czwartek, 13 kwiecień 2017 10:31

    Gino Rossi walczy przed sądem

    Napisał

    Być może podczas obuwniczych zakupów niejeden z klientów galerii handlowych był przekonany, że Gino Rossi to włoska marka. Nic bardziej mylnego – spółka ma pochodzenie polskie i w pełni krajowy kapitał. Jedynie brzmiąca z włoska nazwa może stwarzać takie pozory. Teraz spółka postanowiła zadbać o swoją nazwę, zarejestrowaną jako znak towarowy, przed sądem. W ubiegłym miesiącu w sprawie rozstrzygał Sąd Najwyższy.

    Przedmiotem sporu było wykorzystywanie do sprzedaży i reklamowania zegarków przez przedsiębiorcę Marcina L. należącego do obuwniczej spółki znaku towarowego „Gino Rossi”. Zdaniem powodowej spółki, przedsiębiorca wykorzystywał jej oznaczenie bez jej zgody dla oferowania na rynku zegarków, co mogło wprowadzać klientów w błąd co do pochodzenia tych ostatnich. Często w końcu sklepy oferujące głównie obuwie mają też w ofercie artykuły galanterii skórzanej czy właśnie zegarki. Co ciekawe, zapobiegliwy przedsiębiorca zarejestrował nawet w Urzędzie Patentowym RP znak towarowy „gino rossi” dla zegarków.

    W toku postępowania zarówno krakowski sąd okręgowy, jak i apelacyjny, nakazały Marcinowi L. zaprzestanie używania spornego oznaczenia w odniesieniu do sprzedaży zegarków, jak też opublikowanie odpowiednich przeprosin. Problem stanowiło jedynie twierdzenie powoda, że znak „Gino Rossi” jest znakiem renomowanym. Pozwany przedsiębiorca złożył na podstawie tej kwestii skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Ten stwierdził, że moment, na który powinna być badana renoma znaku towarowego, to chwila wejścia na rynek rzekomego naruszyciela. W związku z tym, sprawa została przekazana sądowi apelacyjnemu do ponownego rozpoznania.

    Czytany 118 razy