Prawo na patent - Portal o znakach towarowych, wzorach przemysłowych.
    Aktualności
    środa, 29 sierpień 2012 11:13

    Nowy patent Apple

    Napisał

    2 sierpnia 2012 r. jeden z największych potentatów na rynku elektronicznym upublicznił swój najnowszy patent, o który wniosek został złożony rok temu. Jego przedmiotem ma być Smart Cover. Smart Cover to dodatkowy pokrowiec na jeden z najbardziej popularnych produktów marki Apple – tablet iPad. Czym będzie się on jednak różnił od zwykłych, do tej pory dostępnych pokrowców? Jego innowacyjność polega na umieszczeniu na nim dodatkowego wyświetlacza LCD. Wyświetlacz ten ma zwielokrotnić dotychczasową funkcjonalność tabletu.

    Bonusowy wyświetlacz ma być umieszczony na powierzchni Smart Cover w taki sposób, aby można go było wykorzystywać jako miejsce na dodatkowe ikony, wyświetlanie powiadomień, wirtualną klawiaturę czy przyciski do sterowania odtwarzaczem muzyki czy filmów. Część rysunków zawartych w zgłoszeniu patentowym sugeruje, że dodatkowy wyświetlacz może służyć nawet jako sam tablet.

    Dodatkowy ekran zawarty w etui na tablet ma być zasilany energią pobieraną ze specjalnego złącza, do którego przyłączać się będzie iPada. Najnowszy planowany produkt Apple można uznać za odpowiedź na Microsoft Surface, płaską klawiaturę ekranową podłączaną do tabletu tej firmy za pomocą kompatybilnego złącza magnetycznego. Być może od czasu wprowadzenia najnowszego patentu Apple na rynek zwykłe, jednoekranowe tablety staną się przeszłością.

    wtorek, 28 sierpień 2012 12:00

    Dziennikarze a sprawa patentów

    Napisał

    W 2010 r. gigant internetowy, spółka Google, został oskarżony przez jego konkurenta, Oracle, o naruszenie należących do niej patentów Javy. Prawa te Oracle nabyła wraz z przejęciem ich twórcy, firmy Sun.

    W swoim słynnym systemie Android Google stosuje komponent o nazwie Dalvik, wykorzystujący Javę. Do momentu przejęcia Sun nie rościło sobie do tego systemu żadnych praw. Sytuacja zmieniła się jednak wraz z przejęciem Sun przez Oracle. Nowy właściciel patentów oskarżył bowiem Google o ich wykorzystanie bez uiszczenia należnej opłaty licencyjnej. Łącznie Oracle wytoczyła 132 zarzuty przeciwko konkurentowi. Zdecydowana większość z nich dawno już upadła, jednak spór nad dwoma z nich toczy się nadal. Dodatkowo, jeden z sędziów orzekających w procesie zażądał od obu stron przedstawienia nazwisk dziennikarzy będących na ich usługach.

    W sierpniu bieżącego roku Google i Oracle zostały zobowiązane do ujawnienia danych publicystów, w tym dziennikarzy i blogerów, którzy byli przez nie opłacani. Sędzia Alsup uważa, że przychylne informacje publikowane przez te osoby na życzenie obu firm, oczywiście za odpowiednią opłatą, mogły wpłynąć na poglądy w sprawie ławy przysięgłych, która brała udział w procesie. W amerykańskim systemie prawa podmiotem decydującym jest bowiem ława przysięgłych, składająca się nie ze specjalistów, ale z osób o różnych zawodach czy wykształceniu.

    Zdaniem sędziego, który wniósł o podanie danych dziennikarzy, media mają wielkie możliwości kształtowania opinii publicznej, co mogło w sprawie sporu Google i Oracle przekonać ławę przysięgłych do jednej ze stron.

    poniedziałek, 27 sierpień 2012 10:13

    Patenty Kodaka wystawione na aukcję

    Napisał

    Eastman Kodak to jeden z największych i najbardziej rozpoznawalnych koncernów zajmujących się produkcją sprzętu fotograficznego i filmowego na świecie. Został założony w 1881 r. przez wynalazcę George'a Eastmana i inwestora Henry'ego Stronga, pierwotnie jako Eastman Dry Plate Company. Spopularyzowali oni fotografię, umożliwiając przeciętnemu człowiekowi korzystanie z aparatów według zasady: "You Press the Button, We Do the Rest" – "Naciskasz spust, a my robimy resztę". Kodak wprowadził na rynek m. in. film fotograficzny w rolkach 35mm, tworząc standard fotografii małoobrazkowej, czy aparat cyfrowy. Pierwsze zdjęcia z Księżyca z 1969 r. było uwiecznione dzięki jego sprzętowi, podobnie jak wiele Oscarowych filmów.

    Na początku XXI wieku, z powodu błędów w zarządzaniu i rosnącej konkurencji ze strony azjatyckich koncernów oraz firm takich jak Apple, Samsung czy HTC, firma straciła swoją pozycję na rynku. Od 2003 r. zamknęła 13 fabryk, 130 laboratoriów i zlikwidowała 47 tysięcy miejsc pracy.

    Na początku tego roku Kodak, korzystając z procedury Chapter 11 amerykańskiego prawa upadłościowego, wniósł do sądu wniosek o ochronę przed wierzycielami i zabezpieczył w Citibanku linię kredytową na 950 milinów dolarów. Zarząd firmy i kierownictwo uznało to za niezbędny krok dający czas na reorganizację i utrzymanie przedsiębiorstwa na rynku.

    Kodak chce obecnie przeprowadzić restrukturyzację do 2013 r. i, koncentrując się głównie na produkcji zaawansowanych drukarek do fotografii cyfrowej, wrócić do grona liczących się koncernów. Żeby osiągnąć ten cel i spłacić wszystkich wierzycieli zdecydował się wystawić swoje patenty na licytację.

    Nic więc dziwnego, że wielkie firmy zawierają sojusze w przygotowaniach do tej rywalizacji, ponieważ w grę wchodzi ponad tysiąc patentów, które używane są w niemal każdym współczesnym aparacie czy telefonie komórkowym i przyniosły Kodakowi od 2004 r. 3 miliardy zysków.

    Z jednej strony licytować będzie Google wraz z producentami smartfonów z Androidem takimi jak Samsung, HTC czy LG. Z drugiej strony wystąpią Apple i Microsoft wraz ze spółką Intellectual Ventures, zwaną w branży „trollem patentowym”, gromadzącą patenty i wytaczającą wielkim koncernom procesy o naruszenie własności intelektualnej.

    Inwestorzy będą licytować patenty podzielone na dwa sektory. Pierwszy związany jest z przetwarzaniem obrazów w aparatach cyfrowych, smartfonach i tabletach, drugi z przechowywaniem obrazu. Kodak chciałby uzyskać ze sprzedaży minimum 2,6 miliarda dolarów, jednak wstępne oferty mieszczą się w przedziale 150 - 250 milionów dolarów.

    Wiemy już, że nie obejrzymy więcej gali rozdania Oscarów w Kodak Theater, ponieważ umowa na reklamowanie marki została zerwana. Wiemy również, że firma nie będzie już prawdopodobnie produkować aparatów fotograficznych. Pytanie, czy Kodak powróci jako koncern liczący się w branży, czy zostanie niewielką niszową firmą, o czym przekonani są analitycy, nadal pozostaje aktualne.

    piątek, 24 sierpień 2012 12:00

    Spór o kiełbasę

    Napisał

    Komisja Europejska ma do rozstrzygnięcia kolejny spór dotyczący własności przemysłowej. Chodzi o certyfikat chronionej nazwy pochodzenia dla kiełbasy kranjskiej, do uzyskania którego dąży Słowenia. Kiełbasa kranjska to pasteryzowana kiełbasa wytwarzana z grubo zmielonego mięsa wieprzowego i tłuszczu, doprawiona solą, pieprzem i czosnkiem. Kiełbasę najpierw się wędzi, a później podaje na ciepło, po krótkim gotowaniu.

    W państwach członkowskich Unii Europejskiej działa system ochrony i propagowania tradycyjnych produktów kulinarnych. Ochrona udzielana jest w postaci chronionej nazwy pochodzenia, chronionego oznaczenia geograficznego lub gwarantowanej tradycyjnej specjalności. Rodzaj ochrony, o jaki ubiega się Słowenia zapewnia gwarancję, iż sprzedawane pod chronioną nazwą pochodzenia produkty pochodzą wyłącznie z danego regionu, a więc mają określone właściwości smakowe. Taką ochroną objęty jest między innymi polski oscypek.

    W lutym 2011 r. Słowenia wniosła do Komisji Europejskiej o przyznanie jej dla tego przysmaku certyfikatu Chronionej Nazwy Pochodzenia. Wnioskodawca twierdzi, że zaczęto go wyrabiać na północy kraju już w XIX wieku. W tamtym czasie tereny te leżały jednak na terenie ówczesnych Austro-Węgier, w związku z czym certyfikat przyznający wyłączne prawo do używania nazwy "kiełbasa krajnska" próbowała bezskutecznie uzyskać także Austria.

    Od momentu zgłoszenia wniosku obowiązuje sześciomiesięczny termin za zgłoszenie sprzeciwu. Wykorzystała go Chorwacją, której nie podoba się próba zawłaszczenia nazwy kiełbasy przez Słowenię. Dzisiejsza Chorwacja również należała wówczas do Austro-Węgier. Spór rozstrzygać będzie Komisja Europejska. Chorwacja szacuje, że produkcja spornego przysmaku jest na jej terytorium warta rocznie około 80 milionów kun, czyli mniej więcej 43 miliony złotych.

    środa, 22 sierpień 2012 12:00

    Jednolity problem europejski

    Napisał

    Cały czas trwają w Unii Europejskiej prace dążące do wprowadzenia w życie jednolitego patentu europejskiego. Wielu polskich przedsiębiorców obawia się, że patent ten pomoże gigantom technologicznym w monopolizacji rynku innowacji technicznych. Na razie nie trzeba się jednak obawiać konsekwencji wprowadzenia jednolitego patentu europejskiego. Wiceminister środowiska, Beata Jaczewska zaznacza, że przed wprowadzeniem planów w życie pozostanie odpowiedni czas na dostosowanie się do nowych założeń wszystkich zainteresowanych. Przewidywany okres przejściowy to 12 lat. Czas ten ma pozwolić na ewentualne poprawki w przypadku, gdyby rozwiązania patentu jednolitego okazały się naruszać prawo.

    Wiceminister ma również nadzieję na utworzenie w Polsce oddziału sądu patentowego. Dzięki temu, przedsiębiorcy z Polski nie musieliby udawać się do Monachium, gdzie będzie główna siedziba sądu orzekającego w sprawach wynikłych na tle jednolitego patentu europejskiego.

    W założeniu jednolity patent europejski ma ułatwić procedury zgłoszeń patentowych na terenie Unii Europejskiej. Wystarczy złożyć jeden wniosek, w jednym z trzech języków: angielskim, niemieckim lub francuskim. Po jego udzieleniu, patent obowiązywałby wtedy na terytorium wszystkich krajów, które przystąpią do porozumienia o jego utworzeniu. Gotowy dokument patentowy tłumaczony będzie na wszystkie trzy oficjalne języki procedury, a także na inne języki, ale już za pomocą automatycznego tłumacza. Koszt całej procedury szacowany jest przez Komisję Europejską na około 6 tysięcy euro.

    Przedsiębiorcy obawiają się między innymi tego, że przeszukując bazę patentów, będą musieli porównywać dokumenty po angielsku, niemiecku lub francusku, gdyż zazwyczaj jakość tłumaczeń automatycznych pozostawia wiele do życzenia. Nad nowym rozwiązaniem patentowym jesienią odbędzie się głosowanie w Parlamencie Europejskim. Porozumienie wejdzie w życie, jeśli zostanie ratyfikowane przez co najmniej 13 państw członkowskich i będzie obowiązywać wyłącznie na terytorium tych tych państw.

    Prowadzenie działalności gospodarczej wiąże się z wieloma obowiązkami. Należy nie tylko śledzić przepisy oraz zmiany w nich, ale być też przygotowanym na weryfikowanie wszelkich informacji, które mogą wydawać się przydatne czy istotne w prowadzeniu własnego przedsiębiorstwa. Często oferty, składane przedsiębiorcom przez różne, na pozór oficjalne podmioty, mogą okazać się nieuczciwą próbą wyłudzenia pieniędzy.

    Taka sytuacje ma nierzadko miejsce w postaci informacji przesyłanych do przedsiębiorców przez podmioty podszywające się pod oficjalne instytucje. Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej posiada bazę z danymi, w tym adresami, przedsiębiorców dostępną on-line dla każdego, w związku z czym zdobycie danych adresowych nie stanowi najmniejszego problemu.

    Ostatnio taki problem pojawił się w związku z rejestracją znaków towarowych. Komercyjny podmiot wysyła osobom prowadzącym działalność gospodarczą informacje o możliwości publikowania informacji o chronionych znakach towarowych w swoich bazach internetowych, oczywiście za uiszczeniem odpowiedniej opłaty. Tymczasem, jedynym podmiotem oficjalnie uprawnionym i legitymizowanym do takich działań jest Urząd Patentowy Rzeczypospolitej Polskiej. Sam Urząd odcina się od takich działań i ostrzega przed nimi przedsiębiorców, również w komunikacie umieszczonym na stronie internetowej Urzędu.

    Innymi przykładami prób żerowania na przedsiębiorcach są listy spreparowane w taki sposób, aby przypominały oficjalne pisma wysyłane przykładowo z Krajowego Rejestru Sądowego. Przedsiębiorca może się więc zdziwić, kiedy dostanie listowne żądanie uiszczenia opłaty za elektroniczny odpis z KRS. Pisma wyglądają jak urzędowe, chociaż po przyjrzeniu się im dokładnie można zauważyć na przykład, że orzeł na pieczęci ma głowę odwróconą w drugą stronę i nie nosi korony. Również adres rzekomego KRS jest nieprawidłowy, ze względu na numer ulicy, bo i siedziba prawdziwego KRS, i biuro naciągaczy, znajdują się w Warszawie przy ulicy Czerniakowskiej.

    Inne tego typu podmioty, które próbują wyłudzić od przedsiębiorców nienależne opłaty, to przykładowo Krajowy Rejestr Pracowników i Pracodawców, na którego nieuczciwą działalność doniosło do prokuratury Ministerstwo Gospodarki.

    Prowadząc działalność gospodarczą należy więc zachować daleko idącą ostrożność, w szczególności w kwestii żądań wszelkiego rodzaju opłat wysuwanych przez mało znane czy podejrzane podmioty.

    piątek, 17 sierpień 2012 11:59

    Nintendo bojowe nie tylko w grach

    Napisał

    Jeden z największych potentatów na rynku gier na konsole, Nintendo of America Inc., wygrał ostatnio swój kolejny bój o patenty. Kilka miesięcy temu spółka Copper Innovation Group wytoczyła proces japońskiemu producentowi gier. W pozwie zarzuciła Nintendo naruszenie jej patentu zarejestrowanego w amerykańskim Urzędzie Patentowym.

    Nintendo jest producentem między innymi konsoli Wii, reagującej na ruch jej użytkownika, co pozwala na korzystanie z gier ruchowych czy tanecznych. Konsola ta jest hitem zarówno na rynku amerykańskim, jak i europejskim. To właśnie tego produktu dotyczyły roszczenia Copper Innovation Group. Według niej, konstrukcja tej konsoli naruszyła należący do spółki patent amerykański.

    Copper Innovation Group nie przygotowała się najwyraźniej odpowiednio do rozpoczęcia walki z gigantem na rynku gier. Spółka nie przedstawiła według sądu, po wstępnym rozpatrzeniu pozwu, odpowiedniej ilości przekonywujących dowodów. W związku z tym, ze względu na niepotwierdzone zarzuty, sędzia odrzucił pozew, nie rozpoczynając nawet postępowania na rozprawie.

    Pełnomocnicy Nintendo są bardzo zadowoleni z przebiegu sprawy. Zapowiedzieli też dalszą walkę z tak zwanymi trollami patentowymi, czyli podmiotami, które skupują patenty głównie w celu wysuwania później zarzutów ich naruszeń przeciwko innym firmom. Celem takich działań jest łatwe zarobienie dużych pieniędzy, gdyż często duże koncerny, chcąc uniknąć kosztownego postępowania sądowego, idą na ugodę, wypłacając takim firmom odszkodowanie. Według spółki Nintendo of America Inc., patenty mają służyć ochronie praw, a nie nieuczciwym zarobkom.

    piątek, 10 sierpień 2012 10:30

    Apple oskarża konkurenta

    Napisał

    Od początku sierpnia w jednym z kalifornijskich sądów toczy się proces pomiędzy dwoma gigantami technicznymi – spółkami Apple i Samsung. Przedmiotem sporu są rzekome naruszenia patentów Apple przez jej konkurenta. Zdaniem powódki, koreańska spółka naruszyła między innymi interfejs iPhone'a i iPada oraz sposób, w jaki ekran dotykowy reaguje na gesty jego użytkownika, a także aplikację, która pozwala na słuchanie muzyki w tle podczas korzystania z innych funkcji urządzenia. Co ciekawe, jednym z głównych zarzutów dotyczących naruszeń jest też naruszenie wzoru przemysłowego w postaci skopiowania przez Samsunga wyglądu tych dwóch urządzeń – charakterystycznych obłych krawędzi, stosowanych w produktach firmy Apple.

    Spór toczy się o niebagatelną stawkę. Apple żąda od swojego konkurenta 2,5 miliarda dolarów odszkodowania. Ten jednak nie przyznaje się do skopiowania patentów ani do pozostałych zarzucanych mu naruszeń. W przypadku, gdyby sprawę wygrała spółka Apple, spór może się skończyć dla Samsunga nawet zakazem sprzedaży zaskarżonych urządzeń w USA, co prowadziłoby dla niego do gigantycznych strat.

    Kwestie podobieństwa urządzeń oceniać ma ława przysięgłych. W sporze tym Samsung stoi na o tyle słabej pozyji, iż patenty należące do niego, o których twierdził, ze stanowią bazę oferowanych przez niego urządzeń, zostały w większości uznane za standardowe dla całej branży. Wydaje się jednak, że kwestią, na której najbardziej zależy Apple, jest jednak zabronienie wykorzystywania charakterystycznych zaokrąglonych kształtów urządzeń, kojarzących się globalnie z marką.

    Prawnicy reprezentujący obie strony prognozują długotrwałe i zawiłe postępowanie, ponieważ procesy o naruszenie patentów wiążą się zazwyczaj z przeprowadzaniem specjalistycznych badań i analiz.

    czwartek, 02 sierpień 2012 13:44

    Kiedy zginął Janusz Korczak?

    Napisał

    Z racji trwającego Roku Korczakowskiego podniesiona została ostatnio kwestia praw autorskich do twórczości Janusza Korczaka. Pisarz zginął w 1942 r. w obozie w Treblince, towarzysząc tam swoim małym wychowankom. Postanowieniem z 30 listopada 1954 r. Sąd Rejonowy w Lublinie uznał jednak Janusza Korczaka (którego rzeczywiste nazwisko to Henryk Goldszmidt) za zmarłego 9 maja 1946 r. Taka data została przyjęta ze względu na obowiązujące wówczas przepisy w sprawie osób, które zmarły w czasie wojny w nieznanych okolicznościach.

    Prawa autorskie w Polsce chronią utwory nimi objęte przez okres 70 lat od śmierci ich twórcy. Później ochrona wygasa, a z utworów trafiają do tzw. domeny publicznej i mogą korzystać z nich wszyscy. Prawa autorskie do utworów Korczaka przypadły Skarbowi Państwa, ponieważ wszyscy jego krewni zginęli w czasie wojny. Ten przekazał je w 2009 r. Instytutowi Książki, który obecnie może udzielać licencji na dzieła Korczaka. Wyrok z lat 50-tych kwestionuje jednak obecnie Fundacja Nowoczesna Polska, której działania dotyczą e-promocji lektur szkolnych. Wniosła ona do lubelskiego sądu o sprostowanie daty śmierci pisarza. Fundacja argumentuje, że nieprawdopodobnym jest, aby Korczak przeżył Treblinkę i zmarł dopiero w roku 1946. Teza ta jest jednak niepotwierdzona, ponieważ nie ma świadków śmierci pisarza. Najprawdopodobniej jednak został on zamordowany jeszcze tego samego dnia, którego przyjechał wraz z dziećmi do obozu w Treblince.

    Zdaniem Fundacji, Instytut Książki chce jeszcze przez cztery lata ograniczać dostęp do utworów Korczaka. Jeżeli bowiem przyjąć fikcję sądową, prawa autorskie upływają z końcem 2016 r. Jeżeli zaś przyjąć bardziej prawdopodobne założenie o śmierci pisarza w roku 1942, prawa autorskie wygasną z końcem bieżącego roku.

    W przypadku przyjęcia tego ostatniego rozwiązania, Instytut nie będzie mógł od przyszłego roku pobierać opłat licencyjnych za korzystanie z twórczości bohaterskiego pisarza. Jego dorobek stałby się bowiem powszechnie dostępny.

    W piątek 27 lipca 2012 r. rozpoczęły się Igrzyska Olimpijskie w Londynie. Marka Igrzysk, a więc również znak towarowy złożony z pięciu różnokolorowych kół, jest drugą z najbardziej rozpoznawalnych, a przez to i najdroższych, na świecie. Z najnowszego raportu Brand Finance wynika, że wyżej wyceniona została tylko marka Apple.

    Igrzyska Olimpijskie stanowią nie tylko źródło rozrywki i emocji, których przedmiotem jest sportowa rywalizacja zawodników z wielu różnych krajów, ale i maszynę mnożącą wielomilionowe zyski. Z szacunków wynika, że znak towarowy i marka olimpiady mają przybliżoną wartość niemal 47,6 miliarda dolarów.

    Uwzględniając coroczny ranking Global 500, porównujący wartość najbardziej znanych marek świata, logo Igrzysk bije wyłącznie komputerowy gigant Apple o wartości blisko 70,6 miliarda dolarów. Tym samym, organizowane co cztery lata zawody sportowe pokonują wartością znaki towarowe i marki takie jak Google czy Microsoft. Również główni sponsorzy Olimpiady – Coca Cola i Samsung – przegrywają z nią w tej kategorii.
    Do przygotowanie wyceny marki Igrzysk Olimpijskich posłużyły między innymi sprawozdania finansowe Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, w których zawarte są dane dotyczące przychodów z transmisji wydarzenia, reklam, czy wartości sprzedaży biletów.