Aktualności

Spółka General Mills straciła właśnie szansę na rejestrację odcienia koloru żółtego jako znaku towarowego, który to kolor jest używany na opakowaniach  popularnych także w Polsce płatków śniadaniowych Cheerios. Producent płatków twierdził, że konsumenci w pełni identyfikowali ten konkretny odcień żółtego z marką Cheerios. Argumenty te nie przekonały jednak amerykańskiego urzędu patentowego.

W tym tygodniu izba odwoławcza US Patent and Trademark Office ukróciła dwuletni bój General Mills o „kolor żółty występujący jako dominujący jednolity kolor tła” na pudełkach płatków śniadaniowych na bazie owsa. Inna decyzja mogłaby przyznać producentowi Cheerios wyłączne prawo do żółtych pudełek płatków owsianych.

Firma General Mills twierdziła, że zasługuje na przyznanie statusu znaku towarowego zgłoszeniu, ponieważ konsumenci identyfikowali kolor żółty na pudełkach płatków owsianych właśnie z Cheerios. Płatki te od 1945 r. są sprzedawane właśnie w żółtym opakowaniu. Pomimo to, amerykański urząd zauważył, że nie ulega wątpliwości, że pojedynczy kolor stosowany dla produktu lub jego opakowania może pełnić funkcję znaku towarowego i być uprawniony do rejestracji zgodnie z ustawą o znakach towarowych. Ale ma to miejsce tylko wtedy, gdy kolor ten stał się cecha charakterystyczną danego towaru w oczach konsumentów. Jako przykłady rejestracji znaków towarowych w postaci koloru na terenie USA można podać konkretne odcienie: koloru brązowego dla UPS, ciemnoróżowego dla T-Mobile czy pomarańczowego dla sieci sklepów Home Depot.

Jeśli chodzi o kolor pudełka Cheerios, urząd orzekł, że konsumenci niekoniecznie łączą żółtą kolorystykę opakowania z Cheerios, ponieważ płatki zbożowe często są pakowane w żółte opakowania. Dla porównania, T-Mobile ma tylko garstkę konkurentów, a żaden z nich nie używa koloru różowego jako głównego koloru marki.

Stosowanie znaków towarowych innych firm w reklamie jako słowa kluczowego to drażliwy temat dla właścicieli praw własności przemysłowej. Trudno właściwie powiedzieć, gdzie w takiej sytuacji zaczyna się naruszenie znaku towarowego i kto za nie odpowiada. Reklamodawca, agencja reklamowa, a może właściciel przeglądarki internetowej? Właścicielom znaków towarowych w takiej sytuacji pomaga orzecznictwo, które powoli określa, jakich typów roszczeń, od kogo i kiedy mogą dochodzić. W szczególności ma to miejsce w przypadku reklamy wykupowanej, głównie przez Google Adwords, usługę najpopularniejszej w Polsce przeglądarki – Google.

W podobnej sprawie ścierały się ostatnio dwie spółki działające na terytorium Wielkiej Brytanii, Victoria Plum Limited i Victorian Plumbing Ltd. Obie spółki zajmują się sprzedażą wyposażenia łazienek i działają na brytyjskim rynku pod bardzo podobnymi nazwami od 2001 r., zarówno off-, jak i on-line. To współistnienie stało się problematyczne, gdy Victorian Plumbing zaczęła używać znaków towarowych Victoria Plum w ramach PPC, strategii reklamowej pay-per-click. Victoria Plum stwierdziła, że to naruszenie jej znaku towarowego, ponieważ był on używany w reklamach przekierowujących do strony Victorian Plumbing, która pojawiała się w wyniku dynamicznego wstawiania słów kluczowych, usługi reklamowej Google.

Rozpoznający sprawę brytyjski sąd zastosował badanie opisane przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawie Google France, uznając, że przeciętny użytkownik internetu będzie skłonny uwierzyć, że towary i usługi, o której mowa w reklamie, pochodzą od Victoria Plum lub firmy z nią ekonomicznie powiązanej. W związku z tym, reklama została uznana za wpływającą na jedną z kluczowych funkcji znaku towarowego, wskazania pochodzenia towarów lub usług.

Warto zauważyć, że podobieństwo między dwiema nazwami firm czyni ten spór raczej wyjątkowym. Do tej pory w podobnych sporach na terytorium poszczególnych państw Unii Europejskiej chodziło zazwyczaj o używanie słów kluczowych zupełnie odmiennych od nazwy korzystających z nich przedsiębiorcy, a identycznych ze znakiem towarowym drugiej strony. Każdy przypadek będzie jednak zależał od jego szczególnych okoliczności faktycznych, więc przed rozpoczęciem działań w sprawie naruszenia przepisów ważne jest, aby dokładnie rozważyć, czy działania drugiej strony mogą negatywnie wpływać na funkcję wskazania pochodzenia znaku towarowego.

wtorek, 21 luty 2017 09:43

Patent na tańsze leki

Napisała

W okresie jesienno-zimowym niestety często chorujemy. Bakterie i wirusy fruwają w powietrzu jak oszalałe, a zimno i przesiadywanie w zamkniętych pomieszczeniach nie pomaga naszej odporności. W takiej sytuacji konieczne jest sięgniecie po odpowiednie leki. Tylko dlaczego niektóre z nich są takie drogie? Najdroższe bywają zazwyczaj te lekarstwa, które nie mają swoich odpowiedników, a więc tańszych wersji produkowanych przez innych producentów. Może się tak dziać dlatego, że konkretny lek objęty jest patentem.

Leki generyczne to odpowiedniki leków objętych patentami, często tańsze. Można je uznać za czynnik skłaniający do innowacji farmaceutycznych, zapewniają też przystępne ceny i trwałość europejskich systemów ochrony zdrowia.  Leki generyczne przyczyniają się też do powstania konkurencji na rynkach farmaceutycznych, która stymuluje innowacyjność, sprzyjają ograniczaniu kosztów i ułatwiają dostęp pacjentów do leczenia.

Utrudnieniem dla produkcji leków generycznych, które teoretycznie mogłyby być produkowane tuż po zakończeniu ochrony patentowej na lek oryginalny (w Polsce ochrona patentowa trwa 20 lat) jest tak zwane zagęszczenie patentów. Jest to nieuzasadnione przedłużanie monopolu na lek poprzez patenty wynikające z poprzednich aktów. Właściciele patentów na prawie wszystkie najbardziej dochodowe leki próbują przedłużyć swój monopol rynkowy poza okresem ochrony przyznanym początkowo przez podstawowy patent na substancję czynną. Stosowanie patentów wynikających z poprzednich aktów, z wykorzystaniem cech, które nie są najważniejsze, co określa się jako „ciągłe odświeżanie” (ang. „evergreening”). Sama czynna substancja farmaceutyczna to na ogół pierwszy patent lub pierwsze patenty gąszczu patentowego. Takim działaniem może być na przykład bardzo precyzyjne zastrzeżenie tylko jednej cząsteczki, ewentualnie określona cząsteczka może zostać zastrzeżona tylko jako część szerszej grupy cząsteczek. Inne możliwości postać polimorficzna (różne struktury) lub uwodniona substancji czynnej albo zastrzeżenie izomerycznej postaci leku (różnica rozmieszczenia cząsteczek w przestrzeni).

czwartek, 30 czerwiec 2016 07:23

Paczkomat mocno się trzyma

Napisała

W czasach, w których zakupy przez Internet są równie częste, jak te robione stacjonarnie, zakupione przedmioty muszą być w jakiś sposób dostarczane nabywcom. Jest to obecnie jedno z głównych zajęć dla Poczty Polskiej – niestety, listy pisze już raczej mało kto. Kika lat temu na rynku usług pocztowych pojawił się jednak konkurent dla listonoszy. Mowa o paczkomatach, które zostały wprowadzone do użytku przez spółkę InPost. Są to metalowe kontenery podzielone na większe i mniejsze skrzynki. Te ostatnie zamykane są na zamek, który automatycznie odblokowuje się po wprowadzeniu na terminalu urządzenia odpowiedniego kodu, dostarczanego odbiorcy paczki smsem.

Taki system odbioru przesyłek, dostępnych nie tylko w godzinach urzędowania poczty, ale w systemie dwudziestoczterogodzinnym, bardzo przypadł Polakom do gustu. Jak się ostatnio okazuje, Poczcie Polskiej również. Poczta planuje widać podobne działania, ponieważ wniosła do Urzędu Patentowego RP o unieważnienie zarejestrowanego na rzecz spółki InPost znaku towarowego „paczkomat”. Taki wniosek można złożyć, jeżeli znak, którego on dotyczy, nie powinien być w ogóle zarejestrowany. Przyczyny tego mogą być bezwzględne albo względne. Przykład tych pierwszych stanowi oznaczenie, które nie posiada charakteru odróżniającego, a więc które bezpośrednio opisuje opatrzony nim towar lub usługę. Przesłanki względne to na przykład zbytnie podobieństwo do wcześniej zarejestrowanego cudzego znaku towarowego.

W swoim wniosku Poczta Polska twierdziła, że znak towarowy „paczkomat” nie posiada charakteru odróżniającego i opisuje urządzenie, które jest nim opatrywane w obrocie. Urząd Patentowy w wydanej ostatnio decyzji nie zgodził się jednak z Pocztą. Uznał, że oznaczenie „paczkomat” jest oryginalne, unikalne i fantazyjne w odpowiednim stopniu, aby pozostać zarejestrowanym znakiem towarowym. 

poniedziałek, 13 marzec 2017 12:25

NSZZ Solidarność musi zagryźć zęby

Napisała

W ubiegłym roku NSZZ Solidarność poczuł się urażony wykorzystaniem członu jego nazwy pisanego charakterystyczną czcionką na plakatach tak zwanego Czarnego Protestu, manifestacji przeciwko projektowi zaostrzenia prawa aborcyjnego. Przeciwko projektowi w październiku 2016 r. w wielu miastach zorganizowano protesty, na których frekwencja zaskoczyła nawet samych organizatorów. Nie były one organizowane przez konkretne partie czy stowarzyszenia polityczne, ale stanowiły rezultat spontanicznej akcji rozpowszechnionej głównie przez portale społecznościowe. Jeden z plakatów informujących o planowanym proteście przedstawiał parafrazę plakatu wykorzystywanego niegdyś przez NSZZ Solidarność - czarną postać kowboja i napis „W samo południe” oraz hasło „Solidarność” pisane czerwonymi literami. Na plakacie użytym dla celów protestu kowboja zastąpiono sylwetką kobiety.

NSZZ Solidarność, a właściwie Komisja Krajowa, zaczęła szukać organizatorów protestu, grożąc wniesieniem przeciwko nim powództwa o naruszenie praw własności przemysłowej. Charakterystyczny napis „Solidarność” z literą „I” przechodzącą we flagę jest bowiem zarejestrowany jako znak towarowy. Finalnie, NSZZ Solidarność złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa, ze względu na wykorzystanie znaku towarowego przez podmiot do tego nieuprawniony. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku odmówiła jednak wszczęcia śledztwa w sprawie. użycia znaku NSZZ Solidarność podczas demonstracji.

Stowarzyszenie odwołało się do sądu. Sąd Rejonowy w Gdańsku zgodził się jednak niedawno ze stanowiskiem prokuratury. Zdaniem sądu, organizatorzy Czarnego Protestu mieli prawo wykorzystywać oznaczenie „Solidarność”. Sąd utrzymał w mocy zaskarżone postanowienie prokuratora z Prokuratury Okręgowej Gdańsku z 20 października 2016 roku o odmowie wszczęcia śledztwa. Postanowienie sądu jest prawomocne. Sąd wskazał, że aby mówić o odpowiedzialności karnej za wykorzystywanie cudzego znaku towarowego, sprawca czynu musiałby opatrywał cudzym znakiem towarowym jakiś produkt celem wprowadzania go do obrotu. Takie działanie nie miało natomiast miejsca.

piątek, 08 styczeń 2016 15:18

Zmiany w znakach wspólnotowych

Napisała

europe-155191_1280W grudniu 2015 r. Parlament Europejski zatwierdził pakiet zmian dotyczących wspólnotowego znaku towarowego. Zmiany te mają wejść w życie w marcu bieżącego roku. Na wprowadzenie zmian wskazanych nową dyrektywą dotyczących przepisów krajowych, państwa członkowskie Unii Europejskiej mają jeszcze trzy lata.23 marca 2016 r. zajmujący się rejestracją znaków wspólnotowych Urząd Harmonizacji Rynku Wewnętrznego z siedzibą w Alicante w Hiszpanii zmieni nazwę na Urząd Własności Intelektualnej Unii Europejskiej, zaś znaki wspólnotowe zostaną przechrzczone na znaki unijne. Zmiany te z pewnością zapewnią pracownikom urzędu wiele pracy. Należy jednak wziąć też pod uwagę, że na zamieszaniu z tym związanym mogą chcieć skorzystać nieuczciwe podmioty. Bardzo prawdopodobne jest, że część przedsiębiorców, szczególnie tych zajmujących się swoim znakiem towarowym na własną rękę, może otrzymać rzekomo urzędowe pisma wzywające do uiszczania opłat w związku ze zmianami. Oficjalnie żadne takie opłaty nie będą pobierane, należy więc pilnować, aby nie dać się omamić oszustom.

Przedsiębiorców chcących zarejestrować znak towarowy na terytorium Unii Europejskiej z pewnością zainteresuje fakt, że w ramach zmian ulegną przekształceniu opłaty za dokonanie zgłoszenia. Do tej pory wynosiły one za zgłoszenie znaku do trzech klas 900 € (niezależnie, czy klasa była jedna, czy trzy) za zgłoszenie elektroniczne albo 1050 € za papierowe. Teraz za zgłoszenie znaku w jednej klasie zapłacimy 850 €. Kolejna klasa będzie kosztować 50, zaś trzecia i każda następna – 150 €. Zgłoszenie znaku w trzech klasach będzie więc nieco droższe, niż przed zmianami. Obniżce ulegną zaś opłaty za przedłużenie rejestracji. Koszt odnowienia rejestracji dla znaku w trzech klasach będzie wynosił nie 1350 €, jak dotychczas, ale 1050 €. 

piątek, 30 czerwiec 2017 13:38

Captain Morgan vs. Admiral Nelson

Napisała

Gdzie kapitan może rozkazywać admirałowi? W kanadyjskich sklepach z alkoholem. Wyrok w sądu federalnego w Kanadzie uznał, że sprzedaż rumu o nazwie Admiral Nelson narusza prawa do znaku towarowego „Captain Morgan” i zakazał sprzedaży produktów z postacią admirała lub w innych butelkach, które mogą być mylone z rumem Captain Morgan.

Wyrok z 12 czerwca 2017 r.  jest wynikiem pozwu wniesionego w 2014 r. przez Diageo Canada Inc., oddziału olbrzymiego przedsiębiorstwa zajmującego się produkcją alkoholu - Diageo PLC w Londynie, przeciwko rodzinnej firmie Heaven Hill Distilleries Inc. Chodziło o to, czy obie namalowane na butelkach postacie - bardzo luźno oparte na postaciach prawdziwych marynarzy, jak i na mundurach marynarki wojennej, z pelerynami, trzymając miecze i wąsate - mogą być mylone przez przeciętnych konsumentów.

Diageo wskazała Heaven Hill, że ta w 2014 r. naruszyła jej znak towarowy i ogłosiła komunikat prasowy, w którym stwierdziła, że marka „Admiral Nelson” była wyraźnym i jawnym naśladownictwem znaku „Captain Morgan”. Różne ilustracje postaci kapitana Morgana były używane na produktach w Kanadzie od co najmniej roku 1961, zgodnie z informacjami przekazanymi sądowi przez Diageo. Jest to fantazyjny obraz XVI-wiecznego żeglarza, Sir Henry Morgana. Rum „Admiral Nelson” był sprzedawany w Kanadzie począwszy od 2003 r., a postać na jego butelce i w nazwie opiera się na brytyjskim wiceadmirale, lordzie Horatio Nelsonie. Diageo zeznała jednak, że nie było jej wiadomo o spornym produkcie do końca roku 2013.

W postępowaniu sądowym Heaven Hill oskarżyła Diageo o próbę zahamowania konkurencji. Firma zauważyła, że ​​admirał Nelson nie trzyma nogi na beczce, z czego znany jest kapitan Morgan, a kolory etykiet są różne.

„Captain Morgan” to zdecydowanie bardziej znana marka: Diageo wydała około 150 milionów dolarów na jej marketing w ciągu ostatnich 15 lat i około 17 milionów dolarów w ostatnim, rocznym okresie. W 2015 r. w Kanadzie sprzedano ponad 12 milionów butelek, co stanowi około 32% udziału w tamtejszym rynku rumów. 

środa, 14 listopad 2012 12:00

Biedronka przegrywa spór o domeny internetowe

Napisała

Na stronach internetowych nasza-biedronka.pl oraz naszabiedronka.pl działają fora internetowe, których grupą docelową są pracownicy sieci sklepów „Biedronka”. Nie jest to oficjalne forum dyskontu, w związku z czym pracownicy dzielą się wszystkimi opiniami, często negatywnymi na temat warunków pracy, płacy, kierownictwa a także na temat programu „Tajemniczy klient”, który ma na celu kontrolę sklepu poprzez udawanie zwykłego klienta.

Na początku roku właściciel Biedronki zainteresował się omawianym forum. Firma reprezentująca Jeronimo Martins – Optimum Mark Sp z o.o. stwierdziła, iż mogło dojść do naruszenia praw do znaku towarowego „Biedronka”, gdyż nazwy domen zawierają element identyczny z tym znakiem. W związku z tym spółka złożyła pozew o naruszenie praw ze znaku towarowego.

czwartek, 03 grudzień 2015 17:53

Dzień sądu

Napisała

Z wyrokami sądów stykamy się dość często, czy to w doniesieniach prasowych, czy też czasem w praktyce. Nie wszyscy jednak wiedzą, które części wyroku nas obowiązują.

23 sierpnia 2006 r. Lidl Stiftung & Co. KG dokonał w Urzędzie Harmonizacji Rynku Wewnętrznego (OHIM) zgłoszenia wspólnotowego znaku towarowego „WESTERN GOLD”, dla alkoholi wysokoprocentowych, zwłaszcza whisky.

lidl14 marca 2007 r. Wesergold Getränkeindustrie GmbH & Co. KG, w której prawa wstąpiła riha WeserGold Getränke GmbH & Co., wniosła sprzeciw wobec rejestracji zgłoszonego znaku towarowego, oparty na rozmaitych wcześniejszych znakach towarowych, w tym na znakach „WeserGold”, „Wesergold” czy „WESERGOLD” zarejestrowanych głównie dla produktów spożywczych i soków. 11 czerwca 2009 r. Wydział Sprzeciwów uwzględnił sprzeciw i odrzucił zgłoszenie wspólnotowego znaku towarowego.

Lidl odwołał się od sprzeciwu i jego odwołanie zostało w 2010 r. uznane. Izba Odwoławcza OHIM uznała, że towary takie jak „alkohole wysokoprocentowe, zwłaszcza whisky” nie były podobne do oznaczonych wcześniejszymi znakami towarowymi towarów w postaci napojów bezalkoholowych czy produktów żywnościowych. Właściciel znaków „Wesergold”miał jednak problem z twierdzeniami przedstawionymi przez Sąd UE, w związku z czym finalnie sprawa trafiła przed Trybunał Sprawiedliwości UE.

Trybunał wskazał, że skoro Sąd stwierdził, że kolidujące ze sobą oznaczenia nie są podobne, to skarżąca spółka nie może podważać analizy podobieństwa między kolidującymi ze sobą oznaczeniami dokonanej w wyroku Sądu i wyniku, do jakiego Sąd ten doszedł, która to analiza i wynik nie zostały w żaden sposób zakwestionowane w wyroku wydanym w postępowaniu odwoławczym. Nawet jeśli w sentencji wyroku wydanego w postępowaniu odwoławczym orzeczono bowiem, że wyrok Sądu zostaje uchylony bez określenia zakresu tego uchylenia, nie stoi to na przeszkodzie temu, by sentencję wyroku wydanego w postępowaniu odwoławczym odczytywać w odniesieniu do uzasadnienia zawartego we wspomnianym wyroku.

Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem w celu dostosowania się do wyroku i jego pełnego wykonania instytucja jest bowiem zobowiązana przestrzegać nie tylko sentencji wyroku, lecz również uzasadnienia, które do niej doprowadziło i które stanowi jej niezbędny filar, w tym znaczeniu, że jest ono nieodzowne do określenia dokładnego znaczenia tego, co sąd orzekł w sentencji. To właśnie uzasadnienie wskazuje, po pierwsze, konkretny przepis uznany za niezgodny z prawem, a po drugie, przedstawia szczegółowe względy, z powodu których orzeczono w sentencji niezgodność z prawem i które zainteresowana instytucja powinna uwzględnić, zastępując akt, którego nieważność została stwierdzona.

czwartek, 15 październik 2015 14:52

Sądowe przerwy

Napisała

hammer-719066_1280Europejskie sądy zazwyczaj bardzo rzadko zawieszają postępowania, nie chcąc narażać prowadzonej sprawy na niepotrzebne przedłużenie. W październiku 2015 r. maltański sąd zrobił jednak wyjątek, w postępowaniu wszczętym przez twórcę i właściciela gry Candy Crush Saga. Gra ta rozpowszechniła się i zyskała ogromną popularność dzięki portalowi społecznościowemu Facebook, gdzie została bezpłatnie udostępniona dla jego użytkowników.

„Candy Crush” i „Candy Crush Saga” to zarejestrowane na rzecz King.com Ltd wspólnotowe znaki towarowe. Podpierając się prawami do tych oznaczeń, na podstawie przepisów wspólnotowych, które nadają właścicielowi wcześniejszych praw do zarejestrowanych w Urzędzie Harmonizacji Rynku Wewnętrznego (OHIM) prawo do podjęcia próby uniemożliwienia rejestracji znaku zgłoszonego później, King.com wniosła w trakcie postępowania przed sądem na Malcie sprzeciw przeciwko zgłoszeniom znaków „Candy Blast Mania” i „Candy Blast”. Wcześniej jednak spółka King.com zwróciła się do sądu na Malcie o stwierdzenie, że właściciel oznaczeń „Candy Blast Mania” i „Candy Blast” jest odpowiedzialny za naruszanie praw do znaków towarowych i przyznanie odszkodowania.

Spółka twierdzi, że taka redakcja oznaczeń bazuje na posiadanych przez nią znakach towarowych i w nieuczciwy sposób usiłuje wykorzystać bardzo szeroką znajomość tych znaków wśród konsumentów. Zdaniem King.com, przeciętny konsument mógłby pomyśleć, że „Candy Blast Mania” i „Candy Blast” to nowe odmiany „Candy Crush Saga” albo gry z nią powiązane, szczególnie, ze gry oparte są na podobnej zasadzie – łączenia trzech takich samych elementów.

Jeżeli OHIM pozytywnie rozpatrzy sprzeciw, a zgłaszający konkurencyjne znaki nie odwoła się od decyzji, taki argument może zadziałać na korzyść King.com w maltańskim procesie. Zgoda sądu na zawieszenie postępowania do czasu rozstrzygnięcia sprawy sprzeciwowej może jednak za skutkować przedłużeniem postępowania przed sądem, jeśli właściciel zgłoszonych znaków będzie odwoływał się od negatywnej dla siebie decyzji do kolejnych instancji.