Subskrybuj i oglądaj nas na:youtube

Publikujemy na:facebook

    Spółka IPA Technologies wystąpiła niedawno z pozwem przeciwko Google. Przedmiot sporu związany jest z Siri, czyli inteligentnym asystentem głosu, będącym częścią systemów operacyjnych Apple. Zdaniem IPA Technologies, Google narusza sześć patentów związanych z Siri. Patenty te pierwotnie były własnością SRI International, instytucji non-profit zajmującej się badaniami. IPA Technologies miała nabyć prawa do nich od SRI International w 2016 r.

    W pozwie IPA Technologies stwierdza, że przez ponad 70 lat działalności SRI Technologies doprowadziło do odkrycia i zaprojektowania przełomowych technologii. Między innymi organizacja prowadziła badania związane z inteligentnymi asystentami osobistymi. SRI International udzieliła Apple licencji do opracowanej przez siebie technologii głosu. Apple zaś zastosował tę technologię do stworzenia Siri.

    Natomiast Google, w ocenie IPA Technologies, świadomie i celowo naruszył patenty poprzez ich nieautoryzowane użycie. Firma żąda zakazu naruszania patentów oraz odszkodowania.
    Co ciekawe, IPA Technologies jest spółką zależną od WiLan, kanadyjskiej spółki licencjonującej technologie. Firma ta ostatnio wystąpiła z licznymi pozwami przeciwko markom produkującym komputery i inne oprogramowanie takim jak: Dell, HP, Toshiba, Acer i ASUS. Oprócz tego WiLan wystąpiła przeciwko Amazonowi, który jest producentem inteligentnego asystenta o imieniu Alexa. Następnie pozwała też Sony, Microsoft i HTC. Wygląda na to, że pozew przeciwko Google jest częścią szerszej strategii dotyczącej ochrony patentowej technologii opracowanej przez SRI International.

    Dział: Aktualności
    wtorek, 06 marzec 2018 07:30

    Ważne zmiany w Google Images!

    Niektórzy użytkownicy Google’a z pewnością zauważyli, że wyszukiwarka usunęła przycisk „pokaż obraz”, który pojawiał się pod wyszukiwanym przez nią zdjęciem. Pozostał natomiast przycisk, który odsyła bezpośrednio na stronę zawierającą zdjęcie. Takie rozwiązanie ma wspierać właścicieli praw autorskich do zdjęć.

    „W końcu Google Images jest narzędziem do uzyskiwania informacji w przypadkach, w których przeglądanie zdjęć jest dla użytkownika bardziej przydatne niż tekst” – stwierdziła amerykańska firma we wpisie na Twitterze. Google ogłosił również, że rozpoczął współpracę z agencją fotograficzną Getty Images. W jej ramach Google będzie mógł korzystać z treści, którymi dysponuje agencja, w ramach różnych produktów i usług świadczonych przez Google. Spółki przeszły długą drogę zanim podjęły współpracę. W 2016 r. Getty Images wystąpił przeciwko Google ze skargą do Komisji Europejskiej, w której oskarżył tę firmę o naruszanie praw autorskich. Za naruszenie Getty Images uznał pokazywanie przez wyszukiwarkę w wynikach zdjęć, do których prawa przysługiwały Getty.

    Komentując rozpoczęcie współpracy Dawn Airey, prezeska agencji, zadeklarowała, że firma będzie licencjonować Google swoje najpopularniejsze na rynku treści, tak by przyczynić się do wzrostu świadomości w zakresie autorstwa tych treści.

    Dział: Aktualności

    W San Diego Google niedawno wygrał proces, w którym kwestionowano ważność znaku towarowego „Google”. Zgodnie z prawem znaków towarowych obowiązującym w USA, prawa do znaku towarowego można utracić, gdy znak towarowy staje się nazwą rodzajową dla towarów lub usług, dla których jest używany. Kilka dobrze znanych znaków uległo temu zjawisku, znanemu jako degeneracja znaku towarowego – m.in. aspiryna, schody ruchome, termos.
    W sprawie o które mowa powód zarzucał, że znak „Google”  stał się nazwą rodzajową wyszukiwarki internetowej. Sąd jednakże uznał, że "Google", mimo częstego używania jako czasownik wciąż pozostaje silnie oddziałującym identyfikatorem marki i nie można mu zarzucać utraty zdolności odróżniającej. Uznano, że chociaż "Google" („googlować”) może być synonimem "wyszukiwania w Internecie", znak jest wciąż wyraźnie identyfikowany przez konsumentów jako źródło usług. Mimo swej dominującej pozycji „Google” na rynku przeglądarek okazuje się, że jej ogromna popularność nie uczyniła znaku „Google” nazwą rodzajową.  Konsumenci bowiem wciąż rozumieją, że istnieją inne wyszukiwarki, takie jak Bing i Yahoo! i że Google oznacza tylko jedną z nich.

    Dział: Aktualności
    poniedziałek, 21 sierpień 2017 08:35

    Google walczy o zachowanie znaku towarowego

    Czy określenie „google” jest zbyt ogólne i jako takie nie jest godne ochrony, jaką daje rejestracja znaku towarowego? Odpowiedź na to pytanie musi znaleźć Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych.

    Słowa takie jak teleprompter, termos, czy aspiryna były kiedyś zarejestrowanymi znakami towarowymi. Straciły jednak ten status, gdy ich nazwy stały się zbyt ogólne i zostały uznane za nazwy generyczne, wskazujące po prostu na istotę danego przedmiotu.

    Sprawa tocząca się przed amerykańskim Sądem Najwyższym została póki co wygrana przez Google w sądzie niższej instancji. Pozew, od którego się zaczęła, wskazuje, że „Google” nie powinno już być znakiem towarowym, ponieważ słowo „google” w języku angielskim jest synonimem hasła „szukać w internecie”. Zgodnie z nim, nie ma słowa innego niż czasownik „to google”, który określa przeszukiwanie internetu za pomocą dowolnej wyszukiwarki. Jest to prawdopodobnie jedna z najważniejszych w ostatnim czasie spraw dotyczących amerykańskich znaków towarowych, zaraz obok rozpatrywanej w czerwcu tego roku sprawy obraźliwych znaków towarowych.

    Spór dotyczący znaku towarowego „Google” rozpoczął się w 2012 r., kiedy Chris Gillespie zarejestrował 763 nazwy domen, które łączą nazwę „google” z innymi słowami, w tym na przykład „googledonaldtrump.com”. Firma Google złożyła skargę dotyczącą cyberprzestępczości w ramach ujednoliconej zasady rozstrzygania sporów w zakresie nazw domen i zgłosiła też naruszenie praw do znaku towarowego. Google wygrał, a zespół arbitrażowy rozpatrujący sprawę zarządził przepadek domen. Gillespie pozwał następnie Google w celu unieważnienia znaku towarowego. W ubiegłym roku amerykański sąd apelacyjny stwierdził, że gigant wyszukiwania zachowuje swój znak towarowy, nawet jeśli termin „to google” stał się znany dla wyszukiwania internetu. Jednym z powodów jest fakt, że Google nie jest tylko wyszukiwarką.

    Dział: Aktualności
    środa, 18 maj 2016 14:21

    Zielony robot przed sądem

    Android to jeden z najpopularniejszych systemów operacyjnych na świecie. Co się z tym wiąże, producent Androida, gigant internetowy Google, uzyskuje z tego faktu ogromne pieniądze. Z tej puli najwyraźniej chciałby też skorzystać jego konkurent, Oracle.

    Oracle oskarżył przed sądem Google, że ta ostatnia spółka wykorzystała w swoim systemie oznaczonym postacią zabawnego, zielonego robota, 37 elementów interfejsu oprogramowania Java, pochodzącego właśnie od Oracle. Obecnie Oracle przedstawił przed sądem wyliczenia na iście kosmiczne kwoty. Przychód został wyliczony z aktywacji 3 miliardów urządzeń obsługiwanych przez system Android i wyniósł 42 miliardy dolarów, z czego sam zysk to połowa tej kwoty, 21 miliardów. Ze względu na te wyliczenia, przy uwzględnieniu szacunków ekspertów Oracle, iż każdego dnia na świecie użytkownicy aktywują 200 tysięcy urządzeń z Androidem, Orcale żąda od Google niemałego odszkodowania.

    Tak duże spory toczą się zazwyczaj w przypadku naruszeń praw do patentów. Tutaj przedmiotem są prawa autorskie do oprogramowania. Google idzie w zaparte, że nie dokonał naruszenia. Spółka twierdzi, że będąca przedmiotem sporu Java jest oprogramowaniem wolnym, z którego każdy może korzystać bezpłatnie. Co ciekawe, to już drugie sądowe podejście w tej sprawie. Choć w pierwszej części procesu sąd zadecydował, że prawa autorskie Oracle zostały naruszone, to jednak niesprecyzowany w sprawie został dozwolony użytek. W związku z tym, sprawa trafiła do ponownego rozpatrzenia.

    Dział: Aktualności

    Po pięciu nieprzerwanych latach działania strony internetowej www.9to5google.com, skupiającej się na nowych technologiach internetowy gigant Google, którego nazwa znajduje się w domenie tej strony internetowej, uznał, że takie brzmienie domeny stanowi naruszenie jego praw do znaku towarowegoGoogle”. W międzyczasie, Google zakazał też właścicielom strony wykorzystywania w jej działaniach sieci AdSense, co do tej pory przynosiło im co miesiąc sześciocyfrowy zarobek.

    Ze względu na wysunięcie przez Google roszczeń, zawieszone zostało wyświetlanie na stronie reklam, z których otrzymywała ona przychód. Kiedy właściciele strony udali się do Google po informacje, zostali poinformowani o dokonywaniu rzekomego naruszenia. Wydaje się dziwne, że Google zdecydowało się na takie działania dopiero teraz, jako że strona pod taką domeną funkcjonowała bez przeszkód od pięciu lat i nawet uczestniczyła w wydarzeniach patronowanych lub przygotowywanych przez Google.

    W podobnej sytuacji, która wydarzyłaby się w Polsce, można by było wykorzystać przepisy dotyczące przedawnienia roszczeń. Zgodnie z nimi, roszczenia z tytułu naruszenia prawa ochronnego na znak towarowy ulegają przedawnieniu z upływem trzech lat, a bieg przedawnienia rozpoczyna się od dnia, w którym uprawniony dowiedział się o naruszeniu swego prawa ochronnego na znak towarowy i o osobie, która naruszyła to prawo. W takim wypadku przedsiębiorca, który zdawał sobie sprawę z tego, że ktoś inny podejmuje działania, które można uznać za naruszające prawa do znaku towarowego i nie zareagował na to w ciągu trzech lat, nie może w późniejszym czasie domagać się zaprzestania rzekomych naruszeń czy odszkodowania z tego tytułu.

    Dział: Aktualności
    © 2012-2017