Tym razem zarzuty zgłosiła Denise Daniels – specjalistka od rozwoju dziecięcego. W złożonym pozwie twierdziła, że jej pomysł na telewizyjny program dla dzieci „The Moodsters” został wykorzystany w wyprodukowanym przez Disneya filmie animowanym 3D „W głowie się nie mieści” (ang. tytuł: „Inside Out”). Przejęte miały zostać zarówno główna idea filmu, jak i bohaterowie.

W odpowiedzi Disney złożył pismo, w którym odparł zarzuty, i do którego załączył około dwustu dokumentów. Jednak prawnicy reprezentujący Denise Daniels wskazali, że powołane dowody są często dowodami „ze słyszenia”, a załączone dokumenty wydają się nieautentyczne i często stanowią nieczytelne wydruki z Internetu.

Pierwszy, pilotowy odcinek serialu autorstwa Daniels został zarejestrowany w 2007 r. w amerykańskim Urzędzie ds. praw autorskich (US Copyright Office). Bohaterów „The Moodsters” jest pięciu, a każdy z nich uosabia emocję: szczęście (żółta postać), smutek (niebieska postać), złość (czerwona postać), strach (zielona postać), miłość (różowa postać).

Daniels twierdzi, że pomiędzy 2005 a 2009 rokiem odbyła szereg rozmów z Disneyem dotyczących produkcji serialu animowanego, którego główna idea odnosiłaby się do inteligencji emocjonalnej dzieci. Co więcej, miała opisywać postacie z „The Moodsters” i wyjaśniać koncepcję tego programu, późniejszemu reżyserowi „W głowie się nie mieści”.

Prawnicy ekspertki złożyli także pismo, w którym oskarżyli Disneya o przyjmowanie pochwał za twórcze, unikatowe i oryginalne zaprezentowanie bohaterów-emocji w filmie „W głowie się nie mieści”. W piśmie stwierdzono też, że próby zbanalizowania przez Disneya oryginalnych postaci-emocji, które skopiował – jako argumenty przeciwko zarzutom Daniels – są nieprzekonujące.

W dalszej kolejności prawnicy Daniels wskazywali, że twierdzenia Disneya jakoby postacie animowane podlegały ochronie prawnej tylko w wyjątkowych okolicznościach, są błędne. Ponadto, są niespójne ze stanowiskami firmy przedstawianymi w innych sprawach.

Sprawa nie została dotychczas rozstrzygnięta. Film „W głowie się nie mieści” miał premierę w 2015 roku i przyniósł amerykańskiej wytwórni dochód w wysokości 857,6 mln dolarów.

Dział: Aktualności

Characters for Hire, czyli po prostu "Postacie do wynajęcia", to amerykańska firma eventowa. Jak sama nazwa wskazuje, firma zajmuje się wynajmowaniem na imprezy osób przebranych za postacie z filmów czy kreskówek. Pracownicy Characters for Hire mieli wcielić się między innymi w: Myszkę Miki, Elsę z „Krainy Lodu”, Królewnę Śnieżkę, Iron Mana, Datha Vadera, czy Chawbaccę z „Gwiezdnych wojen”. Tak twierdzą spółki związane z wytwórnią Disneya – Marvel, Lucas Film i sam Disney. Producenci utrzymują, że Characters for Hire naruszył ich prawa autorskie i znaki towarowe. Ich zdaniem jakość odtwarzanych postaci jest niska i tym samym wykorzystywanie tych postaci przez Characters for Hire powoduje nie tylko spadek wartości cennych marek, ale wręcz „bruka wizerunek disnejowskich postaci”.

Producenci dochodzą swoich praw w sądzie. Domagają się, obok innych roszczeń, uznania, że Characters for Hire dokonało naruszenia umyślnie.

Co na to Characters for Hire? Firma wysuwa dwa interesujące argumenty w celu odparcia zarzutów. Po pierwsze, wskazuje, że wiele postaci Disneya wywodzi się z baśni skandynawskich i legend, na przykład: Kopciuszek, Królewna Śnieżka, Aladyn, Śpiąca królewna, czy Thor i Loki. Prawa do tych postaci i samych opowieści o nich nie przysługują nikomu, utwory należą do tak zwanej „domeny publicznej”, co oznacza, że każdy może z nich korzystać. A skoro tak, to wykorzystując te postacie w swojej działalności Characters for Hire nie narusza niczyich praw. Po drugie, Characters for Hire twierdzi, że strój postaci, a dokładniej jego wizualna, trójwymiarowa postać, jako „produkt użytkowy”, nie jest chroniony przez amerykańskie prawo autorskie. Jednak zgodnie z utrwalonymi poglądami graficzne przedstawienie postaci jest chronione jako całość, łącznie z ich ubraniem.

Prawnicy, którzy wypowiadają się o sprawie twierdzą, że ta argumentacja raczej nie będzie skuteczna, a sąd uzna, że Characters for Hire naruszył prawa producentów do postaci. Choć, jak przyznają, wątpliwe, by sąd uznał, że firma działała umyślnie.

Dział: Aktualności