Unijne znaki towarowe będą podlegały ochronie w Wielkiej Brytanii, także po Brexicie – tak stanowi projekt umowy pomiędzy Zjednoczonym Królestwem a Unią Europejską, dotyczącej zasad Brexitu.

Specjaliści w dziedzinie prawa własności intelektualnej, w kontekście Brexitu, wielokrotnie wskazywali na możliwość utraty z dnia na dzień praw m.in. do znaków towarowych – w przypadku gdyby Wielka Brytania nie uregulowała kwestii tych praw w umowie z Unią Europejską określającej zasady wyjścia z UE.

Ostatecznie do projektu wspomnianej umowy wprowadzono artykuł 54 stanowiący, że właściciele unijnych znaków towarowych będą nadal, bez konieczności spełniania dodatkowych wymagań, właścicielami podobnych praw do zarejestrowanych znaków towarowych skutecznych na terenie Wielkiej Brytanii. Jednakże warunkiem uzyskania takiego „porównywalnego prawa” jest uzyskanie prawa do unijnego znaku towarowego przed końcem tzw. okresu przejściowego, tj. 21 miesięcy od daty wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii. 

W projekcie umowy wyjaśniono również, że pełnomocnik strony w postępowaniu przed Urzędem ds. Własności Intelektualnej Unii Europejskiej (EUIPO) będzie mógł reprezentować stronę postępowania nadal, także po okresie przejściowym, jeżeli został ustanowiony w tym okresie przejściowym. Projekt umowy wspomina o reprezentowaniu w ramach „procedury”, nie wyjaśnia jednakże, o jaką procedurę chodzi. W rezultacie prawnicy komentujący treść projektu umowy wyrażają zaniepokojenie. Z treści projektu nie wynika bowiem jednoznacznie dalsza możliwość reprezentowania przez brytyjskich pełnomocników ich klientów przed EUIPO – to bowiem do brytyjskich pełnomocników odnosi się omawiany zapis.

Te same co wyżej zasady mają znaleźć zastosowanie w odniesieniu do praw do wzorów wspólnotowych oraz oznaczeń geograficznych. Ostatnie ze wskazanych praw chronią oznaczenia jedzenia i napojów jako pochodzące z konkretnych krajów lub regionów. Przykłady? Na terytorium UE chronione są: Szampan, Koniak, Parmigiano Reggiano, szynka parmeńska, a także brytyjski towar eksportowy – szkocka whisky. Propozycja objęcia oznaczeń geograficznych zasadami, które obowiązują dla unijnych znaków towarowych i wzorów wspólnotowych, padła w zeszłym roku ze strony Komisji Europejskiej. Komisja zasugerowała, że Wielka Brytania powinna poddać ochronie prawnej również oznaczenia geograficzne chronione obecnie na gruncie prawa unijnego. Propozycja został uwzględniona i właściciele praw do oznaczeń geograficznych mogą spać spokojnie, nawet jeżeli Brexit dojdzie do skutku.

Dział: Aktualności
czwartek, 29 listopad 2018 06:00

Nowa marka czy żart? Teslaquila

Większość z nas kojarzy Elona Muska, południowoafrykańskiego filantropa i przedsiębiorcę, twórcę m.in. PayPal, SpaceX, Tesla, Neuralink i Boring Company. Poza wskazanymi markami Musk oferuje bardzo szerokie spektrum usług i towarów. W ostatnim czasie w ofercie przedsiębiorcy można było znaleźć m.in. miotacze ognia, bilety na orbitę Księżyca, mini Tesle, ładowarki do telefonów, czapki czy też deski surfingowe po 1500 dolarów.

Jednak niezależnie od w/w "biznesów" w ostatnim czasie Elon Musk w Amerykańskim Biurze Patentów i Znaków Towarowych (USPTO) złożył wniosek o rejestrację znaku towarowego "Teslaquila", który domyślnie ma być związany z branżą alkoholową. Od razu widać tu podobieństwo do popularnego trunku Tequila o mocy ok. 40%, który produkowany jest ze sfermentowanego soku agawy niebieskiej. W samym zgłoszeniu sama "Teslaquila" opisana jest jako destylowany alkohol z agawy oraz destylowany alkohol z agawy niebieskiej, co jednoznacznie potwierdza, na czym Musk się wzorował.

Warto wskazać, że sama "Teslaquila" nie jest nowym tworem. Otóż Musk na swoim Twitterze podczas Prima Aprilis żartował, że jego marka Tesla zbankrutowała, a on sam zapija smutki właśnie "Teslaquilą", co z kolei przełożyło się na obniżenie kursu akcji firmy. Na pytania mediów o nowy znak Elon Musk w dniu 12 października 2018 roku opublikował na Twitterze zdjęcie butelki z etykietą "Teslaquili", która swoim wyglądem nawiązuje bezpośrednio do jego marki samochodowej, a jednocześnie potwierdza istnienie co najmniej koncepcji nowego alkoholu. Warto jednak odnotować, że sam samochód Tesla w USA jest nieznacznie bardziej popularny niż sam Mercedes. Świadczą o tym statystyki, z których wynika, że w trzecim kwartale Mercedes-Benz sprzedał 66 542 samochodów, z kolei firma Muska - 69 925. Ponadto, w planach Muska jest otwarcie pierwszej poza USA fabryki samochodów elektrycznych, która zlokalizowana ma być w Szanghaju.

Jednak wracając do samej "Teslaquili", amerykańska stacja CNBC odnosząc się do samego zgłoszenia nowego znaku wskazała, że prawdopodobnie ma to na celu wykorzystanie nowej marki w przyszłości i rozszerzenia oferty przedsiębiorcy na nowe rynki. Jednak znając samego Elona Muska - nowy znak może być zarówno nową marką, jak również zwykłym żartem, o czym można się było przekonać w ostatnim czasie kiedy właściciel Tesli zapowiadał, że wejdzie na rynek cukierków, co nigdy nie nastąpiło.

Niezależnie od motywacji Muska – w najbliższym czasie przekonamy się czy nowy znak wejdzie na rynek w jakiejkolwiek formie. 

Dział: Aktualności
poniedziałek, 26 listopad 2018 06:00

Problem Samsunga ze znakiem towarowym Galaxy Watch

Koncern Samsunga słynie z bardzo szerokiej gamy produktów. Niemal każdy z nas ma w domu urządzenie tej firmy, jak chociażby pralkę, lodówkę, ewentualnie telefon czy tablet. Od jakiegoś czasu Samsung bardzo dobrze sobie radzi na rynku inteligentnych zegarków, tzw. smartwatch.

Do niedawna linia smartwach’y Samsunga miała nazwę Gear w różnych konfiguracjach, lecz ostatnio koreański koncern postanowił odświeżyć linię inteligentnych zegarków o serię Galaxy Watch, która bezpośrednio nawiązuje do flagowych już telefonów serii Galaxy S. Jednak właśnie zmiana nazewnictwa produkowanych elektronicznych zegarków spowodowała powstanie niejako problemu, który w najgorszym, jednak mało prawdopodobnym wypadku, może skutkować zablokowaniem sprzedaży nowych produktów w niektórych częściach świata.

Istotą problemu jest sprzeciw japońskiego producenta zegarków i biżuterii marki Orient, który od 1984 roku używa nazwy "Galaxy" dla oznaczenia swoich zegarków. W jednej z wypowiedzi, przedstawiciel Orientu powiedział, że firma zarejestrowała znaki towarowe Galaxy i Galaxy Gold w 1984 roku. Reklama Samsung Electronics zegarka Galaxy Watch stanowi naruszenie prawa ochronnego na znak towarowy oraz jest czynem nieuczciwej konkurencji.

W tym miejscu, pomimo tożsamej nazwy zegarków warto wskazać na istotną różnicę. Otóż Orientowi faktycznie przysługuje prawo ochronne na znak towarowy Galaxy, lecz przysługuje na produkty oznaczone jako biżuteria. Z kolei Samsung markę Galaxy ma zgłoszoną dla urządzeń elektronicznych.  Niezależnie od powyższego, Orient twierdzi, iż nawet jakby chciał teraz wypuścić na rynek zegarek oznaczony nazwą Galaxy to miałby nie lada problem, właśnie z powodu Samsunga.

Z opublikowanych informacji wynika, że producent zegarków Orient wystąpił do Centralnego Sądu Okręgowego w Seulu. Sam Samsung twierdzi jednak, że do dnia dzisiejszego nie otrzymał żadnego zgłoszenia naruszenia znaku towarowego. 

Jak się potoczy spór o markę Galaxy? Z całą pewnością niedługo pojawiają się kolejne informacje w tej sprawie.

Dział: Aktualności

Według rządu Wielkiej Brytanii, bez względu na porozumienie w sprawie Brexitu, unijne znaki towarowe oraz wzory wspólnotowe będą po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej „klonowane”. 

Rząd brytyjski ujawnił, że w przypadku braku porozumienia w sprawie Brexitu, posiadacze praw do unijnych znaków towarowych lub zarejestrowanych wzorów wspólnotowych  otrzymają nowe, odpowiadające im prawa przyznane w Wielkiej Brytanii, które wejdą w życie po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. 

Według brytyjskiego departamentu ds. biznesu, energii i strategii przemysłowej scenariusz „bez porozumienia” jest mało prawdopodobny, biorąc pod uwagę obopólne interesy Wielkiej Brytanii i UE.

W przypadku podpisania porozumienia pomiędzy Zjednoczonym Królestwem a Unią Europejską posiadacze praw będą mogli również posiadać znaki towarowe i zarejestrowane wzory na podstawie międzynarodowego systemu madryckiego (znaki) i systemu haskiego (wzory).

Bez względu jednak na porozumienie, rząd Wielkiej Brytanii ogłosił, że "zapewni, że prawa własności do wszystkich zarejestrowanych unijnych  znaków towarowych i zarejestrowanych wzorów wspólnotowych będą nadal chronione i będą egzekwowalne w Wielkiej Brytanii poprzez zapewnienie równoważnych znaków towarowych lub wzorów wspólnotowych zarejestrowanych w Wielkiej Brytanii."

W przypadku braku porozumienia miedzy Wielką Brytanią a UE, właściciele zgłoszonych a niezarejestrowanych unijnych znaków towarowych, w momencie wyjścia Zjednoczonego Królestwa z UE, będą mieli okres dziewięciu miesięcy (liczony od daty wyjścia z UE) do złożenia wniosku o taką samą ochronę w Wielkiej Brytanii, zachowując przy tym datę pierwszeństwa ze zgłoszenia w EUIPO.  

Równocześnie, rząd brytyjski oświadczył, że po wyjściu z UE, współpraca ze Światową Organizacją Własności Intelektualnej (WIPO) w celu zapewnienia kontynuacji ochrony znaków towarowych i wzorów przemysłowych w Wielkiej Brytanii będzie nadal realizowana. Mowa tu oczywiście o znakach towarowych i wzorach zarejestrowanych w systemie międzynarodowym (madryckim i haskim) a wyznaczonych na terytorium Unii Europejskiej. 

Wynika z tego, że unijne znaki towarowe oraz wzory wspólnotowe będą zatem traktowane tak, jakby zostały zgłoszone i zarejestrowane zgodnie z prawem brytyjskim. Oznacza to, że będą między innymi podlegały przedłużeniu w Wielkiej Brytanii, stanowiły podstawę do postępowania przed sądami Zjednoczonego Królestwa i Trybunałem Urzędu ds. Własności Intelektualnej, oraz będą mogły być przenoszone i licencjonowane niezależnie od prawa Unii Europejskiej. 

Dział: Aktualności

Klub piłki nożnej „Rangers” z Glasgow wygrał batalię prawną przeciwko sprzedawcy z Glasgow, który chciał zakazać mu używania znaku towarowego „RFC”.  

Wszystko zaczęło się od zgłoszenia znaku towarowego „RFC” przez klub. Jego rejestracja miała na celu powstrzymać osoby trzecie od nieoficjalnej sprzedaży towarów opatrzonych tym logo. Jednakże rejestracji tego znaku sprzeciwił się Russell Campbell, uliczny sprzedawca z Glasgow, sprzedający nieoficjalne towary klubu „Rangers”. 

Twierdził, że prawo do liter “RFC” nie może być przyznane wyłącznie Klubowi piłkarskiemu z Glasgow, ponieważ są one używane również przez inne kluby sportowe. Argumentacja Campbella opierała się na tezie, że litery "RFC "są używane jako skrót klubów rugby / piłki nożnej od końca XIX wieku, w tym „Langholm RFC” czy „Aberdeen RFC” oraz setki klubów zawodowych i amatorskich na świecie. Równocześnie Campbell twierdził, że uzyskanie przez klub „Rangers” prawa wyłącznego do liter ”RFC” może skutkować pociągnięciem go do odpowiedzialności karnej, za sprzedaż bez zezwolenia.  

Brytyjski Urząd ds. Własności Intelektualnej, orzekający w sporach znaków towarowych, rozstrzygnął na korzyść klubu i nakazał panu Campbellowi wypłacenie „Rangersom” 800 funtów tytułem zwrotu kosztów prawnych w sprawie.

Dział: Aktualności
wtorek, 13 listopad 2018 06:23

Kapitan Marvel

Niedługo na ekrany kin wejdzie film “Kapitan Marvel” na podstawie serii komiksów wydawanych przez „Marvel Comics”. Główną bohaterką filmu będzie pojawiająca się w serii Carol Danvers, którą zagra Brie Larson. W filmie wystąpi również hollywoodzki aktor Jude Law, jednakże producenci filmu dotychczas nie wyjawili, w jaką wcieli się postać.

Początkowo mówiono, że Law będzie odtwórcą roli Dr Waltera Lawsona. W serii komiksów imię i nazwisko Dr Walter Lawson jest ludzkim psudominem wojownika pochodzącego z pozaziemskiego ludu Kree o imieniu „Mar-Vell”.

Z samą nazwą „Kapitan Marvel” wiąże się również kwestia ochrony znaków towarowych. Początkowo znak towarowy „Kapitan Marvel” należał do firmy Fawcett Comics i był związany z zupełnie inną postacią. Firma zakończyła publikację komiksów w 1953 roku. Później prawa do znaku uzyskała firma Marvel Comics, która zaczęła używać oznaczenia w swoich komiksach w 1967 roku, właściwie wyłącznie po to by nie utracić prawa do znaku „Kapitam Marvel”.

W komiksach Marvel Comics postać Kapitana Marvela zamiast szpiegować ludzi na zlecenie ludu Kree, zaczął ludziom pomagać. Dlatego dla Kree Kapitan Marvel stał się wrogiem. Następująca seria zdarzeń doprowadziła do śmierci Kapitana Marvela w komiksie z 1982 roku. Mimo to w celu utrzymania znaku Marvel Comics nadal produkował komiksy z serii Kapitan Marvel, w których różne postaci przyjmowały to imię.

Taką postacią była Carol Danvers, która przez wypadek zaabsorbowała strukturę genetyczną wojownika Kree i stała się ludzką hybrydą. Danvers została nazwana panią Marvel. Od 2012 r. w komiksach, Danvers występuje już jako Kapitan Marvel.

Prawa do postaci Kapitana Marvela posiadała także CD Comics, która nabyła je od firmy Fawcett w tym czasie, w którym Marvel Comics zaczął używać tej nazwy. Jednakże z powodu istnienia zarejestrowanego na rzecz Marvel Comics znaku towarowego, CD Comics nie mógł posługiwać się nazwą. Dlatego DC Comics nazwał swojego podobnego bohatera Shazam. W filmie, który wejdzie do kin w 2019 r. pojawi się również ta postać.

Dział: Aktualności
poniedziałek, 29 październik 2018 06:56

Powszechnie znany znak towarowy Tupolew

Działając jako nadrzędny organ, Sąd nakazał rosyjskiemu Urzędowi Patentowemu (Rospatent) ponowne rozpatrzenie wniosku, złożonego przez firmę lotniczą Tupolew o uznanie oznaczenia "Tupolew" za powszechnie znany znak towarowy.

Równocześnie Sąd uchylił decyzję Rospatent z 29 stycznia br., która stanowiła, że dokumenty dostarczone przez firmę Tupolew nie zawierają dowodów na intensywne i rzeczywiste używanie nazwy "Tupolew" do oznaczania samolotów. Rospatent uznał, że ze wszystkich zdjęć dostarczonych przez firmę tylko trzy samoloty oznaczone były znakiem "Tupolew" a to za mało, aby ustalić, ile samolotów z tym oznaczeniem faktycznie zostało wyprodukowanych i eksploatowanych przez wnioskodawcę.

Dział: Aktualności
czwartek, 25 październik 2018 06:52

EasyJet vs. Netflix. Spór o znak towarowy!

Założyciel linii lotniczych easyJet, Sir Stelios Haji-Ioannou, podjął działania prawne przeciwko produkowanego przez Netflix serialowi komediowym o tytule „Easy”, twierdząc, że nazwa ta narusza unijne znaki towarowe jego firmy. Twierdzi, że jest to działanie wykorzystujące znajomość i renomę marki easyGroup. Haji-Ioannou domaga się sądowego nakazu uniemożliwienia Netflixowi wykorzystania nazwy „Easy”  w Europie.

Serial autorstwa Joana Swanberga jest zapowiadana jako "eklektyczna, wysadzana gwiazdami antologia, która śledzi losy mieszkańców Chicago grzebiących w nowoczesnym labiryncie miłości, seksu, technologii i kultury". Emisja serialu rozpoczęła się we wrześniu 2016r, a jej ostatni odcinek ma być wyświetlony w 2019 r. Wśród obsady znajdują się takie gwiazdy jak Orlando Bloom czy Emily Ratajkowski.

Rzecznik prasowy easyGroup zapowiedział rozpoczęcie postępowania sądowego słowami : "EasyGroup posiada obecnie ponad 1000 zarejestrowanych znaków towarowych w rodzinie marek „EASY” na całym świecie, a ich ochronę przed nieautoryzowanym wykorzystaniem traktuje bardzo poważnie." W odpowiedzi na te informacje Netflix oświadczył, że "widzowie z pewnością odróżniają oglądany przez siebie serial od linii lotniczych, którymi latają".

Licencjonowanie swoich znaków towarowych w tym tych, przeznaczonych do oznaczania linii lotniczych, to stały dochód koncernu easyGroup. Inne tego typu marki easyGroup to easyHotel, easyBus, easyCar, easyVan, easyProperty, easyOffice, easyFoodstore, easyCoffee i easyGym.

Easy Group walczy z naruszeniami swoich praw między innymi poprzez ostrzeganie na swojej stronie internetowej o tzw. "złodziejach marki", tj. tych, którzy myślą, że mogą szybko zarobić, kradnąc nazwy i reputację EasyGroup, między innymi poprzez zakładanie stron internetowych i nazw firm, używając do tego oznaczenia "easy" (lub jego wersji fonetycznych), co może stanowić bezpośrednie lub pośrednie naruszenie praw EasyGroup.

Dział: Aktualności
wtorek, 23 październik 2018 06:50

Spór o znak towarowy Dash Charge

Firma Bragi, niemiecki producent bezprzewodowych słuchawek, wystąpił z pozwem dotyczącym rzekomego naruszenia jego znaku towarowego „Dash”. Pozwanym jest OnePlus – chińska spółka produkująca smartfony. OnePlus zamieszcza na swoich produktach oznaczenie „Dash Charge”. Tym samym, zdaniem Bragi, OnePlus celowo wywołuje skojarzenie z oznaczeniem „Dash Charger” używanym przez Bragi na jego urządzeniach.

W oświadczeniu prasowym Bragi stwierdziło, że pozew przeciwko OnePlus to część szerszej akcji związanej z ochroną własności intelektualnej firmy. Rzeczywiście firma podjęła działania przeciwko OnePlus zarówno na terenie Unii Europejskiej, jak i USA. W sprawach przeciwko chińskiej firmie Bragi wskazuje, że zarówno Europejski Urząd ds. Własności Intelektualnej (EUIPO), jak i Urząd Patentowy USA (USPTO) odmówiły OnePlus rejestracji znaku towarowego „Dash Charge”.

Producent smartphone’ów miał być wcześniej wzywany przez Bragi do zaprzestania naruszeń. W związku z tym, zdaniem Bragi, OnePlus dokonuje naruszenia celowo, a co więcej takie działanie zagraża interesom spółek, które rozwijają swoją własność intelektualną i uzyskują prawa stąd wynikające.

Mimo wszystko, w ocenie mediów branżowych jest mało prawdopodobne, by działania Bragi miały dla OnePlus dotkliwe konsekwencje. Firma zresztą od marca 2018 r. zaczęła unikać używania określenia „Dash Charge” w swoich materiałach promocyjnych. Wtedy to EUIPO odmówiło rejestracji znaku towarowego „Dash Charge”. Od tego momentu mówi się, że OnePlus zamierza zamiast „Dash Charge” korzystać z nazwy „Warp Charde”. W lipcu chińska spółka złożyła w EUIPO wniosek o rejestrację tej nazwy jako znaku towarowego.

Niebawem okaże się, czy OnePlus nadal będzie posługiwała się oznaczeniem „Dash Charge”, czy też faktycznie zamierza z niego zrezygnować. Na koniec miesiąca planowana jest premiera smartfona OnePlus 6T. Urządzenie ma zawierać takie nowości, jak np. wbudowany czytnik linii papilarnych i oczywiście nie posiadać gniazda słuchawkowego.

Dział: Aktualności
piątek, 19 październik 2018 06:46

Spór o znak towarowy MEMOJI

Social Tech jest producentem aplikacji dla system operacyjnego Android. W 2016 r. Social Tech wystąpił do Urzędu Patentowego USA (USPTO) z wnioskiem o tzw. „rejestrację zamiaru korzystania ze znaku”, który dopuszcza amerykańskie prawo. Wniosek dotyczył znaku „MEMOJI”. Tymczasem w czerwcu 2018 r. Apple oficjalnie ogłosił, że będzie używał aplikacji o nazwie „Memoji” w iPnonie X i XS.

W związku z tym Social Tech wystąpił z pozwem przeciwko Apple. W powództwie zarzucił producentowi iPhone’ów nieuczciwe praktyki rynkowe i naruszenie znaku towarowego „Memoji”. Zdaniem Social Tech Apple wykonał szereg zakulisowych zabiegów, które doprowadziły do przejęcia oznaczenia. Jakich konkretnie?

Po pierwsze Apple miał utworzyć spółkę o nazwie Memofun Apps LLC w celu pozyskania oznaczenia. Spółce udało się wejść w porozumienie z firmami Big3 ENT oraz Lucky Bunny, od których przejęła wcześniejsze, w stosunku do wniosku Social Tech, prawa do oznaczenia „Memoji”, a następnie przeniosła je na Apple.

Po drugie, wg Social Tech, nieznana szerzej osoba fizyczna miała wypytywać firmę o możliwość odkupienia praw do znaku „Memoji”. Social Tech podejrzewa, że wspomniana osoba działała na rzecz Apple.

Social Tech udało się ostatecznie doprowadzić do rejestracji jej znaku towarowego 18 września, z pierwszeństwem od 28 czerwca, tj. od dnia, w którym aplikacja „MEMOJI” stała się dostępna w sklepie Google Play. Jednakże Apple publicznie ogłosił używanie znaku „Memoji” już 4 czerwca, co zdaniem Social Tech, sprawiło, że oznaczenie będzie kojarzone właśnie z Apple, a nie z twórcą aplikacji. Co więcej, Social Tech zostało zmuszone do przyspieszenia prac nad aplikacją, która w chwili wypuszczenia na rynek nie była tak dobrze przygotowana jak planowano. Social Tech twierdzi, że działania Apple pozbawiły producenta aplikacji kontroli nad własną marką.

Apple natomiast twierdzi, że jest w stanie unieważnić rejestrację znaku „MEMOJI” na rzecz Social Tech, ponieważ posiada wcześniejsze prawa do tego znaku.

Same produkty oferowane pod nazwą „Memoji” nie są jednak aż tak podobne. Podobieństwa dotyczą głównie funkcji przesyłania wiadomości przez użytkowników. Jednakże produkt Apple tworzy trójwymiarowe awatary, które użytkownicy mogą animować rejestrując swój wyraz twarzy. Natomiast produkt Social Tech odnosi się do edycji filmów i zdjęć oraz ich przekazywania.

W pozwie Social Tech żądania nakazania Apple zaprzestania posługiwania się znakiem „Memoji”, odszkodowania, wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści, a także potwierdzenia praw Social Tech do znaku „Memoji”.

Co ciekawe, w sklepie Google Play dostępnych jest mnóstwo aplikacji, które czerpią korzyści z oznaczenia „Memoji” w ten sposób, że umieszczają je w swoich metadanych. Tym samym użytkownicy wpisujący hasło „Memoji” w wyszukiwarce otrzymują wynik pokazujący te aplikacje. Nic nie wiadomo o tym, by Social Tech pozywał właścicieli tych aplikacji.

Dział: Aktualności