poniedziałek, 09 maj 2016 13:42

Szampański spór

16 stycznia 2012 r. interwenient, Ciacci Piccolomini d’Aragona di Bianchini Società Agricola, zgłosił do rejestracji w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) słowny unijny znak towarowy PICCOLOMINI dla napojów alkoholowych z wyjątkiem piwa. 14 maja 2012 r. skarżąca, Henkell & Co. Sektkellerei KG, wniosła sprzeciw wobec rejestracji zgłoszonego znaku towarowego, oparty na wcześniejszym słownym unijnym znaku towarowym PICCOLO.

Interwenient wniósł o to, by skarżąca przedstawiła dowód rzeczywistego używania wcześniejszego znaku towarowego. Skarżąca stwierdziła, że korzystała ze znaku towarowego PICCOLO dla wina musującego w szesnastu państwach członkowskich Unii Europejskiej oraz ze znaku towarowego PIKKOLO dla wina musującego w Niemczech i w Austrii. Dodała, że różnica w zapisie słowa „pikkolo” była minimalna w porównaniu ze słowem „piccolo” i że była ledwie zauważalna dla właściwego kręgu odbiorców, ponieważ te dwa słowa wypowiada się w identyczny sposób. Skarżąca przekazała ponadto dokumenty i inne dowody celem wykazania rzeczywistego używania wcześniejszego znaku towarowego.

Decyzją z 17 września 2013 r. Wydział Sprzeciwów uznał, że skarżąca przedstawiła dowód rzeczywistego używania wcześniejszego znaku towarowego i uwzględnił sprzeciw w całości. 18 listopada 2013 r. interwenient wniósł do EUIPO odwołanie od tej decyzji. Pierwsza Izba Odwoławcza EUIPO uwzględniła odwołanie i uchyliła decyzję Wydziału Sprzeciwów na tej podstawie, że skarżąca nie przedstawiła wystarczających dowodów, by wykazać rzeczywiste używanie wcześniejszego znaku towarowego.

W kwietniu 2016 r. Sąd unii Europejskiej wydał wyrok w tej sprawie. Sąd wskazał, że znak towarowy jest rzeczywiście używany wówczas, gdy korzysta się z niego zgodnie z jego podstawową funkcją, jaką jest zagwarantowanie tożsamości pochodzenia towarów lub usług, dla których został zarejestrowany, w celu wykreowania lub zachowania rynku zbytu dla tych towarów i usług, z wyłączeniem przypadków używania o charakterze symbolicznym, mającym na celu jedynie utrzymanie praw do znaku towarowego.

Ocena rzeczywistego charakteru używania znaku towarowego powinna być oparta na ogólnej ocenie wszystkich czynników istotnych w rozpatrywanym przypadku, mianowicie faktów i okoliczności pozwalających na ustalenie, czy znak był faktycznie wykorzystywany handlowo, w szczególności zaś powinna ona uwzględniać sposoby korzystania ze znaku uznawane w danym sektorze gospodarczym za uzasadnione dla zachowania lub wykreowania rynku zbytu dla towarów lub usług chronionych danym znakiem towarowym, charakter tych towarów lub usług, cechy danego rynku oraz zasięg i częstotliwość używania znaku. Rzeczywiste używanie znaku towarowego nie może zostać dowiedzione za pomocą przypuszczeń lub domniemań, tylko musi opierać się na konkretnych i obiektywnych dowodach, z których wynika, iż znak był używany faktycznie i na wystarczającą skalę na danym rynku.

Sąd uznał również, że w celu oceny wartości dowodowej danego dokumentu należy przede wszystkim sprawdzić prawdziwość informacji w nim zawartych. Należy zatem wziąć pod uwagę w szczególności pochodzenie dokumentu, okoliczności jego sporządzenia oraz jego adresata, a następnie na podstawie jego treści zadać sobie pytanie, czy wydaje się on sensowny i wiarygodny. W niniejszej sprawie oświadczenie pod przysięgą zostało złożone przez dyrektora marketingu skarżącej, w związku z czym nie jest tak samo pewne i wiarygodne jak oświadczenie złożone przez osobę trzecią lub osobę niezależną od tej spółki. Samo oświadczenie złożone pod przysięgą nie jest wystarczające i stanowi jedynie poszlakę, która winna zostać poparta innymi dowodami.

Tymczasem, wskazówki zawarte w oświadczeniu złożonym pod przysięgą nie były poparte towarzyszącymi mu dowodami. Wprost przeciwnie, z faktur przekazanych przez skarżącą jasno wynika, że odnosiły się one tylko do terytoriów czterech państw członkowskich. Wbrew twierdzeniom skarżącej, termin „piccolo” nie był wcale przedstawiony na towarze lub na opakowaniu w wyraźny sposób, który zwraca tym samym uwagę konsumenta. Wprost przeciwnie, jak słusznie podkreśliła Izba Odwoławcza, ewidentnie to termin „henkell” był wyraźny zarówno na towarze, jak i na opakowaniu.

Skarga spółki Henkell została oddalona.

Dział: Aktualności
środa, 04 maj 2016 07:02

Coś szkockiego

Znany klub nocny znajdujący się w Londynie, który gościł między innymi Beatlesów, Erica Claptona czy Jimiego Hendrixa, znalazł się ostatnio w centrum dosyć dziwacznego sporu o znak towarowy, w którym po drugiej stronie znajduje się kampania promocyjna czerwonego mięsa prowadzona przez szkocki rząd.

Klub, o którym mowa, otworzył się na swingującej fali lat 60., a bywali w nim The Rolling Stones czy Rod Stewart. Właściciel The Scotch of St James, bo to o ten klub chodzi, zezłościł się ostatnio na próbę szkockiej administracji zarejestrowania znaku towarowego „Scotch Kitchen” na rzecz kampanii Quality Meat Scotland, promującej mięso wyprodukowane w Szkocji. Jedną z usług, dla których znak miał zostać zarejestrowany, było dostarczanie jedzenia i napojów dla restauracji. Właściciel klubu, Tim Lalic, uznał, że zgłoszony znak jest zbyt podobny do jego własnego znaku towarowego „The Scotch” i może naruszać jego interesy, jeżeli faktycznie zostanie wykorzystany dla prowadzenia restauracji.

Brytyjski urząd patentowy, przed którym toczył się spór, przyznał w kwietniu 2016 r. rację właścicielowi The Scotch of St James, nakazując Quality Meat Scotland wypłacić mu 600 funtów zwrotu kosztów obsługi prawnej. W uzasadnieniu decyzji urząd stwierdził, ze znak „The Scotch” przywodzi na myśl whisky lub generalnie coś szkockiego i może kojarzyć się też ze szkocką kuchnią. W związku z tym, odbiorcy oznaczenia „Scotch Kitchen” mogliby kojarzyć oba znaki zakładając, że oznaczone nimi towary czy usługi pochodzą w rzeczywistości od jednego przedsiębiorcy, co nie jest zgodne z prawdą. 

Dział: Aktualności