Firma Ivanki Trump otrzymała wstępną zgodę chińskiego rządu na rejestrację pięciu znaków towarowych na kilka dni przed ogłoszeniem przez jej ojca decyzji dotyczącej  ZTE Corporation, chińskiej firmy telekomunikacyjnej, która przyznała się do naruszenia amerykańskich sankcji wobec Iranu i Korei Północnej.
Pierwsza córka i doradczyni Białego Domu, reprezentująca Stany Zjednoczone podczas wydarzeń dyplomatycznych, ma już w Chinach kilkanaście znaków towarowych i wiele oczekujących na rejestrację zgłoszeń, podczas gdy Donald Trump posiada ponad 100 znaków towarowych w Chinach.

Dział: Aktualności
wtorek, 12 czerwiec 2018 10:42

T-Mobile walczy o kolor.

Gigant na rynku telekomunikacji i właściciel sieci T-Mobile, Deutsche Telekom próbuje uniemożliwić małej, zaledwie siedmioosobowej firmie rejestrację jej znaku towarowego w brytyjskim Urzędzie ds. Własności Intelektualnej (UKIPO).

Firmą tą jest brytyjska DataJar, spółka wprowadzająca urządzenia Apple do szkół i firm. Spółka działa od 5 lat i od początku używa tego samego logo, w którym wykorzystano odcień koloru różowego. Niedawno firma złożyła wniosek o rejestrację logo jako znaku towarowego. Deutsche Telekom próbuje nie dopuścić do rejestracji tego znaku. Prawnicy spółki wskazują na rzekome podobieństwo koloru wykorzystanego w logo DataJar do koloru wykorzystanego w znaku towarowym Deutsche Telekom (chodzi o tzw. odcień magenta).

DataJar nie jest zresztą pierwszą firmą, która popadła w konflikt z Deutsche Telekom na tle wykorzystania odcienia koloru różowego. Wcześniej T Mobile (spółka zależna od Deutsche Telekom) pozwał spółki AT&T oraz Engadget, które używały logo zawierające odcienie różu.

Brytyjska spółka otrzymała wezwanie do natychmiastowego zaprzestania posługiwania się logo zawierającym zakwestionowany kolor. Zdaniem Deutsche Telekom odcień różu określony jako „magenta” stanowi jej kluczowy element identyfikacyjny i jako taki jest powszechnie znany. Wobec tego posługiwanie się przez DataJar znakiem zwierającym element w kolorze różowym może prowadzić do ryzyka konfuzji wśród klientów. Mogą oni uznać, że towary i usługi DataJar pochodzą od Deutsche Telekom. Używanie przez brytyjską firmę znaku w kwestionowanym kolorze miałoby osłabić markę Deutsche Telekom. W piśmie wyrażono także „głębokie” zaskoczenie skierowaniem przez eksperta UKIPO znaku do publikacji oraz zażądano natychmiastowego wycofania wniosku o rejestrację.

Faktycznie Deutsche Telekom posiada znak towarowy, którym zastrzeżono kolor różowy w konkretnym, wskazanym w systemie oznaczania barw „RAL” odcieniu (410 telemagenta). Jest to jednak inny odcień różowego niż ten, dla którego zgłoszono znak DataJar.

Właściciel brytyjskiej firmy, James Ridsdale nie kryje wzburzenia sprawą. Działania Deutsche Telekom określa jako absurdalne i zaznacza, że jego firma w ogóle nie świadczy żadnych usług podobnych do usług Deutsche Telekom. Ridsdale stwierdził również, że DataJar zainwestowała już w ubrania, stronę, wizytówki i materiały biurowe z logo ze spornym kolorem. Dlatego DataJar czeka trudna decyzja – czy faktycznie wycofać logo z rynku, czy może wejść w spór z niemieckim gigantem.

Dział: Aktualności

Jakiś czas temu pisaliśmy na blogu o sporze pomiędzy Lucasfilm, producentem “Gwiezdnych Wojen”, z wytwórnią Ren Ventures. Spór dotyczy gry na telefon o nazwie „Sabacc” wyprodukowanej przez firmę związaną z Ren Ventures. Lucasfilm twierdzi, że przysługują mu prawa do nazwy (pierwotnie była to nazwa gry w karty, w którą Han Solo wygrał swój kosmiczny pojazd) i na tej podstawie zarzuca Ren Ventures naruszenie praw do oznaczenia. Swoich praw Lucasfilm dochodzi na drodze sądowej, a rozprawę w tej sprawie wyznaczono na czerwiec. 

Tymczasem kolejna część „Gwiezdnych Wojen”, której centralnym bohaterem będzie Han Solo, oczekuje na premierę. Dla sprawy z Ren Ventures ma to znaczenie. Spółka ta wystąpiła bowiem z pozwem wzajemnym twierdząc, że po pierwsze Lucasfilm nie posiada żadnych praw własności intelektualnej do samej gry, a po drugie, że kampania promocyjna filmu narusza prawa Ren Ventures do rzeczywiście powstałej gry na telefon. Co istotne, Ren Ventures już wcześniej zarejestrował „Sabacc” jako znak towarowy.

W odpowiedzi Lucasfilm wniósł o to, by sąd nie uwzględniał roszczeń wzajemnych Ren Ventures dotyczących naruszenia prawa do znaku towarowego oraz nieuczciwej konkurencji. Zdaniem wytwórni roszczenia te są odpowiedzią na reklamę, promocyjne tweety i wywiady związane z wyczekiwanym nowym filmem z cyklu „Gwiezdnych Wojen”. Wszystkie te aktywności, w ocenie Lucasfilm, są realizowane są w oparciu o prawo wolności słowa.

Natomiast prawniczka reprezentująca Lucasfilm, Cynthia Arato, twierdzi że roszczenia Ren Ventures są pozbawione merytorycznych podstaw, a ich postawienie jest motywowane emocjami. Arato zauważa, że roszczenia dotyczące naruszenia znaku towarowego mogłyby być uwzględnione, gdyby Ren Ventures udowodniła, że istnieje ryzyko pomyłki co do pochodzenia znaku „Sabacc” od innego podmiotu niż właściciel znaku. Jej zdaniem udowodnienie tego faktu jest całkowicie niemożliwe.

Dodatkowo Lucasfilm zauważa, że nazwa “Sabbac” pojawiła się w Gwiezdnych Wojnach po raz pierwszy w 1980 roku i znalazła się także w kolejnych scenariuszach serii. Oznacza to, że nazwa jest używana od ponad trzydziestu lat. Lukasfilm konkluduje, że ten, kto wybiera na znak towarowy nazwę już istniejącą i związaną z osobą trzecią, nie powinien powoływać się później na ryzyko konfuzji.

Dział: Aktualności
wtorek, 05 czerwiec 2018 06:31

The Mafia

Sąd Unii Europejskiej wydał niedawno orzeczenie dotyczące znaku towarowego sieci hiszpańskich restauracji działających pod nazwą “The Mafia” i specjalizujących się w kuchni włoskiej. Restauracja posługiwała się znakiem: „La Mafia se sienta a la mesa”, który można przetłumaczyć jako „Mafia siedzi przy stole”.

Z wnioskiem o unieważnienie tego znaku wystąpił w 2015 r. włoski rząd. Uzasadniając wniosek Włosi stwierdzili, że używanie dla celów handlowych nazwy organizacji przestępczej, której działalność narusza podstawowe wartości Unii Europejskiej, jest po prostu niemoralne. Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) uwzględnił ten wniosek. Następnie jego decyzja została zaskarżona przez hiszpańską firmę.

Ostatecznie sprawę rozstrzygnął Sąd Unii Europejskiej, który nie przychylił się do argumentów właściciela znaku i podtrzymał decyzje EUIPO. Hiszpańska sieć twierdziła na przykład, że znak nawiązuje do filmu „Ojciec Chrzestny”. W uzasadnieniu wyroku Sąd stwierdził jednak, że znak w istocie promuje organizację znaną z korupcji, wymuszeń i morderstw. Rzecz jasna orzeczenie nie zakazuje posługiwania się unieważnionym znakiem jako sloganem reklamowym. Niemniej jednak oznacza, że nie można w celu ochrony hasła, jakie zawierał ten znak, powoływać się na prawa do znaku towarowego.

Dział: Aktualności

Rosyjski Federalny Urząd ds. Własności Intelektualnej, powszechnie znany jako Rospatent utrzymał w mocy decyzję odmawiającą rejestracji 4 znaków towarowych: ”B 140”, „C 250 e”, „S 350 e” i „E 400 e” zgłoszonych przez Daimler AG, spółkę matkę Mercedes-Benz. Rozstrzygnięcie to, jest zgodne z wcześniejszymi decyzjami Rospatent w sprawie innych podobnych („E 220”, „S 450”, „S 450 e” i „G 500” ) znaków towarowych zgłoszonych na rzecz tego samego Uprawnionego. 

Zgodnie z uzasadnieniem Urzędu, zgłoszone do ochrony elementy są wyłącznie kombinacjami liter i cyfr, a takie znaki nie mają zdolności odróżniającej, ponieważ brak im jakiegokolwiek oryginalnego przedstawienia graficznego lub znaczeniowego. Daimler AG nie zgadza się z tym uzasadnieniem, twierdząc, że różne typy samochodów są odróżniane przez konsumentów i specjalistów z branży, właśnie za pomocą kombinacji liter i cyfr. Według Uprawnionej, to właśnie specyficzna sekwencja liter i cyfr na przykład w oznaczeniu „E 220”, pozwala na przyznanie temu oznaczeniu zdolności odróżniającej. 

Jako kontrargument Rospatent powołał fakt, że przecież ta specyficzna kombinacja liter i cyfr, jako taka, nie jest kojarzona wyłącznie z marką Mercedes-Benz, powołując na tę okoliczność fakt, że firma BMW również używa elementu „220” do oznaczania swoich produktów.

Dział: Aktualności

Spółka Cinkciarz wygrała spór z Urzędem Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) toczący się przed Sądem Unii Europejskiej. Początki tej sprawy sięgają roku 2015 kiedy to EUIPO wydało decyzję o odmowie rejestracji znaku towarowego na rzecz spółki Cinkciarz. Zakwestionowany znak zawierał stylizowane symbole Euro i Dolara, czyli € i $ i został zgłoszony dla oprogramowania komputerowego, usług finansowych, w tym wymiany walut, oraz publikacji.

Odmawiając rejestracji EUIPO uznało znak za opisowy i nieposiadający charakteru odróżniającego – żaden z jego elementów składowych nie był wystarczająco charakterystyczny, by całość mogła zostać zapamiętana przez odbiorców jako znak służący do oznaczania towarów i usług.
W toku instancji sprawa dotarła do Sądu Unii Europejskiej, przed którym polska spółka domagała się stwierdzenia nieważności  wspomnianej decyzji EUIPO. Co ciekawe, Sąd w wydanym 8 marca 2018r. orzeczeniu położył nacisk na treść uzasadnienia. Wskazał, że EUIPO był zobowiązany do uzasadnienia decyzji w odniesieniu do każdego z towarów i usług, do których zgłoszono znak towarowy. Wyjątkiem jest sytuacja, w której ta sama podstawa odmowy rejestracji dotyczy kategorii lub grupy towarów lub usług. W takim przypadku EUIPO może dokonać uzasadnienia odnoszącego się do wszystkich towarów i usług, jednak pod warunkiem, że te towary i usługi pozostają ze sobą w bezpośrednim i konkretnym związku, tj. takim, że można uznać je za należące do jednej określonej kategorii.
Zdaniem Sądu Unii Europejskiej, w przedmiotowej sprawie uzasadnienie EUIPO było zbyt ogólne. EUIPO stwierdziło, że wszystkie towary i usługi oznaczane zgłoszonym znakiem towarowym mają związek z wymianą walut. Tymczasem, badając sprawę Sąd zauważył, że znak został zgłoszony do kilkudziesięciu towarów i usług z trzech znacznie różniących się od siebie klas towarowych i nie wszystkie dotyczą wymiany walut. Oznacza to, że orzeczenie EUIPO, w którym podano ten sam powód odmowy dotyczących wszystkich towarów i usług nie jest poprawne.

Dział: Aktualności
czwartek, 17 maj 2018 06:48

Znaki towarowe Lionel Messi

Nazwisko Lionela Messiego znane jest prawdopodobnie na całym świecie. Pochodzący z Argentyny piłkarz jest aktualnie gwiazdą FC Barcelona, a jego przychód szacowany jest przez czasopismo „France Football” na 126 mln Euro za sezon.

Sprawą tej piłkarskiej gwiazdy zajmował się ostatnio Sąd Unii Europejskiej. Chodziło oczywiście o znak towarowy. Sąd ten wydał orzeczenie, które umożliwia Argentyńczykowi zarejestrowanie znaku towarowego „Messi”.

Messi zgłosił ten znak do ochrony dla towarów z branży sportowej i odzieży. Jak się jednak okazało na rynku istniał już podobny zarejestrowany znak towarowy, mianowicie „Massi”. Właścicielem znaku jest hiszpańska firma działająca w branży rowerowej, również o nazwie Massi.

Spółka ta wystąpiła ze sprzeciwem wobec rejestracji znaku „Messi” dla towarów sportowych. Koronnym argumentem przeciwko rejestracji znaku piłkarza, było ryzyko konfuzji znaków „Messi” i „Massi”. Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) przychylił się do tego poglądu i odmówił rejestracji znaku Messiego.

W toku instancji sprawa trafiła do Sądu Unii Europejskiej, który uznał stanowisko EUIPO za nieprawidłowe. Zdaniem Sądu rozpoznawalność piłkarza jest tak silna, że nie istnieje ryzyko, że odbiorcy pomylą znak „Messi” z „Massi”. „Sława piłkarza” – uzasadniał Sąd swoje orzeczenie – „przeciwdziała wizualnym i fonetycznym podobieństwo pomiędzy jego znakiem towarowym a znakiem Massi należącym do hiszpańskiej firmy”.

Sąd odniósł się również do wątpliwości, czy przypadkiem Lionel Messi nie jest znany tylko odbiorcom interesującym się sportem. Zdaniem Sądu Messi jest rzeczywistości dobrze znaną postacią życia publicznego, często można zobaczyć go w telewizji, a także często dyskutuje się o nim w mediach. Toteż jakiekolwiek ryzyko pomyłki co do porównywanych znaków jest niemożliwe.

Warto tu wspomnieć, że nie tylko Messi, ale też jego rzekomy odwieczny rywal Christiano Ronaldo, jest właścicielem znaku towarowego. Chodzi o znak „CR7”, którym posługuje się marka odzieżowa tego piłkarza. Także i Ronaldo nie udało się uniknąć kłopotów prawnych. W 2014 r. amerykański trener fitnessu  Christopher Renzi zablokował wejście na rynek bielizny oznaczanej tym znakiem (pisaliśmy o tym na blogu: tu).

Dział: Aktualności
środa, 16 maj 2018 12:43

Liverpool F.C. vs. Real Madryt i ...

Mało znany młodzieżowy klub piłkarski „Red Slopes” (pol. czerwone zbocza) z siedzibą w hrabstwie Salt Lake, w jeszcze mniej znanym stanie Utah w USA został pozwany przez słynny brytyjski klub piłkarski Liverpool F.C. Klub wystąpił w kwietniu tego roku z pozwem przeciwko właścicielom Red Slopes. Liverpool F.C. zarzuca Red Slopes nieautoryzowane wykorzystywanie herbu, logo, znaków towarowych oraz strojów Liverpool F.C. Domaga się zaniechania takich działań oraz odszkodowania.

Liverpool F.C. łączyła z umowa z amerykańską spółka Liverpool Menagement Inc., w której zezwolił tej spółce na wykorzystanie swoich znaków towarowych w związku z programem piłkarskim dla młodzieży w Teksasie. Na podstawie tej umowy Liverpool Menagement Inc. rozpoczął współpracę z Red Slopes. W jej ramach m.in. udzielił Red Slopes sublicencji do korzystania ze znaków Liverpool F.C. Red Slopes zaś zaczęło wykorzystywać je m.in. w swoich broszurach marketingowych, oznakowaniach, strojach.

W pozwie Liverpool F.C. twierdzi, że następnie Red Slopes nie uiściło uzgodnionych opłat. W związku z tym umowa z Red Slopes, zdaniem Liverpool F.C. wygasła. Brytyjski klub zwrócił się do Red Slopes o zaprzestanie korzystania ze znaków, jednakże bez skutku.

Można zastanawiać się, czy działania Liverpool F.C. są przykładem nękania mało znanego klubu ligi podwórkowej przez sportowego giganta. W mediach wskazuje się jednak, że Liverpool F.C. faktycznie zarządza swoją marką i jednocześnie chroni w pewien sposób konsumentów. Ci ostatni utożsamiają znak towarowy z określonymi wrażeniami, które wywarł na nich produkt oznaczony znakiem. W tym znaczeniu znaki są narzędziami ochrony konsumenta – pozwalają konsumentowi zidentyfikować dany produkt i przyporządkować do niego zapamiętane wrażenia.

Red Slopes wykorzystując znaki Liverpool F.C., jednej z największych sportowych „marek” na świecie, korzysta z pozytywnych skojarzeń związanych z tymi znakami i tym klubem. Uzyskanie licencji na korzystanie ze znaków Liverpool F.C. przez kluby takie jak Red Slopes ma wpływ na postrzeganie tych klubów jako profesjonalistów w swojej lidze – autoryzowanych wszakże przez sportowego giganta. Zatem jeżeli Liverpool F.C. ma rację i licencja faktycznie wygasła, to korzystanie z nich przez Red Slopes i budowanie w ten sposób swojego wizerunku, narusza funkcję znaków towarowych (umożliwiającą odróżnianie) i jest nieuzasadnione.

Red Slopes będzie miało okazję do przedstawienia swojej odpowiedzi na zarzuty Liverpool F.C. Wcześniej zresztą Red Slopes wystąpił ze swoimi zarzutami o oszustwo w pozwie przeciwko Liverpool Menagement Inc. Sprawa nie została jeszcze rozstrzygnięta. Media komentujące sprawę wskazują, że jej wynik może mieć poważne konsekwencje dla pozwu wniesionego przez Liverpool F.C.

Wszystko wskazuje na to, że Liverpool F.C. ma w najbliższym czasie dwa ważne mecze do wygrania. Jeden w finale Ligi Mistrzów z Realem Madryt. Drugi w Teksasie przeciwko nieznanemu szerzej Red Slopes.

Dział: Aktualności

Orzeczenie to jest sposobem Pekinu na próbę odzyskania zaufania międzynarodowego, po tym jak został skrytykowany przez amerykańską opinię publiczną, że robi za mało, aby chronić prawa własności intelektualnej. 

Stany Zjednoczone zagroziły, że nałożą na chińskie towary opłaty celne na miliony dolarów, po to, by zmusić Pekin do zajęcia się tym, co Waszyngton nazywa kradzieżą amerykańskiej własności intelektualnej i wymuszonymi transferami technologii z amerykańskich firm.

Sąd Najwyższy w Chinach orzekł na korzyść francuskiego domu mody „Christian Dior”, obalając orzeczenia sądów niższych instancji i krytykując lokalny Urząd Znaków Towarowych za odrzucenie wniosku firmy o rejestrację butelki perfum jako znaku towarowego. Korzystne rozstrzygnięcie dom mody Dior uzyskał po wieloletniej walce przed sądami w Chinach, które dwukrotnie odrzuciły wniosek o rejestrację butelki dla perfum „J’adore” w kształcie łzy. 

Cui Guobin, profesor na Chińskim Uniwersytecie Tsinghua, w wywiadzie dla China Daily powiedział:  "Ten wyrok pokazuje, że Chiny będą chroniły prawa własności intelektualnej, bez względu na to, skąd pochodzą", ale dodał również, że jest jeszcze dużo do zrobienia, ponieważ orzeczenie wskazuje także, że konieczne jest ulepszenie chińskiego prawa dotyczącego znaków towarowych. 

W tym miesiącu Chiny poinformowały, że wprowadzą system odszkodowań za naruszenia praw własności intelektualnej w celu wzmocnienia egzekwowania praw własności intelektualnej dla zagranicznych firm i zagwarantowania, że ​​przestępcy "zapłacą wysoką cenę".

Dział: Aktualności

Kanye West ogłosił niedawno na Tweeterze, że pracuje nad rozwojem marki “Yeezy”, którą firmuje odzież, a także produkowane we współpracy z Adidasem buty sportowe. 

Jak się okazuje, znany raper i jego prawnicy planują zgłoszenie do ochrony znaku towarowego „Yeezus”. Znak ma służyć do oznaczania ogromnej liczby towarów, do tego tak od siebie odległych jak nagrania i sprzęt kuchenny. Z dostępnych danych wynika, że oznaczane znakiem mają być m.in. kosmetyki, gry, pościel, artykuły papiernicze, odzież, przypinki, czy wspomniany sprzęt kuchenny. West posiada prawa do znaku „Yeezy” dla oznaczania obuwia. Nie może go jednak zgłosić dla odzieży, ponieważ taki znak wcześniej zgłosiła chińska spółka.

Raper ogłosił też, że ma do obsadzenia160 miejsc pracy. Jednak jeżeli uda mu się zgłosić z sukcesem znak towarowy „Yeezus”, wkrótce może potrzebować więcej niż 160 pracowników. Tym bardziej, że oprócz rejestracji znaków, West złożył niedawno dokumenty w celu rejestracji nowej spółki Yezzy Offshore Inc.

Dział: Aktualności