartek, 07 wrzesień 2017 11:28

Krótkie znaki towarowe

Napisał

Zazwyczaj nadmierne podobieństwo znaków towarowych skreśla możliwość rejestracji oznaczenia późniejszego lub też może nawet zaprowadzić do sądu, w przypadku konfliktu rynkowego pomiędzy konkurentami. Jednak nie wszystkie znaki, które różni nawet tylko jedna litera, nie mogą funkcjonować na rynku. Kategorią znaków towarowych, w których liczą się nawet najmniejsze różnice, są krótkie znaki towarowe. Są to znaki, które składają się z maksymalnie pięciu liter.

W przypadku znaków towarowych składających się z bardzo krótkiego elementu słownego, złożonego z małej ilości liter, należy tym bardziej brać pod uwagę nawet niewielkie różnice pomiędzy takimi znakami, gdyż nie ma w nich wiele elementów słownych, pomiędzy którymi takie różnice mogłyby występować. Nawet jeśli różnią się one zaledwie pojedynczą głoską, okoliczność ta nie jest wystarczająca dla stwierdzenia wysokiego stopnia podobieństwa pomiędzy tymi znakami. Odmienna interpretacja przepisów w stosunku do znaków krótkich wiązałaby się z niesłuszną monopolizacją na rzecz jedynie kilku podmiotów konkretnych zbitek liter, często będących skrótami konkretnych nazw.

Prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd można zdecydowanie wykluczyć w przypadku, gdy dwa kolidujące ze sobą oznaczenia, mimo iż zawierają taką samą pojedynczą literę, są na tyle różne pod względem stylizacji lub zawierają na tyle różne graficzne elementy, aby ich odmienny graficzny charakter przyćmił wspólny element słowny.

W przypadku znaków krótkich słowne przedstawienie oznaczenia jednoliterowego albo jednocyfrowego nie jest jednak tożsame z oznaczeniem, np. „JEDEN” nie jest identyczne z „1”, a „EM” z „M”. Ponadto, oznaczenia składające się z dwóch liter lub cyfr niekoniecznie muszą mieć niewielki charakter odróżniający, chyba że kombinacja liter sama w sobie stanowi słabe oznaczenie towarów i usług, np. „XL” dla odzieży, ponieważ wskazuje to po prostu na konkretny rozmiar.

środa, 06 wrzesień 2017 11:23

Gimby nie znajo

Napisał

Wiadomo, że każde kolejne pokolenie, kiedy tylko trochę się zestarzeje, zaczyna narzekać na „dzisiejszą młodzież”. Nie inaczej sprawa ma się dzisiaj, zaś najbardziej obrywają w tym zakresie gimnazjaliści. Choć ten rodzaj szkół, pożywszy kilkanaście lat, właśnie został zniesiony, to dla wielu osób, które szkołę mają już dawno za sobą, uczniowie gimnazjów pozostają personifikacją niewiedzy i ignorancji. W internecie stało się popularne powiązane z tym zjawiskiem hasło „gimby nie znajo”, mające służyć wskazywaniu rzeczy lub zjawisk nieznanych młodemu pokoleniu, a popularnych w latach 90. ubiegłego wieku.

Okazuje się, że być może nie każdy będzie się mógł tym akurat hasłem posługiwać, a przynajmniej nie w celach komercyjnych. Jeden z polskich youtuberów, posługujący się pseudonimem Turpat Patryk Turski, zarejestrował bowiem w Urzędzie Patentowym znak towarowy „Gimby nie znajo”. Jest to o tyle ciekawe, że jego youtubowy program powstał niemal równo z prześmiewczą serią pod tym właśnie tytułem umieszczoną na kanale BORBOBtv. Obaj youtuberzy prowadzili swoją działalność równolegle przez około dwa lata. W tym roku sytuacja uległa jednak zmianie.

Prowadzący kanał BORBOBtv otrzymał list ostrzegawczy, w którym żądano zmiany nazwy cyklu „Gimby nie znajo”. Za pismem stał Patryk Turski, opierający swoje roszczenia na przyznanym mu znaku towarowym. Widownia YouTube’a stanęła jednak murem za BORBOBtv. Sami youtuberzy wdali się zaś w publiczną, pełną emocji polemikę na temat pechowej frazy. Kiedy emocje ostygły, nagrane przez nich filmiki zostały jednak pousuwane. Turpat wycofał zaś roszczenia wobec właściciela konkurującego kanału.

poniedziałek, 04 wrzesień 2017 11:21

Czy Play pójdzie drogą LPP?

Napisał

Próba dokonania optymalizacji podatkowej przy pomocy znaków towarowych nie tylko nie przyniosła planowanych zysków, ale stała się też źródłem medialnych problemów dla polskiej spółki LPP zajmującej się produkcja odzieży, sprzedawanej pod markami House, Reserved czy Cropp. Teraz manipulowanie własnością praw do znaków towarowych może nie wyjść na zdrowie sieci telefonii komórkowej Play.

W spółce Play, będącej operatorem sieci, trwa aktualnie kontrola podatkowa. Ujawnił to prospekt emisyjny wypuszczony w związku z wejściem spółki na giełdę pod koniec lipca 2017 r. Przyczyną problemów podatkowych na tle znaków towarowych może być wysokość korzyści z operacji na znakach – aż 188 milionów złotych za 2014 rok. W prospekcie emisyjnym firmy znalazło się sformułowanie, iż „Organy podatkowe mogą mieć odmienną wizję odnośnie opodatkowania reorganizacji dotyczącej znaków towarowych w Grupie”.

Play nie ukrywa, że postępowanie weryfikacyjne prowadzone przez fiskusa dotyczy zrealizowanych przez spółkę operacji na znakach towarowych. Chodzi tu szczególnie o transfery i zależności pomiędzy spółkami Play a Play Brand Management Limited. Urząd Skarbowy może wskazać w tej kwestii problem w postaci niewłaściwie ustalanych kosztów uzyskania przychodu, jak to miało miejsce właśnie w sprawie LPP. Jeżeli tak się stanie, żonglerka znakami towarowymi może się jeszcze odbić Play czkawką. W sprawie polskiego producenta odzieży mowa była bowiem o konieczności zapłaty podatku w wysokości nawet 24 milionów złotych, ze względu na niewłaściwe rozliczenie kosztów uzyskania przychodów.

poniedziałek, 04 wrzesień 2017 09:18

Sądowe układanki

Napisał

Londyńska firma, która produkuje zabawkę logiczną znaną jak kostka Rubika, pozwała dwa amerykańskie koncerny za sprzedaż czegoś, co ma być rzekomo podróbką oryginalnej łamigłówki.

Rubik's Brand Limited twierdzi, że sieć sklepów Toys R Us i producent zabawek Duncan Toys naruszają jego znak towarowy i niszczą jego reputację za pomocą sześciennej łamigłówki  imitującej oryginalną kostkę Rubika. Dlatego też firma zwróciła się z prośbą do amerykańskiego sądu, aby zakazał obu podmiotom sprzedaży zabawek. Rubik's Brand Limited żąda też zwrotu utraconych korzyści, a więc zysków ze sprzedaży układanki. Pozew został złożony w ubiegły poniedziałek w sądzie federalnym w Nowym Jorku. Wynika z niego, że Duncan Toys produkuje produkty podobne do wyglądu kostki Rubika, ale z niewielkimi zmianami, takimi jak białe zamiast czarnych granic. Takie drobne różnice mogą być mylące dla klientów, którzy pomyślą, że kupują oryginalną zabawkę.

Kostka Rubika została wymyślona przez węgierskiego profesora w 1974 r. i sprzedano jej do tej pory ponad 100 milionów egzemplarzy na całym świecie. Zabawa polega na ułożeniu sześciennej kostki złożonej z mniejszych pól w taki sposób, aby każda ze ścian była w tym samym kolorze.

Co ciekawe, w ubiegłym roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że kostka Rubika powinna być chroniona nie jako znak towarowy, ale poprzez patent.

piątek, 01 wrzesień 2017 09:14

Transformersy walczą z Warner Bros. i DC Comics

Napisał

Dwóch właścicieli franczyz o super-bohaterach będzie walczyć w amerykańskim sądzie o prawo sprzedaży zabawek pod nazwą „Bumblebee”. Hasbro, właściciel marki Transformers, złożył w poniedziałek pozew, oskarżając wytwórnię Warner Bros. i DC Comics o naruszenie znaku towarowego. W myśl pozwu, postać DC o imieniu „Bumblebee” - nastolatka z możliwością kurczenia się - może łatwo zostać pomylona z Autobotem „Bumblebee” z filmów o Transformersach.

Hasbro twardo broni postaci żółtego robota Bumblebee, która ma zagrać w  pierwszym spin-offie cyklu Transformers, mającym trafić do kin w Boże Narodzenie 2018 r. Dlatego teraz firma stara się zablokować sprzedaż zabawki Bumblebee produkowanej przez spółkę Mattel, która jest częścią serii produkowanej we współpracy z DC, Super Hero Girls. Hasbro jest również zaniepokojone zestawem kloców LEGO Bumblebee.

Postać o tym właśnie imieniu jest jednym z głównych bohaterów filmowego wszechświata Transformersów. Spółka Hasbro twierdzi, że w 1983 r. zaczęła sprzedawać zabawki Bumblebee, zaś od 2011 r. oferuje klocki pod tą nazwą.

DC Comics i Warner Bros. wypuściły na rynek serię serię DC Super Hero Girls w kwietniu 2015 r. w ramach partnerstwa z firmą Mattel. Do tego doszły seriale telewizyjne, które rozpoczęły się w październiku 2015 r. Seria opowiada o młodszych wersje super-bohaterów DC, w tym Batgirl i Harley Quinn, które uczęszczają do szkoły średniej. Bumblebee jest geniuszem komputerowym i na dodatek posiada umiejętność zmniejszania się. Oryginalnie postać Bumblebee została po raz pierwszy wprowadzona w serii komiksów „Teen Titans” z 1977 r.

Firma Hasbro zarejestrowała znak towarowy „Bumblebee” 15 lipca 2015 r. 

czwartek, 31 sierpień 2017 17:11

Sklepowe podróbki butów Kanye Westa

Napisał

Gwiazdy filmu czy muzyki starają się zarabiać, na czym tylko mogą. Nie tylko grają koncerty czy nagrywają płyty, ale też firmują sowimi nazwiskami i pseudonimami całe kolekcje marek odzieżowych. Nie inaczej działa amerykański raper Kanye West. Muzyk, często wyśmiewany przez branżę za bardzo wysokie mniemanie o sobie, wypuścił jakiś czas temu na rynek, we współpracy z marka Adidas, model sportowych butów o nazwie Yeezy.

Buty te najwyraźniej cieszą się bardzo dużym powodzeniem w Państwie Środka, ponieważ w Chinach – kojarzonych zazwyczaj z gigantycznym przemysłem podrobionych towarów, opatrznych nieoryginalnymi znakami towarowymi – pojawiły się nie tylko podróbki tego właśnie obuwia, ale… cały sklep z nimi, również pod szyldem Yeezy. Ten „nieoficjalny” sklep działa w chińskim mieście Wenzhou i sprzedaje tylko adidasy Yeezy. Co ciekawe, właściciel sklepu, pan Hu, zarejestrował w 2013 r. znak towarowy „Yeezy”, dzięki czemu teoretycznie w sposób legalny może używać tej nazwy.

Chińskie prawo znaków towarowych nie wymaga bowiem udowadniania praw do nazwy, działa tam system „kto pierwszy, ten lepszy”, co nierzadko powoduje ból głowy zagranicznych przedsiębiorców. Co prawda Chiny zapowiadają ciągle zmianę swojego prawa w kierunku zachodnich standardów, a nawet wprowadzają część zapowiadanych zmian w czyn, jednak jeszcze długo problem rejestracji w Chinach znanych znaków towarowych należących do podmiotów z zagranicy pozostanie nierozwiązany.

Buty Yeezy sprzedawane w sklepie w Wenzhou są niewątpliwie nieoryginalne i mają, oprócz generalnego wyglądu, niewiele wspólnego z modelem Adidasa. Oryginalne buty Yeezy mają na boku oznaczenie „SPLY-350”, podczas gdy ich chiński odpowiednik ma w tym miejscu napis „Yeezy-550”. Co więcej, podrobione buty nie są nawet tanie. Buty w sklepie Yeezy kosztują średnio 999 yuanów (około 151 USD), podczas gdy za autentyczny model Yeezy należy zapłacić  około 200 dolarów.

środa, 30 sierpień 2017 09:05

Stadion Narodowy w teledysku Katy Perry!

Napisał

Katy Perry to jedna z bardzo ostatnio popularnych gwiazd muzyki pop. Pod koniec sierpnia bieżącego roku piosenkarka, znana z takich hitów, jak „I Kissed a Girl”, „Hot n’ Cold” czy „Firework” wypuściła teledysk do swojej nowej piosenki pod tytułem „Swish Swich”. Co ciekawe i co bardzo mogło spodobać się polskim fanom artystki, w teledysku znalazł się wizerunek warszawskiego Stadionu Narodowego wraz z panoramą miasta. Sam klip nawiązuje bowiem do filmu animowanego „Kosmiczny mecz”, który opowiadał o zmaganiach koszykarza Michaela Jordana oraz drużyny bajkowych postaci z Królikiem Bugsem na czele z kosmitami o przykrym wyglądzie i niecnych zamiarach. W teledysku Katy gra koszykarkę, zaś występująca z nią w duecie Nicki Minaj – zagrzewającą ją do walki cheerleaderkę.

Okazuje się jednak, że właściciel obiektu nie wydał zgody na takie komercyjne wykorzystanie wizerunku Stadionu Narodowego. Jest to problem, ponieważ – jak wskazała rzeczniczka prasowa obiektu – zarysy elewacji stadionu i jego dachu są zarejestrowane jako znaki towarowe. To oznacza, że jeżeli jakiś podmiot będzie chciał wykorzystać wygląd stadionu w celach zarobkowych, nie tylko musi uzyskać zgodę jego właściciela, ale też uiścić opłatę licencyjną. Właściciel wskazuje, że kwota ta może wynosić od 13 do nawet 120 tysięcy złotych. Podobny koszt musiał uiścić chociażby właściciel marki Wólczanka, który korzystał z Narodowego przy okazji produkcji sesji reklamowej z udziałem piłkarza Roberta Lewandowskiego.

Sprawa wykorzystania przez katy Perry w jej teledysku nie skończy się jednak prawdopodobnie w sądzie. Rzeczniczka Stadionu Narodowego wskazała bowiem, że właściciel stadionu – oraz znaków towarowych – będzie chciał zakończyć całą sprawę polubownie.

wtorek, 29 sierpień 2017 10:45

Roślinne znaki towarowe

Napisał

Pięć lat temu amerykański hodowca marihuany, Don Peabody przycinał swoje zbiory, kiedy odebrał telefon. Ku jego zdziwieniu, ręka Peabody’ego była tak lepka od żywicy, że gdy odłożył słuchawkę, ta nie chciała oderwać się od dłoni.

Peabody wytworzył z rośliny mocny klej, który nazwał Gorilla Glue #4. Okazuje się, że nie była to jednak najszczęśliwsza nazwa, ponieważ firma Peabody’ego, GG Strains, została uwikłana w proces dotyczący znaku towarowego przez firmę Gorilla Glue Co. z Ohio, producenta ciekłego kleju. W marcu 2017 r. ta firma zajmująca się produkcją kleju złożyła pozew, twierdząc, że działalność GG Strains narusza prawa do jej znaku towarowego.

Sprawa z Gorilla Glue mogłaby mieć dalekosiężne konsekwencje dla branży produkcji legalnej w niektórych stanach USA marihuany, w przypadku której - ze względu na zderzenia między przepisami prawa stanowego i federalnego - prawa własności intelektualnej pozostają w dużej mierze nierozstrzygnięte. Producenci marihuany już dawno zapożyczyli z kultury popularnej nazwy dla szczepów swoich roślin. Ich użytkownicy w USA mogą trafić na półkach sklepowych na produkty o nazwach Dirty Sprite czy AC/DC.

W większości branż właściciele danego produktu rejestrują jego nazwę jako znak towary jeszcze przed jego wypuszczeniem na rynek lub wkrótce potem. Rząd federalny nie rejestruje jednak znaków towarowych dotyczących marihuany, ponieważ narkotyk pozostaje federalnie nielegalny.

Firma GG Strains otrzymała jednak znaki towarowe w stanach Nevada i Colorado i złożyła wniosek o rejestrację również w Kalifornii.  Jednak w związku z postępowaniem sądowym GG Strains jest zaniepokojona, że sprawa została wniesiona w sądzie federalnym w stanie Ohio, a nie w sądzie stanowym w stanie Nevada. Zarówno medyczne, jak i rekreacyjne konopie są legalne w Nevadzie, zaś stan Ohio zalegalizował medyczną marihuanę w 2016 r. Na razie nazewnictwo szczepów jest procesem nieformalnym, a nie ma przepisów wymagających dokładnego oznakowania szczepu w punkcie sprzedaży detalicznej. W miarę wzrostu rynku marihuany w USA coraz więcej firm stara się jednak chronić ich nazwy.

© 2012-2017