Artykuły filtrowane wg daty: styczeń 2019

poniedziałek, 28 styczeń 2019 06:32

Rihanna pozwała swojego ojca za handel marką "Fenty"

Rihanna pozwała swojego ojca za handel marką "Fenty" i sugerowanie, że przedsięwzięcie, istniejące od 2017 roku, jest z nią związane.

Amerykańska piosenkarka, której pełne imię to Robyn Rihanna Fenty, złożyła pozew w amerykańskim sądzie federalnym w Los Angeles w którym oskarża ojca, Ronalda Fenty'ego i jego  dwóch wspólników o oszustwa i promowanie swojej firmy produkcyjnej "Fenty Entertainment" w oparciu o założoną przez nią markę kosmetyczną "FENTY”, z którą związany jest znak towarowy "Fenty", chroniony dla kosmetyków, bielizny i butów. Na tej właśnie podstawie Rihanna wniosła o nakazanie swojemu ojcu zaprzestania używania nazwy "Fenty". Rihanna argumentowała, że nie jest w żaden sposób powiązana z "Fenty Entertainment" , a jednak firma ta  fałszywie promuje się w oparciu o te powiązania.

W ramach swojej działalności, "Fenty Entertainment" miała przyjąć ofertę na 15 koncertów Rihanny w Ameryce Łacińskiej  na kwotę 15 milionów dolarów oraz sugerować, że piosenkarka była zaangażowana w projekt hoteli butikowych.

Pozew został złożony  po tym jak Ronald Fenty i jego wspólników wielokrotnie wzywano do zaprzestania używania znaku towarowego "Fenty" oraz sugerowania nieprawdziwego związku piosenkarki z "Fenty Entertainmet".

Dział: Aktualności
poniedziałek, 21 styczeń 2019 06:30

Spór sądowy wokół Black Mirror: Bandesnatch

Jakiś czas temu głośno było o interaktywnym filmie “Black Mirror: Bandesnatch” zrealizowanym przez platformę streemingową Netflix. Niedawno film stał się przedmiotem sporu sądowego. Wydawca książek dla dzieci firma Chooseco LCC pozwała Netflixa w związku z pojawiąjącą się w filmie frazą: „Choose Your Own Adventure”, czyli w tłumaczeniu: „Wybierz swoją własną przygodę”. Fraza ta stanowi znak towarowy zarejestrowany na rzecz wydawcy. Chooseco LCC dochodzi od Netflixa kwoty 25 milionów dolarów powołując się na nieuprawnione użycie znaku towarowego. Co więcej wydawca twierdzi, że kwota ta stanowi wyłącznie wstępne, zachowawcze wyliczenie.

Netflix właściewie mógł się spodziewać takiego obrotu sprawy. Platforma od lat negocjowała z Chooseco LCC warunki wykorzystania frazy, jednak do porozumienia nigdy nie doszło. Już po wykorzystaniu „Choose Your Own Adventure” przez Netflixa, wydawca wysłał do niego list ostrzegawczy, który nie przyniósł rezultatu.

W wyprodukowanym przez Netflix filmie fraza „Choose Your Own Adventure” stanowi tytuł książki. W rzeczywistości pod tym tytułem również sprzedawano książkę, a wydawcą był nie kto inny jak właśnie Chooseco. W latach 1978 – 1998 wydawca miał sprzedaż 250 milionów egzemplarzy tej książki. Teraz Chooseco podnosi w pozwie,  że w filmie Bandersnatch pojawiają się sceny ekstremalnej przemocy fizycznej, morderstwo, nadużywanie narkotyków oraz umożliwienie widzowi zadecydowania o śmierci dziecka. W książce takie sceny w ogóle się nie pojawiają i Chooseco nie chce, by książka była z nimi kojarzona.

Rzecznik prasowy Chooseco stwierdził, że wydawnictwo zapewnia między innymi odpowiednią treść książek dla poszczególnych grup wiekowych dzieci. Tym bardziej wydawca nie chce, by jego książka, przeznaczona dla dzieci i młodzieży w wieku między 7 a 14 lat, była kojarzona z przemocą pojawiającą się w filmie, którą uznaje za szkodliwą. Rzecznik zaznaczył też, że działania Netflixa naruszają renomę znaku.

Sprawę skomentowała również jedna z założycielek wydawnictwa Shannon Gilligan. Stwierdziła, że jej firma wolałaby nie uciekać się do sporów sądowych. Jednak biorąc pod uwagę rozmiar szkody, które ponosi znak „Choose Your Own Adventure”, wydawnictwu nie pozostały już żadne inne środki ochrony.

Dział: Aktualności
środa, 16 styczeń 2019 10:51

Nirvana w akcji

Z pewnością większość z nas kojarzy Nirvanę - amerykański zespół grunge'owy oraz grający rock alternatywny, jednak nie każdy kojarzy, że z zespołem ściśle związany jest styl odzieżowy - grunge. Charakterystycznymi cechami tego tylu są m.in. luźne swetry, dodatki z ćwiekami, czy też ciężkie buty, tj. elementy ubioru, które niejednokrotnie posiadają logotypy znanych kapel (m.in. Nirvany). Odnajdą się w nim osoby, które lubią się wyróżniać i w ten sposób wyrażają swoją osobowość, jednak styl grunge z pewnością nie zasłynął i już nie zasłynie na światowych wybiegach, ale ma szanse na sali sądowej.

W ostatnim czasie Marc Jacobs, amerykański projektant mody, wypuścił na rynek nową kolekcję odzieżową "Redux Grunge Collection 1993/2018", która ściśle nawiązuje do mody grunge z lat 90. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie informacja podana przez serwis TMZ. Otóż z ostatnich informacji wynika, że Nirvana po prezentacji nowej linii odzieżowej amerykańskiego projektanta wytoczyła przeciwko Marcowi Jacobsowi proces o naruszenie prawa ochronnego na znak towarowy. Ma to związek z faktem, że kapela dopatrzyła się w nowej kolekcji ubrań nawiązania do swojego logotypu, który został zarejestrowany jeszcze w 1992 roku.

Porównując oba logotypy z pewnością można powiedzieć, że są niemal identyczne. Dlaczego niemal? Otóż jedyna, drobna różnica polega na tym, że Marc Jacobs zamiast oczu w kształcie "x" umieścił litery "M" oraz "J". Co ciekawe, kolorystyka logo także jest tożsama. To tylko potwierdza, że roszczenia Nirvany można uznać za zasadne.

Jak potoczy się sądowa potyczka znanej kapeli oraz słynnego projektanta? Z pewnością w najbliższej przyszłości poznamy więcej informacji na ten temat, jednak co ciekawe - do dnia dzisiejszego na stronie firmy odzieżowej Marca Jacobsa można dokonać zakupu ubrań zawierających sporny znak towarowy.

Dział: Aktualności

Cypr utracił znak towarowy „halloumi” zarejestrowany w Wielkiej Brytanii. Co gorsza, utrata prawa do znaku wynikała z zaniedbań cypryjskiej administracji. Przyczyną utraty była głównie zmiana adresu do doręczeń i niewłaściwe postępowanie urzędników z korespondencją, która nadeszła z Wielkiej Brytanii. Mówi się, że sprawa ujawniła daleko posuniętą niekompetencję cypryjskich urzędników, którzy dodatkowo nie zareagowali odpowiednio, gdy brytyjska spółka złożyła wniosek o unieważnienie „halloumi”  w brytyjskim Urzędzie ds. Własności Intelektualnej (IPO).

Znak „halloumi” został zgłoszony przez Republikę Cypryjską do ochrony w 1990 roku. Rejestrację uzyskano dopiero 22 lutego 2002 r. dla towarów w postaci serów z owczego i koziego mleka, serów z mieszanek krowiego mleka”. Znak był ostatnio odnawiany na kolejny 10-letni okres ochronny, który powinien zakończyć się 22 grudnia 2027 roku.

Co istotne, cypryjskie ministerstwo odpowiedzialne za rejestrację znaku, jako adresy do korespondencji wskazywało adres kancelarii Clifford Chance lub kancelarii prawno-patentowej Chancery Trade Marks, obu mających biura w Wielkiej Brytanii. Jednak ostatecznie w 2011 r. ministerstwo jako adres korespondencyjny podawało już tylko adres w Nikozji.

W grudniu 2017 r. brytyjska spółka John & Pascalis Ltd, zgłosiła m.in. wniosek o unieważnienie znaku „halloumi”. W związku z tym, IPO wysłało na początku 2018 roku informację do właściciela znaku, czyli Republiki Cypryjskiej, o tym fakcie i jednocześnie wezwało Cypr do przedstawienia stanowiska w sprawie do 26 marca 2018 r. Zgodnie z brytyjskim prawem, w razie braku odpowiedzi wniosek o unieważnienie powinien zostać uwzględniony w całości, a więc prawo do znaku towarowego unieważnione. 

Zawiadomienie zostało odebrane 9 lutego 2018 r. i odczytane przez co najmniej dwóch urzędników. Pracownicy ministerstwa polecili przekazać je do biura prawnego. Jednak zawiadomienie nigdy tam nie trafiło.

To jeszcze nie przekreślało możliwości zajęcia stanowiska w sprawie przez Cypr. Zgodnie z brytyjskim prawem IPO powinno zawiadomić właściciela znaku, który nie złożył odpowiedzi o dodatkowym 14-dniowym terminie na złożenie wniosku o wysłuchanie lub pisemne uzasadnienie powodów, dla których wniosek o rejestrację znaku powinien zostać uznany za uzasadniony, a wniosek o unieważnienie oddalony.

Faktycznie IPO wysłało co cypryjskiego ministerstwa zawiadomienie, w którym wyjaśniło, że brak odpowiedzi będzie traktowany jak uznanie wniosku o unieważnienie. IPO wyznaczyło termin na odpowiedź na dzień 19 kwietnia 2018 r. oraz szczegółowo opisało, jakiego rodzaju dokumenty powinny zostać złożone.

List został doręczony 26 kwietnia. Jak się okazuje, następnie przekazano go do innego departamentu. Urzędnicy tego departamentu postanowili jednak zwrócić list do pierwotnego adresata. Ostatecznie list trafił we właściwe ręce 9 maja 2018 r. – tydzień po tym jak IPO wydało decyzję o unieważnieniu znaku „halloumi”.

Tego samego dnia cypryjski rząd otrzymał informację o unieważnieniu znaku i niezwłocznie zwrócił się do brytyjskich prawników z prośbą o wyjaśnienie sprawy. W rezultacie od decyzji zostało złożone odwołanie, które ostatecznie rozstrzygnięto 28 listopada na niekorzyść Cypru.

Odwołanie było rozpatrywane przez sąd, który w wyroku stwierdził, że strony, które decydują się podawać swój adres korespondencyjny poza Wielką Brytanią, muszą ponosić tego konsekwencje. Zdaniem sądu cypryjskie ministerstwo odpowiedzialne za znaki towarowe było sprawcą własnego nieszczęścia. Gdyby nie to, że dokumentację z IPO była przekazywana pomiędzy urzędnikami ministerstwa, być może do unieważnienia znaku „halloumi” nigdy by nie doszło.

Dział: Aktualności