Prawo na patent - Portal o znakach towarowych, wzorach przemysłowych.
    poniedziałek, 20 marzec 2017 14:36

    Prawdziwe koszty telewizji

    Verwertungsgesellschaft Rundfunk jest organizacją zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, a do podmiotów w niej zrzeszonych zaliczają się liczne organizacje nadawcze z siedzibą na terytorium Republiki Austrii lub w innych państwach członkowskich. Organizacja ta jest uprawniona do dochodzenia niektórych praw własności intelektualnej przysługujących zrzeszonym w niej podmiotom, między innymi w przypadku publicznego udostępniania drogą nadawania. Hettegger Hotel Edelweiss prowadzi hotel Edelweiss położony w miejscowości Grossarl (Austria), posiadający przyłącze do telewizji kablowej, poprzez które różne programy telewizyjne i radiowe, w tym programy produkowane i nadawane przez podmioty zrzeszone w Verwertungsgesellschaft Rundfunk, są przesyłane równocześnie, bez zmian i w całości, drogą kablową do odbiorników telewizyjnych zainstalowanych w pokojach hotelowych.

    Verwertungsgesellschaft Rundfunk wniósł sprawę do Handelsgericht Wien  i zażądał zobowiązania HHE do przekazania informacji o programach radiowych i telewizyjnych, które mogą być odbierane, jak również o liczbie pokoi hotelowych, których możliwość odbioru programów dotyczy oraz wypłacenia dszkodowania.

    HHE broniła się, że istnienie publicznego udostępniania zakłada, iż udostępnianie następuje w miejscach dostępnych publicznie za opłatą, i że wyrażenie to wskazuje na opłatę wstępu wymaganą konkretnie za to udostępnienie. W związku z tym ceny, którą klient hotelu musi zapłacić jako wynagrodzenie za nocleg, nie można uznać zdaniem tej spółki za opłatę wstępu. Sprawa trafiła przed trybunał Sprawiedliwości, który wydał wyrok 16 lutego 2017 r.

    Trybunał orzekł, iż rozprowadzanie przez podmiot prowadzący zakład hotelowy sygnału za pomocą zainstalowanych odbiorników telewizyjnych na rzecz klientów zajmujących pokoje hotelowe stanowi publiczne udostępnianie, a prywatny charakter pokoi hotelowych należących do tego podmiotu nie stoi na przeszkodzie uznaniu, że udostępnienie w nich utworu za pomocą odbiorników telewizyjnych stanowi publiczne udostępnienie w rozumieniu tego przepisu. Zdaniem Trybunału, opłaty żądanej konkretnie jako wynagrodzenie za publiczne udostępnianie programu telewizyjnego, a tym samym zapłaty za posiłek lub za napoje w restauracji lub w barze, gdzie są nadawane programy telewizyjne, nie uznaje się jednak za opłatę wstępu w rozumieniu tego postanowienia. Cena za pokój hotelowy nie jest, podobnie jak cena za usługę gastronomiczną, opłatą wstępu żądaną konkretnie jako wynagrodzenie za publiczne udostępnianie programu telewizyjnego lub radiowego, lecz stanowi przede wszystkim wynagrodzenie za usługę noclegu, do której dodane są, w zależności od kategorii hotelu, określone dodatkowe usługi, takie jak udostępnianie programów telewizyjnych i radiowych za pośrednictwem odbiorników będących na wyposażeniu pokojów, a cena za te usługi co do zasady jest zawarta w cenie za nocleg i nie jest wyodrębniona.

    W związku z tym, udostępnianie programów telewizyjnych i radiowych za pośrednictwem odbiorników telewizyjnych zainstalowanych w pokojach hotelowych nie stanowi udostępniania dokonywanego w miejscu dostępnym publicznie za opłatą.

    Dział: Prawo autorskie
    wtorek, 11 październik 2016 13:12

    Czy Komisja Europejska wymusi „gołe” linki?

    Odbiór multimedialnych tekstów jest obecnie ogromny. Mało kto szuka aktualnych informacji czy wiadomości z interesującej go dziedziny w papierowych gazetach – większość poszukuje pożądanych danych online. Niedługo jednak, ze względu na podjęte działania Komisji Europejskiej, tego typu działalność może zostać utrudniona. W połowie września 2016 r. Komisja Europejska procedowała bowiem nad projektem modernizacji ochrony praw autorskich w Unii Europejskiej. Jedną z planowanych przez nowe, ewentualne prawo zmian, może być wprowadzenie zakazu umieszczania w treści tekstu hiperlinków, przykładowo odsyłających do innego artykułu, zawierających w adresie URL informacje dotyczące zawartych w podlinkowanym miejscu treści.

    Zmiana ta dotyczyć ma tak zwanych praw pokrewnych dla wydawców prasowych, którzy po raz pierwszy zostaliby w myśl projektu prawnie uznani za podmioty prawa autorskiego. Projekt, zdaniem jego twórców, ma na celu polepszenie pozycji wydawców w przypadku negocjacji dotyczących sprzedaży oferowanych przez nich treści. Ma się też przyczynić do tłumienia piractwa internetowego. Przeciwnicy projektu Komisji Europejskiej twierdzą jednak, że tak naprawdę nowe prawo ma służyć jedynie osiąganiu przez wydawców większych korzyści finansowych, nawet za opublikowanie na stronie internetowej krótkiej treści. Taki „podatek od linków” obejmowałby między innymi tak zwane agregatory wiadomości, serwisy zbierające nagłówki publikacji internetowych, na przykład Google Wiadomości.

    Gdyby proponowane przepisy weszły w życie, mogłyby znacznie utrudnić życie nie tylko podmiotom komercyjnym, ale też choćby i blogerom czy użytkownikom portali społecznościowych. Linkowane przez nich artykuły zawierają bowiem zazwyczaj miniaturkę zdjęcia ilustrująca daną publikację oraz fragment jej tekstu. Na mocy nowych przepisów stanowiłoby to naruszenie prawa autorskiego. Adres URL strony, do której odsyła link, musiałby być ogołocony z jakiejkolwiek informacji o niej. 

    Dział: Prawo autorskie
    poniedziałek, 29 sierpień 2016 09:57

    Amerykański plagiat polskiego utworu

    Niestety rzadko zdarza się, żeby polskie piosenki czy teledyski do nich zyskały sławę zagranicą. Tym razem ktoś chyba obejrzał – i to niejeden raz – klip do utworu „The Fib” zespołu Rysy. Teledysk ten został w 2015 r. nagrodzony Grand Prix Festiwalu Polskich Wideoklipów „Yach Film”. Jak się okazuje, klip padł ofiarą plagiatu, a połasił się na niego amerykański raper Russ.

    W nagrodzonym teledysku oryginalnie występuje młoda aktorka Zofia Wichłacz, znana widzom z „Miasta 44”, polskiego filmu wojennego w reżyserii Jana Komasy, którego premiera miała miejsce 19 września 2014 r., zaś za jego reżyserię zabrał się Filip Załuska. Klip został opublikowany w serwisie Youtube jesienią 2015 r., po czym obejrzało go blisko 500 tysięcy osób. Pokazywano go także na polskich oraz zagranicznych festiwalach, w tym w USA.

    Klip do piosenki „The Fib” najwyraźniej spodobał się nie tylko jury festiwalu Yach Film, ale i amerykańskiemu raperowi występującemu pod pseudonimem Russ. Pół roku temu ukazał się w sieci jego teledysk ilustrujący utwór „Losin Control”, obejrzany obecnie 4,5 miliona razy. Edgar Esteves, reżyser klipu do niego, skopiował polską wersję niemal jeden do jednego. Identyczne są opowiedziana w nim historia pary młodych ludzi, rozpoczynająca się w nocy na opuszczonym parkingu, jak i sposób oświetlenia poszczególnych kadrów czy kąt rejestrowania obrazu z kamery. Studio Papaya Films odpowiedzialne za produkcję teledysku grupy Rysy zapowiada w związku z tym podjęcie kroków prawnych, ze względu na naruszenie praw autorskich, w tym żądanie usunięcia amerykańskiego wideo z sieci oraz odszkodowania. 

    Dział: Prawo autorskie
    środa, 13 kwiecień 2016 14:26

    Schody do sądu

    Działania, polegające na naruszeniu cudzych praw autorskich noszą nazwę plagiatu. Pojęcie to zostało wykształcone przez język prawniczy i w polskim prawie nie jest zdefiniowane w żadnej z ustaw. Przyjmuje się jednak, że plagiatem jest przywłaszczenie sobie cudzych praw autorskich do utworu lub jego części. Takie działania stanowią naruszenie praw autorskich, które można ścigać zgodnie z przepisami prawa. W myśl ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, za naruszenie praw autorskich ich właściciel może żądać od naruszyciela między innymi zaniechania naruszeń, usunięcia skutków naruszenia czy naprawienia wyrządzonej szkody. W innych systemach prawnych mogą występować nieco inne roszczenia, jednakich generalny charakter jest podobny.

    Według polskiej ustawy o prawie autorskim przedmiotem ochrony jest utwór - każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. O naruszenie utworu w rozumieniu prawa autorskiego zostali oskarżeni członkowie legendarnego zespołu Led Zeppelin, twórcy hitu „Stairway to Heaven”. To właśnie tej piosenki dotyczy toczący się obecnie przed sądem spór.

    W maju 2016 r. rozpocznie się proces, którego przedmiotem jest rzekome zbytnie podobieństwo „Stairway to Heaven” do piosenki „Taurus” zespołu Spirit. W zakończonym już postępowaniu zabezpieczającym amerykański sąd uznał, że istnieje ryzyko, że najsłynniejsza piosenka Led Zeppelin może być plagiatem. Przed sądem odpowiadać będzie jednak tylko część muzyków z zespołu, Robert Plant i Jimmy Page. Prowadzący sprawę sędzia uznał, że zarzutom pozwu nie podlegają John Paul Jones i wytwórnia Warner Music Group. Dalej sprawę ewentualnego plagiatu oceniać będą przysięgli.

    Dział: Prawo autorskie
    czwartek, 24 marzec 2016 14:25

    Paul McCartney walczy o prawa autorskie

    Wydawać by się mogło na pierwszy rzut oka, że majątkowe prawa autorskie do muzycznych przebojów należą do wykonujących je gwiazd. Nie dzieje się tak jednak zawsze. Najbardziej skomplikowana jest sytuacja, w której kto inny jest autorem muzyki, a kto inny – słów. W takim przypadku i tekst, i melodia są odrębnymi utworami prawa autorskiego. Jeżeli zaś piosenkarz jest utalentowany nie tylko przez posiadanie pięknego głosu, ale też sam pisze teksty swoich utworów i komponuje do nich muzykę, sytuacja wydaje się prostsza. Niestety, wtedy również mogą zdarzyć się komplikacje.

    Paul McCartney, członek jednego z najbardziej znanych w historii zespołów muzycznych, The Beatles, walczy aktualnie o odzyskanie praw autorskich do części piosenek wykonywanych wspólnie z kolegami z zespołu. Przedmiotem kroków prawnych są utwory napisane wspólnie z nieżyjącym Johnem Lennonem w latach 60. ubiegłego wieku. Na początku, majątkowe prawa autorskie do nich przysługiwały na podstawie umowy wytwórni Nothern Songs, której założycielem był manager Beatlesów. Kiedy manager zmarł, prawa przejęła wytwórnia ATV Music, pomimo prób nabycia praw przez McCartneya i Lennona. Po kilkukrotnych jeszcze zmianach właścicieli prawa do spornych piosenek trafiły finalnie do przedsiębiorstwa Michaela Jacksona, co zresztą poróżniło McCartneya i Króla Popu. Ostatnio prawa do utworów zostały kupione przez wytwórnię Sony.

    W tym czasie McCartney postanowił tym razem skutecznie upomnieć się o swoje prawa. Stara się on przed sadem o odzyskanie praw autorskich do 32 utworów. Ze względu na specyfikę amerykańskich przepisów, jeśli mu się to uda nawet przed 2018 r., utwory będą jego dopiero od tego roku.

    Dział: Prawo autorskie