Aktualności
czwartek, 01 grudzień 2016 10:09

Zła wiara nikomu nie służy

Napisała

W świecie reklam, nowych marek i kolorowych logotypów czasem trudno odnaleźć się domyślić się, jak ochronić swoje prawa tak, aby nikt podstępnie nie wykorzystywał renomy naszego oznaczenia firmy czy produktu. Środkiem prawnym, który służy takiej ochronie, jest znak towarowy. Rejestracja znaku towarowego daje możliwość ochrony praw jego właściciela przed nadużyciami innych przedsiębiorców. Nie wszyscy przedsiębiorcy chcą  jednak korzystać z oferowanych przez przepisy możliwości uczciwie. Niestety, zdarzają się przypadki, kiedy uczestnicy rynku próbują zgłaszać w odpowiednich urzędach znaki towarowe, kierując się złą wiarą. Trzeba jednak wiedzieć, że takie działania mogą skończyć się dla zgłaszającego bardzo nieprzyjemnie – nieuzyskaniem ochrony, a może i nawet procesem.

Za przykład takiego działania można podać dokonanie rejestracji w celu uniemożliwienia konkurentowi używania konkretnej nazwy, chociaż samemu tez nie ma się zamiaru z niej korzystać. Po takiej, pozytywnie zakończonej rejestracji – urząd nie musi przecież wiedzieć o zamiarach zgłaszającego – właściciel prawa może usiłować zmusić konkurencję, o której wie, że korzysta już z tego oznaczenia, do rezygnacji z jego używania, na podstawie posiadanego prawa ochronnego na znak towarowy. Ewentualnością może być „szantaż”, w postaci propozycji zawarcia wymuszonej umowy licencyjnej. Zdarzają się bowiem niestety zgłaszający dokonujący zgłoszenia znaku towarowego wyłącznie w celu polepszenia swojej sytuacji finansowej poprzez wymuszenie, nie mając rzeczywistej woli używania rzeczonego znaku. Chodzi tu o tak zwany „spekulacyjny znak towarowy” lub „blokujący znak towarowy”. Na świecie takie osoby są znane jako patent- czy trademark trollstrolle patentowe.

Oczywiście, w takim przypadku możliwa jest obrona swoich praw przez uczciwego przedsiębiorcę. Znaki zgłoszone w złej wierze można bowiem unieważnić, powołując się na naruszenie własnych praw. Wcześniejsze posiadanie tych praw trzeba jednak udowodnić, na przykład pokazując rozłożone w czasie dowody używania na rynku danego znaku towarowego. 

środa, 21 luty 2018 11:36

Instagram pozwany za geolokację

Napisała

UnitedCorp z siedzibą na Florydzie pozwała Instagram przed sąd federalny w Kanadzie w związku z naruszeniem jej praw patentowych. Korporacja z Miami ogłosiła to w piątek 2 lutego. United Corp jest właścicielem kanadyjskiego patentu numer 2 887 596, chroniącego wynalazek znany w oryginale jako

"User content sharing system and method with automated external content integration".

Pod tą enigmatyczną nazwą kryje się metoda dzielenia się  treściami cyfrowymi, takimi jak zdjęcia, która pozwala użytkownikom w automatyczny sposób dodawać do nich np. współrzędne geograficzne miejsca, w którym zdjęcia zostały zrobione. Dane te zapisują się w stopce fotografii.

Patent nr 2 887 596 to wynalazek prezesa United Corp, Benoita Laliberté. Licencję na jego wykorzystanie  korporacja udostępniła następnie kanadyjskiej firmie iFramed, zajmujacej się tworzeniem oprogramowania na smartfony. iFramed została ostatecznie przejęta przez UnitedCorp.

Tymczasem Instagram korzysta z podobnego rozwiązania - znaczników,  zwanych Geostickers. Zdaniem UnitedCorp to rozwiazanie narusza ich patent, co naraziło i nadal naraża ją na straty. Korporacja domaga się wyrownania strat i sądowego zakazu używania Geostickerów przez Instagram. Sprawa nie jest nowa. W zeszłym roku magazyn World Intellectual Property Review donosił, że UnitedCorp oficjalnie poinformował Instagram oraz Facebooka o naruszaniu swojego patentu. Prezes Laliberté oswiadczył wówczas: "Zarówno Facebook jak Instagram wydają się traktować sprawy własności intelektualnej bardzo poważnie. Swoim  użytkownikom obie firmy zapewniają cały szereg narzędzi, chroniących własność intelektualną tworzonych przez nich treści. Mam nadzieję - dodał - że w naszym przypadku obie korporacje zachowają się równie odpowiedzialnie.W przyszłości nie wykluczamy udostępnienia im naszej technologii, by mogły korzystać z niej legalnie."

czwartek, 14 listopad 2013 12:45

Kartki niezgody

Napisała

Dla wszystkich przedsiębiorców niedługo zacznie się jeden z najważniejszych sezonów w roku – sezon poprzedzający Święta Bożego Narodzenia. I chociaż ten sezon wiąże się dla przedsiębiorców z podwyższonymi dochodami, to jednak zdarzają się w nim również przykre niespodzianki. W listopadzie 2013 r. należąca do grupy Hallmark Hallmark Cards Inc. otrzymała pozew odnośnie swojej linii produktów świątecznych akcesoriów o nazwie North Pole City. Firma o tej samej nazwie z Oklahoma City twierdzi, że seria świątecznych narusza jej znak towarowy.

Według Amerykańskiego Urzędu Patentowego i Znaków Towarowych (USPTO), Hallmark złożyła federalne zgłoszenie znaku towarowego „North Pole City” w czerwcu 2013 roku. North Pole City z Oklahoma City twierdzi jednak, że zastrzegła sobie tę nazwę w Oklahomie w 1997 roku. Sporna linia artykułów świątecznych Hallmark obejmuje książki, materiały papiernicze, kart okolicznościowych, papieru do pakowania prezentów, a wszystko to oferowane jest pod nazwą "North Pole City".

Po złożeniu pozwu przeciwko Hallmark, firma North Pole City wykazała jednak chęć rozwiązania sprawy "nieformalnie", poza sądem. Co ciekawe, Hallmark twierdzi, że wyraźnie poinformował w zeszłym roku firmę North Pole City o planach stworzenia nowej linii. Rzecznik firmy Hallmark dodał, że firma North Pole City wykorzystuje swoją nazwę wyłącznie wobec oferty sklepu położonego w Oklahoma City, Hallmark zaś opiera swoją koncepcję marketingową o fikcyjne miasto o nazwie "North Pole City".

środa, 16 grudzień 2015 16:32

Znaki towarowe na Święta

Napisała

angel-569230_1280Muzyka towarzyszy nam w wielu życiowych sytuacjach, od święta i na co dzień. Nie ma chyba osoby, która nie podśpiewywałaby kiedyś w drodze na zakupy czy pod prysznicem. Zazwyczaj śpiewamy piosenki, w których znamy choćby refren, a czasem nawet cały tekst. Teraz, w okresie przed zbliżającymi się Świętami Bożego Narodzenia, zewsząd atakują nas utwory o świątecznym klimacie, zarówno te znane od lat, których tekst możemy recytować choćby i obudzeni o północy, jak też ich przeróbki oraz zupełnie nowe hity.

Teksty piosenek objęte są prawem autorskim. Niektórzy artyści chcą jednak posunąć się w poszukiwaniu ochrony swoich utworów jeszcze dalej i próbują rejestrować tytuły piosenek jako znaki towarowe. Zimą 2015 r. popularna amerykańska piosenkarka, Taylor Swift, zgłosiła w urzędzie patentowym w USA kilka tytułów piosenek swojego autorstwa jako znaki towarowe. Chodzi między innymi o takie propozycje, jak “Blank Space”, “1989” czy “A Girl Named Girl”. Co ciekawe, jeszcze jednym ze znaków zgłoszonych przez młodą gwiazdę pop jest „Swiftmas” – oznaczenie bazujące na grze słownej, złożone z połączenia nazwiska piosenkarki i słowa „Christmas”, anglojęzycznej nazwy Bożego Narodzenia.

Uznanie przez urząd takich wyrażeń jako znaków towarowych z pewnością byłoby dla gwiazdy wygodne. Nikt oprócz niej nie mógłby się nimi posługiwać dla określonych w zgłoszeniu towarów lub usług. Zastanawiające jednak jest, jak urząd patentowy odniesie się do takich zgłoszeń. Znak towarowy musi bowiem posiadać charakter odróżniający, a więc powinien umożliwiać przeciętnemu konsumentowi odróżnienie pochodzenia towarów od konkretnych przedsiębiorców. Pozbawiony charakteru odróżniającego wydaje się znak „1989”, jest to bowiem określenie konkretnego roku. Natomiast znak „Swiftmas” jest już wysoce fantazyjny. Jeżeli piosenkarce uda się zarejestrować swoje znaki, rejestracje te będzie mogła uznać za świąteczny prezent od amerykańskiego urzędu patentowego.

poniedziałek, 18 styczeń 2016 08:09

Embargo na znak towarowy

Napisała

baking-810336_1280Rum to jeden z najpopularniejszych alkoholi na świecie. Jedną z najbardziej kojarzonych z nim marek jest zaś Havana Club. Koncern Pernod Ricard otrzymał ostatnio zgodę na odnowienie praw do znaku towarowego „Havana Club” na terytorium USA. Pokłosiem wygaśnięcia ochrony był ciągnący się od lat konflikt pomiędzy Pernod Ricard a firmą Bacardi, również produkującą rum.

Ze względu na embargo gospodarcze nałożone przez Stany Zjednoczone na Kubę w 1961 r., francuski koncern Pernod Ricard, będący producentem różnorodnych alkoholi, nie mógł sprzedawać na terytorium USA wytwarzanego na Kubie rumu Havana Club. W związku z tym, alkohol pod tą właśnie nazwą oferowała w USA od połowy lat 90. spółka Bacardi. Był to produkt portorykański. Spółka zdobyła prawa do nazwy od założycieli marki Havana Club, kubańskiej rodziny Arechabala. To spowodowało konflikt na tle znaku towarowego pomiędzy Pernod Ricard a Bacardi. Spółki przez lata spotykały się w sądach, dochodząc praw do znaku towarowego „Havana Club”. W 2012 r. w USA wygrało Bacardi, podczas gdy francuski koncern może używać tej nazwy dla oznaczania rumu w pozostałych częściach świata. Ten ostatni, przygotowując się do planowanego zdjęcia embargo, zarejestrował w USA dla rumu alternatywny znak, „Havanista”. Amerykański urząd patentowy odmówił mu bowiem w 2006 r. przedłużenia prawa ochronnego zna znak „Havana Club”.

W styczniu 2016 r. francuskiemu gigantowi na rynku alkoholi udało się jednak przedłużyć prawo do posiadanego wcześniej oznaczenia. Jest to efektem przywrócenia w 2014 r. stosunków dyplomatycznych pomiędzy USA i Kubą. Bardzo w takim razie prawdopodobne, że walka pomiędzy Pernod Ricard a Bacardi o używanie znaku towarowego „Havana Club” tylko się zaostrzy.

sobota, 17 marzec 2012 12:00

Patentowa wojna gigantów

Napisała

12 marca 2012 r. właściciel najpopularniejszego na świecie portalu społecznościowego, Facebook Inc., został pozwany za naruszenie patentów przez Yahoo! Inc., spółkę zarządzającą największym w USA portalem internetowym. Naruszone zdaniem powoda patenty dotyczą spraw kluczowych dla funkcjonowania strony internetowej, internetowych reklam, dzielenia się informacją i ochrony prywatności.

Zdaniem Yahoo!, Facebook bezprawnie wykorzystuje mechanizmy służące "zbudowaniu skutecznej strony internetowej" na swoim portalu. W złożonym do są du federalnegow San Jose, stan Kalifornia, pozwie Yahoo! domaga się zakazu używania przez Facebooka 10 patentów, a ponadto wypłaty potrójnego odszkodowania. Spółka twierdzi, że cały system, na którym bazuje Facebook, zaczerpnięty został z technologii sieci społecznościowej opatentowanej przez Yahoo!. Jak utrzymuje, Facebook Inc. powinna zdobyć licencje na technologie, które każdego miesiąca zapewniają ponad 700 milionów odwiedzin.

Oskarżenia te mogą być słuszne. Facebook Inc. ma zaledwie 56 patentów i 410 złożonych wniosków, podczas gdy Yahoo! Inc. ma ponad 1000 patentów. Wielu ekspertów podkreśla, iż ze wszystkich internetowych portali komunikacyjnych i społecznościowych, Yahoo! ma najbardziej wartościowe portfolio patentowe. Odrębną kwestią pozostaje fakt, iż coraz częściej prawo patentowe służy do sądowej walki z konkurencją w celu jej wyniszczenia. W zeszłym roku Facebook zdetronizował bowiem Yahoo!, zajmując pierwsze miejsce na amerykańskim rynku reklamy graficznej. Sprawa jest też o tyle kontrowersyjna, iż obie spółki były do tej pory wieloletnimi partnerami biznesowymi.

czwartek, 04 sierpień 2016 19:59

Nieprzywracalne terminy

Napisała

23 października 2008 r. Juan Cándido Rubio Ferrer i Alberto Rubio Ferrer dokonali w EUIPO zgłoszenia graficznego unijnego znaku towarowego. 10 sierpnia 2009 r. X. Grau Ferrer wniósł sprzeciw wobec rejestracji tego znaku. 21 grudnia 2010 r. Wydział Sprzeciwów częściowo uwzględnił sprzeciw. Stwierdził, że X. Grau Ferrer nie przedłożył w wyznaczonym w tym celu terminie dokumentu przedstawiającego zarejestrowany wcześniejszy graficzny hiszpański znak towarowy. A zatem oddalił on sprzeciw oparty na wcześniejszym graficznym hiszpańskim znaku towarowym ze względu na to, że jego istnienie ani ważność nie zostały wystarczająco wykazane w wyznaczonym terminie. Sprzeciw został częściowo uwzględniony na podstawie wcześniejszego znaku unijnego. X. Grau Ferrer wniósł odwołanie od tej decyzji.

Izba Odwoławcza EUIPO utrzymała w mocy decyzję Wydziału Sprzeciwów, zgodnie z którą nie przedstawiono dowodu istnienia wcześniejszego graficznego hiszpańskiego znaku towarowego. Po drugie, stwierdziła ona, że przedstawione dowody nie są wystarczające, aby wykazać, że w istotnym okresie wcześniejszy unijny znak towarowy był rzeczywiście używany w postaci, w jakiej został zarejestrowany, lub w postaci nie zmieniającej odróżniającego charakteru tego znaku dla jednego z towarów, dla których został zarejestrowany. Stwierdziła ona zatem nieważność decyzji Wydziału Sprzeciwów z dnia 21 grudnia 2010 r. i oddaliła sprzeciw w całości. Sprawa trafiła przed Sąd UE, a następie przed Trybunał Sprawiedliwości UE, który wydał wyrok w lipcu 2016 r.

Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Trybunału przepisy prawa Unii należy interpretować i stosować w sposób jednolity w świetle wersji sporządzonych we wszystkich językach urzędowych Unii. W wypadku rozbieżności pomiędzy różnymi wersjami językowymi tekstu prawa Unii dany przepis należy interpretować z uwzględnieniem ogólnej systematyki i celu uregulowań, których część stanowi. EUIPO może nie wziąć pod uwagę stanu faktycznego lub dowodów, których zainteresowane strony nie przedstawiły w odpowiednim terminie.

Trybunał orzekł, że jeżeli w wyznaczonym przez EUIPO terminie nie zostanie przedstawiony żaden dowód używania danego znaku towarowego, to odrzucenie sprzeciwu powinno być orzeczone przez EUIPO z urzędu. Natomiast gdy dowody zostały przedstawione w wyznaczonym przez EUIPO terminie, przedłożenie uzupełniających dowodów pozostaje możliwe.

czwartek, 04 maj 2017 11:56

Niemcy idą na wojnę z Google

Napisała

Niemiecka firma zajmująca się oprogramowaniem komputerowym zwróciła się niedawno do irlandzkiego Sądu Najwyższego z wnioskiem o udzielenie zabezpieczenia jej roszczeń dotyczących rzekomego naruszenia przez giganta internetowego Google jej znaku towarowego. Wniosek został złożony przez TeamDrive Systems GMBH, która zapewnia firmom i osobom prywatnym bezpieczne oprogramowanie, przeciwko Google Ireland Ltd i Google Commerce Ltd. Niemiecka firma twierdzi, że używanie przez Google oprogramowania produktowego pod nazwą „Team Drives” narusza jej unijny znak towarowy, który został zarejestrowany w 2006 r. Firma chce, aby został wprowadzony zakaz używania przez Google tego oznaczenia w celu zapobiegania rzekomemu naruszeniu praw do czasu finalnego rozpatrzenia sporu.

Roszczenia zostały jednak oddalone przez sąd, a Google twierdzi, że taki zakaz spowodowałby znaczne straty. Nie pomógł w prawie fakt, że niemieckie oprogramowanie zdobywa nagrody, a  klientem spółki jest niemiecka rada adwokacka. Przedmiotem sporu jest to, że w zeszłym roku Google zdecydowało się na rebrandowanie niektórych swoich produktów, w tym internetowego dysku Google Drive. To właśnie używanie przez Google terminu „Team Drives” lub „Team Drive” dla identycznych usług tak denerwuje niemiecką spółkę.

Sytuacja ta jest dość niebywała, ponieważ zazwyczaj to większe, międzynarodowe podmioty oskarżają niewielkie krajowe spółki o naruszenia ich praw własności przemysłowej, takich jak znaki towarowe czy wzory przemysłowe. Tak działają chociażby Apple w stosunku do nazw gadżetów elektronicznych czy McDonald’s – odnośnie do niemal wszystkiego z przedrostkiem „mc” lub „mac”. 

środa, 27 styczeń 2016 15:32

Czy sąd przeinacza fakty?

Napisała

porsche-767207_128016 lutego 2007 r. K. Hesse dokonał w OHIM zgłoszenia oznaczenia słownego „Carrera” w charakterze wspólnotowego znaku towarowego, głównie dla urządzeń do nagrywania, transmisji lub reprodukcji dźwięku lub obrazu. 26 lipca 2007 r. spółka Porsche wniosła sprzeciw wobec rejestracji tego znaku, na podstawie znaku „CARRERA” zarejestrowanego dla pojazdów lądowych i łodzi.  Decyzją z 25 lutego 2010 r. Wydział Sprzeciwów oddalił sprzeciw, stwierdzając, że w przypadku kolidujących ze sobą znaków towarowych nie istnieje prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd oraz że właściciel znaku, o którego rejestrację wystąpiono, nie będzie w stanie czerpać nienależnej korzyści z charakteru odróżniającego lub renomy wcześniejszych znaków towarowych ani działać na ich szkodę.

4 marca 2010 r. spółka Porsche wniosła do OHIM odwołanie od decyzji Wydziału Sprzeciwów. W spornej decyzji Izba Odwoławcza OHIM uwzględniła odwołanie i uchyliła decyzję Wydziału Sprzeciwów, w szczególności z uwagi na istnienie prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd w przypadku towarów: „ruchome urządzenia nawigacyjne, zwłaszcza ruchome urządzenia nawigacyjne wspierane satelitarnie”. K. Hesse wniósł skargę na sporną decyzję, która zyskała jednak potwierdzenie przed Sądem UE. Wyrok Sądu również został przez zgłaszającego znak zaskarżony.

Skarżący twierdził, że Sąd w sposób oczywisty przeinaczył okoliczności faktyczne i przedstawiony mu materiał dowodowy, nie biorąc pod uwagę określonych kluczowych wyników sondażu przeprowadzonego przez przedsiębiorstwo GfK, które wskazywały, że tak naprawdę odbiorcy kojarzą znak towarowy „CARRERA” nie z samochodami, ale przede wszystkim z zabawkami, a zwłaszcza z elektrycznymi torami wyścigowymi przeznaczonymi dla dzieci. Na podstawie tych wyników Sąd powinien był stwierdzić, że znak towarowy „CARRERA” nie cieszy się renomą.

W wydanym 21 stycznia 2016 r. wyroku w tej sprawie Trybunał Sprawiedliwości UE stwierdził, że jeśli przyjąć, że poprzez ten zarzut K. Hesse chciał wykazać, iż Sąd nieprawidłowo potwierdził, że wcześniejszy znak towarowy uzyskały renomę, to należy stwierdzić, iż ustalenie to wchodzi w zakres dokonanej przez Sąd oceny okoliczności faktycznych, która zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Trybunału nie może, z wyjątkiem przypadków przeinaczenia okoliczności faktycznych i przedstawionego temu sądowi materiału dowodowego, stanowić przedmiotu odwołania.

Skarga został oddalona.

wtorek, 31 maj 2016 17:05

Biznes w polityce czy polityka w biznesie?

Napisała

W USA trwa ciągle prezydencka batalia o wyborców. Jednym z kandydatów jest kontrowersyjna postać  - miliarder Donald Trump, startujący z ramienia Partii Republikańskiej. Zapatrzony w siebie polityk, oskarżany często o rasizm i ksenofobię, dzieli jednak uwagę pomiędzy polityczne rozgrywki i ochronę swojej własności przemysłowej.

W maju bieżącego roku Trump wygrał spór o znak towarowy, w którym po drugiej stronie stała spółka z Makao. Trump Companhia Limitada, niezwiązana z amerykańskim politykiem, zarejestrowała tam w 2006 r. znak towarowy „Trump”, między innymi dla usług cateringu i prowadzenia restauracji. Teraz jednak sąd w Makao unieważnił znak, na skutek pozwu kandydata na prezydenta USA.

Tego typu spory na tle własności intelektualnej nie są dla Trumpa nowinką. W ubiegłym roku jego prawnicy w USA zakwestionowali zgłoszenie znaku towarowego „Trump Your Competition” na rzecz firmy zajmującej się marketingiem internetowym o tej samej nazwie. Argumentowali oni, że taka marka może być mylona z oznaczeniami należącymi do Trumpa.

Co ciekawe, Trump stara się, aby jego obecność została zauważona nie tylko ze względu prowokacyjne i kontrowersyjne wypowiedzi, ale również poprzez liczbę zgłoszeń znaków towarowych przez niego złożonych. Według Wall Street Journal, do  urzędu patentowego USA wpłynęło ponad 300 wniosków złożonych przez przedstawicieli polityka. Kilkadziesiąt z nich zostało zarejestrowanych, a inne zostały porzucone lub wycofane, ponieważ wiele z jego rynkowych działań, które miały być znakami opatrywane, nie powiodło się. Trump używa swojego nazwiska wobec szerokiego asortymentu produktów i usług, od napojów po pola golfowe.