Prawo na patent - Portal o znakach towarowych, wzorach przemysłowych.
    wtorek, 01 sierpień 2017 07:46

    Apple i Nokia idą na ugodę

    Wielkie koncerny, szczególnie te z branż technologicznych, toczą między sobą boje nie tylko o prawa do znaków towarowych, ale też o patenty. W jednej z takich spraw nastąpił ostatnio przełom. Spór ten toczył się pomiędzy amerykańskim gigantem na rynku komputerowym, Apple a fińską spółką Nokia zajmującą się głównie produkcją telefonów komórkowych. Chodziło w nim o naruszenie zarzucane Apple przez Nokię, dotyczące rzekomego wykorzystania 32 patentów należących do tej ostatniej. Apple miał użyć w swoich produktach opatentowanych technologii bez zgody Nokii, a tym bardziej bez uiszczenia opłat licencyjnych.

    Pozew został wniesiony przez Nokię w grudniu 2016 r. Jego przedmiotem było wykorzystanie patentów dotyczących między innymi umieszczenia anten wewnątrz obudowy smartfona. Nie obyło się bez akcji odwetowych – jako reakcja na pozew ze sklepów Apple została wycofana należąca do Nokii marka Withings. Ostatecznie jednak obie spółki dogadały się w patentowej sprawie, a Apple zgodził się wypłacić Nokii swoiste odszkodowanie w nieustalonej do tej pory kwocie.

    Teraz okazuje się, że na konto Nokii spłynie niebagatelna kwota niemal 2 miliardów dolarów. Nie jest to jednak ostatnia wpłata – Nokia ma, zgodnie z porozumieniem, otrzymać jeszcze kolejne kwoty. Apple i Nokia planują też współpracować w zakresie nowych technologii oraz rozwoju dotychczas prowadzonych przez każdą ze stron badań. To niesamowity przykład tego, że nawet w tak zaognionym konflikcie można pójść na ugodę. Najczęściej bowiem podobne patentowe spory, szczególnie dotyczące tak znacznych kwot, ciągną się przed sądem całymi latami.

    Dział: Aktualności
    wtorek, 06 czerwiec 2017 11:20

    Inteligentny wynalazek Apple

    Za czasów szefowania Steve’a Jobsa w Apple spółka ta uchodziła za jedną z wypuszczających na rynek najwięcej innowacyjnego sprzętu. Po śmierci jej założyciela Apple skupiło się jednak na oferowaniu coraz to nowszych wersji już obecnych na rynku swoich produktów,
    zarzucając większość nowych projektów. Teraz jednak Apple próbuje chyba podźwignąć się jako prowodyr na rynku najnowszych wynalazków i patentowy król.

    Najnowszy wynalazek Apple pochodzi z rodziny inteligentnych głośników. HomePod, bo tak ma nazywać się najnowsze urządzenie giganta technologicznego, został zaprezentowany na konferencji technologicznej WWDC 2017. Do tej pory urządzenie owiewał nimb tajemnicy, Apple nie zdradziło nawet jego nazwy. HomePod będzie musiał mieć wiele przydatnych cech, aby znaleźć uznanie konsumentów, ponieważ nie jest pierwszym tego typu urządzeniem na rynku. Jego konkurencją są Home od Google, Echo Amazonu czy Play wypuszczony przez Sonos.

    Nowe technologiczne dziecko Apple zachowuje oczywiście minimalistyczny design, który tak przypadł do gustu klientom Apple. Za dobrą jakość dźwięku mają w nim odpowiadać siedem głośników oraz subwoofer. Inteligencja głośnika ma zaś polegać na tym, że urządzenie samo będzie sterowało parametrami dźwięku, zależnie od swojego położenia, a także jego natężeniem, tak, aby zminimalizować pogłos z poszczególnych głośniczków. HomePod ma też łatwo współpracować z Apple Music. Ponadto, w głośniku będzie można ustawić budzik, przypomnienia głosowe czy również głosowo odtworzyć wybraną piosenkę. 

    Dział: Aktualności
    piątek, 03 marzec 2017 04:35

    Bixby, brat Siri

    Telefon to środek nieodzowny do komunikacji. Najnowsze smartfony mają jednak oprócz możliwości dzwonienia i wysyłania sms-ów wiele innych funkcji. Dzięki zainstalowanym aplikacjom smartfon pomoże nam znaleźć drogę, zrobić zakupy, posłuchać ulubionej muzyki czy nagrać film, a i to jeszcze nie wszystkie możliwości tego sprytnego urządzenia. Co więcej, smartfon może pełnić też funkcję uproszczonego „przyjaciela”, który poradzi nam w różnych sytuacjach. Przykładem takiej aplikacji jest Siri. Siri to inteligentny osobisty asystent i nawigator wiedzy, który działa na systemie operacyjnym Apple iOS i MacOS Sierra. Aplikacja odpowiada na pytania i zalecenia oraz wykonuje działania poprzez przekazanie żądania do mikrofonu.

    Teraz Siri być może będzie miała konkurencję. W ubiegłym roku inny producent smartfonów, spółka Samsung, wykupił firmę Viv Labs, która opracowała projekt asystenta głosowego pod nazwą Bixby. Bixby miałby zostać wprowadzony do urządzenia Galaxy S8. Samsung rozpoczął już nawet rejestrację unijnego znaku towarowego podobnego do litery „B”, aby nikt nie mógł wykorzystać podobnego oznaczenia dla własnych usług. Galaxy S8 ma posiadać dedykowany przycisk fizyczny, uruchamiający „sztuczną inteligencję” o imieniu Bixby. Polscy konsumenci będą mieli jednak trudności z korzystaniem z inteligentnego pomocnika Samsunga, ponieważ polski nie jest przewidziany jako jeden z języków do obsługi systemu. Uruchamiać Bixby’ego mają wyłącznie angielski, chiński, francuski, niemiecki, włoski, koreański, portugalski i hiszpański.

    Co ciekawe, plany wykorzystania w urządzeniach Samsunga głosowego pomocnika najwyraźniej nie kończą się na Bixbym. Samsung zgłosił bowiem jeszcze inny znak towarowy, „Samsung Hello”, dla towarów takich jak „oprogramowanie, które umożliwi użytkownikom komputerów i urządzeń mobilnych dostęp do treści, agregowanie ich, organizowanie i wchodzenie z nimi w interakcje, uzyskiwanie informacji, zdjęć i tematów interesujących odbiorców”. Być może koncern nie wybrał jeszcze, którą opcję oprogramowania wybierze w rzeczywistości.

     

    Dział: Aktualności

    Kiedy nazywał swoją firmę Apple, Steve Jobs musiał przewidywać, że nazwa ta przyciągnie uwagę Apple Corps, spółki holdingowej założonej przez Beatlesów (tak, właśnie TYCH Beatlesów) pod koniec 1960 r. W 1978 r., dwa lata po rozpoczęciu działalności przez Apple Computer Jobsa, Apple Corps, właściciel wytwórni Beatlesów, Apple Records, pozwał komputerowego wizjonera, zarzucając mu  naruszenie praw do znaku towarowego.

    W 1981 r. strony sporu zawarły ugodę, w ramach której Apple Computer miało nigdy nie wchodzić do przemysłu muzycznego. Nie trzeba dodawać, że ugoda ta nie przetrwała próby czasu. Spór zyskał nowe życie, kiedy Apple pokazało w 2003 r. swoje nowe dziecko, platformę  iTunes i trwał z różną intensywnością aż do 2007 r., kiedy to postanowiono, że Apple Inc, która po drodze usunęła "komputer" ze swojej nazwy, będzie właścicielem wszystkich znaków towarowych związanych z Apple i będzie licencjonować niektóre z nich z powrotem do Apple Corps, w tym logo Apple Corps zawierające przedstawienie jabłka odmiany granny smith.

    Co ciekawe, album Beatlesów stał się wreszcie dostępny na iTunes dopiero w 2010 r., po wielu latach negocjacji. Jobs, wielki fan The Beatles, opisał całą tę „jabłkową sagę” jako długą i krętą drogę. Jako jedna z obecnie najbardziej wartościowych marek na świecie, Apple może sobie łatwo pozwolić na takie zakręty pod względem wykorzystania własności przemysłowej, ale jest w tym też lekcja dla reszty przedsiębiorców, nawet prowadzących swój biznes na znacznie mniejszą skalę. Tworząc swoją własną markę, od samego początku trzeba spojrzeć, w  którym miejscu może się ona znaleźć w przyszłości. Odpowiednie zadbanie o znak towarowy już na samym początku pomoże uniknąć ewentualnych przyszłych sporów czy nieprzyjemności. 

    Dział: Aktualności
    środa, 26 październik 2016 14:24

    Kosztowne ładowarki „Apple”

    Naruszyciele znaków towarowych nie zawsze oferują oryginalne produkty skopiowane jeden do jednego. Czasami nieuczciwe wykorzystanie znanego oznaczenia przyjmuje trochę bardziej subtelną formę, niż skopiowanie i oferowanie na rynku podrobionego flagowego produktu danej firmy. Przedsiębiorcy chcący pożywić się na cudzej renomie wprowadzają do obrotu na przykład osprzęt czy części zamienne do sprzętu popularnych na rynku marek.

    W związku z taką właśnie sytuacją Apple wystosowało niedawno powództwo przeciwko firmie Mobile Star LLC. Przedmiotem pozwu jest naruszanie praw do zarejestrowanych znaków towarowych, ale też praw autorskich. Chodzi o sprzedawanie przez Mobile Star poprzez serwisy Amazon i Groupon rzekomo oryginalnych zasilaczy do produktów Apple oraz przewodów konwertujących z używanego w nich złącza Lightning na zwykłe USB. Do celów ich sprzedaży, na przykład na Amazonie, wykorzystywane były bez pozwolenia Apple zarejestrowane  znaki towarowe spółki oraz jej oryginalne materiały reklamowe, takie jak zdjęcia produktów.

    Po przeprowadzeniu weryfikacji oferowanych przez Mobile Star towarów okazało się, że około 90% z nich to podróbki. Zdaniem przedstawicieli Apple, mają one wady konstrukcyjne, które podczas użytkowania sprzętu mogą zagrażać bezpieczeństwu użytkownika.

    Oferowanie nieoryginalnego sprzętu dodatkowego do produktów Apple może Mobile Star słono kosztować. W pozwie spółka z Cupertino żąda 150 tysięcy dolarów za każdy pojedynczy utwór, do którego naruszono prawa autorskie oraz 2 milionów dolarów w związku z naruszeniem praw do znaków towarowych.

    Dział: Aktualności
    piątek, 14 październik 2016 14:46

    Giganci ciągle walczą

    Ciągnący się od kilku lat proces pomiędzy Apple a Samsungiem trafił właśnie przed oblicze amerykańskiego Sądu Najwyższego. Co ciekawe, ostatni raz sąd ten rozstrzygał o chronionym wyglądzie produktu 120 lat temu.

    Na początku sporu, w 2011 r., Apple zarzucił Samsungowi naruszenie patentów oraz skopiowanie wyglądu urządzeń Apple w produktach Samsung Galaxy, a także funkcji przybliżania i oddalania obrazu na ekranach smartfonów. Częścią chronioną wyglądu smartfonów były zaokrąglone rogi, specyficzne kolorowe ikony coraz odpowiednio wymodelowana krawędź szyby chroniącej urządzenie. W prawie amerykańskim, w przeciwieństwie na przykład do systemu polskiego, możliwa jest nie tylko ochrona cech technicznych danego rozwiązania – za pomocą patentu, ale też technologii w połączeniu z wyglądem. Chodzi tu o rozwiązanie znane w USA jako design patent.

    W konsekwencji bitwy na sali sądowej, na rzecz Apple przyznano w sierpniu 2012 r. ponad miliard dolarów odszkodowania na podstawie orzeczenia sądowego, stwierdzającego, iż Samsung dopuścił się skopiowania niektórych istotnych rozwiązań zastosowanych w iPhone'ie i iPadzie. Uzyskując korzystny dla siebie werdykt, spółka Apple złożyła wniosek o trwały zakaz sprzedaży dwudziestu sześciu modeli smartfonów Samsung. Wniosek dotyczył w większości starszych modeli, ale hipotetycznie mógłby być rozszerzony również na najnowsze produkty koncernu. Teraz Sąd Najwyższy ma zadecydować, czy tak wysokie odszkodowanie rzeczywiście byłoby sprawiedliwe.

    Sprawa sporu Apple i Samsunga nadal nie uzyskała więc finalnego rozstrzygnięcia. Samsung nadal domaga się wydania wyroku o braku naruszeń patentów Apple z jego strony. Pomimo, iż sędzia prowadząca sprawę apelowała do stron o polubowne zakończenie sprawy, w najbliższym czasie raczej się na to nie zanosi.

    Dział: Aktualności

    Szwajcarski producent zegarków Swatch Group skutecznie wstrzymał ostatnio nieustające próby technologicznego giganta Apple zarejestrowania znaku towarowego „iWatch”. Producent zegarków uważał, że takie oznaczenie jest zbyt podobne do jego własnego znaku towarowego „iSwatch”, używanego dla zegarków z dotykowym ekranem. Swatch zgłosił sprzeciw wobec rejestracji znaku Apple w każdym kraju, w którym zgłoszenie zostało wniesione. We wrześniu 2016 r. udało mu się wygrać tę sprawę w Wielkiej Brytanii. Swatch twierdzi, że nie obawia się konkurencyjnego produktu Apple, ale chroni swój własny znak towarowy.

    Nie jest to pierwszy spór, który wszczyna Swatch o znak towarowy. Znany producent zegarków ma już za sobą ośmioletni spór z belgijską firmą Ice-Watch. Swatch twierdził, że nazwa firmy może kolidować z jego znakiem towarowym „iSwatch” lub że konsumenci mogliby pomylić oznaczenie z nazwą „Ice-Swatch”. Strony finalnie zawarły ugodę w styczniu 2014.

    W międzyczasie Apple postanowił jednak zmienić nazwę zegarków, wypuszczonych na rynek w ubiegłym roku, po prostu na „Apple Watch”. Polska premiera urządzenia odbyła się 9 października 2015 r. „Inteligentny” zegarek Apple posiada dedykowany system operacyjny WatchOS, który bazuje na systemie iOS stosowanym w iPhone’ie, iPodzie oraz iPadzie. Pozwala on między innymi na wyświetlanie komunikatów z telefonu, odbieranie przychodzących rozmów czy kontrolowanie muzyki lub aparatu.

    Dział: Aktualności
    czwartek, 28 lipiec 2016 12:24

    Z głową w chmurze

    W czasach, kiedy większość danych jest zdigitalizowana, musimy mieć miejsce na ich przechowywanie. Mało kto kupuje już filmy na płytach DVD czy muzykę na CD. Filmy, piosenki i zdjęcia, a nawet coraz częściej książki, większość z nas przechowuje aktualnie na dysku domowego komputera. W związku z tym, przestajemy potrzebować pojemnych regałów, a zaczynamy – jeszcze bardziej pojemnych dysków.

    Rozwiązaniem tego problemu jest przechowywanie plików w tak zwanej „chmurze”. Jest to jeden z trendów, który rozwija się najdynamiczniej w świecie IT. „Chmura” to chmura obliczeniowa, z angielskiego cloud computing. W ramach chmury obliczeniowej zawierają się wirtualne dyski, takie jak Dropbox, OneDrive czy Google Drive. Ich celem magazynowanie danych, dzięki czemu możemy wykonywać kopie zapasowe plików czy po prostu przechowywać na nich swoje dokumenty i mieć do nich dostęp z dowolnego miejsca na świecie, z dowolnego urządzenia z dostępem do Internetu. Nazwa dysku w chmurze należącego do Apple, „iCloud”, została ostatnio zarejestrowana jako znak towarowy przez amerykański urząd patentowy.

    Tego typu internetowe dyski posiadają też w ofercie inne komputerowe firmy. Jedną z nich był SkyDrive oferowany przez Microsoft, jednak sama nazwa „chmury” stała się swego czasu przyczyną konfliktu Microsoftu z telewizją Sky na tle znaków towarowych. W 2014 r. komputerowy gigant został zmuszony do zmiany nazwy SkyDrive, dzięki któremu można przechowywać niemal wszystkie swoje pliki na serwerze i mieć dostęp do nich z każdego urządzenia z dostępem do Internetu. Oznaczenie to zostało przez brytyjski sąd uznane za zbyt podobne do znaku towarowego „Sky”, należącego do telewizji, w związku z czym Microsoft zmienił nazwę usługi na OneDrive.

    Dział: Aktualności
    czwartek, 21 lipiec 2016 10:41

    Spór o jabłko w domenie

    Jedna z najbardziej rozpoznawalnych amerykańskich spółek na rynku komputerowym, Apple, znana jest ostatnio również z zamiłowania do pozywania różnych podmiotów gospodarczych za naruszenia własności przemysłowej i intelektualnej należącej do Apple. Choć wydaje się, że naruszenia te często jednak zachodzą wyłącznie w ocenie Apple, to czasami są one jednak raczej oczywiste.

    Roszczenia Apple zawitały ostatnio również do Polski. Jakiś czas temu Apple wszczęło przed polskim sądem spór o prawa do domeny internetowej iphone.com.pl. Pozwana spółka wykorzystywała ten adres do sprzedawania produktów z branży IT oraz telekomunikacji, w tym także oferując produkty Apple. Sąd Polubowny ds. Domen Internetowych przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji uznał, że takie działanie stanowi naruszenie praw własności przemysłowej Apple, w tym do renomowanego znaku towarowego. Właściciel musi, w myśl wyroku, nieodpłatnie przekazać Apple prawa do spornej domeny. Choć wyrok zapadł jeszcze w ubiegłym roku, to jeszcze do niedawna nie był on publikowany.

    W kontekście własności przemysłowej spółka Apple jest szeroko znana z wytaczania często kuriozalnych procesów przeciwko podmiotom wykorzystującym znaki towarowe choćby minimalnie, jej zdaniem, podobne do znaków towarowych Apple. Przykładem może tu być proces wytoczony przeciwko niemieckiej kawiarni o nazwie Apfelkind, której logo zawierało wizerunek jabłka z wpisanym w nią zarysem twarzy dziecka. Spółka z Cupertino domagała się również unieważnienia znaku towarowego należącego do polskich delikatesów internetowych A.pl. Apple złożyło przeciwko rejestracji znaku wniosek o jej unieważnienie. Główne zarzuty giganta rynku komputerowego to konfuzyjne podobieństwo znaków i wykorzystywanie renomy marki Apple.

    Bywają jednak i takie sprawy z zakresu własności przemysłowej, w których Apple przegrywa. W 2010 r. sąd orzekł, że adres internetowy bloga applemania.pl nie narusza praw spółki z jabłkiem w logo. Na blogu nie były bowiem prowadzone żadne działania sprzedażowe.

    Dział: Aktualności

    Nie ulega wątpliwości, że Apple z zacietrzewieniem broni swoich praw do wynalazków, wzornictwa czy znaków towarowych. Szerokim echem w technologicznym półświatku odbijały się poczynania spółki z Cupertino, zastrzegającej dla siebie kształt kwadratu z zaokrąglonymi rogami, pozywającej małych przedsiębiorców ze względu na nikłe podobieństwo nazw lub oznaczeń albo skuteczne blokowanie dystrybucji produktów konkurencji na dużych rynkach.

    Teraz gigant na rynku elektroniki próbuje opatentować kolejne rozwiązanie, które będzie mógł dodać do swojego, i tak już bogatego, portfolio. Jego najnowsze zgłoszenie patentowe opisuje sposób odbierania sygnałów wysłanych poprzez światło podczerwone przez aparat flagowego telefonu Apple, iPhone’a. W myśl zgłoszenia, czujnik podczerwieni byłby zintegrowany ze standardowym aparatem, przystosowanym do rejestrowania światła widzialnego. Sygnał podczerwony wysyłałby wtedy informacje. Jak przedstawiono w przykładzie zawartym w zgłoszeniu, nakierowując aparat na przykład na obiekt w muzeum, użytkownik mógłby otrzymać wszystkie informacje o nim bez konieczności sczytywania specjalnych kodów, jak na przykład QR.

    Ciekawsze jest jednak inne zastosowanie takiego systemu. Podczerwienią można by też wysyłać instrukcje dla smartfona. Jako przykład podano funkcję blokowania nagrywania dźwięku i obrazu na koncertach.

    Nie wiadomo, czy patent, jeżeli zostanie on przez Apple oficjalnie uzyskany, zostanie rzeczywiście wprowadzony do obrotu. Wiele technologii jest bowiem zgłaszanych do ochrony i nigdy nie wykorzystywanych przez tak duże firmy, jak Apple, które mogą sobie pozwolić na wydatek, który może się jednak okazać zbędny. Takie patentowanie „na zapas” nie jest wśród dużych podmiotów z odpowiednio wysokim budżetem rzadkością. 

    Dział: Aktualności