Prawo na patent - Portal o znakach towarowych, wzorach przemysłowych.
    Aktualności
    wtorek, 22 listopad 2016 13:41

    Znak towarowy na powierzchni

    Napisał

    Skarżąca w omawianym sporze, Birkenstock Sales GmbH, wstąpiła w prawa Birkenstock Orthopädie GmbH & Co. KG, na rzecz której w dniu 27 czerwca 2012 r. dokonano w Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (WIPO) międzynarodowej rejestracji graficznego znaku towarowego w postaci pionowych i poziomych zachodzących na siebie fal. 25 października 2012 r. Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) otrzymał powiadomienie o międzynarodowej rejestracji rozpatrywanego oznaczenia.

    21 listopada 2012 r. ekspert poinformował skarżącą o tymczasowej całkowitej odmowie przyznania temu znakowi towarowemu w Unii. Podstawą przywołaną na poparcie tej odmowy był brak charakteru odróżniającego. Potwierdziła to późniejsza decyzja EUIPO. Skarżąca wniosła odwołanie od tej decyzji, które zostało oddalone.

    Izba Odwoławcza ustaliła w szczególności, że omawiane oznaczenie przedstawia falowane linie, które zachodzą na siebie pod kątem prostym i układają się w powtarzającą się sekwencję, która może rozciągać się w czterech kierunkach kwadratu, a zatem może być stosowana na każdej powierzchni dwu- lub trójwymiarowej. Omawiane oznaczenie zostanie zatem natychmiast uznane za przedstawienie motywu zdobniczego. Izba Odwoławcza wskazała ponadto, że powszechnie wiadomo, iż powierzchnie towarów lub ich opakowania są zdobione motywami z różnych powodów, głównie w celu poprawienia ich estetyki lub też sprostania wymogom technicznym.

    Sprawa trafiła do Sądu UE, który wydał wyrok 9 listopada 2016 r. Sąd wskazał, że zgodnie z utrwalonym orzecznictwem kryteria oceny charakteru odróżniającego trójwymiarowych znaków towarowych tworzonych przez wygląd samego towaru nie różnią się od kryteriów stosowanych do innych kategorii znaków. Jednakże przy stosowaniu tych kryteriów należy uwzględnić okoliczność, że charakterystyczny dla przeciętnego konsumenta sposób postrzegania niekoniecznie będzie taki sam w przypadku trójwymiarowego znaku towarowego, odpowiadającego samemu wyglądowi zewnętrznemu towaru, jak w przypadku znaku słownego lub graficznego, którym jest oznaczenie niemające związku z wyglądem oznaczonych nim towarów.

    Tylko taki trójwymiarowy znak towarowy pokrywający się z wyglądem samego towaru, który w sposób znaczący odbiega od normy lub zwyczajów danego sektora i w związku z tym może pełnić podstawową funkcję wskazywania pochodzenia, nie jest pozbawiony charakteru odróżniającego.

    Należy ponadto zauważyć, że w toku postępowania administracyjnego i w swoich pismach procesowych przed Sądem skarżąca wskazała, że używała oznaczenia od ponad 40 lat. Zapytana o to używanie na rozprawie skarżąca przyznała, że używanie to polegało na stosowaniu omawianego oznaczenia na zewnętrznych podeszwach obuwia i że motyw pokrywał całość powierzchni. Takie używanie odpowiada używaniu tego oznaczenia jako wypukłego motywu zdobniczego. Argumentacja skarżącej nie jbyła spójna w zakresie, w jakim twierdzi ona z jednej strony, że międzynarodowy znak towarowy stanowi „zwykły” graficzny znak dwuwymiarowy, a nie motyw zdobniczy, zaś z drugiej strony, że używanie tego oznaczenia na zewnętrznych podeszwach obuwia, mianowicie jako wypukłego motywu zdobniczego, stanowi używanie znaku towarowego. Skarga została oddalona.

    poniedziałek, 21 listopad 2016 22:44

    Czarne chmury dymu nad Dymarkami Świętokrzyskimi

    Napisał

    Chociaż późnojesienna pogoda nie zachęca do wychodzenia z domu, to czasem każdy ma ochotę na trochę zabawy na świeżym powietrzu. Dymarki Świętokrzyskie to impreza plenerowa odbywająca się co roku w Nowej Słupi u stóp Łysej Góry. Jej główny element stanowi prezentacja procesu wytopu żelaza w starodawnych piecach dymarskich – dymarkach. Teraz wokół imprezy dla miłośników historii zbierają się czarne chmury – i nie jest to bynajmniej dym z dymarek.

    O nazwę „Dymarki Świętokrzyskie” trwa obecnie może jeszcze nie spór, ale na pewno niedomówienie ze względu na kwestie finansowe. Te ostatnie związane są zaś z prawem do nazwy imprezy, zarejestrowanej jako znak towarowy na rzecz Świętokrzyskiego Stowarzyszenia Dziedzictwa Przemysłowego, byłego współorganizatora święta pieców. Ostatnio organizuje je jednak wyłącznie gmina Nowa Słupia. Za wykorzystanie nazwy „Dymarki Świętokrzyskie” gmina płaciła do tej pory Stowarzyszeniu – według jej twierdzeń – corocznie 200 tysięcy złotych. Więcej jednak gmina płacić nie zamierza i w przyszłym roku ma plan zorganizować takie samo wydarzenie, jednak pod inną nazwą – „Dymarki w Nowej Słupii”. Władze Świętokrzyskiego Stowarzyszenia Dziedzictwa Przemysłowego rozpytują zaś podobno wśród innych gmin, czy któraś z nich nie chciałaby – oczywiście za odpowiednią opłatą – zorganizować Dymarek Świętokrzyskich pod oryginalną nazwą.

    Gminie Nowa Słupia nie podoba się horrendalny koszt wykorzystywania nazwy święta historycznych pieców, ze względu na jej rejestrację jako znak towarowy na rzecz innego podmiotu. Co ciekawe, Stowarzyszenie twierdzi, że kwota wskazana w umowie licencyjnej dotyczącej znaku nigdy nie była tak wysoka i Nowa Słupia nie płaciła aż 200 tysięcy. Pomimo to, nie wskazało konkretnej, „prawdziwej” kwoty.

    W kwestii organizacji Dymarek Świętokrzyskich obie strony konfliktu pozostają chwilowo w pacie. Mediować między nimi chce marszałek województwa świętokrzyskiego, które również inwestuje w organizację tego święta.

    piątek, 18 listopad 2016 22:41

    Znak towarowy na przepakowanym produkcie

    Napisał

    Spółka Ferring prowadzi działalność w zakresie sprzedaży produktu leczniczego przy zastosowaniu znaku towarowego Klyx, którego jest właścicielem, w Danii, Finlandii, Szwecji i Norwegii. We wszystkich tych państwach Klyx jest sprzedawany w identycznych opakowaniach, czyli we flakonikach o pojemności 120 ml albo 240 ml, oraz w opakowaniach zwierających jedną dawkę lub dziesięć dawek tego produktu. W ramach swojej działalności w zakresie przywozu równoległego Orifarm zakupił Klyx w Norwegii w pudełkach po dziesięć dawek i sprzedaje ten produkt na rynku duńskim po zapakowaniu go w nowe opakowania zawierające jedną dawkę, które opatruje znakiem towarowym Klyx.

    Spółka Ferring utrzymywała, że zgodnie z prawem może sprzeciwić się spornemu przepakowaniu w zakresie, w jakim, po pierwsze, sposób ten nie jest niezbędny do sprzedaży tego produktu będącego przedmiotem przywozu równoległego, i po drugie, przepakowanie to jest wyłącznie uzasadnione poszukiwaniem korzyści handlowej przez podmiot dokonujący przywozu. Orifarm podnosiło, że przepakowanie jest konieczne w celu uzyskania dostępu do części duńskiego rynku, jaki tworzy Klyx zapakowany w opakowania zawierające jedną dawkę produktu.

    Krajowy sąd podkreślał, że z utrwalonego orzecznictwa Trybunału wynika, iż właściciel znaku towarowego nie może sprzeciwić się przepakowaniu, jeśli sprzeciw przyczyni się do podziału rynków krajowych. Taki przypadek miałby miejsce, gdyby sprzeciw utrudniał przepakowanie konieczne do sprzedaży produktu leczniczego w państwie przywozu. W tych okolicznościach sąd odsyłający stawia sobie pytanie, czy sporne przepakowanie może zostać uznane za konieczne, zważywszy na fakt, że Klyx jest dostępny w opakowaniach zawierających jedną albo dziesięć dawek we wszystkich państwach, które podpisały porozumienie EOG, gdzie produkt leczniczy jest dostępny na rynku, w tym w państwach, których dotyczy postępowanie główne.

    W wyroku z 10 listopada 2016 r. Trybunał Sprawiedliwości wskazał, że wykonywanie przez właściciela znaku towarowego prawa do sprzeciwiania się przepakowywaniu stanowi tego rodzaju ukryte ograniczenie w rozumieniu powołanego przepisu, jeżeli przyczynia się ono do sztucznego podziału rynków pomiędzy państwami, które są stronami porozumienia EOG, jeżeli to przepakowywanie dokonywane jest w sposób zapewniający poszanowanie uzasadnionych interesów właściciela znaku towarowego. Tymczasem sprzeciw właściciela znaku towarowego wobec przepakowywania produktów leczniczych przyczynia się do sztucznego podziału rynków pomiędzy państwami, które są stronami porozumienia EOG, jeżeli przepakowanie jest niezbędne do tego, by produkty będące przedmiotem przywozu równoległego mogły być wprowadzane do obrotu w państwie przywozu.

    Jak bowiem wynika z orzecznictwa Trybunału, prawo właściciela znaku towarowego podlegającego ochronie w państwie członkowskim polegające na sprzeciwieniu się sprzedaży z wykorzystaniem znaku towarowego towarów przepakowanych może być ograniczone jedynie w zakresie, w jakim przepakowanie, jakiego dokonuje podmiot dokonujący przywozu, jest konieczne do sprzedaży towaru w państwie przywozu.

    Z rozważań tych wynika zatem, że właściciel znaku towarowego może zakazywać zmian wiążących się z przepakowywaniem produktu leczniczego opatrzonego tym znakiem towarowym – które z samej swej istoty stwarzają niebezpieczeństwo naruszenia oryginalnego stanu produktu leczniczego – chyba że przepakowywanie nie jest niezbędne w celu umożliwienia wprowadzania do obrotu produktów będących przedmiotem przywozu równoległego, a uzasadnione interesy właściciela znaku towarowego są chronione.

    czwartek, 17 listopad 2016 22:39

    Liście lecą z (kanadyjskich) drzew

    Napisał

    Raper Snoop Dogg ostatnio bardziej zajmuje się prowadzeniem biznesu, niż nagrywaniem nowych utworów. Teraz muzyk wdał się w spór o znak towarowy i to nie z byle kim, bo z kanadyjską drużyną hokejową. Drugą stroną sporu jest Maple Leaf Sports & Entertainment, właściciel drużyny Toronto Maple Leafs. Spór toczy się przed kanadyjskim urzędem patentowym i dotyczy znaku drużyny, który składa się ze stylizowanego liścia klonu w granatowym kolorze, na którym umieszczony jest biały napis – nazwa drużyny. Snoop posiada zaś wcześniejszy znak ”Leafs by Snoop”, gdzie biały napis pisany nieco inną czcionką umieszczony jest na podobnym listku.

    Ten ostatni pochodzi jednak z założenia z innej rośliny – z marihuany. Znak rapera opatruje ubrania z jego kolekcji odzieży oferowanej pod taką nazwą. Na jego podstawie muzyk postanowił wnieść sprzeciw przeciwko rejestracji oznaczenia hokeistów. Najprawdopodobniej, roszczenia Snoop Dogga będą miały małe szanse powodzenia. Oba znaki charakteryzuje bowiem inna kolorystyka oraz odmienny kształt i rodzaj liścia stanowiącego tło znaku. Również sama obecność w oznaczeniach tego samego słowa „leafs” (ang. liście) nie przesądza jeszcze o takim stopniu podobieństwa, który mógłby wprowadzić w błąd przeciętnego konsumenta.

    W zdecydowanej większości systemów prawnych dotyczących rejestracji znaków towarowych, w toku procedury zgłoszeniowej możliwe jest wniesienie sprzeciwu przeciwko rejestracji danego oznaczenia przez osobę, która uważa, że nadanie późniejszemu oznaczeniu ochrony naruszy jej prawa. Podstawą takiego działania jest zazwyczaj posiadanie wcześniej zarejestrowanego, podobnego znaku towarowego dla podobnych lub takich samych towarów.

    środa, 16 listopad 2016 09:46

    Ochrona gry

    Napisał

    Na przestrzeni kilku ostatnich lat rynek gier komputerowych jest najdynamiczniej rozwijającym się segmentem rozrywki na całym świecie, notującym rokrocznie przyrost wartości. Jednakże oprócz dochodów z dystrybucji, najwyższa pora wziąć pod uwagę także niebagatelne sumy związane z prawami do postaci, gadżetów czy innych elementów gier o autorskim charakterze.  Coraz częściej gry wychodzą poza ekrany telefonów, komputerów czy konsoli, w postaci wszelkiego rodzaju maskotek, figurek, gier planszowych czy innych gadżetów. Niejednokrotnie można zauważyć licencjonowane koszulki czy zabawki, w których kluczowym nawiązaniem do gry jest wizerunek lub skojarzenie z grą. W związku z tym powstają wątpliwości w kwestii tego, czy ochrona prawnoautorska gier komputerowych w kategoriach programów komputerowych jest wystarczająca dla skutecznej ochrony praw ich twórców i producentów.

    Ochrony wizerunku postaci występujących w grze można domagać się na podstawie praw autorskich, jednak jest to ochrona stosunkowo słaba. Zdecydowanie silniejsza jest ochrona znaku towarowego lub wzoru przemysłowego, jako który można zastrzec przedstawienie danej postaci lub charakterystyczną czcionkę, którą pisana jest nazwa gry. Ochrona taka jest niezbędna, a przy tym może przynosić duże zyski. Popularność gier komputerowych można zauważyć choćby na przykładzie wykorzystania wizerunków postaci występujących w znanych grach komputerowych jako maskotek czy nadruków na odzieży.

    Gra komputerowa ma dwoistą, techniczno-artystyczną naturę i w obu tych zakresach wymaga prawnej ochrony. Świat gier komputerowych od wielu lat umacnia swoje miejsce w popkulturze, a dynamiczny rozwój cybersportu na świecie sprawia, że na rynek komputerowej rozrywki płynie coraz więcej kapitału. Bardzo prawdopodobne, że w niedalekiej przyszłości zaistnieją problemy na omawianym tle, gdyż na sukcesie cyberrozrywki wielu będzie chciało ugrać coś dla siebie. 

    wtorek, 15 listopad 2016 15:57

    Chińska polityka prezydenta USA

    Napisał

    Kontrowersyjny zwycięzca niedawnych wyborów prezydenckich w USA Donald Trump wygrał nie tylko polityczne rozgrywki o fotel prezydenta, ale też trwający już dekadę spór o rejestrację w Chinach znaku towarowego. Jego przedmiotem była rejestracja w Państwie Środka nazwiska biznesmena-polityka dla szeregu usług, w tym z zakresu handlu nieruchomościami. Chiński urząd patentowy wydał wstępną zgodę na rejestrację nazwiska Trumpa jako znaku towarowego.

    Nazwisko obecnego prezydenta USA jest znane na wielu światowych rynkach, również na chińskim. Co ciekawe, z 53 znaków towarowych zarejestrowanych w Chinach dla różnorodnych towarów i usług, począwszy od odzieży, aż po kursy golfowe i salony piękności dla zwierząt, jedynie 21 jest posiadanych przez Donalda Trumpa lub powiązane z nim spółki.

    Znaki towarowe nie pomogły jednak Trumpowi w samym USA, kiedy to chciał za ich pomocą usunąć niewygodne dla siebie strony internetowe. Ówczesnemu kandydatowi na prezydenta nie spodobała się strona stoptrump.com, na której oferowane były przeróżne gadżety, w tym kubki i koszulki z hasłem zawartym w domenie tej strony lub z wierszykiem „Donald is dumb, stop Trump” (ang. Donald jest głupi, powstrzymajcie Trumpa) Jego prawnicy wysłali więc do właścicieli strony internetowej długie pismo, w którego treści twierdzili, że nazwisko „Trump” stanowi zarejestrowany w różnych konfiguracjach znak towarowy, a jego użycie niezgodnie z wolą właściciela jest naruszeniem prawa. Działania te spaliły jednak na panewce. W amerykańskim prawie znaków towarowych dozwolone jest bowiem ich wykorzystywanie przez osoby trzecie niebędące właścicielami tych znaków w celu przedstawienia krytyki, w tym przypadku – krytyki polityki i wypowiedzi Donalda Trumpa.

    poniedziałek, 14 listopad 2016 09:10

    Pechowa "Kostka Rubika" przed sądem

    Napisał

    Właśnie zmieniła się decyzja w sporze dotyczącym ochrony popularnej zabawki logicznej, kostki Rubika, jako znaku towarowego. W toku sporu Sąd Unii Europejskiej w wyroku ogłoszonym w listopadzie 2014 r. uznał, że kształt kostki Rubika podlega rejestracji w charakterze wspólnotowego znaku towarowego. Graficzne przedstawienie tego sześcianu nie ukazuje rozwiązania technicznego uniemożliwiającego jego ochronę jako znaku towarowego. Niemal da lata później rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wskazał jednak, że kształt kostki niekoniecznie powinien podlegać rejestracji w charakterze unijnego znaku towarowego. Graficzne przedstawienie tego sześcianu ukazuje bowiem rozwiązanie techniczne.

    Na wniosek Seven Towns, spółki brytyjskiej, która zarządza w szczególności prawami własności intelektualnej związanymi z kostką Rubika, w 1999 r. Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zarejestrował kształt tego sześcianu jako trójwymiarowy unijny znak towarowy dla „układanek trójwymiarowych”. Spór o zabawkę zaczął się w 2006 r., kiedy to spółka Simba Toys, niemiecki producent zabawek, złożyła do  EUIPO wniosek o unieważnienie prawa do trójwymiarowego znaku towarowego, w szczególności ze względu na to, że zawiera on rozwiązanie techniczne polegające na zdolności rotacji, natomiast takie rozwiązanie może być chronione wyłącznie w charakterze patentu, a nie jako znak towarowy.

    EUIPO oddalił wniosek, zaś spółka Simba Toys wniosła do Sądu UE skargę mającą na celu stwierdzenie nieważności tej decyzji. W ogłoszonym w 2014 r. wyroku Sąd oddalił skargę spółki Simba Toys. W pierwszej kolejności Sąd stwierdził, że zasadniczymi właściwościami spornego znaku towarowego są, po pierwsze, sam sześcian, oraz, po drugie, struktura siatki, którą ukazano na każdej z powierzchni tego sześcianu. Według Sądu, grube czarne linie, które stanowią część tej struktury i widnieją na trzech przedstawieniach sześcianu, dzieląc na kwadraty ich wewnętrzne części nie odnoszą się w żaden sposób do zdolności rotacji indywidualnych elementów sześcianu, a zatem nie spełniają żadnej funkcji technicznej. Zdolność rotacji wertykalnych i horyzontalnych pasków kostki Rubika nie wynika bowiem ani z czarnych linii, ani ze struktury siatki, lecz z wewnętrznego mechanizmu znajdującego się w sześcianie, niewidocznego na jego graficznych przedstawieniach. W konsekwencji nie można odmówić rejestracji kształtu kostki Rubika jako wspólnotowego znaku towarowego ze względu na to, że odzwierciedla on funkcję techniczną.

    Teraz jednak tendencja dotycząca zdolności rejestracyjnej kostki Rubika jako znaku towarowego się zmieniła. Zmianę zapoczątkowała wypowiedź z końca maja 2016 r. rzecznika generalnego TSUE. Wskazał on, że zasadnicze właściwości spornego oznaczenia – kształt sześcianu oraz struktura siatki  - są niezbędne dla spełnienia funkcji technicznej właściwej dla danego towaru. Monopolizacja takich cech na rzecz jednego podmiotu zniekształciłaby zaś konkurencyjność rynku tego typu zabawek. Ta teza została teraz potwierdzona. 10 listopada 2016 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że ochrona takiego znaku towarowego nie jest uprawniona. Spór został więc finalnie rozwiązany, a kostka Rubika straci ochronę. 

    24 listopada 2008 r. spółka BSH Bosch und Siemens Hausgeräte GmbH dokonała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia graficznego unijnego znaku towarowego „compressor technology”. 30 kwietnia 2009 r. spółka LG Electronics Inc. wniosła sprzeciw wobec rejestracji tego znaku. Sprzeciw ten opierał się na wcześniejszych znakach towarowych „KOMPRESSOR” i „KOMPRESSOR PLUS”.

    3 maja 2012 r. Wydział Sprzeciwów EUIPO uwzględnił częściowo sprzeciw, jednak spółka BSH wniosła do EUIPO odwołanie mające na celu uchylenie decyzji Wydziału Sprzeciwów. Przy tej okazji spółka BSH dokonała w pewnym zakresie ograniczenia wykazu towarów, dla których wnosiła o rejestrację znaku towarowego. Pierwsza Izba Odwoławcza EUIPO oddaliła odwołanie spółki BSH. W decyzji tej Pierwsza Izba Odwoławcza EUIPO częściowo uwzględniła żądanie spółki LG, które zakwalifikowała jako odwołanie „posiłkowe” („ancillary” appeal). Pierwsza Izba Odwoławcza EUIPO wskazała, że ponieważ spółka LG nie zakwestionowała oddalenia sprzeciwu w odniesieniu do określonych towarów, decyzja Wydziału Sprzeciwów tego urzędu stała się ostateczna w zakresie, w jakim na jej mocy dla tych towarów dopuszczono rejestrację omawianego unijnego znaku towarowego.

    13 listopada 2013 r. spółka BSH wniosła skargę o stwierdzenie nieważności spornej decyzji. BSH podniosła w ramach swojego jedynego zarzutu, iż w przypadku towarów zawierających lub mogących zawierać kompresor, jak odkurzacze, klimatyzatory i urządzenia chłodzące, oznaczenie „KOMPRESSOR” jest opisowe. Spółka BSH twierdziła, że przy dokonywaniu oceny prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd Pierwsza Izba Odwoławcza niewystarczająco uwzględniła słabo odróżniający charakter wspomnianych znaków w odniesieniu do tych towarów. Ze względu na taki charakter nawet niewielkie różnice między kolidującymi ze sobą znakami wystarczają jej zdaniem, aby wykluczyć wszelkie prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd.

    8 listopada 2016 r. wyrok w sprawie wydał Trybunał Sprawiedliwości UE. Trybunał wskazał, że zgodnie z utrwalonym orzecznictwem umożliwienie stronie przedstawienia po raz pierwszy przed Trybunałem zarzutu i argumentów, które nie zostały podniesione przed Sądem, byłoby równoznaczne z wyrażeniem zgody na wniesienie do Trybunału, którego kompetencje w postępowaniu odwoławczym są ograniczone, sprawy o zakresie szerszym niż sprawa, która była rozpoznawana przez Sąd. W postępowaniu odwoławczym zaś kompetencje Trybunału są ograniczone do oceny prawnego rozstrzygnięcia w kwestii zarzutów i argumentów, które były rozpatrywane w pierwszej instancji. O ile na rozprawie przed Trybunałem EUIPO przyznało, że w zaskarżonej decyzji Pierwsza Izba Odwoławcza tego urzędu częściowo uwzględniła odwołanie „posiłkowe” spółki LG bez uprzedniego umożliwienia spółce BSH przedłożenia jej ewentualnych uwag w tym zakresie, przez co naruszyła zasadę kontradyktoryjności, o tyle w braku jakiegokolwiek zaskarżenia tej okoliczności przez spółę BSH w postępowaniu przed Sądem i w braku najmniejszej choćby krytyki ze strony spółki BSH, jeżeli chodzi o analizę, która doprowadziła wspomnianą izbę do uwzględnienia tego odwołania „posiłkowego”, nie można zarzucać Sądowi, iż tego naruszenia nie rozpatrzył z urzędu.

    Skutkiem uwzględnienia podnoszonego przez spółkę BSH argumentu byłoby pozbawienie znaczenia czynnika, jakim jest podobieństwo znaków towarowych, a nadmierne uwypuklenie znaczenia odróżniającego charakteru wcześniejszego znaku towarowego. Oznaczałoby to, że w przypadku wcześniejszego znaku towarowego o jedynie słabo odróżniającym charakterze prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd istniałoby tylko w razie zupełnego odtworzenia tego znaku w znaku zgłoszonym, niezależnie od stopnia podobieństwa danych oznaczeń. Wniosek taki nie byłby zgodny z samą naturą całościowej oceny.

    Trybunał wskazał, że ocena prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd dokonana przez Sąd w żaden sposób nie narusza zaś prawa. Skarga została oddalona. 

    środa, 09 listopad 2016 10:05

    Znak do tagowania

    Napisał

    Reklama od lat pozostaje najlepszą dźwignią handlu. W ostatnim czasie przedsiębiorcy musieli się przestawić na nowe sposoby docierania do hipotetycznych klientów, nie poprzestając na radiu, telewizji czy billboardach. Większość firm, szczególnie większych, wykorzystuje do kontaktu z konsumentami media społecznościowe, czasem robiąc to na własna rękę, a czasem zaś wynajmując wyspecjalizowane w takich usługach agencje reklamowe, przykładowo prowadzące im konta na portalach społecznościowych.

    Nowe sposoby obecności na rynku i reklamy wykształciły zaś nowy rodzaj znaków towarowych, dostosowanych do potrzeb przedsiębiorców. Przedsiębiorcy chętnie zgłaszają do ochrony znaki z tak zwanym „hashtagiem”. Przykłady zarejestrowanych unijnych znaków towarowych zawierających hashtag to chociażby „#THESWEATLIFE”, „#cash” czy „#WINELOVER”. Co ciekawe, Urząd unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej zgodził się też zarejestrować sam symbol „#” (EUTM 004210027) dla niektórych towarów i usług, choć w konkretnej formie graficznej.  Symbol „#”, wykorzystywany początkowo na Twitterze, a później i na Facebooku, służy do oznaczania – tagowania miejsc, osób, ale też skojarzeń.

    Ciekawe, czy trend rejestracji znaków towarowych z „hasztagami” utrzyma się, czy, jak duża część trendów, zniknie za jakiś czas. Przedsiębiorcy chcą chronić swoje oznaczenia na wszelkie sposoby, a ochrona dawana przez znak towarowy jest szeroka i wygodna. Nic więc dziwnego, że wielu przedsiębiorców chce mieć zapewniony spokój ducha związany z brakiem naruszeń ich oznaczeń również w serwisach społecznościowych.

    wtorek, 08 listopad 2016 18:21

    Znak towarowy na kredyt

    Napisał

    Chorzowski Urząd Miasta poprosił ostatnio prokuraturę o pomoc w ściganiu rzekomego przestępstwa, które mieli popełnić działacze Ruchu Chorzów. Chodzi o pożyczkę, która została im udzielona przez miasto kilka miesięcy temu. Kwota pożyczki była niebagatelna – wynosiła 18 milionów złotych. Teraz podejrzenie padło na dokumenty z nią związane, a dotyczące również kwestii praw do znaku towarowego Ruchu Chorzów.

    Zawiadomienie złożone przez prezesa miejskiej spółki Centrum Przedsiębiorczości w Chorzowie, zajmującej się budową nowego miejskiego stadionu, dotyczy dokumentacji przedłożonej tej spółce w toku przeprowadzania działań związanych z drugą, 12-milionowa transzą pożyczki. Jednym z jej zabezpieczeń miał być znak towarowy Ruchu Chorzów. Zgodnie z zapewnieniami przedstawiciela zarządu klubu, prawa do znaku miały być wolne od jakichkolwiek roszczeń osób trzecich. Tymczasem, okazało się, że prawo na znak towarowy zostało zajęte na poczet zabezpieczeń kredytowych przez bank.

    Posiadając już taką wiedzę, władze miasta zwróciły się do banku z prośbą o odblokowanie zabezpieczeń w terminie do 30 dni, zaś sam prezes Centrum Przedsiębiorczości skontaktował się z prokuraturą w celu złożenia zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Działacze Ruchu Chorzów, którzy zapewne mają najbliższą prawdzie wiedzę, jak właściwie wygląda kwestia praw do znaku towarowego klubu, planują wkrótce przedstawić oświadczenie w tej sprawie.