Prawo na patent - Portal o znakach towarowych, wzorach przemysłowych.
    środa, 18 styczeń 2017 07:19

    Pechowe logo Juventusu Turyn

    Juventus Football Club, znany jako Juventus lub Juve, to włoski klub piłkarski założony w 1897 r. w Turynie. Juventus jest najbardziej utytułowanym klubem w kraju – ma na koncie 32 oficjalne tytuły mistrza kraju, 11 Pucharów Włoch i 7 Superpucharów Włoch. Teraz jednak klub nieco podpadł swoim kibicom, a wszystko przez zmianę logotypu klubu. Do tej pory przedstawiał on herbową tarczę w białe i czarne pasy, z żółtymi elementami i napisem „Juventus”. Zawodnicy najczęściej grają również podczas swoich domowych spotkań w białych koszulkach w czarne pasy, od czego zyskali przydomek Bianconeri (wł. biało-czarni).

    Od nowego sezonu drużyna będzie mieć jednak nowe logo, które zaprezentowano oficjalnie podczas specjalnie w tym celu zorganizowanej gali w Turynie. W wydarzeniu brali udział nie tylko aktualni piłkarze, ale też władze klubu i byli zawodnicy. Nowy herb to biała litera „J” przedzielona pośrodku czarnym pasem, z białym napisem „Juventus” powyżej. Całość znajduje się na czarnym tle. Logotyp został też już zgłoszony do ochrony jako znak towarowy we Włoszech.

    Nowe logo klubu nie za bardzo podoba się jednak kibicom włoskiej drużyny. W mediach społecznościowych pokazują się niezadowolone głosy oskarżające Juventus o odejście od historii i tradycji, a także kierowanie się wyłącznie korzyściami biznesowymi. Znacznie uproszczone logo nie spodobało się najwyraźniej kibicom, którzy publikują na swoich kontach memy wyszydzające zmieniony logotyp. Fani drużyny zapowiadają też bojkot koszulek i innych gadżetów z nowym oznaczeniem, jeżeli zastąpią one te dotychczasowo sprzedawane. Jak widać, rebranding nie zawsze wychodzi na zdrowie.

    Dział: Aktualności
    środa, 21 grudzień 2016 15:07

    Uniwersytet Warmińsko-Mazurski i jego logotyp

    Logotypami w charakterze znaków towarowych posługują się nie tylko przedsiębiorcy, ale też fundacje, stowarzyszenia czy uczelnie. Jedna z tych ostatnich, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski, musi się ostatnio mierzyć z całkiem poważnym problemem na tym tle, który może skończyć się przed sądem. Uczelnia ta powstała w 1999 r. z połączenia Akademii Rolniczo-Technicznej, Wyższej Szkoły Pedagogicznej i Warmińskiego Instytutu Teologicznego i jest jedną z najmłodszych szkół wyższych w Polsce. Te kilkanaście lat temu logo nowopowstałej uczelni zaprojektował prof. Piotr Obarek, znany olsztyński grafik i jednocześnie były dziekan Wydziału Sztuki UWM.

    Po zaprojektowaniu logotypu uczelnia podpisała z Obarkiem umowę o przeniesienie praw autorskich. Nie została ona jednak sporządzona do końca właściwie, ponieważ zgodnie z nią, uniwersytet nie mógł sam dokonywać we własnym oznaczeniu żadnych zmian. Przed dokonaniem każdej zmiany władze uczelni musiałyby więc konsultować ją z twórcą logotypu. W międzyczasie, oznaczenie zostało zastrzeżone na rzecz UWM jako znak towarowy. Zdaniem uczelni, przez lata najwyraźniej oryginalne oznaczenie nieco się zdezaktualizowało i postanowiono je trochę odświeżyć. Zadanie zlecono pracowni graficznej z Poznania, bez konsultacji z Piotrem Obarkiem. Przeprojektowanie logo UWM kosztowało 4 tysiące złotych.

    Problem pojawił się we wrześniu 2016 r., kiedy rektor Ryszard Górecki wydał zarządzenie o wprowadzeniu nowego symbolu UWM. Pierwotny projektant oskarżył bowiem uniwersytet o złamanie postanowień zawartej w 1999 r. umowy i dokonanie zmian w logotypie bez jego zgody czy nawet konsultacji. Prof. Obarek zażądał od uczelni wyjaśnień. Ta początkowo twierdziła, że mogła zgodnie z umową dokonywać zmian w logotypie, jednak po pewnym czasie przyznała rację projektantowi. Z tego względu UWM może stanąć przed niemałym problemem. Prof. Obarek zapowiada bowiem złożenie do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przeciwko niemu przestępstwa z art.115 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

    Dział: Aktualności
    piątek, 29 kwiecień 2016 13:08

    Nieśmieszny żart

    Studenci bawią się bardzo chętnie, czasem jednak taka zabawa i żarty sięgają zbyt daleko. Przedmiotem takiej zabawy, udostępnianym na serwisach społecznościowych, było ostatnio logo amerykańskiej uczelni, Uniwersytetu Stanowego Dixie. Logo to jest zarejestrowanym znakiem towarowym i przedstawia komiksowo zarysowaną, kolorową sylwetkę bizona.

    Jeden ze studentów Uniwersytetu Stanowego Dixie postanowił nieco przerobić logotyp, wkładając w programie graficznym w pysk bizona jointa i dodając podpis „4/20” (20 kwietnia to data „święta marihuany” obchodzonego przez jej zwolenników – symbol ten oznacza spożycie marihuany). Zmodyfikowany logotyp student umieścił na tle liście konopnych, po czym całość wrzucił na swoje konto Facebooku, gdzie zaczął on żyć własnym życiem. W wyniku dalszego rozpowszechniania obrazek dotarł do władz uczelni, której znak towarowy z bizonem był własnością.

    Władze wysłały studentowi - dowcipnisiowi wiadomość, w której poinformowały go, że naruszył on prawa do zarejestrowanego znaku towarowego i powinien zaprzestać swoich działań, a także usunąć wpis z przerobionym logo. W razie braku reakcji, władze uczelni co prawda nie groziły studentowi konsekwencjami prawnymi, ale też nie miały ku temu zbyt wielkich podstaw. Za naruszenie praw do znaku towarowego można bowiem uznać dopiero takie działania, które mają charakter komercyjny, zaś naruszane oznaczenie służy do przyniesienia zysku podmiotom również działającym na rynku.

    Dział: Aktualności
    środa, 06 kwiecień 2016 14:26

    Czy klub odzyska znak towarowy?

    Drużyny sportowe bardzo często sprzedają zawodników. Czasem jednak okazuje się, że w celu ratowania sytuacji finansowej trzeba sprzedać swój herb, będący zarejestrowanym znakiem towarowym. Co jednak w sytuacji, kiedy chce się go później odzyskać?

    Na początku lat 2000. łódzki Widzew miał duże problemy finansowe. Pomógł mu znany były piłkarz, Zbigniew Boniek, który założył stowarzyszenie Widzew Łódź i wykupił od poprzedniego właściciela klubu, RTS Widzew, zarówno drużynę, jak i jej oznaczenie w postaci herbu. Umowa przeniesienia praw do oznaczenia została jednak wadliwie sformułowana, w związku z czym nie nastąpiło przeniesienie praw autorskich do rysunku herbu. W związku z tym, w międzyczasie RTS Widzew zarejestrował to oznaczenie jako znak towarowy, który usiłował sprzedać w 2015 r., z ceną wywoławczą 2,5 miliona złotych.

    Znak, zamiast do potfolio nabywcy, wszedł jednak do masy upadłościowej klubu, który nadal borykał się z problemami finansowymi. Teraz, w kwietniu 2016 r. Widzewowi udało się odzyskać jego własny herb. Prawnicy klubu wykazali złą wiarę RTS Widzew, który zdawał sobie sprawę z niedopełnienia formalności przy zawieraniu wcześniejszych umów. Znak towarowy został więc potraktowany jako zarejestrowany w złej wierze. Dzięki temu, łódzcy piłkarze grali już ostatnio w koszulkach udekorowanych herbem Widzewa.

    To jednak nie koniec problemów, ponieważ znak, choć formalnie ozdyskany, nadal jednak znajduje się w masie upadłościowej, z której swoje wierzytelności mają zaspokoić wierzyciele zadłużonego klubu.

    Dział: Aktualności