Aktualności

Oczywistością jest od jakiegoś czasu możliwość przechowywania elektronicznych danych w tak zwanej chmurze. Do takiego rodzaju przechowywania danych, dzięki któremu w przypadku awarii własnego komputera nie trzeba obawiać się ich utraty, służy również SkyDrive, usługa oferowana przez Microsoft.

SkyDrive - jest to działająca od 2008 r. w Polsce usługa umożliwiająca przechowywanie, udostępnianie oraz edytowanie plików na serwerze. Można dzięki temu przechowywać niemal wszystkie swoje pliki na serwerze i mieć dostęp do nich z każdego urządzenia z dostępem do Internetu. Teraz jednak nad SkyDrivem wiszą czarne chmury. Istnieje bowiem zagrożenie, że Microsoft może stracić prawo do znaku towarowego "SkyDrive". Brytyjski sąd orzekł bowiem latem 2013 r., że znak ten narusza prawa własności przemysłowej telewizji Sky, której właścicielem jest News Corporation. Pozew News Corporation został wniesiony w 2011 r. Spółka twierdzi, że telewizja Sky oferuje mobilne aplikacje i usługę strumieniowania multimediów. Taki rodzaj uslug również oparty jest na chmurze. Przedrostek „Sky” w nazwie usługi Microsoftu mógłby więc, zdaniem właściciela telewizji, wprowadzać konsumentów w błąd.

Microsoft twierdzi z kolei, że jego e-dysk z pewnością nie zostanie przez klientów pomylony z usługami stacji telewizyjnej. Sąd rozpatrujący sprawę nie dał się jednak przekonać takiej argumentacji i orzekł w kwestii znaku towarowego "Sky" na niekorzyść giganta komputerowego.

Najprawdopodobniej Microsoft złoży od wyroku apelację.

Czy imię i nazwisko mogą być znakami towarowymi? Z takim pytaniem mierzą się sądy i urzędy patentowe na całym świecie. Niedawno zakończył się trwający pięć lat spór dotyczący rejestracji imienia i nazwiska pomiędzy znaną francuską marką Kenzo a Japończykiem Kenzo Tsujimoto. Sprawa dotyczy zgłoszenia przez Kenzo Tsujimoto do rejestracji znaku towarowego „KENZO ESTATE” dla towarów takich jak napoje alkoholowe, w tym wina. Zgłoszenia dokonano w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO).

Francuski dom mody wystąpił ze sprzeciwem wobec tej rejestracji. Powoływał się na podobieństwo do jego własnego znaku towarowego „Kenzo”, który został zarejestrowany w 2001 r. EUIPO przychyliło się do sprzeciwu – tak w pierwszej jak i w drugiej instancji. Ponadto zdaniem Urzędu znak „KENZO ESTATE” korzystałby z rozpoznawalności wcześniejszego znaku i jego reputacji. Co więcej właściciel wcześniejszego znaku nie uzyskałby żadnej kompensaty finansowej z tytułu takiego korzystania w sytuacji gdy stworzenie i utrzymanie wizerunku znaku pociągało za sobą koszty. Opinię tę podzielił Sąd Unii Europejskiej, który rozpatrywał sprawę po zaskarżeniu decyzji EUIPO przez Kenzo Tsuimoto.

Japończyk odwołał się po raz kolejny i sprawa trafiła do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Trybunał rozważał, czy właściciel znaku towarowego może zakazać innej osobie używania jej nazwiska w celach handlowych.

W wydanym orzeczeniu Trybunał stwierdził, że prawo unijne nie przyznaje właścicielom znaków towarowych uprawnienia do zakazania innej osobie używania jej imienia i nazwiska w celach biznesowych. Z drugiej strony osobie takiej nie przyznano bezwarunkowego prawa do rejestracji jej imienia i nazwiska jako znaku towarowego. Zdaniem Trybunału znak towarowy, który czerpałby nieuzasadnioną korzyść z istnienia znaku wcześniejszego i działałby na szkodę odróżniającego charakteru tego znaku lub jego reputacji, nie ma zdolności rejestracyjnej.

Powyższe uwagi Trybunał odniósł do sprawy znaku „KENZO ESTATE”. Wskazał, że fakt, iż imię pana Tsujimoto jest częścią znaku, nie uzasadnia rejestracji, lecz jest nieistotny. Tym samym oddalił odwołanie Japończyka i ostatecznie przesądził, że znak „KENZO ESTATE” nie zostanie zarejestrowany.

Jak wspomniano, to nie pierwsza taka sprawa. Jakiś czas temu inny francuski dom mody, Chanel, wystąpił przeciwko używaniu oznaczenia „Chanel’s Salon” przez amerykankę Chanel Jones prowadzącą biznes w stanie Indiana. Dom mody wygrał spór dowodząc, że nie można w sposób nieograniczony korzystać ze swojego imienia i nazwiska w celach handlowych. Właścicielka salonu została zmuszona do zmiany jego nazwy przez wyłączenie nazwy „Chanel”, mimo że jest to jej imię.

Kenzo, prowadzi on jeszcze jeden ciekawy spór. W tym przypadku chodzi o znak towarowy Levisa w postaci kieszonki z patką zastosowanej w odzieży jeansowej. Levi’s złożył pozew przeciwko Kenzo zarzucając mu nieuprawnione wykorzystanie kieszonki w spodniach Kenzo. Stwierdził, że konsumenci uznają, że są to spodnie marki Levi’s albo że obie firmy współpracowały ze sobą przy projekcie. Spór nie został jeszcze rozstrzygnięty.

piątek, 22 wrzesień 2017 09:59

Co identyfikuje przedsiębiorcę?

Napisała

29 stycznia 2007 r. spółka Repsol YPF dokonała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia unijnego znaku towarowego BASIC. 26 września 2011 r. interwenient, Basic AG Lebensmittelhandel, złożył wniosek o częściowe unieważnienie prawa do zakwestionowanego znaku towarowego. Wydział Unieważnień uwzględnił wniosek, od czego odwołała się skarżąca, jednak Pierwsza Izba Odwoławcza EUIPO utrzymała w mocy decyzję Wydziału Unieważnień i oddaliła odwołanie. Sprawa trafiła przed Sąd UE, który we wrześniu 2017 r. wydał wyrok.

Izba Odwoławcza potwierdziła stwierdzenie Wydziału Unieważnień, zgodnie z którym przedstawione przez interwenienta dowody wykazywały, że istotna część właściwego kręgu odbiorców niemieckich, który składa się zarówno z przeciętnych konsumentów, jak i z profesjonalistów z sektora sprzedaży detalicznej artykułów żywnościowych, postrzega „basic” jako „identyfikator gospodarczy”. Skarżąca podnosiła, że Izba Odwoławcza nie oceniła w sposób poprawny dowodów przedstawionych przez interwenienta w odniesieniu do używania oznaczeń basic i basic AG w obrocie handlowym w Niemczech.

Sąd podkreślił w wyroku, że właściciel oznaczenia używanego w obrocie handlowym, innego niż niezarejestrowany znak towarowy, może złożyć wniosek o unieważnienie unijnego znaku towarowego, jeśli oznaczenie to spełnia łącznie cztery następujące przesłanki: oznaczenie to musi być używane w obrocie handlowym; musi mieć zasięg większy niż lokalny; prawo do tego oznaczenia powinno zostać nabyte zgodnie z prawem państwa członkowskiego, w którym oznaczenie było używane, przed dniem dokonania zgłoszenia unijnego znaku towarowego; wreszcie prawo do tego znaku musi umożliwiać właścicielowi zakazywanie używania późniejszego znaku towarowego. Zatem, jeżeli oznaczenie nie spełnia jednej z tych przesłanek, wniosek o unieważnienie prawa do znaku oparty na istnieniu oznaczenia innego niż znak towarowy używany w obrocie handlowym nie może zostać uwzględniony. Skarga została oddalona.

poniedziałek, 08 styczeń 2018 14:51

Znaku towarowego "Sky" nie zarejestrujesz, a "Skylite"?

Napisała

Sąd Unii Europejskiej potwierdził decyzję Urzędu Patentowego Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) o odmowie rejestracji znaku towarowego „Skylite”. Wniosek złożyła  znana sieć supermarketów Aldi. Zdaniem Sądu UE, znak może powodować ryzyko konfuzji ze znakami towarowymi zgłoszonymi przez nadawcę telewizyjnego Sky.

W wydanym 19 października 2017r. orzeczeniu pięcioosobowy skład sędziowski podtrzymał zapadłe wcześniej w sprawie decyzje Wydziału Sprzeciwów i Izby Odwoławczej EUIPO. Zgodnie z tymi decyzjami wniosek o rejestrację znaków towarowych w klasach 9 i 18 podlegał oddaleniu w całości. Na skutek złożonego przez Aldi odwołania sprawa znalazła się w Sądzie.

Sąd w wyroku przyznał rację Izbie Odwoławczej. Zasadnie bowiem uznała, że wśród anglojęzycznego, właściwego kręgu odbiorców istniało ryzyko konfuzji znaku zgłoszonego ze znakiem wcześniejszym.

Spór o znak „Skylite” rozpoczęło złożenie przez Aldi wniosku o rejestrację tego znaku w klasach 9 i 18 dla towarów takich jak laptopy i torby podróżne. W czerwcu 2013 r. nadawca telewizyjny Sky złożył sprzeciw. Jako podstawę wskazał istnienie wcześniejszych znaków odnoszących się do tych samych klas, w tym słownego znaku unijnego „Sky” EUIPO- 006870992, który został zarejestrowany w 2012 r. Znak ten miał służyć do oznaczania urządzeń elektronicznych i wyrobów skórzanych.

Wydział Sprzeciwów EUIPO, a następnie w październiku 2015 r. Izba Odwoławcza zgodziły się z argumentacją Sky. Odwołując się od tych decyzji Aldi wskazywał, że nie istnieje ryzyko konfuzji pomiędzy znakami, które są tożsame zaledwie w zakresie trzech liter (sky), a ponadto istnieją istotne różnice, które w sposób oczywisty mają większe znaczenie niż ta zbieżność.

Sąd UE stwierdził jednak, że przeciwnie niż twierdzi Aldi, to właśnie „zaledwie” zbieżność elementu słownego „Sky” w obu znakach jest wystarczająca by stwierdzić, że oba znaki są wizualnie podobne co najmniej w przeciętnym stopniu.

Ostatecznie wniosek Aldi został oddalony, a firma obciążona kosztami postępowania.

piątek, 21 lipiec 2017 11:57

Whitney Houston w Japonii

Napisała

Japoński Urząd Patentowy zdecydował niedawno, że znak towarowy WHITNEY HOUSTON jest opisowy dla towarów w postaci nagrań muzycznych. W decyzji w sprawie odwołania Urząd Patentowy Japonii podtrzymał odmowę ze strony eksperta dotyczącą rozszerzenia ochrony znaku towarowego WHITNEY HOUSTON, ale ostatecznie przyznał mu ochronę w części, ponieważ właściciel praw do znaku, The Estate of Whitney Houston, usunął nagrania muzyczne z wykazu towarów i usług określonych w ramach międzynarodowej rejestracji.

Whitney Houston to amerykańska piosenkarka, która sprzedała około 170-200 milionów płyt i która tragicznie zmarła w 2012 r. w Beverly Hills. Była jednym z najlepiej sprzedających się muzyków z lat 80. i 90. i niewątpliwie jedną z najsławniejszych  piosenkarek na świecie. Jeden z jej największych hitów to „I will always love you” z filmu „Bodyguard”, w którym zresztą sama grała piosenkarkę chronioną przez Kevina Costnera.

Podczas pierwszego badania japoński urząd odrzucił możliwość rejestracji znaku towarowego WHITNEY HOUSTON w odniesieniu do wszystkich towarów z klasy 9, uzasadniając takie działanie tym, że konsumenci mogą łatwo skojarzyć ten znak z nagraniami piosenkarki. Poza tym, w branży zajmującej się nagraniami muzycznymi, tytuł utworu lub albumu, a także nazwisko wykonawcy rutynowo są wskazywane na opakowaniach towarów - płyt, aby określić ich zawartość. W związku z tym konsumenci na widok stosowanego znaku towarowego użytego w oznaczonych towarach w klasie 9 po prostu wyobrażają sobie, że towary zawierają muzykę Whitney Houston. Ponadto, jeśli taki znak byłby używany w nagraniach muzycznych niezwiązanych z Whitney Houston, klienci będą mieli kłopot, ponieważ oczekują, że tak oznaczony nośnik będzie zawierać piosenki Whitney Houston.

Ponieważ The Estate of Whitney Houston skreśliło wszystkie towary sklasyfikowane w klasie 9, oznaczenie, po pierwotnej odmowie, zostało zarejestrowane w odniesieniu do pozostałych towarów.

poniedziałek, 03 październik 2016 13:29

Czy znak towarowy może obrażać?

Napisała

Znaki towarowe służą przedsiębiorcom do zagwarantowania sobie, że nikt nie będzie próbował zarobić ich kosztem. Właściciele znaków o znacznej wartości finansowej mogą więc spać spokojnie, posiadając rejestrację, dzięki której będą mogli łatwo ścigać wszelkich naruszycieli ich prawa. Taką możliwość straciła w 2014 r. jedna z bardziej znanych drużyn futbolowej ligi NFL, Redskins. Teraz toczy się w tej sprawie postępowanie odwoławcze, związane z unieważnieniem prawa do znaku towarowego, w którym na początku października Sąd najwyższy w USA oddalił wniosek o zajęcie się sprawą jeszcze przed zakończeniem rozpatrywania jej przez sąd apelacyjny.

Nazwa „Redskins” (ang. czerwonoskórzy) zastrzeżona jako znak towarowy została uznana przez amerykański urząd patentowy za obraźliwą dla rdzennych Amerykanów. Walka o znak towarowy „Redskins”, zarejestrowany w 1967 r., toczyła się już od dawna. Zaangażowane są w nią również ruchy społeczne, zdaniem których nazwa jest obraźliwa, a znaki towarowe, które są obraźliwe, pogardliwe lub hańbiące, nie mogą być zarejestrowane. Podobne ograniczenia mają też zastosowanie w prawie polskim. Pierwsza próba odebrania znakowi ochrony nie doszła do skutku, ponieważ sąd rozpatrujący sprawę uznał, że roszczenie uległo przedawnieniu, jako że znak zarejestrowany został w latach 60., a tego typu wnioski powinny być składane niedługo po rejestracji znaku towarowego.

Jak widać, aktualna próba, rozpoczęta w 2006 r., jednak się powiodła. Sprawa, założona przez grupę rdzennych Amerykanów, nabrała też rozgłosu, a zaangażowany był w nią nawet sam prezydent USA, Barack Obama. Klub, założony w Bostonie, początkowo nazywał się „Braves”, co jest nazwą oznaczającą indiańskich wojowników, ale w 1937 r. jego nazwę zmieniono na „Redskins”. Nazwa ta nadal może być przez drużynę używana, jednak sportowcy będą mieli problem w dochodzeniu swoich praw, jeżeli ktoś z nimi niezwiązany postanowi na przykład wypuścić na rynek koszulki z nazwą drużyny. Posiadanie zarejestrowanego znaku towarowego znacząco ułatwia bowiem takie działania.

wtorek, 30 maj 2017 14:34

Słodka porażka Nestlé

Napisała

Producent batonów KitKat znów przegrał w sporze dotyczącym tego popularnego batonika w kontekście znaków towarowych. Sąd orzekł przeciwko Nestlé w ciągnącej się od dłuższego czasu walce z Cadbury dotyczącej tego, czy forma batonika w kształcie czterech połączonych paluszków powinna być chroniona prawem ochronnym na znak towarowy. Międzynarodowy koncern Nestlé przegrał więc ostatnią rundę swojej długotrwałej bitwy z rywalem na czekoladowym rynku, właścicielem marki Cadbury, o znak towarowy dotyczący kształtu batona KitKat w Wielkiej Brytanii. Tamtejszy sąd apelacyjny orzekł bowiem, że taki znak nie posiada charakteru odróżniającego.

Orzeczenie to oznacza ostatni etap w bitwie pomiędzy Nestlé a Mondelēz, amerykańskim właścicielem Cadbury, które walczyły o rejestrację kształtu KitKata od siedmiu lat. Odwołanie Nestle od brytyjskiego orzeczenia w styczniu zeszłego roku było odpowiedzią na decyzję odmowną w kwestii udzielenia ochrony trójwymiarowemu znakowi. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził wcześniej, że kształt batona składającego się z czterech połączonych wzdłużnie paluszków nie jest wystarczająco odróżniający, aby zasługiwać na rejestrację jako znak towarowy i że takie oznaczenie nie byłoby zgodne z prawem europejskim.

Wyrok ten oczyszcza z przeszkód drogę konkurentom, w tym największym supermarketom produkującym własne produkty, a także innym cukiernikom, do produkcji własnych „KitKatów”, bez obawy o konsekwencje prawne. Rzecznik Nestlé sugeruje jednak, że koncern niekoniecznie jest gotowy zrezygnować z walki i rozważa następny ruch. Firma mogłaby potencjalnie spróbować przenieść sprawę do brytyjskiego sądu najwyższego. Nic dziwnego, skoro koncern Nestlé wydawał od 3 do 11 milionów funtów rocznie na promowanie KitKata w latach 1996-2007. W 2010 r. w samej Wielkiej Brytanii sprzedano ponad 40 milionów tych batoników. Uzyskanie monopolu na ten konkretny kształt słodyczy stanowi więc dla Nestlé łakomy kąsek.

środa, 22 sierpień 2012 12:00

Jednolity problem europejski

Napisała

Cały czas trwają w Unii Europejskiej prace dążące do wprowadzenia w życie jednolitego patentu europejskiego. Wielu polskich przedsiębiorców obawia się, że patent ten pomoże gigantom technologicznym w monopolizacji rynku innowacji technicznych. Na razie nie trzeba się jednak obawiać konsekwencji wprowadzenia jednolitego patentu europejskiego. Wiceminister środowiska, Beata Jaczewska zaznacza, że przed wprowadzeniem planów w życie pozostanie odpowiedni czas na dostosowanie się do nowych założeń wszystkich zainteresowanych. Przewidywany okres przejściowy to 12 lat. Czas ten ma pozwolić na ewentualne poprawki w przypadku, gdyby rozwiązania patentu jednolitego okazały się naruszać prawo.

Wiceminister ma również nadzieję na utworzenie w Polsce oddziału sądu patentowego. Dzięki temu, przedsiębiorcy z Polski nie musieliby udawać się do Monachium, gdzie będzie główna siedziba sądu orzekającego w sprawach wynikłych na tle jednolitego patentu europejskiego.

W założeniu jednolity patent europejski ma ułatwić procedury zgłoszeń patentowych na terenie Unii Europejskiej. Wystarczy złożyć jeden wniosek, w jednym z trzech języków: angielskim, niemieckim lub francuskim. Po jego udzieleniu, patent obowiązywałby wtedy na terytorium wszystkich krajów, które przystąpią do porozumienia o jego utworzeniu. Gotowy dokument patentowy tłumaczony będzie na wszystkie trzy oficjalne języki procedury, a także na inne języki, ale już za pomocą automatycznego tłumacza. Koszt całej procedury szacowany jest przez Komisję Europejską na około 6 tysięcy euro.

Przedsiębiorcy obawiają się między innymi tego, że przeszukując bazę patentów, będą musieli porównywać dokumenty po angielsku, niemiecku lub francusku, gdyż zazwyczaj jakość tłumaczeń automatycznych pozostawia wiele do życzenia. Nad nowym rozwiązaniem patentowym jesienią odbędzie się głosowanie w Parlamencie Europejskim. Porozumienie wejdzie w życie, jeśli zostanie ratyfikowane przez co najmniej 13 państw członkowskich i będzie obowiązywać wyłącznie na terytorium tych tych państw.

piątek, 29 styczeń 2016 12:16

Hot-dog w złej wierze

Napisała

18 lutego 2010 r. José-Manuel Davó Lledó dokonał w Urzędzie Harmonizacji Rynku Wewnętrznego zgłoszenia wspólnotowego słowno-graficznego znaku towarowego „Doggis”, głównie dla usług restauracyjnych. Znak został zarejestrowany pod koniec 2010 r. 6 czerwca 2012 r. Administradora y Franquicias América, SA i Inversiones Ged Ltda wniosły o unieważnienie prawa do tego znaku towarowego. Działalność wnoszących o unieważnienie była związana w głównej mierze z prowadzeniem barów, restauracji, kawiarni i placówek gastronomicznych typu fast food, a także z udzielaniem i eksploatacją franchisingu w tym sektorze oraz z zarządzaniem nim. Na poparcie wniosku o unieważnienie Inversiones Ged wskazała wcześniejsze peruwiańskie i chilijskie znaki towarowe „Doggis” o bardzo podobnej grafice. Znaki wcześniejsze, chilijskie i urugwajskie, przedstawiła też Administradora y Franquicias América.

Wnoszące o unieważnienie sprecyzowały, że w sierpniu 2011 r., kiedy Inversiones Ged powzięła zamiar zarejestrowania znaku towarowego w Hiszpanii, odkryła istnienie znaków towarowych „doggis” zarejestrowanych na nazwisko skarżącego: krajowego hiszpańskiego i wspólnotowego.  Dodały one, że dowiedziały się również, iż skarżący był właścicielem nazw domeny „doggis.es” i „doggis.com.es”. Wnoszące o unieważnienie utrzymywały, że sporny znak towarowy został zgłoszony przez skarżącego w złej wierze, bez uprzedniego poinformowania ich i bez wyrażenia przez nie zgody. Wydział Unieważnień OHIM oddalił jednak wniosek o unieważnienie prawa do znaku, co zostało zaskarżone przez obie spółki. Izba Odwoławcza OHIM uwzględniła odwołanie wnoszących o unieważnienie stwierdzając, że w momencie dokonania zgłoszenia spornego znaku towarowego skarżący wiedział o wcześniejszym istnieniu chilijskich graficznych znaków towarowych. Na poparcie tej oceny przywołano  wydruki z serwisów internetowych skarżącego oraz fragmenty reklamy zamieszczanej przez tego ostatniego w serwisach internetowych poświęconych franchisingowi. Izba stwierdziła też, że okoliczność, iż przed dokonaniem zgłoszenia spornego znaku towarowego wnoszące o unieważnienie nie wykazywały zainteresowania ochroną swoich wcześniejszych znaków towarowych w Unii Europejskiej, mimo używania przez nie tych wcześniejszych znaków towarowych w Chile, nie pozwalała na dowiedzenie, że skarżący nie działał w złej wierze w momencie dokonania zgłoszenia. Decyzja ta została zaskarżona przez José-Manuela Davó Lledó do Sądu Unii Europejskiej, który 28 stycznia 2016 r. wydał wyrok w sprawie.

Sąd przypomniał, że system rejestracji wspólnotowych znaków towarowych opiera się na zasadzie „pierwszego zgłaszającego”. Zgodnie z tą zasadą, oznaczenie może zostać zarejestrowane jako wspólnotowy znak towarowy tylko w zakresie, w jakim nie stoi temu na przeszkodzie wcześniejsza rejestracja innego znaku towarowego, niezależnie od tego, czy chodzi o wspólnotowy znak towarowy, znak towarowy zarejestrowany w państwie członkowskim lub w Urzędzie Własności Intelektualnej Państw Beneluksu, znak towarowy zarejestrowany na mocy międzynarodowych uzgodnień obowiązujących w państwie członkowskim, czy też znak towarowy będący przedmiotem rejestracji międzynarodowej wywołującej skutki w Unii.

Sąd potwierdził też wniosek Izby Odwoławczej, że w momencie dokonywania zgłoszenia spornego znaku towarowego skarżący wiedział o istnieniu wcześniejszych chilijskich graficznych znaków towarowych „Doggis”. Fakt posiadania tej wiedzy został wywiedziony przez Izbę Odwoławczą z wydruków z serwisu internetowego i ze strony internetowej, które zostały przedstawione przez wnoszące o unieważnienie, w których skarżący opisywał przedsiębiorstwo o nazwie Doggis España. Wynikało z nich, że Doggis nie jest konceptem stworzonym oryginalnie w Hiszpanii („Doggis wchodzi do Hiszpanii [dzięki skarżącemu] w 2010 r.”), ale podmiotem zagranicznym, który rzekomo został wprowadzony do tego kraju w celu dokonania ekspansji na poziomie światowym. Izba Odwoławcza również prawidłowo stwierdziła, że na tym wydruku przedsiębiorstwo to zostało przedstawione jako pierwsza franczyza Doggis oferująca hot dogi w Hiszpanii i że wydruk ten zawierał informacje na temat wielkiego sukcesu, jaki odniosły hot dogi „w licznych krajach na całym świecie, takich jak USA, Chile, Brazylia, Kolumbia, Niemcy itd.”. Skarga została oddalona w całości.

13 lutego 2012 r. K. Iliev dokonał w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia słowno-graficznego unijnego znaku towarowego „Group Comapny Tourism & Travel”, dla usług z klas 35, 39 i 43. 11 lipca 2012 r. skarżąca, Group OOD, wniosła sprzeciw wobec rejestracji zgłoszonego znaku towarowego, na podstawie niezarejestrowanego znaku „Group Comapny Tourism & Travel” używanego w Bułgarii, w Republice Czeskiej, na Węgrzech, w Polsce i na Słowacji w odniesieniu do usług należących do klasy 39.

W sprzeciwie skarżąca wskazała, że od 2003 r. używała swojego niezarejestrowanego znaku do usług przewozów autokarowych. Poinformowała, że na podstawie licencji rządowej obsługiwała regularną linię autokarowa między Sofią (Bułgaria) a Pragą (Republika Czeska), i przedstawiła liczne dokumenty na poparcie swojego sprzeciwu. Decyzją z dnia 14 czerwca 2013 r. Wydział Sprzeciwów oddalił sprzeciw wniesiony przez skarżącą. Wydział Sprzeciwów zauważył w szczególności, że skarżąca nie sprecyzowała ani nie przedstawiła dowodu dotyczącego właściwego prawa krajowego, na którym opierała swoje żądania i na podstawie którego używanie zgłoszonego znaku towarowego mogło zostać zakazane we wskazanych państwach członkowskich. Od decyzji zostało wniesione odwołanie, oddalone przez Izbę Odwoławczą.

Izba Odwoławcza przypomniała, że skarżąca miała obowiązek podniesienia i wykazania, iż w przywołanych w jej sprzeciwie państwach członkowskich istniała ochrona niezarejestrowanych znaków towarowych i wynikające z niej prawo unieważnienia późniejszego znaku lub zakazania jego używania. Skarżąca była ponadto zobowiązana do wskazania EUIPO właściwych przepisów prawnych, tak by ten ostatni mógł ocenić szczególne przesłanki przewidziane przez każdy z tych przepisów. Sprawa trafiła przed Sąd UE, który 29 czerwca 2016 r. wydał wyrok.

Sąd wskazał, że z orzecznictwa wynika, iż ani stronom, ani samemu Sądowi nie można zakazać przy interpretowaniu prawa krajowego, do którego – jak ma to miejsce w niniejszym przypadku – odsyła prawo Unii Europejskiej, szukania inspiracji w argumentach wywodzonych z krajowego ustawodawstwa, orzecznictwa i doktryny, jeżeli nie chodzi o skierowany przeciwko Izbie Odwoławczej zarzut, że nie uwzględniła konkretnych okoliczności faktycznych wskazanych w wyroku krajowym, a jedynie o przywołanie orzeczeń lub doktryny na poparcie zarzutu dotyczącego niewłaściwego zastosowania przez Izbę Odwoławczą przepisu prawa krajowego.  

Sąd uznał również, że odesłanie do prawa, któremu podlega oznaczenie przywołane na poparcie sprzeciwu, jest w pełni uzasadnione, jako że rozporządzenie nr 207/2009 dopuszcza możliwość powołania się na oznaczenia spoza systemu unijnego znaku towarowego przeciwko unijnemu znakowi towarowemu. Z tego względu wyłącznie prawo, któremu podlega oznaczenie przywołane na poparcie sprzeciwu, pozwala ustalić, czy oznaczenie to jest wcześniejsze od unijnego znaku towarowego i czy może stanowić podstawę dla zakazu używania późniejszego znaku towarowego.

Finalnie Sąd zdecydował, że Izba Odwoławcza nie mogła bez skorzystania z przysługującego jej uprawnienia do dokonania wersyfikacji pominąć poczynionego przez skarżącą w piśmie przedstawiającym podstawy odwołania odesłania do ustawy o znakach towarowych i oznaczeniach geograficznych z przyczyn wskazanych w decyzji.