Prawo na patent - Portal o znakach towarowych, wzorach przemysłowych.
Aktualności
środa, 15 marzec 2017 12:35

Znak towarowy w szkocką kratę

Napisał

Szkocka whisky to jeden z najpopularniejszych i najbardziej rozpoznawalnych alkoholi na świecie. Jest ona produkowana w procesie destylacji zacieru zbożowego i poddawana dojrzewaniu w drewnianych, głównie dębowych, beczkach. Produkcją tego alkoholu zajmują się zarówno najwięksi gracze alkoholowego rynku, jak i mniejsi producenci. Niedawno jeden z tych ostatnich wygrał batalię o znak towarowy, którą można uznać za swoistą walkę Dawida z Goliatem.

Po drugiej stronie sporu znajdował się producent popularnego szkockiego piwa McEwan’s Lager. Problemem była część tego właśnie wyrażenia, ponieważ whisky będąca przedmiotem postępowania została nazwana od nazwiska jej producenta, Jim McEwana. Browar sprzeciwił się rejestracji przez pana McEwana znaku towarowego „McEwan” dla whisky. Rozpatrujący sprawę urząd wskazał jednak, że konsumenci nie zostaną tym wprowadzenia w błąd i nie pomylą piwa z mocniejszym alkoholem.

Co ciekawe, problem z oznaczeniami mają też sami producenci whisky. Producenci, którzy wytwarzają whisky według tradycyjnej receptury, zrzeszeni są w organizacji Scotch Whisky Association. Jej członkowie mają jednak problem z nieuczciwymi przedsiębiorcami niezrzeszonymi w stowarzyszeniu, którzy produkują i wprowadzają do obrotu podrobioną whisky, uzyskiwaną taniej w innych warunkach i krótszym czasie, a więc o dużo niższej jakości, co do której nazwa „whisky” nie powinna być stosowana.

 

wtorek, 14 marzec 2017 12:31

Mariaż gier i telewizji

Napisał

Telewizja oferuje obecnie wiele programów, a nawet całe kanały tematyczne. Medium to zyskało jednak potężną konkurencję w postaci serwisów oferujących filmy i seriale „on demand” – na życzenie, co powoduje znaczny spadek oglądalności. W związku z tym, międzynarodowe telewizje muszą podejmować inne działania, które przyniosą im zyski. Niedawno telewizja Discovery zawarła umowę licencyjną dotyczącą między innymi znaków towarowych z producentem gier, spółką PlayWay. Oznacza to, że PlayWay będzie mogła w latach 2017-019 wykorzystywać znaki towarowe czy muzykę z uniwersum Discovery Channel w wydawanych przez siebie grach.

Licencjodawca, Discovery Communications, prowadzi miedzy innymi takie kanały, jak  Discovery Channel, TLC, Animal Planet, Discovery Travel czy BBC America. Znaki towarowe licencjodawcy mają być wykorzystane w grach komputerowych „Gold Rush” i „Diesel Brothers” oraz dodatkach do gry „Car Mechanic Simulator”. Co ciekawe, działania marketingowe dotyczące produktów opatrzonych oznaczeniami z umowy licencyjnej mają być reklamowane nie tylko przez PlayWay, ale również przez Discovery Communications, na jej kanałach. Widać obu spółkom bardzo zależy, aby nowe gry dobrze się sprzedawały i przynosiły znaczące zyski.

Nic w tym dziwnego – obecnie gry komputerowe mają budżety przewyższające nawet znaczną część produkcji filmowych. Przykładowo, „Wiedźmin 3: Dziki gon”, gra z naszego rodzimego podwórka, miała budżet na poziomie 67 milionów dolarów, z czego 35 milionów przeznaczono na koszty marketingu, reklamy i PR. Na wyprodukowanie osadzonej na Dzikim Zachodzie gry „Red Dead Redemption” przeznaczono zaś aż 100 milionów dolarów.

poniedziałek, 13 marzec 2017 12:25

NSZZ Solidarność musi zagryźć zęby

Napisał

W ubiegłym roku NSZZ Solidarność poczuł się urażony wykorzystaniem członu jego nazwy pisanego charakterystyczną czcionką na plakatach tak zwanego Czarnego Protestu, manifestacji przeciwko projektowi zaostrzenia prawa aborcyjnego. Przeciwko projektowi w październiku 2016 r. w wielu miastach zorganizowano protesty, na których frekwencja zaskoczyła nawet samych organizatorów. Nie były one organizowane przez konkretne partie czy stowarzyszenia polityczne, ale stanowiły rezultat spontanicznej akcji rozpowszechnionej głównie przez portale społecznościowe. Jeden z plakatów informujących o planowanym proteście przedstawiał parafrazę plakatu wykorzystywanego niegdyś przez NSZZ Solidarność - czarną postać kowboja i napis „W samo południe” oraz hasło „Solidarność” pisane czerwonymi literami. Na plakacie użytym dla celów protestu kowboja zastąpiono sylwetką kobiety.

NSZZ Solidarność, a właściwie Komisja Krajowa, zaczęła szukać organizatorów protestu, grożąc wniesieniem przeciwko nim powództwa o naruszenie praw własności przemysłowej. Charakterystyczny napis „Solidarność” z literą „I” przechodzącą we flagę jest bowiem zarejestrowany jako znak towarowy. Finalnie, NSZZ Solidarność złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa, ze względu na wykorzystanie znaku towarowego przez podmiot do tego nieuprawniony. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku odmówiła jednak wszczęcia śledztwa w sprawie. użycia znaku NSZZ Solidarność podczas demonstracji.

Stowarzyszenie odwołało się do sądu. Sąd Rejonowy w Gdańsku zgodził się jednak niedawno ze stanowiskiem prokuratury. Zdaniem sądu, organizatorzy Czarnego Protestu mieli prawo wykorzystywać oznaczenie „Solidarność”. Sąd utrzymał w mocy zaskarżone postanowienie prokuratora z Prokuratury Okręgowej Gdańsku z 20 października 2016 roku o odmowie wszczęcia śledztwa. Postanowienie sądu jest prawomocne. Sąd wskazał, że aby mówić o odpowiedzialności karnej za wykorzystywanie cudzego znaku towarowego, sprawca czynu musiałby opatrywał cudzym znakiem towarowym jakiś produkt celem wprowadzania go do obrotu. Takie działanie nie miało natomiast miejsca.

piątek, 10 marzec 2017 10:09

Lacoste w odwrocie

Napisał

Znaki towarowe znanych marek wyglądają bardzo różnie. Niektóre z nich to stylizowane monogramy, inne – imiona czy nazwiska projektantów, zaś marka Lacoste, znana głównie z luksusowej odzieży casualowej i sportowej, ma w znaku towarowym rozpoznawanego na całym świecie zielonego krokodyla.

Zamysł marki powstał w 1929 r., kiedy to René Lacoste, francuski tenisista, wymyślił własną koszulkę. Grając 3 lata wcześniej w turnieju US Open założył po raz pierwszy białą koszulkę z krótkimi rękawami, szytą z francuskiej bawełny. Odróżniała się ona całkowicie od panującej ówcześnie mody tenisowej. Rok po rozgrywkach amerykańska prasa nazwała Rene „the Alligator” z powodu noszonej przez niego teczki ze skóry aligatora. Przezwisko to spodobało mu się na tyle, że poprosił swojego przyjaciela, aby ten stworzył projekt rysunku krokodyla, który następnie został wyhaftowany na noszonych przez niego podczas meczów koszulkach. Tak powstała marka Lacoste, warta obecnie miliony dolarów.

Teraz Lacoste przegrał w Nowej Zelandii spór dotyczący charakterystycznego krokodylka przeciwko Crocodile International. Obie firmy odzieżowe używają logo z wizerunkiem krokodyla i kłóciły się, kto powinien wykorzystywać jego wizerunek w różnych państwach na świecie. W 2008 r. Crocodile International wskazał, że Lacoste nie używa w sposób rzeczywisty spornego znaku towarowego w Nowej Zelandii i chciał go unieważnić. Postępowanie zakończyło się sukcesem, jedna spółka Lacoste odwołała się od decyzji o unieważnieniu swojego znaku. Sąd wydał wyrok na jej korzyść. Crocodile International nie zrezygnowała, a sprawa trafiła do sądu drugiej instancji, który właśnie wydał wyrok na niekorzyść Lacoste. Sąd uznał, ze znak ze znanym gadem nie był rzeczywiście używany na terytorium Nowej Zelandii. Lacoste nie tylko nie obronił swojego znaku, ale też musi ponieść koszty postępowania.

czwartek, 09 marzec 2017 10:07

Ugoda w sprawie „Saskiej”

Napisał

Polskie wódki cieszą się na rynku wysoką renomą, a rodzime marki są rozpoznawalne na całym świecie. W ubiegłym roku dwaj wytwórcy tego popularnego alkoholu rozpoczęli między sobą walkę o znak towarowy. W połowie września 2016 r. do lubelskiego zakładu Stock Polska, spółki produkującej między innymi Żołądkową Gorzką, zawitał komornik. Działo się to na skutek udzielenia przez sąd zabezpieczenia roszczeń firmy CEDC, dotyczących nazwy „Saska”. Wódkę pod taką marką oferował bowiem już wtedy prawie od roku Stock. Problem tkwił w tym, że CEDC posiadała dokładnie taki zarejestrowany znak towarowy.

CEDC złożyła wniosek o rejestrację znaku „Saska” w listopadzie 2015 r., na miesiąc po tym, jak Stock wypuścił na rynek wódkę o takiej właśnie nazwie. Stock Polska wniósł do sądu zażalenie na postanowienie pozwalające na zajęcie towarów spółki. Gdyby wówczas spółka Stock dowiodła, iż znak towarowy został zarejestrowany w złej wierze, mogłaby unieważnić prawo ochronne na znak towarowy „Saska”.

Z początkiem bieżącego roku Stock i CEDC dogadały się jednak w sprawie zbyt podobnych nazw produkowanych przez nie wódek. Sprawa została zakończona polubownie, a działania sądowe zostały zakończone. W ramach ugody, tytuł prawny do znaku towarowego „Saska” został przeniesiony z CEDC na Stock Polska. Ta ostatnia będzie więc mogła dalej produkować i sprzedawać wódkę „Saska”.  O dalszych postanowieniach ugody nic nie wiadomo, ponieważ warunki porozumienia pozostają poufne.

środa, 08 marzec 2017 10:05

Kim jest przeciętny konsument?

Napisał

Przy porównywaniu podobieństwa znaków towarowych, w celu oceny możliwości wprowadzenia konsumenta w błąd, stosuje się powszechnie przyjęty model przeciętnego konsumenta. Oceniając możliwość wprowadzenia odbiorcy w błąd należy przyjąć jednorodny wzorzec przeciętnego konsumenta danego produktu. Obecnie sądy krajowe państw członkowskich Unii Europejskiej zobowiązane są stosować wzorzec przeciętnego konsumenta stosowany przez Trybunał Sprawiedliwości UE. Obowiązek ten wyczytać można przede wszystkim z Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską. Przyjęcie nowej wersji przeciętnego modelu konsumenta dokonana została już jakiś czas temu również przez sądy polskie.

Przeciętny konsument to konsument, który jest dostatecznie dobrze poinformowany, uważny i ostrożny. Ma to szczególne odzwierciedlenie aktualnie, kiedy z ogromu dostępnych na rynku towarów tego samego rodzaju konsument musi wybrać taki towar, który będzie mu najbardziej odpowiadał. Na ogół  konsumenci zwracają baczną uwagę na to, co kupują, a zwłaszcza na to, od jakiego przedsiębiorcy pochodzą zakupione towary. Potwierdza to jednoznacznie zmiana przyjętego w doktrynie i orzecznictwie modelu przeciętnego odbiorcy z mało rozważnego na rozważnego i zorientowanego odbiorcę.

Często przy wyborze produktu znaczenie ma subiektywne przywiązanie do marki oraz producenta przejawiające się przenoszeniem skojarzeń z wcześniejszych produktów opatrzonych tą marką na kolejne, nowe produkty tej marki. Powoduje to często automatyczne odrzucenie innych konkurencyjnych produktów. Z tego też względu przeciętny konsument zwracają baczną uwagę na ich markę, a w konsekwencji pochodzenie. Często konsumenci zwracają uwagę na różnorodne informacje dostępne na opakowaniach towarów, w szczególności produktów żywnościowych. Weryfikują oni producenta danego towaru, gramaturę towaru, jego datę ważności czy kaloryczność. Zachowania te potwierdzone są w życiu codziennym chociażby popularnością używanych przez konsumentów aplikacji na telefony komórkowe, które po zeskanowaniu kodu kreskowego z opakowania produktu pozwalają poznać jego skład, wartość odżywczą czy użyte w nim konserwanty.

wtorek, 07 marzec 2017 10:01

Amerykański prezydent w Chinach

Napisał

Dziesiątki chińskich firm i osób fizycznych złożyły ostatnio co najmniej 65 wniosków do znajdującego się w Pekinie chińskiego urzędu patentowego, aby zarejestrować imię "Ivanka" jako znak towarowy dla swoich produktów, począwszy od tapet, poprzez suplementy diety i kosmetyki, aż po alkohol. Wśród nich jest też spółka z Pekinu, która świadczy usługi odchudzania. Chińscy przedsiębiorcy chcą sobie zapewnić monopol na korzystanie z oznaczenia "Ivanka", imienia najstarszej córki obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa.

Jeden z ostatnich wniosków został złożony przez Fujian Yingjie Commodity Company do korzystania ze znaku „Ivanka” dla chińskiej marki podpasek tydzień po tym, jak Trump wygrał wybory prezydenckie w USA. Większość aplikacji nadal jest przetwarzanych i nie wiadomo, czy organ da tym znakom towarowym zielone światło na rejestrację.

Ustawy i przepisy zezwalające firmom w Chinach używać nazw obcych lub chińskich tłumaczeń nazw takich jak znaki towarowe zarejestrowane na rzecz osób trzecich, prowadzą do wielu międzynarodowych sporów i kontrowersji. Sam Trump prowadził w Chinach od lat wiele sporów dotyczących znaków towarowych i dopiero po tym, jak wygrał w ubiegłym roku wybory prezydenckie, otrzymał korzystne orzeczenie z  chińskiego urzędu.

Trump złożył w Chinach wniosek o rejestrację znaku towarowego w postaci jego nazwiska dla takich towarów i usług, jak prace budowlane w grudniu 2006 r., ale jego wniosek został odrzucony na rzecz zgłoszenia niejakiego Dong Wei, który złożył podobny wniosek dwa tygodnie wcześniej niż Trump.

poniedziałek, 06 marzec 2017 05:38

Bieliźniany przetarg

Napisał

Atlantic to jeden ze znanych polskich producentów bielizny. Już niedługo firma może jednak przestać istnieć. W firmę początkowo uderzył kryzys finansowy na światowych rynkach, a później konflikt na Ukrainie, gdzie spółka prowadziła swoje centrum dystrybucyjne i gdzie trafiało corocznie około 60% całej produkcji. Ostatnim gwoździem do trumny Atlantica były jednak działania Urzędu Skarbowego, który nie zgodził się na rozłożenie zaległości spółki na raty. Dotyczyły one długu z podatku VAT za centrum dystrybucyjne. Konta Atlantica zostały zamrożone na poczet odzyskania sięgającego kwoty 54 milionów zł długu wobec fiskusa. Upadłość spółki ogłoszono w 2015 r.

Teraz syndyk ogłosił przetarg na znaki towarowe upadłego dystrybutora bielizny. Nabyć można będzie kilkanaście oznaczeń, w tym flagowy „Atlantic”. Cena wywoławcza wynosi 1,906 miliona zł. Znaki można nabyć tylko łącznie, zakup pojedynczych oznaczeń jest niemożliwy. Składanie ofert jest możliwe do 27 marca 2017 r.

Co ciekawe, nie jest to pierwsze podejście do przetargu znaków towarowych firmy Atlantic. Podobny został przeprowadzony w ubiegłym roku – zakończył się we wrześniu. Za pierwszym razem cena wywoławcza była znacznie wyższa – wynosiła 8,2 miliona zł, ale też przedmiotem przetargu nie były wyłącznie znaki towarowe, jednak również zaległy towar. Ubiegłorocznym przetargiem było zainteresowanych dziesięciu inwestorów branżowych, jednak finalnie żaden z nich nie złożył oferty. Dlatego właśnie aktualnie przetarg zostanie powtórzony.

piątek, 03 marzec 2017 04:35

Bixby, brat Siri

Napisał

Telefon to środek nieodzowny do komunikacji. Najnowsze smartfony mają jednak oprócz możliwości dzwonienia i wysyłania sms-ów wiele innych funkcji. Dzięki zainstalowanym aplikacjom smartfon pomoże nam znaleźć drogę, zrobić zakupy, posłuchać ulubionej muzyki czy nagrać film, a i to jeszcze nie wszystkie możliwości tego sprytnego urządzenia. Co więcej, smartfon może pełnić też funkcję uproszczonego „przyjaciela”, który poradzi nam w różnych sytuacjach. Przykładem takiej aplikacji jest Siri. Siri to inteligentny osobisty asystent i nawigator wiedzy, który działa na systemie operacyjnym Apple iOS i MacOS Sierra. Aplikacja odpowiada na pytania i zalecenia oraz wykonuje działania poprzez przekazanie żądania do mikrofonu.

Teraz Siri być może będzie miała konkurencję. W ubiegłym roku inny producent smartfonów, spółka Samsung, wykupił firmę Viv Labs, która opracowała projekt asystenta głosowego pod nazwą Bixby. Bixby miałby zostać wprowadzony do urządzenia Galaxy S8. Samsung rozpoczął już nawet rejestrację unijnego znaku towarowego podobnego do litery „B”, aby nikt nie mógł wykorzystać podobnego oznaczenia dla własnych usług. Galaxy S8 ma posiadać dedykowany przycisk fizyczny, uruchamiający „sztuczną inteligencję” o imieniu Bixby. Polscy konsumenci będą mieli jednak trudności z korzystaniem z inteligentnego pomocnika Samsunga, ponieważ polski nie jest przewidziany jako jeden z języków do obsługi systemu. Uruchamiać Bixby’ego mają wyłącznie angielski, chiński, francuski, niemiecki, włoski, koreański, portugalski i hiszpański.

Co ciekawe, plany wykorzystania w urządzeniach Samsunga głosowego pomocnika najwyraźniej nie kończą się na Bixbym. Samsung zgłosił bowiem jeszcze inny znak towarowy, „Samsung Hello”, dla towarów takich jak „oprogramowanie, które umożliwi użytkownikom komputerów i urządzeń mobilnych dostęp do treści, agregowanie ich, organizowanie i wchodzenie z nimi w interakcje, uzyskiwanie informacji, zdjęć i tematów interesujących odbiorców”. Być może koncern nie wybrał jeszcze, którą opcję oprogramowania wybierze w rzeczywistości.

 

czwartek, 02 marzec 2017 12:34

Znak towarowy w metatagu

Napisał

Znaki  towarowe trzeba chronić nie tylko przed jawnymi naruszeniami, na przykład przed nakładaniem bardzo podobnych oznaczeń na towary innych podmiotów, ale też przed tak zwanym niewidzialnym naruszaniem prawa do znaku towarowego w Internecie. Chodzi tu oczywiście o słowa kluczowe, czyli inaczej - metatagi. Są one przydatne przy wyszukiwaniu w internecie konkretnych produktów czy usług.

W przypadku zapisywania słów-kluczy w metatagach przesłanki wymagające udowodnienia są takie same jak w przypadku cybersquattingu, przy czym łatwiej jest udowodnić używanie znaku towarowego w obrocie gospodarczym, gdyż metatagi związane są z określonymi stronami internetowymi. To na nich przedsiębiorcy nieuprawnieni do znaku reklamują i oferują swoje produkty, przedstawiają swoje przedsiębiorstwo lub samych siebie. Bezprawność oznacza używanie znaku towarowego bez uprawnień do niego i również nie jest problematyczna w udowodnieniu. Także identyczność znaku towarowego jest łatwa do udowodnienia, gdyż słowne znaki towarowe, używane jako element metatagów, są takie same jak oryginalne znaki.

Problemów nastręcza natomiast fakt, że często towary oferowane lub reklamowane na stronach wyszukiwanych dzięki metatagom nie są takie same, ani nawet podobne. W takim przypadku przepisy ustawy o własności przemysłowej nie chronią znaków towarowych. Jeżeli towary są podobne, konieczne jest udowodnienie ryzyka wystąpienia pomyłki wśród odbiorców co do ich pochodzenia. W przypadku renomowanych znaków towarowych ochrona jest przyznawana poza granicami podobieństwa, ale wówczas trzeba udowodnić, że działanie podmiotu nieuprawnionego przyniosło mu nienależną korzyść, bądź wpłynęło szkodliwie na renomę znaku bądź jego odróżniający charakter.

© 2012-2017