Artykuły filtrowane wg daty: marzec 2019

W styczniu pisaliśmy o świeżym sporze pomiędzy znanym projektantem Marc’em Jacobsem a amerykańską, znaną na całym świecie kapelą – Nirvaną. Przypomnieć należy, że zespół jest ściśle związany ze stylem odzieżowym – grunge, a także znanym logotypem – charakterystycznym happy face.

Wracając zaś do samego procesu, którego przedmiotem jest mająca premierę w grudniu 2018 roku sporna kolekcja "Redux Grunge Collection 1993/2018" - na odpowiedź prawników projektanta nie było trzeba długo czekać. Otóż w dniu 8 marca 2019 roku prawnicy Marca Jacobsa wnieśli do sądu odpowiedź, w której domagają się umorzenia sprawy zapoczątkowanej przez Nirwanę. 

Czym projektant uzasadnia swoje stanowisko? Otóż zdaniem Marca Jacobsa słynne logo "Happy Face" nie należy do Nirwany, która w efekcie nie jest podmiotem uprawnionym do prawa ochronnego na zgłoszony w 1992 roku znak towarowy. Taki wywód strony pozwanej wynika z faktu, iż pierwotnym twórcą logotypu zespołu był nieżyjący już Kurt Cobain, z kolei do dnia dzisiejszego nie jest wiadomym w jaki sposób zmarły nagle wokalista przeniósł prawo ochronne na znak towarowy na rzecz pozostałych członków zespołu. To właśnie owe wątpliwości mają przesądzać zdaniem prawników o tym, że projektant Marc Jacobs nie złamał prawa, ani nie naruszył prawa ochronnego na znak towarowy Nirvany.

Idąc dalej, zdaniem projektanta rejestracja spornego znaku kapeli dotyczy łącznie słowa "Nirvana" oraz uśmiechniętej buzi, która zamiast oczu posiada znaki "x", z kolei nowa kolekcja ubrań wykazuje podobieństwo jedynie w zakresie owalnego kształtu i krzywego uśmiechu, co w ogólnym porównaniu jest nieistotne. To co z kolei odróżnia oba logotypy to to, że na nowej linii odzieży na logotypie twarzy zamiast oczy są litery "M" i "J" wprost nawiązujące do osoby Marca Jacobsa oraz brak jest zastosowania słowa Nirvana. Tym samym znaki różnią się od siebie wystarczająco dużo, aby nie powodować podobieństwa co do ich pochodzenia.

Jak się rozwinie spór na linii muzyka – odzież? Zobaczymy w najbliższym czasie, tym bardziej, że znając zapał amerykańskiego zespołu, z pewnością możliwość umorzenia sprawy i poddania się w odniesieniu do sztandarowego znaku jest nierealna.

Dział: Aktualności
wtorek, 12 marzec 2019 07:00

Spór o komputerowy znak Redfall

Wszyscy wiemy jak dochodowy jest rynek gier komputerowych. Przekonaliśmy się o tym przede wszystkim za sprawą sukcesu CD Projekt i gier z serii Wiedźmin, jak również o późniejszym sporze producenta gry z autorem książek z tej samej serii – Andrzejem Sapkowskim. Jednak niezależnie od naszego rodzimego rynku, na świecie jest kilka gier, na kontynuację których oczekują miliony fanów.

Tym razem chodzi jednak o amerykańskiego wydawcę gier komputerowych, firmę Bethesda, która jest twórcą m.in. gier z serii Fallout (w tym ostatniego, według opinii niezbyt udanego Fallout 76). Jednak to nie Fallouta dotyczy spór, w który w ostatnim czasie wdała się Bethesda, a o znak towarowy Redfall, który w środowisku graczy uważany jest niejako za podtytuł lub dodatek to innej znanej od 1994 roku gry, a mianowicie The Elder Scrolls VI. Takie domniemania potwierdzać ma także fakt, że firma złożyła we wrześniu 2018 roku wniosek o rejestrację znaku Redfall, czym nadepnęła na odcisk amerykańskiemu wydawnictwu The Book Breeze (pierwszy sprzeciw został złożony w grudniu 2018 roku).

Na czym polega problem? Otóż wydawnictwo wydaje postapokaliptyczną serię książek Redfall, których autorem jest Jay J. Falconer. Tutaj co ciekawe, sam autor na Twitterze wskazywał, że jego pełnomocnicy kilkukrotnie próbowali kontaktować się z Betheseą w celu polubownego załatwienia sprawy. Pomimo chęci załatwienia sprawy - amerykański producent gier zignorował napływające próby kontaktu.

Biorąc pod uwagę stanowisko Bethesdy niewątpliwie można uznać, że spór potrwa jeszcze trochę czasu, tym bardziej, że tematyka książek bardziej odpowiada serii gier Fallout aniżeli The Elder Scrolls. Niezależnie od tego, jeżeli plotki się potwierdzą i nazwa Redfall ma związek z szóstą częścią owej gry - może to negatywnie wpłynąć na jej premierę oraz pierwsze zyski. Jak się zakończy sprawa? Czas pokaże.

Co ciekawe, wartym wspomnienia jest pozew Bethesdy złożony przeciwko studiu gier Mojang - wówczas chodziło o użycie w swojej grze słowa "scrolls".

Dział: Aktualności
wtorek, 05 marzec 2019 07:00

Ugodowa przegrana Majdana

Jakiś czas temu wspominaliśmy, że na rodzimym rynku perfum powstał spór pomiędzy znanym producentem m.in. mody i perfum Chanel, a Radosławem Majdanem, a konkretniej jego spółką Vabun S.A. Sprawa dotyczyła perfum sygnowanych oznaczeniem „Vabun for Lady No.5”, które Chanel uznało za kopię swoich flagowych „Chanel No.5”. Zdaniem francuskiego domu mody polskie perfumy mogły doprowadzić do konfuzji klientów i ich przekonanie, że perfumy Vabun są pochodną lub produktem z linii Chanel No. 5.

Sprawa znalazła już swój finał - spór został rozwiązany drogą polubowną, gdyż strony zawarły ugodę, której zakres terytorialny obejmuje cały świat. 

Na mocy ugody debiutująca w tamtym roku na giełdzie spółka Vabun S.A. oświadczyła, że zaprzestanie sprzedaży perfum „Vabun for Lady No.5”. Ponadto, z oficjalnego komunikatu polskiej spółki wynika, iż Vabun S.A. zobowiązała się również do zniszczenia kartonowych opakowań produkowanych przez siebie perfum, jak również wszelkich materiałów reklamowych i promocyjnych dotyczących spornego produktu. Spółka oświadczyła także, że nie udzieliła licencji ani jakiegokolwiek innego upoważnienia do używania nazwy „Vabun for Lady No.5” jakiemukolwiek podmiotowi trzeciemu.

Co ciekawe, z ugody wynika również, że po usunięciu oznaczenia "No.5", które stanowiło podstawę sporu, sporne perfumy będą mogły być ponownie wprowadzane do obrotu. Celem zabezpieczenia wykonania ugody, spółka Vabun S.A. zobowiązała się do zapłaty stosownych kar umownych na rzecz Chanel SARL w przypadku naruszenia jej warunków. Ponadto, jak wynika z oświadczenia polskiej spółki "w przypadku wykonania zobowiązań wynikających z zawartej ugody spółka Chanel zwalnia Emitenta z wszelkich powództw, postępowań, roszczeń, długów, odszkodowań, wyroków lub żądań w związku z używaniem Spornych Perfum, w tym z produkcją, sprzedaż i promocją Spornych Perfum".

Odnosząc się zaś ogólnie do sytuacji na rynku, niezależnie od zawartej ugody Vabun S.A. wskazała, że jej intencją nigdy nie było kopiowanie lub naśladownictwo innych, dostępnych na rynku produktów, z kolei sama spółka jako producent perfum w pełni popiera i zgadza się z zasadami dotyczącymi ochrony praw własności przemysłowej oraz uczciwej konkurencji.

Dział: Aktualności