Koniec lutego to dla Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) pracowity czas. Na wokandzie pojawiło się kilka medialnych spraw.  W ostatnim tygodniu lutego odbyła się rozprawa w sprawie dotyczącej dodatkowych świadectw ochronnych (SPC) i leków na HIV. Angielski Sąd (High Court) zwrócił się do TSUE o wyjaśnienie interpretacji rozporządzenia UE nr 469/2009 dotyczącego dodatkowego świadectwa ochronnego (SPC). Chodzi o prawo do dodatkowego świadectwa ochronnego (SPC ) firmy Gilead i produktu stosowanego w leczeniu HIV / AIDS. Firmy produkujące generyki, w tym firma Teva, zakwestionowały ważność tego prawa, twierdząc, że podstawowy patent nie "chroni" połączenia substancji chemicznych tenofowiru, disoproksylu i emtrycytabiny, ponieważ w podstawowym opisie patentowym nie wspomniano o emtrycytabinie. W odpowiedzi Gilead argumentował, że połączenie to wchodzi w zakres ochrony zastrzeżenia nr 27 patentu podstawowego.

 Angielski Sąd zwrócił się do TSUE o wskazówki, ponieważ uważa, że test, który ma być stosowany w celu ustalenia, czy produkt jest "chroniony" patentem podstawowym, pozostaje niejasny.

TSUE wysłucha także stron w sporze, który toczy się między spółkami cukierniczymi Nestlé i Mondelez International (wcześniej Cadbury Schweppes) w sprawie rejestracji przez Nestlé jako znaku 3D kształtu batonu złożonego z 4 połączonych ze sobą czekoladowych „paluszków”. Powyższy znak, zarejestrowany w 2006 roku, spotkał się ze sprzeciwem bezpośredniego konkurenta firmy Nestle - Cadbury Schweppes (obecnie Mondelez International). Chociaż znak 3D został pierwotnie unieważniony, po wniesieniu odwołania przez Nestlé, Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) uznał ten znak za ważny, stwierdzając, że uzyskał on wtórny charakter odróżniający w wyniku używania. Mondelez odwołała się od tej decyzji, kwestionując tezę, że znak towarowy uzyskał charakter odróżniający w całej Unii Europejskiej. W grudniu 2016 r. Sąd UE anulował decyzję EUIPO, uznając, że EUIPO musi ponownie rozważyć rejestrację.

Zdaniem Sądu mimo, że znak towarowy uzyskał charakter odróżniający w następstwie używania w dziesięciu krajach, EUIPO nie może ocenić sprawy nie posiadając informacji w sprawie postrzegania znaku w innych krajach i bez analizy przedstawionych dowodów w odniesieniu do tych państw członkowskich.

Mondelez, Nestlé i EUIPO wniosły odwołanie od decyzji do TSUE. Nestlé i EUIPO twierdzą, że Sąd popełnił błąd, uznając za konieczne ustalenie, że wtórny charakter odróżniający został uzyskany poprzez używanie znaku we wszystkich państwach członkowskich.

W tym samym dniu, co rozprawa KitKat, Rzecznik Generalny TSUE przekazał swoją opinię w sprawie, wniesionej przez „Scotch Whisky Association” przeciwko niemieckiemu producentowi whisky, który nazwał swoją whisky "Glen Buchenbach". „Szkocka whisky” jest chroniona w UE, co ma uniemożliwiać zagranicznym producentom sprzedaż whisky, która nie ma związku z jej miejscem pochodzenia. Stowarzyszenie „Scotch Whisky Association” podniosło kwestię użycia słowa "glen", które według niego wskazuje, że whisky pochodzi ze Szkocji.

Niemiecki sąd dąży do wyjaśnienia rodzaju związku między produktem a słowem lub innym czynnikiem, który może stanowić naruszenie ochrony obejmującą „Schotch whisky”.

W latach 2009 i 2011, belgijska firma Shoe Branding Europe złożyła do EUIPO wnioski o rejestrację graficznych znaków przedstawiających dwa paski. Adidas sprzeciwił się tym zgłoszeniom,  powołując się na swój znak przedstawiający trzy paski. EUIPO podtrzymał sprzeciw Adidasa, uznając, że istnieje ryzyko, że właściwy krąg odbiorców utworzy związek między znakami. Stwierdzono również, że marka obuwia może wykorzystywać nieuczciwie renomę wcześniejszego znaku towarowego Adidasa. Przedsiębiorstwo belgijskie wniosło skargę o stwierdzenie nieważności decyzji EUIPO, a wyrok zostanie wydany w czwartek, 1 marca.

wtorek, 06 marzec 2018 07:30

Ważne zmiany w Google Images!

Niektórzy użytkownicy Google’a z pewnością zauważyli, że wyszukiwarka usunęła przycisk „pokaż obraz”, który pojawiał się pod wyszukiwanym przez nią zdjęciem. Pozostał natomiast przycisk, który odsyła bezpośrednio na stronę zawierającą zdjęcie. Takie rozwiązanie ma wspierać właścicieli praw autorskich do zdjęć.

„W końcu Google Images jest narzędziem do uzyskiwania informacji w przypadkach, w których przeglądanie zdjęć jest dla użytkownika bardziej przydatne niż tekst” – stwierdziła amerykańska firma we wpisie na Twitterze. Google ogłosił również, że rozpoczął współpracę z agencją fotograficzną Getty Images. W jej ramach Google będzie mógł korzystać z treści, którymi dysponuje agencja, w ramach różnych produktów i usług świadczonych przez Google. Spółki przeszły długą drogę zanim podjęły współpracę. W 2016 r. Getty Images wystąpił przeciwko Google ze skargą do Komisji Europejskiej, w której oskarżył tę firmę o naruszanie praw autorskich. Za naruszenie Getty Images uznał pokazywanie przez wyszukiwarkę w wynikach zdjęć, do których prawa przysługiwały Getty.

Komentując rozpoczęcie współpracy Dawn Airey, prezeska agencji, zadeklarowała, że firma będzie licencjonować Google swoje najpopularniejsze na rynku treści, tak by przyczynić się do wzrostu świadomości w zakresie autorstwa tych treści.

Od pewnego czasu toczy się spór dotyczący nazwy fikcyjnej gry w karty pochodzącej z „Gwiezdnych wojen”. Chodzi mianowicie o „Sabacc”. Fani serii „Gwiezdne wojny” mogą ją kojarzyć z postacią Hana Solo, który wygrał w „Sabbac” statek kosmiczny „Sokół Milenium”.

Spółka Ren Ventures, w grudniu zeszłego roku, została pozwana przez Lucasfilm – wytwórnię filmową stworzoną przez reżysera „Gwiezdnych wojen”, Georga Lucasa. W pozwie Lucasfilm, który obecnie należy do Disneya, zarzucał Ren Ventures naruszenie przez oznaczenia „Sabacc”.

Jak się okazuje Sabacc jest znakiem towarowym zarejestrowanym na rzecz Ren Ventures. Spółka udzielała licencji wyłącznej do tego znaku firmie Sabacc Creative Industries, a ta oznaczała znakiem Sabacc grę na telefon komórkowy.

Lucasfilm najpierw złożyła wniosek o unieważnienie znaku towarowego powołując się na ryzyko konfuzji z „domnienanym oznaczeniem Sabacc” należącym do Lucasfilm. Oprócz tego wytwórnia pozwała Ren Ventures o naruszenie praw autorskich. W odpowiedzi na zarzuty dotyczące znaku towarowego, Ren Vantures wskazuje, że Lucasfilm nigdy nie zarejestrowało oznaczenia „Sabacc” jako znaku towarowego. W związku z tym Lucasfilm nie jest w stanie udowodnić pierwszeństwa znaku towarowego. Sprawa aktualnie oczekuje na rozstrzygnięcie.

piątek, 02 marzec 2018 07:22

Wzór wspólnotowy Jägermeister

W kwietniu 2015 r. Mast-Jägermeister, producent znanego likieru, zgłosił do rejestracji w Europejskim Urzędzie ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) wzór wspólnotowy w postaci kieliszka do wódki. Wzór miał odnosić się do „kielichów” zawartych w klasie siódmej klasyfikacji lokarneńskiej. Kieliszek przedstawiał butelkę likieru Jägermeister.

Badający wzór ekspert EUIPO stwierdził jednak, że nie wiadomo, jaki ma być zakres ochrony zgłoszonego wzoru. W jego ocenie firma powinna złożyć osobne wnioski dla kieliszków i dla butelek. W odpowiedzi Jägermeister oświadczył, że nie zamierzał chronić butelki i poprawił opis wzoru, nadając mu niejasną treść: „kielich do napojów jako oprawa dla butelki, która jest jego częścią”.

EUIPO odmówiło jednak rejestracji. W ocenie Urzędu wprowadzone w opisie zmiany nie eliminowały wcześniejszych wątpliwości i tym samym wniosek nie odpowiadał kryteriom wymaganym dla wniosków o rejestrację wzorów wspólnotowych. Sprawa dotarła do Sądu Unii Europejskiej, który wydał wyrok w lutym 2017 r. Orzeczenie potwierdziło wcześniejsze decyzje EUIPO stwierdzając, że z wniosku nie wynika, czy chroniony ma być kieliszek, butelka, czy ich kombinacja. Zarówno EUIPO, jak i Sąd argumentowały, że sposób reprezentacji nie spełnia kryteriów wymaganych przez przepisy unijne, zgodnie z którymi wzór powinien być opisany w sposób jednoznaczny.

Ostatecznie firma produkująca słynny likier odwołała się do Trybunału Sprawiedliwości UE, który ma rozstrzygnąć, czy zgłoszenie Jägermeister było poprawne. 22 lutego 2018r. Rzeczniczka Generalna Trybunału Sprawiedliwości UE, Julianne Kokott, przekazała Trybunałowi swoją opinię. Podzieliła w niej wcześniejsze poglądy EUIPO i Sądu UE. Stwierdziła m.in., że reprezentacja powinna umożliwiać ustalenie „treści” wzoru, a także ustalenie daty zgłoszenia. Jeżeli reprezentacja nie jest jednoznaczna, nie wiadomo, jaki wzór został zgłoszony. Kokott zaleciła, by TSUE oddalił odwołanie i obciążył Jägermeistera kosztami postępowania.

czwartek, 01 marzec 2018 15:17

Znak towarowy DeLorean

“DeLorean” z pewnością wielu osobom skojarzy się z kultowym filmem “Powrót do przyszłości”. To właśnie ten samochód został przerobiony na wehikuł, którym bohater, Marty McFly, podróżował w czasie. Tymczasem producent samochodu właśnie wystąpił z roszczeniami z powodu naruszenia przysługującego mu znaku towarowego przez firmę produkującą luksusowe kosmetyki.

DeLorean Motor Company, czyli producent znanego auta, jest właścicielem szeregu zarejestrowanych w Stanach Zjednoczonych znaków towarowych, zawierających element słowny „DeLorean”. Znaki są używane do oznaczania takich produktów jak ubrania, akcesoria, zabawki, urządzenia do czyszczenia i sprzęt kuchenny.

16 lutego firma wystąpiła z pozwem przeciwko producentowi wegańskich kosmetyków kolorowych „Elysian Cosmetics” oraz właścicielom tej marki. Firma kosmetyczna oznacza nazwą „DeLorean” (pisaną wielkimi literami) płyn oczyszczający do twarzy o właściwościach przeciwstarzeniowych. Wszystko wskazuje na to, że producent kosmetyków bazuje na skojarzeniach nie tyle z samym samochodem, ile z kultowym filmem, w którym wystąpił DeLorean.

Australijska gwiazda muzyki pop Kylie Minogue sprzeciwiła się próbie zarejestrowania przez amerykańską celebrytkę Kylie Jenner imienia „Kylie” jako znaku towarowego i wygrała. Jednakże, jak twierdzi Kylie Minogue, walka z młodszą siostrą Kim Kardashian, nie była łatwa. Kylie Minogue nalega, aby jej walka z Kylie Jenner o ich wspólne imię nie była uznawana za sprawę osobistą, a wyłącznie biznes.

Kylie Minogue przyznaje, że nigdy nie spotkała swojej sławnej imienniczki. „Raz spotkałam jej siostrę, Kendall na pokazie mody, ale szczerze mówiąc nie znam ich rodziny” – powidziała Kylie Minogue i przyznaje : „spawy dotyczące znaków towarowych to długie, nudne i naprawdę drogie postępowania, ale ważne.” Piosenkarka twierdzi, że najbardziej niefortunną częścią całego zdarzenia było to, że cytat jej prawnika został niesłusznie jej przypisany. Według niego, Minogue podobno nazwała swoją imienniczkę "osobowością telewizyjną drugiego planu”, która pojawiła się w serialu telewizyjnym, jako postać wspierająca. Jednakże jak przyznaje sama piosenkarka „Dobrą wiadomością jest to, że wszystko zostało załatwione poza salą sądową.”

Sprawa rozpoczęła się od zarzutów L'Oréal przeciwko firmie RN Ventures. L'Oréal oskarżyło ją o naruszenie patentu i zarejestrowanych wzorów wspólnotowych poprzez sprzedaż szeregu elektronicznych urządzeń do pielęgnacji skóry twarzy o nazwie „Magnitone”, które wykorzystują oscylującą okrągłą główkę z pierścieniami włosia ułożonymi w koncentryczne koła, z przeznaczeniem do głębokiego oczyszczenia porów.

W odpowiedzi na pozew, RN Ventures nie zakwestionowała ważności patentu europejskiego (nr 1,722,699 B1) L'Oréal, lecz próbowało dowieść, że go nie naruszyła, twierdząc przy tym, że gdyby jednak patent ten został naruszony, to oznaczałoby to, że nie posiada on poziomu wynalazczego i jest oczywisty w świetle innego, amerykańskiego zgłoszenia patentowego  nr 2002/0156401 (Woog). Patent L’oréal obejmował "urządzenie mechaniczne odpowiednie do leczenia trądziku poprzez usuwanie zatyczek łojowych z porów skóry", podczas gdy przeciwstawiony patent amerykański (Woog) obejmował "urządzenie do czyszczenia ultradźwiękowego i aplikatora do makijażu". 

Finalnie jednak Sąd brytyjski stwierdził, że patent L'Oréal nie był oczywisty w świetle przeciwstawionego amerykańskiego zgłoszenia patentowego (Woog) oraz uznał, że spółka RN Ventures naruszyła zastrzeżenie nr 1 przedmiotowego patentu poprzez zastosowanie tego samego rodzaju ruchu w urządzeniu „Magnitone”.  Stephen Franklin, profesor wizytujący na Uniwersytecie w Sheffield i ekspert L'Oréal, zidentyfikował w swoich raportach cztery rodzaje ruchów, które według niego były wykonywane przez kępki włosia w urządzeniu „Magnitone”.

Sąd doszedł do wniosku, że dwa z tych ruchów nie wchodzą w zakres zastrzeżeń patentowych z ze spornego patentu, jednakże, pozostałe dwa zawierają się w zakresie jego ochrony. W wyniku powyższego, koncern L'Oréal złożył również wniosek o zmianę zastrzeżenia nr 8 w spornym patencie, tak aby było ono wystarczająco jasne. Odnośnie naruszeń zarejestrowanych wzorów przemysłowych o numerach RCD 000407747-001 oraz  RCD 001175046-001, Sąd zdecydował, że urządzenia o nazwie  „Magnitone” wywierają "takie samo ogólne wrażenie" jak pierwszy wzór, tym samym je naruszając. 

Q&A do filmu "Czy użycie fragmentów cudzych filmów w moim filmie jest legalne?" Czy będzie legalne jak tylko podam źródło/autora? Czy mogę użyć hitu muzycznego jako podkładu dźwiękowego? Dozwolony użytek, prawo cytatu, wyjątki.
Subsktybuj nas na YouTube, zobacz pozostałe filmy [link]

Od maja 2016 roku dwaj znani producenci urządzeń elektronicznych, Samsung Electronics i Huawei Technologies pozostają w sporze. Zdaniem chińskiego Huawei, koreański konkurent naruszył szereg należących do Huawei patentów, dotyczących technologii 4G. W styczniu chiński sąd orzekł, że Samsung faktycznie naruszył dwa patenty i zakazał sprzedaży  naruszających te patenty produktów. Oczywiście Samsung odwołał się od tego orzeczenia. Jednocześnie wystąpił do amerykańskiego sądu z wnioskiem o wstrzymanie wykonania nakazu sądowego do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia sporu. 

Zdaniem koreańskiego producenta smartfonów chiński nakaz jest w istocie kartą przetargową. W ocenie firmy, Huawei chciałby wymusić licencjonowanie przez Samsunga jego patentów na zasadach preferowanych przez Huawei. Wcześniej chińska firma nie sprostała tzw. zasadom (standardom) FRAND, tj. uczciwym, rozsądnym i niedyskryminującym (fair, reasonable and non-disctimatory) zasadom uzyskania licencji. Samsung zarzuca Huawei próbę uzyskania licencji w oparciu o nakaz sądowy, który miałby być manewrem proceduralnym. Miałby on na celu nękanie Samsunga i zmuszenie go do udzielenia licencji na korzystanie z patentów na zasadach nieodpowiadających standardom FRAND.

Głównym punktem wniosku skierowanego do amerykańskiego sądu jest twierdzenie, że „egzekwowanie przez Huawei chińskiego nakazu narusza amerykańskie przepisy antymonopolowe, które zakazują „wstrzymywania” patentów, jest sprzeczne z obowiązkami licencyjnymi wynikającymi z FRAND i grozi poważnym zakłóceniem handlu w USA. Rozprawa w tej sprawie odbędzie się 14 marca.

środa, 21 luty 2018 11:36

Instagram pozwany za geolokację

UnitedCorp z siedzibą na Florydzie pozwała Instagram przed sąd federalny w Kanadzie w związku z naruszeniem jej praw patentowych. Korporacja z Miami ogłosiła to w piątek 2 lutego. United Corp jest właścicielem kanadyjskiego patentu numer 2 887 596, chroniącego wynalazek znany w oryginale jako

"User content sharing system and method with automated external content integration".

Pod tą enigmatyczną nazwą kryje się metoda dzielenia się  treściami cyfrowymi, takimi jak zdjęcia, która pozwala użytkownikom w automatyczny sposób dodawać do nich np. współrzędne geograficzne miejsca, w którym zdjęcia zostały zrobione. Dane te zapisują się w stopce fotografii.

Patent nr 2 887 596 to wynalazek prezesa United Corp, Benoita Laliberté. Licencję na jego wykorzystanie  korporacja udostępniła następnie kanadyjskiej firmie iFramed, zajmujacej się tworzeniem oprogramowania na smartfony. iFramed została ostatecznie przejęta przez UnitedCorp.

Tymczasem Instagram korzysta z podobnego rozwiązania - znaczników,  zwanych Geostickers. Zdaniem UnitedCorp to rozwiazanie narusza ich patent, co naraziło i nadal naraża ją na straty. Korporacja domaga się wyrownania strat i sądowego zakazu używania Geostickerów przez Instagram. Sprawa nie jest nowa. W zeszłym roku magazyn World Intellectual Property Review donosił, że UnitedCorp oficjalnie poinformował Instagram oraz Facebooka o naruszaniu swojego patentu. Prezes Laliberté oswiadczył wówczas: "Zarówno Facebook jak Instagram wydają się traktować sprawy własności intelektualnej bardzo poważnie. Swoim  użytkownikom obie firmy zapewniają cały szereg narzędzi, chroniących własność intelektualną tworzonych przez nich treści. Mam nadzieję - dodał - że w naszym przypadku obie korporacje zachowają się równie odpowiedzialnie.W przyszłości nie wykluczamy udostępnienia im naszej technologii, by mogły korzystać z niej legalnie."