Aktualności
czwartek, 13 kwiecień 2017 10:31

Gino Rossi walczy przed sądem

Napisał

Być może podczas obuwniczych zakupów niejeden z klientów galerii handlowych był przekonany, że Gino Rossi to włoska marka. Nic bardziej mylnego – spółka ma pochodzenie polskie i w pełni krajowy kapitał. Jedynie brzmiąca z włoska nazwa może stwarzać takie pozory. Teraz spółka postanowiła zadbać o swoją nazwę, zarejestrowaną jako znak towarowy, przed sądem. W ubiegłym miesiącu w sprawie rozstrzygał Sąd Najwyższy.

Przedmiotem sporu było wykorzystywanie do sprzedaży i reklamowania zegarków przez przedsiębiorcę Marcina L. należącego do obuwniczej spółki znaku towarowego „Gino Rossi”. Zdaniem powodowej spółki, przedsiębiorca wykorzystywał jej oznaczenie bez jej zgody dla oferowania na rynku zegarków, co mogło wprowadzać klientów w błąd co do pochodzenia tych ostatnich. Często w końcu sklepy oferujące głównie obuwie mają też w ofercie artykuły galanterii skórzanej czy właśnie zegarki. Co ciekawe, zapobiegliwy przedsiębiorca zarejestrował nawet w Urzędzie Patentowym RP znak towarowy „gino rossi” dla zegarków.

W toku postępowania zarówno krakowski sąd okręgowy, jak i apelacyjny, nakazały Marcinowi L. zaprzestanie używania spornego oznaczenia w odniesieniu do sprzedaży zegarków, jak też opublikowanie odpowiednich przeprosin. Problem stanowiło jedynie twierdzenie powoda, że znak „Gino Rossi” jest znakiem renomowanym. Pozwany przedsiębiorca złożył na podstawie tej kwestii skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Ten stwierdził, że moment, na który powinna być badana renoma znaku towarowego, to chwila wejścia na rynek rzekomego naruszyciela. W związku z tym, sprawa została przekazana sądowi apelacyjnemu do ponownego rozpoznania.

środa, 12 kwiecień 2017 10:26

Hermès przegrywa w Korei Południowej

Napisał

Francuski dom mody Hermès przegrał niedawno w walce z producentem popularnych w  Korei Południowej torebek marki PLAYNOMORE, zdobionych charakterystycznym motywem oczu. Po tym, jak Hermès wniósł skargę w listopadzie 2015 r., Sąd Najwyższy w Seulu wydał orzeczenie przeciwko paryskim projektantom, twierdząc, że kreskówkowe torby marki PLAYNOMORE z siedzibą w Seulu, które wykorzystują kształt i wygląd francuskich modeli „Birkin” i „Kelly”, nie naruszają koreańskich przepisów dotyczących zwalczania nieuczciwej konkurencji.

Według Hermèsa, torebki PLAYNOMORE charakteryzują się uderzającym podobieństwem do jego słynnych modeli „Birkin” i „Kelly”, co jest niezgodne z ustawą o ochronie przed nieuczciwą konkurencją, która zabrania wprowadzania w błąd konsumentów za pomocą identycznych lub podobnych znaków towarowych, podobnej nazwy handlowej lub opakowania towarów czy też ze względu na wygląd towaru.

Firma Hermès twierdziła, że ​​południowokoreańskie torebki odwzorowywały najbardziej znane cechy jej własnych modeli toreb, a mianowicie trójkątną klapkę, która mieści się wokół podstawy uchwytu, zamknięcie kłódki na jej środku i klamerkę przymocowaną do paska ze skóry. Biorąc pod uwagę siłę Hermès na rynku w skali globalnej wydawało się, że będzie to dla domu mody łatwe zwycięstwo. Początkowo tak było, jako że w zeszłym roku sąd niższej instancji w istocie nakazał PLAYNOMORE zapłacić 100 milionów wonów (87,336 dolarów) na rzecz francuskiego domu mody. Decyzja ta została jednakże uchylona w drodze odwołania, a Sąd Najwyższy w Seulu stwierdził, że częściowe podobieństwo projektu nie wystarczy, aby uzasadnić twierdzenie, że torby PLAYNOMORE naruszyły zakaz nieuczciwej konkurencji.

Sąd stwierdził również, że unikalny projekt nadruku „oczu” PLAYNOMORE był kluczowym elementem tożsamości torby, a co za tym idzie, przyczyną popularności produktów wśród konsumentów. Zgodnie z wyrokiem, biorąc pod uwagę kreatywność, unikalność i estetykę, produkty firmy PLAYNOMORE osiągnęły własną popularność wśród konsumentów. Koreańska spółka wskazywała również, że nigdy nie korzystała na rynku ze znaku towarowego „Hermès” czy nazw toreb „Birkin” czy „Kelly”. 

wtorek, 11 kwiecień 2017 10:29

Cyberpunk nie dla wszystkich

Napisał

Cyberpunk to nurt w literaturze science-fiction oraz kinematografii, skupiający się na negatywnych konsekwencjach funkcjonowania ludzi w otoczeniu zaawansowanej technologii komputerowej i informacyjnej, którego cecha charakterystyczna to dystopijny obraz rządzonego przez korporacje świata przyszłości. Od niedawna „cyberpunk” (z dodatkiem „2077”) to również znak towarowy zarejestrowany na rzecz polskiego producenta gier komputerowych, firmy CD Projekt. Znak został zarejestrowany w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej, co oznacza, że jego ochrona obowiązuje tak samo we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej, również w Polsce.

Takie działania spółki, której najpopularniejszym produktem jest seria gier o Wiedźminie, oparta na cyklu powieści i opowiadań Andrzeja Sapkowskiego, związane są najprawdopodobniej z planowanym wprowadzeniem na rynek jej nowego produktu, gry o nazwie zawartej w świeżo zarejestrowanym znaku towarowym. Decyzja unijnego urzędu spotkała się ze zdziwieniem twórców fantastyki. „Cyberpunk” nie jest bowiem słownym wytworem CD Projekt, ale od lat funkcjonującym słowem o konkretnym znaczeniu. Takie elementy słowne zazwyczaj nie bywają rejestrowane jako znaki towarowe, szczególnie, jeśli mają powiązania z towarami lub usługami, na których się zajmują, ponieważ posiadają one uniemożliwiający rejestrację charakter opisowy. Oznacza to, że wprost wskazują pewne cechy tych produktów lub usług.

CD Projekt S.A., a początkowo Optimus S.A., to polska spółka zajmująca się produkcją i dystrybucją gier wideo za pośrednictwem swoich jednostek zależnych. Jedną z nich jest studio deweloperskie CD Projekt RED, zajmujące się przede wszystkim produkcją gier opartych na świecie powieści Sapkowskiego o Geralcie z Rivii, które to gry odniosły wielki sukces nie tylko w Polsce, ale również zagranicą. 

poniedziałek, 10 kwiecień 2017 08:41

Komplementarność towarów

Napisał

29 marca 2012 r. spółka, której następcą prawnym jest N. Fink, uzyskała w międzynarodowym biurze Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (WIPO) wskazującą Unię Europejską rejestrację międzynarodową słowno-graficznego znaku towarowego NANA FINK. 9 stycznia 2013 r. skarżąca, Nanu-Nana Joachim Hoepp GmbH & Co. KG, wniosła sprzeciw wobec tej rejestracji oparty na wcześniejszym słownym znaku towarowym Unii Europejskiej NANA.

Wydział Sprzeciwów częściowo uwzględnił sprzeciw. Skarżąca wniosła do EUIPO odwołanie od decyzji, które zostało jednak oddalone. Sprawa trafiła przed Sąd UE, który na początku kwietnia 2017 r. wydał wyrok.

EUIPO podnosił, że skarżąca w dużej mierze uzasadniała swe twierdzenia dotyczące podobieństwa towarów należących do klas 14, 18 i 26 w świetle towarów – jak „paski”, „ubrania”, czy też „meble”, „produkty mleczne” i „sprzęt dla artystów” – które należą w rzeczywistości do innych klas, dla których był zarejestrowany wcześniejszy znak towarowy, ale które nie były przedmiotem postępowania administracyjnego przed EUIPO.

Sąd podkreślił, że aby móc zbadać identyczność lub podobieństwo rozpatrywanych towarów organy EUIPO muszą zawsze określić towary, które są objęte kolidującymi ze sobą znakami towarowymi, i w tych ramach muszą dokonać w stosownym przypadku interpretacji wykazu towarów, dla których znak towarowy jest zarejestrowany. Nie można zatem uznać, że argument dotyczący interpretacji wykazu towarów objętych wcześniejszym znakiem towarowym wykracza poza ramy sporu zawisłego przed Izbą Odwoławczą. Kwestie, które muszą zostać obowiązkowo rozstrzygnięte w celu wydania orzeczenia w przedmiocie sporu, stanowią bowiem część stanu faktycznego i prawnego przed Izbą Odwoławczą.

Ponadto, Sąd wskazał, iż w świetle orzecznictwa towary lub usługi komplementarne to takie, między którymi istnieje ścisły związek polegający na tym, że jeden (jedna) jest niezbędny lub istotny (niezbędna lub istotna) do używania drugiego (drugiej) wobec czego konsumenci mogą myśleć, że za produkcję tych towarów lub świadczenie tych usług odpowiedzialne jest to samo przedsiębiorstwo. Zgodnie z orzecznictwem, estetyczna komplementarność pomiędzy towarami powinna wynikać z autentycznej potrzeby estetycznej, przejawiającej się w tym, że dany produkt uważany jest za niezbędny lub istotny dla używania innego produktu, a konsumenci traktują używanie tych dwóch produktów łącznie za normalne i zwyczajne. 

czwartek, 06 kwiecień 2017 11:18

Dylematy unijnego sądu

Napisał

G. Szajner jest właścicielem słownego unijnego znaku towarowego LAGUIOLE. 22 lipca 2005 r. spółka Forge de Laguiole SARL wystąpiła z wnioskiem o częściowe unieważnienie prawa do znaku. W uzasadnieniu powołano się na firmę Forge de Laguiole, używaną przez tę spółkę w zakresie działalności polegającej na produkcji i sprzedaży wszelkiego rodzaju wyrobów nożowniczych, nożyczek, artykułów upominkowych i pamiątkowych – wszelkiego rodzaju artykułów związanych z nakryciem stołu. Zdaniem Forge de Laguiole SARL, na podstawie prawa francuskiego z tytułu tej firmy, której zasięg nie jest wyłącznie lokalny, przysługuje jej prawo do zakazania używania późniejszego znaku towarowego. Wydział Unieważnień EUIPO oddalił jednak wniosek o unieważnienie prawa do znaku. Francuska spółka odwołała się od tej decyzji.

Odwołanie zostało częściowo uwzględnione. Izba Odwoławcza stwierdziła, że zgodnie z orzecznictwem francuskim firma jest co do zasady chroniona w zakresie wszystkich rodzajów działalności objętych przedmiotem działalności danej spółki, przy czym w przypadku gdy przedmiot działalności jest określony w sposób nieprecyzyjny lub gdy wykonywana działalność nie jest objęta tym przedmiotem, wspomniana ochrona jest jednak ograniczona do faktycznie i konkretnie wykonywanej działalności. W niniejszej sprawie zaś przedmiot działalności Forge de Laguiole SARL był określony w sposób wystarczająco precyzyjny. Postępowanie trafiło przed Sąd UE.

Sąd stwierdził nieważność spornej decyzji w zakresie, w jakim Izba Odwoławcza EUIPO ustaliła w przypadku firmy „Forge de Laguiole” i znaku towarowego LAGUIOLE istnienie prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd w odniesieniu do towarów innych niż te, które były objęte działalnością faktycznie wykonywaną pod wspomnianą firmą w dacie dokonania zgłoszenia spornego znaku towarowego. W pozostałym zakresie Sąd oddalił skargę. Postępowanie przeniosło się przed Trybunał Sprawiedliwości, który wydał wyrok na początku kwietnia 2017 r.

W przedmiocie zarzutu dotyczącego naruszenia prawa, którego jakoby dopuścił się Sąd, biorąc pod uwagę jedynie charakter towarów w celu określenia sektorów działalności Forge de Laguiole EUIPO podnosił, że Sąd orzekł, iż wyłącznie od przepisów prawa francuskiego zależy odpowiedź na pytanie, czy i – jeśli tak – w jakim zakresie firma Forge de Laguiole zezwala na zakazanie G. Szajnerowi używania znaku towarowego LAGUIOLE. W konsekwencji Sąd zdaniem EUIPO określił wspomniane sektory działalności tylko w odniesieniu do kryterium związanego z charakterem towarów i tym samym naruszył prawo. G. Szajner podnosił, że Sąd słusznie dokonał oceny podobieństwa rozpatrywanych towarów, opierając się jednocześnie na ich charakterze, jak też na ich przeznaczeniu i sposobie używania.

Trybunał stwierdził, że Sąd nie wymienił wyraźnie uprzednio kryteriów, w odniesieniu do których powinny zostać określone rodzaje działalności faktycznie wykonywane przez Forge de Laguiole, i że w wyroku przytoczył przywoływane przez strony orzecznictwo sądów francuskich jedynie w ramach badania prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd. Jednakże z zaskarżonego wyroku wynika w jasny sposób, że podczas badania tych rodzajów działalności Sąd wyraźnie wziął pod uwagę nie tylko charakter rozpatrywanych towarów, lecz także ich przeznaczenie, sposób używania, klientelę, a także sposób dystrybucji. Trybunał uznał, że odwołanie nie było zasadne i należało je oddalić.

środa, 05 kwiecień 2017 11:13

Jak walczyć z książkowymi piratami?

Napisał

Czytanie książek to jedna z największych przyjemności, które nie kosztują wiele, a mogą przenieść w zupełnie inne światy i opowiadać coraz to nowe historie. Jeżeli jednak kupuje się wiele książek, takie hobby przestaje być tanie. Co prawda, w bibliotekach dostępnych jest teraz dużo nowości, jednak są one rozchwytywane przez czytelników, więc jeśli chce się mieć w rękach dany utwór od razu, najlepiej go po prostu kupić. Ci, którzy chcą oszczędzić, mogą książki pożyczać od znajomych. Inni nie są na tyle uczciwi i sięgają po pomoc do (nie)znajomych z internetu.

W sieci istnieje wiele portali, które udostępniają swoim użytkownikom dostęp do miejsca na przechowywanie plików. Co więcej, takie pliki mogą być udostępniane dalej. To właśnie z takich stron zazwyczaj nielegalnie pobierane są pliki zawierające na przykład właśnie książki. Jakiś czas temu z internetowym piractwem walczyła rodzina znanych rosyjskich pisarzy science-fiction, Arkadija i Borisa Strugackich. Spadkobiercy braci Strugackich nie byli zadowoleni z faktu, że twórczość zmarłych pisarzy dostępna jest na pirackich portalach, w związku z czym wniosła do nich prośbę o wycofanie wskazanych materiałów. Część platform tak zrobiła, ze względu na niechęć do ewentualnych oskarżeń o naruszanie praw autorskich, jednak pewna ilość dzieł Strugackich nadal krążyła w internecie.

Niezadowoleni z takiej walki o prawa autorskie, spadkobiercy Strugackich wpadli na zadziwiający pomysł. Córka Arkadija – Maria i syn Borisa – Andriej po prostu udostępnili publicznie oryginalne wersje powieści, w tym „Poniedziałek zaczyna się w sobotę”, „Trudno być bogiem”, „Piknik na skraju drogi” czy „W krainie purpurowych obłoków”. Książki do pobrania ukazały się 19 marca bieżącego roku na stronie Rosyjska Fantastyka. Ponadto, trafiły tam również niepublikowane wcześniej historie i komentarze autorów.

wtorek, 04 kwiecień 2017 11:16

Czy będzie z tego patent Elona Muska?

Napisał

Elon Musk to twórca PayPala i Tesli, przez jednych nazywany jest wizjonerem, przez innych – karierowiczem, którego pomysły są głośne, ale większość z ich pozostaje w strefie marzeń i marketingu. Niezależnie od tego, co kto o nim myśli, w ubiegłym roku majątek Muska był szacowany na 13,1 miliarda dolarów. Teraz ten z pochodzenia południowoafrykański przedsiębiorca wspiera bajeczne pomysły innych ambitnych inżynierów.

Jakiś czas temu Elon Musk ogłosił międzynarodowy konkurs dla studentów i naukowców, którego przedmiotem jest stworzenie najlepszego projektu Hyperloop. Podobno na pomysł dotyczący tego urządzenia Musk wpadł, stojąc w korku w Kalifornii, gdzie mieszka. Pojazd taki miałby się poruszać bez utrzymywania kontaktu z podłożem, z wykorzystaniem magnetycznej lewitacji oraz łożysk powietrznych. Teraz – bagatela – wystarczy tylko wymyślić, jak dokładnie będzie skonstruowany taki wynalazek.

Co ciekawe, do finału konkursu SpaceX Hyperloop Pod Competition dotyczącego Hyperloop grupa tworzona przez studentów Politechniki Wrocławskiej oraz Politechniki Warszawskiej. Polscy młodzi naukowcy są jedną z 24 drużyn z różnych państw, którzy swój prototyp superszybkiego pojazdu zademonstrują w USA, na kolejnym etapie konkursu. To niemały sukces, bo początkowo w konkursie startowało ponad 500 drużyn, z których dalej zakwalifikowali się między innymi młodzi Polacy. Teraz studenci muszą zebrać środki, które pozwolą im na skonstruowanie prototypu Hyperloop, połączenia idei pociągu i samolotu.

poniedziałek, 03 kwiecień 2017 08:17

Muzyczny spór o Eda Sheerana

Napisał

Spory dotyczące muzyki generowane są zazwyczaj przez naruszanie praw autorskich, kiedy to granice inspirowania się cudzym utworem zostaną mocno przekroczone. Nie są to łatwe w ocenie sytuacje, ponieważ nie mają one jasnych ram. W praktyce trudno powiedzieć, kiedy kończy się inspiracja, a zaczyna naruszenie. Inne sprawy z muzyką w tle, które trafiają przed sąd, mogą mieć za przedmiot znaki towarowe. Gwiazdy dużego formatu rejestrują czasem nawet tytuły swoich piosenek czy fragmenty ich tekstów jako znaki towarowe, aby nikt nie wykorzystywał ich komercyjnie, na przykład na koszulkach czy gadżetach. Tak robi chociażby znana piosenkarka pop, Taylor Swift.

W Wielkiej Brytanii miał jednak ostatnio miejsce spór przed sądem, w którym muzyka grała (nomen omen) główną rolę, choć przedmiotem sporu nie były ani prawa autorskie, ani znaki towarowe. Tym razem chodziło o pewną powtarzalność, a zapewne i głośność, które zmotywowały sąsiadów mieszkanki Birmingham do wytoczenia jej sprawy przed tamtejszym sądem. Zdenerwował ich fakt, że kobieta słuchała bez przerwy przez dłuższy czas zapętlonej popularnej ostatnio piosenki „Shape of you” brytyjskiej gwiazdy pop, Eda Sheerana. Co więcej, odbywało się to bardzo głośno.

Na miejsce została wezwana policja. Brytyjka została aresztowana, a rozpatrujący sprawę sąd uznał, że jej działania mogły być nieznośne dla sąsiadów, więc zasługuje ona na karę, szczególnie, że nie było to pierwsze tego typu zachowanie kobiety. Jak widać, co do gustów muzycznych można się spierać, jednak najlepiej, kiedy każdy może słuchać ulubionego gatunku muzyki bez narzucania własnych wyborów innym.

piątek, 31 marzec 2017 08:19

Kłótnie małżeńskie

Napisał

30 stycznia 2013 r. Bogusław Hoba dokonał w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia unijnego słowno-graficznego znaku towarowego FORMATA. 11 lipca 2014 r. skarżąca, Ilona Biernacka-Hoba, złożyła wniosek o unieważnienie prawa do wskazanego powyżej znaku w odniesieniu do wszystkich towarów. W uzasadnieniu tego wniosku powołano się na to, że zgłaszający działał w złej wierze w momencie dokonywania zgłoszenia zakwestionowanego znaku towarowego oraz na fakt istnienia wcześniejszego znaku towarowego.

12 listopada 2014 r. Wydział Unieważnień oddalił wniosek, wskazując, że skarżąca nie przedstawiła żadnego dowodu poświadczającego spełnienie przesłanek zastosowania podstawy unieważnienia. Skarżąca wniosła do EUIPO odwołanie. Podniosła, że nieuczciwego zamiaru drugiej strony postępowania dowodzi fakt, iż w czasie, gdy strony dokonały przed polskim Urzędem Patentowym na rzecz Przedsiębiorstwa Produkcyjno‑Handlowo‑Usługowego FORMATA II, Ilona Biernacka-Hoba zgłoszenia wcześniejszego znaku towarowego, który jest identyczny z zakwestionowanym znakiem towarowym i którego rejestracja, nie będąc przedłużona, wygasła w 2011 r., były one małżeństwem. Dodała ona, że zważywszy, iż zgłoszenie do rejestracji zakwestionowanego znaku towarowego zostało dokonane po rozwodzie, ale przed podziałem majątku małżonków, prawa do zakwestionowanego znaku towarowego nie mogą należeć wyłącznie do drugiej strony w postępowaniu. Po drugie, skarżąca podniosła, że okoliczność, iż były mąż wystąpił o rejestrację znaku towarowego identycznego ze znakiem, którego był wcześniej właścicielem wspólnie ze swoją małżonką, jest niezgodne „z obiektywnymi standardami”. Druga Izba Odwoławcza EUIPO oddaliła odwołanie. Sprawa trafiła przed Sąd UE, który 8 marca 2017 r. wydał wyrok.

Skarżąca zarzucała Izbie Odwoławczej przyjęcie błędnego założenia, że właścicielem wcześniejszego znaku towarowego jest osoba prawna. Fakt, że wspomniane oznaczenie wysuwa na pierwszy plan wyrażenie „przedsiębiorstwo produkcyjno‑handlowo‑usługowe Formata II” i że nazwisko skarżącej zostało wymienione dopiero na drugim miejscu, może skłonić do uznania, że właścicielem jest podmiot odrębny od skarżącej. Jednakże z drugiej strony firma osób prawnych zawiera w większości państw członkowskich Unii wskazanie formy prawnej, tak aby odbiorcy byli poinformowani w szczególności o osobie odpowiedzialnej za zobowiązania, finansowe lub inne, podejmowane przez daną spółkę, a także o majątku zabezpieczającym te zobowiązania. Okoliczność, że firma właściciela wcześniejszego znaku towarowego nie zawierała wskazania takiej formy prawnej, powinna była zatem co najmniej wzbudzić wątpliwości Izby Odwoławczej co do posiadania przez skarżącą osobowości prawnej.

 W tych okolicznościach Izba Odwoławcza nie mogła po prostu stwierdzić, że właścicielem wcześniejszego znaku towarowego jest spółka, w związku z czym nie mogło być zbieżności między właścicielem a skarżącą.

Jednak ani przed EUIPO, ani przed Sądem, skarżąca nie przedstawiła żadnych informacji dotyczących stosunków między nią a drugą stroną w postępowaniu przed EUIPO dotyczących działalności handlowej, z jaką związany jest zakwestionowany znak towarowy, ani przed podnoszonym rozwodem, ani po nim, a w szczególności informacji dotyczących praw, jakie przysługiwały tym dwóm stronom w odniesieniu do wspomnianej działalności handlowej. Wobec braku takich informacji, a także braku wiedzy co do ewentualnego wyniku podziału majątku małżeńskiego – przy założeniu, że został on w międzyczasie dokonany – Izba Odwoławcza nie była w stanie ocenić, czy druga strona działała w złej wierze, co słusznie skłoniło ją do oddalenia podstawy unieważnienia prawa do znaku opartej na złej wierze.

W konsekwencji zadaniem Sądu nie jest rozpatrywanie tej kwestii po raz pierwszy w ramach sprawowania przezeń kontroli zgodności z prawem zaskarżonej decyzji. To zatem do Izby Odwoławczej będzie należało wypowiedzenie się w tym względzie, wraz z przedstawieniem uzasadnienia dokonanej oceny, w celu wywiązania się z obowiązku wydania rozstrzygnięcia w przedmiocie wniesionego do niej odwołania.

czwartek, 30 marzec 2017 08:21

Fiskus przygląda się kosztom znaków towarowych

Napisał

Co prawda umowa o pracę jest jedną z najpopularniejszych form zatrudnienia, ale w Polsce coraz bardziej popularne staje się też od pewnego czasu samozatrudnienie. Tendencja ta rośnie szczególnie w wolnych zawodach, w których freelancerzy niekoniecznie mają chęć siedzieć za biurkiem od 8 do 16. Prowadząc działalność gospodarczą, w celu obniżenia płaconych podatków można niektóre koszty uwzględniać jako koszty osiągnięcia przychodu. Popularnie nazywa się to „wrzucaniem w koszty”. Z tym procederem należy jednak uważać, ponieważ urzędy skarbowe dość często negują niektóre wydatki uwzględniane jako koszty przez przedsiębiorców.

Tak się ma ostatnio sprawa wydatków dotyczących kosztów związanych ze znakami towarowymi. Fiskus wziął się niedawno za kontrole rozliczenia znaków towarowych w optymalizacjach podatkowych. Chodzi tu głównie o przenoszenie praw do zarejestrowanego znaku towarowego. Kilka takich transferów może znacznie podnieść wartość znaku, co powoduje jednocześnie podwyższenie kosztów podatkowych. Do tej pory fiskus przymykał oko na podobne transakcje, ale teraz najwyraźniej albo cierpliwość urzędników się skończyła, albo też przedsiębiorcy zaczęli nadużywać takich rozwiązań.

Zarówno mali, jak i duzi przedsiębiorcy powinni pamiętać, że obowiązująca od 15 lipca 2016 r. klauzula obejścia przepisów pozwala fiskusowi zakwestionować takie koszty. Klauzula umożliwia podważenie transakcji, które przysporzyły podatnikowi podatkowych korzyści powyżej kwoty 100 tysięcy zł w okresie roku. Osiągnięcie takich kwot w przypadku znaków towarowych nie jest trudne, szczególnie w przypadku bardzo rozpoznawalnych oznaczeń. Ma to znaczenie również ze względu na szacunkowość wyceny znaków towarowych, którą trudno przeprowadzić w sztywnych ramach.

© 2012-2017