Prawo na patent - Portal o znakach towarowych, wzorach przemysłowych.
Aktualności
poniedziałek, 19 czerwiec 2017 15:56

Oznakowany Tadź Mahal (Taj Mahal)

Napisał

Robi się coraz cieplej, zaś do pełni lata brak już tylko wyobrażeń o leżeniu na plaży lub zwiedzaniu ciekawych miejsc. Nie wszystkim wystarcza bowiem położenie się na leżaku i spędzenie całego dnia w taki właśnie sposób. Globalizacja, a przez to możliwość kupienia biletu na drugi koniec świata, zachęca nas do poznawania innych kultur, ludzi i miejsc.

Jednym z wartych obejrzenia architektonicznych cudów świata jest Tadź Mahal. To indyjskie mauzoleum zostało wzniesione przez Szahdżahana z dynastii Wielkich Mogołów, na pamiątkę przedwcześnie zmarłej, ukochanej żony Mumtaz Mahal. Obiekt, który bywa nazywany świątynią miłości, można zobaczyć na tysiącach zdjęć ukazujących jego romantyczną postać w kremowym kolorze. Teraz Tadź Mahal stał się pierwszym indyjskim budynkiem, który został zarejestrowany jako znak towarowy. Dzięki temu, ikoniczny 114-letni budynek stał się częścią niewielkiej grupy budynków będących znakami towarowymi, takich jak Wieża Eiffela, Empire Estate Building czy budynek opery w Sydney. Znakiem towarowym jest też Empire State Building, znany między innymi z kluczowej sceny filmu „King Kong”, kiedy to wielka małpa wspinała się po nim, niosąc ze sobą piękną porwaną aktorkę.

W Polsce zarejestrowany jako znak towarowy jest wizerunek stołecznego Pałacu Kultury i Nauki. Takim samym znakiem towarowym jest również wizerunek klasztoru na Jasnej Górze. Dzięki takim działaniom możliwe jest na przykład gromadzenie z opłat licencyjnych funduszy na utrzymanie i renowację budynku.

środa, 14 czerwiec 2017 14:53

Pechowy cross-over

Napisał

Komiksy to nie tylko książki z obrazkami dla dzieci, ale też, w zależności od treści, miła forma rozrywki dla dorosłych. Mogą one nie tylko dotyczyć poważnych treści, jak „Maus. Opowieść ocalałego” („Maus: A Survivor's Tale”), powieść graficzna autorstwa amerykańskiego rysownika Arta Spiegelmana, uhonorowana w 1992 roku Nagrodą Pulitzera, ale też stanowić odzwierciedlenie umiejętności ich twórców i cieszyć oczy czytelników. Z tego względu branża komiksowa generuje potężne zyski. Jak się okazuje, przedstawiciele tej branży nie odpuszczają też łatwo kiedy wydaje im się, że ktoś narusza ich prawa.

Późną jesienią ubiegłego roku właściciel marki komiksów z cyklu Dr Seuss, Dr Seuss Enterprises, pozwał innego producenta komiksów, który wydał pozycję pod tytułem “Oh, The Places You’ll Boldly Go!”. W pozwie Dr Seuss Enterprises zarzuciło między innymi naruszenie praw do znaku towarowego. Chodzi o znaki w postaci oznaczenia “Oh, The Places You’ll Go!”, stylizowanej czcionki używanej w  komiksach z cyklu Dr Seuss oraz charakterystycznego sposobu przedstawienia postaci. Komiks pozwanego wydawcy stanowił tak zwany cross-over, czyli mieszankę dwóch światów lub stylów danych autorów. Takim zabiegiem mogłoby być na przykład przedstawienie przygód postaci z książek z cyklu „Gra o tron” w świecie Śródziemia opisanym w książkach J. R. R. Tolkiena.

“Oh, The Places You’ll Boldly Go!” stanowiło komiks przedstawiający przygody postaci z serii Star Trek narysowane w charakterystycznym dla wydawnictw Dr Seuss stylu. Dlaczego akurat Star Trek? Ponieważ David Gerrol, współzałożyciel pozwanej ComicMix, jest autorem odcinka serialu „Star Trek” pt. „The Trouble With Tribbles”.

Rozpatrujący sprawę sąd w Kalifornii uznał jednak przed kilkoma dniami, iż do naruszenia praw do znaków towarowych nie doszło. Jeżeli zaś chodzi o pozostałe zarzuty, Dr Seuss Enterprises ma teraz dwa tygodnie, aby udowodnić, że poniosła straty w związku z naruszeniem praw autorskich. 

wtorek, 13 czerwiec 2017 11:52

"Jaka to melodia” znika z anteny

Napisał

Telewizja Polska po zmianie prezesa nie ma szczęścia do skutecznych działań. Oglądalność publicznej telewizji spada na łeb, na szyję nie tylko dlatego, że znacznej części widzów przestała odpowiadać nowa linia programowa, ale też ze względu na coraz szerszy dostęp do tak zwanego video on demand, którego najpopularniejszym przedstawicielem jest Netflix. Dzięki tego typu udogodnieniom widz nie musi już czekać na swój ulubiony serial, ale może go obejrzeć w dowolnym momencie.

TVP miała też ostatnio problemy z organizację opolskiego festiwalu. Ze względu na działania telewizji z uczestnictwa zrezygnowała zdecydowana większość artystów. Również samo Opole wymówiło się, przy pomocy znaku towarowego, z organizacji festiwalu pospołu z Telewizją Polską. Teraz podobne metody może obrać spółka Media Corporation, właściciel znaku towarowego „Jaka to melodia”. Ten obecny na antenie już od wielu lat program polegał na odgadywaniu tytułów piosenek po kilku nutach. Jego prowadzącym był od 1997 r. prezenter, muzyk i kompozytor Robert Janowski. Janowski nie chce już jednak kontynuować współpracy z TVP. Ta ostatnia chciała, aby prezenter stał się jej pracownikiem, choć on sam wolał pozostać związany z Media Corporation. Propozycja ta wiązała się jednak z koniecznością brania przez Janowskiego udziału również w innych projektach telewizji, co najwyraźniej odwiodło dotychczasowego prowadzącego od kontynuacji współpracy z TVP.

Chociaż TVP posiada prawa do formatu „Name the Tune”, to jednak nie będzie mogła oferować widzom teleturnieju pod dotychczasową nazwą. Prawa do znaku towarowego „Jaka to melodia” przysługują bowiem spółce Media Corporation, która do tej pory produkowała program pod tym tytułem.

poniedziałek, 12 czerwiec 2017 14:47

Wielozadaniowy pełnomocnik

Napisał

Co prawda w dobie multitaskingu dobrze widziane jest zajmowanie się – oczywiście, skutecznie – wieloma czynnościami naraz, czasem jednak dobrze jest pozostać przy jednej roli. Sąd Najwyższy wydał właśnie wyrok dotyczący postępowania spornego w kwestii praw do patentu.

Przedmiotem postępowania były działania radcy prawnego z Kielc, który reprezentował klienta w sprawie dotyczącej ochrony wynalazku. Nie była to jednak jedyna funkcja radcy prawnego. Oprócz działania jako pełnomocnik występował też w sprawie jako świadek. Takie postępowanie nie spodobało się wynalazcy stojącego o drugiej stronie, który po rozprawie złożył na obrotnego radcę prawnego skargę do Okręgowej Izby Radców Prawnych. Stwierdził w niej, że jednoczesne reprezentowanie klientki oraz zeznawanie na jej korzyść w roli świadka nie jest możliwe do zaakceptowania. Zasady etyki radców prawnych mówią bowiem, że  radca prawny nie może prowadzić sprawy ani udzielić w jakiejkolwiek formie pomocy prawnej, jeżeli złożył w tej sprawie zeznanie jako świadek lub wystąpił w sprawie jako biegły.

Sąd koleżeński przyznał wynalazcy rację. Pomimo to, pechowy prawnik odwołał się do wyższej instancji, która jednak zdania w tym zakresie nie zmieniła. Oba sądy wskazały, że naruszył nie tylko zasady etyki, ale i przepisy ustawy o radcach prawnych. Kielecki radca prawny dostał więc naganę. Obciążono go też kosztami postępowania. Prawnik nie dał jednak za wygraną, a sprawa trafiła do Sądu Najwyższego. Obrońca radcy prawnego twierdził bowiem, że zasądzona kara była zbyt surowa, a jako że pełnomocnik musi dbać o interes klienta, to zeznawanie na jego korzyść nie naruszało zasad. Sąd Najwyższy wskazał jednak, że nakaz czynienia wszystkiego, co najlepsze dla klienta nie jest bezwzględny i nie usprawiedliwia łamania tajemnicy adwokackiej i radcowskiej. 

VBB jest stowarzyszeniem prowadzącym różnorodną działalność mającą związek z bawełną. Jest ono właścicielem graficznego unijnego znaku towarowego przedstawiającego kwiat bawełny, zarejestrowanego dla towarów, do których należą w szczególności wyroby włókiennicze. W ciągu kilkudziesięciu lat poprzedzających tę rejestrację to samo oznaczenie graficzne było używane przez wytwórców wyrobów włókienniczych wykonanych z włókien bawełny do celów certyfikowania składu i jakości ich produktów. Z chwilą dokonania wspomnianej rejestracji VBB zaczęło zawierać umowy licencyjne dotyczące należącego do tego stowarzyszenia znaku towarowego „kwiat bawełny” z przynależącymi do tego stowarzyszenia przedsiębiorstwami. Przedsiębiorstwa te zobowiązują się używać tego znaku wyłącznie dla towarów wykonanych z włókien bawełny dobrej jakości. VBB może kontrolować przestrzeganie tego zobowiązania.

Spółka Gözze, której członkiem zarządu jest W. Gözze, niezrzeszona w VBB i niezwiązana umową licencyjną z tym stowarzyszeniem, wytwarza wyroby włókiennicze wykonane z włókien bawełny i od kilkudziesięciu lat umieszcza na nich oznaczenie „kwiat bawełny”.11 lutego 2014 r. VBB wytoczyło przeciwko spółce Gözze i W. Gözzemu powództwo o naruszenie z powodu wprowadzenia do sprzedaży przez spółkę Gözze ręczników opatrzonych etykietami zawierającymi znak „kwiat bawełny”. Spółka Gözze wystąpiła z roszczeniem wzajemnym mającym na celu unieważnienie prawa do tego znaku towarowego, ze względu na jego opisowość.

Sąd okręgowy w Düsseldorfie uwzględnił powództwo VBB i oddalił roszczenie wzajemne spółki Gözze. Sąd ten uznał, że omawiane oznaczenie może służyć jako wskazanie pochodzenia. Ponadto z uwagi na wysoki stopień podobieństwa między oznaczeniem „kwiat bawełny” używanym na etykietach spółki Gözze a należącym do VBB znakiem towarowym „kwiat bawełny” istnieje prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd. Spółka Gözze odwołała się od tego orzeczenia. Oberlandesgericht Düsseldorf (wyższy sąd krajowy w Düsseldorfie) postanowił zawiesić postępowanie i zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości UE z pytaniami prejudycjalnymi.

W wyroku z 8 czerwca 2017 r. Trybunał uznał, że z utrwalonego orzecznictwa wynika, że znak towarowy jest rzeczywiście używany w rozumieniu tego przepisu, gdy jest on używany zgodnie ze swoją podstawową funkcją, jaką jest zapewnienie identyfikacji pochodzenia towarów lub usług, dla których znak ten został zarejestrowany, tak aby stworzyć lub zachować rynek zbytu dla tych towarów i usług, z wyłączeniem wypadków używania o charakterze symbolicznym, mającego na celu wyłącznie utrzymanie praw do znaku towarowego. W niniejszym wypadku bezsporne jest, że umieszczanie przez licencjobiorców VBB znaku towarowego „kwiat bawełny” na ich towarach wpisuje się w cel stworzenia lub zachowania rynku zbytu dla tych towarów. Jednakże okoliczność, że znak towarowy jest używany w celu stworzenia lub zachowania rynku zbytu dla towarów lub usług, dla których został on zarejestrowany, a nie jedynie w celu utrzymania praw do znaku, nie wystarczy, aby stwierdzić, że jest on rzeczywiście używany.

Do sądu odsyłającego należy jednak ustalenie, na podstawie wszystkich informacji przedłożonych mu przez strony w postępowaniu głównym, czy istotne i zgodne dane pozwalają na przyjęcie, że umieszczanie należącego do VBB znaku towarowego „kwiat bawełny” przez licencjobiorców tego stowarzyszenia na ich towarach gwarantuje konsumentom, iż te towary pochodzą z jednego określonego przedsiębiorstwa, a mianowicie VBB, tworzonego przez przynależące do niego podmioty, pod którego kontrolą wytwarzane są owe towary i któremu można przypisać odpowiedzialność za ich jakość.

czwartek, 08 czerwiec 2017 14:38

Sport vs. znaki towarowe

Napisał

Gigant na rynku płatków śniadanowych, Kellogg Co, pozwał niedawno australijskiego tenisistę Thanasi Kokkinakisa do sądu, oskarżając go o nieuczciwe użycie znaku towarowego „Special K" w celach handlowych. 21-letni sportowiec chce wykorzystać oznaczenie w kampanii brandingowej odzieży i gadżetów do tenisa. Jednak spółka Kellogg, która od ponad 50 lat posiada australijski znak towarowy „Special K” dla oznaczania swoich płatków śniadaniowych, wszczęła postępowanie sądowe, aby go powstrzymać.

Amerykańska firma promuje płatki „Special K” jako propozycję na zdrowe, niskotłuszczowe śniadanie w reklamach, które często cechują się pokazywaniem osób podejmujących aktywność fizyczną. Kellogg najwyraźniej boi się, że ze względu na używanie przez młodego tenisistę podobnego oznaczenia australijscy konsumenci pomyślą, że Kokkinakis i Kellogg podjęli współpracę gospodarczą.

To nie pierwszy przypadek, kiedy sportowcy i podmioty z innych branż stają w szranki w walce o znaki towarowe. W 2002 r. była członkini zespołu Spice Giirls, a obecnie projektantka mody Victoria Beckham przeciwstawiała się próbom klubu piłkarskiego Peterborough United rejestracji oznaczenia „Posh” jako znaku towarowego. Była Spicetka, nazywana w czasach kariery „Posh Spice”, spór jednak przegrała. W tym samym roku Światowa Federacja Zapaśnicza przyznała się do przegrania sporu z World Wide Fund for Nature o prawo do używania inicjałów WWF i zmieniła nazwę na World Wrestling Entertainment. 

środa, 07 czerwiec 2017 14:35

Sądowy spór o Hotel California

Napisał

Spółka o nazwie Hotel California Baja, LLC musiała niedawno odpowiedzieć na pozew o naruszenie praw do znaku towarowego wniesiony przez Eagles Ltd., biznesowe ramię ikonicznej grupy muzycznej The Eagles, znanej między innymi z hitu „Hotel California”. Hotel California Baja znalazł się wśród wielu przedsiębiorców, którzy uważają, że mają prawa do używania dowolnej nazwy, nawet jeśli inna większa i bardziej znana spółka wskazuje, że przysługują jej wcześniejsze prawa.

Piosenka The Eagles „Hotel California”, z albumu z 1976 r. o tym samym tytule, stała się legendarna. Oczywiście, zespół będzie musiał udowodnić to przed sądem. Może to nie być trudne zadanie. The Eagles twierdzą, że w ciągu ostatnich lat sprzedali znaczne ilości różnorodnych towarów, korzystając z nazwy „Hotel California”, która jest przez zespół wykorzystywana od wielu lat. Pomimo to, zespół nigdy nie zarejestrował skutecznie takiego znaku towarowego. Co to oznacza w USA dla właściciela niezarejestrowanego znaku towarowego?

Właściwie nie jest to w Stanach Zjednoczonych duży problem. Federalna ustawa o znakach towarowych w Stanach Zjednoczonych pozwala zapewnić ochronę znakom towarowym, które były używane w USA. Jest to bardzo interesująca możliwość dla wielu przedsiębiorców, którzy nie mieli funduszy, aby zarejestrować jeden lub kilka ważnych w ich działalności znaków towarowych. Sprawa The Eagles jest obecnie w toku postępowania przed sądem federalnym, który może orzekać w sprawach dotyczących zapobiegania nieuczciwej konkurencji i fałszywych nazw pochodzenia. Od czasu, kiedy obecna ustawa federalna została wprowadzona w życie w 1946 r., amerykańskie sądy nieustannie rozszerzają ochronę niezarejestrowanych znaków towarowych. Oznacza to, że prawie każdy przedsiębiorca może twierdzić, że jest właścicielem praw do znaku towarowego, nawet jeśli nigdy nie zarejestrował go przed Urzędem Patentowym w Stanach Zjednoczonych. 

wtorek, 06 czerwiec 2017 11:20

Inteligentny wynalazek Apple

Napisał

Za czasów szefowania Steve’a Jobsa w Apple spółka ta uchodziła za jedną z wypuszczających na rynek najwięcej innowacyjnego sprzętu. Po śmierci jej założyciela Apple skupiło się jednak na oferowaniu coraz to nowszych wersji już obecnych na rynku swoich produktów,
zarzucając większość nowych projektów. Teraz jednak Apple próbuje chyba podźwignąć się jako prowodyr na rynku najnowszych wynalazków i patentowy król.

Najnowszy wynalazek Apple pochodzi z rodziny inteligentnych głośników. HomePod, bo tak ma nazywać się najnowsze urządzenie giganta technologicznego, został zaprezentowany na konferencji technologicznej WWDC 2017. Do tej pory urządzenie owiewał nimb tajemnicy, Apple nie zdradziło nawet jego nazwy. HomePod będzie musiał mieć wiele przydatnych cech, aby znaleźć uznanie konsumentów, ponieważ nie jest pierwszym tego typu urządzeniem na rynku. Jego konkurencją są Home od Google, Echo Amazonu czy Play wypuszczony przez Sonos.

Nowe technologiczne dziecko Apple zachowuje oczywiście minimalistyczny design, który tak przypadł do gustu klientom Apple. Za dobrą jakość dźwięku mają w nim odpowiadać siedem głośników oraz subwoofer. Inteligencja głośnika ma zaś polegać na tym, że urządzenie samo będzie sterowało parametrami dźwięku, zależnie od swojego położenia, a także jego natężeniem, tak, aby zminimalizować pogłos z poszczególnych głośniczków. HomePod ma też łatwo współpracować z Apple Music. Ponadto, w głośniku będzie można ustawić budzik, przypomnienia głosowe czy również głosowo odtworzyć wybraną piosenkę. 

poniedziałek, 05 czerwiec 2017 11:01

Czy przeciętny konsument wina jest uważny?

Napisał

4 marca 2011 r. skarżąca, Alma-The Soul of Italian Wine LLLP, dokonała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia unijnego znaku towarowego SOTTO IL SOLE dla win. 30 czerwca 2011 r. interwenient, Miguel Torres, SA, wniósł sprzeciw wobec rejestracji zgłoszonego znaku, oparty na znakach wcześniejszych VIÑA SOL i SOL. Wydział Sprzeciwów – mając na względzie wcześniejszy słowny unijny znak towarowy SOL – uwzględnił sprzeciw ze względu na istnienie prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd. Od tej decyzji Alma-The Soul of Italian Wine wniosła odwołanie, jednak decyzja została utrzymana w mocy. Sprawa trafiła przed Sąd UE, który wydał wyrok pod koniec maja 2017 r.

Rozpatrując sprawę, Sąd podniósł kwestię właściwego kręgu odbiorców. Należy wskazać, iż istnienie związku między kolidującymi ze sobą znakami towarowymi zakłada, że kręgi odbiorców zainteresowanych towarami lub usługami, dla których zarejestrowano lub zgłoszono wspomniane znaki towarowe, są takie same lub „pokrywają się” w pewnym zakresie. Ponadto w ramach całościowej oceny prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd należy uwzględnić przeciętnego konsumenta danej kategorii towarów, który jest właściwie poinformowany, dostatecznie uważny i rozsądny. Należy mieć także na względzie fakt, że poziom uwagi przeciętnego konsumenta jest zmienny w zależności od kategorii danych towarów lub usług.

W tym względzie należy stwierdzić, że „wina” – w zakresie, w jakim są one oznaczone zarówno zgłoszonym znakiem towarowym, jak i wcześniejszym znakiem towarowym – są przeznaczone dla szerokiego kręgu odbiorców w Unii. Zgodnie bowiem z orzecznictwem, ponieważ wina są zazwyczaj przedmiotem powszechnej dystrybucji od działu spożywczego wielkiego sklepu do restauracji i kawiarni, mamy do czynienia z towarami bieżącej konsumpcji, w odniesieniu do których właściwym kręgiem odbiorców są przeciętni konsumenci towarów masowej konsumpcji, zazwyczaj właściwie poinformowani oraz dostatecznie uważni i rozsądni.

Ponadto, całościową ocenę mającą na celu ustalenie istnienia związku między kolidującymi ze sobą znakami towarowymi należy oprzeć – w zakresie dotyczącym wizualnego, fonetycznego lub konceptualnego podobieństwa kolidujących ze sobą oznaczeń – na wywieranym przez nie całościowym wrażeniu, ze szczególnym uwzględnieniem ich elementów odróżniających i dominujących. W zakresie, w jakim zgłoszony znak towarowy jest złożonym znakiem towarowym zawierającym zarówno elementy graficzne, jak i słowne, ocena podobieństwa między dwoma znakami towarowymi nie może ograniczać się do uwzględnienia tylko jednego składnika złożonego znaku towarowego i do porównania go z innym znakiem towarowym. 

piątek, 02 czerwiec 2017 07:34

Nikon bije się z Zeissem i ASML

Napisał

Patenty służą z założenia do prawnego zmonopolizowania danej technologii po to, aby nikt w nieuczciwy sposób nie wykorzystywał efektów cudzej ciężkiej pracy i nakładów finansowych na badania dotyczące nowych rozwiązań. Okazuje się jednak, że patenty mogą też stanowić broń w wojnach podjazdowych pomiędzy przedsiębiorcami działającymi w tej samej branży. Taka sytuacja ma miejsce obecnie – na placu boju stoją po różnych stronach Nikon, Zeiss i ASML. Dzieje się tak pomimo iż spółki te współdziałają na rynku, handlując pomiędzy sobą częściami do aparatów fotograficznych.

Zeiss i ASML sprzedają Nikonowi komponenty, między innymi optyczne, do aparatów fotograficznych. Teraz obie spółki zarzuciły Nikonowi naruszenie należących do nich patentów. W rezultacie, działania producenta aparatów fotograficznych zostaną skontrolowane przez Międzynarodową Komisja Handlu w USA. Nikon broni się, że działania obu firm są tak naprawdę zakamuflowaną jako troska o swoje patenty odpowiedzią na wcześniejsze oskarżenia Nikona w stosunku do tych właśnie podmiotów.

W kwietniu 2017 r. Nikon wniósł w USA pozew przeciwko Zeissowi i ASML dotyczący rzekomego naruszenia przez nie patentu dotyczącego technologii litograficznej, którą wykorzystuje się do wytwarzania półprzewodników. ASML może też żywić wobec Nikona jeszcze starsze urazy, ponieważ w 2004 r. musiała wypłacić producentowi aparatów fotograficznych odszkodowanie opiewające na kilkadziesiąt milionów dolarów.

Te patentowe wojenki mogą mieć też wpływ na konsumentów. Jeżeli amerykański sąd zakaże nawet czasowego wprowadzania do obrotu przez Nikona części wytworzonych opatentowanym sposobem, zawierające je aparaty mogą znacznie podrożeć ze względu na niską podaż. Problemy mogą też wystąpić z serwisowaniem takich urządzeń.

© 2012-2017