Prawo na patent - Portal o znakach towarowych, wzorach przemysłowych.
    środa, 10 maj 2017 10:57

    Spór o jednorożca

    Niewielka kawiarenka w Nowym Jorku weszła ostatnio w spór z kawowym gigantem – siecią Starbucks. Firma The End Brooklyn w złożonym przed sądem pozwie oskarża Starbucks o naruszenie praw do znaku towarowego, twierdząc, że kolorowy napój Unicorn  Frappuccino niedawno wprowadzony przez sieć ma nazwę zbyt podobną do Unicorn Latte, przysmaku oferowanego przez The End Brooklyn.

    Kawiarnia The End Brooklyn zaczęła sprzedawać Unicorn Latte w grudniu ubiegłego roku. W styczniu 2017 r. jej właściciel złożył wniosek do amerykańskiego urzędu patentowego o rejestrację znaku towarowego w postaci nazwy napoju. Starbucks wypuścił Unicorn Frappuccino na rynek, jako ofertę limitowaną, w kwietniu bieżącego roku. Słodki napój o efektownych kolorach szybko zyskał znaczną uwagę mediów i konsumentów. Co prawda oba napoje są podobne, ponieważ nie zawierają kawy, ale – zdaniem The End Brooklyn – znajdują się również na przeciwnych końcach spektrum zdrowego odżywiania. Unicorn Latte składa się bowiem z takich składników, jak daktyle, imbir, orzechy nerkowca czy algi. Pozew wskazuje zaś, że napój większego konkurenta składa się głównie z mleka i sztucznych substancji słodzących.

    Nowojorska kawiarnia zarzuca też kawowemu imperium, że oferowanie Unicorn Frappuccino stanowi czyn nieuczciwej konkurencji. Oba napoje mają bardzo podobną kolorystykę, a ich nazwy zawierają słowo „unicorn”, czyli jednorożec. Starbucks wskazuje że roszczenia The End Brooklyn są niezasadne. Zdaniem spółki, napój Starbucks Unicorn Frappuccino był inspirowany bajkowym wizerunkiem żywego i barwnego skrzydlatego jednorożca, który budzi skojarzenia z wielobarwną, jaskrawą kolorystyką. Postać ta nie jest zaś zmonopolizowana na rzecz żadnego rynkowego podmiotu.

    Dział: Aktualności
    poniedziałek, 15 maj 2017 10:46

    Fałszywe opłaty (znak towarowy)

    Znak towarowy to przywilej dla przedsiębiorcy, który dzięki rejestracji może otrzymać monopol na używanie dla konkretnych towarów czy usług danego oznaczenia. Takie oznaczenie może być słowne, graficzne, albo też stanowić mix tych cech. Za rejestrację znaku towarowego trzeba jednak uiścić odpowiednią opłatę, zależną od przepisów państwa, w którym chcemy chronić nasz znak. Wpłata kosztów zgłoszenia czy rejestracji powinna wpłynąć  na konto odpowiedniego urzędu. W Polsce takie opłaty pobiera Urząd Patentowy RP. Jeżeli zgłaszamy zaś znak w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej, przelew powinien zostać wysłany na jego konto. Podobnie jest zazwyczaj z innymi urzędami różnych państw.

    Przedsiębiorcy rejestrujący znaki towarowe otrzymują jednak od jakiegoś czasu mnóstwo fałszywych faktur czy wezwań do zapłaty, które opiewają na różne kwoty opłat związanych z rejestracją znaku towarowego. Takie pseudo-dokumenty są często łudząco podobne do oficjalnej urzędowej korespondencji. Oszuści używają między innymi oficjalnie wyglądających nazw i podszywają się pod realnie istniejące instytucje, jak na przykład Ogólnopolski Rejestr Firm.

    Trzeba mieć jednak świadomość, że urzędowe pisma powinny zawierać sygnaturę sprawy, odpowiednie oznaczenia, a także personalia urzędnika zajmującego się sprawą. W razie wątpliwości, przed dokonaniem wpłaty kwoty widniejącej na „fakturze” na wskazane w niej konto bankowe, lepiej skontaktować się z urzędem, który potwierdzi taką konieczność. Może się też okazać, że takie pismo wale nie pochodzi z urzędu, ale jest nieuczciwym sposobem na zarobek zupełnie innego podmiotu. Problem ten dotyczy w szczególności podmiotów, które dokonują zgłoszeń bardzo wielu oznaczeń. Sprawa jest o tyle trudna, że późniejsze wyegzekwowanie utraconych pieniędzy jest w praktyce bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe.

    Dział: Aktualności
    piątek, 08 lipiec 2016 08:35

    Znak rozłamu

    Znaki towarowe obejmują zazwyczaj marki i nazwy produktów. Czasem jednak obrotni przedsiębiorcy usiłują zarejestrować jako takie oznaczenie nazwę, która zupełnie się z produktami oferowanymi w sklepach nie kojarzy. Browar The Boston Beer postanowił zarejestrować znak towarowy „Brexit”. Jest to oczywiście nawiązanie do postulowanego w odbytym w czerwcu 2016 r. referendum wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Znak został zgłoszony między innymi dla piwa.

    W przeprowadzonym referendum głosy na pozostanie i odejście podzieliły się niemal po połowie. Jednak niewielka nadwyżka głosów oddanych za wystąpieniem z Unii Europejskiej wprowadziła konsternację w pozostałych państwach będących członkami UE, ze względu na niepewną sytuację po ewentualnym wystąpieniu z niej Wielkiej Brytanii. Sami Brytyjczycy również nie są jednak zgodni co do tego, czy w Unii pozostać, czy też się z nią pożegnać. Zdecydowanie przeciwko wynikowi referendum opowiada się Szkocja, która nie ma wcale ochoty żegnać się z benefitami gwarantowanymi przez Unię Europejską.

    Rejestracje lub zgłoszenia znaków towarowych dokonywane na podobnej zasadzie, jak to znaku „Brexit” nie są wcale rzadkością. Niejeden chciałby mieć rynkowy monopol na oznaczenie związane z jakimś ważnym wydarzeniem. W urzędach zajmujących się rejestracją znaków towarowych w różnych państwach gościły już między innymi takie zgłoszenia, jak hasło „JE SUIS CHARLIE” po zamachu na paryską redakcję czasopisma „Charlie Hebdo” czy „MH17” - oznaczenie pasażerskiego lotu linii Malaysia Airlines, zestrzelonego 17 lipca 2014 r. nad Ukrainą. Tego typu zgłoszenia, żerujące na ludzkiej tragedii, zazwyczaj skutkują zdecydowaną odmową odpowiednich urzędów.

    Dział: Aktualności

    Brand squatting polega na rejestracji znaku towarowego będącego zagraniczną marką i tym samym na uniemożliwieniu jej późniejszego wejścia na dany rynek. Jest to bardzo popularna metoda działania w Chinach, gdzie przepisy dotyczące własności przemysłowej są skonstruowane w taki sposób, że liczy się tylko i wyłącznie, kto dany znak pierwszy raz zgłosił do rejestracji, a nie kto tego znaku używał i z czym się on powszechnie kojarzy. Brand squatting znaczy więc mniej więcej tyle, co zajmowanie "na dziko" znaków towarowych. Pierwotnie squaty były opuszczonymi budynkami lub lokalami, zajętymi przez nielegalnych lokatorów.

    Zagraniczni właściciele znaków towarowych na wszystkie sposoby próbują walczyć w Chinach z tym zjawiskiem. Co ciekawe, czasami obraca się to jednak przeciwko nim. Chiński sąd wydał ostatnio wyrok, z którego wynika, że to właściwie właściciel popularnej marki New Balance, służącej do oznaczania butów sportowych, powinien zapłacić odszkodowanie chińskiemu przedsiębiorcy posługującemu się podobnym oznaczeniem.

    Sprawę rozpoczęło powództwo Zhou Lelun przeciwko New Balance, spółce istniejącej na rynku od 1906 r. Jego przedmiotem było używanie na chińskim rynku przez tę ostatnią właśnie znaku „New Balance”. Zdaniem powoda, stanowiło to naruszenie jego praw do zarejestrowanego znaku towarowego „Xinbailun”. Słowo „xin” to chiński odpowiednik „new”, zaś „bailun” to chińska wymowa słowa „balance”. Taki znak został przez przedsiębiorcę zarejestrowany w 2008 r. Chiński sąd zasądził od New Balance odszkodowanie w wysokości 98 milionów yuanów. Odwołanie od wyroku nie dało pozytywnego dla New Balance rozwiązania. Specyfika chińskiego prawa znaków towarowych polega na tym, że jest ono oparte na prawie pierwszeństwa rejestracji, niezależnie od tego, przez kogo zostało wymyślone i wypromowane oryginalne oznaczenie. 

    Dział: Aktualności
    czwartek, 19 maj 2016 14:40

    Brokatowy Odyn

    Kwestia imigrantów w Europie to teraz jeden z najbardziej gorąco dyskutowanych w polityce tematów. W Finlandii oznaczenie „Żołnierze Odyna”, używane przez anty-imigrancką grupę zarządzającą uliczne patrole, jest już zarejestrowanym znakiem towarowym. Co zaskakujące, wcale nie na rzecz samych zainteresowanych.

    O rejestrację znaku towarowego wystąpiła w lutym bieżącego roku przed fińskim urzędem patentowym studiująca w Szwecji Riikka Yrttiaho. Yrttiaho zarejestrowała znak towarowy na rzecz działającej w Finlandii feministycznej grupy, która w tym samym miesiącu uzyskała oficjalny status organizacji społecznej. Zgłoszenie obejmowało między innymi szeroki zakres odzieży. Oznacza to, że sami Synowie Odyna nie będą mogli oferować komercyjnie na przykład koszulek ze swoją nazwą. Yrttiaho i jej koleżanki zamierzają oferować odzież oznaczoną świeżo zarejestrowanym znakiem towarowym, na której według ich obwieszczeń ma nie zabraknąć „jednorożców i brokatu”.

    Poza Finlandią, takie ekstremistyczne grupy działają też w Szwecji, Estonii i Norwegii. Fiński Minister Spraw Wewnętrznych, Petteri Orpo, określił działania Synów Odyna jako noszące cechy ekstremizmu i niepoprawiające bezpieczeństwa. Słowa te raczej nie poprawią humoru Synów Odyna, szczególnie kiedy na rynku pojawią się bluzy czy koszulki z nazwą ich organizacji na tle tęczowych barw i brokatowych jednorożców. 

    Dział: Aktualności