Prawo na patent - Portal o znakach towarowych, wzorach przemysłowych.
poniedziałek, 08 sierpień 2016 15:28

Bayern Monachium mówi NIE polskim kibicom

Piłka nożna generuje wiele gorących emocji. Najbardziej widać to podczas mistrzostw Europy czy świata, prowadzonych na szeroką skalę, ale emocje są też widoczne nawet w rozgrywkach ligowych, gdzie każdy kibic zdziera gardło, dopingując swoją ulubioną drużynę. Kibice chcą też dzielić się swoimi radościami, smutkami i przemyśleniami z innymi osobami podzielającymi ich pasję. W tym celu zakładają internetowe fankluby, zbierające i publikujące materiały prasowe czy treści stworzone przez fanów na temat danej drużyny i grających w niej piłkarzy.

Jednym z takich portali był jeszcze do niedawna bayern.munchen.pl. Był, bo teraz zmienił nazwę na dieroten.pl. Bayern.munchen.pl to największy polski serwis zajmujący się drużyną Bayern Monachium. Niedawno jednak prawnicy reprezentujący niemiecką drużynę wystąpili do polskiego serwisu fanowskiego o zmianę jego nazwy, ze względu na rzekome naruszenie praw do znaków towarowych Bayern Monachium. Zdaniem pełnomocników klubu, taka działalność to wykorzystywanie jego znaków towarowych przez podmiot trzeci, który nie dostał na to zgody właściciela oznaczeń, w celach zarobkowych. Być może chodzi o reklamy umieszczane na stronach serwisu, z których zapewne czerpał on zyski.

Z informacji przedstawionych przez polski serwis wynika, że prowadzi on obecnie negocjacje z niemiecką drużyną, aby serwis był kontynuowany pod domeną dieroten.pl. Choć takie działanie ze strony Bayern Monachium może się wydawać niesprawiedliwe polskim fanom drużyny, to jednak jest ono zgodne z przepisami prawa, które dają właścicielowi zarejestrowanego znaku towarowego możliwość zakazania jego używania osobom trzecim w celach zarobkowych. Rejestracja znaku towarowego polega bowiem na nadaniu zgłaszającemu znak rynkowego monopolu na jego komercyjne używanie. 

Dział: Aktualności
wtorek, 02 sierpień 2016 11:03

Sparing o znak towarowy CrossFit

Dla wielu osób trwające lato wiąże się z odpoczynkiem nad wodą i plażowaniem. Takie wyjazdowe plany często owocują odpowiednio zaplanowanymi wizytami na bieżni czy siłowni, aby nad egzotycznym morzem zaprezentować zdrową i wysportowaną sylwetkę. Jedną z bardzo popularnych obecnie aktywności sportowych jest CrossFit. Jest to system bardzo wysiłkowych ćwiczeń, prowadzących do szybkiego wyrzeźbienia sylwetki. Choć ten rodzaj aktywności jest w Polsce popularny od niedawna, powstał on już kilkanaście lat temu. Jednak największa popularność zyskał po podpisaniu przez jego twórcę umowy z firma Reebok w 2010 r.

Wynalazca CrossFitu, Greg Glassman, dba nie tylko o budowę ciał swoich klientów, ale i o różne formy zarejestrowanego na jego rzecz znaku towarowego „CrossFit”. Aby móc używać tego oznaczenia, zainteresowane siłownie i kluby fitness muszą podpisać z firmą Glassmana umowę, na mocy której mają prawo do wykorzystywania znaku towarowego „CrossFit” dla świadczonych przez siebie usług, ale też słono za to płacą. Wiele podmiotów chce uniknąć takich kosztów i w nieuczciwy sposób przyciągnąć klientów, oferując podobne systemy ćwiczeń pod podobną nazwą – na rynku można znaleźć wiele zajęć pod nazwą „CrossTrening” czy „CrossGym”. Co ciekawe, na oficjalnej stronie internetowej CrossFitu możliwa jest opcja zgłoszenia naruszeń prawa do znaku towarowego.

Obecnie w USA toczy się proces o naruszenie praw do znaku towarowego „CrossFit”, wszczęty ze względu na naruszenie praw do znaku towarowego i czyny nieuczciwej konkurencji dotyczące reklamy zajęć sportowych. Pozwani Jeff i Mikki Martin żądają oddalenia powództwa i zwrotu kosztów postępowania. Co ciekawe, para prowadzi tego typu zajęcia, w tym pod nazwą CrossFit Kids, już od dziesięciu lat. Na używanie znaku „CrossFit” mieli oni rzekomo ustną zgodę Glassmana.

Dział: Aktualności
poniedziałek, 25 lipiec 2016 12:05

Czy znak towarowy obniży koszty?

Chociaż znane powiedzenie głosi, że pewne na świecie są tylko śmierć i podatki, to już interpretacja prawa podatkowego oraz wyroki sądów w jej sprawie takie pewne już nie są. Wiadomo też, że nikt nie chce ich płacić, a jeżeli już – to chociaż jak najniższe. W celu obniżenia opodatkowania przedsiębiorcy starają się wliczać jak najwięcej opłat i wydatków w koszty. A czy da się korzystać z podatkowej preferencji, uwzględniając amortyzację znaku towarowego?

Kwestia ta budzi kontrowersje. Fiskus nie zgadza się bowiem na przyznanie prawa do amortyzacji oznaczeniom, które najpierw zostały wniesione do przedsiębiorstwa, a dopiero potem zarejestrowane jako znaki towarowe. Niektórzy przedsiębiorcy traktują je jednak jako przedmioty prawa autorskiego, co umożliwia uznanie ich amortyzacji. Jest to jednak ryzykowna praktyka, w kwestii której przedsiębiorcom pozostaje ubieganie się o interpretacje podatkową lub zaufanie własnemu szczęściu  do hazardu. Dotyczy to w szczególności znaków towarowych wnoszonych aportem z jednej firmy do drugiej, kiedy ta druga po uzyskaniu rejestracji próbuje zamortyzować znak, aby obniżyć podatek.

Katalog wartości niematerialnych i prawnych podlegających amortyzacji znajduje się w ustawie o podatku dochodowym od osób prawnych. Są tam również opisane prawa własności intelektualnej, takie jak prawa autorskie i pokrewne prawa majątkowe, prawa określone w ustawie Prawo własności przemysłowej, czy licencje na takie prawa. Zapisy ustawy są jednak dość niejasne, a kwestie podatkowe są zazwyczaj weryfikowane przez fiskusa. Ten nie uznaje zaś za zdatne do zamortyzowania nawet zarejestrowanych znaków towarowych. Jego zdaniem, w takiej sytuacji podatnik otrzymuje aportem tylko prawo do uzyskania prawa ochronnego, a gdy Urząd Patentowy wyda decyzję o rejestracji, stanie się ono wytworzoną, a nie nabytą wartością niematerialną i prawną, w związku z czym nie można objąć jej ulgą.

Takie twierdzenia można znaleźć w interpretacjach podatkowych oraz decyzjach niektórych sądów. Co prawda, istnieją jednak niezgodne z przeważającym nurtem wyroki twierdzące, że prawo ochronne na znak towarowy może podlegać amortyzacji, jednak w prawie polskim, które nie należy do uznającego precedensy Common law, sądy nie są obowiązane do powielania wcześniejszych wyroków, należy więc być ostrożnym.

Dział: Aktualności
środa, 13 lipiec 2016 14:18

Piłkarskie znaki towarowe

Choć polskiej reprezentacji nie udało się wejść do półfinału, piłkarskie szaleństwo związane z EURO 2016 ciągle trwa. Koszulki z numerami i nazwiskami najsłynniejszych piłkarzy oraz inne gadżety związane z piłką nożną nadal sprzedają się jak ciepłe bułeczki. Choć mało osób o tym wie, nazwiska i pseudonimy gwiazd piłki często zarejestrowane są jako znaki towarowe, aby nie każdy mógł je wykorzystywać w celach handlowych.

Rekordzistą pod tym względem jest obecnie już piłkarski „emeryt”, David Beckham. Piłkarz-celebryta zarejestrował na swoją rzecz aż 97 różnych znaków towarowych. Jedna z gwiazd FC Barcelona, Neymar, ma na swoim koncie 50 znaków, a niewiele mniej mają jego koledzy z drużyny, Lionel Messi i Andres Iniesta, choć znaki tego ostatniego dotyczą obecnie głównie jego biznesu winiarskiego, w który piłkarz mocno zainwestował. Co ciekawe, dużo mniej zarejestrowanych oznaczeń posiada jeden z najbardziej znanych zawodników na świecie, Cristiano Ronaldo, ze względu na to, że większość praw do kojarzonych z nim oznaczeń, w tym do oznaczenia „CR7”, posiadają aktualnie spółki Nike i JBS Textiles.

Na podium drużyn piłkarskich chroniących swoją własność przemysłową znajdują się FC Barcelona, AC Milan i Manchester United. Wartość marki tego ostatniego szacowana jest na miliony dolarów. W swoim portfolio klub ma zaś ponad 200 znaków towarowych. FC Barcelona nie zawsze jest jednak tak skuteczna w rejestracji znaków towarowych, jak w grze na boisku. Ostatnio władzom klubu nie udało się zarejestrować na terytorium Unii Europejskiej konturów swojego herbu jako znaku towarowego.

Znaki związane z piłką nożną bywają też bardzo charakterystyczne. W brytyjskim urzędzie patentowym widnieje znak towarowy piłkarza Garetha Bale`a, który przedstawia dwie dłonie złożone w charakterystyczny sposób tak, że przedstawiają one zarys serca. W serce wpisana jest liczba "11". Pomocnik Tottenhamu Hotspur FC celebruje w ten sposób zdobyte bramki, zaś "11" to jego numer widoczny na koszulce. Nazwa nadana oznaczeniu to "Eleven of hearts".

Dział: Aktualności

Spółka Delta Centre jest dzierżawcą placu targowego zwanego „Pražská tržnice” (praskimi halami targowymi). Poddzierżawia ona indywidualnym podmiotom handlującym stanowiska handlowe na tym placu. Umowy dzierżawy zawarte z tymi podmiotami handlującymi nakładają na tych ostatnich obowiązek przestrzegania regulacji, którym podlega ich działalność. Ponadto podmiotom tym została dostarczona sporządzona w języku czeskim i wietnamski ulotka zatytułowana „Ostrzeżenie dla sprzedawców”. Ulotka ta podkreśla, że sprzedaż podrobionych towarów jest zabroniona i może skutkować wypowiedzeniem umowy dzierżawy stanowiska handlowego.

Spółki oferujące luksusową odzież, między innymi Tommy Hilfiger Licensing LLC, Lacoste SA czy Burberry Ltd, po ustaleniu, że podróbki ich towarów są sprzedawane w tychże praskich halach targowych, wystąpiły do Městský soud v Praze (sądu miejskiego w Pradze) z żądaniem by nakazał Delta Center zaprzestania zawierania lub przedłużania umów dzierżawy stanowisk handlowych w tych halach z osobami, w odniesieniu do których stwierdzono, mocą ostatecznej decyzji sądu lub organu administracji, że ich działania stanowiły naruszenie lub stwarzały ryzyko naruszenia praw przyznanych przez wymienione w żądaniu znaki towarowe.

Czeski Sąd Najwyższy postanowił zawiesić postępowanie i zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości UE z pytaniem, czy dzierżawca placu targowego, który udostępnia indywidualnym podmiotom handlującym, do ich użytku, stragany i miejsca, na których stragany mogą zostać umieszczone, jest pośrednikiem, z usług którego korzystają osoby trzecie do naruszania prawa własności intelektualnej.

W wyroku z 7 lipca 2016 r. Trybunał wskazał, że aby dany podmiot gospodarczy został zakwalifikowany jako „pośrednik”, należy wykazać, że świadczy on usługę, która może być wykorzystywana przez jedną lub szereg innych osób do naruszania jednego lub szeregu praw własności intelektualnej, przy czym nie ma potrzeby by utrzymywał on z tą lub z tymi osobami szczególny stosunek. Kwalifikacja ta nie jest również poddana warunkowi, że wspomniany podmiot gospodarczy świadczył usługę inną niż usługa wykorzystywana przez osobę trzecią do naruszania prawa własności intelektualnej.

W konsekwencji, operator istniejącego fizycznie placu targowego może zostać zmuszony do spowodowania zaprzestania naruszeń znaków towarowych przez podmioty oferujące tam towary i podjęcia środków mających na celu zapobieżenie nowym naruszeniom.

Dział: Aktualności
czwartek, 07 lipiec 2016 15:07

JUST DO IT czy JUST BRING IT?

Nike, gigant na rynku odzieży sportowej, często patronuje różnorodnym ważnym wydarzeniom z dziedziny sportu. Tym razem jednak spółka, używająca logo z charakterystyczną „łyżwą”, gra przeciwko sportowcom. W czerwcu 2016 r. Nike wniosła powództwo oparte o naruszenie praw do znaku towarowego przeciwko spółce World Wrestling Entertainment, Inc. Ta ostatnia złożyła bowiem wniosek w amerykańskim urzędzie patentowym o rejestrację znaku towarowego „JUST BRING IT”, między innymi dla ubrań i obuwia.

Takie oznaczenie wybitnie nie spodobało się potentatowi na rynku odzieży sportowej. Nike posiada bowiem własny znak towarowy „JUST DO IT”, często wykorzystywany w reklamach marki, również w tych z udziałem znanych sportowców. Zdaniem spółki, rejestracja i wykorzystywanie na rynku oznaczenia „JUST BRING IT”, ze względu na jego podobną konstrukcję do znaku towarowego Nike, mogłoby wprowadzić konsumentów w błąd co do pochodzenia towarów nim opatrzonych. Takie działania mogłyby też przynieść Nike szkody finansowe oraz spowodować rozwodnienie charakteru odróżniającego znaku „JUST DO IT”. Mógłby to też być sygnał dla innych podmiotów, że mogą używać na rynku bez konsekwencji podobnych oznaczeń.

Nike nie pierwszy raz działa w podobnej sprawie. Spółka wniosła już wiele sprzeciwów w różnych państwach przeciwko zgłoszeniom znaków „JUST DO IT” lub ich wariacji. Jednym z takich znaków było zgłoszone w USA oznaczenie „JUST JESU IT”. Hasło „JUST DO IT”, pomimo tego, że samo w sobie nie ma szczególnie silnego charakteru odróżniającego, nabrało go ze względu na szeroki zakres jego używania w kampaniach reklamowych przez markę Nike. Ta cecha nazywana jest wtórnym charakterem odróżniającym i często pomaga przedsiębiorcom chronić znaki już używane na rynku, które na początku ich wykorzystywania być może wcale nie zostałyby zarejestrowane jako znaki towarowe.

Dział: Aktualności
środa, 06 lipiec 2016 07:30

McDonald’s znowu wygrywa!

13 października 2008 r. Future Enterprises Pte Ltd złożyła w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenie unijnego znaku towarowego „MACCOFFEE”, dla towarów takich jak produkty spożywcze, kawa i herbata. Oznaczenie to zostało zarejestrowane w 2010 r. 13 sierpnia 2010 r. spółka McDonald’s International Property Co. Ltd złożyła wniosek o unieważnienie prawa do zakwestionowanego znaku towarowego, który opierał się na wcześniejszych znakach towarowych, m. in. „McDONALD’S”, „McFISH”, „McTOAST” i „McMUFFIN”.

Decyzją z 27 kwietnia 2012 r. Wydział Unieważnień unieważnił zakwestionowany znak towarowy w całości, i to wyłącznie na podstawie wcześniejszego słownego unijnego znaku towarowego „McDONALD’S”, z uwagi na to, że przy uwzględnieniu wieloletniej renomy uzyskanej przez znak towarowy „McDONALD’S” i występowania w odczuciu właściwego kręgu odbiorców związku pomiędzy tym znakiem a zakwestionowanym znakiem towarowym istnieje duże prawdopodobieństwo, że używanie bez uzasadnionej przyczyny zakwestionowanego znaku towarowego powoduje czerpanie nienależnej korzyści z renomy znaku towarowego „McDONALD’S”. Od decyzji zostało wniesione odwołanie, które zostało oddalone. Sprawa znalazła finał przed Sądem UE, który wydał wyrok 5 lipca 2016 r.

Sąd przypomniał, że rozszerzona ochrona przyznana renomowanemu znakowi towarowemu zakłada spełnienie kilku przesłanek. Po pierwsze, wcześniejszy unijny znak towarowy musi zostać zgłoszony przed znakiem, o którego unieważnienie wniesiono i musi być zarejestrowany. Po drugie, wcześniejszy unijny znak towarowy oraz znak, o którego unieważnienie wniesiono, muszą być identyczne lub podobne. Po trzecie, wcześniejszy unijny znak towarowy musi cieszyć się renomą w Unii. Po czwarte, używanie unijnego znaku towarowego, o którego unieważnienie wniesiono, bez uzasadnionej przyczyny musi prowadzić do wystąpienia prawdopodobieństwa, że dojdzie do czerpania nienależnej korzyści z charakteru odróżniającego lub renomy wcześniejszego unijnego znaku towarowego lub że używanie to będzie działać na szkodę charakteru odróżniającego lub renomy tego ostatniego znaku. Przesłanki te muszą wystąpić łącznie.

Sąd wskazał, że istnienie rodziny znaków towarowych z przedrostkiem „Mc” uzasadnia własny charakter odróżniający uzyskany przez ten przedrostek. Rozciąga się na niego, w połączeniu z nazwą pozycji menu lub produktu żywnościowego, znacząca renoma, którą cieszy się znak towarowy „McDONALD’S”. W związku z tym oraz ze względu na fonetyczne podobieństwo przedrostków „Mc” oraz „Mac” właściciel późniejszego znaku towarowego mógłby czerpać z renomy oznaczeń z rodziny McDonald’s nieuzasadnione korzyści. Sąd nie zezwolił na rejestrację znaku „MACCOFFEE”.

Dział: Aktualności

Znaki towarowe to nie tylko oznaczenia ciasno stłoczone w oficjalnych rejestrach, ale też nazwy żywo funkcjonujące na rynku. Co więcej – mogą one mieć wpływ na obecność na nim nowych usług i towarów. Niedawno walka o takie oznaczenia opóźniła, a nawet prawie uniemożliwiła, wejście na rynek nowej gry stworzonej przez Hello Games.

Tytuł gry, „No Man’s Sky” nie spodobał się brytyjskiej spółce British Sky Broadcasting Group (BSBG), właścicielowi znaku towarowego telewizji Sky. Przed sądem w Wielkiej Brytanii toczył się przez trzy lata, jeszcze do niedawna, proces, którego przedmiotem była planowana nazwa gry. Według właściciela telewizji Sky oznaczenie to było zbyt podobne do jego znaku towarowego. Ostatnio jednak spółki zakończyły spór na tym tle, zawierając ugodę. Jej szczegóły nie zostały podane do publicznej wiadomości.

British Sky Broadcasting Group jest bardzo bojowa, jeżeli chodzi o jej prawa własności przemysłowej. W rezultacie jej powództwa, brytyjski sąd orzekł latem 2013 r., że używane przez Microsoft oznaczenie „SkyDrive” dla usługi umożliwiającej przechowywanie, udostępnianie oraz edytowanie plików na serwerze narusza prawa własności przemysłowej telewizji Sky. Brytyjska spółka twierdziła, że telewizja Sky oferuje mobilne aplikacje i usługę strumieniowania multimediów. Taki rodzaj usług również oparty jest na chmurze. Finalnie Microsoft zmienił nazwę usługi na OneDrive.

BSBG wniosła też sprzeciw przeciwko rejestracji oznaczenia „Skype” jako wspólnotowego znaku towarowego. W tym przypadku sąd także uznał, że sam element słowny „Skype” jest zbyt podobny do znaku towarowego „Sky”. Co więcej, logotyp Skype’a przypomina chmurę w kolorze niebieskim, a więc jeszcze bardziej nasuwa konsumentom skojarzenie z niebem (czyli właśnie „sky” po angielsku), na którym chmury się znajdują.

Dział: Aktualności

13 lutego 2012 r. K. Iliev dokonał w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia słowno-graficznego unijnego znaku towarowego „Group Comapny Tourism & Travel”, dla usług z klas 35, 39 i 43. 11 lipca 2012 r. skarżąca, Group OOD, wniosła sprzeciw wobec rejestracji zgłoszonego znaku towarowego, na podstawie niezarejestrowanego znaku „Group Comapny Tourism & Travel” używanego w Bułgarii, w Republice Czeskiej, na Węgrzech, w Polsce i na Słowacji w odniesieniu do usług należących do klasy 39.

W sprzeciwie skarżąca wskazała, że od 2003 r. używała swojego niezarejestrowanego znaku do usług przewozów autokarowych. Poinformowała, że na podstawie licencji rządowej obsługiwała regularną linię autokarowa między Sofią (Bułgaria) a Pragą (Republika Czeska), i przedstawiła liczne dokumenty na poparcie swojego sprzeciwu. Decyzją z dnia 14 czerwca 2013 r. Wydział Sprzeciwów oddalił sprzeciw wniesiony przez skarżącą. Wydział Sprzeciwów zauważył w szczególności, że skarżąca nie sprecyzowała ani nie przedstawiła dowodu dotyczącego właściwego prawa krajowego, na którym opierała swoje żądania i na podstawie którego używanie zgłoszonego znaku towarowego mogło zostać zakazane we wskazanych państwach członkowskich. Od decyzji zostało wniesione odwołanie, oddalone przez Izbę Odwoławczą.

Izba Odwoławcza przypomniała, że skarżąca miała obowiązek podniesienia i wykazania, iż w przywołanych w jej sprzeciwie państwach członkowskich istniała ochrona niezarejestrowanych znaków towarowych i wynikające z niej prawo unieważnienia późniejszego znaku lub zakazania jego używania. Skarżąca była ponadto zobowiązana do wskazania EUIPO właściwych przepisów prawnych, tak by ten ostatni mógł ocenić szczególne przesłanki przewidziane przez każdy z tych przepisów. Sprawa trafiła przed Sąd UE, który 29 czerwca 2016 r. wydał wyrok.

Sąd wskazał, że z orzecznictwa wynika, iż ani stronom, ani samemu Sądowi nie można zakazać przy interpretowaniu prawa krajowego, do którego – jak ma to miejsce w niniejszym przypadku – odsyła prawo Unii Europejskiej, szukania inspiracji w argumentach wywodzonych z krajowego ustawodawstwa, orzecznictwa i doktryny, jeżeli nie chodzi o skierowany przeciwko Izbie Odwoławczej zarzut, że nie uwzględniła konkretnych okoliczności faktycznych wskazanych w wyroku krajowym, a jedynie o przywołanie orzeczeń lub doktryny na poparcie zarzutu dotyczącego niewłaściwego zastosowania przez Izbę Odwoławczą przepisu prawa krajowego.  

Sąd uznał również, że odesłanie do prawa, któremu podlega oznaczenie przywołane na poparcie sprzeciwu, jest w pełni uzasadnione, jako że rozporządzenie nr 207/2009 dopuszcza możliwość powołania się na oznaczenia spoza systemu unijnego znaku towarowego przeciwko unijnemu znakowi towarowemu. Z tego względu wyłącznie prawo, któremu podlega oznaczenie przywołane na poparcie sprzeciwu, pozwala ustalić, czy oznaczenie to jest wcześniejsze od unijnego znaku towarowego i czy może stanowić podstawę dla zakazu używania późniejszego znaku towarowego.

Finalnie Sąd zdecydował, że Izba Odwoławcza nie mogła bez skorzystania z przysługującego jej uprawnienia do dokonania wersyfikacji pominąć poczynionego przez skarżącą w piśmie przedstawiającym podstawy odwołania odesłania do ustawy o znakach towarowych i oznaczeniach geograficznych z przyczyn wskazanych w decyzji.

Dział: Aktualności

Znaki towarowe są często rejestrowane nie tylko po fakcie wprowadzenia gotowego już produktu na rynek, ale też przed tym zdarzeniem, tak, aby na pewno nikt nie naruszył w nieuczciwy sposób praw do nowopowstałego produktu. Dzięki temu odbiorcy różnorodnych produktów mogą też dowiedzieć się co nieco o planach swoich ulubionych marek. Tak też postąpiło przedsiębiorstwo będące twórcą gry komputerowej, która odniosła na rynku międzynarodowym ogromny sukces, a która ma polskie korzenie.

Mowa o CD Projekt, zaś tym genialnym produktem jest gra „The Witcher”, której wydano już trzy części, oparta na bestselerowej serii książek Andrzeja Sapkowskiego o wiedźminie Geralcie z Rivii. CD Projekt zgłosił niedawno do ochrony w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej oznaczenie „Gwent The Witcher Card Game”. Znak unijny po uzyskaniu ochrony miałby dawać ją między innymi grom komputerowym i oprogramowaniu. Gra, w jakiejkolwiek postaci powstanie, może się okazać kolejnym hitem z wiedźmińskiego uniwersum, który podbije serca graczy, nie tylko w Polsce.

Pierwsza z cyklu serii gier o zabójcy potworów, zatytułowana w polskiej wersji po prostu „Wiedźmin”, miała premierę w październiku 2007 r. Gra osiągnęła sukces komercyjny, do czerwca 2011 r. sprzedano jej niemal 2 miliony egzemplarzy. W 2011 r. została więc wypuszczona na rynek jej druga część, „Wiedźmin 2: Zabójcy królów”, zaś cztery lata później ukazała się część trzecia, „Wiedźmin 3: Dziki Gon”. Gry zostały też przetłumaczone na inne języki i podbiły nie tylko polski, ale i zagraniczny rynek. „Wiedźmin 3: Dziki Gon” został wybrany grą roku w plebiscycie The Game Awards 2015.

Dział: Aktualności
© 2012-2017