Subskrybuj i oglądaj nas na:youtube

Publikujemy na:facebook

    Prawo na patent - Portal o znakach towarowych, wzorach przemysłowych.
    piątek, 14 październik 2016 14:46

    Giganci ciągle walczą

    Ciągnący się od kilku lat proces pomiędzy Apple a Samsungiem trafił właśnie przed oblicze amerykańskiego Sądu Najwyższego. Co ciekawe, ostatni raz sąd ten rozstrzygał o chronionym wyglądzie produktu 120 lat temu.

    Na początku sporu, w 2011 r., Apple zarzucił Samsungowi naruszenie patentów oraz skopiowanie wyglądu urządzeń Apple w produktach Samsung Galaxy, a także funkcji przybliżania i oddalania obrazu na ekranach smartfonów. Częścią chronioną wyglądu smartfonów były zaokrąglone rogi, specyficzne kolorowe ikony coraz odpowiednio wymodelowana krawędź szyby chroniącej urządzenie. W prawie amerykańskim, w przeciwieństwie na przykład do systemu polskiego, możliwa jest nie tylko ochrona cech technicznych danego rozwiązania – za pomocą patentu, ale też technologii w połączeniu z wyglądem. Chodzi tu o rozwiązanie znane w USA jako design patent.

    W konsekwencji bitwy na sali sądowej, na rzecz Apple przyznano w sierpniu 2012 r. ponad miliard dolarów odszkodowania na podstawie orzeczenia sądowego, stwierdzającego, iż Samsung dopuścił się skopiowania niektórych istotnych rozwiązań zastosowanych w iPhone'ie i iPadzie. Uzyskując korzystny dla siebie werdykt, spółka Apple złożyła wniosek o trwały zakaz sprzedaży dwudziestu sześciu modeli smartfonów Samsung. Wniosek dotyczył w większości starszych modeli, ale hipotetycznie mógłby być rozszerzony również na najnowsze produkty koncernu. Teraz Sąd Najwyższy ma zadecydować, czy tak wysokie odszkodowanie rzeczywiście byłoby sprawiedliwe.

    Sprawa sporu Apple i Samsunga nadal nie uzyskała więc finalnego rozstrzygnięcia. Samsung nadal domaga się wydania wyroku o braku naruszeń patentów Apple z jego strony. Pomimo, iż sędzia prowadząca sprawę apelowała do stron o polubowne zakończenie sprawy, w najbliższym czasie raczej się na to nie zanosi.

    Dział: Aktualności

    Szwajcarski producent zegarków Swatch Group skutecznie wstrzymał ostatnio nieustające próby technologicznego giganta Apple zarejestrowania znaku towarowego „iWatch”. Producent zegarków uważał, że takie oznaczenie jest zbyt podobne do jego własnego znaku towarowego „iSwatch”, używanego dla zegarków z dotykowym ekranem. Swatch zgłosił sprzeciw wobec rejestracji znaku Apple w każdym kraju, w którym zgłoszenie zostało wniesione. We wrześniu 2016 r. udało mu się wygrać tę sprawę w Wielkiej Brytanii. Swatch twierdzi, że nie obawia się konkurencyjnego produktu Apple, ale chroni swój własny znak towarowy.

    Nie jest to pierwszy spór, który wszczyna Swatch o znak towarowy. Znany producent zegarków ma już za sobą ośmioletni spór z belgijską firmą Ice-Watch. Swatch twierdził, że nazwa firmy może kolidować z jego znakiem towarowym „iSwatch” lub że konsumenci mogliby pomylić oznaczenie z nazwą „Ice-Swatch”. Strony finalnie zawarły ugodę w styczniu 2014.

    W międzyczasie Apple postanowił jednak zmienić nazwę zegarków, wypuszczonych na rynek w ubiegłym roku, po prostu na „Apple Watch”. Polska premiera urządzenia odbyła się 9 października 2015 r. „Inteligentny” zegarek Apple posiada dedykowany system operacyjny WatchOS, który bazuje na systemie iOS stosowanym w iPhone’ie, iPodzie oraz iPadzie. Pozwala on między innymi na wyświetlanie komunikatów z telefonu, odbieranie przychodzących rozmów czy kontrolowanie muzyki lub aparatu.

    Dział: Aktualności
    czwartek, 28 lipiec 2016 12:24

    Z głową w chmurze

    W czasach, kiedy większość danych jest zdigitalizowana, musimy mieć miejsce na ich przechowywanie. Mało kto kupuje już filmy na płytach DVD czy muzykę na CD. Filmy, piosenki i zdjęcia, a nawet coraz częściej książki, większość z nas przechowuje aktualnie na dysku domowego komputera. W związku z tym, przestajemy potrzebować pojemnych regałów, a zaczynamy – jeszcze bardziej pojemnych dysków.

    Rozwiązaniem tego problemu jest przechowywanie plików w tak zwanej „chmurze”. Jest to jeden z trendów, który rozwija się najdynamiczniej w świecie IT. „Chmura” to chmura obliczeniowa, z angielskiego cloud computing. W ramach chmury obliczeniowej zawierają się wirtualne dyski, takie jak Dropbox, OneDrive czy Google Drive. Ich celem magazynowanie danych, dzięki czemu możemy wykonywać kopie zapasowe plików czy po prostu przechowywać na nich swoje dokumenty i mieć do nich dostęp z dowolnego miejsca na świecie, z dowolnego urządzenia z dostępem do Internetu. Nazwa dysku w chmurze należącego do Apple, „iCloud”, została ostatnio zarejestrowana jako znak towarowy przez amerykański urząd patentowy.

    Tego typu internetowe dyski posiadają też w ofercie inne komputerowe firmy. Jedną z nich był SkyDrive oferowany przez Microsoft, jednak sama nazwa „chmury” stała się swego czasu przyczyną konfliktu Microsoftu z telewizją Sky na tle znaków towarowych. W 2014 r. komputerowy gigant został zmuszony do zmiany nazwy SkyDrive, dzięki któremu można przechowywać niemal wszystkie swoje pliki na serwerze i mieć dostęp do nich z każdego urządzenia z dostępem do Internetu. Oznaczenie to zostało przez brytyjski sąd uznane za zbyt podobne do znaku towarowego „Sky”, należącego do telewizji, w związku z czym Microsoft zmienił nazwę usługi na OneDrive.

    Dział: Aktualności
    czwartek, 21 lipiec 2016 10:41

    Spór o jabłko w domenie

    Jedna z najbardziej rozpoznawalnych amerykańskich spółek na rynku komputerowym, Apple, znana jest ostatnio również z zamiłowania do pozywania różnych podmiotów gospodarczych za naruszenia własności przemysłowej i intelektualnej należącej do Apple. Choć wydaje się, że naruszenia te często jednak zachodzą wyłącznie w ocenie Apple, to czasami są one jednak raczej oczywiste.

    Roszczenia Apple zawitały ostatnio również do Polski. Jakiś czas temu Apple wszczęło przed polskim sądem spór o prawa do domeny internetowej iphone.com.pl. Pozwana spółka wykorzystywała ten adres do sprzedawania produktów z branży IT oraz telekomunikacji, w tym także oferując produkty Apple. Sąd Polubowny ds. Domen Internetowych przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji uznał, że takie działanie stanowi naruszenie praw własności przemysłowej Apple, w tym do renomowanego znaku towarowego. Właściciel musi, w myśl wyroku, nieodpłatnie przekazać Apple prawa do spornej domeny. Choć wyrok zapadł jeszcze w ubiegłym roku, to jeszcze do niedawna nie był on publikowany.

    W kontekście własności przemysłowej spółka Apple jest szeroko znana z wytaczania często kuriozalnych procesów przeciwko podmiotom wykorzystującym znaki towarowe choćby minimalnie, jej zdaniem, podobne do znaków towarowych Apple. Przykładem może tu być proces wytoczony przeciwko niemieckiej kawiarni o nazwie Apfelkind, której logo zawierało wizerunek jabłka z wpisanym w nią zarysem twarzy dziecka. Spółka z Cupertino domagała się również unieważnienia znaku towarowego należącego do polskich delikatesów internetowych A.pl. Apple złożyło przeciwko rejestracji znaku wniosek o jej unieważnienie. Główne zarzuty giganta rynku komputerowego to konfuzyjne podobieństwo znaków i wykorzystywanie renomy marki Apple.

    Bywają jednak i takie sprawy z zakresu własności przemysłowej, w których Apple przegrywa. W 2010 r. sąd orzekł, że adres internetowy bloga applemania.pl nie narusza praw spółki z jabłkiem w logo. Na blogu nie były bowiem prowadzone żadne działania sprzedażowe.

    Dział: Aktualności

    Nie ulega wątpliwości, że Apple z zacietrzewieniem broni swoich praw do wynalazków, wzornictwa czy znaków towarowych. Szerokim echem w technologicznym półświatku odbijały się poczynania spółki z Cupertino, zastrzegającej dla siebie kształt kwadratu z zaokrąglonymi rogami, pozywającej małych przedsiębiorców ze względu na nikłe podobieństwo nazw lub oznaczeń albo skuteczne blokowanie dystrybucji produktów konkurencji na dużych rynkach.

    Teraz gigant na rynku elektroniki próbuje opatentować kolejne rozwiązanie, które będzie mógł dodać do swojego, i tak już bogatego, portfolio. Jego najnowsze zgłoszenie patentowe opisuje sposób odbierania sygnałów wysłanych poprzez światło podczerwone przez aparat flagowego telefonu Apple, iPhone’a. W myśl zgłoszenia, czujnik podczerwieni byłby zintegrowany ze standardowym aparatem, przystosowanym do rejestrowania światła widzialnego. Sygnał podczerwony wysyłałby wtedy informacje. Jak przedstawiono w przykładzie zawartym w zgłoszeniu, nakierowując aparat na przykład na obiekt w muzeum, użytkownik mógłby otrzymać wszystkie informacje o nim bez konieczności sczytywania specjalnych kodów, jak na przykład QR.

    Ciekawsze jest jednak inne zastosowanie takiego systemu. Podczerwienią można by też wysyłać instrukcje dla smartfona. Jako przykład podano funkcję blokowania nagrywania dźwięku i obrazu na koncertach.

    Nie wiadomo, czy patent, jeżeli zostanie on przez Apple oficjalnie uzyskany, zostanie rzeczywiście wprowadzony do obrotu. Wiele technologii jest bowiem zgłaszanych do ochrony i nigdy nie wykorzystywanych przez tak duże firmy, jak Apple, które mogą sobie pozwolić na wydatek, który może się jednak okazać zbędny. Takie patentowanie „na zapas” nie jest wśród dużych podmiotów z odpowiednio wysokim budżetem rzadkością. 

    Dział: Aktualności
    piątek, 06 maj 2016 07:48

    Chińska przegrana Apple

    Nie ulega wątpliwości, że Apple z zacietrzewieniem broni swoich praw do wynalazków, wzornictwa czy znaków towarowych. Szerokim echem w technologicznym półświatku odbijały się poczynania spółki z Cupertino, zastrzegającej dla siebie kształt kwadratu z zaokrąglonymi rogami, pozywającej małych przedsiębiorców ze względu na nikłe podobieństwo nazw lub oznaczeń albo skuteczne blokowanie dystrybucji produktów konkurencji na dużych rynkach. Jak się okazało, taka praktyka ma obosieczne ostrze.

    Chińska firma Xintong Tiandi, już w 2007 roku bez problemów zarejestrowała w tamtejszym urzędzie nazwę „IPHONE” dla torebek i innych wyrobów skórzanych. Dystrybucję skórzanych dodatków pod tą nazwą usiłowała jej uniemożliwić spółka Apple, składając pozew o naruszenie praw do znaku towarowego w sądzie w Pekinie. Sąd jednak uznał, że prawo stoi po stronie Xintong Tiandi. Wskazał, że spółka Apple nie udowodniła, że „IPHONE” był już powszechnie znanym znakiem towarowym w Chinach w momencie dokonywania zgłoszenia przez chińskiego pozwanego przedsiębiorcę. W maju 2016 r. potwierdził to również sąd apelacyjny, do którego Apple wniosła odwołanie.

    Jak widać, czasami walka o posiadaną własność przemysłową może zakończyć się niekorzystnie nawet dla globalnego potentata. W szczególności na rynku chińskim, na którym niestety brand squatting, polegający na rejestracji znaku towarowego będącego zagraniczną marką i tym samym na uniemożliwieniu jej późniejszego wejścia na dany rynek, to chleb powszedni. Jest to w Chinach bardzo popularna metoda działania, jako że tamtejsze przepisy dotyczące własności przemysłowej są skonstruowane w taki sposób, że liczy się tylko i wyłącznie, kto dany znak pierwszy raz zgłosił do rejestracji, a nie kto tego znaku używał i z czym się on powszechnie kojarzy.

    Dział: Aktualności
    © 2012-2017