Spółka Cinkciarz wygrała spór z Urzędem Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) toczący się przed Sądem Unii Europejskiej. Początki tej sprawy sięgają roku 2015 kiedy to EUIPO wydało decyzję o odmowie rejestracji znaku towarowego na rzecz spółki Cinkciarz. Zakwestionowany znak zawierał stylizowane symbole Euro i Dolara, czyli € i $ i został zgłoszony dla oprogramowania komputerowego, usług finansowych, w tym wymiany walut, oraz publikacji.

Odmawiając rejestracji EUIPO uznało znak za opisowy i nieposiadający charakteru odróżniającego – żaden z jego elementów składowych nie był wystarczająco charakterystyczny, by całość mogła zostać zapamiętana przez odbiorców jako znak służący do oznaczania towarów i usług.
W toku instancji sprawa dotarła do Sądu Unii Europejskiej, przed którym polska spółka domagała się stwierdzenia nieważności  wspomnianej decyzji EUIPO. Co ciekawe, Sąd w wydanym 8 marca 2018r. orzeczeniu położył nacisk na treść uzasadnienia. Wskazał, że EUIPO był zobowiązany do uzasadnienia decyzji w odniesieniu do każdego z towarów i usług, do których zgłoszono znak towarowy. Wyjątkiem jest sytuacja, w której ta sama podstawa odmowy rejestracji dotyczy kategorii lub grupy towarów lub usług. W takim przypadku EUIPO może dokonać uzasadnienia odnoszącego się do wszystkich towarów i usług, jednak pod warunkiem, że te towary i usługi pozostają ze sobą w bezpośrednim i konkretnym związku, tj. takim, że można uznać je za należące do jednej określonej kategorii.
Zdaniem Sądu Unii Europejskiej, w przedmiotowej sprawie uzasadnienie EUIPO było zbyt ogólne. EUIPO stwierdziło, że wszystkie towary i usługi oznaczane zgłoszonym znakiem towarowym mają związek z wymianą walut. Tymczasem, badając sprawę Sąd zauważył, że znak został zgłoszony do kilkudziesięciu towarów i usług z trzech znacznie różniących się od siebie klas towarowych i nie wszystkie dotyczą wymiany walut. Oznacza to, że orzeczenie EUIPO, w którym podano ten sam powód odmowy dotyczących wszystkich towarów i usług nie jest poprawne.

czwartek, 17 maj 2018 06:48

Znaki towarowe Lionel Messi

Nazwisko Lionela Messiego znane jest prawdopodobnie na całym świecie. Pochodzący z Argentyny piłkarz jest aktualnie gwiazdą FC Barcelona, a jego przychód szacowany jest przez czasopismo „France Football” na 126 mln Euro za sezon.

Sprawą tej piłkarskiej gwiazdy zajmował się ostatnio Sąd Unii Europejskiej. Chodziło oczywiście o znak towarowy. Sąd ten wydał orzeczenie, które umożliwia Argentyńczykowi zarejestrowanie znaku towarowego „Messi”.

Messi zgłosił ten znak do ochrony dla towarów z branży sportowej i odzieży. Jak się jednak okazało na rynku istniał już podobny zarejestrowany znak towarowy, mianowicie „Massi”. Właścicielem znaku jest hiszpańska firma działająca w branży rowerowej, również o nazwie Massi.

Spółka ta wystąpiła ze sprzeciwem wobec rejestracji znaku „Messi” dla towarów sportowych. Koronnym argumentem przeciwko rejestracji znaku piłkarza, było ryzyko konfuzji znaków „Messi” i „Massi”. Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) przychylił się do tego poglądu i odmówił rejestracji znaku Messiego.

W toku instancji sprawa trafiła do Sądu Unii Europejskiej, który uznał stanowisko EUIPO za nieprawidłowe. Zdaniem Sądu rozpoznawalność piłkarza jest tak silna, że nie istnieje ryzyko, że odbiorcy pomylą znak „Messi” z „Massi”. „Sława piłkarza” – uzasadniał Sąd swoje orzeczenie – „przeciwdziała wizualnym i fonetycznym podobieństwo pomiędzy jego znakiem towarowym a znakiem Massi należącym do hiszpańskiej firmy”.

Sąd odniósł się również do wątpliwości, czy przypadkiem Lionel Messi nie jest znany tylko odbiorcom interesującym się sportem. Zdaniem Sądu Messi jest rzeczywistości dobrze znaną postacią życia publicznego, często można zobaczyć go w telewizji, a także często dyskutuje się o nim w mediach. Toteż jakiekolwiek ryzyko pomyłki co do porównywanych znaków jest niemożliwe.

Warto tu wspomnieć, że nie tylko Messi, ale też jego rzekomy odwieczny rywal Christiano Ronaldo, jest właścicielem znaku towarowego. Chodzi o znak „CR7”, którym posługuje się marka odzieżowa tego piłkarza. Także i Ronaldo nie udało się uniknąć kłopotów prawnych. W 2014 r. amerykański trener fitnessu  Christopher Renzi zablokował wejście na rynek bielizny oznaczanej tym znakiem (pisaliśmy o tym na blogu: tu).

środa, 16 maj 2018 12:43

Liverpool F.C. vs. Real Madryt i ...

Mało znany młodzieżowy klub piłkarski „Red Slopes” (pol. czerwone zbocza) z siedzibą w hrabstwie Salt Lake, w jeszcze mniej znanym stanie Utah w USA został pozwany przez słynny brytyjski klub piłkarski Liverpool F.C. Klub wystąpił w kwietniu tego roku z pozwem przeciwko właścicielom Red Slopes. Liverpool F.C. zarzuca Red Slopes nieautoryzowane wykorzystywanie herbu, logo, znaków towarowych oraz strojów Liverpool F.C. Domaga się zaniechania takich działań oraz odszkodowania.

Liverpool F.C. łączyła z umowa z amerykańską spółka Liverpool Menagement Inc., w której zezwolił tej spółce na wykorzystanie swoich znaków towarowych w związku z programem piłkarskim dla młodzieży w Teksasie. Na podstawie tej umowy Liverpool Menagement Inc. rozpoczął współpracę z Red Slopes. W jej ramach m.in. udzielił Red Slopes sublicencji do korzystania ze znaków Liverpool F.C. Red Slopes zaś zaczęło wykorzystywać je m.in. w swoich broszurach marketingowych, oznakowaniach, strojach.

W pozwie Liverpool F.C. twierdzi, że następnie Red Slopes nie uiściło uzgodnionych opłat. W związku z tym umowa z Red Slopes, zdaniem Liverpool F.C. wygasła. Brytyjski klub zwrócił się do Red Slopes o zaprzestanie korzystania ze znaków, jednakże bez skutku.

Można zastanawiać się, czy działania Liverpool F.C. są przykładem nękania mało znanego klubu ligi podwórkowej przez sportowego giganta. W mediach wskazuje się jednak, że Liverpool F.C. faktycznie zarządza swoją marką i jednocześnie chroni w pewien sposób konsumentów. Ci ostatni utożsamiają znak towarowy z określonymi wrażeniami, które wywarł na nich produkt oznaczony znakiem. W tym znaczeniu znaki są narzędziami ochrony konsumenta – pozwalają konsumentowi zidentyfikować dany produkt i przyporządkować do niego zapamiętane wrażenia.

Red Slopes wykorzystując znaki Liverpool F.C., jednej z największych sportowych „marek” na świecie, korzysta z pozytywnych skojarzeń związanych z tymi znakami i tym klubem. Uzyskanie licencji na korzystanie ze znaków Liverpool F.C. przez kluby takie jak Red Slopes ma wpływ na postrzeganie tych klubów jako profesjonalistów w swojej lidze – autoryzowanych wszakże przez sportowego giganta. Zatem jeżeli Liverpool F.C. ma rację i licencja faktycznie wygasła, to korzystanie z nich przez Red Slopes i budowanie w ten sposób swojego wizerunku, narusza funkcję znaków towarowych (umożliwiającą odróżnianie) i jest nieuzasadnione.

Red Slopes będzie miało okazję do przedstawienia swojej odpowiedzi na zarzuty Liverpool F.C. Wcześniej zresztą Red Slopes wystąpił ze swoimi zarzutami o oszustwo w pozwie przeciwko Liverpool Menagement Inc. Sprawa nie została jeszcze rozstrzygnięta. Media komentujące sprawę wskazują, że jej wynik może mieć poważne konsekwencje dla pozwu wniesionego przez Liverpool F.C.

Wszystko wskazuje na to, że Liverpool F.C. ma w najbliższym czasie dwa ważne mecze do wygrania. Jeden w finale Ligi Mistrzów z Realem Madryt. Drugi w Teksasie przeciwko nieznanemu szerzej Red Slopes.

Orzeczenie to jest sposobem Pekinu na próbę odzyskania zaufania międzynarodowego, po tym jak został skrytykowany przez amerykańską opinię publiczną, że robi za mało, aby chronić prawa własności intelektualnej. 

Stany Zjednoczone zagroziły, że nałożą na chińskie towary opłaty celne na miliony dolarów, po to, by zmusić Pekin do zajęcia się tym, co Waszyngton nazywa kradzieżą amerykańskiej własności intelektualnej i wymuszonymi transferami technologii z amerykańskich firm.

Sąd Najwyższy w Chinach orzekł na korzyść francuskiego domu mody „Christian Dior”, obalając orzeczenia sądów niższych instancji i krytykując lokalny Urząd Znaków Towarowych za odrzucenie wniosku firmy o rejestrację butelki perfum jako znaku towarowego. Korzystne rozstrzygnięcie dom mody Dior uzyskał po wieloletniej walce przed sądami w Chinach, które dwukrotnie odrzuciły wniosek o rejestrację butelki dla perfum „J’adore” w kształcie łzy. 

Cui Guobin, profesor na Chińskim Uniwersytecie Tsinghua, w wywiadzie dla China Daily powiedział:  "Ten wyrok pokazuje, że Chiny będą chroniły prawa własności intelektualnej, bez względu na to, skąd pochodzą", ale dodał również, że jest jeszcze dużo do zrobienia, ponieważ orzeczenie wskazuje także, że konieczne jest ulepszenie chińskiego prawa dotyczącego znaków towarowych. 

W tym miesiącu Chiny poinformowały, że wprowadzą system odszkodowań za naruszenia praw własności intelektualnej w celu wzmocnienia egzekwowania praw własności intelektualnej dla zagranicznych firm i zagwarantowania, że ​​przestępcy "zapłacą wysoką cenę".

Kanye West ogłosił niedawno na Tweeterze, że pracuje nad rozwojem marki “Yeezy”, którą firmuje odzież, a także produkowane we współpracy z Adidasem buty sportowe. 

Jak się okazuje, znany raper i jego prawnicy planują zgłoszenie do ochrony znaku towarowego „Yeezus”. Znak ma służyć do oznaczania ogromnej liczby towarów, do tego tak od siebie odległych jak nagrania i sprzęt kuchenny. Z dostępnych danych wynika, że oznaczane znakiem mają być m.in. kosmetyki, gry, pościel, artykuły papiernicze, odzież, przypinki, czy wspomniany sprzęt kuchenny. West posiada prawa do znaku „Yeezy” dla oznaczania obuwia. Nie może go jednak zgłosić dla odzieży, ponieważ taki znak wcześniej zgłosiła chińska spółka.

Raper ogłosił też, że ma do obsadzenia160 miejsc pracy. Jednak jeżeli uda mu się zgłosić z sukcesem znak towarowy „Yeezus”, wkrótce może potrzebować więcej niż 160 pracowników. Tym bardziej, że oprócz rejestracji znaków, West złożył niedawno dokumenty w celu rejestracji nowej spółki Yezzy Offshore Inc.

Jasmin Larian - jedna z najbardziej znanych projektantek mody ostatnich lat, założycielka marki CULT GAIA oskarżyła giganta modowego Steve Madden, Ltd. o naruszanie jej praw do wzoru torby o nazwie „Ark”, jednej z najbardziej znanych modeli w jej ofercie, poprzez oferowanie przez Steve Madden, Ltd. torby o nazwie „BShipper”. 

ark1

W odpowiedzi na wezwanie do zaprzestania naruszeń, Steve Madden Ltd. zdecydował się wystąpić z pozwem przeciwko Jasmin Larian, LLC, zarzucając jej, że torba Ark to nic innego tylko niewolnicza kopia tradycyjnej japońskiej bambusowej torby piknikowej. 

ark2

Taki sam wniosek został wysnuty przez Urząd Patentów i Znaków Towarowych USA (USPTO), po tym, jak Jasmin Larian w lipcu 2017 zgłosiła wzór torby Ark do ochrony. USPTO wydał decyzję odmawiającą ochrony ponieważ stwierdził, że „jest to po prostu powtórzenie i przywłaszczenie wzoru torby pochodzącej z japońskiej kultury.”

Steve Madden Ltd. używa powyższego argumentu w sprawie próbując na jego podstawie udowodnić, że Jasmin Larian nie ma żadnych praw do wzoru przedmiotowej torby, a więc nie ma prawa do ścigania za ewentualne jej kopiowanie. 

Poproszony o komentarz w sprawie adwokat Jasmin Larian, wymijająco stwierdził: „Naszym obowiązkiem jest ochrona praw własności intelektualnej, które są efektem naszej ciężkiej pracy, zaś sprawą Steve'a Maddena zajmiemy się we właściwym czasie.”

 

Na początku marca H&M, znana szwedzka sieć odzieżowa, złożyła w nowojorskim sądzie wniosek o wydanie orzeczenia ustalającego stan prawny. 

Wniosek H&M związany jest ze sporem z niejakim Jasonem Williamsem posługującym się pseudonimem Revok. Williams twierdzi, że jest autorem graffiti, którego wizerunek  firma H&M miała wykorzystać w swojej reklamie online. Jak się okazuje w październiku 2017 r. sieć H&M zorganizowała promocyjną sesję zdjęciową. Na miejsce sesji wybrano Nowy Jork, dokładnie boisko do piłki ręcznej w Williamsburgu, części Brooklynu. Tuż przy boisku, na murze znajduje się grafitti, o które toczy się spór.

W styczniu 2018 r. H&M miał otrzymać od pełnomocnika Williamsa list, w którym podnoszono, że korzystanie z dzieła w kampanii reklamowej bez zgody i wiedzy autora graffiti stanowi naruszenie jego praw autorskich. Artysta zagroził szwedzkiej sieci pozwem. Williams miał oskarżyć firmę o naruszenie praw autorskich, niedopełnienie obowiązku  i czyn nieuczciwej konkurencji. Miał również domagać się naprawienia szkody.

Jednak zdaniem H&M Williams nie posiada żadnych praw autorskich do graffiti. Dzieło zostało namalowane na obiekcie użyteczności publicznej bez czyjegokolwiek pozwolenia. Nie może być także mowy o niedopełnieniu obowiązku. Szwedzka firma twierdzi, że członek ekipy realizującej sesję wysłał wiadomość do właściwego działu nowojorskiego urzędu miasta, w której zapytał, czy wykorzystanie graffiti wymaga uiszczenia tantiem. Miasto odpowiedziało, że graffiti przede wszystkim w ogóle nie powinno znaleźć się na murze. Dlatego, w odpowiedzi na pismo artysty firma stwierdziła, że wykonanie graffiti było nieuprawnione i stanowi akt wandalizmu. Zdaniem H&M ochrona prawna nie rozciąga się na dzieła, które zostały stworzone nielegalnie.

Obecnie producent odzieży domaga się stwierdzenia przez sąd, że wykorzystanie graffiti nie stanowi czynu nieuczciwej konkurencji ani niedopełnienia obowiązku. Żąda również ustalenia, że Williams nie posiada praw autorskich do spornego graffiti i ogólnie nie jest uprawniony do jego prawno-autorskiej ochrony.

poniedziałek, 23 kwiecień 2018 10:00

Spór patentowy Sony z Fujifilm.

Pomiędzy Sony i Fujifilm toczy się spór patentowy. Jego przedmiotem jest należący do Fujifilm patent w postaci magnetycznego nośnika zapisu (numer patentu USA 6 641 891). Patentowany produkt obejmuje warstwy: magnetyczną, niemagnetyczną oraz ferromagnetycznego proszku. Na początku marca  ITC (ang. US International Trade Commission) –  czyli Amerykańska Międzynarodowa Komisja Handlowa zakazała Sony importowania do USA produktów, które naruszają wspomniany patent Fujifilm. 

Prawa Fujifilm mają naruszać urządzenia Sony służące do przechowywania danych, np. Linear Tape Open (LTO) Ultimum 7 (LTO-7 to format taśm magnetycznych najnowszej generacji). Samo Sony posiada w USA szereg patentów odnoszących się do technologii zapisywania i przechowywania danych (np. patenty nr: 6 674 596, 6 979 501 ,7 029 774). Firma twierdzi, że skoro Fujifilm produkuje za granicą, importuje i sprzedaje do USA swoje taśmy magnetyczne LTO, to można powiedzieć, że narusza swoje własne patenty zarejestrowane w USA. 

Niemniej jednak ostatecznie Sony stwierdziło, że nie będzie dłużej podnosić zarzutów wobec Fujifilm i zażądało częściowego zakończenia postępowania w tej sprawie. Firma uznała też, że żadna ze stron nie powinna ponosić dalszych uszczerbków na skutek decyzji sędziów, czy innych stron. 

Ciekawym zagadnieniem, dotyczącym możliwości wykorzystania w celach handlowych przez jeden podmiot produktów będących odpowiednikami zarejestrowanych na rzecz innego przedsiębiorcy wzorów przemysłowych zajmował się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (wyrok z dnia 27 września 2017 roku - sprawy połączone C-24/16 i C-25/16).

Sprawa dotyczyła sporu pomiędzy znaną marką Nintendo Co. Ltd, która w głównej mierze zajmuje się produkcją i sprzedażą konsol do gier oraz sprzedażą gier (przy czym spółka zasłynęła konsolą Wii, która wykorzystuje sensory ruchu do zabawy), a mniejszą spółką BigBen Interactive GmbH, która z kolei zajmuje się produkcją i sprzedażą akcesoriów oraz kontrolerów (które w znacznej części współpracują właśnie z konsolą Wii). Sprawa trafiła do niemieckiego sądu i dotyczyła wykorzystywania przez spółkę BigBen na swojej stronie internetowej produktów, głównie akcesoriów do konsoli Wii, objętych wzorami wspólnotowymi na rzecz Nintendo. Takie przedstawienie konkurencyjnych produktów miało na celu sprzedaż akcesoriów własnych, tj. pochodzących od BigBen oraz ukazanie ich kompatybilności z konsolą Wii.

Z uwagi na rozpoznawaną sprawę niemiecki sąd zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z następującym pytaniem "Czy Rozporządzenie Rady (WE) nr 6/2002 z dnia 12 grudnia 2002 r. w sprawie wzorów wspólnotowych, a w szczególności jego art. 20 ust. 1 lit. c), należy interpretować w ten sposób, że osoba trzecia może przedstawiać wspólnotowy wzór przemysłowy w celach handlowych, jeżeli zamierza prowadzić sprzedaż akcesoriów do towarów odpowiadających wzorowi wspólnotowemu właściciela? Jeśli tak, to jakie kryteria mają w tym względzie zastosowanie?".

Intencją sądu krajowego było wyjaśnienie zagadnienia dotyczącego "cytowania" cudzego wzoru przemysłowego, tj. ustalenie czy w ogóle istnieje taka możliwość oraz w jakich okolicznościach cudzy wzór można "cytować". W niniejszej sprawie odpowiadało to sytuacji "cytowania" cudzego wzoru na swojej stronie internetowej w celu ukazania wspólnego zastosowania produktów Nintendo oraz oferowanych akcesoriów spółki BigBen.

Zgodnie z art. 20 ust. 1 lit. c) Rozporządzenia  nr 6/2002, prawa wynikające z rejestracji  wzoru wspólnotowego nie są wykonywane w odniesieniu do działań odtwarzania w celach cytowania lub nauczania, pod warunkiem że działania te są zgodne z praktyką uczciwego handlu i nadmiernie nie utrudniają zwykłego używania wzoru i że jest wskazane źródło.

Z uwagi na fakt, że w przepisach nie ma uregulowanej definicji słowa "cytować", jak również okoliczność, iż w niektórych krajach w rozporządzeniach używa się słowa „ilustracja” zamiast „cytowanie”, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej podczas rozpoznawania zagadnienia musiał odnieść się do zakresu pojęciowego "cytowania". W rezultacie Trybunał stwierdził, że celem powyższego przepisu Rozporządzenia nr 6/2002 jest niejako ograniczenie prawa z rejestracji wspólnotowego wzoru przemysłowego na rzecz innych działań, które polegają na odtworzeniu  chronionego wzoru przez inny podmiot, który na owe ograniczenie będzie się powoływać, a którego celem jest odtworzenie wzoru pozwalające wyjaśnić powiązanie pomiędzy swoimi produktami, a produktami chronionymi prawem ochronnym. 

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku wskazał, iż art. 20 ust. 1 lit. c) Rozporządzenia nr 6/2002 należy interpretować w ten sposób, że osoba trzecia, która bez zgody właściciela praw przysługujących ze wzoru wspólnotowego używa, w tym za pośrednictwem swojej witryny internetowej, wizerunków produktów odpowiadających takim wzorom podczas zgodnej z prawem sprzedaży produktów przeznaczonych do używania jako akcesoria do swoistych produktów właściciela praw przysługujących z tych wzorów, w celu objaśnienia lub zademonstrowania wspólnego zastosowania tak sprzedawanych produktów i swoistych produktów właściciela wspomnianych praw, dokonuje działania odtwarzania w celach „cytowania” w rozumieniu art. 20 ust. 1 lit. c), przy czym takie działanie jest w ten sposób dozwolone na mocy tego przepisu, o ile spełnione zostają określone w nim warunki kumulatywne, tj. zgodność działań odtwarzania z praktyką uczciwego handlu, brak nadmiernego utrudnienia zwykłego używania wzoru wskutek takich działań oraz wskazanie źródła.