Prawo na patent - Portal o znakach towarowych, wzorach przemysłowych.

    Reklama z pewnością jest czynnikiem, który może przysporzyć przedsiębiorcy nowych klientów. Możliwości reklamowania towarów różnego rodzaju są w polskim prawie szerokie, co nie znaczy, że nie są one obłożone żadnymi obwarowaniami. Przykładowo, regulacji podlega reklama suplementów diety. Jako że są one jedynie środkami spożywczymi, a nie prawdziwymi lekami, nie można im przypisywać w reklamie właściwości leczniczych. W innym wypadku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów może wszcząć przeciwko takiemu reklamodawcy postępowanie.

    Tak też stało się w przypadku spółki Olimp Laboratories. Na początku 2017 r. UOKiK wydał decyzję, w której uznał, iż przedsiębiorca ten stosował praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumentów, między innymi ze względu na zastosowanie w reklamach radiowych suplementu diety Chela Mag B6 sformułowań, iż jest on „najczęściej polecanym przez farmaceutów magnezem na rynku” i „najczęściej polecanym przez farmaceutów preparatem magnezowym w Polsce” bez wskazania, jakie są podstawy takich twierdzeń.

    Urząd prowadzi też obecnie inne podobne postępowania, w których reklamy mogły sugerować, że reklamowane środki spożywcze leczą i zapobiegają chorobom. Działo się tak w przypadku suplementów Pneumolan oraz Pneumolan Plus. Miały o tym świadczyć sformułowania: „Zdrowe oddychanie po Pneumolanie”; „Podwójne działanie oczyszcza nos, zatoki, wspomaga oskrzela”. Produkująca suplementy spółka Walmark zobowiązała się do zmiany kwestionowanych przez urząd praktyk i usunięcia ich skutków.

    Reklama to świetny środek na rozreklamowanie swojego produktu i jego znaku towarowego, ale trzeba przy jej projektowaniu zachować ostrożność.

    Dział: Aktualności
    środa, 04 styczeń 2017 11:41

    Reklama alkoholu na Facebooku

    W polskim prawie reklama alkoholu, za wyjątkiem – na określonych warunkach – piwa,  jest z zasady zakazana. Mówi o tym chociażby ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Nie znaczy to jednak, że producenci czy sprzedawcy napojów o wysokiej zawartości alkoholu nie próbują obejść tak sformułowanych przepisów. Wiadomo bowiem, że reklama jest dźwignią handlu i często najprostszą drogą do zapoznania się konsumentów z nowym na rynku produktem.

    Takich działań na portalu społecznościowym Facebook próbowała też firma Ambar, produkująca Cydr Lubelski. Spółka Ambar umieściła na fanpage’u swojego produktu na Facebooku wizerunek butelki Cydru Lubelskiego Miodowego wraz ze znakiem towarowym jako zawodnika na bieżni w towarzystwie hasła „Miodzio wynik”. Spowodowało to wpłynięcie do Komisji Etyki Reklamy skargi, w której wskazano, że takie przedstawienie alkoholowego produktu sugeruje, że dzięki piciu alkoholu osiąga się lepsze wyniki sportowe. Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi zabrania zaś łączenia napojów alkoholowych ze sprawnością fizyczną czy sportem. Ambra twierdziła, że jej post z butelką cydru miał kojarzyć się raczej z kibicowaniem sportowcom na Igrzyskach Olimpijskich niż z samym uprawianiem sportu.

    Nie jest to pierwsza próba gry w kotka i myszkę pomiędzy producentami i sprzedawcami alkoholu wysokoprocentowego a urzędnikami na tle reklamy na polskim rynku. Najbardziej chyba znaną taką akcję stanowi emitowana pod koniec lat 90. reklama „łódki Bols”, wywołująca skojarzenie z wódką o tej samej nazwie. To właśnie emisja reklamy udziału jachtu o nazwie „Bols” w regatach Bols Sport & Travel była powodem nowelizacji przepisów ustawy, która obecnie zredagowana jest w bardziej restrykcyjnej formie.

    Dział: Aktualności

    Stosowanie znaków towarowych innych firm w reklamie jako słowa kluczowego to drażliwy temat dla właścicieli praw własności przemysłowej. Trudno właściwie powiedzieć, gdzie w takiej sytuacji zaczyna się naruszenie znaku towarowego i kto za nie odpowiada. Reklamodawca, agencja reklamowa, a może właściciel przeglądarki internetowej? Właścicielom znaków towarowych w takiej sytuacji pomaga orzecznictwo, które powoli określa, jakich typów roszczeń, od kogo i kiedy mogą dochodzić. W szczególności ma to miejsce w przypadku reklamy wykupowanej, głównie przez Google Adwords, usługę najpopularniejszej w Polsce przeglądarki – Google.

    W podobnej sprawie ścierały się ostatnio dwie spółki działające na terytorium Wielkiej Brytanii, Victoria Plum Limited i Victorian Plumbing Ltd. Obie spółki zajmują się sprzedażą wyposażenia łazienek i działają na brytyjskim rynku pod bardzo podobnymi nazwami od 2001 r., zarówno off-, jak i on-line. To współistnienie stało się problematyczne, gdy Victorian Plumbing zaczęła używać znaków towarowych Victoria Plum w ramach PPC, strategii reklamowej pay-per-click. Victoria Plum stwierdziła, że to naruszenie jej znaku towarowego, ponieważ był on używany w reklamach przekierowujących do strony Victorian Plumbing, która pojawiała się w wyniku dynamicznego wstawiania słów kluczowych, usługi reklamowej Google.

    Rozpoznający sprawę brytyjski sąd zastosował badanie opisane przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawie Google France, uznając, że przeciętny użytkownik internetu będzie skłonny uwierzyć, że towary i usługi, o której mowa w reklamie, pochodzą od Victoria Plum lub firmy z nią ekonomicznie powiązanej. W związku z tym, reklama została uznana za wpływającą na jedną z kluczowych funkcji znaku towarowego, wskazania pochodzenia towarów lub usług.

    Warto zauważyć, że podobieństwo między dwiema nazwami firm czyni ten spór raczej wyjątkowym. Do tej pory w podobnych sporach na terytorium poszczególnych państw Unii Europejskiej chodziło zazwyczaj o używanie słów kluczowych zupełnie odmiennych od nazwy korzystających z nich przedsiębiorcy, a identycznych ze znakiem towarowym drugiej strony. Każdy przypadek będzie jednak zależał od jego szczególnych okoliczności faktycznych, więc przed rozpoczęciem działań w sprawie naruszenia przepisów ważne jest, aby dokładnie rozważyć, czy działania drugiej strony mogą negatywnie wpływać na funkcję wskazania pochodzenia znaku towarowego.

    Dział: Aktualności