Prawo na patent - Portal o znakach towarowych, wzorach przemysłowych.
czwartek, 25 sierpień 2016 14:21

Domena z końcówką

Rozszerzenia - „końcówki” - domen internetowych kojarzą się nam zazwyczaj z elementem „.com” albo swojskim „.pl”. Co ciekawe, obecnie możliwe jest tworzenie znacznie większej ilości rozszerzeń domen internetowych. Umożliwia to Internet Corporation for Assigned Names and Numbers (ICANN). Jest to to instytucja odpowiedzialna obecnie za przyznawanie nazw domen internetowych, ustalanie ich struktury oraz za ogólny nadzór nad działaniem serwerów DNS na całym świecie.

Do niedawna były dostępne 22 generyczne domeny wyższego poziomu, z których najbardziej znane to „.com”, „.net” czy „.gov”. Zdaniem ekspertów WIPO (Światowa Organizacja Własności Intelektualnej), ekspansja nazw domen internetowych może spowodować spustoszenie w obronie znaków towarowych w cyberprzestrzeni. ICANN stwierdził bowiem,  że lawinowo wzrastająca ilość użytkowników Internetu na świecie, aktualnie ponad 2 miliardy, z czego połowa z nich pochodzi z Azji. Sprawia to, że nowe nazwy domen stały się niezbędne. Organizacja chce więc udostępnić stopniowo  około 1500 rozszerzeń domen internetowych.

Zdaniem ekspertów z zakresu znaków towarowych, taka zmiana może znacznie przyczynić się do ich naruszeń. Rejestracja domeny jest bowiem błyskawiczna i nikt nie sprawdza, czy zgłaszającemu przysługuje prawo do wykorzystanego w adresie strony internetowej znaku towarowego. Ogromna ilość nowych rozszerzeń domen utrudni przedsiębiorcom weryfikację, czy nikt nie narusza prawa do ich znaku, rejestrując go jako adres internetowy.

Już niedługo przedsiębiorcy będą więc musieli weryfikować, czy ich znaki towarowe nie są przypadkiem zarejestrowane na rzecz zupełnie innego podmiotu z rozszerzeniem „.com” czy „.pl”, ale też przykładowo „.football”, .”flights”, czy „.bid”.

Dział: Aktualności
poniedziałek, 08 sierpień 2016 15:28

Bayern Monachium mówi NIE polskim kibicom

Piłka nożna generuje wiele gorących emocji. Najbardziej widać to podczas mistrzostw Europy czy świata, prowadzonych na szeroką skalę, ale emocje są też widoczne nawet w rozgrywkach ligowych, gdzie każdy kibic zdziera gardło, dopingując swoją ulubioną drużynę. Kibice chcą też dzielić się swoimi radościami, smutkami i przemyśleniami z innymi osobami podzielającymi ich pasję. W tym celu zakładają internetowe fankluby, zbierające i publikujące materiały prasowe czy treści stworzone przez fanów na temat danej drużyny i grających w niej piłkarzy.

Jednym z takich portali był jeszcze do niedawna bayern.munchen.pl. Był, bo teraz zmienił nazwę na dieroten.pl. Bayern.munchen.pl to największy polski serwis zajmujący się drużyną Bayern Monachium. Niedawno jednak prawnicy reprezentujący niemiecką drużynę wystąpili do polskiego serwisu fanowskiego o zmianę jego nazwy, ze względu na rzekome naruszenie praw do znaków towarowych Bayern Monachium. Zdaniem pełnomocników klubu, taka działalność to wykorzystywanie jego znaków towarowych przez podmiot trzeci, który nie dostał na to zgody właściciela oznaczeń, w celach zarobkowych. Być może chodzi o reklamy umieszczane na stronach serwisu, z których zapewne czerpał on zyski.

Z informacji przedstawionych przez polski serwis wynika, że prowadzi on obecnie negocjacje z niemiecką drużyną, aby serwis był kontynuowany pod domeną dieroten.pl. Choć takie działanie ze strony Bayern Monachium może się wydawać niesprawiedliwe polskim fanom drużyny, to jednak jest ono zgodne z przepisami prawa, które dają właścicielowi zarejestrowanego znaku towarowego możliwość zakazania jego używania osobom trzecim w celach zarobkowych. Rejestracja znaku towarowego polega bowiem na nadaniu zgłaszającemu znak rynkowego monopolu na jego komercyjne używanie. 

Dział: Aktualności
poniedziałek, 16 maj 2016 07:22

Drogi adres internetowy

W dzisiejszych czasach trudno nawet pomyśleć o prowadzeniu działalności gospodarczej na większa skalę bez posiadania strony internetowej. Zasady rejestracji nazw domen nie zostały jednak uregulowane w polskim prawie. W związku z tym, aby chronić prawa do znaku towarowego, należy opierać swoje roszczenia na przepisach ustawy Prawo własności przemysłowej. Jednak sytuacje, kiedy mamy do czynienia z naruszeniem, często nie są oczywiste.

Czasem więc przedsiębiorcy wolą po prostu wyłożyć pieniądze na zakup potrzebnej im domeny, do której praw nie posiadają. Tak zrobili niedawno właściciele polskiego startupu Brand24, nie chcąc już dłużej korzystać z adresu brand24.net. Zakup domeny brand24.com kosztował ich 100 tysięcy złotych. W takiej sytuacji można zastanawiać się, dlaczego startup nie dochodził roszczeń do domeny na podstawie praw do znaku towarowego. Nie jest to jednak takie proste.

Aby możne było dochodzić przed sądem praw do domeny, musi być pod nią prowadzona konkurencyjna działalność. Nie wystarczy w tym przypadku sama rejestracja domeny czy działanie strony z inną zawartością, niepowiązaną z towarami lub usługami chronionymi dla danego znaku towarowego. Ochrona przysługująca na podstawie przepisów dotyczących znaków towarowych przysługuje bowiem tylko w sporach przeciwko przedsiębiorcom, czyli w sytuacjach używania znaku towarowego w obrocie gospodarczym. Nawet jednak jeśli osoba fizyczna dokonała rejestracji domeny tylko w celu odsprzedaży, właściciele naruszanego w niej znaku nie są bezsilni. Przedsiębiorcy, którym bardzo zależy na szybkim uzyskaniu korzystnej dla nich domeny, wolą więc często po prostu kupić ją od uprawnionego.

Podobna sytuacja miała miejsce w 2011 r., kiedy to domena play.pl, pod którą funkcjonował wcześniej sklep z grami komputerowymi, została zakupiona przez sieć telefonii komórkowej za 2 miliony złotych.

Dział: Aktualności
© 2012-2017