wtorek, 12 marzec 2019 07:00

Spór o komputerowy znak Redfall

Wszyscy wiemy jak dochodowy jest rynek gier komputerowych. Przekonaliśmy się o tym przede wszystkim za sprawą sukcesu CD Projekt i gier z serii Wiedźmin, jak również o późniejszym sporze producenta gry z autorem książek z tej samej serii – Andrzejem Sapkowskim. Jednak niezależnie od naszego rodzimego rynku, na świecie jest kilka gier, na kontynuację których oczekują miliony fanów.

Tym razem chodzi jednak o amerykańskiego wydawcę gier komputerowych, firmę Bethesda, która jest twórcą m.in. gier z serii Fallout (w tym ostatniego, według opinii niezbyt udanego Fallout 76). Jednak to nie Fallouta dotyczy spór, w który w ostatnim czasie wdała się Bethesda, a o znak towarowy Redfall, który w środowisku graczy uważany jest niejako za podtytuł lub dodatek to innej znanej od 1994 roku gry, a mianowicie The Elder Scrolls VI. Takie domniemania potwierdzać ma także fakt, że firma złożyła we wrześniu 2018 roku wniosek o rejestrację znaku Redfall, czym nadepnęła na odcisk amerykańskiemu wydawnictwu The Book Breeze (pierwszy sprzeciw został złożony w grudniu 2018 roku).

Na czym polega problem? Otóż wydawnictwo wydaje postapokaliptyczną serię książek Redfall, których autorem jest Jay J. Falconer. Tutaj co ciekawe, sam autor na Twitterze wskazywał, że jego pełnomocnicy kilkukrotnie próbowali kontaktować się z Betheseą w celu polubownego załatwienia sprawy. Pomimo chęci załatwienia sprawy - amerykański producent gier zignorował napływające próby kontaktu.

Biorąc pod uwagę stanowisko Bethesdy niewątpliwie można uznać, że spór potrwa jeszcze trochę czasu, tym bardziej, że tematyka książek bardziej odpowiada serii gier Fallout aniżeli The Elder Scrolls. Niezależnie od tego, jeżeli plotki się potwierdzą i nazwa Redfall ma związek z szóstą częścią owej gry - może to negatywnie wpłynąć na jej premierę oraz pierwsze zyski. Jak się zakończy sprawa? Czas pokaże.

Co ciekawe, wartym wspomnienia jest pozew Bethesdy złożony przeciwko studiu gier Mojang - wówczas chodziło o użycie w swojej grze słowa "scrolls".

Dział: Aktualności
wtorek, 05 marzec 2019 07:00

Ugodowa przegrana Majdana

Jakiś czas temu wspominaliśmy, że na rodzimym rynku perfum powstał spór pomiędzy znanym producentem m.in. mody i perfum Chanel, a Radosławem Majdanem, a konkretniej jego spółką Vabun S.A. Sprawa dotyczyła perfum sygnowanych oznaczeniem „Vabun for Lady No.5”, które Chanel uznało za kopię swoich flagowych „Chanel No.5”. Zdaniem francuskiego domu mody polskie perfumy mogły doprowadzić do konfuzji klientów i ich przekonanie, że perfumy Vabun są pochodną lub produktem z linii Chanel No. 5.

Sprawa znalazła już swój finał - spór został rozwiązany drogą polubowną, gdyż strony zawarły ugodę, której zakres terytorialny obejmuje cały świat. 

Na mocy ugody debiutująca w tamtym roku na giełdzie spółka Vabun S.A. oświadczyła, że zaprzestanie sprzedaży perfum „Vabun for Lady No.5”. Ponadto, z oficjalnego komunikatu polskiej spółki wynika, iż Vabun S.A. zobowiązała się również do zniszczenia kartonowych opakowań produkowanych przez siebie perfum, jak również wszelkich materiałów reklamowych i promocyjnych dotyczących spornego produktu. Spółka oświadczyła także, że nie udzieliła licencji ani jakiegokolwiek innego upoważnienia do używania nazwy „Vabun for Lady No.5” jakiemukolwiek podmiotowi trzeciemu.

Co ciekawe, z ugody wynika również, że po usunięciu oznaczenia "No.5", które stanowiło podstawę sporu, sporne perfumy będą mogły być ponownie wprowadzane do obrotu. Celem zabezpieczenia wykonania ugody, spółka Vabun S.A. zobowiązała się do zapłaty stosownych kar umownych na rzecz Chanel SARL w przypadku naruszenia jej warunków. Ponadto, jak wynika z oświadczenia polskiej spółki "w przypadku wykonania zobowiązań wynikających z zawartej ugody spółka Chanel zwalnia Emitenta z wszelkich powództw, postępowań, roszczeń, długów, odszkodowań, wyroków lub żądań w związku z używaniem Spornych Perfum, w tym z produkcją, sprzedaż i promocją Spornych Perfum".

Odnosząc się zaś ogólnie do sytuacji na rynku, niezależnie od zawartej ugody Vabun S.A. wskazała, że jej intencją nigdy nie było kopiowanie lub naśladownictwo innych, dostępnych na rynku produktów, z kolei sama spółka jako producent perfum w pełni popiera i zgadza się z zasadami dotyczącymi ochrony praw własności przemysłowej oraz uczciwej konkurencji.

Dział: Aktualności
piątek, 22 luty 2019 08:00

Gang bez prawa do znaku towarowego.

Spory dotyczące znaków towarowych to w dzisiejszych czasach w zasadzie  codzienność. Ale sprawa związana z logo klubu motocyklowego "Mongols Motorcycle Club" jest pierwszą tego typu w historii. 

"Mongols Motorcycle Club" to nie tylko grupa motocyklistów z Kalifornii, ale - co wynika z akt sprawy amerykańskich prokuratorów - gang odpowiedzialny między innymi za handel narkotykami, morderstwa i rozboje. 

Wątek znaku towarowego pojawił się w toczącej się przeciwko członkom gangu sprawie. Klub jest właścicielem zarejestrowanego znaku towarowego z wizerunkiem postaci w okularach słonecznych i kucykiem, siedzącej na motocyklu. Zdaniem amerykańskiej prokuratury "logo gangu, wyryte na skórzanych kurtkach jego członków oraz ich akcesoriach, jest kluczowe dla tożsamości członków klubu "Mongols Motorcycle Club"  i daje im poczucie bezkarności w działaniu." Dlatego też prokuratura w batalii sądowej walczyła o pozbawienie klubu prawa do znaku. 

Prokuratorom udało się udowodnić zarzucane klubowi przestępstwa. Po wieloletniej batalii amerykański Sąd orzekł, że klub motocyklowy "Mongols Motorcycle Club" powinien zostać pozbawiony swojego znaku towarowego. Jest to pierwszy tego typu wyrok, który pozbawia właściciela prawa do znaku towarowego z powodu popełnionych przestępstw. W opinii prawników wyrok jest kontrowersyjny i może się nie utrzymać z powodu naruszenia podstawowych zasad konstytucji. 

Dział: Aktualności

Nie minął jeszcze rok od ostatniej batalii sądowej toczącej się miedzy dwoma znanymi producentami obuwia Skechers i Adidas, a obie marki znów spotykają się w sądzie. 

Pod koniec zeszłego roku Adidas wystosował wobec Skechers dwa listy ostrzegawcze, wzywające do zaprzestania produkcji i sprzedaży trampek o nazwie "Goldie-Peaks", ponieważ - jak twierdzi, naruszają one renomowany znak Adidasa, czyli znak składający się z trzech pasków.   

Adidas podnosi, że wygląd butów "Goldie-Peaks" jest na tyle podobny do trampek ze znakiem w postaci trzech pasków, że w rezultacie może wprowadzić konsumentów w błąd, co do źródła pochodzenia. 

W odpowiedzi na powyższe wezwania, Skechers  złożyło do sądu w Los Angeles powództwo o powództwo o ustalenie, iż swym działaniem Skechers nie narusza praw do znaków Adidasa. 

Skechers twierdzi oczywiście, że roszczenia Adidasa są bezpodstawne.  Jego zdaniem, zakres ochrony znaku Adidasa, składającego się z trzech pasków jest bardzo wąski, ponieważ na rynku obuwniczym wiele firm stosuje wzór pasków na swoich produktach. Według Skechers, Adidas prawie zawsze używa swojego logo na obuwiu w tym samym kolorze, podczas gdy Skechers i wiele innych firm - takich jak Marc Jacobs, Miu Miu, Gucci, Paul Smith, DVF, Steve Madden, Tommy Hilfiger i Tory Burch produkują obuwie z kontrastującymi paskami. Poza tym, na trampkach "Goldie-Peaks"  widnieje logo  "Skechers", co całkowicie wyklucza ryzyko konfuzji.  

Kierując sprawę do sądu Skechers szuka sposobu aby bez przeszkód kontynuować produkcję i sprzedaż modelu butów "Goldie-Peaks" bez dalszej ingerencji ze strony Adidasa. 

Powyższa sprawa to tylko jeden z długiej listy sporów sądowych prowadzonych przez Adidasa, występującego w obronie swojego logo z trzema paskami. W związku z wieloma roszczeniami, z którymi agresywnie występuje wobec konkurencji, Adidas wśród prawników  zajmujących się prawami własności intelektualnej zyskał już reputację "awanturnika".

Dział: Aktualności

Firma Cadbury, znana z produkcji słodyczy, zrezygnowała z dalszej walki o kolor filetowy ze swoim konkurentem Nestle.  Kolor używany był przez Cadbury od 1914 roku.

Cadbury próbowała zarejestrować odcień fioletowego jako znak towarowy. Wątpliwości co do rejestracji tego znaku zgłosiło właśnie Nestle. Zdaniem konkurenta, znak towarowy naruszałby jego wcześniejsze prawa i zbyt mocno kojarzył się z orzechowo-karmelową czekoladką Purple One i fioletowym opakowaniem  czekoladek z logo Quality Street.

Właściciel firmy Cadbury, Mondalez International zapewnił jednakże, że mimo niewniesienia apelacji, Cadbury nadal będzie podejmowała kroki w celu ochrony swoich praw.

Na pocieszenie Cadbury zostaje zwycięstwo, jakie odniosła nad Nestle dwa lata temu. Udało się bowiem zablokować uzyskanie przez Nestle znaku towarowego przedstawiającego kształt batonika Kit-Kat.

Dział: Aktualności
poniedziałek, 10 grudzień 2018 07:00

Kylie Minogue rozpoczęła spór sądowy z Kylie Jenner

Kylie Minogue rozpoczęła spór sądowy z Kylie Jenner, po tym, jak ta ostatnia chciała nazwać swoją markę kosmetyczną ich wspólnym imieniem "KYLIE". Australijska piosenkarka (Kylie Minogue) od dawna znana jest po prostu jako "Kylie" i chciała, aby tak pozostało. Jednak w kwietniu 2014 gwiazda reality show (Kylie Jenner) słynąca ze swoich oryginalnych zestawów szminek zgłosiła do ochrony znak "KYLIE".  Minogue zatrudniła prawnika, który w piśmie blokującym zgłoszenie opisał Jenner jako "osobowość telewizyjną drugiej kategorii", co zdaje się miało być pewną złośliwością… choć zaraz po tym, piosenkarka przyznała, że to określenie zabolało też i ją. Twierdzi, że nie wiedziała o tym wcześniej. 

W międzyczasie cała Australia była oburzona tym, że oznaczeniem "KYLIE" na całym świecie ma dysponować Kylie Jenner.  Minogue twierdzi, że nie chciała robić nikomu kłopotu, dlatego wszystko zostało załatwione dyskretnie. Prawnicy Minogue w piśmie do Urzędu Patentowego w USA, który zakwestionował zgłoszenie znaku Jenner, napisali, że Minogue jest piosenkarką, działaczką humanitarną oraz aktywistką zajmującą się rakiem piersi, na całym świecie znaną jako "Kylie".

Zgłoszenie znaku "KYLIE" w imieniu Jenner zostało ostatecznie odrzucone w lutym zeszłego roku, a Kylie Jenner podobno złożyła odwołanie od tej decyzji. 

Minogue, choć aktywnie broniła swoich racji, twierdzi, że ten spór nie wynika z osobistych pobudek. Twierdzi, że nawet nigdy nie spotkała Kylie Jenner. 

Wydaje się jednak, że kariera Minogue wzmocniła się po tym zajściu. W przyszłym roku, po raz pierwszy  zaśpiewa na sławnym festiwalu w Glastonbury - pierwszy raz w swojej karierze. Co prawda miała wystąpić tam 12 lat temu, ale musiała zrezygnować, ponieważ na miesiąc przed odkryła, że ma raka piersi.

Dział: Aktualności
poniedziałek, 03 grudzień 2018 05:37

Konkurencja Red Bull, spór z marką Big Horn

Być może miłośnicy napoju energetycznego Red Bull chcieliby, by niepodzielnie rządził rynkiem. Niestety producentowi napoju (a zarazem hojnemu sponsorowi sportowców) depcze po piętach konkurencja.

Jednym z konkurentów jest marka „Big Horn”. Niedawno marka wygrała sądowy spór z Red Bullem. Ten ostatni twierdzi, że Big Horn naruszył jego kultowy znak przedstawiający dwa byki  i żółty krąg (być może słońce) w tle. Sąd uznał jednak, że podobieństwa między znakiem Red Bulla a znakiem używanym przez Big Horn nie były tak znaczne, by mówić o naruszeniu. 

Red Bull twierdził natomiast, że podobieństwa na poziomie wizualnym i koncepcyjnym są oczywiste. Logo używane przez Big Horn przedstawiało dwa barany walczące na tle żółtego okręgu. Co więcej, na puszcze z napojem użyto jako tła koloru niebieskiego i srebrnego. Wobec tego producent Red Bulla uznał, że intencja czerpania nienależnych korzyści przez konkurenta była oczywista. Natomiast druga strona sporu twierdziła, że nie skopiowała znaku Red Bulla, ponieważ logo przedstawia jedynie zwierzęta podczas ich naturalnych czynności. Poza tym zwierzęta w znaku Red Bull są zwierzętami domowymi, natomiast te z puszcze Big Horn zwierzętami dzikimi. Jak się okazuje ta druga argumentacja przekonała ostatecznie sąd.

Red Bull dotychczas nie skomentował sprawy.

Dział: Aktualności

Sąd Unii Europejskiej oddalił trzy apelacje w sporze o znak towarowy między byłym a obecnym członkiem  zespołu rockowego Deep Purple.

Powstały w 1968 roku zespół „Deep Purple” uważany jest za jednego z pionierów współczesnego hard rocka. Ich najbardziej znanymi piosenkami są "Smoke On The Water" i "Highway Star". Gitarzysta Richard (Ritchie) Blackmore formalnie opuścił zespół w 1993 roku, pozostali członkowie zespołu, kontynuowali współpracę pod nazwą Deep Purple.

W kwietniu 2013 r., Blackmore zgłosił do rejestracji słowny znak "Deep Purple", przeznaczony do oznaczania towarów i usług w klasach 9 (nagrania muzyczne), 25 (ubrania) i 41 (usługi rozrywkowe). Jeden z obecnych członków Deep Purple, Ian Paice sprzeciwił się temu zgłoszeniu  we wrześniu 2013 r., twierdząc, że jest ono zbyt podobne do wcześniejszego niezarejestrowanego znaku towarowego "Deep Purple", przeznaczonego między innymi do oznaczania nagrań muzycznych, plakatów, pałek perkusyjnych i odzieży. W swoim sprzeciwie uznał, że rejestracja znaku Blackmore’a może prowadzić do niebezpieczeństwa wprowadzenia zamieszania na rynek, co jest podstawą do ochrony na podstawie „posiadania renomy rynkowej”. W lutym 2015 r. Wydział Sprzeciwów Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) częściowo uwzględnił sprzeciw, odmawiając rejestracji znaku „Deep Purple” w stosunku do niektórych towarów z klasy 9 i wszystkich usług należących do klasy 41.

Niezadowolony z takiego obrotu sprawy Ian Paice odwołał się od tej decyzji, w wyniku czego, Izba Odwoławcza EUIPO w dniu 21 marca 2016 r., wydała decyzję, w której odniosła się do posiadanej przez niezarejestrowany znak „Deep Purple” renomy rynkowej. W decyzji uznano, że po rezygnacji Blackmore'a z zespołu, inni członkowie Deep Purple wraz z Ian’em Paice nabyli "znaczącą renomę rynkową” w stosunku do oznaczenia „Deep Purple” i że rejestracja z tego powodu nie powinna być możliwa. 

W konsekwencji Blackmore odwołał się od tej decyzji, twierdząc, że Paice nie udowodnił, że oznaczenie „Deep Purple” nabyło „znaczącą renomę rynkową” zgodnie z wymaganym prawem, ponieważ dowody na tę okoliczność złożono po terminie, a więc Izba Odwoławcza nie powinna była ich uwzględnić. 

Ostatecznie Sąd UE oddalił odwołanie Blackmore’a w sprawie, przyznając rację Paice’owi. 

Dział: Aktualności
wtorek, 06 listopad 2018 12:17

Spór z "tańcem z gwazdami" w tle

„Strictly Come Dancing” to produkowany przez BBC brytyjski odpowiednik popularnego show „Taniec z gwiazdami”. W brytyjskim programie – tak jak w „Tańcu z gwiazdami” – biorą udział pary taneczne złożone z celebryty i profesjonalnego tancerza. Program ma wyłonić zwycięską parę.

Do brytyjskiego Urzędu ds. Własności Intelektualnej wpłynął niedawno wniosek o rejestrację znaku, który miał naruszać prawa producenta „Strictly Come Dancing”. Wniosek złożyła Teresa Lawrance, właścicielka szkoły tańca z miejscowości Basildon w Wielkiej Brytanii. Lawrance oferowała w swojej szkole zajęcia o nazwie „Strictly Curved”, których celem było osiągnięcie przez uczestników większej świadomości swojego ciała.  Zajęcia były skierowane do każdego, w tym osób początkujących w tańcu, bez względu na wagę, wzrost, kondycję uczestnika. To właśnie znak o nazwie „Strictly Curved” został przez Lawrance zgłoszony do ochrony.

Niedługo po złożeniu wniosku Lawrance otrzymała list z działu prawnego BBC zajmującego się własnością intelektualną. Stacja poinformowała właścicielkę szkoły o złożeniu sprzeciwu do jej zgłoszenia. Prawnicy BBC twierdzą, że znak „Strictly Curved” wywołuje ryzyko konfuzji ze znakiem stacji „Strictly Come Dancing”. Znaki zarejestrowano dla podobnych i identycznych usług. Element słowny „Strictly” w znakach ma być w ocenie BBC najbardziej wyróżniający. Natomiast całościowe wrażenie wywoływane przez zgłoszony znak miałoby doprowadzić odbiorców do wniosku, że jest on powiązany z programem BBC.

Stacja stwierdziła również, że korzystanie przez Lawrance ze znaku „Strictly Curved” naraża BBC na szkodę. W zakończeniu listu BBC wyraziło uprzejmą prośbę, by właścicielka szkoły dobrowolnie wycofała zgłoszenie i zaprzestała używania oznaczenia, które stało się przedmiotem sporu.

W odpowiedzi Lawrance zamieściła na stronie „Strictly Curved” na Facebooku kilka postów, z których wynikało, że nie zamierza zrezygnować z używania tej nazwy. Jednakże później, w rozmowie z mediami, powiedziała, że faktycznie nie wie jak postąpić.

Natomiast BBC wydało publiczne oświadczenie, w którym stwierdziło, że w pełni popiera ideę zajęć wymyślonych przez Lawrance. Jednak zdaniem stacji jest istotne, by odbiorcy nie byli wprowadzani w błąd polegający na uznaniu, że zajęcia prowadzone w prywatnej szkole tańca są wspierane przez BBC. Sprawa aktualnie jest w toku.

Dział: Aktualności

Formuła E to klasa wyścigów samochodowych, w których biorą udział wyłącznie samochody elektryczne. „Formula E” jest także oznaczeniem, o które obecnie toczy się spór pomiędzy nadzorującą wyścigi Fédération Internationale de l’Automobile (Międzynarodową Federacja Samochodową, FIA) a brytyjską spółką The Green Effort Limited.

Firmie z Wielkiej Brytanii przysługują od 2011 roku prawa do  nazwy „Formuła E”. Znak służy do oznaczania międzynarodowych mistrzostw kartingowych odbywających się w Holandii, Belgii, Niemczech oraz w Polsce.

W 2013 r. FIA zarejestrowała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) znak „FIA Formula E Championship”. Następnie organizacja złożyła do EUIPO wniosek o unieważnienie i stwierdzenie wygaśnięcia znaku „Formuła E”. Urząd wprawdzie oddalił wniosek o unieważnienie, jednakże wniosek o stwierdzenie wygaśnięcia rozpatrzył na korzyść FIA. Tym samym organizacja uzyskała możliwość zarejestrowania znaku „Formuła E” na swoją rzecz.

The Green Effort Limited korzysta jednak ze wszystkich możliwości odwołania. Spółka padła jednak ofiarą opieszałości pełnomocnika. W toku jednego z postępowań złożył on wymagany przez Urząd dowód używania znaku zaledwie kilka minut po wygaśnięciu terminu do dokonania tej czynności. Organ orzekający w sprawie dowodu nie dopuścił i ostatecznie wydał decyzję na niekorzyść spółki. Uważa się, że gdyby dowód został złożony o czasie The Green Effort Limited byłoby właścicielem wyłącznych praw do znaku „Formula E”.

W toku instancji w kwietniu 2018 r. sprawa dotarła do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Podstawowym argumentem spółki jest rzekome niesprawiedliwe potraktowanie jej przez EUIPO, które nie przyjęło dowodu używania.

Na marginesie sprawy mówi się, że The Green Effort Limited wraz z powiązanymi spółkami gromadzi znaki towarowe zawierające elementy „e” oraz „formula”.  Spółka „Primus Omnium Argutiae Limited”, która zarządzana jest przez te same osoby, co The Green Effort Limited jest właścicielem znaków „Formula Hybrid”, „e Rayllye” oraz „E Tank”. Natomiast jeden z jej pracowników posiada prawa do znaku „Formula E-lectric”. 

Ostateczne orzeczenie w sprawie ma zostać wydane w nadchodzących tygodniach.

Dział: Aktualności