Prawo na patent - Portal o znakach towarowych, wzorach przemysłowych.
    czwartek, 11 sierpień 2016 08:24

    Postać z gry jako znak towarowy

    Merchandising wokół znaków towarowych znanych filmów, książek i gier osiąga często ogromne rozmiary. Nierzadko można dostać w sklepach mnóstwo towarów nawiązujących przykładowo do ulubionej gry – począwszy od kosmetyków, a skończywszy na zabawkach, co z kolei oznacza dla ich producenta znaczny zarobek. Dlatego też często postacie z komiksów albo ich nazwiska są rejestrowane jako znaki towarowe. Tak też zrobiła fińska spółka Rovio Entertainment, która wyprodukowała grę „AngryBirds”. Rovio Entertainment jest znana głównie z wypuszczenia na rynek tej niesamowicie popularnej gry, której bohaterami są charakterystyczne ptaszki o okrągłej posturze i złowrogim wyrazie twarzy.

    Niedawno zabawne ptaszki, pozostające w ciągłym konflikcie z zielonymi świnkami, trafiły na ekrany kin, jeszcze wzmagając popularność przedstawionych pierzastych postaci. Na pewno niejeden producent zabawek chciałby zarobić, wypuszczając na rynek pluszowe maskotki o fizjonomii poszczególnych Angry Birds, jednak mogą to zrobić tylko ci, których łączy z Rovio Entertainment umowa licencyjna. Nie tylko nazwa gry jest bowiem zarejestrowana jako znak towarowy. Przedstawienia poszczególnych, zarówno ptasich, jak i świńskich bohaterów gry są zarejestrowane jako unijne znaki towarowe w Urzędzie unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej.

    Podobnie zrobiła spółka Nintendo, która wydała ostatnio grę od razu będącą hitem – Pokemon Go. Zarówno sama nazwa „Pokemon”, jak i niektóre ze stworków przedstawionych w grze są zarejestrowane jako znaki towarowe. To oznacza, że żaden inny podmiot, niż właściciel znaków, nie może ich wykorzystywać w komercyjny sposób.

    Dział: Aktualności
    piątek, 22 lipiec 2016 10:44

    Pokemony atakują

    Hitem ostatnich tygodni jest aplikacja na smartfony Pokemon Go! Grają w nią zarówno mali, jak i duzi, wychowani na kreskówkach anime o kolorowych, fantastycznych stworkach, Pokemonach. Dzięki aplikacji Pokemony pokazują nam się w realnych miejscach i możemy je „złapać”, a dzięki temu dostać punkty i przesuwać się coraz wyżej w ranking trenerów tych zabawnych bajkowych postaci. Co ciekawe, nie jest to pierwsza próba stworzenia podobnej zabawy, jednak pierwsza – oficjalna. Te nieoficjalne nie powiodły się.

    W styczniu 2014 r. twórca animacji „Pokemon” wystosował pozew przeciwko Marcusowi Fraserowi, właścicielowi  i operatorowi aplikacji „Pokellector” oraz strony internetowej pokellector.com, ze względu na naruszenie praw do znaków towarowych „Pokemon” i „Poke Ball”. Zdaniem powoda, logotypy wykorzystywane na stronie i w aplikacji zbytnio przypominały jego znaki towarowe zarówno brzmieniowo, jak i pod względem graficznym. Nazwa „Pokecollector” jest bowiem napisana charakterystyczną, powyginaną żółtą czcionką.

    Strona internetowa oraz  aplikacja Pokellector i pozwalały użytkownikom na przeglądanie ofert kart Pokémon.  W  większości przypadków, gdy użytkownik kliknie na nazwę karty, na ekranie wyświetlany był wizerunek karty. To, zdaniem właściciela znaków towarowych, stanowiło również naruszenie jego praw autorskich do kart Pokemon. Pokecollector bronił się, że – aby uniknąć wprowadzenia użytkowników w błąd – umieścił na wyświetlanych kartach swoje własne oznaczenia. To właściciela znaków „Pokemon” jednak nie przekonało i nie zaniechał dochodzenia roszczeń. Spór nadal trwa.

    Jak się okazuje, czasami kreskówki dla dzieci to poważna sprawa. W szczególności, jeśli chodzi o pieniądze.

    Dział: Aktualności