Prawo na patent - Portal o znakach towarowych, wzorach przemysłowych.
poniedziałek, 01 sierpień 2016 07:45

Marketing z zasadzki (ambush marketing).

Nie od dziś wiadomo, że reklama jest dźwignią handlu. Obecnie mamy tak ogromny wybór wszelkich usług czy towarów, że często sami nie wiemy, który wybrać, a decyzja dotycząca nawet tak prozaicznego tematu, jak wybór podstawowych artykułów spożywczych, zajmuje nam zdecydowanie za dużo czasu. W takiej sytuacji ciężko jest również przebić się do świadomości klientów producentom wszelkich dóbr oraz podmiotom oferującym różnego typu usługi. Dziś już mało kto może liczyć wyłącznie na tak zwaną pocztę pantoflową. Często przedsiębiorcy są zmuszeni  korzystać z płatnej reklamy.

W tym celu chętnie wykorzystywane są różne metody reklamowania opatrzonych znakami towarowymi produktów. Jedną z nich jest ambush marketing. Ten rodzaj reklamy związany jest z najpopularniejszymi wydarzeniami kojarzonymi na całym świecie, które przyciągają uwagę wielomilionowej publiczności w różnych krajach. Za przykład takiego wydarzenia podać można odbywające się niedawno mistrzostwa Europy w piłce nożnej, EURO 2016. Ambush marketing bazuje na tego typu popularnych wydarzeniach – polega on na wykorzystywaniu przez podmioty, które nie zawarły umowy licencyjnej na wykorzystywanie znaku towarowego danej imprezy, na przykład właśnie znaku „EURO 2016”, takiego oznaczenia. Zazwyczaj taka możliwość słono bowiem kosztuje. Korzystać z niej do woli mogą głownie sponsorzy imprezy lub podmioty ją współtworzące.

Ambush marketing może być jednak ryzykowny. Zazwyczaj prawo nie pozwala bowiem na wykorzystywanie przez osoby trzecie zarejestrowanych znaków towarowych bez zgody ich właścicieli. Taki „marketing z zasadzki” może więc sprytnego przedsiębiorcę, który chce zaoszczędzić na kosztach opłat licencyjnych, zaprowadzić nawet na salę sądową. 

Dział: Aktualności
środa, 13 lipiec 2016 14:18

Piłkarskie znaki towarowe

Choć polskiej reprezentacji nie udało się wejść do półfinału, piłkarskie szaleństwo związane z EURO 2016 ciągle trwa. Koszulki z numerami i nazwiskami najsłynniejszych piłkarzy oraz inne gadżety związane z piłką nożną nadal sprzedają się jak ciepłe bułeczki. Choć mało osób o tym wie, nazwiska i pseudonimy gwiazd piłki często zarejestrowane są jako znaki towarowe, aby nie każdy mógł je wykorzystywać w celach handlowych.

Rekordzistą pod tym względem jest obecnie już piłkarski „emeryt”, David Beckham. Piłkarz-celebryta zarejestrował na swoją rzecz aż 97 różnych znaków towarowych. Jedna z gwiazd FC Barcelona, Neymar, ma na swoim koncie 50 znaków, a niewiele mniej mają jego koledzy z drużyny, Lionel Messi i Andres Iniesta, choć znaki tego ostatniego dotyczą obecnie głównie jego biznesu winiarskiego, w który piłkarz mocno zainwestował. Co ciekawe, dużo mniej zarejestrowanych oznaczeń posiada jeden z najbardziej znanych zawodników na świecie, Cristiano Ronaldo, ze względu na to, że większość praw do kojarzonych z nim oznaczeń, w tym do oznaczenia „CR7”, posiadają aktualnie spółki Nike i JBS Textiles.

Na podium drużyn piłkarskich chroniących swoją własność przemysłową znajdują się FC Barcelona, AC Milan i Manchester United. Wartość marki tego ostatniego szacowana jest na miliony dolarów. W swoim portfolio klub ma zaś ponad 200 znaków towarowych. FC Barcelona nie zawsze jest jednak tak skuteczna w rejestracji znaków towarowych, jak w grze na boisku. Ostatnio władzom klubu nie udało się zarejestrować na terytorium Unii Europejskiej konturów swojego herbu jako znaku towarowego.

Znaki związane z piłką nożną bywają też bardzo charakterystyczne. W brytyjskim urzędzie patentowym widnieje znak towarowy piłkarza Garetha Bale`a, który przedstawia dwie dłonie złożone w charakterystyczny sposób tak, że przedstawiają one zarys serca. W serce wpisana jest liczba "11". Pomocnik Tottenhamu Hotspur FC celebruje w ten sposób zdobyte bramki, zaś "11" to jego numer widoczny na koszulce. Nazwa nadana oznaczeniu to "Eleven of hearts".

Dział: Aktualności

Po tym, jak nasza reprezentacja w piłce nożnej podczas najważniejszej europejskiej imprezy w tym sporcie, EURO 2016, nie tylko wyszła z grupy, ale też dostała się do ćwierćfinału, Polskę ogarnęło piłkarskie szaleństwo. W mediach społecznościowych zaczęło pojawiać się mnóstwo zdjęć piłkarzy przerobionych na zabawne, pozytywne w przekazie obrazki. Wszędzie widać też reklamy z naszymi sportowcami. Zarówno drużyna reprezentacji, jak i jedna z jej głównych gwiazd, Robert Lewandowski, promują między innymi markę Vistula, oferującą elegancką modę męską. Ze zdjęciem reklamowym wykonanym w ramach kampanii Vistuli wywiązała się w ostatnich dniach nieprzyjemna sytuacja, z prawem autorskim – choć nie tylko – w tle.

Zdjęcie grupowe piłkarzy polskiej reprezentacji w piłce nożnej, znajdujące się na plakatach męskiej marki odzieżowej, zostało bez jej zgody przerobione i umieszczone na facebookowym profilu Młodzieży Wszechpolskiej. „Nowa wersja” zdjęcia jest czarno-biała i nadal przedstawia ubranych w garnitury piłkarzy, jednak na fotografię nałożono napis „All different, all white”. Kamilowi Grosickiemu dorysowano też na ramieniu biało-czerwoną opaskę.

Zestawienie zdjęcia reklamowego z jawnie rasistowską propagandą nie spotkało się z zadowoleniem spółki Vistula Group, której przysługują prawa autorskie do wykonanej na jej potrzeby fotografii. Nikt z Młodzieży Wszechpolskiej nie pytał bowiem spółki o zgodę na wykorzystanie zdjęcia. Takie działanie stanowi wyraźny i oczywisty przykład naruszenia praw autorskich do fotografii. W konsekwencji, Vistula zapowiedziała podjęcie przeciwko MW kroków prawnych. W specjalnie wydanym oświadczeniu spółka odcina się od rasistowskiej propagandy i wskazuje, że wykorzystanie przez MW zdjęcia z jej kampanii reklamowej nastąpiło bez jej wiedzy i zgody. Dalej w oświadczeniu można przeczytać, że publikacja zdjęcia w takiej postaci jest całkowicie sprzeczna z polityką Vistuli.

Stanowcze kroki prawne w tego typu sprawach może w końcu pokażą, że zawłaszczanie własności intelektualnej to też kradzież

Dział: Aktualności
środa, 22 czerwiec 2016 07:43

Piłkarski spór poza boiskiem

Spory z piłką nożna w tle dzieją się ostatnio nie tylko na boisku, ze względu na trwające EURO 2016, ale też na sali sądowej. 16 czerwca 2016 r. Sąd Unii Europejskiej oddalił sprzeciw wniesiony przez Fútbol Club Barcelona przeciwko rejestracji znaku towarowego „KULE” na terytorium Unii Europejskiej. Podstawą sprzeciwu było rzekome naruszenie praw do słownego hiszpańskiego znaku krajowego „CULE”. Słowo „culé” to hiszpańska wariacja na temat katalońskiego słowa „cul”, którą określani są fani FC Barcelona.

22 kwietnia 2011 r. amerykańska spółka Kule zgłosiła w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej znak słowny „KULE”, głównie dla takich towarów, jak biżuteria, portfele i odzież. 2 listopada tego samego roku FC Barcelona wniosła sprzeciw przeciwko zgłoszeniu, oparty na znaku „CULE”, zarejestrowany w Hiszpanii w 1982 r. W 2013 r. Wydział Sprzeciwów oddalił sprzeciw sportowców. Decyzja ta została też podtrzymana przez Izbę Odwoławczą, do której zwróciła się katalońska drużyna. Izba stwierdziła, że znak „CULE” nie był używany w rzeczywisty sposób dla części z towarów będących przedmiotem rejestracji. Teraz oddalenie sprzeciwu zostało potwierdzone również przez Sąd UE.

Zgodnie z unijnymi przepisami, sprzeciw przeciwko rejestracji znaku towarowego jest oddalany, jeżeli na wniosek zgłaszającego znak przeciwnik nie jest w stanie wykazać rzeczywistego używania wcześniejszego znaku towarowego w okresie pięciu lat poprzedzających publikację nowego znaku. Rzeczywiste używanie znaku towarowego następuje, jeśli znak towarowy jest używany zgodnie z jego podstawową funkcją, jaką jest zagwarantowanie tożsamości pochodzenia towarów lub usług, dla których jest on zarejestrowany. Jeśli chodzi o stopień wykorzystania wcześniejszego znaku towarowego, Sąd stwierdził, że należy wziąć pod uwagę zarówno wielkość handlową ogólnego wykorzystania znaku, jak i długość okresu, w którym znak ten był używany. Sąd uznał w opisywanej sprawie, że choć hiszpański termin „Culé” rzeczywiście jest wykorzystywany jako określenie kibiców i zawodników klubu, to używanie tego terminu nie zostało udowodnione w odniesieniu do towarów objętych znakiem towarowym.

Dział: Aktualności
środa, 08 czerwiec 2016 15:06

Transfer znaku towarowego

Transfery pomiędzy drużynami to zazwyczaj domena piłkarzy. Ostatnio głośno jednak było o innej zmianie. Jose Mourinho ma zostać nowym menagerem Manchesteru United. Portugalski trener nie został jeszcze jednak oficjalnie zaprezentowany przez klub. Powodem tego może być fakt, że klub Chelsea, z którym poprzednio współpracował Mourinho, jest właścicielem znaku towarowego do nazwiska słynnego trenera, nazywanego przez media „The Special One”.

Okazuje się, że w 2005 r., w trakcie pierwszej współpracy, Chelsea zarejestrował, najprawdopodobniej za zgodą trenera, znak towarowy „Jose Mourinho” dla szerokiego spektrum towarów i usług. Ochrona znaku została przedłużona w 2015 r. Oznacza to, że prawa do opatrywania różnorodnych gadżetów imieniem i nazwiskiem słynnego trenera przysługują jego dotychczasowemu pracodawcy. Wykluczone jest więc oferowanie na rynku przez Manchester United klubowych pamiątek, takich jak piłki czy koszulki, opatrzonych podpisem Mourinho.

Sytuacja nie jest jednak bez wyjścia. Możliwe byłoby na przykład unieważnienie tego znaku towarowego, jeżeli wnioskodawca dowiódłby, że znak nie był używany przez okres pięciu lat dla towarów lub usług, dla których został zarejestrowany. Jeżeli rejestracja warunkowana była zgodą trenera, również on mógłby się sprzeciwić dalszemu używaniu znaku przez klub. Nowy pracodawca Jose Mourinho lub sam trener mogliby też odkupić prawa do znaku od jego właściciela albo zawrzeć z nim umowę licencji. Rozwiązań jest więc sporo, a które z nich zostanie wybrane, pokaże czas.

Dział: Aktualności
wtorek, 07 czerwiec 2016 15:32

Podrobiona reprezentacja

Już za kilka dni zacznie się piłkarskie szaleństwo pod szyldem EURO 2016. Piłkarskie szaleństwo co cztery lata zbiera przed telewizorami, w barach, a mniej licznych szczęśliwców – na stadionach, miliony widzów z całego świata. Kibice często okupują również tak zwane strefy kibica, gdzie mogą razem przeżywać wzloty i upadki swojej ukochanej drużyny. Wiadomo też, że nic tak nie wspomaga kibicowania, jak gadżety w kolorach i z herbami wspieranych drużyn piłkarskich. Ich produkcją i rozpowszechnianiem zajmują się często sponsorzy mistrzostw w postaci największych potentatów na rynku odzieży sportowej, takich jak Nike, Puma czy Adidas.

Niektórzy mniej uczciwi przedsiębiorcy próbują wykorzystać dobre nastroje kibiców i popularność rozgrywek EURO, aby w nielegalny sposób podwyższyć swoje zyski. Francuscy celnicy udaremnili w ostatnich dniach przemyt podrobionych koszulek i spodenek z piłkarskimi emblematami reprezentacji Hiszpanii o wartości rynkowej szacowanej na 150 tysięcy euro. Przejętych przez służby celne w Dunkierce koszulek było aż 1200. Schowano je w ciężarówce przejeżdżającej Eurotunelem pod kanałem La Manche z Wielkiej Brytanii do Francji. Na koszulkach znajdowały się też podrobione znaki towarowe. Zgodnie z zadeklarowaną wcześniej zawartością, pojazd miał przewozić produkty pochodzenia chińskiego, wśród których nie było jednak tekstyliów.

Mistrzostwa EURO 2016 rozpoczynają się już 10 czerwca. Pierwszy mecz rozgrywek zostanie rozegrany pomiędzy goszczącą zawody Francją a Rumunią. Pierwszy mecz Polski będzie miał miejsce 12 czerwca. Naszym przeciwnikiem będzie Irlandia Północna. Finał odbędzie się miesiąc później w Paryżu. 

Dział: Aktualności
© 2012-2017