Rosyjska spółka R-Line uznała, że jedna ze spółek zależnych koncernu Volkswagen AG bezprawnie używała konfuzyjnie podobnego do jej znaków towarowych R-Line i P-Line oznaczenia RLine. Swoją szkodę wyceniła na 500 milionów rubli (około 8,6 miliona USD).  Sąd I instancji oddalił pozew w grudniu 2017r. Powód nie złożył jednak broni i wniósł apelację. Wyrok jeszcze nie zapadł.

Wszystko zaczęło się od oddalenia przez Rospatent, tj. tamtejszy Urząd Patentowy wniosku o rejestrację  znaku towarowego RLine, zgłoszonego przez Volkswagen AG z uwagi na mylące podobieństwo do wcześniejszych znaków towarowych R-Line i P-Line. Volkswagen odwołała się od tej decyzji podnosząc, iż ochrona prawna przeciwstawionych znaków już ustała, z uwagi na stwierdzenie ich wygaśnięcia przez sąd własności intelektualnej. Postępowanie w przedmiocie wygaszenie tych znaków wszczął Volkswagen, jako że spółka R-Line nie używała ich przez okres 3 minionych lat. Zostały one zarejestrowane w 2003 r. w odniesieniu do szeregu towarów i usług, w tym w szczególności dla pojazdów. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że – jak zauważył Rospatent orzeczenie - sądu nie zapadło jeszcze w momencie wniesienia przez Volkswagena odwołania od decyzji o odmowie udzielania prawa ochronnego na znak towarowy RLine. Zatem kolizja nadal istniała.

poniedziałek, 19 luty 2018 10:57

Internetowe memy też mają swoje prawa.

Grumpy Cat” czyli inaczej „zrzędzący kot” to bohater popularnych ostatnio memów internetowych. Tą popularność postanowiła wykorzystać właścicielka kota, która założyła spółkę GrupyCat Limited i podpisała lukratywną umowę licencyjną na wykorzystanie wizerunku kota w promocji linii kawy z lukrem pod nazwą "Grumpy Cat Grumpuccino". 

Jednakże, jak w pozwie twierdzi właścicielka kota, Grenade Beverage umowę naruszyła używając wizerunku „Grumpy Cat” do promowania innej linii kawy oraz na koszulkach, czego umowa nie uwzględniała. GrumpyCat Limited postanowiła walczyć o swoje prawa w sądzie i ostatecznie wygrała 710.001 dolarów odszkodowania za złamanie umowy licencyjnej. 

Nie jest jednak pierwszy przypadek, w którym „mem” był przedmiotem sporu sądowego. 

Ludacris, aktor i muzyk amerykański, został pozwany o naruszenie praw autorskich po tym, jak udostępnił na swoim Instagramie nie swój ‘mem”. Powodem w sprawie była firma LittleThings  Inc., która twierdziła, że Ludacris wykorzystał jej ilustrację „kobiety stosującej dezodorant” bez zgody. LittleThings twierdzi, że Ludacris osiągnął nieuzasadnione korzyści w wyniku użycia „mema” chronionego prawem autorskim.

Twórcy memów „Keyboard Cat” i „Nyan Cat” także złożyli pozew przeciwko 5th Cell Media i Warner Bros. za naruszenie praw autorskich i znaku towarowego. Okazuje się, że oskarżeni używali postaci kotów bez zgody twórców w grze wideo „Scribblenauts” i jej kontynuacjach. Ostatecznie, sprawa została rozstrzygnięta poza sądem, a Warner Bros. korzysta z memów na zasadzie licencji.

Sąd Unii Europejskiej unieważnił decyzję Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) o nieuwzględnieniu dowodów na renomę we wniosku o unieważnienie znaku towarowego i wydał wyrok na korzyść Philip Morris Brands Sàrl.  

W lipcu 2011 r. firma Explosal, cypryjski producent papierosów, złożył wniosek o rejestrację unijnego znaku towarowego w klasie 34 dla towarów takich jak  „tytoń i towary podobne”. Znak został zarejestrowany w maju 2013 r. Składał się z elementu słownego "Raquel" oraz grafiki w kształcie dwukolorowego pięciokąta. W styczniu 2014r. znany producent tytoniowy Philip Morris złożył wniosek o unieważnienie tego znaku twierdząc, iż jest on konfuzyjnie podobny  do znaku Marlboro. Z tym stanowiskiem nie zgodziło się EUIPO i oddaliło wniosek o unieważnienie.  Na skutek złożonego Philip Morris odwołania, sprawą zajęła się Pierwsza Izba Odwoławcza, która podtrzymała decyzję EUIPO.  Stwierdziła, że dominującymi elementami znaków są słowa "Raquel" i "Marlboro", a ciemny geometryczny kształt w formie dachu, o którym wspomniał Philip Morris, stanowi raczej element dekoracyjny niż wyróżniający.

Philip Morris nie złożył broni i postanowił interweniować w Sądzie Unii Europejskiej, gdzie podnosił, że nie miał możliwości przedstawienia w postępowaniu przed EUIPO dowodów na renomę znaku, które złożył z opóźnieniem i których Izba Odwoławcza nie uznała. Philip Morris twierdził, że "element graficzny w kształcie dachu" w znaku Marlboro ma "znaczącą renomę w całej Europie", w związku z czym Izba Odwoławcza błędnie oceniła, że "ciemny kolor geometryczny” będzie postrzegany jako dekoracja, której klienci nie zapamiętają". 

Sąd orzekł, że dowody złożone przez Philip Morris, choć spóźnione, mogły mieć istotny wpływ na wynik sprawy i dlatego powinny być rozpoznane.  W efekcie EUIPO ponownie zajmie się sprawą, z uwzględnieniem dodatkowych dowodów.

Get Wrecked Juices jest amerykańskim producentem liquidów do e-papierosów. 29 stycznia 2018r. firma została pozwana przez Wrigley - producenta gum do żucia. Wrigley jest również właścicielem znaków towarowych „Skittles” i „Starbust”. W pozwie zarzuca Get Wrecked Juices naruszenie praw do tych znaków i dochodzi odszkodowania. Zarzuty Wrigley dotyczą sprzedaży liquidów do e-papierosów o nazwach „Pink Starbust” oraz „Skeetlez”. Ten pierwszy jest oznaczony różowym kwadratem przypominającym kwadratowy cukierek „Starbust” produkowany przez Wrigley. Drugi jest oznaczany dwoma obrazkami – jednym z tęczą, drugim przedstawiającym cukierki „Skittles”.

Sprawa miała początek w czerwcu 2017 r., kiedy Get Wrecked Juices otrzymało pierwsze pismo wzywające do zaprzestania sprzedaży produktów naruszających znaki towarowe Wrigley. Pismo, podobnie jak trzy kolejne, pozostało bez odpowiedzi. Producent e-papierosów nie zaprzestał też sprzedaży liquidów „Pink Starbust” i „Skeetlez”. 

W złożonym w styczniu pozwie Wrigley twierdzi, że znaki „Skittles” i „Starbust” są odróżniające, rozpoznawalne i kojarzone z branżą cukierniczą. Jego zdaniem Get Wrecked Juices zamiast podjąć trud stworzenia własnych nazw dla swoich produktów, wolało wypromować je używając istniejących znaków towarowych Wrigley, bez uzyskania licencji.

Nie jest to pierwsza sprawa Wrigley przeciwko producentom e-papierosów. W lipcu 2017 r. zarzucił firmie Ch-Town Vapers naruszenie znaków towarowych „Doublemint” i „Juicy Fruit”. Następnie, we wrześniu pozwał Dreamcore Enterprise zarzucając naruszenie znaku „Juicy Fruit”.

Koncern Colgate-Palmolive wszczął spór ze spółką Ranir – producentem szczoteczek do zębów o nazwie „Smile 360°”, czyli „Uśmiech 360°”. Koncern domaga się zakazu dalszej sprzedaży produktów zawierających to oznaczenie oraz zniszczenia produktów już wprowadzonych do obrotu.

Colgate jest właścicielem kilku znaków towarowych „360°” zarejestrowanych w Urzędzie Patentów i Znaków Towarowych Stanów Zjednoczonych (USPTO). Znaki zarejestrowano dla produktów związanych z higieną jamy ustnej. Zdaniem Colgate jego produkty oznaczone znakiem „360°” są na rynku wiodącymi produktami, są również szeroko reklamowane, chętnie kupowane oraz cieszą się renomą. Od 2005 r. Colgate sprzedaje szczoteczki do zębów oznaczone tym znakiem.

Tymczasem pod koniec roku 2017 spółka Ranir wprowadziła na rynek szczoteczki, paski wybielające i nici dentystyczne pod marką „Smile 360°”. Ranir do końca ubiegłego roku był podwykonawcą Colgate – produkował na rzecz tej firmy podróżne szczoteczki do zębów. Dlatego – jak twierdzi Colgate – wiedział, jakie prawa własności intelektualnej przysługują koncernowi. Amerykański gigant twierdzi także, że pomiędzy oznaczeniami „360°” a „Smile 360°” zachodzi konfuzyjne podobieństwo. Słowo „Smile” jest bowiem opisowe dla towarów przeznaczonych dla higieny jamy ustnej. Ponadto Colgate używa znaku „360°” samodzielnie jak i w połączeniu innymi elementami słownymi, takimi jak: „Enamel Health”, czy „Fresh ‘n Protect”. To oznacza, że konsument widząc produkt oznaczony jako „Smile 360°” uzna, że jego producentem jest Colgate.

Jak pisaliśmy już na blogu, sprawa znaku „360°” była też przedmiotem wyroku Sądu Unii Europejskiej. W grudniu zeszłego roku sąd poparł wcześniejsze decyzje Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO), w których EUIPO odmówiło rejestracji znaku „360°”. Przyczyną był brak dostatecznie odróżniającego charakteru tego znaku.

Amerykańska firma Paice, uważana za twórcę hybrydowych pojazdów, otrzymała cios w sporze patentowym z Fordem, po tym jak amerykański Sąd po raz kolejny w dużej mierze potwierdził, że patenty na wynalazki firmy Paice nie posiadają poziomu wynalazczego.

Wszystko zaczęło się w 2014 r., gdy firma Paice złożyła przeciwko Fordowi pozew o naruszenie patentu dotyczącego technologii pojazdów hybrydowych. W odpowiedzi Ford zwrócił się do Amerykańskiego Urzędu Patentowego i Komisji Odwoławczej (PTAB) o ponowne badanie szeregu patentów należących do firmy Paice.

We wrześniu 2015r. PTAB wydał liczne decyzje odnośnie przeprowadzonego postępowania, i poza nielicznymi, większość patentów Paice uznał za „oczywiście wynikające ze stanu techniki”, czyli nie posiadające poziomu wynalazczego.

Firma Paice odwołała się do Sądu Apelacyjnego, ale ten utrzymał w mocy decyzje o unieważnieniu sześciu z jej patentów, a jedną z nich uchylił. Unieważniono m.in. patenty dotyczące algorytmu wyboru trybów pracy w technologii pojazdów hybrydowych , które już w 1992 roku zostały ujawnione przez wynalazcę Alexa Severinsky'ego. Paice bronił się, że algorytm ujawniony przez Severinsky’ego dotyczy algorytmu prędkości bazowej, który różni się od algorytmu opartego na momencie obrotowym, zawartego w jej patentach. Ostatecznie jednak Sąd Apelacyjny podtrzymał decyzje o unieważnieniu.

Marka Atari kojarzy się większości osób z początkiem ery komputerów. Ten amerykański producent gier i sprzętu komputerowego niedawno wytoczył proces Nestle, firmie słynącej z produkcji kakao i płatków Nesquik.

Sprawa dotyczyła jednak innego słynnego produktu Nestle, mianowicie batonów Kit Kat. Atari oskarżył Nestle o bezprawne wykorzystanie w reklamie Kit Kat kultowej gry „Breakout” przeznaczonej na automaty i konsole do gier. Jej autorem jest Steve Wozniak, współtwórca Apple. Gra „Breakout” powstała w latach siedemdziesiątych, a przy jej tworzeniu  współpracował Steve Jobs.

„Brakout” polega na niszczeniu rzędów kolorowych cegiełek za pomocą odbijanej paletką piłeczki. Nestle tymczasem wyprodukował reklamę, w której grupka dzieci i dorosłych niszczy za pomocą paletek rzędy batonów Kit Kat. Reklamę zatytułowano: „Kit Kat: Breakout”.

Zdaniem Atari spot reklamowy miał wywołać skojarzenia z „Breakout” wśród osób z pokolenia tzw. „Baby Boomers”, Generacji X”, a nawet współczesnych „Millenialsów” i „post-Millenialsów”. Bazując na sentymencie do gry Nestle zamierzało zachęcić do kupowania batonów. Reklama była emitowana wyłącznie w Wielkiej Brytanii, a jej rozpowszechnianie zakończyło się jeszcze przed złożeniem pozwu.

Sprawa zakończyła się niedawno. Stronom udało się wypracować i zawrzeć ugodę. Jednak jej szczegóły nie są znane.

Czy użycie fragmentów cudzych filmów w moim filmie jest legalne? Czy będzie legalne jak tylko podam źródło/autora? Czy mogę użyć hitu muzycznego jako podkładu dźwiękowego? Dozwolony użytek, prawo cytatu, wyjątki.
Subsktybuj nas na YouTube, zobacz pozostałe filmy [link]

W domyśle wszelkie opakowania i kształty chronione są jako wzory przemysłowe, co niejako wynika z samego charakteru i istoty tego typu praw. Jednak wskazać trzeba, że niejednokrotnie zdarza się, że przedsiębiorcy chronią kształt opakowań swoich produktów w sposób odmienny, w tym m.in. jako znak towarowy, który w tym wypadku ma charakter przestrzenny, co jednak nie zawsze może powodować pozytywne skutki w przyszłości. Warto w tym miejscu odnieść się do sprawy związanej z charakterystyczną zieloną butelką Domestos.

Spór zaczął się w 2008 roku, kiedy polska spółka złożyła do Urzędu Patentowego RP wniosek o stwierdzenie wygaśnięcia prawa ochronnego na znak towarowy, który przedstawia stylizowaną zieloną butelkę ze stylizowaną czerwoną nakrętką i przeznaczony jest do oznaczania towarów w klasie 3 i w klasie 5, tj. charakterystyczną butelkę Domestos. Głównym argumentem przemawiającym za wnioskiem była okoliczność, że sporna butelka, jako zgłoszony znak, nie była używana w Polsce w rzeczywisty sposób w ciągu nieprzerwanego okresu pięciu lat po udzieleniu prawa ochronnego (podstawa art. 169 ust. 1 pkt 1 i ust. 2 PWP). Interes prawny wnioskodawca uzasadnił tym, że jest uprawnionym z prawa z rejestracji wzoru przemysłowego, który de facto przedstawia zbieżną butelkę dla środków czyszczących, co niejako pokrywa się ze spornym znakiem. Z uwagi na fakt, że uprawniony do spornego znaku używa butelki w różnych kolorach oraz obkleja ją różnymi etykietami i innymi znakami towarowymi, które w rezultacie dominują nad samym kształtem butelki - wniosek zdaniem składającego był zasadny.

W odpowiedzi na wniosek, uprawniony wskazał, że używa butelki w połączeniu z innymi słownymi znakami towarowymi zawierającymi słowo Domestos, w związku z czym wniosek jest bezzasadny.

Urząd Patentowy RP po rozpoznaniu sprawy, decyzją z 2010 roku stwierdził wygaśnięcie prawa ochronnego na sporny znak towarowy, jednak z uwagi na brak podpisu przewodniczącego kolegium orzekającego pod uzasadnieniem, WSA w Warszawie wyrokiem z dnia 22 czerwca 2011 roku (VI SA/Wa 538/11) uchylił tę decyzję. Następnie skarżąca zaskarżyła wyrok do NSA, który skargę kasacyjną w dniu 12 marca 2013 roku także oddalił.

W rezultacie, sprawa ponownie trafiła do Urzędu Patentowego RP, który decyzją z lutego 2014 roku stwierdził wygaśnięcie z dniem 31 stycznia 2007 roku prawa ochronnego na sporny znak towarowy w zakresie towarów w klasie 3 i w klasie 5, jednak tym razem poza środkami dezynfekującymi. W uzasadnieniu organ wskazał, iż bezspornym jest, że uprawniony do spornego znaku wprowadzał na rynek produkty z serii środków dezynfekujących w stylizowanej zielonej butelce z czerwoną nakrętką opatrzonej etykietą z napisem DOMESTOS, z kolei samo słowo DOMESTOS oraz etykieta z tym napisem są odrębnymi znakami towarowymi zarejestrowanymi na rzecz uprawnionego. Urząd podkreślił przy tym, że brak jest przepisów zabraniających używanie jednocześnie kilku znaków towarowych dla tego samego towaru. Z przeprowadzonego badania wśród konsumentów wynikało jednoznacznie, że charakterystyczna butelka kojarzona jest głównie ze środkami do czyszczenia Domestos.

Z decyzją nie zgodził się wnioskodawca i zaskarżył ją do WSA w Warszawie zarzucając organowi naruszenie przepisów prawa materialnego, tj. art. 169 ust. 4 pkt 1 PWP oraz przepisów postępowania. Jak wskazywał skarżący - pierwotna decyzja organu była dla niego bardziej korzystna, gdyż stwierdzała wygaśnięcie znaku towarowego dla wszystkich produktów, w związku z czym usunięcie jej braków winno nastąpić poprzez złożenie brakującego podpisu.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wyrokiem z dnia 27 stycznia 2015 roku (VI SA/Wa 1851/14) oddalił skargę wnioskodawcy. W uzasadnieniu wskazano, iż braki pierwotnej decyzji powodowały, iż organ był zobowiązany rozpoznać sprawę na nowo, a tym samym nie był związany swoją wcześniejszą decyzją. Kolejno sąd zauważył, że organ prawidłowo wydał decyzję w oparciu o całokształt materiału dowodowego, z kolei uprawniony do spornego znaku korzystając z przysługujących mu praw przedłożył badanie konsumentów, z którego wynikało, że kojarzą oni sporny znak właśnie z charakterystyczną butelką środków czystości Domestos, przy czym skarżący nigdy nie podważył owego badania w sposób skuteczny. Tym samym stanowisko Urzędu Patentowego RP było prawidłowe.

Skarżąca nie zgadzając się z wyrokiem złożyła skargę kasacyjną do NSA, zaskarżając go w całości. Wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku i rozpoznanie skargi, względnie o uchylenie zaskalnego wyroku i przekazanie sprawy WSA do ponownego rozpoznania. Główne zarzuty dotyczyły naruszenia przepisów postępowania oraz przepisów prawa materialnego, polegające na błędnej wykładni lub niewłaściwym zastosowaniu przepisów PWP.

Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznając sprawę wskazał w pierwszej kolejności, że uzasadnienie zaskarżonego wyroku pozwala na jednoznaczne wskazanie motywów rozstrzygnięcia sądu we wszystkich istotnych kwestiach i umożliwia kontrolę instancyjną zaskarżonego wyroku, wobec czego brak jest wad w tym zakresie. Kolejno, zgodzić się należy ze stanowiskiem sądu w zakresie decyzji Urzędu Patentowego RP, a mianowicie, że organ zobowiązany był do wydania nowej decyzji, a nie uzupełnienia braków decyzji pierwotnej, która de facto nie weszła do obiegu prawnego. Ponadto, ostateczne rozstrzygnięcie zapadło na podstawie obszernego materiału dowodowego, zawierającego m.in. oświadczenia, klatki reklam telewizyjnych Domestos, reklamy prasowe oraz badanie - z których jednoznacznie wynika, że sporny znak towarowy bez jakiejkolwiek wątpliwości jest używany dla środków czystości. Dodatkowo, jak podkreślił sąd - skarżąca nigdy nie kwestionowała tych dowodów. Tym samym, podważanie przez skarżącą samego badania na obecnym etapie jest nieuzasadnione. W odniesieniu do zarzutu naruszenia prawa materialnego, NSA w pełni poparł stanowisko WSA, zgodnie z którym za używanie znaku poczytuje się także jego używanie wspólnie z innymi znakami.

Mając na uwadze powyższe, Naczelny Sąd Administracyjny wyrokiem z dnia 21 marca 2017r. (II GSK 2217/15) oddalił skargę kasacyjną.

Pozew złożony przez zespół „the Eagles” przeciwko hotelowi California który dzieli nazwę z kultową piosenką zespołu „hotel California” z 1976r., zakończył się ugodą. Jej warunki nie zostały jednak ujawnione.

Hotel „California” został oskarżony o wprowadzanie w błąd konsumentów co do faktu, że jest to hotel, o którym mowa w kultowej piosence. Zespół twierdzi, że w lobby tego hotelu odtwarzana jest była słynna piosenka, a pamiątki w hotelowym sklepiku nawiązują do legendarnego hotelu „California”. Powód argumentował, że: „takie postepowanie miałoby sens jeśli hotel byłby w jakiś sposób związany ze słynną piosenką, ale takiego związku nie ma".

W rzeczywistości hotel został pierwotnie nazwany Hotelem „California” w 1950 roku, co poprzedza powstanie samego utworu. Jednak nazwa została zmieniona na Hotel „Todos Santos”, zanim został kupiony w 2001 roku i ponownie oznakowany jako Hotel „California”.

Dodatkowo, właściciele hotelu w 2015 r. złożyli wniosek o zastrzeżenie znaku towarowego "Hotel California" w USA. Chociaż warunki wzajemnego porozumienia stron nie zostały podane do wiadomości publicznej, z informacji dostępnych na stronie Amerykańskiego Urzędu Patentów i Znaków Towarowych wynika , że wniosek ten został wycofany.

Zespół nie zastrzegł do tej pory znaku towarowego „hotel California”, ponieważ twierdził, że oznaczenie to jest tak szeroko kojarzone z zespołem „The Eeagles”,  że od końca lat siedemdziesiątych XX wieku jest chroniony "prawem zwyczajowym". Mimo to, po tym, jak hotel próbował uzyskać prawo do tego oznaczenia, zespół złożył swój własny wniosek. 

Hotel wydał oświadczenie w którym zaznaczył, iż będzie nadal używać znaku towarowego „Hotel California w Meksyku.” Potwierdził też, że nie ma żadnych związków z zespołem „the Eagles” ani z piosenką i albumem pod tytułem „Hotel California".

Co zabawne, sam zespół został już kiedyś oskarżony o wykorzystanie zdjęcia innego hotelu bez pozwolenia, na okładce swojej płyty „Hotel California”. Zdjęcie z okładki przedstawiało  faktycznie istniejący hotel „Beverly Hills Hotel” i choć zespół wykorzystał zdjęcie bez pozwolenia, oskarżenie zostało wycofane, po tym, jak sprzedaż miejsc w tym hotelu, po wydaniu albumu wzrosła trzykrotnie.