Subskrybuj i oglądaj nas na:youtube

Publikujemy na:facebook

    Aktualności

    Ciekawym zagadnieniem, dotyczącym możliwości wykorzystania w celach handlowych przez jeden podmiot produktów będących odpowiednikami zarejestrowanych na rzecz innego przedsiębiorcy wzorów przemysłowych zajmował się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (wyrok z dnia 27 września 2017 roku - sprawy połączone C-24/16 i C-25/16).

    Sprawa dotyczyła sporu pomiędzy znaną marką Nintendo Co. Ltd, która w głównej mierze zajmuje się produkcją i sprzedażą konsol do gier oraz sprzedażą gier (przy czym spółka zasłynęła konsolą Wii, która wykorzystuje sensory ruchu do zabawy), a mniejszą spółką BigBen Interactive GmbH, która z kolei zajmuje się produkcją i sprzedażą akcesoriów oraz kontrolerów (które w znacznej części współpracują właśnie z konsolą Wii). Sprawa trafiła do niemieckiego sądu i dotyczyła wykorzystywania przez spółkę BigBen na swojej stronie internetowej produktów, głównie akcesoriów do konsoli Wii, objętych wzorami wspólnotowymi na rzecz Nintendo. Takie przedstawienie konkurencyjnych produktów miało na celu sprzedaż akcesoriów własnych, tj. pochodzących od BigBen oraz ukazanie ich kompatybilności z konsolą Wii.

    Z uwagi na rozpoznawaną sprawę niemiecki sąd zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z następującym pytaniem "Czy Rozporządzenie Rady (WE) nr 6/2002 z dnia 12 grudnia 2002 r. w sprawie wzorów wspólnotowych, a w szczególności jego art. 20 ust. 1 lit. c), należy interpretować w ten sposób, że osoba trzecia może przedstawiać wspólnotowy wzór przemysłowy w celach handlowych, jeżeli zamierza prowadzić sprzedaż akcesoriów do towarów odpowiadających wzorowi wspólnotowemu właściciela? Jeśli tak, to jakie kryteria mają w tym względzie zastosowanie?".

    Intencją sądu krajowego było wyjaśnienie zagadnienia dotyczącego "cytowania" cudzego wzoru przemysłowego, tj. ustalenie czy w ogóle istnieje taka możliwość oraz w jakich okolicznościach cudzy wzór można "cytować". W niniejszej sprawie odpowiadało to sytuacji "cytowania" cudzego wzoru na swojej stronie internetowej w celu ukazania wspólnego zastosowania produktów Nintendo oraz oferowanych akcesoriów spółki BigBen.

    Zgodnie z art. 20 ust. 1 lit. c) Rozporządzenia  nr 6/2002, prawa wynikające z rejestracji  wzoru wspólnotowego nie są wykonywane w odniesieniu do działań odtwarzania w celach cytowania lub nauczania, pod warunkiem że działania te są zgodne z praktyką uczciwego handlu i nadmiernie nie utrudniają zwykłego używania wzoru i że jest wskazane źródło.

    Z uwagi na fakt, że w przepisach nie ma uregulowanej definicji słowa "cytować", jak również okoliczność, iż w niektórych krajach w rozporządzeniach używa się słowa „ilustracja” zamiast „cytowanie”, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej podczas rozpoznawania zagadnienia musiał odnieść się do zakresu pojęciowego "cytowania". W rezultacie Trybunał stwierdził, że celem powyższego przepisu Rozporządzenia nr 6/2002 jest niejako ograniczenie prawa z rejestracji wspólnotowego wzoru przemysłowego na rzecz innych działań, które polegają na odtworzeniu  chronionego wzoru przez inny podmiot, który na owe ograniczenie będzie się powoływać, a którego celem jest odtworzenie wzoru pozwalające wyjaśnić powiązanie pomiędzy swoimi produktami, a produktami chronionymi prawem ochronnym. 

    Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku wskazał, iż art. 20 ust. 1 lit. c) Rozporządzenia nr 6/2002 należy interpretować w ten sposób, że osoba trzecia, która bez zgody właściciela praw przysługujących ze wzoru wspólnotowego używa, w tym za pośrednictwem swojej witryny internetowej, wizerunków produktów odpowiadających takim wzorom podczas zgodnej z prawem sprzedaży produktów przeznaczonych do używania jako akcesoria do swoistych produktów właściciela praw przysługujących z tych wzorów, w celu objaśnienia lub zademonstrowania wspólnego zastosowania tak sprzedawanych produktów i swoistych produktów właściciela wspomnianych praw, dokonuje działania odtwarzania w celach „cytowania” w rozumieniu art. 20 ust. 1 lit. c), przy czym takie działanie jest w ten sposób dozwolone na mocy tego przepisu, o ile spełnione zostają określone w nim warunki kumulatywne, tj. zgodność działań odtwarzania z praktyką uczciwego handlu, brak nadmiernego utrudnienia zwykłego używania wzoru wskutek takich działań oraz wskazanie źródła.

    czwartek, 12 kwiecień 2018 04:21

    Elektryczny rower trialowy Yamaha

    Napisała

    Firma Yamaha złożyła wniosek o rejestrację unijnego znaku towarowego "TY-E", który, prawdopodobnie zostanie wykorzystany do oznaczania nowego elektrycznego roweru trialowego.

    Samo oznaczenie „TY” używane jest w rowerach trialowych Yamaha już od 1973 r. Wniosek o rejestrację znaku towarowego, złożony w Urzędzie ds. Własności Intelektualnej Unii Europejskiej (EUIPO), jest przeznaczony do oznaczania towarów takich jak: motocykle, skutery, motorowery, motocykle trójkołowe, trzykołowe motorowery, motorowery trójkołowe. Wszystkie powyższe towary występują prawie we wszystkich pozostałych znakach Yamaha, ale w tym przypadku dodano jeszcze: motocykle elektryczne, trójkołowe motocykle elektryczne, skutery elektryczne, trójkołowe skutery elektryczne oraz części i osprzęt do wszystkich wyżej wymienionych towarów." A więc wynika z tego, że dodatkowe "E" w nazwie „TY-E” będzie modelem elektrycznym.

    Powyższe działania Yamahy sugerują, że prawdopodobnie sztukuje się ona na wzięcie udziału w mistrzostwach Trial-E Cup FIM 2018, w kategorii rowerów elektrycznych. Rowery elektryczne jako dyscyplina została wprowadzona w zeszłym roku podczas jednej z imprez, a w tym roku ma rozszerzyć się o następne dwie, jedną w Auron France, a drugą w Comblain au Pont w Belgii.  Na razie, oprócz informacji o zgłoszeniu do ochrony znaku towarowego na rowery elektryczne, nie wiadomo kiedy należy spodziewać się gotowego roweru elektrycznego Yamahy.

    H&M ogłosił wycofanie skargi przeciwko artyście graffiti Jasonowi Williams (znany jako Revok), który wcześniej oskarżył H&M o wykorzystanie swojej pracy w materiałach reklamowych spółki i zażądał odszkodowania. Opisywaliśmy tę sprawę na blogu.

    W wyniku działań sądowych, podjętych przez H&M, spółka argumentowała, że Williams nie posiada praw autorskich do graffiti, które zostało namalowane bez zezwolenia miasta Nowy Jork. Dowodziła, że praca Williamsa to dzieło nieautoryzowane oraz akt wandalizmu. Żądania H&M sprowadzały się do stwierdzenia przez sąd, że wykorzystanie graffiti nie stanowi czynu nieuczciwej konkurencji ani niedopełnienia obowiązku. Żądał również ustalenia, że Williams nie posiada praw autorskich do spornego graffiti i ogólnie nie jest uprawniony do jego prawno-autorskiej ochrony.

    Zachowanie H&M w tej sprawie spotkało się ze sprzeciwem ze strony społeczności artystycznej. Wielu artystów wyrażało swoje negatywne opinie dotyczące H&M w mediach społecznościowych. Niektórzy opisywali działania H&M jako "groźbę" i "atak" na prawa artystów.  W mediach społecznościowych pojawił się list społeczności artystycznej, w którym działania H & M zostały opisane jako "mogące sprawić, że miliony fresków i ważnych dzieł sztuki na całym świecie będą całkowicie niechronione i dostępne do użytku korporacyjnego, bez konieczności jakiejkolwiek zapłaty lub zgody". W konsekwencji, H&M wycofał się z podjętych działań sądowych  oświadczając, że szanuje kreatywność i wyjątkowość artystów.

    wtorek, 10 kwiecień 2018 04:47

    Adidas, wycofał pozew przeciwko Asics

    Napisała

    Adidas, wycofał pozew przeciwko Asics America, o naruszenia jego 10 patentów dotyczących monitorowania sprawności fizycznej, na wcześniej uzgodnionych warunkach. Pozew został pierwotnie złożony w marcu 2017 r. przeciwko Asics oraz zależnej od niej firmie FitnessKeeper, właścicielowi aplikacji „Runkeeper”, twierdząc, że FitnessKeeper użył patentów Adidasa w swojej aplikacji mobilnej „My Asics”. Według Adidasa, obie aplikacje zawierają oprogramowanie z odbiornikiem GPS i oprogramowaniem do integracji i pracy z urządzeniami innych producentów, takimi jak monitory tętna.

    19 marca Wielka Brytania i Unia Europejska opublikowały projekt umowy dotyczącej opuszczenia przez Wielką Brytanię Unii Europejskiej. Zgodnie z tym projektem okres od 29 marca 2019 do 31 grudnia 2020 będzie okresem przejściowym, w którym Wielka Brytania nadal będzie pozostawała członkiem Unii. W tym czasie prawa właścicieli unijnych znaków towarowych oraz wzorów wspólnotowych będą nadal chronione.

    Co istotne, wspomniane wyżej prawa będą chronione także po tym okresie. Zgodnie bowiem z aktualnym projektem właściciele praw – mówiąc ogólnie – własności intelektualnej staną się właścicielami porównywalnych (analogicznych) zarejestrowanych i egzekwowalnych praw własności intelektualnej w Wielkiej Brytanii.

    Powyższe ustalenia dotyczą jednak jedynie znaków, wzorów wspólnotowych, ochrony odmian roślin oraz baz danych. Ważą się natomiast losy ochrony oznaczeń geograficznych oraz wniosków o dodatkowe prawa ochronne.

    Środowiska prawnicze zasadniczo oceniają powyższe założenia pozytywnie. Wypowiadająca się w sprawie prezeska brytyjskiego Chartered Institute of Trade Mark Attorneys (CITMA), Kate O’Rourke,  zauważyła, że wprowadzenie okresu przejściowego wyeliminuje niepewność prawną wśród właścicieli praw. Zgodnie z projektem umowy, nie będą musieli zgłaszać swoich znaków podwójnie, tj. w Urzędzie ds. Własności Intelektualnej Unii Europejskiej (EUIPO) oraz w brytyjskim Urzędzie ds. Własności Intelektualnej.  W przypadku znaków towarowych i wzorów zgłoszonych, lecz niezarejestrowanych do dnia 31 grudnia 2020 r. wprowadzony zostanie okres przejściowy (następujący po 31 grudnia 2020 r.), w którym będzie można dokonać potwierdzenia zgłoszenia. 

    Znana prawnicza korporacja Taylor Wessing stwierdziła, że choć osiągnięte porozumienie stanowi znaczący krok naprzód, to jednak nadal istnieje niepewność co do tego, w jaki sposób EUIPO i sądy europejskie będą traktować prawa powstałe przed lub w trakcie okresu przejściowego, po zakończeniu tego okresu.

    Podobną opinię wyraziła inna międzynarodowa firma prawnicza, Baker McKenzie. Szefowa działu znaków towarowych, Jessica Le Gros stwierdziła, że dla właścicieli znaków towarowych szczególnie ważne jest stworzenie w Wielkiej Brytanii praw równoważnych w stosunku do praw do unijnych znaków towarowych. W jej ocenie przyszłe rozwiązania przede wszystkim nie powinny generować obciążeń administracyjnych dla tych podmiotów.

    CITMA tymczasem wskazuje, że brytyjski rząd musi zając jasne stanowisko co do potencjalnych kosztów, jakie może wywołać Brexit dla właścicieli praw własności intelektualnej. Poza tym, zdaniem Kate O’Rourke do wyjaśnienia pozostaje sprawa możliwości reprezentowania klientów przez brytyjskich rzeczników patentowych w postępowaniach przed EUIPO i kwestia ochrony oznaczeń geograficznych. Instytucja zadeklarowała, że zamierza nadal angażować się w negocjacje umowy z Unią Europejską, m.in. poprzez dialog z brytyjskim ministrem ds. własności intelektualnej.

    Brytyjskiemu nadawcy BBC udało się obronić przed zarzucanym naruszeniem praw autorskich w związku z wykorzystaniem materiału filmowego „The Bill Cosby Show”. 26 lutego 2018r. sąd odrzucił pozew producenta „The Cosby Show" z powodu braku jurysdykcji. 

    BBC wyemitowało dokument z roku 2017, wyprodukowany przez Sugar Films, zatytułowany "Bill Cosby - Fall of an American Icon"(Bill Cosby - Upadek Amerykańskiej Ikony). Dokument koncentruje się na upadku kariery Cosby'ego po rzekomym napastowaniu seksulanym, jakiego miał się dopuścić względem wielu kobiet.  Powód twierdził, że BBC i Sugar Films naruszyły prawa autorskie, wykorzystując materiał filmowy "The Cosby Show" bez jego pozwolenia. 

    Po pierwszej emisji filmu w czerwcu 2017 r. program był dostępny do oglądania przez 30 dni na stronie streamingowej iPlayer BBC. W tym czasie, program mógł być oglądany w Stanach Zjednoczonych za pomocą wirtualnych sieci prywatnych (VPN) lub usług proxy.Carsey-Werner twierdził, że ​​BBC było świadome, że osoby spoza Wielkiej Brytanii używały VPN. Stwierdził, że ze względu na "kalifornijską naturę" programu, celem decyzji BBC o dystrybucji filmu za pośrednictwem iPlayera było to, żeby program obejrzało jak najwięcej osób z Kalifornii oraz całego USA, ponieważ mogły mieć one dostęp do tej strony internetowej. 

    W dniu, w którym program po raz pierwszy został wyemitowany przez BBC, powód wysłał zawiadomienie o rzekomym naruszeniu praw autorskich, a Sugar Films otrzymało je następnego dnia. Sugar Films twierdziło, że nie popełniło żadnego naruszenia na terytorium Kalifornii, jako że licencjonuje program do BBC, który miał być dystrybuowany wyłącznie na terenie Wielkiej Brytanii. Sugar Films twierdziło, że jakakolwiek dystrybucja za pośrednictwem YouTube lub innych podobnych stron internetowych była nieautoryzowana. BBC z kolei twierdziło, że osoby w USA mogły uzyskać dostęp do treści za pośrednictwem VPN lub usług proxy, ale dokument nie był skierowany do tej publiczności. BBC tłumaczyło też, że korzystanie z usługi iPlayer poza Wielką Brytanią narusza warunki korzystania z jej usług.

    Carsey-Werner stał na stanowisku, że zarówno BBC jak i Sugar Films, umyślnie naruszyły prawa autorskie, wykorzystując materiał "The Cosby Show", podróżując po Kalifornii i przeprowadzając wywiady ze świadomością, że Carsey-Werner mieszka w Stanach Zjednoczonych. W wyniku całej sprawy poniósł on szkodę, ponieważ jego materiał chroniony prawem autorskim został użyty na terenie Kalifornii, bez jego zgody oraz należnej zapłaty.

    BBC i Sugar Films twierdziły, że nawet umyślne naruszenie praw autorskich i znajomość miejsca zamieszkania właściciela praw autorskich nie są wystarczające do wykazania naruszenia na terytorium Kalifornii. Powyższe potwierdził sąd orzekając, że nawet jeśli pozwani popełnili umyślne naruszenie praw autorskich, to takie działanie nadal nie ma wystarczających powiązań z terytorium Kalifornii, aby poddać sprawę pod jurysdykcję sądu w Kalifornii. Sąd zdecydował również, że program nie był przeznaczony dla widzów w Kalifornii, a BBC podjęło szereg kroków, aby uniemożliwić oglądanie filmu osobom spoza Wielkiej Brytanii. Stwierdził, że "spekulacje powoda dotyczące amerykańskich widzów programu są niewystarczające do ustalenia tutejszej jurysdykcji. Powód nie udowodnił, że oskarżeni celowo kierowali swoją działalność na terytorium USA."

    Nike wygrała w sądzie spór sądowy ze znanym fotografem sportowym. Jacobus Rentmeester, bo o nim mowa,  który w 1984r wykonał słynne zdjęcie Michaela Jordana, oskarżył Nike o jego skopiowanie i wykorzystanie do stworzenia swojego logo nazwanego "Jumpman". 

    Zdjęcie Rentmeester’a z 1984 roku przedstawia Jordana, w tamtym czasie studenta University of North Carolina, skaczącego w kierunku obręczy kosza, z piłką uniesioną nad głową w lewej ręce, tak jakby próbował wrzucić ją do kosza. Zdjęcie pierwotnie ukazało się w magazynie "Life", promującej sportowców występujących na Letnich Igrzyskach Olimpijskich w 1984r. Wkrótce po zrobieniu zdjęcia, Nike zamówił własną fotografię Jordana, która - jak stwierdził Sąd – była "wyraźnie inspirowana fotografią zrobioną przez Rentmeester’a" . Na jej podstawie, w 1987r., Nike stworzyło logo "Jumpman", przedstawiające czarną sylwetkę, z konturami postaci Jordana.

    W styczniu 2015 r. fotograf  pozwał Nike do Sądu, twierdząc, że zarówno zdjęcie Nike, jak i logo naruszają jego prawa autorskie. Nike wnioskował o oddalenie powództwa twierdząc, że pozew jest nieuzasadniony. Sąd uwzględnił stanowisko Nike i odrdalił roszczenia Rentmeester’a stwierdzając, że ani zdjęcie Nike, ani logo „Jumpman” nie naruszają praw autorskich Rentmeester’a.

    Fotograf odwołał się od tego wyroku. W wydanym 27 lutego 2018r. orzeczeniu, sąd apelacyjny uznał, że Rentmeester nie wykazał, aby Nike skopiował ze zdjęcia na tyle dużo, aby móc ustalić bezprawne przywłaszczenie.

    "W ciągu ostatnich trzech dekad Nike wykorzystało logo „Jumpman” w związku z marketingiem i sprzedażą towarów, opiewającą na miliardy dolarów. Stało się ono jednym z najbardziej rozpoznawalnych znaków towarowych Nike "- dodał sąd. Zdaniem sądu, chociaż zdjęcia są "niezaprzeczalnie podobne", ponieważ oba ujmują sylwetkę Michaela Jordana w skaczącej pozie, to prawa autorskie nie przyznają monopolu Rentmeester ‘owi na ten ogólny pomysł czy koncepcję.  Ponadto stwierdził, że  prace nie były "zasadniczo" podobne z powodu różnic w tle i oświetleniu. „Jeśli zdjęcie Nike nie może być prawnie uznane za „zasadniczo” podobne do zdjęcia Rentmeester, ten sam wniosek ma zastosowanie do logo" Jumpman"- zauważył sędzia.

    Spółka IPA Technologies wystąpiła niedawno z pozwem przeciwko Google. Przedmiot sporu związany jest z Siri, czyli inteligentnym asystentem głosu, będącym częścią systemów operacyjnych Apple. Zdaniem IPA Technologies, Google narusza sześć patentów związanych z Siri. Patenty te pierwotnie były własnością SRI International, instytucji non-profit zajmującej się badaniami. IPA Technologies miała nabyć prawa do nich od SRI International w 2016 r.

    W pozwie IPA Technologies stwierdza, że przez ponad 70 lat działalności SRI Technologies doprowadziło do odkrycia i zaprojektowania przełomowych technologii. Między innymi organizacja prowadziła badania związane z inteligentnymi asystentami osobistymi. SRI International udzieliła Apple licencji do opracowanej przez siebie technologii głosu. Apple zaś zastosował tę technologię do stworzenia Siri.

    Natomiast Google, w ocenie IPA Technologies, świadomie i celowo naruszył patenty poprzez ich nieautoryzowane użycie. Firma żąda zakazu naruszania patentów oraz odszkodowania.
    Co ciekawe, IPA Technologies jest spółką zależną od WiLan, kanadyjskiej spółki licencjonującej technologie. Firma ta ostatnio wystąpiła z licznymi pozwami przeciwko markom produkującym komputery i inne oprogramowanie takim jak: Dell, HP, Toshiba, Acer i ASUS. Oprócz tego WiLan wystąpiła przeciwko Amazonowi, który jest producentem inteligentnego asystenta o imieniu Alexa. Następnie pozwała też Sony, Microsoft i HTC. Wygląda na to, że pozew przeciwko Google jest częścią szerszej strategii dotyczącej ochrony patentowej technologii opracowanej przez SRI International.

    wtorek, 13 marzec 2018 06:53

    Podróbki zabawek "Psi patrol"

    Napisała

    “Paw Patrol” (pol. „Psi patrol”) to kanadyjski serial animowany. Jego głównym bohaterem jest chłopiec o imieniu Ryder, który przewodzi „psiemu patrolowi”, czyli grupie psów ratujących innych z opresji.
    W sprzedaży dostępne są liczne gadżety związane z serialem. Ich producentem jest kanadyjska firma Spin Master. Spółka jest także właścicielem zarejestrowanych znaków towarowych – „Ryder” oraz „Paw Patrol”, służących głównie do oznaczania zabawek. Towary zawierające te znaki są sprzedawane przez stronę internetową firmy oraz w znanych sklepach sieciowych, m.in. Toys R Us i Walmart. W ocenie Spin Master znaki towarowe związane z „Paw Patrol” osiągnęły ogromną popularność i rozpoznawalność, co przełożyło się na zwiększenie ich charakteru odróżniającego.

    20 lutego kanadyjska firma złożyła pozew przeciwko sklepom sprzedającym online podróbki zabawek i odzieży związane z serialem „Paw Patrol”. Zdaniem Spin Master, sklepy internetowe sprzedające podróbki są ze sobą powiązane ponieważ ich produkty wykazują wiele podobieństw. W pozwie kanadyjska firma twierdzi, że „pozwani usiłują uniknąć odpowiedzialności, dokładając wszelkich starań, aby ukryć swoją tożsamość”.
    Spin Master domaga się zakazania używania jakichkolwiek znaków z serii „Paw Patrol” na towarach produkowanych przez te firmy. Dochodzi również odszkodowania w wysokości 2 mln dolarów za każde wykorzystanie znaku.

    © 2012-2017