Nie minął jeszcze rok od ostatniej batalii sądowej toczącej się miedzy dwoma znanymi producentami obuwia Skechers i Adidas, a obie marki znów spotykają się w sądzie. 

Pod koniec zeszłego roku Adidas wystosował wobec Skechers dwa listy ostrzegawcze, wzywające do zaprzestania produkcji i sprzedaży trampek o nazwie "Goldie-Peaks", ponieważ - jak twierdzi, naruszają one renomowany znak Adidasa, czyli znak składający się z trzech pasków.   

Adidas podnosi, że wygląd butów "Goldie-Peaks" jest na tyle podobny do trampek ze znakiem w postaci trzech pasków, że w rezultacie może wprowadzić konsumentów w błąd, co do źródła pochodzenia. 

W odpowiedzi na powyższe wezwania, Skechers  złożyło do sądu w Los Angeles powództwo o powództwo o ustalenie, iż swym działaniem Skechers nie narusza praw do znaków Adidasa. 

Skechers twierdzi oczywiście, że roszczenia Adidasa są bezpodstawne.  Jego zdaniem, zakres ochrony znaku Adidasa, składającego się z trzech pasków jest bardzo wąski, ponieważ na rynku obuwniczym wiele firm stosuje wzór pasków na swoich produktach. Według Skechers, Adidas prawie zawsze używa swojego logo na obuwiu w tym samym kolorze, podczas gdy Skechers i wiele innych firm - takich jak Marc Jacobs, Miu Miu, Gucci, Paul Smith, DVF, Steve Madden, Tommy Hilfiger i Tory Burch produkują obuwie z kontrastującymi paskami. Poza tym, na trampkach "Goldie-Peaks"  widnieje logo  "Skechers", co całkowicie wyklucza ryzyko konfuzji.  

Kierując sprawę do sądu Skechers szuka sposobu aby bez przeszkód kontynuować produkcję i sprzedaż modelu butów "Goldie-Peaks" bez dalszej ingerencji ze strony Adidasa. 

Powyższa sprawa to tylko jeden z długiej listy sporów sądowych prowadzonych przez Adidasa, występującego w obronie swojego logo z trzema paskami. W związku z wieloma roszczeniami, z którymi agresywnie występuje wobec konkurencji, Adidas wśród prawników  zajmujących się prawami własności intelektualnej zyskał już reputację "awanturnika".

Dział: Aktualności

Firma Cadbury, znana z produkcji słodyczy, zrezygnowała z dalszej walki o kolor filetowy ze swoim konkurentem Nestle.  Kolor używany był przez Cadbury od 1914 roku.

Cadbury próbowała zarejestrować odcień fioletowego jako znak towarowy. Wątpliwości co do rejestracji tego znaku zgłosiło właśnie Nestle. Zdaniem konkurenta, znak towarowy naruszałby jego wcześniejsze prawa i zbyt mocno kojarzył się z orzechowo-karmelową czekoladką Purple One i fioletowym opakowaniem  czekoladek z logo Quality Street.

Właściciel firmy Cadbury, Mondalez International zapewnił jednakże, że mimo niewniesienia apelacji, Cadbury nadal będzie podejmowała kroki w celu ochrony swoich praw.

Na pocieszenie Cadbury zostaje zwycięstwo, jakie odniosła nad Nestle dwa lata temu. Udało się bowiem zablokować uzyskanie przez Nestle znaku towarowego przedstawiającego kształt batonika Kit-Kat.

Dział: Aktualności
poniedziałek, 21 styczeń 2019 06:30

Spór sądowy wokół Black Mirror: Bandesnatch

Jakiś czas temu głośno było o interaktywnym filmie “Black Mirror: Bandesnatch” zrealizowanym przez platformę streemingową Netflix. Niedawno film stał się przedmiotem sporu sądowego. Wydawca książek dla dzieci firma Chooseco LCC pozwała Netflixa w związku z pojawiąjącą się w filmie frazą: „Choose Your Own Adventure”, czyli w tłumaczeniu: „Wybierz swoją własną przygodę”. Fraza ta stanowi znak towarowy zarejestrowany na rzecz wydawcy. Chooseco LCC dochodzi od Netflixa kwoty 25 milionów dolarów powołując się na nieuprawnione użycie znaku towarowego. Co więcej wydawca twierdzi, że kwota ta stanowi wyłącznie wstępne, zachowawcze wyliczenie.

Netflix właściewie mógł się spodziewać takiego obrotu sprawy. Platforma od lat negocjowała z Chooseco LCC warunki wykorzystania frazy, jednak do porozumienia nigdy nie doszło. Już po wykorzystaniu „Choose Your Own Adventure” przez Netflixa, wydawca wysłał do niego list ostrzegawczy, który nie przyniósł rezultatu.

W wyprodukowanym przez Netflix filmie fraza „Choose Your Own Adventure” stanowi tytuł książki. W rzeczywistości pod tym tytułem również sprzedawano książkę, a wydawcą był nie kto inny jak właśnie Chooseco. W latach 1978 – 1998 wydawca miał sprzedaż 250 milionów egzemplarzy tej książki. Teraz Chooseco podnosi w pozwie,  że w filmie Bandersnatch pojawiają się sceny ekstremalnej przemocy fizycznej, morderstwo, nadużywanie narkotyków oraz umożliwienie widzowi zadecydowania o śmierci dziecka. W książce takie sceny w ogóle się nie pojawiają i Chooseco nie chce, by książka była z nimi kojarzona.

Rzecznik prasowy Chooseco stwierdził, że wydawnictwo zapewnia między innymi odpowiednią treść książek dla poszczególnych grup wiekowych dzieci. Tym bardziej wydawca nie chce, by jego książka, przeznaczona dla dzieci i młodzieży w wieku między 7 a 14 lat, była kojarzona z przemocą pojawiającą się w filmie, którą uznaje za szkodliwą. Rzecznik zaznaczył też, że działania Netflixa naruszają renomę znaku.

Sprawę skomentowała również jedna z założycielek wydawnictwa Shannon Gilligan. Stwierdziła, że jej firma wolałaby nie uciekać się do sporów sądowych. Jednak biorąc pod uwagę rozmiar szkody, które ponosi znak „Choose Your Own Adventure”, wydawnictwu nie pozostały już żadne inne środki ochrony.

Dział: Aktualności
środa, 16 styczeń 2019 10:51

Nirvana w akcji

Z pewnością większość z nas kojarzy Nirvanę - amerykański zespół grunge'owy oraz grający rock alternatywny, jednak nie każdy kojarzy, że z zespołem ściśle związany jest styl odzieżowy - grunge. Charakterystycznymi cechami tego tylu są m.in. luźne swetry, dodatki z ćwiekami, czy też ciężkie buty, tj. elementy ubioru, które niejednokrotnie posiadają logotypy znanych kapel (m.in. Nirvany). Odnajdą się w nim osoby, które lubią się wyróżniać i w ten sposób wyrażają swoją osobowość, jednak styl grunge z pewnością nie zasłynął i już nie zasłynie na światowych wybiegach, ale ma szanse na sali sądowej.

W ostatnim czasie Marc Jacobs, amerykański projektant mody, wypuścił na rynek nową kolekcję odzieżową "Redux Grunge Collection 1993/2018", która ściśle nawiązuje do mody grunge z lat 90. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie informacja podana przez serwis TMZ. Otóż z ostatnich informacji wynika, że Nirvana po prezentacji nowej linii odzieżowej amerykańskiego projektanta wytoczyła przeciwko Marcowi Jacobsowi proces o naruszenie prawa ochronnego na znak towarowy. Ma to związek z faktem, że kapela dopatrzyła się w nowej kolekcji ubrań nawiązania do swojego logotypu, który został zarejestrowany jeszcze w 1992 roku.

Porównując oba logotypy z pewnością można powiedzieć, że są niemal identyczne. Dlaczego niemal? Otóż jedyna, drobna różnica polega na tym, że Marc Jacobs zamiast oczu w kształcie "x" umieścił litery "M" oraz "J". Co ciekawe, kolorystyka logo także jest tożsama. To tylko potwierdza, że roszczenia Nirvany można uznać za zasadne.

Jak potoczy się sądowa potyczka znanej kapeli oraz słynnego projektanta? Z pewnością w najbliższej przyszłości poznamy więcej informacji na ten temat, jednak co ciekawe - do dnia dzisiejszego na stronie firmy odzieżowej Marca Jacobsa można dokonać zakupu ubrań zawierających sporny znak towarowy.

Dział: Aktualności

"St Andrews Links" to jedno z najstarszych pól golfowych w Szkocji, znajdujące się w mieście St Andrews. Jego właściciele postanowili zgłosić do ochrony jako znak towarowy  oznaczenie "St Andrews", aby w ten sposób powstrzymać inne firmy z całego świata, które promuj produkty golfowe z użyciem tej nazwy. 

Wniosek o przyznanie ochrony spotkał się jednak z decyzją odmowną Urzędu ds. Własności Intelektualnej Unii Europejskiej (EUIPO) (instancja odwoławcza EUIPO także podtrzymała decyzję o odmowie rejestracji znaku) . Sprawa dotarła aż do Sądu UE w Luksemburgu, który potwierdził wcześniejsze rozstrzygnięcia. Obrót sprawy niewątpliwie zaskoczył władze St Andrews Links, które posiadają już w swoim portfolio znaków towarowych oznaczenia dot. "St Andrews" w zakresie towarów i usług związanych z golfem  na całym świecie. 

Zgodnie z argumentacją EUIPO, oznaczenie "St Andrews" odnosi się przede wszystkim do miasta znanego z pól golfowych, a nie do produkcji lub sprzedaży odzieży, obuwia, nakryć głowy, gier i zabawek. Sąd stwierdził natomiast, że prawo unijne i brytyjskie co do zasady, wyklucza rejestrację nazw geograficznych jako znaków towarowych w przypadku gdy wyznaczają one określone miejsca geograficzne, które są znane z kategorii danych towarów lub usług. Stwierdził również, że oprócz pól golfowych o nazwie St Andrews Links, jest też kilka innych znanych pól golfowych, które mogą być postrzegane jako dziedzictwo  "St Andrews". Na tej podstawie Sąd uznał, że skargę, jako bezzasadną, należy oddalić w całości.

Prawnicy szkoccy zgadzają się z tym rozstrzygnięciem, przypominając, że nazwy geograficzne to takie oznaczenia, które powinny pozostać w domenie publicznej, do użytku w dobrej wierze dla każdego, ponieważ pozytywny związek między nazwą danego miejsca a znakiem może mieć potencjalny wpływ na odbiór przez konsumenta.

Dział: Aktualności

Unijne znaki towarowe będą podlegały ochronie w Wielkiej Brytanii, także po Brexicie – tak stanowi projekt umowy pomiędzy Zjednoczonym Królestwem a Unią Europejską, dotyczącej zasad Brexitu.

Specjaliści w dziedzinie prawa własności intelektualnej, w kontekście Brexitu, wielokrotnie wskazywali na możliwość utraty z dnia na dzień praw m.in. do znaków towarowych – w przypadku gdyby Wielka Brytania nie uregulowała kwestii tych praw w umowie z Unią Europejską określającej zasady wyjścia z UE.

Ostatecznie do projektu wspomnianej umowy wprowadzono artykuł 54 stanowiący, że właściciele unijnych znaków towarowych będą nadal, bez konieczności spełniania dodatkowych wymagań, właścicielami podobnych praw do zarejestrowanych znaków towarowych skutecznych na terenie Wielkiej Brytanii. Jednakże warunkiem uzyskania takiego „porównywalnego prawa” jest uzyskanie prawa do unijnego znaku towarowego przed końcem tzw. okresu przejściowego, tj. 21 miesięcy od daty wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii. 

W projekcie umowy wyjaśniono również, że pełnomocnik strony w postępowaniu przed Urzędem ds. Własności Intelektualnej Unii Europejskiej (EUIPO) będzie mógł reprezentować stronę postępowania nadal, także po okresie przejściowym, jeżeli został ustanowiony w tym okresie przejściowym. Projekt umowy wspomina o reprezentowaniu w ramach „procedury”, nie wyjaśnia jednakże, o jaką procedurę chodzi. W rezultacie prawnicy komentujący treść projektu umowy wyrażają zaniepokojenie. Z treści projektu nie wynika bowiem jednoznacznie dalsza możliwość reprezentowania przez brytyjskich pełnomocników ich klientów przed EUIPO – to bowiem do brytyjskich pełnomocników odnosi się omawiany zapis.

Te same co wyżej zasady mają znaleźć zastosowanie w odniesieniu do praw do wzorów wspólnotowych oraz oznaczeń geograficznych. Ostatnie ze wskazanych praw chronią oznaczenia jedzenia i napojów jako pochodzące z konkretnych krajów lub regionów. Przykłady? Na terytorium UE chronione są: Szampan, Koniak, Parmigiano Reggiano, szynka parmeńska, a także brytyjski towar eksportowy – szkocka whisky. Propozycja objęcia oznaczeń geograficznych zasadami, które obowiązują dla unijnych znaków towarowych i wzorów wspólnotowych, padła w zeszłym roku ze strony Komisji Europejskiej. Komisja zasugerowała, że Wielka Brytania powinna poddać ochronie prawnej również oznaczenia geograficzne chronione obecnie na gruncie prawa unijnego. Propozycja został uwzględniona i właściciele praw do oznaczeń geograficznych mogą spać spokojnie, nawet jeżeli Brexit dojdzie do skutku.

Dział: Aktualności
czwartek, 29 listopad 2018 06:00

Nowa marka czy żart? Teslaquila

Większość z nas kojarzy Elona Muska, południowoafrykańskiego filantropa i przedsiębiorcę, twórcę m.in. PayPal, SpaceX, Tesla, Neuralink i Boring Company. Poza wskazanymi markami Musk oferuje bardzo szerokie spektrum usług i towarów. W ostatnim czasie w ofercie przedsiębiorcy można było znaleźć m.in. miotacze ognia, bilety na orbitę Księżyca, mini Tesle, ładowarki do telefonów, czapki czy też deski surfingowe po 1500 dolarów.

Jednak niezależnie od w/w "biznesów" w ostatnim czasie Elon Musk w Amerykańskim Biurze Patentów i Znaków Towarowych (USPTO) złożył wniosek o rejestrację znaku towarowego "Teslaquila", który domyślnie ma być związany z branżą alkoholową. Od razu widać tu podobieństwo do popularnego trunku Tequila o mocy ok. 40%, który produkowany jest ze sfermentowanego soku agawy niebieskiej. W samym zgłoszeniu sama "Teslaquila" opisana jest jako destylowany alkohol z agawy oraz destylowany alkohol z agawy niebieskiej, co jednoznacznie potwierdza, na czym Musk się wzorował.

Warto wskazać, że sama "Teslaquila" nie jest nowym tworem. Otóż Musk na swoim Twitterze podczas Prima Aprilis żartował, że jego marka Tesla zbankrutowała, a on sam zapija smutki właśnie "Teslaquilą", co z kolei przełożyło się na obniżenie kursu akcji firmy. Na pytania mediów o nowy znak Elon Musk w dniu 12 października 2018 roku opublikował na Twitterze zdjęcie butelki z etykietą "Teslaquili", która swoim wyglądem nawiązuje bezpośrednio do jego marki samochodowej, a jednocześnie potwierdza istnienie co najmniej koncepcji nowego alkoholu. Warto jednak odnotować, że sam samochód Tesla w USA jest nieznacznie bardziej popularny niż sam Mercedes. Świadczą o tym statystyki, z których wynika, że w trzecim kwartale Mercedes-Benz sprzedał 66 542 samochodów, z kolei firma Muska - 69 925. Ponadto, w planach Muska jest otwarcie pierwszej poza USA fabryki samochodów elektrycznych, która zlokalizowana ma być w Szanghaju.

Jednak wracając do samej "Teslaquili", amerykańska stacja CNBC odnosząc się do samego zgłoszenia nowego znaku wskazała, że prawdopodobnie ma to na celu wykorzystanie nowej marki w przyszłości i rozszerzenia oferty przedsiębiorcy na nowe rynki. Jednak znając samego Elona Muska - nowy znak może być zarówno nową marką, jak również zwykłym żartem, o czym można się było przekonać w ostatnim czasie kiedy właściciel Tesli zapowiadał, że wejdzie na rynek cukierków, co nigdy nie nastąpiło.

Niezależnie od motywacji Muska – w najbliższym czasie przekonamy się czy nowy znak wejdzie na rynek w jakiejkolwiek formie. 

Dział: Aktualności
poniedziałek, 26 listopad 2018 06:00

Problem Samsunga ze znakiem towarowym Galaxy Watch

Koncern Samsunga słynie z bardzo szerokiej gamy produktów. Niemal każdy z nas ma w domu urządzenie tej firmy, jak chociażby pralkę, lodówkę, ewentualnie telefon czy tablet. Od jakiegoś czasu Samsung bardzo dobrze sobie radzi na rynku inteligentnych zegarków, tzw. smartwatch.

Do niedawna linia smartwach’y Samsunga miała nazwę Gear w różnych konfiguracjach, lecz ostatnio koreański koncern postanowił odświeżyć linię inteligentnych zegarków o serię Galaxy Watch, która bezpośrednio nawiązuje do flagowych już telefonów serii Galaxy S. Jednak właśnie zmiana nazewnictwa produkowanych elektronicznych zegarków spowodowała powstanie niejako problemu, który w najgorszym, jednak mało prawdopodobnym wypadku, może skutkować zablokowaniem sprzedaży nowych produktów w niektórych częściach świata.

Istotą problemu jest sprzeciw japońskiego producenta zegarków i biżuterii marki Orient, który od 1984 roku używa nazwy "Galaxy" dla oznaczenia swoich zegarków. W jednej z wypowiedzi, przedstawiciel Orientu powiedział, że firma zarejestrowała znaki towarowe Galaxy i Galaxy Gold w 1984 roku. Reklama Samsung Electronics zegarka Galaxy Watch stanowi naruszenie prawa ochronnego na znak towarowy oraz jest czynem nieuczciwej konkurencji.

W tym miejscu, pomimo tożsamej nazwy zegarków warto wskazać na istotną różnicę. Otóż Orientowi faktycznie przysługuje prawo ochronne na znak towarowy Galaxy, lecz przysługuje na produkty oznaczone jako biżuteria. Z kolei Samsung markę Galaxy ma zgłoszoną dla urządzeń elektronicznych.  Niezależnie od powyższego, Orient twierdzi, iż nawet jakby chciał teraz wypuścić na rynek zegarek oznaczony nazwą Galaxy to miałby nie lada problem, właśnie z powodu Samsunga.

Z opublikowanych informacji wynika, że producent zegarków Orient wystąpił do Centralnego Sądu Okręgowego w Seulu. Sam Samsung twierdzi jednak, że do dnia dzisiejszego nie otrzymał żadnego zgłoszenia naruszenia znaku towarowego. 

Jak się potoczy spór o markę Galaxy? Z całą pewnością niedługo pojawiają się kolejne informacje w tej sprawie.

Dział: Aktualności

Według rządu Wielkiej Brytanii, bez względu na porozumienie w sprawie Brexitu, unijne znaki towarowe oraz wzory wspólnotowe będą po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej „klonowane”. 

Rząd brytyjski ujawnił, że w przypadku braku porozumienia w sprawie Brexitu, posiadacze praw do unijnych znaków towarowych lub zarejestrowanych wzorów wspólnotowych  otrzymają nowe, odpowiadające im prawa przyznane w Wielkiej Brytanii, które wejdą w życie po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. 

Według brytyjskiego departamentu ds. biznesu, energii i strategii przemysłowej scenariusz „bez porozumienia” jest mało prawdopodobny, biorąc pod uwagę obopólne interesy Wielkiej Brytanii i UE.

W przypadku podpisania porozumienia pomiędzy Zjednoczonym Królestwem a Unią Europejską posiadacze praw będą mogli również posiadać znaki towarowe i zarejestrowane wzory na podstawie międzynarodowego systemu madryckiego (znaki) i systemu haskiego (wzory).

Bez względu jednak na porozumienie, rząd Wielkiej Brytanii ogłosił, że "zapewni, że prawa własności do wszystkich zarejestrowanych unijnych  znaków towarowych i zarejestrowanych wzorów wspólnotowych będą nadal chronione i będą egzekwowalne w Wielkiej Brytanii poprzez zapewnienie równoważnych znaków towarowych lub wzorów wspólnotowych zarejestrowanych w Wielkiej Brytanii."

W przypadku braku porozumienia miedzy Wielką Brytanią a UE, właściciele zgłoszonych a niezarejestrowanych unijnych znaków towarowych, w momencie wyjścia Zjednoczonego Królestwa z UE, będą mieli okres dziewięciu miesięcy (liczony od daty wyjścia z UE) do złożenia wniosku o taką samą ochronę w Wielkiej Brytanii, zachowując przy tym datę pierwszeństwa ze zgłoszenia w EUIPO.  

Równocześnie, rząd brytyjski oświadczył, że po wyjściu z UE, współpraca ze Światową Organizacją Własności Intelektualnej (WIPO) w celu zapewnienia kontynuacji ochrony znaków towarowych i wzorów przemysłowych w Wielkiej Brytanii będzie nadal realizowana. Mowa tu oczywiście o znakach towarowych i wzorach zarejestrowanych w systemie międzynarodowym (madryckim i haskim) a wyznaczonych na terytorium Unii Europejskiej. 

Wynika z tego, że unijne znaki towarowe oraz wzory wspólnotowe będą zatem traktowane tak, jakby zostały zgłoszone i zarejestrowane zgodnie z prawem brytyjskim. Oznacza to, że będą między innymi podlegały przedłużeniu w Wielkiej Brytanii, stanowiły podstawę do postępowania przed sądami Zjednoczonego Królestwa i Trybunałem Urzędu ds. Własności Intelektualnej, oraz będą mogły być przenoszone i licencjonowane niezależnie od prawa Unii Europejskiej. 

Dział: Aktualności

Klub piłki nożnej „Rangers” z Glasgow wygrał batalię prawną przeciwko sprzedawcy z Glasgow, który chciał zakazać mu używania znaku towarowego „RFC”.  

Wszystko zaczęło się od zgłoszenia znaku towarowego „RFC” przez klub. Jego rejestracja miała na celu powstrzymać osoby trzecie od nieoficjalnej sprzedaży towarów opatrzonych tym logo. Jednakże rejestracji tego znaku sprzeciwił się Russell Campbell, uliczny sprzedawca z Glasgow, sprzedający nieoficjalne towary klubu „Rangers”. 

Twierdził, że prawo do liter “RFC” nie może być przyznane wyłącznie Klubowi piłkarskiemu z Glasgow, ponieważ są one używane również przez inne kluby sportowe. Argumentacja Campbella opierała się na tezie, że litery "RFC "są używane jako skrót klubów rugby / piłki nożnej od końca XIX wieku, w tym „Langholm RFC” czy „Aberdeen RFC” oraz setki klubów zawodowych i amatorskich na świecie. Równocześnie Campbell twierdził, że uzyskanie przez klub „Rangers” prawa wyłącznego do liter ”RFC” może skutkować pociągnięciem go do odpowiedzialności karnej, za sprzedaż bez zezwolenia.  

Brytyjski Urząd ds. Własności Intelektualnej, orzekający w sporach znaków towarowych, rozstrzygnął na korzyść klubu i nakazał panu Campbellowi wypłacenie „Rangersom” 800 funtów tytułem zwrotu kosztów prawnych w sprawie.

Dział: Aktualności