Subskrybuj i oglądaj nas na:youtube

Publikujemy na:facebook

    Prawo na patent - Portal o znakach towarowych, wzorach przemysłowych.
    poniedziałek, 19 luty 2018 10:57

    Internetowe memy też mają swoje prawa.

    Grumpy Cat” czyli inaczej „zrzędzący kot” to bohater popularnych ostatnio memów internetowych. Tą popularność postanowiła wykorzystać właścicielka kota, która założyła spółkę GrupyCat Limited i podpisała lukratywną umowę licencyjną na wykorzystanie wizerunku kota w promocji linii kawy z lukrem pod nazwą "Grumpy Cat Grumpuccino". 

    Jednakże, jak w pozwie twierdzi właścicielka kota, Grenade Beverage umowę naruszyła używając wizerunku „Grumpy Cat” do promowania innej linii kawy oraz na koszulkach, czego umowa nie uwzględniała. GrumpyCat Limited postanowiła walczyć o swoje prawa w sądzie i ostatecznie wygrała 710.001 dolarów odszkodowania za złamanie umowy licencyjnej. 

    Nie jest jednak pierwszy przypadek, w którym „mem” był przedmiotem sporu sądowego. 

    Ludacris, aktor i muzyk amerykański, został pozwany o naruszenie praw autorskich po tym, jak udostępnił na swoim Instagramie nie swój ‘mem”. Powodem w sprawie była firma LittleThings  Inc., która twierdziła, że Ludacris wykorzystał jej ilustrację „kobiety stosującej dezodorant” bez zgody. LittleThings twierdzi, że Ludacris osiągnął nieuzasadnione korzyści w wyniku użycia „mema” chronionego prawem autorskim.

    Twórcy memów „Keyboard Cat” i „Nyan Cat” także złożyli pozew przeciwko 5th Cell Media i Warner Bros. za naruszenie praw autorskich i znaku towarowego. Okazuje się, że oskarżeni używali postaci kotów bez zgody twórców w grze wideo „Scribblenauts” i jej kontynuacjach. Ostatecznie, sprawa została rozstrzygnięta poza sądem, a Warner Bros. korzysta z memów na zasadzie licencji.

    Dział: Aktualności

    Sąd Unii Europejskiej unieważnił decyzję Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) o nieuwzględnieniu dowodów na renomę we wniosku o unieważnienie znaku towarowego i wydał wyrok na korzyść Philip Morris Brands Sàrl.  

    W lipcu 2011 r. firma Explosal, cypryjski producent papierosów, złożył wniosek o rejestrację unijnego znaku towarowego w klasie 34 dla towarów takich jak  „tytoń i towary podobne”. Znak został zarejestrowany w maju 2013 r. Składał się z elementu słownego "Raquel" oraz grafiki w kształcie dwukolorowego pięciokąta. W styczniu 2014r. znany producent tytoniowy Philip Morris złożył wniosek o unieważnienie tego znaku twierdząc, iż jest on konfuzyjnie podobny  do znaku Marlboro. Z tym stanowiskiem nie zgodziło się EUIPO i oddaliło wniosek o unieważnienie.  Na skutek złożonego Philip Morris odwołania, sprawą zajęła się Pierwsza Izba Odwoławcza, która podtrzymała decyzję EUIPO.  Stwierdziła, że dominującymi elementami znaków są słowa "Raquel" i "Marlboro", a ciemny geometryczny kształt w formie dachu, o którym wspomniał Philip Morris, stanowi raczej element dekoracyjny niż wyróżniający.

    Philip Morris nie złożył broni i postanowił interweniować w Sądzie Unii Europejskiej, gdzie podnosił, że nie miał możliwości przedstawienia w postępowaniu przed EUIPO dowodów na renomę znaku, które złożył z opóźnieniem i których Izba Odwoławcza nie uznała. Philip Morris twierdził, że "element graficzny w kształcie dachu" w znaku Marlboro ma "znaczącą renomę w całej Europie", w związku z czym Izba Odwoławcza błędnie oceniła, że "ciemny kolor geometryczny” będzie postrzegany jako dekoracja, której klienci nie zapamiętają". 

    Sąd orzekł, że dowody złożone przez Philip Morris, choć spóźnione, mogły mieć istotny wpływ na wynik sprawy i dlatego powinny być rozpoznane.  W efekcie EUIPO ponownie zajmie się sprawą, z uwzględnieniem dodatkowych dowodów.

    Dział: Aktualności

    Koncern Colgate-Palmolive wszczął spór ze spółką Ranir – producentem szczoteczek do zębów o nazwie „Smile 360°”, czyli „Uśmiech 360°”. Koncern domaga się zakazu dalszej sprzedaży produktów zawierających to oznaczenie oraz zniszczenia produktów już wprowadzonych do obrotu.

    Colgate jest właścicielem kilku znaków towarowych „360°” zarejestrowanych w Urzędzie Patentów i Znaków Towarowych Stanów Zjednoczonych (USPTO). Znaki zarejestrowano dla produktów związanych z higieną jamy ustnej. Zdaniem Colgate jego produkty oznaczone znakiem „360°” są na rynku wiodącymi produktami, są również szeroko reklamowane, chętnie kupowane oraz cieszą się renomą. Od 2005 r. Colgate sprzedaje szczoteczki do zębów oznaczone tym znakiem.

    Tymczasem pod koniec roku 2017 spółka Ranir wprowadziła na rynek szczoteczki, paski wybielające i nici dentystyczne pod marką „Smile 360°”. Ranir do końca ubiegłego roku był podwykonawcą Colgate – produkował na rzecz tej firmy podróżne szczoteczki do zębów. Dlatego – jak twierdzi Colgate – wiedział, jakie prawa własności intelektualnej przysługują koncernowi. Amerykański gigant twierdzi także, że pomiędzy oznaczeniami „360°” a „Smile 360°” zachodzi konfuzyjne podobieństwo. Słowo „Smile” jest bowiem opisowe dla towarów przeznaczonych dla higieny jamy ustnej. Ponadto Colgate używa znaku „360°” samodzielnie jak i w połączeniu innymi elementami słownymi, takimi jak: „Enamel Health”, czy „Fresh ‘n Protect”. To oznacza, że konsument widząc produkt oznaczony jako „Smile 360°” uzna, że jego producentem jest Colgate.

    Jak pisaliśmy już na blogu, sprawa znaku „360°” była też przedmiotem wyroku Sądu Unii Europejskiej. W grudniu zeszłego roku sąd poparł wcześniejsze decyzje Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO), w których EUIPO odmówiło rejestracji znaku „360°”. Przyczyną był brak dostatecznie odróżniającego charakteru tego znaku.

    Dział: Aktualności

    W domyśle wszelkie opakowania i kształty chronione są jako wzory przemysłowe, co niejako wynika z samego charakteru i istoty tego typu praw. Jednak wskazać trzeba, że niejednokrotnie zdarza się, że przedsiębiorcy chronią kształt opakowań swoich produktów w sposób odmienny, w tym m.in. jako znak towarowy, który w tym wypadku ma charakter przestrzenny, co jednak nie zawsze może powodować pozytywne skutki w przyszłości. Warto w tym miejscu odnieść się do sprawy związanej z charakterystyczną zieloną butelką Domestos.

    Spór zaczął się w 2008 roku, kiedy polska spółka złożyła do Urzędu Patentowego RP wniosek o stwierdzenie wygaśnięcia prawa ochronnego na znak towarowy, który przedstawia stylizowaną zieloną butelkę ze stylizowaną czerwoną nakrętką i przeznaczony jest do oznaczania towarów w klasie 3 i w klasie 5, tj. charakterystyczną butelkę Domestos. Głównym argumentem przemawiającym za wnioskiem była okoliczność, że sporna butelka, jako zgłoszony znak, nie była używana w Polsce w rzeczywisty sposób w ciągu nieprzerwanego okresu pięciu lat po udzieleniu prawa ochronnego (podstawa art. 169 ust. 1 pkt 1 i ust. 2 PWP). Interes prawny wnioskodawca uzasadnił tym, że jest uprawnionym z prawa z rejestracji wzoru przemysłowego, który de facto przedstawia zbieżną butelkę dla środków czyszczących, co niejako pokrywa się ze spornym znakiem. Z uwagi na fakt, że uprawniony do spornego znaku używa butelki w różnych kolorach oraz obkleja ją różnymi etykietami i innymi znakami towarowymi, które w rezultacie dominują nad samym kształtem butelki - wniosek zdaniem składającego był zasadny.

    W odpowiedzi na wniosek, uprawniony wskazał, że używa butelki w połączeniu z innymi słownymi znakami towarowymi zawierającymi słowo Domestos, w związku z czym wniosek jest bezzasadny.

    Urząd Patentowy RP po rozpoznaniu sprawy, decyzją z 2010 roku stwierdził wygaśnięcie prawa ochronnego na sporny znak towarowy, jednak z uwagi na brak podpisu przewodniczącego kolegium orzekającego pod uzasadnieniem, WSA w Warszawie wyrokiem z dnia 22 czerwca 2011 roku (VI SA/Wa 538/11) uchylił tę decyzję. Następnie skarżąca zaskarżyła wyrok do NSA, który skargę kasacyjną w dniu 12 marca 2013 roku także oddalił.

    W rezultacie, sprawa ponownie trafiła do Urzędu Patentowego RP, który decyzją z lutego 2014 roku stwierdził wygaśnięcie z dniem 31 stycznia 2007 roku prawa ochronnego na sporny znak towarowy w zakresie towarów w klasie 3 i w klasie 5, jednak tym razem poza środkami dezynfekującymi. W uzasadnieniu organ wskazał, iż bezspornym jest, że uprawniony do spornego znaku wprowadzał na rynek produkty z serii środków dezynfekujących w stylizowanej zielonej butelce z czerwoną nakrętką opatrzonej etykietą z napisem DOMESTOS, z kolei samo słowo DOMESTOS oraz etykieta z tym napisem są odrębnymi znakami towarowymi zarejestrowanymi na rzecz uprawnionego. Urząd podkreślił przy tym, że brak jest przepisów zabraniających używanie jednocześnie kilku znaków towarowych dla tego samego towaru. Z przeprowadzonego badania wśród konsumentów wynikało jednoznacznie, że charakterystyczna butelka kojarzona jest głównie ze środkami do czyszczenia Domestos.

    Z decyzją nie zgodził się wnioskodawca i zaskarżył ją do WSA w Warszawie zarzucając organowi naruszenie przepisów prawa materialnego, tj. art. 169 ust. 4 pkt 1 PWP oraz przepisów postępowania. Jak wskazywał skarżący - pierwotna decyzja organu była dla niego bardziej korzystna, gdyż stwierdzała wygaśnięcie znaku towarowego dla wszystkich produktów, w związku z czym usunięcie jej braków winno nastąpić poprzez złożenie brakującego podpisu.

    Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wyrokiem z dnia 27 stycznia 2015 roku (VI SA/Wa 1851/14) oddalił skargę wnioskodawcy. W uzasadnieniu wskazano, iż braki pierwotnej decyzji powodowały, iż organ był zobowiązany rozpoznać sprawę na nowo, a tym samym nie był związany swoją wcześniejszą decyzją. Kolejno sąd zauważył, że organ prawidłowo wydał decyzję w oparciu o całokształt materiału dowodowego, z kolei uprawniony do spornego znaku korzystając z przysługujących mu praw przedłożył badanie konsumentów, z którego wynikało, że kojarzą oni sporny znak właśnie z charakterystyczną butelką środków czystości Domestos, przy czym skarżący nigdy nie podważył owego badania w sposób skuteczny. Tym samym stanowisko Urzędu Patentowego RP było prawidłowe.

    Skarżąca nie zgadzając się z wyrokiem złożyła skargę kasacyjną do NSA, zaskarżając go w całości. Wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku i rozpoznanie skargi, względnie o uchylenie zaskalnego wyroku i przekazanie sprawy WSA do ponownego rozpoznania. Główne zarzuty dotyczyły naruszenia przepisów postępowania oraz przepisów prawa materialnego, polegające na błędnej wykładni lub niewłaściwym zastosowaniu przepisów PWP.

    Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznając sprawę wskazał w pierwszej kolejności, że uzasadnienie zaskarżonego wyroku pozwala na jednoznaczne wskazanie motywów rozstrzygnięcia sądu we wszystkich istotnych kwestiach i umożliwia kontrolę instancyjną zaskarżonego wyroku, wobec czego brak jest wad w tym zakresie. Kolejno, zgodzić się należy ze stanowiskiem sądu w zakresie decyzji Urzędu Patentowego RP, a mianowicie, że organ zobowiązany był do wydania nowej decyzji, a nie uzupełnienia braków decyzji pierwotnej, która de facto nie weszła do obiegu prawnego. Ponadto, ostateczne rozstrzygnięcie zapadło na podstawie obszernego materiału dowodowego, zawierającego m.in. oświadczenia, klatki reklam telewizyjnych Domestos, reklamy prasowe oraz badanie - z których jednoznacznie wynika, że sporny znak towarowy bez jakiejkolwiek wątpliwości jest używany dla środków czystości. Dodatkowo, jak podkreślił sąd - skarżąca nigdy nie kwestionowała tych dowodów. Tym samym, podważanie przez skarżącą samego badania na obecnym etapie jest nieuzasadnione. W odniesieniu do zarzutu naruszenia prawa materialnego, NSA w pełni poparł stanowisko WSA, zgodnie z którym za używanie znaku poczytuje się także jego używanie wspólnie z innymi znakami.

    Mając na uwadze powyższe, Naczelny Sąd Administracyjny wyrokiem z dnia 21 marca 2017r. (II GSK 2217/15) oddalił skargę kasacyjną.

    Dział: Aktualności

    We wrześniu 2013 r. belgijska kawiarnia wystąpiła z wnioskiem do Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) o rejestrację unijnego znaku towarowego. Znak składał się z okrągłego logo zawierającego słowa: „Coffee Rocks”, pisane wielkimi literami i pogrubioną czcionką. Element słowny otaczał znajdującą się wewnątrz grafikę – stylizowane na nutę ziarno kawy.

    Ten znak nie spodobał się sieci kawiarni Starbucks, która uznała go za podobny do swojego sławnego oznaczenia. Firma złożyła sprzeciw wobec rejestracji. Jednakże EUIPO wydało decyzję, w której nie uwzględniło sprzeciwu, a następnie oddaliło odwołanie od tej decyzji. Zdaniem EUIPO, oba znaki były niepodobne na płaszczyźnie znaczeniowej, różniły się co do elementów odróżniających i dominujących. Urząd stwierdził, że znak kawiarni nie wykazywał nawet niskiego podobieństwa ze znakiem „Starbucks”.

    coffee rocks

    Starbucks odwołał się od tej ostatniej decyzji do Sądu Unii Europejskiej. Podnosił, że znak „Coffee Rocks” przejmuje ze znaku Starbucks większość elementów graficznych, ich rozkład i zbliżające się ku środkowi okręgi. Zdaniem amerykańskiej sieci słowa „Coffee Rocks” zapisano identyczną czcionką oraz umieszczono w identycznej pozycji, jak w jego znaku. Sąd rozpatrujący sprawę zasadniczo podzielił tę ocenę sprawy. Stwierdził, że w istnieją trzy rodzaje podobieństw wizualnych badanych znaków. Po pierwsze, użycie tych samych kolorów w centralnym, elemencie graficznym znaku. Po drugie, otaczająca znak wstęga oraz zawarcie w niej elementów graficznych. Po trzecie, użycie takiego samego kroju czcionki w elemencie słownym.  Co więcej, w ocenie sądu podobieństwo zachodziło też na płaszczyźnie fonetycznej: wymowa słowa „rocks” zdaniem sądu przypomina wymowę „bucks”. Tym samym Sąd Unii Europejskiej unieważnił decyzję wydaną przez EUIPO w drugiej instancji. To oznacza, że sprzeciw Starbucks co do rejestracji znaku towarowego „Coffee rocks” zostanie rozpoznany ponownie.

    Dział: Aktualności

    W marcu 2017 r. mińska policja przeszukała siedzibę białoruskiej telewizji Belsat (po polsku: „Biełsat”). Policja zajęła komputery, kamery, aparat i mikrofon należące do dziennikarzy. Dziennikarze bezskutecznie próbowali odzyskać sprzęt. Wreszcie jeden z nich został niedawno wezwany w tej sprawie na policję. Wizyta skończyła się sporządzeniem protokołu, z którego wynikało, że telewizja Belsat nielegalnie wykorzystywała znak towarowy: „Belsat TV”.

    O co chodzi? Otóż, w 2003 r. Siarhej Łysienka założył firmę Hightech-Market, zajmującą się dostarczaniem urządzeń do odbioru telewizji satelitarnej i kablowej. Zarejestrował też znak BELSATplus. W 2011 roku w dokumencie określającym przedmiot działalności firmy pojawiło się określenie TV – choć odnosiło się wyłącznie do telewizji kablowych. Tymczasem „Belsat” to także nazwa białoruskiego nadawcy telewizyjnego. Jego znak towarowy i domena nadawcy zarejestrowane są w Polsce.

    Zdaniem osób reprezentujących telewizję, policja otrzymała rozkaz, by za wszelką cenę nie zwracać skonfiskowanego sprzętu, a naruszenie znaku towarowego jest pretekstem do takiego działania.

    Sprawa znaków towarowych trwa od kilku lat. Właściciel firmy BELSATplus występował już z roszczeniami o zakaz korzystania przez telewizję z nazwy „Biełsat”, a jego żądania zostały oddalone przez sąd. Jednakże Sąd Najwyższy rozpoznał sprawę ponownie. We wrześniu 2014 roku wydał wyrok, w którym zakazał używania nadawcy telewizyjnemu znaku „Belsat TV” na terytorium Białorusi i na stronie internetowej.

    Dział: Aktualności

    Przed sądem w Hadze zakończył się ostatnio proces o znaki towarowe: Stolichnaya, Moskovskaya oraz Stoli. Właścicielem znaków, służących do oznaczania wódki jest rosyjska państwowa spółka FKP Sojuzplodoimport.

    W wydanym wyroku sąd potwierdził, że prawa do znaków przysługują Rosjanom oraz fakt naruszenia tych praw przez sprzedaż wódek pod wspomnianymi nazwami przez Spirits International Group (SPI Group) z siedzibą w Luxemburgu. Orzeczenie zakazuje luksemburskiej firmie dalszej sprzedaży wódek oznaczonych znakami towarowymi FKP Sojuzplodoimport w krajach BEU (związku handlowego krajów Beneluxu).

    Co więcej, SPI Group musi zapłacić Rosjanom odszkodowanie i koszty sądowe, a także wpływy uzyskane ze sprzedaży wódki na terenie BEU począwszy od roku 1999. Spór rozpoczął się w 2003 r., kiedy rosyjska firma pozwała SPI Group przed sąd w Rotterdamie. Nie jest to jedyna sprawa, jaka toczyła się pomiędzy tymi stronami. Co ciekawe, w październiku zeszłego roku, brazylijski sąd orzekł, że właścicielem znaków towarowych Stolichnaya, Moskovskaya oraz Stoli jest … SPI Group.

    Dział: Aktualności
    piątek, 26 styczeń 2018 07:39

    Wilkinson Sword przegrał z Gillette

    Producent maszynek do golenia Wilkinson Sword przegrał w niemieckim sądzie. W niedawnym orzeczeniu sąd zakazał firmie sprzedaży żyletek Wilkinson, które są tańszym zamiennikiem do maszynki Mach 3, produkowanej przez Gillette.

    Wyrok wydał sąd drugiej instancji w Düsseldorfie potwierdzając w ten sposób zapadłe poprzednio orzeczenie. W ocenie obu sądów żyletki Wilkinson, naruszają prawa patentowe przysługujące firmie Procter & Gamble, właścicielowi marki Gillette.

    Jednakże, po wyroku właściciel marki Wilkinson, firma Edgewell Personal Care, stwierdziła, że prawo, które było podstawą rozstrzygnięcia wygaśnie 13 lutego i jest pewne, że wyrok sądu w Düsseldorfie zostanie unieważniony przez niemiecki Sąd Patentowy.

    W odpowiedzi, rzeczniczka marki Gillette stwierdziła, że patent, o którym mowa, jest nadal ważny na wielu rynkach na świecie, w tym w Niemczech.

    „Inwestujemy w innowacje – powiedziała. – Dlatego jest dla nas kluczowe, byśmy mogli chronić nasze udoskonalenia i stojącą za nimi pracę wielu naukowców” – dodała.

    Dział: Aktualności
    czwartek, 25 styczeń 2018 07:34

    Nowe logo Formula 1 narusza prawa firmy 3M?

    Liberty Media, nowego właściciela Formuły 1, prawdopodobnie czeka spór o znak z firmą 3M. Sprawa związana jest wprowadzeniem przez Liberty Media nowego oznaczenia Formuły 1.

    Obecne, kultowe logo używane jest od 1994 r. Pokazany niedawno projekt nowego znaku spotkał się z przygniatającą krytyką, w tym ze strony kilkukrotnych mistrzów Formuły 1, Lewisa Hamiltona i Sebastiana Vettela. Hamilton stwierdził, że trudno wyobrazić sobie, by Ferrafi, czy Mercedes zmieniały swoje znaki, a poza tym nowy znak nie jest tak „ikoniczny” jak poprzedni. Natomiast Vettel skomentował sprawę krótko: „poprzednie podobało mi się bardziej”.

    nowe logo formula 1

    Jak się jednak okazuje korzystanie z nowego logo może naruszać prawa firmy 3M – produkującej między innymi taśmę klejącą „Scotch” i karteczki samoprzylepne „Post-It”. Litera „F” użyta w nowym znaku Formuły 1 ma przypominać „F” znajdujące się w znaku „Futuro”, należącym do 3M, i będącym marką rękawów kompresyjnych. Znak 3M został zgłoszony do rejestracji w lutym 2017, natomiast logo Formuły 1 Liberty Media w listopadzie.

    Liberty Media ma teraz problem. W marcu planowana jest inauguracja sezonu, podczas której firma zamierzała wprowadzić do sprzedaży towary oznaczone nowym znakiem. W związku z grożącym procesem produkcja musi zostać wstrzymana, co powiększy koszty rebrandingu szacowane na bagatela 1 mln dolarów.

    Celem akcji rebrandingowej było zwiększenie wpływów z reklam – nowy znak miał sprawić, że sport będzie wyraźnie widoczny na platformach cyfrowych. Czasopismo Forbes twierdzi, że jeśli Liberty Media przegra walkę z 3M, może to mieć wpływ na obniżenie wysokości nagród w wyścigach Formuły 1. Czy sprawa skłoni Liberty Media do powrotu do dawnego znaku? To powinno wyjaśnić się w najbliższej przyszłości. 3M dotychczas na razie nie wystąpiło na oficjalną ścieżkę prawną przeciwko firmie.

    Dział: Aktualności

    Hewlett Packard Enterprise Development LP złożył odwołanie od decyzji Rosyjskiego Urzędu Własności Intelektualnej Rospatent odmawiającej rejestracji zielonego prostokąta jako znaku towarowego.

    W grudniu 2016 r. Rospatent odmówił rejestracji prostokąta jako znaku towarowego, zaznaczając, że nie ma on zdolności odróżniającej oraz, że jako prosta figura geometryczna może być postrzegany jako kształt lub ramka. Hewlett Packard argumentował, że ​​klienci kojarzą ją z Hewlett Packard, przy czym sam znak symbolizuje możliwości oferowane przez firmę. Zauważył również, że zastosowany w znaku zielony kolor jest unikalny dla tej branży.

    Dział: Aktualności
    © 2012-2017