Prawo na patent - Portal o znakach towarowych, wzorach przemysłowych.
    Aktualności

    Skarżąca, Sovena Portugal – Consumer Goods, SA, dokonała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) rejestracji międzynarodowej wskazującej Unię Europejską dla słownego znaku towarowego FONTOLIVA. Towary, dla których wniesiono o rejestrację, to „oleje i tłuszcze do celów spożywczych; oliwa z oliwek”.

    26 listopada 2012 r. spółka Mueloliva, SL, właściciel wyłącznej licencji dotyczącej znaku towarowego, wniosła sprzeciw wobec rejestracji zgłoszonego znaku towarowego, oparty na wcześniejszym słownym hiszpańskim znaku towarowym FUENOLIVA. Wydział Sprzeciwów uwzględnił sprzeciw, stwierdzając istnienie prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd. Skarżąca wniosła odwołanie od decyzji Wydziału Sprzeciwów. Druga Izba Odwoławcza EUIPO oddaliła odwołanie. Porównując kolidujące ze sobą oznaczenia, Izba Odwoławcza wskazała, że obydwa one są dziewięcioliterowymi wyrazami, o wspólnym terminie „oliva”, który sam w sobie ma słabo odróżniający charakter, jako że odsyła on do towarów pochodzących z oliwek lub zawierających oliwę z oliwek. Sprawa trafiła przed Sąd UE, który wydał wyrok 13 grudnia 2016 r.

    W toku postępowania skarżąca wskazała, że po przyjęciu zaskarżonej decyzji uświadomiła sobie, iż właściciel wcześniejszego hiszpańskiego znaku towarowego FUENOLIVA nie odnowił rejestracji tego znaku przed przyjęciem zaskarżonej decyzji przez Izbę Odwoławczą. Zdaniem skarżącej ze względu na to, że początkowej rejestracji dokonano w dniu 15 lutego 1975 r., a w prawie hiszpańskim przewidziano ważność rejestracji przez okres dziesięciu lat od daty dokonania zgłoszenia, rejestrację należało odnowić w dniu 15 lutego 2015 r. 2 grudnia 2015 r. w aktualizacji karty dotyczącej spornego znaku towarowego prowadzonej przez Oficina Española de Patentes y Marcas (hiszpański urząd patentów i znaków towarowych) wskazał, że upływ okresu rejestracji znaku stwierdzono w dniu 26 listopada 2015 r.

    EUIPO wskazywało, że zaskarżona decyzja została doręczona w dniu 5 listopada 2015 r., czyli przed publikacją w dniu 2 grudnia 2015 r. informacji o wygaśnięciu rejestracji wcześniejszego hiszpańskiego znaku towarowego FUENOLIVA przez hiszpański urząd patentów i znaków towarowych. EUIPO było zdania, że rejestracja znaku towarowego w hiszpańskim urzędzie patentów i znaków towarowych pozostaje ważna do chwili opublikowania informacji o wygaśnięciu (w niniejszym wypadku w dniu 2 grudnia 2015 r.), podczas gdy skarżąca była zdania, że rejestracja hiszpańskiego znaku towarowego przestaje być ważna – wobec braku przedłużenia – po upływie dziesięcioletniego okresu ważności (w niniejszym wypadku w dniu 15 lutego 2015 r.).

    Sąd wskazał, iż przy założeniu, że rejestracja wcześniejszego krajowego znaku towarowego FUENOLIVA była nadal ważna w chwili przyjęcia zaskarżonej decyzji, nawet jeśli tylko przez kilka tygodni, niezależnie od kwestii ciężaru dowodu na istnienie tej sytuacji, Izba Odwoławcza mogła jedynie oprzeć się na tym założeniu w celu przyjęcia zaskarżonej decyzji, a Sąd nie może teraz uwzględnić późniejszej sytuacji związanej z wygaśnięciem rejestracji wcześniejszego krajowego znaku towarowego FUENOLIVA ani, co więcej, opierać się na tym wygaśnięciu w celu umorzenia postępowania.

    Co więcej, zdaniem Sądu, rzeczywiste używanie wcześniejszego hiszpańskiego znaku towarowego FUENOLIVA w Hiszpanii dla oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia w istotnym okresie nie zostało wykazane przez spółkę Mueloliva z uwagi na nieznaczną ilość towarów, co do których wykazano, że zostały wprowadzone do obrotu z tym znakiem towarowym, a także nieregularny charakter rozpatrywanej sprzedaży w istotnym okresie w odniesieniu do możliwości produkcji oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia, jakie posiada wnosząca sprzeciw, oraz właściwości tego produktu spożywczego masowej konsumpcji. W konsekwencji, Sąd stwierdził nieważność zaskarżonej decyzji.

    poniedziałek, 12 grudzień 2016 09:58

    WWF vs. WWF, czyli Panda przeciw zapaśnikowi.

    Napisał

    Spory o znaki towarowe nie dotyczą wyłącznie konkretnych słów czy ich połączeń, ale też czasem samych skrótów. Taka sytuacja miała miejsce w przypadku batalii zapoczątkowanej przez World Wildlife Fund for Nature (WWF), ekologiczną organizację pozarządową, której misją jest powstrzymanie degradacji środowiska naturalnego Ziemi i stworzenie przyszłości, w której ludzie będą żyli w harmonii z przyrodą. WWF nie musi jednak najwyraźniej żyć w harmonii z innymi uczestnikami rynku. Spółka wszczęła kilkanaście lat temu jeden z najdłużej trwających sporów dotyczących znaków towarowych.

    Wszystko zaczęło się od zupełnie niepowiązanej z ochroną przyrody spółki Titan Sports, zajmującej się promocją wrestlingu w Wielkiej Brytanii. Konkretnie, chodziło o zmianę nazwy tego przedsiębiorstwa na World Wrestling Federation. Oryginalna WWF uznała, że takie działanie narusza prawa do jej znaku towarowego „WWF” i podjęła w tej kwestii działania prawne, rozpoczynając przed sądem spór trwający 13 lat.

    Spółka World Wrestling Federation przegrała spór, ale odwołała się od wyroku. To jej jednak nie pomogło, ponieważ sąd wyższej instancji utrzymał w mocy wyrok stwierdzający naruszenie praw organizacji World Wildlife Fund for Nature. Wtedy wrestlingowa spółka poddała się i przemianowała na World Wrestling Entertainment, zmieniając ostatni człon swojej nazwy tak, aby uniknąć konfuzji wśród konsumentów. Zarządzający spółką wykazali się jednak – biorąc pod uwagę okoliczności – niemałym poczuciem humoru, wykorzystując później w swoich działaniach reklamowych slogan “Get The ‘F’ Out” (ang. usuń stąd F), który po zamianie litery F na rozpoczynający się na nią anglojęzyczny wulgaryzm każe swojemu odbiorcy w mało delikatny sposób zmienić lokalizację.

    Organizacja WWF określiła zaś wieloletni spór jako bitwę pomiędzy zapaśnikiem a pandą – WWF posiada wizerunek pandy w swoim logotypie – wygraną przez pandę.

    piątek, 09 grudzień 2016 08:56

    Elvis Juice IPA - król piwa

    Napisał

    Walki o naruszenie znaku towarowego prowadzone są zazwyczaj w tych samych lub podobnych sektorach gospodarki. Zdarza się jednak, że naruszenia dotyczą podmiotów o działalności zupełnie ze sobą niezwiązanej. Taka sytuacja miała miejsce zimą 2016 r., kiedy to zarządzająca posiadłością Elvisa Presleya spółka Elvis Presley Enterprises, Inc. z siedzibą w Memphis oskarżyła o naruszenie praw do znaku towarowego… szkocki browar Brew Dog.

    Brew Dog produkuje między innymi piwo Elvis Juice IPA. IPA to Indian Pale Ale, bardzo mocno wychmielone piwo o złotej lub miedzianej barwie i gorzkawym, rześkim smaku. Aby wyróżnić swoje piwo na rynku, browar Brew Dog postanowił najwyraźniej skojarzyć je z postacią Króla Rock&Rolla. Mowa oczywiście o nieżyjącym gwiazdorze, Elvisie Presleyu. Piosenkarz o charakterystycznym stylu i fryzurze, na koncertach którego masowo mdlały kobiety, zmarł w 1977 r., w swojej posiadłości nazwanej Graceland, w Memphis w stanie Tennessee. Nie przeszkadza to w używaniu jego imienia dla oznaczania różnego typu produktów i usług, niekoniecznie rzeczywiście z nim powiązanych.

     Chociaż towary i usługi oferowane przez oba podmioty znacznie się różnią, spółka spadkobierców Elvisa może mieć trochę racji. Aktualnie popularne są bowiem kooperacje przedsiębiorców z różnych dziedzin lub łączone akcje marketingowe. Co więcej, chociaż samo używanie przez producenta piwa „Elvis” można ewentualnie uzasadnić, to jednak pewien stopień nadal działających skojarzeń z nieżyjącym muzykiem może budzić wątpliwości co do stopnia współpracy pomiędzy oboma podmiotami.

    Najciekawszy jest jednak finał tej historii. Właściciele browaru, James Watt and Martin Dickie, oficjalnie zmienili imiona na „Elvis”, aby móc tłumaczyć, że piwo zostało tak naprawdę nazwane na ich cześć.

    Stosowanie znaków towarowych innych firm w reklamie jako słowa kluczowego to drażliwy temat dla właścicieli praw własności przemysłowej. Trudno właściwie powiedzieć, gdzie w takiej sytuacji zaczyna się naruszenie znaku towarowego i kto za nie odpowiada. Reklamodawca, agencja reklamowa, a może właściciel przeglądarki internetowej? Właścicielom znaków towarowych w takiej sytuacji pomaga orzecznictwo, które powoli określa, jakich typów roszczeń, od kogo i kiedy mogą dochodzić. W szczególności ma to miejsce w przypadku reklamy wykupowanej, głównie przez Google Adwords, usługę najpopularniejszej w Polsce przeglądarki – Google.

    W podobnej sprawie ścierały się ostatnio dwie spółki działające na terytorium Wielkiej Brytanii, Victoria Plum Limited i Victorian Plumbing Ltd. Obie spółki zajmują się sprzedażą wyposażenia łazienek i działają na brytyjskim rynku pod bardzo podobnymi nazwami od 2001 r., zarówno off-, jak i on-line. To współistnienie stało się problematyczne, gdy Victorian Plumbing zaczęła używać znaków towarowych Victoria Plum w ramach PPC, strategii reklamowej pay-per-click. Victoria Plum stwierdziła, że to naruszenie jej znaku towarowego, ponieważ był on używany w reklamach przekierowujących do strony Victorian Plumbing, która pojawiała się w wyniku dynamicznego wstawiania słów kluczowych, usługi reklamowej Google.

    Rozpoznający sprawę brytyjski sąd zastosował badanie opisane przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawie Google France, uznając, że przeciętny użytkownik internetu będzie skłonny uwierzyć, że towary i usługi, o której mowa w reklamie, pochodzą od Victoria Plum lub firmy z nią ekonomicznie powiązanej. W związku z tym, reklama została uznana za wpływającą na jedną z kluczowych funkcji znaku towarowego, wskazania pochodzenia towarów lub usług.

    Warto zauważyć, że podobieństwo między dwiema nazwami firm czyni ten spór raczej wyjątkowym. Do tej pory w podobnych sporach na terytorium poszczególnych państw Unii Europejskiej chodziło zazwyczaj o używanie słów kluczowych zupełnie odmiennych od nazwy korzystających z nich przedsiębiorcy, a identycznych ze znakiem towarowym drugiej strony. Każdy przypadek będzie jednak zależał od jego szczególnych okoliczności faktycznych, więc przed rozpoczęciem działań w sprawie naruszenia przepisów ważne jest, aby dokładnie rozważyć, czy działania drugiej strony mogą negatywnie wpływać na funkcję wskazania pochodzenia znaku towarowego.

    wtorek, 06 grudzień 2016 15:54

    Słodycze z nutką goryczy

    Napisał

    Sztuka w mieście uprzyjemnia życie. Instalacje artystyczne pozwalają nam spojrzeć na coś innego, niż zwykłe chodniki, ściany czy wiaty przystanków, dzięki czemu możemy odpłynąć myślami w przyjemniejsze miejsca. Obecnie często do współpracy nad ożywaniem miejskiej przestrzeni zapraszani są artyści, także zagraniczni. Co innego jednak wszechobecna reklama – wielkopowierzchniowe plakaty reklamowe to nic innego, jak wizualne zaśmiecanie miasta. Niestety, nijak się one mają do sztuki. Wiele miast w Polsce walczy z taką formą reklamy, jednak reklamodawcy nie chcą wcale złożyć w tej walce broni.

    Taka sytuacja, kiedy reklamodawca rozpowszechnił używany przez siebie znak towarowy niejako podstępem, miała ostatnio miejsce w Warszawie. Na warszawskiej Pradze, na ścianie kamienicy z 1892 r., miał powstać mural przedstawiający technologa mocno związanej z historią tej dzielnicy fabryki czekolady, pokazującego jej założycielowi, Janowi Wedlowi, najnowszy wynalazek – pianki „Ptasie Mleczko”. Konserwator zabytków otrzymał cztery projekty muralu, z których wybrał jeden. Okazuje się jednak, że nie do końca spełnia on oczekiwania miasta i jego mieszkańców.

    Znaczną część niebrzydkiego muralu zajmuje bowiem znak towarowy „E. Wedel”, do którego prawa należą obecnie do  japońsko-koreańskiego koncernu LOTTE Group. O takim działaniu nie było zaś mowy w projekcie. Ze względu na nadprogramowe „zdobienia”, zamiast muralu i sztuki Praga dostała kolejną ogromną reklamę, tylko namalowaną na murze, a nie wydrukowaną i powieszoną na plakacie. Decyzja o tym, czy oszukana sztuka pozostanie na ścianie praskiej kamienicy, czy też z niej zniknie, należy do nadzoru budowlanego.

    Wiele osób nie może sobie wyobrazić rozpoczęcia dnia w inny sposób, niż od filiżanki gorącej kawy. Niektórzy przygotowują sobie ten kofeinowy napój w domu, inni kupują go w ulubionej kawiarni. Jednym z najpopularniejszych miejsc serwujących gorącą i zimną kawę z różnorodnymi dodatkami jest – obecna również w Polsce – sieć Starbucks. Ta popularna kawowa sieciówka bardzo dba o ochronę należących do niej znaków towarowych.

    Ostatnio Starbucks próbował zniechęcić kilka mniejszych przedsiębiorstw w różnych miejscach na świecie do używania oznaczeń kawiarni o podobnym brzmieniu. Na pierwszy ogień poszła kawiarnia HaidaBucks w Kolumbii Brytyjskiej, a zaraz za nią w spór ze znaną siecią musiał wdać się teksański lokal Star Bock. Innym miejscem, którego nazwa nie pasowała Starbucksowi, był Sambucks w Oregonie, USA. Nie wszyscy właściciele wskazanych lokali zgodzili się na zmianę nazwy prowadzonego przez siebie przedsiębiorstwa. Ci zapewne będą walczyć ze Starbucksem w sądzie. Pozostali wolą zapewne zająć się efektywnym prowadzeniem biznesu, niż wieloletnim bieganiem po sądach.

    Co ciekawe, czasem to Starbucks staje jednak po drugiej stronie barykady. Latem 2015 r. nowojorska malarka Maya Hayuk, znana z obrazów przedstawiających charakterystyczne mozaiki złożone z różnokolorowych pasów, oskarżyła sieć Starbucks i jej agencję reklamową, 72andSunny, o naruszenie praw autorskich do swoich obrazów w kampanii reklamowej kawy Mini Frappuccino. Obrazy Hayuk były już co prawda wykorzystywane w kampaniach reklamowych, między innymi produktów Microsoftu i marki odzieżowej Billabong, ale zawsze odbywało się to za zgodą malarki. Tym razem kolorowe mozaiki zostały wykorzystane na kubeczkach i plakatach reklamujących Mini Frappuccino bez zawarcia umowy licencji.

    Kiedy nazywał swoją firmę Apple, Steve Jobs musiał przewidywać, że nazwa ta przyciągnie uwagę Apple Corps, spółki holdingowej założonej przez Beatlesów (tak, właśnie TYCH Beatlesów) pod koniec 1960 r. W 1978 r., dwa lata po rozpoczęciu działalności przez Apple Computer Jobsa, Apple Corps, właściciel wytwórni Beatlesów, Apple Records, pozwał komputerowego wizjonera, zarzucając mu  naruszenie praw do znaku towarowego.

    W 1981 r. strony sporu zawarły ugodę, w ramach której Apple Computer miało nigdy nie wchodzić do przemysłu muzycznego. Nie trzeba dodawać, że ugoda ta nie przetrwała próby czasu. Spór zyskał nowe życie, kiedy Apple pokazało w 2003 r. swoje nowe dziecko, platformę  iTunes i trwał z różną intensywnością aż do 2007 r., kiedy to postanowiono, że Apple Inc, która po drodze usunęła "komputer" ze swojej nazwy, będzie właścicielem wszystkich znaków towarowych związanych z Apple i będzie licencjonować niektóre z nich z powrotem do Apple Corps, w tym logo Apple Corps zawierające przedstawienie jabłka odmiany granny smith.

    Co ciekawe, album Beatlesów stał się wreszcie dostępny na iTunes dopiero w 2010 r., po wielu latach negocjacji. Jobs, wielki fan The Beatles, opisał całą tę „jabłkową sagę” jako długą i krętą drogę. Jako jedna z obecnie najbardziej wartościowych marek na świecie, Apple może sobie łatwo pozwolić na takie zakręty pod względem wykorzystania własności przemysłowej, ale jest w tym też lekcja dla reszty przedsiębiorców, nawet prowadzących swój biznes na znacznie mniejszą skalę. Tworząc swoją własną markę, od samego początku trzeba spojrzeć, w  którym miejscu może się ona znaleźć w przyszłości. Odpowiednie zadbanie o znak towarowy już na samym początku pomoże uniknąć ewentualnych przyszłych sporów czy nieprzyjemności. 

    czwartek, 01 grudzień 2016 10:09

    Zła wiara nikomu nie służy

    Napisał

    W świecie reklam, nowych marek i kolorowych logotypów czasem trudno odnaleźć się domyślić się, jak ochronić swoje prawa tak, aby nikt podstępnie nie wykorzystywał renomy naszego oznaczenia firmy czy produktu. Środkiem prawnym, który służy takiej ochronie, jest znak towarowy. Rejestracja znaku towarowego daje możliwość ochrony praw jego właściciela przed nadużyciami innych przedsiębiorców. Nie wszyscy przedsiębiorcy chcą  jednak korzystać z oferowanych przez przepisy możliwości uczciwie. Niestety, zdarzają się przypadki, kiedy uczestnicy rynku próbują zgłaszać w odpowiednich urzędach znaki towarowe, kierując się złą wiarą. Trzeba jednak wiedzieć, że takie działania mogą skończyć się dla zgłaszającego bardzo nieprzyjemnie – nieuzyskaniem ochrony, a może i nawet procesem.

    Za przykład takiego działania można podać dokonanie rejestracji w celu uniemożliwienia konkurentowi używania konkretnej nazwy, chociaż samemu tez nie ma się zamiaru z niej korzystać. Po takiej, pozytywnie zakończonej rejestracji – urząd nie musi przecież wiedzieć o zamiarach zgłaszającego – właściciel prawa może usiłować zmusić konkurencję, o której wie, że korzysta już z tego oznaczenia, do rezygnacji z jego używania, na podstawie posiadanego prawa ochronnego na znak towarowy. Ewentualnością może być „szantaż”, w postaci propozycji zawarcia wymuszonej umowy licencyjnej. Zdarzają się bowiem niestety zgłaszający dokonujący zgłoszenia znaku towarowego wyłącznie w celu polepszenia swojej sytuacji finansowej poprzez wymuszenie, nie mając rzeczywistej woli używania rzeczonego znaku. Chodzi tu o tak zwany „spekulacyjny znak towarowy” lub „blokujący znak towarowy”. Na świecie takie osoby są znane jako patent- czy trademark trollstrolle patentowe.

    Oczywiście, w takim przypadku możliwa jest obrona swoich praw przez uczciwego przedsiębiorcę. Znaki zgłoszone w złej wierze można bowiem unieważnić, powołując się na naruszenie własnych praw. Wcześniejsze posiadanie tych praw trzeba jednak udowodnić, na przykład pokazując rozłożone w czasie dowody używania na rynku danego znaku towarowego. 

    środa, 30 listopad 2016 16:35

    Walka o różową damę

    Napisał

    Apple and Pear Australia (APA), australijski handlowiec i plantator jabłek i gruszek, wygrał niedawno tamtejszy spór dotyczący znaku towarowego „Pink Lady”.  Sąd Apelacyjny w Victorii rozsądzał sprawę między APA, która zarządza marką „Pink Lady” w Australii i kilku innych krajach a amerykańską spółką Pink Lady Ameryka (PLA)  i 23 listopada 2016 r. wydał w niej wyrok.

    Sąd uznał odwołanie wniesione przez APA w sprawie znaków towarowych „Pink Lady” używanych dla jabłek rosnących w Chile i eksportowanych do USA i innych miejsc. Obecnie PLA nie może więc używać oznaczenia „Pink Lady" zarejestrowanego w Chile.

    APA i PLA zawarły początkowo umowę, w której PLA zgodziła się przenieść na APA własność praw do znaków towarowych „Pink Lady” zarejestrowanych w Chile, w zamian za wyłączną licencję na używanie znaku dla jabłek w USA. Sąd decydował, czy umowa ta obejmowała jedynie znaki towarowe wymienione w załączniku do niej, czy również „odświeżony” znak „Pink Lady”, który został zaakceptowany w 2008 roku przez International Pink Lady Alliance. IPLA to organizacja zajmująca się rozwijaniem i promowaniem marki jabłek „Pink Lady”.

    Sąd pierwszej instancji uznał, że umowa obejmowała też odświeżoną wersję znaku towarowego, ponieważ APA i PLA miały świadomość, że znak został przyjęty przez International Pink Lady Alliance. Sąd apelacyjny uznał jednak, że sędzia popełnił błąd, uznając to podejście. Stwierdził, że  zakres umowy nie rozciąga się na odświeżony znak i jest ograniczona do znaków towarowych wymienionych w załączniku do niej. Sąd odwoławczy wskazał jednocześnie, że Pink Lady America nie ma prawa do korzystania ze znaków towarowych „Pink Lady” zarejestrowanych w Chile.

    22 stycznia 2015 r. International Trademark spółka z ograniczoną odpowiedzialnością S.K.A. dokonała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia unijnego graficznego znaku „eSmoking World”. Decyzją z 20 października 2014 r. ekspert odmówił dokonania rejestracji dla części zgłoszonych usług. International Trademark wniosła do EUIPO odwołanie od decyzji eksperta, w którym podnosiła, że element graficzny zgłoszonego znaku ma sam w sobie charakter odróżniający i wyrażenie „esmoking world” nie może zostać uznane za bezpośrednio opisowe dla rozpatrywanych usług oraz że fantazyjne połączenie elementów słownych i graficznych zgłoszonego znaku towarowego zwiększa jego zdolność odróżniającą. Jednocześnie, zgłoszenie zostało przeniesione na Chic Investments sp. z o.o. Piąta Izba Odwoławcza OHIM oddaliła odwołanie.

    Izba Odwoławcza uznała, że litera „e” umieszczona przed elementem słownym „smoking” jest powszechnie używana jako prefiks w słowach takich jak „e-book” czy „e-cigarette” i oznacza „elektroniczny”. Ponadto stwierdziła ona, że wyraz „smoking” oznacza „palenie”, zwłaszcza papierosów. Wreszcie wskazała ona, że wyraz „world” oznacza „świat” w znaczeniu geograficznym lub w znaczeniu grupy podobnych rzeczy lub osób w jakiś sposób ze sobą powiązanych. W rezultacie Izba Odwoławcza doszła do wniosku, że jako całość wyrażenie „esmoking world” zostanie zrozumiane przez właściwy krąg odbiorców jako oznaczające „świat e-palenia”, czyli wszystko to, co wiąże się z papierosami elektronicznymi.

    Sprawa trafiła przed Sąd UE, który wydał wyrok 29 listopada 2016 r. Z orzecznictwa wynika, że już minimum charakteru odróżniającego wystarczy do wyłączenia stosowania bezwzględnej podstawy odmowy rejestracji. Charakter odróżniający należy oceniać, po pierwsze, w stosunku do towarów lub usług, dla których znak towarowy został zgłoszony i po drugie, z uwzględnieniem sposobu postrzegania go przez właściwy krąg odbiorców.

    Sąd wskazał, że zgodnie z orzecznictwem w przypadku wyrażeń słownych składających się z połączenia elementów ewentualny charakter opisowy może być badany po części dla każdego z tych elementów, rozpatrywanych odrębnie, jednak w każdym przypadku powinien zostać stwierdzony również w odniesieniu do tworzonej przez te elementy całości. W rezultacie w niniejszym wypadku kwestią rozstrzygającą jest to, czy wyrażenie „esmoking world” ma charakter opisowy względem rozpatrywanych towarów lub ich właściwości.

    A zatem należy stwierdzić, że połączenie litery „e” i wyrazu „smoking” z wyrazem „world” nie wykracza poza sumę wskazówek, jakich słowa te dostarczają. Przeciwnie, wyrażenie „esmoking world” będzie rozumiane przez właściwy krąg odbiorców jako oznaczające „świat e‑palenia” i skłoni w konsekwencji do dokonania określonej interpretacji, obejmującej szeroki zestaw towarów i usług mających związek z papierosami elektronicznymi. Skarga została oddalona.